Dziś jest:
Piątek, 20 styczeń 2017

We Will Eradicate Radical Islamic Terrorism (tłum. wytępimy islamski radykalny terroryzm)
/Donald Trump podczas inauguracji 20 stycznia 2017/

Komentarze: 49
Wyświetleń: 30240x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5




Śr, 20 kwi 2011 13:14   
Autor: FN, źródło: FN   

Spotkanie z duchem czasami związane jest z paraliżem całego ciała.

Ta historia brzmi bardzo wiarygodnie. Dlaczego wierzymy naszemu czytelnikowi? Powodów jest kilka, ale wymienimy jeden: w naszej załodze są osoby, które także miały podobne spotkanie ze zjawą połączone z całkowitym paraliżem.

Zdarza się to niezwykle rzadko, w ogóle nie ma sensu popisywać się znajomością „Encyklopedii Medycyny” i wymieniać naukowe opisy „paraliżu sennego”. Nie ma sensu, gdyż to, co przeżyli nasi koledzy z żadnym „paraliżem sennym” nie ma nic wspólnego. Po prostu!

Spotkanie ze zjawą i widzenie zjawy bardzo często nie odbywa się poprzez nasze zwykłe zmysły, nasze zwykłe oczy. Ludzie, którzy doświadczyli tego przerażającego zjawiska opisują, że widzą tego typu byt „na jawie”, ale tak naprawdę często widzimy go w stanie półsnu, w którym aktywna jest nasza strefa postrzegania pozazmysłowego. Znany jest nam przypadek, że dwie osoby śpiące w dwóch różnych częściach domu doświadczyły niezależnie od siebie tego samego „spotkania z czymś, co było ewidentnie zjawą z innego świata”. Już tylko to wyklucza wszelkie „paraliże senne” opisane tak szczegółowo przez autorów książek akademickich.

Ale wracając do opisu przysłanego na pokład Nautilusa – czas na e-mail.

 

-----Original Message-----

From: xxxxxxxxxxx

Sent: Monday, April 18, 2011 4:30 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Zmora nocna

 

Witam serdecznie.

 

Chciałbym przedstawić historię, która miała miejsce dzisiaj w nocy (tj. 18.04.2011) i nazywana jest popularnie paraliżem sennym lub zmorą nocną. Mam 24 lata i mieszkam w bloku z rodzicami oraz siostrą. W pokoju śpię sam.

Jako, że jestem fanem amerykańsko-kanadyjskiej ligi hokeja na lodzie NHL do około godziny 3.30 w nocy oglądałem jeden z meczy, po czym położyłem się spać. Nagle jednak obudziłem się bez powodu i na całym ciele zacząłem odczuwać dziwne mrowienie.

Nie wiedziałem co się dzieje a to mrowienie nabierało na sile. Przeraziłem się dopiero wtedy kiedy okazało się, że nie mogę poruszyć żadną kończyną, byłem całkowicie sparaliżowany od szyi w dół. Pierwsza myśl była taka, że dostałem jakiegoś wylewu. Chciałem krzyknąć, żeby obudzić rodziców, ale nie mogłem wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Ten stan mógł trwać jakieś 20 sekund po czym zacząłem dygotać, trząść się. Wtedy pomyślałem, że to atak padaczki (której nigdy nie miałem, ale tylko to wydawało mi się jakimś racjonalnym wytłumaczeniem). Jednak to co zobaczyłem za chwilę nie pozostawiło żadnych wątpliwości.

Chciałbym teraz wytłumaczyć w jakiej pozycji leżałem. Mianowicie właściwe spałem na plecach jednak moja głowa skierowana była poziomo w stronę ściany, którą widziałem gdy miałem otwarte oczy. Jednak wtedy gdy zacząłem trząść się kątem prawego oko zobaczyłem cień, który pochyla się nade mną.

To coś stało wtedy za mną czyli musiało wisieć lub wystawać ze ściany, ponieważ za moją głową nie było miejsca tylko łóżko bezpośrednio przylega do ściany. Wtedy udało mi się przekręcić głowę tak, że była skierowana oczami na sufit. Zjawa wówczas przybrała ludzką postać. To znaczy dokładnie widziałem jej twarz, natomiast tułów i cała reszta była dalej tylko cieniem.

Jak teraz to piszę to jej wygląd wydaje mi się dziwny. Nie był to żaden stwór czy potwór, była to piękna kobieta, której wiek mogę określić na jakieś 20-25 lat. Miała długie, kręcone włosy w kolorze jasnego blondu. Jednak najdziwniejsze były jej oczy. Miały kolor błękitny i jakby trochę świeciły, jednak było w nich coś dziwnego, czułem, że płynie z nich chłód. Ogólnie od tej postaci biło takim lodowatym uczuciem. Gdy czytałem dzisiaj na waszej stronie opisy takich zdarzeń, niektórzy pisali, że czuli od tej istoty zło czy nienawiść. Rzeczywiście coś takiego dało się wyczuć.

