Dziś jest:
Sobota, 21 styczeń 2017

We Will Eradicate Radical Islamic Terrorism (tłum. wytępimy islamski radykalny terroryzm)
/Donald Trump podczas inauguracji 20 stycznia 2017/

Komentarze: 63
Wyświetleń: 34594x | Ocen: 4

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5




Nie, 19 gru 2010 09:47   
Autor: FN, źródło: FN   

Rozwiązanie testu postrzegania pozazmysłowego, który był przeprowadzony w Bazie FN.

Dwa tygodnie temu na łamach portalu FN został ogłoszony mały eksperyment. Oto na terenie Bazy FN stoi pojazd Fundacji. Wewnątrz niego w największym pomieszczeniu jest drewniany stolik, na którym został położony pewien przedmiot.  Zadaniem internautów było przy użyciu technik „pozazmysłowych” spróbować odczytać, jaki to jest przedmiot.

Bardzo długo szukaliśmy odpowiedniego przedmiotu, który nie będzie w żaden sposób „łatwy do odczytania”. Po wielu propozycjach wybrany został przedmiot, który absolutnie pasował do tego eksperymentu.

Sprawa wzbudziła ogromne zainteresowanie, co pokazuje ilość komentarzy z „rozwiązaniem tego zadania”. Każdemu można polecić uważne przejrzenie komentarzy i własną ocenę, kto był „najbliżej”. Naszym zdaniem kilku osobom udało się prawidłowo odczytać co to był za przedmiot.

Oto nagranie z rozwiązaniem testu, które zostało wykonane w dniu „położenia przedmiotu”.

 

 

 

Mieliśmy małe zamieszanie związane z tym, że jeden z głównych komputerów FN padł po „zainstalowaniu małego drobiazgu”, który – jak się wydawało – w żaden sposób nie powinien wpłynąć na system. Tymczasem wszystko zamieniło się w gruzy i dopiero w ostatnich godzinach udało nam się odbudować system. Niestety przełożyło się to na publikację tekstów na stronach, ale do końca roku na pewno zostanie to nadrobione.

Nasz pokładowy grafik Mirek stworzył znakomitą grafikę, którą nazwał – Bóg raczy wiedzieć z jakiego powodu – „czwarty poziom”. Naszym zdaniem trafnie oddaje ona klimat „testu postrzegania pozazmysłowego”, zresztą… oceńcie sami. ;)

 

Komentarze: 63
Wyświetleń: 34594x | Ocen: 4

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5




Nie, 19 gru 2010 09:47   
Autor: FN, źródło: FN   

Komentarze (63)
1 2 3 4 5 6 7

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco


Pon, 10 sty 2011 13:19 | brak oceny

E.T.Gil | Gość

Oczka się świecą, kałach na stole... czemu mi to coś przypomina?!
Ech stare dzieje imć gadulskiego :-)

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 9 sty 2011 13:33 | brak oceny

gcgfdfhcg | Gość

ps. dochodzi do tego jeszcze rekurencja od innych osób, które u mnie przebywają. obyście to pojęli bo mam ich nieskończoność

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 5 sty 2011 10:50 | brak oceny

George | Gość

Rybka - domy kwadratowe powoduja kanty zwojow mozgowych co widac w zachowaniu ich mieszkancow. Domy oczywiscie ze wzgledow estetycznych i zdrowotnych powinny byc okragle ale niestety zyjemy w swiecie materialnym, w ktorym ekonomia jest wazniejsza niz zdrowie. Indianie ze swoimi tipi, Mongolowie z jurtami i mieszkancy Afryki wiedza (lub wiedzieli) jak podkrecac energie w swoich domkach. Z tego co wiem okragle pomieszczenia mozna spotkac w krajach arabskich. Co by nie gadac kanty promieniuja (promieniowanie ksztaltow) dlatego warto dla zakrzywienia mieszkania niwelowac w miare mozliwosci narozniki i wprowadzac oble elementy dla zachowania rownowagi (meble, lampy, lustra, dywany, obrazy, telewizory i laptopy). Swoja droga jestes szczesciara mieszkajac w takim domu, mieszkancy betonowych klatek dla krolikow z wielkiej plyty moga jedynie powzdychac. Tu nawet ze wzgledu na skrzacie wymiary pomieszczen feng-shui nie ma zastosowania. I tak, zamiast komentowac portret goscia bez oczu ale za to z zarowka w czaszcze przeszlismy do architektury wnetrz. Widocznie takie jest spoleczne oczekiwanie.

Rozwiń odpowiedzi (4) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 9 sty 2011 22:04 | brak oceny

Scptk | Gość

Masz rację gamma wszystko poprzez kształty i rodzaj materiału oddziaływuje na nas na różne sposoby. Jeśli postrzegamy rzeczywistość taką jaka jest naprawdę w swej istocie ( " pozbywając się wszystkiego co do nas nie należy" ) wtedy dokładnie poprzez swoje odczucia określimy ich działanie "wibracyjne".

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 7 sty 2011 11:35 | brak oceny

Scptk | Gość

Z tymi kanciastymi kształtami rzeczywiście coś jest nie tak. Wystarczy się popatrzyć na jakiś kant a potem na jakieś zaokrąglenie. Różnicę można odczuć od razu na własnych odczuciach. Kanty u mnie wywołują np. agresje, zawężenie świadomości a okrągłości spokój i rozszerzenie świadomości.
No ale w budownictwie moda jest bardzo ważna.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pt, 7 sty 2011 21:21 | brak oceny

| Gość

Ciekawa jestem jakie będzie Twoje odczucie gdy popatrzysz np.na:
-trójkąt i kwadrat
- na kolor czerwony i na czarny
- na stół prostokątny i kwadratowy
- na kamien i na drewno
- na plastik i na materiał
- na kaktus i na paprotkę
itp.......
Bo wszystko ca nas otacza ma określoną wibracje i w swoisty dla siebie sposób na nas oddziaływuje

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 6 sty 2011 20:02 | brak oceny

