Dziś jest:
Piątek, 20 styczeń 2017

We Will Eradicate Radical Islamic Terrorism (tłum. wytępimy islamski radykalny terroryzm)
/Donald Trump podczas inauguracji 20 stycznia 2017/

Pytania do FN
ODPOWIEDZI NA PYTANIA NASZYCH CZYTELNIKÓW

Wyślij do nas swoje pytanie - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim


(wymagane)

Twój email lub telefon


(wymagane)

Treść wiadomości:


(wpisz tutaj wiadomość, którą chcesz wysłać do FN)

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




Czy to mógł być atak chupacambry?
Czw, 29 grudzień 2016

Bardzo interesujące pytanie zadał jeden z naszych załogantów, a dotyczy bardzo dziwacznego wydarzenia sprzed lat. Chodzi o atak na... kaczki, ale wyglądający tak, że autor wiadomości pamięta ten obraz do dziś. Informację na ten temat wraz z odpowiednimi "tagami" umieszczamy w naszym Archiwum FN w dziale nie "chupacabra", a "atak niewidzialnych istot". ==================================NADAWCA.......

czytaj dalej

Bardzo interesujące pytanie zadał jeden z naszych załogantów, a dotyczy bardzo dziwacznego wydarzenia sprzed lat. Chodzi o atak na... kaczki, ale wyglądający tak, że autor wiadomości pamięta ten obraz do dziś. Informację na ten temat wraz z odpowiednimi "tagami" umieszczamy w naszym Archiwum FN w dziale nie "chupacabra", a "atak niewidzialnych istot".

==================================
NADAWCA: Jane
e-mai: [do naszej wiadomości]
WYSŁANO: 2016-12-28 22:52:23
==================================

[XXI PIĘTRO] Przeglądając artykuł o chupakabrze skojarzyłam pewne zdarzenie sprzed lat. Nie jest to historia stricte na temat, ale plączą mi się teraz w głowie dwa wytłumaczenia tamtej historii. To były lata 80-te. Wychowywałam się na wsi, mój tato miał dużego psa, który nie był trzymany "tradycyjnie" na łancuchu. Biegał po podwórku, czasem odwiedzał inne gospodarstwa. był łagodny i nie był zagrożeniem dla ludzi i zwierząt. Wieś jest rozproszona, gospodarstwa są w oddaleniu paruset metrów od siebie. Jednemu gospodarzowi "coś" wydusiło wszystkie kaczki i -uwaga- poukładało je w rzędzie jedna obok drugiej. Nie było krwi, śladów gryzienia, tylko martwe ptaki bez śladów uszkodzenia ciała. Podejrzenia szybko padły na psa taty, ponieważ bywał on czasami u tamtych ludzi w zagrodzie. Uznali,że taki silny pies udusił kilkanaście kaczek. Sprawa trafiła do sądu i zostało zasądzone jakies kolegium, które tato opłacił. Pies musiał trafić na łańcuch.
Do dziś zachodzę w głowę, co tam się wtedy wydarzyło. Zdarzenie miało miejsce w nocy. Czy to efekt odwiedzin jakiejś rasy z kosmosu, czy jakieś ziemskie zwierzę postępuje tak z ofiarą...? Czy macie na pokładzie podobne historie? Pozdrawiam - Jane

---------------------------------
KOMENTARZ FN:

Pięknie dziękujemy za opis jakże ciekawego wydarzenia. Brak śladów walki? Brak miejsca "prawdziwej krwawej jatki", tylko równo ułożone martwe zwierzęta, jedno obok drugiego?! Absolutnie wskazuje to na działanie sił nieznanych współczesnej nauce. Czy mamy podobny zapis w Archiwum FN? Nie mamy. W tym sensie nie mamy możliwości porównania tego z czymś, co także się wydarzyło.

Chupacabra atakuje przede wszystkim kozy, choć także inne zwierzęta typu krowy czyli tzw. kopytne. Nie ma pewnie najmniejszych przeszkód, aby podobny "manewr natychmiastowej śmierci" zrobić z ptactwem, ale... chupacabra nie układa zwierząt równo! Inna siła jest w stanie to zrobić i - co więcej - lubi to robić!

Podejrzewamy tutaj o działanie czegoś, co kościół nazywa demonem, a my "złym niewidzialnym bytem". Posiadamy opisy wielu wydarzeń z terenu Polski, kiedy to właśnie taki byt bawił się z ludźmi układając obok siebie pośrodku pokoju wszystkie zabawki dziecka. Czy potrafi zabić zwierzę? Bez najmniejszego problemu.