Gdy zobaczyłem nad sobą tą istotę, paradoksalnie stałem się spokojniejszy, gdyż zrozumiałem z czym mam do czynienia. Zacząłem patrzeć jej w oczy, ona robiła to samo. Wtedy pomyślałem, że to może być błąd więc odwróciłem od niej wzrok. W myślach zacząłem ją odganiać. Ona jednak przemieściła się i stanęła obok łóżka i cały czas patrzyła w moje oczy. Ogólnie robiła to cały czas podczas trwania tego zjawiska, wydawała się być jakby zaciekawiona. Przypomniałem sobie wtedy, że często ludzie opisują, że nie mogli oddychać podczas takiego ataku, czuli jak coś ich przygniata i dusi. Specjalnie wciągnąłem powietrze w płuca i stwierdziłem, że oddycham całkiem normalnie. Nie miałem żadnego uczucia, aby to coś mnie dotykało.

Gdy normalne odganianie nie przyniosło skutku powiedziałem w jej kierunku mniej więcej coś takiego: idź sobie stąd w imię Boga. Powiedziałem to tylko dlatego, ze przypomniało mi się, że pomagało to w niektórych przypadkach. Jednak mówiłem to bez przekonania, gdyż nie wierzę w Boga w chrześcijańskim znaczeniu. Wtedy zjawa zachichotała szyderczo, co mnie trochę przeraziło. Zaraz po tym zniknęła a paraliż ustąpił.

Po tym zaświeciłem światło, sprawdziłem czy nie mam żadnych śladów na ciele (nic nie było) lub w pokoju. Muszę przyznać, że trudno jest mi zinterpretować to zajście, a do tego czuję lekki niepokój związany z dzisiejszą nocą. Całe to zajście mogło trwać maksymalnie 2 minuty i była wtedy mniej więcej 4.10 w nocy.

 

Pozdrawiam.

 

 

 

 

 

 

I jeszcze jeden e-mail ze stycznia tego roku. Porusza temat podobny, opis zawiera wiele analogii z historią, którą przeżył nasz czytelnik 18 kwietnia.

 

 

 

 

 

 

-----Original Message-----

From: xxxxxxxxxxxxxxxxx

Sent: Friday, January 21, 2011 1:50 PM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Nocna Zmora

 

Witam !

 

Nazywam się Paweł, czytając artykuł na temat Nocnej Zmory postanowiłem opisać swoją historię, a nawet dwie.

 

Zacznę od początku.

 

Pewnej nocy położyłem się jak zwykle spać, około godziny 23:00, nic nie zapowiadało niezwykłego zdarzenia jakie miało dopiero mieć miejsce. Nie jestem w stanie określić w jakiej fazie snu byłem ani która była godzina, jednak rzecz w tym że nagle w środku nocy przebudziłem się. Nie mogłem się poruszyć ani wypowiedzieć słowa, moje ciało było sztywne i ciężkie, oczy same się zamykały choć za wszelką cenę próbowałem je otworzyć, udało mi się jednak dostrzec 3 postacie stojące przy moim łóżku. Jedna z postaci stała mniej więcej przy mojej klatce piersiowej, druga zaraz obok przy nogach, natomiast trzecia dokładnie naprzeciwko mnie przy moich stopach. Przeraziłem się, i próbowałem krzyczeć, wołać o pomoc ale nie mogłem wydać z siebie dźwięku. Nie potrafię dokładnie opisać tych "istot" Pamiętam tylko że były czarne, wzrost.. raczej nie więcej niż 170cm. Gdy te postacie zorientowały się że udało mi się obudzić, tak jakby odsunęły się ode mnie i zniknęły bez śladu. Byłem przerażony!

 

Jednak okazało się, że to nie był ostatni raz, kiedy coś takiego ma miejsce.

 

Minęło może 1,5 roku od tamtego zdarzenia, zdążyłem już się zapoznać z medycznym wytłumaczeniem - paraliż senny. Byłem sam w domu, położyłem się spać, zasnąłem bez problemu.. jednak po jakimś czasie znów obudziłem się "sparaliżowany". Nie mogłem się poruszyć, ani wydać dźwięku.. przykrywająca mnie kołdra zdawała się ważyć tonę, dosłownie przygniatała mnie do łóżka.. ledwo widziałem na oczy, zacząłem usilnie próbować jakoś się z tego uwolnić.. jakimś cudem udało mi się zrzucić kołdrę przewracając się na bok.. po omacku i z prędkością żółwia chwyciłem za leżący obok mnie telefon komórkowy, chciałem sobie "poświecić" ale okazuje się.. że telefon nie działa ?!