George | Gość

Rybka. Budowa domow w zaleznosci od ksztaltow to nie tylko wyzsze koszty (latwiej stawiac symetryczne ksztalty) ale to rowniez kwestia konserwatyzmu projektantow. Jak zauwazylem, jesli juz robia jakis niekonwencjonalny projekt, to przypomina on czesto abstrakcje, jakis kubizm czy cos w tym stylu. Projektanci niestety nie popisuja sie znajomoscia przeplywu energii lecz wzgledami wizualnymi. Taki zagiel w Warszawie moze i ladnie wyglada na obrazku ale nie zycze mieszkania w jego okolicy. Przeciez ten ksztalt kaleczy przestrzen. Kompletnie nie znam sie ani na sztuce ani tym bardzie architekturze ale jako laik stwierdam, ze bardziej mnie cieszy przebywanie w okolicy minaretow ze wzgledu na piekne, zrownowazone ksztalty niz kwadratowe pudelka w Grecji czy na Cyprze. Kto byl w Stambule potwierdzi wrazenie jakie sprawiaja takie budowle. Zreszta wystarczy poogladac je sobie na Google Earth z wlaczona opcja 3D Buildings.
Co prawda mozna rozwniez podziwiac w Europie katedry chrzescijanskie ale te niestety dziurawia niebo. Ja tam nie bedac ani chrzescijaninem ani muzulmaninem zdecydowanie wole przebywac w okraglej swiatyni typu Agia Sofia czy Blekitnym Meczecie. Rybka, przyznaje ze czesto pobieznie czytam material, poniewaz bywa on raczej powierzchowny i ma charakter kopii z jakiegos popularnego dziennika. W komentarzach mozna znalezc rzeczywiscie cenne informacje. Kiedys czytywalem miesiecznik Problemy - to byla klasa.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pt, 7 sty 2011 21:12 | brak oceny

| Gość

Piszesz,że nie znasz sie kompletnie na architekturze i sztuce.
Po Twoich wpisach smiem twierdzic,że czujesz przestrzen i wzajemne oddziaływanie jej elementów na siebie.
Bardzo trafne spostrzezenia i zgrabnie ujęte.
Na poparcie Twego wywodu w kwesti promieniowania kształtu,podaje przykład:
W pewnym mieście postawiono przedziwny budynek .Wiele ma zakrętasów i zawijasów a ostrych narozników nawet nie sposób zliczyc.jedno skrzydło do złudzenia przypomina statek .Jego dziób rozpruwa przestrzeń skrzyżowania na pół.W tym miejscu dochodzi do wypadków. Nie ma się co dziwić jak kierowca dostaje taką strzałą pomiędzy oczy...

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 5 sty 2011 21:03 | brak oceny

Rybka | Gość

Witaj George! To oczekiwanie jest moze nie tylko spoleczne,ale rowniez na nowe artykuly FN.Zaloga ma prawo odpoczac, wiec w miedzyczasie mozemy sobie uciac ciekawe pogawedki.Nie uwazasz,ze to dosc sympatyczne?Opinie komentatorow dodaja tylko przyprawy zamieszczanym artykulom,a ze czasami odchodzimy od tematu jest dowodem,ze ten sie sam wyczerpal.Osobiscie uwazam,ze Wasze wypowiedzi sa o wiele ciekawsze niz same artykuly.Moje wypowiedzi sa "prosto z zycia"-Wasze sa bardziej zaawansowane oparte na ogromnej wiedzy,wiec z wielkim zaciekawieniem i radoscia zawsze je czytam.Sa inne strony o tych samych tematach,z piekna grafika,ale Nautilus juz od pierwszej chwili przypadl mi najbardziej do gustu.Bez Was bylaby to dosyc martwa strona.To Wy wnosicie w nia zycie.To zadne,suche komplementy.To moje osobiste odczucie.Czy to cos zlego,ze Was wszystkich lubie?Nie zawsze musimy sie z soba zgadzac.Kazdy ma swoj punkt widzenia-i o to chodzi.Wole czytac Wasze komentarze niz patrzec w zarowki temu Panu na tej stronie.Juz za dlugo tu gosci.Niech wezmie tego kolysznikowa i poswieci gdzie indziej.Wymysl jakis temat.Nautilus potrzebuje rozpedu.Ps.Czy jest roznica kosztow w budowie domow w zaleznosci od ksztaltow?Pozdrawiam.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 sty 2011 13:27 | brak oceny

vb | Gość

ciekawe co nas czeka po smierci?

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 sty 2011 19:01 | brak oceny

Rybka | Gość

Jeszcze niedawno temu opisywalam przezycia moich dwoch smierci klibnicznych.Z Twojego pytania wynika,ze nie czesto wpadasz na te strone.Polecam ksiazki na ten temat.Z braku czasu nie moge sie ciagle powtarzac.Pozdrawiam serdecznie.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 sty 2011 17:25 | brak oceny

Sonia33 | Gość

vb. Ano, ciekawe. I bez wzglęgu na to w co wierzymy, co (wydaje się nam) wiemy, to prawdę poznamy dopiero wówczas, gdy na stale opuścimy nasze ziemskie skafandry. Tak, skafandry, bo śmierć jako taka nie istnieje. Nasze ciała (skafandry) zbudowane są z atomów, neutronów, protonów, a wg. najnowszej fizyki kwarków i chyba nawet jeszcze czegoś tam mniejszego, a w efekcie z energi, a jeszcze dalej idac ze światła. Tak więc nawet nasze cało nie umiera, a jedynie przeistacza się w inne poprzez zmianę połączeń poszczególnych atomów. I napewno na nasze doświadczenia "pośmiertne" będą miały wpływ również nasze przekonania i wierzenia. Więc uważajmy w co wierzymy bo tego doświadczymy.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 08:41 | brak oceny

