Dziś jest:
Wtorek, 17 styczeń 2017

Kiedy w Ziemię uderzy asteroida i zakończy ten bajzel? Prawdę mówiąc codziennie pijąc poranną kawę myślę, czy to przypadkiem nie jest ten dzień.
/Peter Diamandis, znawca makrokosmosu/

Komentarze: 7
Wyświetleń: 6223x | Ocen: 16

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5




Pt, 6 sty 2017 05:34   
Autor: FN, źródło: FN   

CZUŁEM, ŻE STĄD NIE WYJDĘ ŻYWY. I TO SIĘ SPRAWDZIŁO!

Wśród przeróżnych relacji o śmierci klinicznej w Archiwum FN ta ma wartość wyjątkową. Powodem jest to, że jej autorem jest niezwykle dzielny człowiek, który o swoim przeżyciu „po drugiej stronie” opowiadał w tak prosty, przekonujący sposób. Z wielkim smutkiem załoga Nautilusa przyjęła wiadomość o śmierci Janusza Brochwicza-Lewińskiego, która dotarła do nas 5 stycznia 2017. Piszemy „śmierci”, choć akurat na pokładzie Nautilusa powinniśmy pisać „śmierci ciała fizycznego”, gdyż tak naprawdę generał Brochwicz-Lewiński żyje dalej w świecie, który już raz za tego życia odwiedził.


Nasz materiał na youtube (tak naprawdę fragment filmu dokumentalnego o generale) obejrzało sporo osób, ale mimo to warto go sobie przypomnieć.

Widział leżące własne ciało, a następnie udał się w stronę światła!

Relacja żołnierza oddziału "Parasola" jest niezwykłym dowodem na to, że zjawisko śmierci klinicznej jest podróżą do innego świata, która czeka każdego z nas. Obowiązkowa lektura dla wątpiących w życie po śmierci!

 Zjawisko śmierci klinicznej jest często wykpiwane jako coś, co naprawdę nie istnieje, a jest jedynie opowieścią osób szukających poklasku. Kłam temu twierdzeniu zadaje niezwykła relacja, która została przedstawiona w dokumentalnym filmie "Rycerski stan – Batalion „Parasol”, który wyemitowała Telewizja Polonia. Film jest poświęcony walkom Parasola w czasie Powstania Warszawskiego i w ogóle nie dotyczy zjawisk X`Files. Tym bardziej niezwykłej mocy nabiera relacja głównego bohatera filmu, którym jest legendarny dowódca grupy szturmowej "Parasol" Janusz Brochowicz-Lewiński. Po 59 latach pobytu za granicami Polski żołnierz AK opisuje najbardziej dramatyczne przeżycie w czasie Powstania Warszawskiego. Miało ono miejsce 8 sierpnia 1944 r., kiedy to na Cmentarzu Ewangelickim został trafiony pociskiem w twarz. Oto relacja  Janusza Brochowicza-Lewińskiego, która jest jedną najpiękniejszych polskich relacji "spotkania z nieznanym" w czasie śmierci klinicznej:


- Musimy tędy iść, tutaj, to się zgadza... Teraz znajdujemy się niedaleko miejsca, gdzie byłem ranny. Jak zacząłem walczyć tutaj na tym cmentarzu i przekroczyłem bramę, miałem dziwne uczucie, które mnie nie opuszczało cały czas. Uczucie takie dziwne, nie lęku może ale jakieś psychiczne, że ja żywy stąd nie wyjdę. I to się sprawdziło...

- I w tym momencie, jak zostałem ranny jakaś siła wielka siła mnie poderwała do góry i miałem takie uczucie, jakby mnie kto batem uderzył w twarz!  Byłem poderwany do góry, zemdlałem, no i obudziłem się dopiero w szpitalu tak że byłem nieprzytomny parę godzin.