Nagle straciłem świadomość, i co ciekawe - okazuje się że leżę w swoim łóżku, przykryty kołdrą - i nie mogę się poruszyć !! Pamiętam dokładnie wszystko, ze przed momentem próbowałem włączyć telefon, zdezorientowany znowu walczę o uwolnienie się spod ciężkiej kołdry.. udaje mi się ją zrzucić na ziemię, skołowany ledwo wstaję i na miękkich nogach zataczając się jak pijaczyna "podchodzę" do biurka, aby zapalić lampkę nocną - ku mojemu zdziwieniu - lampka nie działa ?! Po chwili czuję że znów tracę świadomość i padam na podłogę. Uderzenie wybudza mnie nagle ze snu - znów leżę w swoim łóżku, przykryty kołdrą która waży tonę !! Wszystko co działo się przed momentami pamiętam, ale coś się nie zgadza, zauważam po ciemku, że moja kołdra leży pod ścianą, zmiętolona i rzucona w kąt, a przykrywa mnie ? jakby też moja kołdra - zupełnie nie wiem już o co chodzi, udaje mi się już wstać - ale walczę o każdy krok.. "dopełzam" do ściany aby włączyć światło - oczywiście nie działa, wychodzę na korytarz, tam też nie działa oświetlenie, znów czuję że padam na podłogę.. budzę się w swoim łóżku, mogę się swobodnie poruszać, kołdra leży zmiętolona pod ścianą, w pokoju świeci się światło, lampka też świeci, sprawdzam telefon - nawciskane nie wiadomo co, wychodzę powoli przerażony na korytarz - tam też włączone jest światło.

 

Na tym koniec. Nie potrafię tego wyjaśnić, za drugim razem nie widziałem nikogo czy też niczego spoza "naszego świata" ale czułem obecność czegoś, nie potrafię tego wyjaśnić. Znajomi odpowiadali mi że pewnie lunatykuję, ale ja nigdy nie lunatykowałem!

Moja dziewczyna, kiedyś interesowała się (choć domyślam się że i praktykowała - do czego nie chce się przyznać i ucina temat) tematem wiedźm, uroków itd. Powiedziała mi że być może opusciłem swoje ciało, jako byt astralny .. sam nie wiem. To jest przerażające.

 

Serdecznie pozdrawiam. Paweł B.

 

 

Historie o istotach, która potrafią doprowadzić człowieka do stanu „całkowitego paraliżu podczas nocnej wizyty” traktujemy niezwykle serio. Dlaczego wierzymy, że tacy ludzie „nie opowiadają bajek, nie wstawiają kitu, nie dorabiają gęby do zwykłego paraliżu sennego opisanego przez wszystkowiedzących mądrali od Encyklopedii Medycznych? Odpowiedź jest bardzo prosta: jako ludzie zajmujący się zjawiskami niewyjaśnionymi niektórzy z nas także przeżyli rzeczy podobne. Nie ma sensu licytować się cytatami z książek o „paraliżu sennym” i wydzierać w niebogłosy, że „wszystko już opisane i wyjaśnione”, bo jest to bzdura. Nic nie zostało wyjaśnione, nic nie zostało opisane. Jeden z naszych oficerów Nautilusa przeżył takie wydarzenie jeszcze w czasach, kiedy mieszkał z rodzicami. Widział zbliżającą się do niego bezkształtną ciemną masę, od której czuł chłód i zło. Nie był w stanie wydobyć z siebie głosu, był całkowicie sparaliżowany.

Wstrząsające uczucie, nie do opisania, nie do przekazania słowami. Tłumaczenie tego „banalnym paraliżem sennym” jest tak naprawdę dowodem bezradności współczesnej nauki, która na siłę stara się wyjaśnić wszystko, czego się nie da „opisać, wsadzić w próbówkę i postawić na półce”. Do sprawy „nocnych gości” wrócimy wkrótce, bo w kolejce czeka sporo relacji od czytelników FN. 

Komentarze: 49
Wyświetleń: 30240x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5




Śr, 20 kwi 2011 13:14   
Autor: FN, źródło: FN   

Komentarze (49)
1 2 3 4 5

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco


Sob, 16 luty 2013 20:57 | brak oceny

Zaskoczona | Gość

Witam

Ja zastanawiam się czy mam omamy. Może to jakiś początek schizofrenii. xD
Miałam dziś rano odwiedzić Chrześniaka oczywiście ustawiłam budzik co by go nie zawieść.
O ok 6.30 zerwał mnie jednak jego charakterystyczny okrzyk "Ciocia A.!" i wyrwał mnie z głębokiego snu- chociaż pamiętam co mi sie śniło,ale byłm zaangażowana w rozmowę w śnie z kol.ze studiów. W chwili gdy otworzyłam oczy zobaczyłam jak jakiś mężczyzna stoi w odległości metra i ze stoickim spokojem patrzy mi w oczy. Popatrzałam chwilę bo myślałam,że jeszcze śpię,i zamknełam oczy xD ale nie dałam rady już zasnąć.Na szczęście mama zaraz wstała,a później piesio przyszedł do mnie spać. xD Zabawny jest fakt,że gdy przyjechałam na miejsce okazało się,że Chrześniak też wstał o 6.30 i od tej godz. czekał na mój przyjazd. Może jego ekscytacja spotkaniem była tak wielka,że telepatycznie na mnie wpłynął.Moją znajomą nawiedzały duchy mam nadzieje,ze mnie się to nie przytrafi. Sapały i dusiły ją gdy spała.Nawet egzorcysta nie pomagał.