George | Gość

Zapoznalem sie z wynikami ankiety CZY DATA ŚMIERCI JEST JUŻ PRZYPISANA KAŻDEMU Z NAS W MOMENCIE NARODZIN? i posmutnialem. Poniewaz polowa z ankietowanych uwaza (tak to rozumiem) iz nie ma wplywu na swoje zycie, skoro wszystko jest zdeterminowane (w tym wypadku data). Oznacza to, iz nie widza oni zwiazku pomiedzy swoim postepowaniem i jego skutkami w postaci sytuacji w ktorej sie znajduja. Mowiac wprost nie staraja sie kreowac swojego zycia, oczekujac od niego co laska i co w gwiazdach zapisane. Postawa taka (nie chce nikogo urazic) jest wg mojej oceny niemeska. Z cala moca twierdze, iz powinnismy byc odpowiedzialni za swoje zycie, kreowac swoje cele i do nich dazyc. Skoro polowa z nas nie wierzy, ze ma wplyw na swoje zycie, to przepowiednie wg mojej oceny na takie osoby dzialaja destruktywnie. I tu sie klania odpowiedzialnosc jasnowidza. Nie przypominam sobie faktu, aby kiedykolwiek (poza kryminalnymi) informacje jasnowidzow zostaly powaznie potraktowane jako ostrzezenie. Wynikaloby z tego, ze nie jestesmy przygotowani na konfronacje z przepowiadana przyszloscia. A skoro tak, to moze dajmy sobie spokoj z jasnowidzeniem, jako ze skoro juz wiemy co nas czeka to po co sie szamotac i probowac cos zmieniac. W zwiazku z czym uwazam, ze nie ma sie czym ekscytowac. Wielu osobom tutaj chcialoby sie jasnowidziec, ale nie zdaja sobie chyba do konca sprawy z odpowiedzialnosci za przekazywane innym informacje, jak rowniez co by z tym "darem" zrobic? Grac w totka, wykorzystywac sytuacje, "wyciskac swoje"? A gdzie odpowiedzialnosc za postepowanie, etyka? I jesli hipotetycznie np. 10 procent spolecznstwa byloby jasnowidzami, zastanawiam sie jakie mialoby to skutki spoleczne? Czy mozna jasnowdzenia uzywac w celach charytatywnych? Jaki procent jasnowidzow uzywalby swe zdolnosci uczciwie? I jesli nawet zalozyc ze jasnowidzowie beda uczciwi, to czy ich przekazy zostana potraktowane powaznie, a jesli nawet tak, to czy w tym wypadku nie prowokuja one do zrzucania z siebie odpowiedzialnosci. Zamiast myslec, zwracac sie do swojej intuicji bedziemy latac do jasnowidza aby nam wskazywal droge? Troche to niebezpieczne, podobnie jak bunt elektronow ktore nagle zastrajkuja i stwierdza ze nie beda wiecej przeskakiwac na inne orbity i nie beda robic dla nas pradu bo im sie znudzilo. Lezymy i kwiczymy, zatracamy w ten sposob zdolnosc podejmowania decyzji, brania za nie odpowiedzialnosci, ponoszeniaich skutkow i wyciagania wnioskow. Ok, niech Jackowski szuka cial, niech przepowie jakie bedzie grzybobranie ale reszte zbym zostawil. Powie ze bedzie wojna to ludzie zamiast cos z tym zrobic zasilaja energia ta wizje i zmaterializuja, to co moznaby rozpuscic. Sa uwazam wazniejsze i ciekawsze sprawy niz jasnowidzenie.

Rozwiń odpowiedzi (9) Dziękujemy za ocenę.

Czw, 6 sty 2011 17:26 | brak oceny

Rybka | Gość

Nie mozemy zapominac,ze to tresc zycia sie liczy,kazdy uczynek,kazda mysl,ktore wzbocaja wartosc naszej duszy-a nie dzien jego zakonczenia.Moze sie zdarzyc,ze nawet jak czas ten jest wyznaczony,to i tak mozna go przedluzyc,albo skrocic w zaleznosci od aktualnej sytuacji i pewnych warunkow.Dam przyklad mojej Matki.Kiedys na tej stronie opisywalam jej wspaniale przejscie "na druga strone".Podobno miala zyc dluzej, (to jej powiedzial przewodnik,ktory zawiadomil ja,ze za kilka dni po Nia przyjdzie)ale sytuacja spoleczno-ekonomiczno- polityczna w Polsce sie wtedy nagle zmienila,(76r.) i z tego powodu,postanowiono ja zabrac,zeby jej dusza nie doznala wiecej cierpien.Podobno moja matka zdazyla juz dokonac wiecej w zyciu niz lezalo w Jej planie wiec nie bylo powodu,zeby dalej je kontynuowala.(W czasie II Wojny Swiatowej zajmowala sie ratowaniem Rodzin,ktore byly w drodze do Oswiecimia.)Po wojnie kontynuowala prace,zeby pomoc rodzinom repatryjantow-zagospodarowac sie na tzw.Zemiach Odzyskanych.Pamietam jak dzis,ze nasz dom zawsze byl otwarty dla bezdomnych rodzin,sierot itp.Nic dla Niej nie bylo "niemozliwe".Zawsze udalo sie Jej zalatwic dach nad glowa,odziez,jedzenie i prace,nauke itp.Zawsze usmiechnieta,pogodna,pocieszajaca.nigdy nikogo nie sadzila,nigdy na nic nie narzekala a przeciez Wojna,tak jak wszystkim wtedy mlodym Polakom-zabrala jej mlodosc i marzenia.Miala studiowac w Konserwatorium Muzycznym.Zdazyla sie tylko zakwaterowac w akademiku,kiedy wybuchla Wojna.Pomimo wszystkich tych okropnosci,ktorych byla swiadkiem-nie stracila wiary w ludzi.Zawsze powtarzala,ze Swiat bedzie lepszy,ze ludzkosc musi sie nauczyc milosci i szacunku dla wszystkich bez wzgledu na kolor skory,czy pozycji spolecznej.Dzisiaj sie nie dziwie,ze Jej zycie zostalo skrocone.To co dzialo sie potem w PRL-u,wiedza tylko Ci,co przezyli te czasy na wlasnej skorze.To byl przyklad skrocenia zycia.Mam tez przyklady przedluzenia zycia osobom,ze wzgledu na sytuacje rodzinna.No,ale to jest juz inna historia...Sciskam serdecznie.

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 6 sty 2011 11:55 | brak oceny

Scptk | Gość

Też mnie zadziwił Wynik tej Ankiety George.
Wychodzi na to że trzeba " siąść w kucki " i czekać... Bo wszystko już jest przepowiedziane.
:D
Pozdrawiam Wszystkich ..