Więc... to było bardzo ciężkie... ciężka rana i skomplikowana, bo twarz była rozerwana. Jak później zostało stwierdzone kula przeszła pod językiem, spaliła mi skórę w środku, nie mogłem mówić przez trzy tygodnie w ogóle, ani brać pokarmu oczywiście. Byłem karmiony wodą i jakimś mlekiem, przez nos kateterem... Konsekwencje były bardzo tragiczne dla mnie, bo byłem wyeliminowany z walki, musiałem opuścić moich żołnierzy, chciałem dalej walczyć, a nie mogłem niestety. Tak że to przerwało te moje walki w Batalionie Parasol, bo ta rana była już prawie śmiertelna.

Widziałem... jakąś wizję miałem! Opuściłem moje ciało i byłem ciągnięty do góry przez jakąś siłę nie do opisania, która mnie po prostu wyrwała z mojego ciała... jakieś fluidum albo coś... i szedłem do góry w jakieś formie... nie wiem... poruszania się, jest nieludzkie albo nie bardzo można opisać. I byłem na górze bez żadnego bólu w jakieś dolinie między jakimiś górami, siła była bardzo silna która ciągnęła mnie, jakieś światła, które towarzyszyły mi przez całą drogę. I później w pewnym momencie ta siła mnie ciągnęła na dół i wszedłem w powłokę mojego ciała którą widziałem leżącą na dole, i bóle się zaczęły... to znaczy wróciłem do życia!

To znaczy coś musi być! To znaczy jak umieramy, to jeszcze żyjemy w innej formie.

 

 

W naszym Archiwum FN jest opis przeżycia generała śmierci Janusza Brochwicza-Lewińskiego, który znaleźliśmy w archiwach Muzeum Powstania Warszawskiego. Jest on bardzo ciekawy, gdyż tu generał wspomina jeszcze dwa inne momenty, kiedy spojrzał śmierci w oczy. Okazuje się, że w czasie swojego pobytu poza ciałem fizycznym miał także okazję zobaczyć słynny "film z życia".


 

 

To był naprawdę niezwykły człowiek. Był dowódcą grupy szturmowej, która broniła Pałacyku Michla na Warszawskiej Woli. Ci, którzy go znali mówią, że był jednym z najdzielniejszych i zawsze można było na niego liczyć.

Janusz Brochwicz-Lewiński urodził się 17 września 1920 roku w Wołkowysku w rodzinie ziemiańskiej. Jego ojciec Stanisław był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Stefana Batorego.


We wrześniu 1939 roku walczył w stopniu kaprala podchorążego. Po agresji ZSRR na Polskę, dostał się do niewoli sowieckiej, z której zbiegł. Po kilkutygodniowej tułaczce dotarł do Generalnego Gubernatorstwa, gdzie włączył się w działalność powstającego Związku Walki Zbrojnej. Na terenie Puław pracował w administracji niemieckiej i równocześnie prowadził działania wywiadowcze i tworzył raporty dla wywiadu ZWZ. Po zdekonspirowaniu w 1942 roku opuścił Puławy i do wiosny 1944 roku dowodził oddziałem partyzanckim AK na Lubelszczyźnie.

W marcu 1944 rok Janusz Brochwicz-Lewiński został skierowany do Warszawy. Wszedł w skład I plutonu kompanii "Pegaz" (późniejszy "Parasol"). 10 lipca 1944 r. dowodził akcją na aptekę Wendego przy Krakowskim Przedmieściu 55, podczas której zdobyto narzędzia chirurgiczne, lekarstwa, środki znieczulające oraz materiały opatrunkowe dla sanitariatu Kedywu KG AK.

Walka w powstaniu warszawskim

W dniach 4-5 sierpnia 1944 r. wsławił się obroną kompleksu zabudowań "Getreide Industrie-Werke", czyli młyna, fabryki makaronów, magazynów oraz "pałacyku", a właściwie kamieniczki Karola Michlera przy ul. Wolskiej 40. Za te walki został odznaczony Krzyżem Walecznych. Od 6 sierpnia dowodził walkami kilkunastoosobowej grupy opóźniającej, której zadaniem była obrona rejonu Młynarska - Żytnia.