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 11 cze 2011 21:40 | brak oceny

gizmo | Gość

Te wszystkie opisane przypadki są jak najbardziej prawdziwe co sam miałem przyjemność ich doświadczyć i to ze wszystkimi efektami.Fakt jest jeden są bardzo przykrym doświadczeniem.Moja teza jest troszkę wysunięta i może się komuś nie spodobać ale człowiek przez całe swoje życie doświadcza pewnych wesołych i tych przykrych doświadczeń które są kodowane przez taki komputer jak nasz mózg co zaledwie 10 procent jak wiadomo jest na chodzie a zmęczenie i brak snu są jego wrogiem a nie posegregowane informacje są grożne i śmieszne.Grożne z tego powodu ze ma wpływ na psychike i tym samym na osobowość jak i samopoczucie i samoocene a śmieszne bo człowiek popełnia błędy manualne spada spostrzegawczość i ucieka gdzieś pamięć.Straszne to ale prawdziwe i zakładam że nikt jeszcze z ludzi nam znanych nie chwalił się że on to nie wie co to zmęczenie a koszmary to już go nie obowiązuja bo i tak nie ogląda horrorów i niczego się nie stracha a wiara to tylko w kościele przy mamusi.

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 6 maj 2011 16:52 | brak oceny

mariusz65 | Załogant

Ja tez mialem sytuacje z paralizem ciala podczas snu, kiedy to nie moglem oddychac ,poruszac sie, mialem otwarte oczy i pelna swiadomosc co sie wokol mnie dzieje. To cos atakowalo mnie kilka krotnie w mieszkaiu w ktorym spalem i nie tylko , bylem wtedy w wieku okolo 20 lat. Podobne stany miala moja mama i siostra.. Czasami przed zasnieciem odczuwalem jak to "cos", sie do mnie zbliza , a nawet w trakcie paralizu slyszlem szepty kilku osob nad moja glowa, nigdy nie widzalem zadnych zjaw ani cieni. Pewna osoba ktorej o tym opowiedzialem, powiedziala mi ze sa to zmory i aby temu zapobiec powinienem klasc sie spac na brzuchu, ze to pomaga. I to bylo prawda. Przez dlugi okres tak robilem, od tego momentu to ustalo i do dnia dzisiejszego nie mialem ponownie takiej sytuacji.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 4 sty 2012 20:17 | brak oceny

maxx | Gość

Osobiście nie miałem takich doświadczeń ale coś jest w tym w jakiej pozycji się śpi . Nie lubię spać na wznak bo przeważnie śnią mi sie jakieś koszmary i to dosyć realistycznie . Jak leżę na brzuchu lub na boku to sny mam normalne albo w ogóle . Ciekawa sprawa . Co ma pozycja spania do snów lub takich sytuacji jak opisane powyżej ?

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 30 kwi 2011 01:13 | brak oceny

wpierdol? | Gość

sam miałem podobną sytuacje do tych opisywanych wyżej. miałem wówczas około 11-12 lat. obudziłem się w środku nocy nagle zauważyłem że nie mogę się ruszyć ani nawet mrugnąć oczami, chciałem krzyczeć ale też nic z tego. miałem wrażenie że ktoś stoi za mną za łóżkiem ale to mogło być tylko wrażenie. nagle mimo że miałem otwarte oczy widziałem ciemny obraz który po chwili zamienił się w różnego typu bezsensowne sceny i obrazy (np ciągnięcie sań środkiem ulicy a było wtedy lato więc skąd takie skojarzenie w mojej głowie nie mam pojęcia) pozniej słyszałem piszczenie i po prostu dziwne dźwięki które ciężko opisać. dźwięki były tak ostre i głośne że zaczełem się cieszyć bo w tym pokoju spało jeszcze kilka osób a dźwięki wydawały się być na prawde a nie tylko w mojej głowie i byłem pewny że cały dom się obudzi. to wszystko słyszałem tylko ja. po jakiś 40 sekundach wszystko ustąpiło. ja kompletnie zdezoriętowany całą sytuacją ponownie położyłem się spać i po chwili czuje że to wszystko znowu się zaczyna. szybko się podniosłem posiedziałem tak kilkadziesiąt minut po czym znowu się położyłem i spokojnie zasnełem. dosyć dziwna sytuacja ale jak najbardziej prawdziwa :)

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 26 kwi 2011 15:15 | brak oceny

raziel | Gość

ile ja już czekam na taki własnie stan paraliżu w nocy żeby móc spontanicznie wyjść z ciała..ehhh
Najważniejsze to wyeliminować uczucie strachu przed nieznanym, a najlepiej zastąpić je ciekawością nieznanego. Z takiego stanu paraliżu - jaki opisały w mailach te dwie osoby -najłatwiej wyjść z ciała. Nasilające się "drgawki" - wibracje są sygnałem że jest się już w momencie najodpowiedniejszym do oddzielenia.
Kiedy coś takiego przydarzy wam się w środku nocy, kiedy ze snu wybudzi was "paraliż senny", opanujcie swój strach i pociągnijcie dalej to wspaniałe zjawisko, wychodząc z fizycznego ciała.
Każdy ma tę zdolność wychodzenia poza ciało i moim zdaniem powinniśmy ją rozwijać :-)
Jednak aby sprawnie poruszać sie po "astralnym planie" trzeba rozwijać również umiejętność kontroli myśli (oczywiście poprzez medytację)

pozdrawiam obemaniaków
Raz
:awe:

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 24 kwi 2011 22:04 | brak oceny

Fornax | Gość

Szkoda że tak mało doświadczonych obenautów się wypowiada. Co do chichotu zjawy z powyższego listu to miałem również coś podobnego. Pełne dostrojenie, akcja odbijanie załadnika. Byłem ja i jeden gość. Wrogowie w liczbie około 20. Uzbrojeni po zęby.( od roku nie gram na kompie, telewizja: teleekspress i świat według Jacka :) I co zrobiłem ? Zaatakowałem wszystkich mimo że nie miałem żadnych szans. Naraziłem zakładniczkę :) i towarzysza na porażkę. Co robili napastnicy :) ...... brechtali się ze śmiechu, byłem wściekły. Wziąłem miecz i tego co stał najbliżej pociąłem, odrąbałem ręce i nogi. Ale spoko to była tylko atrapa jego rany zamknęły się jak rtęć. W przeciwieństwie do mojego towarzysza który wcześniej raniony krwawił ( najprawdopodobniej nauczyciel ). No i ten pocięty brechtał się najbardziej ze wszystkich. Mój towarzysz wręcz przeciwnie był załamany obrotem sprawy. Cała akcja wyglądała tak, czym większa nienawiść z mojej strony, tym większe brechtanie z tamtej mało co, a tarzali by się po ziemi ze śmiechu. Później zrozumiałem że oni śmieją się z ludzkiej głupoty, z tego bezsensownego ludzkiego zła. Tak właśnie wyglądaja lekcja w czasie snu :) To nieważne czym tak naprawdę jest :)

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 24 kwi 2011 21:36 | brak oceny

mandarin | Załogant

Moj kuzyn mi opowiadal jak duch sparalizowal go normalnie na jawie. Wszedl wowczas do pokoju rodzicow i zobaczyl tam mezczyzne siedzacego na lozku. W tej chwili go zupelnie sparalizowalo, a postac powoli wstala i z glosnym smiechem wskoczyla w sciane znikajac w niej. W tej tez chwili paraliz puscil i kuzyna odrzucilo do tylu tak ze padl na ziemie. Innym razem szedl po lace na srodku ktorej stalo jedyne drzewo z kapliczka. Gdy obok niego przechodzil, przezegnal sie i wtedy z galezi drzewa rozpoczelo sie szczekanie jakby wielu niewidzialnych psow. Kuzyn uciekl stamtad

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 27 kwi 2011 18:27 | brak oceny

Fornax | Gość

Fajne, ja też kiedyś będę tak umiał :) Już znajomych uprzedziłem :)

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 24 kwi 2011 18:31 | brak oceny

Rychu | Gość

Wszystko będzie w ciemności, wtedy na niebie pojawi się WIELKI MISTYCZNY KRZYŻ, by przypomnieć nam o cenie jaką musiał zapłacić Boży Syn, za nasze odkupienie.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 24 kwi 2011 23:20 | brak oceny

MAtMAx | Gość

JAKIE odkupienie człowieczku Jezus Chrystus, był hebrajczykiem (to tak jakbyś uznawał za wielkiego, Pana Hitlera dla nas był wrogiem dla Niemców Wodzem) i osobą skazaną na śmierć, on miał zmieniać naród Hebrajski, a został ikoną, reklamą dla kościoła Rzymsko-katolickiego, który dobrze wiedział jak władać ludźmi przez przywłaszczenie sobie krzyża i innych symboli stworzonych przez pogan, zwie się to marketingiem, dziś by takie coś zrobić kupuje się znaną markę, stronę internetową i sprzedaje pod patronem własnej firmy by ja wypromować. Ludzie jak można być takim ślepym pomyśl sobie ilu ludziom można by pomóc z forsy ( oby jak najszybciej została zlikwidowana z Ziemskiego świata), która jest przeznaczona chociażby na utrzymanie tego super pałacyku w Watykanie na sama religie w europie ,panstwa wydaja ze 200 mld $ nie powiem ci dokladnie sa to moje swiadome obliczenia (zwazywszy, ze sama Polska rocznie daje na to 9 mld zl ), niedawno czytałem, że na rozpowszechnianie Islamu wydano (najcześciej w stanach) 100 mld $ Z jednym masz racje może się zdarzyć, że "wszystko będzie w ciemności" ale to już dawno miało nastąpić wynika z tego, że jeszcze są ludzie którzy to trzymają na granicy ale bliżej nam do tej gorszej strony i z dnia na dzień się do niej zbliżamy :(
POZDRAWIAM

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 24 kwi 2011 18:08 | brak oceny