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 sty 2011 20:43 | brak oceny

Rybka | Gość

Witajcie! To wrozenie i przepowiadanie z kart ,czy nie-wytlumaczyl nam kiedys Intek opisujac zasady dzialania pol torsyjnych.To tyle z fizyki.Jezeli chodzi o sprawe karmy- przyczyny i skutku to z wlasnego doswiadczenia wiem,ze cos jest z tym nie tak.Nie chcialabym teraz narobic Wam zamieszania w tym temacie,ale w czasie drugiej smierci klinicznej moj przewodnik na pytanie czy musimy sie reinkarnowac-odpowiedzial,ze NIE.Nikt nie moze nas zmusicTo my sami decydujemy,gdzie,kiedy i dlaczego.Podobno istnieje grupa dusz o tym samym poziomie,razem te sprawe sie omawia.Grupa,albo przewodnik moze tylko zasugerowac.Samo podjecie decyzji nalezy do nas.Mamy tez do wyboru wyglad naszego przyszlego ciala.(kilka wariantow).Moje cialo pomogl wybrac mi moj przewodnik.Podobno(tak powiedzial) mam kilka zadan do spelnienia.Ja mojej grupy nie moglam spotkac,bo musialam wracac,ale widzialam rozne poziomy,jak olbrzymie kolorowe banki mydlane,gdzie podobno przebywaly grupy dusz,ktore przygotowywaly sie do nastepnej podrozy do naszej rzeczywistosci.Powiem szczerze,ze kiedy wrocilam z tej astralnej podrozy-mialam ciezki orzech do zgryzienia,poniewaz wczesniej zdazylam zapoznac sie z filozofia buddyjska i prawem przyczyny i skutku.Moje dwie smierci kliniczne byly bardzo rozne.Ta roznica byla tak ogromna,ze trudno to sobie wyobrazic.(Juz Wam to opisywalam.) Jedyny wniosek jaki mi sie kojarzy jest taki,ze za pierwszym razem musialam przejsc tunel i panorame zycia bo to taka procedura premierowa,ale za drugim razem znalazlam sie natychmiast w astralnym szpitalu,w owalnej "bance mydlanej"-pelnej przepieknej energiii.(To tez opisywalam.)Niestety z przykroscia musze stwierdzic,ze nie dano mi prawa do wgladu mojego tzw."planu"o ktorym wspomnial przewodnik i to dlatego,ze musialam wracac.Chcialam jeszcze dodac,ze przewodnik byl bardziej rozmowny,kiedy dawal mi wskazowki na przyszlosc.Mowil jak mam gospodarowac energia,ale nic o czakrach nie wspominal.Mowil o naszym ziemskim budownictwie( betonowe domy w ksztalcie klockow nie sa nam wskazane-wrecz niebezpieczne.)Podobno najlepszy ksztalt jest owalny,lub kulisty a material naturalny).Tu tez chodzi o przeplyw energii.(Tutaj zostawiam sprawe fachowcom, bo kompletnie sie na tym nie znam.)Jedynie co moge powiedziec to to,ze mial racje.Przekonalam sie o tym na wlasnej skorze i moja Rodzina tez.Posluchalam Jego rady i mieszkam w domu owalnym,otoczonym przepieknymi lasami iglastymi(to tez za jego wskazowka).Drzewa cedrowe i sosny podobno sa najlepsze dla mnie.(Mam unikac topoli).To tyle tego bigosu na dzisiaj.Napisalabym wiecej,ale wlasnie wrocilam z pracy i nijak nie moge wiecej "wyksztusic."Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.Ciesze sie,ze Sonia33 ukazala sie znowu ze swoimi komentarzami.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 5 sty 2011 20:55 | brak oceny

| Gość

To co opisujesz w swojej wypowiedzi do złudzenia przypomina tajemnice zycia w świecie dusz po smierci człowieka przedstawionej w książce autorstwa Dr.Michael Newton "Wędrówka dusz"
Czyli jest potwierdzeniem autentyczności Twej ujmującej historii, Twojego ogromnego zrozumienia sensu zycia.
Pozdrawiam ciepłą osóbke

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 sty 2011 17:11 | brak oceny

Sonia33 | Gość

George, tak zgadzam się z Tobą, że nie można generalizować. Ja bym powiedziała, że każdy przypadek jest odmienny, każda istota duchowa doświadcza czegoś innego niż pozostałe, a nawet jej własne doświadczenia za każdym mogą być inne w zależności od przeżytych i nabytych doświadczeń, stopnia rozwoju, wierzń, przekonań, doświadczonego właśnie życia i wielu, wielu innych czynników niemożliwych do ogarnięcia. Słowem, jak ktoś, kiedyś powiedział każdy człowiek jest inny i ilu ludzi tyle religii. Inne będą doświadczenia pośmiertne istoty o fanatycznej wierze religijnej a inne o przekonaniach ateistycznych itp. Ograniczam się tu do skrajnych przypadków, a moje dewagacje wcale nie świadczą, że uważam iż tak i tylko tak jest. Jedno jest pewne, każda istota duchowa (a my nimi też jesteśmy) jest na jej tylko właściwym poziomie rozwoju, wiedzy, samoświadomosci, odcinku drogi im tylko właściwym itp. itd. Jedno jest wspólne - cel do którego podążamy. Będąc indywidualnością jesteśmy zarazem jednością.
Czło-wiek mówiąc, że unikam przepowiadaczy i wróżów nie miałam na myśli, że nie wierzę iż możliwy jest wgląd w przyszłość, aczkolwiek uważam, że przyszłość nigdy, niczym nie jest zdeterminowana raz na zawsze. Wróż/przepowiadacz może mieć wgląd w przyszlość taką jaka zaistnieje, jeśli nadal podążać się będzie w kierunku w którym aktualnie podąża. Wystarczy jednak, że zmieni się jedną myśl, jedno przekonanie, jeden czyn na inny a przyszłość jego już będzie inna. Moja mama była wróżką. To były lata powojenne (II w.św.) gdy ludzie często utracili kontakt ze swoimi bliskimi i nawet nie wiedzieli, czy ich bliscy jeszcze żyją. Moja mama zawsze dawała im nadzieję i unikała jednoznacznej odpowiedzi, gdy widziała, ze tej osoby nie ma już wsród żywych. Ja również we wczesnej młodości brałam do ręki karty, ale nigdy nie zajmowałam się tym na serio. Mówiąc, że unikam wróżów/przepowiadaczy miałam na myśli, że wielu z nich (jak i w innych dziedzinach) uczyniło z tego żródło dochodów, często bez pokrycia w zdolnościach/wiedzy. Inni "wywalają kawę na ławę" mówiąc np. wsiądziesz do czerwonego samochodu i zginiesz w wypadku, zamiast może - unikaj jazdy czerwonym samochodem, bo mogłoby to się skończyć niedobrze, a tylko niewielu naprawdę potrafi w odpowiedzialny sposób przestrzec i wskazać wyjście z niekorzystnej sytuacji. Tak czy inaczej, każdy kto się tym zajmuje powinien zdawać sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności, że ma to być doradztwo (jedynie) i że nie ma żadnej pewności czy przepowiednia/wróżba naprawdę się spełni. Gdy miałam 16 lat, mama zaprowadziła mnie do wróża, który przepowiedział moją przyszłość na kilka najbliższych lat i to się rzeczywiście spełniło, ale odmówił gdy mama zapytała o całe moje życie. Nie wróżył z kart, ale z oczu i ręki. Oczywiście, to wszystko co tutaj przedstawiłam, to tylko moje przekonania, co wcale nie świadczy że w niczym się nie mylę.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 21:44 | brak oceny