W każdym razie możemy powiedzieć jedno - na pewno nie była to sprawka psa.



zwiń tekst

Spada samolot, ginie 100 albo i więcej osób i... to jest sprawka Boga?
Śr, 28 grudzień 2016

Fajnie, że jesteście już on-line! Pytanie jest takie - spada samolot/budzi się wulkan, który zabija dziesiątki/tysiące ludzi.Czy to jest coś mniej więcej, jak w niektórych filmach, gdzie losy ludzi splatają się ze sobą i w krytycznym momencie dochodzi do takiego zdarzenia? Chodzi mi o to, czy to jest tzw. "koronka" tkana przez Siłę Wyższą, przez lata/wieki, że ci wszyscy ludzie, akurat znajdowali.......

czytaj dalej

Fajnie, że jesteście już on-line! Pytanie jest takie - spada samolot/budzi się wulkan, który zabija dziesiątki/tysiące ludzi.
Czy to jest coś mniej więcej, jak w niektórych filmach, gdzie losy ludzi splatają się ze sobą i w krytycznym momencie dochodzi do takiego zdarzenia? Chodzi mi o to, czy to jest tzw. "koronka" tkana przez Siłę Wyższą, przez lata/wieki, że ci wszyscy ludzie, akurat znajdowali się w tym miejscu, w tym czasie, nieprzypadkowo?
No jeszcze, rzecz jasna, dochodzą do tego tragedie ludzi powiązanych z tym wydarzeniem (matek, synów) - to też upleciona "koronka" w drodze do Boga/samodoskonalenia się? Ja wiem, że Waszym zdaniem, nic nie dzieje się przypadkiem i dla Boga/Siły Wyższej, stworzenie takiego splotu wydarzeń, to jak dla babci, zrobienie serduszka za pomocą szydełka. Dobrze rozumuję?
Nie naciskam, nie wykluczam takiego rozwiązania/splotu zdarzeń, ale chciałbym otrzymać odpowiedź, czy macie jakieś materiały potwierdzające to, że nic nie dzieje się przypadkiem, że np. w Smoleńsku zginęły te osoby, którym było to zapisane?
Pozdrawiam serdecznie, Robert.

Pojawia się tutaj temat tzw. karmy zbiorowej, która dotyczy wielu osób. Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba by się zastanowić nad tym, co mówi nasze Archiwum FN. A są tam historie ciekawe mówiące na przykład o tym, że śmierć "grupy osób" w tragicznym wypadku powoduje odrodzenie się wszystkich (lub części) w jednej społeczności, na przykład w jednej miejscowości.

Nie ma sensu wymądrzać się i zgłaszać kolejne "mądre hipotezy", gdyż prawa karmy są jedną z największych tajemnic tego świata, którą poznać może tylko istota doskonała czyli Awatar. Mamy jednak pewne podejrzenia, że czasami tragiczne wydarzenie związane z katastrofą naturalną lub wypadkiem jest efektem właśnie owej tajemniczej siły, którą nazywamy "karmą zbiorowości". Podamy przykład z Niemcami.

W czasie II Wojny Światowej obywatele tego państwa osiągnęli taki stopień okrucieństwa wobec innych nacji, że z absolutną pewnością wprowadzili zmianę w karmie zbiorowej. Znając jej prawa można śmiało zaznaczyć, że jej prawo jest nieubłagane - na ich terenie stanie się coś, co będzie konsekwencją tego, co było. Czy ostatni napływ uchodźców, którzy jako "raj dla siebie" wybrali Niemcy nie jest przypadkiem właśnie efektem owej karmy zbiorowej?

I jest jeszcze jeden, tajemniczy aspekt praw karmy - wpływ działania pojedyńczego człowieka na karmę wielu osób. Przykład? Samobójca swoim czynem "wikła" wiele osób bliskich w swoją karmę zrozumienia błędu samobójstwa, co powoduje wpływ na kolejne wcielenia wielu osób wokół niego... dramatyczna sprawa. To pokazuje zresztą, jak zło wyrządzane przez jednego człowieka wpływa na innych, a nie tylko na niego samego.

Wiemy, że ta odpowiedź na pewno Pana nie zadowoli, ale na dłuższą nie mamy czasu. A pytanie jest z tych, które zasługuje na miano "Primus inter pares" (łac. „pierwszy wśród równych sobie”)




zwiń tekst

Czy Angela Merkel może być... wcieleniem Adolfa Hitlera?
Pon, 26 grudzień 2016

Pytanie tylko pozornie jest absurdalne. Pisaliśmy wiele razy, że są dusze, które poruszają się w kolejnych wcieleniach po funkcjach, które my nazywamy "ośmiotysięcznikami", a więc idą po samych szczytach. W Polsce są bardzo ciekawe "powroty wielkich" i wcale nie musi być tak, że dusza w następnym wcieleniu ma identyczne ciało fizyczne. Ten temat jest wyraźnie nie do zaakceptowania przez wiele.......