Sonia33 | Załogant

George napisałeś, cyt: " jestem absolutnie pewien, ze kazda nastepna inkarnacja jest szansa na rozwoj, choc zdarzaja sie przypadki rozwoju wstecznego - konkretnie zezwierzecenia. I wtedy niestety jak to okreslasz dusza (a ja swiadomosc) otrzymuje na jedna czy wiecej inkarnacji adekwatne cialo (zwierzece oczywiscie)." Ja też nie jestem absolutnie pewna czy jest tak jak myślę, ale moim zdaniem jeśli reinkarnowaliśmy już jako ludzie, wowczas kolejne reinkarnacje nie mogą odbywać się w postacie zwierząt. Gdybyś wcielił się np. w szczura, to jak mógłbyś odrabiać kolejne lekcje, będące konsekwencją Twoich czynów jako człowieka? Tak się nie da. I czemu miałoby służyć wcielenie w postać szczura, bo z pewnością nie sprzyjało by to dalszemu rozwojowi? Więc co - kara? Jeśli tak to czym jest karma? Narzędziem kary lub nagrody? Oczywiście w czasie swoich reinkarnacji wiele dusz spada na samo dno. Jednak w kolejnych wcieleniach mają szansę naprawienia tego co zrobiły. Chyba wszyscy zgadzamy się z tym, że zdolność wybaczania jest jednym z elementów rozwoju duchowego. Brak tego elementu w rozwoju oznacza tkwienie w niskich wibracjach negatywnych energii jakimi są nienawiść, pogarda itp. Są to atrybuty ludzkiego ego. Wiele istot ludzkich nie potrafi wybaczać innym wierząc, że ci którzy ich skrzywdzili będą za to pokutować po wsze czasy w piekle. Aby nauczyć się wybaczać musimy zrozumieć i zaakceptować kilka fakktów. Pierwszym z nich jest to, że my również w poprzednich wcieleniach popelnialiśmy wiele niegodziwości, sprawiających cierpienia innym ludziom. Każdy z nas miał okazję być miordercą i policjantem, księdzem i prostytutką. Każde wcielenie pozwala nam zdobywać nowe doświadczenia. Doświadczenia ze wszystkich możliwych stron. Dlatego zanim postawimy krzyżyk na kimś, kto nas skrzywdził, pomyślmy, że my byliśmy tacy jak on. Kolejny fakt, to ten, że w naszym życiu nie ma przypadków. Jeśli spotykają nas jakieś nieszczęścia, to sami je na siebie sprowadziliśmy. Przed każdym wcieleniem dusza określa plan swojego pobytu na Ziemi. W jakiej rodzinie się urodzi, jakich ludzi spotka w swoim życiu, jakie będą ważne wydarzenia w jej życiu, tak pozytywne, jak i negatywne. Tak więc to, że np. zostaniemy napadnięci i resztę życia spędzimy na wózku inwalidzkim może być celem naszej duszy, która w ten sposób chce doświadczyć życia jako osoba niepełnosprawna. Jeśli ktoś uważa, że nie ma wpływu na to w jakich warunkach, gdzie i kieduy się urodzimy, to niech odpowie sobie na pytanie kto i jakimi kryteriami kierowal się kierując jedną duszę do kochającej rodziny a drugą do patologicznej i gdzie tu przejawia się akt wolnej woli przynależnej każdej duszy? Ale nasz tzw. los nie jest do końca zdeterminowany naszym przedwcieleniowym planem. Mając wolną wolę również po wcieleniu potrafimy kreować naszą rzeczywistość poprzez swoje myśli. Toteż jeśli potrafimy myśleć pozytywnie (każdy z nas może poprzez trening nauczyć się panować nad swoimi myślami) mozemy kreować naszą rzeczywistość zgodnie z naszymi życzeniami. Oczywiście uwzględniając kosmiczne prawa. A wracając do reinkarnacji - ponieważ każda dusza (czy jak wolicie świadomość) przechodzi przez liczne reinkarnacje po to, aby w pelni wykorzystać szansę dalszego rozwoju, więc w końcowym rezultacie każda dusza, bez wyjątku ostatecznie trafia do "nieba". Happy end czeka wszystkich. Oczywiście przedstawiam tutaj moje przekonania które dla mnie są prawdą. Dla innych co innego może być prawdą. Nawet piekło i czyściec jeśli w to wierzą.

Rozwiń odpowiedzi (6) Dziękujemy za ocenę.

Pt, 29 kwi 2011 06:01 | brak oceny

George | Gość

Wlasnie dlatego ze zwierzak nie wyciaga wnioskow nie pasuje do tego idea planowania. Planowanie ma sens gdy istnieje gwarancja tylko ewolucji (bez krokow wstecz).