Czlo - wiek | Gość

Nie koniecznie większość ma rację

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 21:21 | brak oceny

Czlo - wiek | Gość

Nadal..., wielu nie rozumie czym jest czytanie energii za pomocą kart. Najtrafniej przybliżył to zjawisko Joseph
Murphy W książce "Magia Wiary", iż stawiający i czytający karty zaszczepia pozytywne energie by stało się lepiej, by
wyjść z problemów. Nie każdy wróż jest do tego przygotowany, bowiem może tego nie rozumie, że nie chodzi tak
dokładnie o samo przepowiadanie, ale rozpracowanie problemu, by uwolnić istotę ludzką od powtarzania schematów,
stereotypów. By wesprzeć. A czasami dodać otuchy. Nie jest zatem jeszcze dla wielu...zrozumiane tu na ziemi co to jest praca z energią archetypów, symboliki kart niestety.

Trauma holokaustu palenia na stosach nadal jeszcze... nadaje wizerunek wróżowi jako przepowiadaczowi, istoty ludzkie zatem ciągle oczekują od niego tego co będzie.
Naciskają na wróża,i wchodzą z butami... (tak jak na jasnowidza) swoimi stereotypowym podejściem do pracy z kartami, a tu nie o to chodzi. Praca z kartami ma być terapią, metodą zrozumienia bardziej niż wróżeniem w sensie potocznym...i prymitywnym.

Wróż jest terapeutą, a nie przepowiadaczem, istota ludzka dzięki niemu ma zrozumieć, że ma wpływ na swoje życie, że jest odpowiedzialna za swoje postępowanie, że ma możliwości..., potencjał energetyczny, terapeuta za pomocą kart przybliża zrozumienie..., samego siebie, sytuacji, pomaga odblokować wewnętrzne blokady, uwalnia od traumy. Często też przepracowuje sprawy związane z reinkarnacją.
Można by też... powiedzieć, że i hipnoza szkodzi, jeśli jest użyta przez nieprzeszkolonego, nie przygotowanego
odpowiednio terapeutę... Jeśli ktoś używa jej do celów inszych niż pomoc...

To nawet dyskutowanie na tym portalu może zaszkodzić, jeśli nieświadomie w swojej niewiedzy, podepcze się twórczy i pozytywny projekt, który mógł wielu tu na ziemi ludziom pomóc, a jednak został zniweczony, bezrefleksyjnym i pełnym własnego zadufania podejściem do sprawy przez wielu... w swoim mniemaniu rozwiniętych duchowo, a "brzydzących" się czymś o czym nawet nie mają pojęcia, a jedynie przypuszczenia...

Trauma wieków pięciuset lat palenia na stosach jeszcze obecnie daje znak, jak bardzo jednak istoty ludzkie ulegają zbiorowej nagonce, braku zrozumienia, zbiorowej autohipnozie na temat wróżenia zwłaszcza w wielu mediach.
Wróżem, jasnowidzem można sobie wytrzeć zatem wszystko..., tak łatwo i bezrefleksyjnie...
Jednak potoczna autohipnoza podświadomości zbiorowej na temat czytania energii poprostu nadal prymitywnie spłyca istotę znaczenia metody stawiania kart do oczekiwań co będzie. Zaiste...Siła zbiorowej podświadomości jest potężna, zbyt... dla pojedyńczej istoty...
Pozdrawiam tu zgromadzonych

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 20:28 | brak oceny

George | Gość

Sonia. Mysle iz nie istnieje regula dotyczaca tego co postrzegamy po zejsciu. Swietlisty tunel, rozmowa z doradcami, wybor nastepnej inkarnacji wg mojej wiedzy nie jest standardem, ale tak sie przyjelo w kulturze euroamerykanskiej. Wydaje mi sie ze wiedza na ten temat "wybuchla" jakies sto lat temu i w ten sposob jest utrwalana. Nie neguje takiego scenariusza ale bylbym ostrozny z generalizowaniem ze dotyczy on wszystkich. Mam tu pewne zastrzezenia poniewaz mamy bardzo odmienne karmy i w zwiazku z tym i przezycia posmiertne powinny byc bardziej zroznicowane. Osobiscie studiowalem literature a w niej opisy jak wspolcesnych tak i historycznych mistrzow opisujacych bardzo precyzyjnie procesy umierania (rozpuszczanie wezlow, rozpuszczanie zmyslow, droga bindu do czakramu serca, stan bardo,...) i jakos nie zapamietalem tunelu i opiekunow duchowych. Nie twierdze ze tak sie nie dzieje, mysle ze to moze dotyczyc jedynie tych zdolniejszych adeptow, z w miare czyta karma. Ale to jest rzeczywiscie zbyt szeroki temat i nie jest to miejsce. Nawiazujac do "wniebowstapienia" to z tego co wiem wspolczesnie w Tybecie zdarzaja sie takie wypadki a polegaja na tym iz technicznego punktu widzenia (jesli czegos nie poplatalem) przestrzen miedzyatomowa jest bardzo czysta a same elektrony zwiekszaja swoj ruch obrotowy i wypadaja ze swoich orbit. W konsekwencji (nie wiem jak dokladnie bo z fizyki ze mnie osiol) materia zamienia sie w swiatlo. Ci ktorzy aktywnie medytuja moga potwierdzic iz w czasie i po medytacji czuja podwyzszona wibracje ciala. Po takiej przemianie na poslaniu pozostaja jedynie wlosy i paznokcie.
Wracajac do tematu glownego, uparcie uwazam (ale nie zamierzam pozbawiac prawa innych do odmiennej opinii) ze kazdym swoim czynem, na codzien wplywamy na dlugosc i jakosc swojego zycia. Poprostu karma. Co prawda dopuszczam iz jasnowidz moze ja przewidziec ale osobiscie nie wierze ze jest ona zdeterminowana gdyz oznaczaloby to zaprzeczenie dzialania karmy (ciag przyczynowo-skutkowy). Kto wie jak jest naprawde, i mniej wazne jest iz miewamy odmienne opinie niz to ze wymieniamy sie tym o czym uczymy sie w niezalezny sposob i doswiadczamy indywidualnie.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 19:56 | brak oceny