8 sierpnia 1944 został ciężko ranny w wyniku postrzału twarzy podczas walk na Cmentarzu Ewangelickim. Z tego powodu Janusz Brochwicz-Lewiński został wyeliminowany z dalszych walk. Został ewakuowany do Szpitala Jana Bożego na Starym Mieście, następnie kanałami przeszedł do Śródmieścia Południe.

Losy Janusza Brochwicza-Lewińskiego po wojnie

Po kapitulacji powstania dostał się do niewoli. Wyzwolony z niemieckiego obozu jenieckiego w Murnau przez Amerykanów po wojnie pozostał na Zachodzie. Wkrótce otrzymał przydział do Ośrodka Zapasowego Samodzielnej Brygady Spadochronowej, z której we wrześniu 1945 roku został skierowany do szpitala w Szkocji. Przeszedł ciężką operację szczęki i pięciomiesięczną rehabilitację.

W lutym 1946 r. opuścił szpital i pozostał na stałe w Wielkiej Brytanii. Wstąpił do armii brytyjskiej i służył m.in. w gwardii przybocznej Jego Królewskiej Mości Jerzego VI. Działał również m.in. w Palestynie i Sudanie jako oficer wywiadu. Po opuszczeniu armii był przez 15 lat kwatermistrzem i oficerem administracyjnym w jednej z brytyjskich szkół wojskowych.

Powrót do Polski

Janusz Brochwicz-Lewiński powrócił na stałe do Polski w lipcu 2002 r. Od tego czasu aktywnie działał w środowisku kombatanckim. Uczestniczył w akcji billboardowej programu "Patriotyzm Jutra" i został mianowany na stopień generała brygady przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Od 2009 do 2014 roku zasiadał w Kapitule Orderu Wojennego Virtuti Militari. Był także Honorowym Obywatelem Warszawy. W listopadzie 2015 roku został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczpospolitej Polskiej, za działalność na rzecz środowisk kombatanckich, za pielęgnowanie pamięci o najnowszej historii Polski".

Komentarze: 7
Wyświetleń: 6223x | Ocen: 16

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5




Pt, 6 sty 2017 05:34   
Autor: FN, źródło: FN   

Komentarze (7)

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco


Pt, 6 sty 2017 19:27 | ocena: + 10

Noel | Załogant

Wrócił do Domu.

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 6 sty 2017 19:26 | ocena: + 26

Rick | Gość

Cześć i chwała Polskim bohaterom odchodzącym na zasłużony odpoczynek, by w przyszłości narodzić się znowu i z powrotem walczyć za ojczyznę.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 8 sty 2017 00:12 | ocena: + 7

księżyc1983 | Gość

A fajna wizja ,ciągle w kółko się odradzać po to żeby walczyć ,cierpieć i umierać...a w nagrodę za to znowu można się odrodzić cierpieć walczyc i umierać.Ja swoje na tej planecie już wycierpiałem i osobiście mam wielką nadzieje ,że po śmierci już tu nie wrócę ,bo to by mi się jawiło nie jako nagroda a kara.

Rozwiń odpowiedzi (3) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 9 sty 2017 15:10 | ocena: -1

Don Emmanuel | Gość

Ponowne narodziny, to co przechodził Jezus (Jeszua) między innymi. Dopóki nie zintegrujesz całego swojego światła nie łudź się, że już nie wrócisz. Wrócisz tu, choć tak jak odpisał ci inny gostek, życie wcale nie musi polegać zawsze na cierpieniu. A jak przejść przez ten proces, ponownie się narodzić? Jak dokonasz świadomego wyboru i zgodzisz się brać pełną odpowiedzialność za swoje życie, to zrobisz to. Wtedy spotkasz na swej drodze człowieka, który cie wprowadzi, doświadczysz prawdziwego chrztu, wzniesienia kundalini, czy jak to jeszcze ludzie nazywają i jak uda się tobie przez to przejść uwolnisz się od cyklu wcieleń na tej planecie. Ale nie wcześniej. Pozdrawiam.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 8 sty 2017 21:20 | ocena: -1