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 25 kwi 2011 18:30 | brak oceny

Sonia33 | Załogant

Drodzy Przyjaciele wyrażając moje przekonania/opinie dot.reinkarnacji wyrażnie zaznaczyłam, że są to tylko moje przekonaniania i wcale nie upieram się, że to ja mam rację i nie wydaje mi się, aby można to nazwać "forsowaniem własnej wersji". W przeciwnym bowiem wypadku należałoby uznać, że każdy kto bierze tu udział w dyskusji - forsuje swoje coś tam. Myślę, że wyrażanie różnych poglądów (oczywiście w sposób kulturalny i przy zachowaniu szacunku i tolerancji wobec osób o innych niż nasze przekonaniach) pozwala przyjrzeć się omawianym zagadnieniom z różnych stron, a to z kolei umożliwia skorygowanie własnych poglądów, o których myślało się, że są jedyne i słuszne. Toteż nie trzymam się kurczowo swoich przekonań, ale na przestrzeni swego życia niejeden raz wprowadzałam takie korekty i dlatego dzisiaj jestem tu gdzie jestem. Nie oznacza to oczywiście, że moją wiedzę buduję jedynie w oparciu o cudze poglądy. One są tylko kluczami, które otwierają moje wewnętrzne drzwi do wiedzy która tak naprawdę jest we mnie - moim wyższym ja. Jestem wdzięczna tym, którzy wyrażając swoje poglądy niejednokrotnie - mimo przeciwstawnych opinii - utwierdzają mnie w moich, a czasem umożliwiają mi tym samym dostrzec to czego nie dostrzegałam, zrozumieć to czego nie rozumiałam, a co niejednokrotnie staje się dla mnie inspiracją i bodżcem do dalszych poszukiwań, dalszych odkryć i dalszego samorozwoju. I tymi właśnie inspiratorami jesteście również Wy; George, Weteran, M, Avare, Intek, Rybka i inni Wam podobni. Wasze komentarze są dla mnie ważne i nie razi mnie odmienność Waszych poglądów (o ile ma to miejsce). Są dla mnie mnie jak przystanki na mojej drodze życia. Zatrzymuję się, przyglądam, biorę to co uważam za cenne i idę dalej swoją drogą. P.s. Weteran dziękuję za link.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 25 kwi 2011 14:12 | brak oceny

M | Gość

Dobrze tu piszecie ! osobiście nie wykluczam reinkarnacji w świat zwierząt jak i na odwrót , Skąd niby zwierzęta mogą mówić świadczy to że rozumują w innych wymiarach jak ludzie czego bylem świadkiem !fakty które zaistniały były by niewiarygodne , ale się zabezpieczyłem .i nikt nie mógł temu zaprzeczyć, Pozdrawiam

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 25 kwi 2011 14:05 | brak oceny

Weteran | Załogant

Kwestia wcielania się w ciało zwierząt istoty ludzkiej jest bardzo słabo poznana, można powiedzieć, iż jest ona 'dużym minusem' wędrówki dusz. Na ten temat jedynie mogę spekulować, wpierw jednak podaję link w którym ta kwestia jest nieco przybliżona: http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=1544 (w drugiej części artykułu). Szczerze powiedziawszy dopiero pierwszy raz to przeczytałem,. Zastanawiając się jednak nad przykładem Soni, muszę przyznać że daje do myślenia. Skoro doświadczenie ma uczyć, to jakie możliwości daje rozwój w ciele istoty niepojmującej swoich czynów? Człowiek jest zdolny do nauki, zwierzę natomiast odczuwa emocje - czy jednak jest w stanie zrozumieć/ zmienić sposób pojmowania świata? Taki los skazywałby człowieka wcielonego w ciało jedynie na odczuwanie emocji bez mozliwości zrozumienia świata a co za tym idzie - bez możliwości wyciągnięcia wniosków...chyba że mówimy o karze. Z drugiej jednak strony - nie trzeba być ograniczonym poprzez zwierzęce ciało by odczuwać cierpienie. Może osoby które popełniły ciężkie zbrodnie dzisiaj reinkarnują np. w Płn. Korei jako więźniowie głodzeni, poniżani czy poddawani torturom? (oczywiście nikogo przez to nie oceniam) Istnieje tyle mozliwości przerabiania cierpienia z możliwością nauki...czy potrzeba do tego zwierzęcego ciała? Takie stawianie sprawy wydaje mi się niesprawiedliwe, tzn. wcielanie jako zwierzę, bowiem zrozumienie wymaga intelektu i rozwiniętych emocji, współodczuwania. Pomyślałem wcześniej, że z obawy przed następnym życiem/ czynami które mogą być niemoralne niejako 'na siłę' szukam pocieszenia stawiając poprzedni wniosek, może się mylę...chciałbym znać wasze zdanie. Jedno jest pewne - nie jesteśmy w stanie zagwarantować na przyszłe życie - szlachetności postępowania, stąd obawa przed regresem duchowym. Z innej beczki, Plejadianie przedstawiają rozwój duchowy istoty ludzkiej w taki sposób (znalazłem tylko w j. angielskim) - screen z opisem: http://zapodaj.net/images/57a30cc75fc2.jpg .Pozdrawiam. P.S - dziękuję Soniu za wnioski, szczególnie za uzmysłowienie, iż ocena drugiego człowieka jest niesprawiedliwa z uwagi na fakt, iż nie pojmujemy zamierzeń jakie mógł narzucić z sobie tylko znanych powodów.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 25 kwi 2011 01:05 | brak oceny