Czlo - wiek | Gość

Różne są powody dlaczego zostaliśmy jako istoty ludzkie obdarzeni zjawiskiem jasnowidzenia, widzenia czasami naprzód....
Jakaś potrzeba, sens widać w tym jest..., lecz nie wszyscy do tego dorośli, by pojąć. Nie wszystko musimy od razu pojąć, wszystko ma swój czas, przyjdzie odpowiedź. Nie da się przeskoczyć ewolucyjnie od razu tysiącleci, tak myślę. To prawda co piszesz George, ale dlaczego jednak te zjawisko jest...., wśród tak wielu ? Czy należy je ignorować? Zatem..., udawać, że nie ma...? Ja nie mam ciągłego jasnowidzenia, nie jestem też jasnowidzem. Ale zdarzyło mi się razu jednego, bardzo precyzyjne ze szczegółami jasnowidzenie przed przyjściem klientki, na temat jej spraw. Widziałam to co w żaden sposób nie da się zobaczyć gołym okiem, co potwierdziło się jako fakty. Roztrzęsionej kobiety swoimi zmartwieniami osobistymi i na dodatek w ostatnim miesiącu ciąży. Która dosłownie szła po ratunek do mnie, bo gdzieś wewnętrznie czuła taką potrzebę. Ja w tym wszystkim, czułam odpowiedzialność, obawy, czy wogóle dam radę jej pomóc, czułam obarczenie, a jednocześnie nie chciałam jej zbyć bo znikąd nie miała wsparcia, które uwolniło by ją od załamania i skutków tego załamania itd.,. Zobaczyłam przed jej przyjściem poprostu pozytywne rozwiązanie problemu, obraz zdarzeń i sama gdzieś wewnątrz lepiej się poczułam... też i gdy przyszła... powiedziałam jej o tym, nie chcąc pieniędzy za usługę bowiem zdarzyło mi się to spontanicznie, nieplanowo. Zresztą nie jestem jasnowidzem. Jednak ona przyszła też i po wsparcie psychiczne i potrzebowała poprostu długiej rozmowy, która uporządkuje chaos stresu. Pomoże jej uspokoić się , wyciszyć. Pomogłam jej w tym, rozmawiałyśmy długo, wyszła pokrzepiona, a oprócz tego ona sama zdziwiona trafioną(co dokonało się w ciągu tygodnia), bardzo pozytywną i dokładną wizją zaczęła bardziej duchowo i poważnie już podchodzić do spraw, które tak naprawdę gdzieś wewnętrznie bagatelizowała, spłycała, bowiem jeszcze dla wszystkich są zagadką... A to, że są zagadką to nie znaczy złem...
Czasami bywało ,że chciałam przestać to robić co robię, lecz jednocześnie zawsze wtedy spotykałam osoby, sytuacje które wzmacniały mnie, kierowały bym się nie wycofywała ze swej drogi, pomimo braku zrozumienia... od wielu istot tu na Ziemi dla tego co wykonuję... Jednak jestem w tym...
Pozdrawiam

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 17:42 | brak oceny

Sonia33 | Gość

George, decydując się na kolejne wcielenie wybieramy z pomocą doradców i przyszłych naszych opiekunów czas, miejsce, rodziców (których genotyp umożliwiłby nam otrzymanie odpowiedniego ciała) a także najważniejsze zdarzenia i spotkania z osobami, które mają nam pomóc w realizacji planu nowego życia, służącego nam w naszym dalszym rozwoju. Czytałam też gdzieś, kiedyś, że również uwzględniamy w planie czas zakończenia tej reinkarnacji ustalając kilka terminów zależnych od stopnia i jakości realizacji naszego planu. To ostatnie wydaje mi się logiczne, aczkolwiek nie koniecznie tak musi być. Być może nasze odejście nie do końca zdeterminowane jest przez ustalone przed wcieleniem terminy odejścia, wszakże wiemy, że istnieją przypadki tzw. wniebowstąpienia, czyli przemienienia ciała "materialnego" w ciało świetliste. Takiej przemiany dokonał Jezus i nie on jeden (patrz "Ramtha - Biała Księga", "Zycie i nauka mistrzów Dalekiego Wschodu").Myślę, że wniebowstąpienie poprzedzone jednak musi być osiągnięciem wysokiego poziomu rozwoju duchowego. Dzisiaj, dla większości brzmi to jak chory bełkot, albo bajka. Jednakże wszystko jest energią,a nawet więcej - światłem. Nawet krzesło na którym siedzę, tyle, ze wibracje tej energi, podobnie jak naszego ciała są niezwykle spowolnione. Już nawet fizyka to uwzględnia. Nie jestem naukowcem, a tym bardziej fizykiem więc nie umię tego naukowo wyłożyć. Zresztą nawet gdyby to i tak większość by temu zaprzeczyła. Myślę, że jeśli nawet ustalamy przed wcieleniem terminy odejścia, to i tak mamy wolną wolę skrócenia, bądż wydłużenia ostatecznego terminu a jednym z takich czynników może być właśnie samospełniająca się przepowiednia, gdy podatna na sugestie istota uwierzy przepowiedni/wróżbie, bądż wskutek wydarzeń życiowych podejmie decyzję skrócenia swojego pobytu w tym ciele (samobójstwo). Dlatego nigdy nie korzystam z usług żadnych przepowiadaczy i wróżek. Jeśli odrzucimy prawdopodobieństwo istnienia terminu (terminów), to musielibyśmy też uznać, że nie istnieje żaden plan na nasze wcielenie, który musi uwzględniać czynniki w sferze tzw. materii a jednym z nich jest przecież czas. Wprawdzie jest to czynnik wymyślony przez istoty ludzkie, ale on również determinuje nasze działania i na tym poziomie istnienia nie możemy go odrzucić. Oczywiście jest to pułapka, gdyż istoty ludzkie nieświadome swojej zdolności kreacji najchętniej za swój los obwiniają przypadki, otoczenie (ludzi), a nawet Boga unikając odpowiedzialności za wszystko co ich spotyka a ich marsz przez życie jest marszem ślepca. Być może nie wyraziłam klarownie tego co chcialam powiedzieć. Poza tym temat ten jest bardzo obszerny i znany nam tylko cząstkowo, toteż nasza wiedza o tym może zawierać wiele błędów.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 sty 2011 18:33 | brak oceny

