Poniedziałek, 01 Września 2014

Szukaj:

W Internecie          Na Stronie

Czy człowiek może przeczuwać zbliżającą się śmierć?

Autor:     Dodany: Sunday, 13 January 2008 00:00

Ta sprawa pojawiała się kilkakrotnie w opisach niezwykłych przeżyć, a dotyczy sprawy tak wyjątkowej jak śmierć. Coś, co czeka każdego z nas i do czego z biegiem lat jesteśmy powoli przyzwyczajani. Czy śmierć można przewidzieć? Oto przykład: „Mój brat zginął w tragicznym wypadku samochodowym. Wydaje mi się jednak, że on przewidywał, że coś z nim się może stać. Miał 21 lat i nigdy nie interesował się śmiercią, ale na tydzień przed wypadkiem o śmierci rozmawiał z moją mamą. Mówił, że gdyby jemu coś się stało i zginął, to chciałby aby skremowano jego zwłoki, co zresztą zrobiliśmy. Ale to jeszcze nic, bo także w rozmowie ze mną brat na dwa dni przed wypadkiem zaczął opowiadać, że on nie będzie długo żył i że ma takie przeczucia, że jego życie się skończy. Gdybym tego sama nie słyszała, to bym pewnie w to nie uwierzyła, ale tak dokładnie było. To wszystko wydaje mi się pokazuje jakieś zjawisko, że ludzie czasami mogą przewidywać własną śmierć.” W latach 70-tych doszło do tragicznego wydarzenia w rodzinie zamieszkującej małą miejscowość na wschodzie Polski. Sprawa dotyczyła chłopca, który miał 13 lat. Wszystko zaczęło się od snu, który miał któregoś majowego dnia. Przyśnił mu się jego niedawno zmarły wujek, który powiedział mu we śnie, że on niedługo umrze i po drugiej stronie już na niego czekają. Chłopiec opowiedział o tym śnie rodzicom, którzy byli tym bardzo zaniepokojeni i zakazali mu przez kilka dni robienia czegokolwiek, co byłoby niebezpieczne. Ale wtedy zaczął się kolejny etap tej historii. Chłopiec słynący z odwagi i brawury przyszedł w nocy do rodziców z prośbą, czy może się położyć w fotelu i tam spędzić resztą nocy. Powodem była... dziwna jasna poświata, którą widział w swoim pokoju. Mówił także, że wracając do domu ze szkoły na wzgórzu widział jasną postać, która była nie z tego świata i która znikła. Kilka dni później ów chłopiec wybrał się nad rzekę. W pewnym momencie pod stopami jego młodszego brata osunęła się ziemia z brzegu rzeki i wpadł do wody. Na ratunek ruszył mu jego 13-letni brat, który także skoczył do wody. Kiedy przybyła pomoc okazało się, że z dwójki chłopców uratował się tylko jeden – młodszy. Historia ta jest autentyczna i pokazuje niezwykłe okoliczności związane ze zjawiskiem „zwiastunów śmierci”, które mogą oznaczać zbliżający się koniec. Kiedy sięgniemy do tekstów medycznych dotyczących zawałów serca znajdziemy następujące objawy: Do najczęstszych objawów zawału serca należą: • Rozrywający ból w środkowej części klatki piersiowej. Ból często promieniuje do szyi, żuchwy, uszu, ramion oraz nadgarstków. Rzadziej promieniuje do okolicy międzyłopatkowej lub brzucha. • Uczucie braku powietrza. • Obfite pocenie się oraz bladość skóry. Zawroty głowy, nudności i wymioty. • Uogólnione osłabienie oraz uczucie lęku przed śmiercią. W większości przypadków osoby z zawałem serca odczuwają: • Rozrywający ból w środkowej części klatki piersiowej • Uczucie braku powietrza • Obfite pocenie się oraz bladość skóry • Zawroty głowy, nudności i wymioty • Uczucie lęku przed śmiercią • Niepokój. Dwa ostatnie objawy to właśnie ów lęk przed śmiercią, który może być reakcją ukrytych możliwości ludzkiego organizmu, który w ten sposób daje sygnał, że jeśli nie zostaną podjęte szybkie działania, to może być „tragiczny koniec”. My jednak mówimy tutaj o trochę innym mechanizmie, który jest związany z ingerencją czegoś „pozazmysłowego”. Oto kolejny przykład: „Historia związana ze śmiercią mojego wujka (brata ojca) ma pewien element, o którym chciałam wam opowiedzieć. Wujek dokładnie przewidział datę swojej śmierci. Na trzy dni przed tą datą powiedział swojej żonie, że wkrótce umrze. Ciocia zapytała go, dlaczego mówi takie bzdury, ale on odpowiedział, że miał sen i we śnie jego zmarły ojciec powiedział mu, że zbliża się moment jego śmierci i że będzie t za trzy dni. Wujek był człowiekiem zmagającym się z chorobą wrzodową, ale nie był bardzo poważnie chory. Dokładnie tego dnia wujek napisał testament w całkowitej tajemnicy przed rodziną i przygotował garnitur i buty, w których został zresztą pochowany. Około południa poczuł ból w klatce piersiowej i zmarł na zawał serca kilka godzin później. Ta historia jest prawdziwa i może ją potwierdzić cała moja rodzina”. Na koniec małe ćwiczenie warsztatowe. Wyobraźcie sobie, że nagle nad głowami otaczających Was ludzi widzicie liczby. To ilość dni, które dany człowiek ma jeszcze przed sobą do momentu śmierci. Z każdym dniem ta liczba zmniejsza się o jeden... Niektórzy mają tych dni kilka tysięcy, ale nad niektórymi moglibyście dostrzec, że jest tych dni kilkadziesiąt, kilkanaście, a może już tylko jeden dzień... Niezwykła wizja, prawda?

Średnia Ocena:

Moja ocena:

Przeczytany 6993 razy    |    Wszystkich komentarzy: 0    |    Ilość ocen:0

Czekamy na Wasze historie, zdjęcia i inne relacje dotyczące tego artykułu - prosimy je wysłać na adres mailowy: nautilus@nautilus.org.pl

Dodaj to:
Google Wykop Gwar

Komentarze użytkownikow

Skomentuj Artykuł

Wejście na pokład

Przypomnij Hasło

Artykułem interesują się

Dziennik Pokladowy

Wszystkie wpisy

Moja rodzina jest dosłownie wstrząśnięta tym, co wydarzyło się dziesięć lat temu. Zostało to opisane w tekście o Sai Babie, który właśnie ukazał się w serwisie. Dla wielu osób to jest kolejny jakiś tam tekst obok publikacji o UFO czy duchach, jakich przecież setki ukazały się pod adresem www.nautilus.org.pl. Nie wszyscy chyba zdają sobie sprawę z tego, co ten tekst opisuje. I co oznacza to, że jest absolutną prawdą.

Czytaj dalej >

Polecam ten artykuł

Wpisz poniżej e-mail osoby, której chcesz polecić artykuł.