George | Gość

Jestem topornym adwersarzem i nie wierze w planowanie nastepnej inkarnacji, wolny wybor w tym zakresie. I uporczywie twierdze, ze ludzie z manierami swini to albo ich pierwsza ludzka inkarnacja lub tez pracuje na ta nastepna, swinska. Jak juz poprzednio twierdzilem, tylko wyjatkowe osoby maja mozliwosc decydowania o przyszlej inkarnacji. Znakomita wiekszosc ma tak zaburzona swiadomosc, ze w stanie przejsciowym placzac sie tu i tam i w panice prubuje sie podczepic pod materie. Kiedy napotka wspolzyjaca pare, bezmyslnie i szybko wslizguje sie tak gdzie trzeba nie wdajac sie w szczegoly. Cyt. "Mając wolną wolę również po wcieleniu potrafimy kreować naszą rzeczywistość poprzez swoje myśli". Dzieki za wsparcie, jeszcze dwa tygodnie temu polowa forumowiczow biadolila ze nie maja wplywu na swoja przyszlosc, ze Jackowski to, Vanga tamto, ze wszystko jest zdeterminowane i nie warto sie wysilac. I na koniec jeszcze jedno, nie wydaje mi sie aby reinkarnowanie mialo jakis swiadomy cel. Upieram sie przy swoim, reinkarnacja, a wlasciwie warunki w jakich istota sie inkarnuje to skutek jego poprzedniego postepowania. Odmienne opinie jakie reprezentujemy wynikaja ze zroznicowanych zrodel z jakich czerpiemy nasza wiedze (jak i osobistych doznan oczywiscie) i nie powinny byc traktowane jako forsowanie wlasnej wersji. Zycze Ci ustania huraganow.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 24 kwi 2011 22:46 | brak oceny

MAtMAx | Gość

Sonio twoja wypowiedź jest oczywiście całkowitą prawdą i nie można jej komentować i negować można tylko zadawać pytania, dlatego mam jedno związane z : czym są te prawa wszechświata zwane przez ciebie kosmicznymi poza wyrządzaniem jakiejkolwiek krzywdy innym istotom, to co jeszcze pod nie podlega ? Szkoda,że jeszcze nie wszyscy wiedza o tym co napisałaś, bo wtedy świat całkowicie by się zmienił.
POZDRAWIAM

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 24 kwi 2011 15:32 | brak oceny

mandarin | Załogant

Tak duchy jak "kosmici" maja praktycznie wszystko wspolne. Ciezko jest rozpoznac prawdziwego kosmite od ducha ktory sie w niego zamienil.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 25 kwi 2011 14:20 | brak oceny

M | Gość

Pomyśl czy aby na pewno procesy te nie zachodzą równoległe i jedno nie wyklucza drugiego a nie tak wszystko do, jednego wora jak w średniowieczu , najpierw szatan demony a druga faza wszystko od boga przecież to manipulacja monopol za tym stoi .Poco zostawiać cień wątpliwości dla ufologów jak wylądują to powiemy że to demony zmaterializowane zniszczymy ich na stosie i po kłopocie !

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 25 kwi 2011 15:28 | brak oceny

mandarin | Załogant

Jak odroznisz prawdziwego kosmite od zmiennoksztaltnego ducha???

Dziękujemy za ocenę.

1 2 3 4 5

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

+ Dodaj nowy komentarz

dsdsdsdsdsd

ZREZYGNUJ Z ODPOWIEDZI NA KOMENTARZ

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

Brak jeszcze postów w tym temacie.


wejdź na forum, aby dołączyć do dyskusji...
szukaj:  

Najbliższy czat z FN

29 stycznia 2017 w niedzielę o 21.00 zapraszamy na multimedialny (obraz i dźwięk!) czat o reinkarnacji, czyli o wędrówce dusz. Na pokładzie okrętu Nautilus ten temat uważany jest za najważniejszy do tego, aby zrozumieć świat i odkryć sens - cel wszystkiego wokół nas. Do zobaczenia na pokładzie!

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ogłoszono koniec poszukiwań malezyjskiego boeinga MH370. Lot MH370 to jedna z największych zagadek w dziejach lotnictwa. 8 marca 2014 roku malezyjski Boeing 777, lecący z Kuala Lumpur do Pekinu, zniknął z radarów nad Morzem Południowochińskim. Na jego pokładzie było w sumie 239 osób. Wiadomo, że samolot skręcił później w kierunku Oceanu Indyjskiego. Dalszy los lotu MH370 pozostaje jednak nieznany. Po blisko trzech latach zakończono bezowocne poszukiwania wraku.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Sobota, 14 styczeń 2017 | Bardzo długo rozmawiałem z Krzysztofem Jackowskim. O życiu, o Bogu, o przeznaczeniu. Czasami żałuję, że te nasze rozmowy nie są nagrywane, gdyż wiele osób zrozumiałoby, dlaczego nasza zachodnia cywilizacja tkwi w wielkim błędzie negując istnienie niewidzialnego świata duszy.

czytaj dalej

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę


Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.