Sonia33 | Gość

Wprawdzie mój wpis nie dotyczy powyższego tematu, chciałam jednak tą drogą złożyć twórcom "Nautilusa" podziękowanie za ich trud w prowadzeniu tej strony a także złożyć serdeczne życzenia Noworoczne; dużo udanych, ciekawych, rozwijających świadomość i powiększających wiedzę czytelników artykułów, udanych połowow i odkryć nieznanego a także wszelkich sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym. Również tą drogą życzę wszystkiego najlepszego wszystkim załogantom i gościom tej strony, a zwłaszcza moim ulubionym i wysoko cenionym takim jak; Rybka. Weteran, George, Super Idem, Czło-wiek, Danuta 1955, których mądre i wyważone wypowiedzi czytam z wielką przyjemnością. Tą drogą życzę również wszelkich Bożych błogoslawieństw dla Mandaryna, z którym zupełnie się nie zgadzam, ale którego również cenię za jego niezłomne przekonania, które - mam nadzieję - nie są jedynie pozą a ktorego ostatnio nie spotykam na tej stronie.
Przy okazji gorąco polecam książkę "Ramtha Biała Księga" pdf. Myślę, że można ją znależć (do przeczytania) w internecie lub kupić. Jej lektura jest dla mnie błogosławieństwem. Drugą podobną w temacie jest " "Życie i nauka mistrzów Dalekiego Wschodu" tom1-5 i 6. Zyczę przyjemnej i pożytecznej lektury.

Rozwiń odpowiedzi (5) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 21:29 | brak oceny

Czlo - wiek | Gość

Odpowiem swoim wierszem mam głęboki dystans..., a jest to uzasadnione, zresztą jak zwykle..., nie oczekuję za wiele zatem...

Nie deptać... motyli... w myśli zamienionych

Człowiek jest dobry wtedy

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 07:41 | brak oceny

George | Gość

Bardzo mily wpis, dziekuje w imieniu kolegow swoim.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 sty 2011 03:49 | brak oceny

Czlo - wiek | Gość

Dziękuję :), dla mnie lektura "Anastazji" Władimira Megre jest miłym aspektem..., ciepłym i pokrzepiającym serce, oraz szokujące być może dla wielu..., a dla mnie bliskie w swoim niekonwencjonalnym podejściu do aspektu istoty Boskiej..., "Rozmowy z Bogiem" Neale Donald Walsch. A tak na co dzień jestem poetką... tylko, i pracuję nad sobą za pomocą energii. Pozdrówko..., dla wszystkich...
Z okazji i ... bez okazji, tak poprostu :)



Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 sty 2011 22:10 | brak oceny

Czlo - wiek | Gość

Dziękuję :), dla mnie lektura "Anastazji" Władimira Megre jest miłym aspektem..., ciepłym i pokrzepiającym serce, oraz szokujące być może dla wielu..., w swoim niekonwencjonalnym podejściu do aspektu istoty Boskiej..., "Rozmowy z Bogiem" Neale Donald Walsch. A tak na co dzień jestem poetką... tylko, i pracuję nad sobą za pomocą energii. Pozdrówko..., dla wszystkich... Z okazji i ... bez okazji, tak poprostu :)

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 sty 2011 20:42 | brak oceny

Rybka | Gość

Serdecznie dziekuje Sonia33.Wielka szkoda,ze tak rzadko sie odzywasz.Zycze tego samego.Sciskam serdecznie.

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 31 gru 2010 19:42 | brak oceny