Rick | Gość

Zaręczam ci, że przyjdziesz tutaj jeszcze nie jeden raz, tylko nie będziesz tego pamiętał. Mówię to, bo sam mam wspomnienia z pobytu w innym świecie przed narodzinami moimi tutaj, na tej ziemi i powiedziano mi, że wszyscy muszą tutaj przychodzić i doświadczać życia w materii. Nie zawsze jest ono złe i bolesne.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 8 sty 2017 08:43 | ocena: + 2

brodacz | Załogant

Czasem też się nad tym zastanawiam. A może jest tak, że niektóre duszę poprostu mają taką a nie inną naturę? Jedni od zawsze umieją śpiewać i tańczyć inni mają umysły ściłke a jeszcze innych ciągnie do bijatyki. Może to bezmózgie kibolstwo to dawni wojownicy, którzy nie mają dziś ujścia swym emocjom?
Z drugiej strony gdy mówimy o rozwoju duchowym to z kolei może świadczyć, że taki kibol może wtedy i teraz walczy w niewłaściwej sprawie przeciw niewłaściwym ludziom? I dlatego musi powtórzyć klasę?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wt, 10 sty 2017 14:10 | brak oceny

ksiezyc1983 | Gość

Przepraszam ,że kopiuje inny swój wpis z innego watku ,ale uznałem ,że nie ma sensu się silić na pisanie czego innego skoro akurat te słowa pasują tez do tej rozmowy.Ten wpis poniżej.


W reinkarnacja ,nie wierze z jednego powodu jest totalnie bez sensu .To miało by sens gdyby wraz z moją powiedzmy dusza do nowego ciała przenosiła się przynajmniej część świadomości ,a skoro tak nie jest to czym niby reinkarnacja różni się od zwykłej smierci??.Za jakiś czas umrę i nawet jak urodzę się czarna dziewczynką w afryce to co??Ja jako ja ten obecny umre na zawsze !!!.

A już w ogóle nie akceptuje gadania ,że nasze kolejne wcielenia są pochodną obecnego życia.To co jeżeli w tym wcieleniu ciężko choruje od 15 lat to kara za grzechy z poprzedniego wcielenia??Nawet jeśli bylem jakimś hitlerowcem to co??Nie pamiętam tego ,obecnie jestem innym człowiekiem i muchy bym nie skrzywdził!!To tak jakby przenosić wine ojca na syna bo mu geny przekazał ,totalnie bez sensu!!!.

Dziękujemy za ocenę.

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

+ Dodaj nowy komentarz

dsdsdsdsdsd

ZREZYGNUJ Z ODPOWIEDZI NA KOMENTARZ

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

Brak jeszcze postów w tym temacie.


wejdź na forum, aby dołączyć do dyskusji...
szukaj:  

Najbliższy czat z FN

29 stycznia 2017 w niedzielę o 21.00 zapraszamy na multimedialny (obraz i dźwięk!) czat o reinkarnacji, czyli o wędrówce dusz. Na pokładzie okrętu Nautilus ten temat uważany jest za najważniejszy do tego, aby zrozumieć świat i odkryć sens - cel wszystkiego wokół nas. Do zobaczenia na pokładzie!

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

O północy szła "procesja duchów"... Polecamy wizytę w naszym dziale XXI PIĘTRO.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Sobota, 14 styczeń 2017 | Bardzo długo rozmawiałem z Krzysztofem Jackowskim. O życiu, o Bogu, o przeznaczeniu. Czasami żałuję, że te nasze rozmowy nie są nagrywane, gdyż wiele osób zrozumiałoby, dlaczego nasza zachodnia cywilizacja tkwi w wielkim błędzie negując istnienie niewidzialnego świata duszy.

czytaj dalej

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę


Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.