Nieistotne | Gość

Przedmiot jak przedmiot. Zabić mozna wszystkim nawet żałując komus kromki chleba. Inna sprawa, że samo przygotowanie eksperymentu to pozal sie boze amatorszczyzna. W prawdziwym eksperymencie nie powinno być żadnych podpowiedzi. Żadnego "kłade małe, duże włochate, metalowe, etc". Tylko dokładny opis misjca i co ważniejsze przestrzeni gdzie ten przedmiot zostanie pokazany "wizjopatom". Przestrzeń powinna byc w każdym eksperymencie tak samo oznaczona i wieksza niż przedmiot. I tyle. -- Co do oburzenia że to broń. Z jednej strony jest to wyraz pogladów i ukrytym marzeń pomysłodawców o "wystrzelaniu oponentów". Z drugiej zabić mozna wszyskim od prozaicznej własnej pięści do zagłodzenia ekonomicznego jak to ma miejsce w Palestynie czy bliżej od rządu przekrętu w Polsce. Wojny były, są i będą zawsze. To kwestia wychowywania w chciwości i pozadaniu. Wychowywania w przeswiadczeniu, że tylko bogactwo i sława da ci powszechna akceptacje. Że ci biedni i szarzy są nijacy i zasługują tylko na pogarde. Wiec "szczury sukcesu" prą ku sławie zadeptując sasiadów w walce o .... "mrzonkę". Tak dokładnie tak. Nagrodą w walce szczurów jest iluzja bycia kimś lepsiejszym od zatratowanych po drodze szczurów. Dla niektórych bozia ma litość i przemawia jak jeszcze mogą się zmienić, inni doznają olśnienia przed lustrem i popełniają samobójstwa mając przed oczami swoje zawszone pełne krwii, bólu i cierpienia zycia. Inni jak niejaki brzeziński do końca swoich stetryczałych dni nawołują innych do mordowania sie wzajemnie. Wszystko by ci co nawołują mieli wieksza frajdę z "walk szczurów" jak kiedys mieli z walk gladiatorów w Koloseum.
-- Wbrew pozorom istnieje zależność pomiedzy parciem na technologie zabijania a rozwojem duchowym. Do obrony wystarczyłaby odpowiednio liczna liczba panów z pałkami. Technologie rozwijają zwykle ci którym marzy się mordowanie sąsiadów. Nie do swojej obrony mimo że przy okazji kolejnych "wyscigów zbrojeń" głosza różńe publiczne pacyfistyczne kłamstwa. Jak biblijny Wąż kuszący Ewe jabłkiem. Wojny wybuchają bo mało osób potrafi patrzeć spokojnie na szczeście innych samemu nie potrafiąc sobie go stworzyć. Wiec każdą możliwą okazją stara się niszczyć cokolwiek może byle tylko wszyscy byli równie nieszcześliwi jak on. Bo władza i bogactwo szcześcia nie dają. Dają chwilowe zadowolenie jak u rozkapryszonego bahora który na chwile przestaje się drzeć po otrzymaniu nowej zabawki. Zabawki 5 minutowego spokoju.
---- Kiedys tak nie było i nire to było celem Boga (właściwie Bogów) zasadzających ludzi na Ziemii. Niestety eksperyment jaki prowadzili wymknął im sie spod kontroli i bardziej przypomina burzący sie roztwór na granicy eksplozji niż to co chceli stworzyć. Ale i oni kiedys się wkórzą i sprowadzą Ziemie do warunków początkowych organizując potop, trzesienia, etc. Bądź dając się "cywilizowanym" ludziom szanse na wzajemne wymordowanie by udowodnili ze są większymi kawałkami gówien niz wygląda spod ich wyleniałych fraków. -- Jak ludzie będą naprawdę świadomi nie bedą garnąć się do wojska. Ale nawet to nie rozwiąże problemu z socjopatami dręczącymi innych dla włsanej przyjemności. Na takich pomaga tylko kara śmierci. I takich należy nią karać pomimo bełkotu "cywilizowanych idiotów" stękających o niehumanitaryźmie w traktowaniu skazanego. A gdzie ich stekanie o niehumanitaryźmie u
bestialsko zamordowanych ofiar? One nie miały prawa do szcześliwego życia?

---------------------- PS. Osoby mające umiejetności w tym zakresie i juz podpisane kontrakty w eksperymencie wiąc udziału nie wezmą bo nie mogą. Osoby posiadające umiejetnosci i własną świadomość czym ujawnienie takich talentów w swiecie "wojowniczych osłow" grozi tego za zadne skarby tym bardziej sławy tego nie zrobią. A reszta udziałem szuka tylko "swojego istnienia".



Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 sty 2011 02:47 | brak oceny

Nieistotne | Gość

W okresie międzywojennym, w ktrym był bardzo duzy rozkwit zainteresowana parapsychologią (działały oficjalne szkoły, sekty czy loże a ich adepci byli zatrudniani przez armie np brytyjską), panowała miedzy innymi moda na telewidzenie, z tym, że oni zabawiali sie odczytywaniem treści kartek zamykanych w zalakowanych kopertach. Ktos pisał na kartce wiadomość, wkładał w koperte, ta była lakowana wieziona do "medium" które miało ją zdalnie odczytać przy widowni. Isne prekursorstwo szpiegostwa bez wysyłania szpiegów. Dlatego osoby rzeczywiście potrafiace takie sztuczki sa cennijsze niz politycy wszystkich krajów zebrani w jedną paczkę. I dlatego ci normalni w zyciu się nie ujawnią. Chyba, że są ześwirowani "patriotyzmem" bądź inną ideologią zagłady.

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 29 gru 2010 12:50 | ocena: + 1

Jegomość | Gość

Ten facet na tym zdjęciu z tymi świecącymi oczami to Ferdek Kiepski ?

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 29 gru 2010 01:32 | brak oceny

sho | Załogant

i jak to skomentujesz rybko ?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 29 gru 2010 17:59 | brak oceny

Rybka | Gość

Witaj sho! Co mam skomentowac?Jezeli chodzi Ci o powyzszy artykul-to juz dawno sie na ten temat wypowiedzialam i o malo nie wywolalam III Wojny Swiatowej.Bron to meska sprawa,ja wole wachac kwiatki.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 28 gru 2010 21:03 | brak oceny

Trybun | Gość

No faktycznie...Nautilusa chyba śnieg zasypał...zero nowych artykułów.

Dziękujemy za ocenę.

1 2 3 4 5 6 7

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

+ Dodaj nowy komentarz

dsdsdsdsdsd

ZREZYGNUJ Z ODPOWIEDZI NA KOMENTARZ

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

Brak jeszcze postów w tym temacie.


wejdź na forum, aby dołączyć do dyskusji...
szukaj:  

Najbliższy czat z FN

29 stycznia 2017 w niedzielę o 21.00 zapraszamy na multimedialny (obraz i dźwięk!) czat o reinkarnacji, czyli o wędrówce dusz. Na pokładzie okrętu Nautilus ten temat uważany jest za najważniejszy do tego, aby zrozumieć świat i odkryć sens - cel wszystkiego wokół nas. Do zobaczenia na pokładzie!

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ogłoszono koniec poszukiwań malezyjskiego boeinga MH370. Lot MH370 to jedna z największych zagadek w dziejach lotnictwa. 8 marca 2014 roku malezyjski Boeing 777, lecący z Kuala Lumpur do Pekinu, zniknął z radarów nad Morzem Południowochińskim. Na jego pokładzie było w sumie 239 osób. Wiadomo, że samolot skręcił później w kierunku Oceanu Indyjskiego. Dalszy los lotu MH370 pozostaje jednak nieznany. Po blisko trzech latach zakończono bezowocne poszukiwania wraku.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Sobota, 14 styczeń 2017 | Bardzo długo rozmawiałem z Krzysztofem Jackowskim. O życiu, o Bogu, o przeznaczeniu. Czasami żałuję, że te nasze rozmowy nie są nagrywane, gdyż wiele osób zrozumiałoby, dlaczego nasza zachodnia cywilizacja tkwi w wielkim błędzie negując istnienie niewidzialnego świata duszy.

czytaj dalej

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę


Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.