czytaj dalej

Pytanie tylko pozornie jest absurdalne. Pisaliśmy wiele razy, że są dusze, które poruszają się w kolejnych wcieleniach po funkcjach, które my nazywamy "ośmiotysięcznikami", a więc idą po samych szczytach. W Polsce są bardzo ciekawe "powroty wielkich" i wcale nie musi być tak, że dusza w następnym wcieleniu ma identyczne ciało fizyczne. Ten temat jest wyraźnie nie do zaakceptowania przez wiele osób, ale jest fascynujący i jak najbardziej prawdziwy. Tym razem nasz czytelnik zauważył pewną zbieżność w cechach wyglądu twarzy Adolfa Hitlera i Angeli Merkel.

From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Wednesday, December 21, 2016 11:51 AM
To: FN
Subject: Hitler

Witam,

Podsyłam "prymitywnie"  przygotowane porównanie fotografii A. Hitlera i A.Merkel. Proszę zwrócić uwagę na ten wzrok, na spojrzenie.
Widziało to kilka osób tzn. moich znajomych i wszyscy to zauważyli . Być może to złudzenie i ktoś by powiedział , że można w ten sposób upodobnić nawet szympansa. Wydaje mi się , że jest w tych fotografiach coś znacznie więcej.

Myślę, że już wiecie co mam na myśli(?!), tak chodzi o kolejne wcielenie A.Hitlera. Spójny jest nie tylko wygląd , ale i stanowisko jakie pełni p.Merkel. Miejmy tylko nadzieję , że nie jest to dokończenie "planu", a wizerunki są tylko przypadkowo podobne.

Zdrowych i Pełnych Światła Świąt ( tu powinno być Bożego Narodzenia, a będzie Narodzenia Chrystusa ) i realizacji wszystkich planów w nadchodzącym nowym roku.




Nasz czytelnik zamieścił do wiadomości - jak raczył to nazwać - porównanie. Wyszło ono bardzo ciekawie.





Na samym początku powiemy jasno - Pan... może mieć rację! Kanclerz Angela Merkel wygrywa kolejne wybory i stoi na czele Niemiec, co oznacza, że musi mieć potężną "siłę przeznaczenia i karmy" za sobą. Należałoby sprawdzić wiele rzeczy, w tym przeprowadzić z nią seans regresji hipnotycznej (co oczywiście jest niemożliwe), ale taka hipoteza nie jest aż tak nieprawdopodobna, jak można by sobie wyobrazić. Ponowne zejście Adolfa Hitlera w ciele kobiety, aby zmienić Niemcy narodowe w wielokulturowe i tym samym naprawiać swój błąd z przeszłości... to wcale nie jest takie nieprawdopodobne. Widzieliśmy już nie takie rzeczy.

Bardzo dziękujemy za zwrócenie nam uwagi na ten fakt - postaramy się przeprowadzić małe śledztwo w tej sprawie, ale jak najbardziej - to byłoby nawet możliwe. Piszemy to z pełną powagą. Tak zwane linie kolejnych inkarnacji to najbardziej fascynujący temat ze wszystkich, którymi można się zajmować badając zjawiska niewyjaśnione.



zwiń tekst

Czy wiedza, którą zdobyliśmy w tym wcieleniu (np. duchowa) pozostanie z nami po śmierci i będzie dla nas dostępna w przyszłym wcieleniu?
Wt, 20 grudzień 2016

Witam serdecznie całą załogę Nautilusa !  Czytam prawie wszystkie Wasze artykuły, czytam też książki z dziedziny "nieznanego" i od pewnego czasu nasuwają mi się dwa pytania, na które jak dotąd nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi. Wierzę, że dzięki Waszej wiedzy i doświadczeniu na pewno macie wyrobione poglądy w tym zakresie, których jestem bardzo ciekawa. Pierwszy nurtujący mnie problem: &.......

czytaj dalej

Witam serdecznie całą załogę Nautilusa !  Czytam prawie wszystkie Wasze artykuły, czytam też książki z dziedziny "nieznanego" i od pewnego czasu nasuwają mi się dwa pytania, na które jak dotąd nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi. Wierzę, że dzięki Waszej wiedzy i doświadczeniu na pewno macie wyrobione poglądy w tym zakresie, których jestem bardzo ciekawa.

Pierwszy nurtujący mnie problem:

 

  1. Jeśli człowiekowi nie wiedzie się w jakiejś dziedzinie przez dłuższy czas (np 2 lata), to czy powinien zmienić kierunek drogi, którą podąża, bo to np. nie jest jego przeznaczenie (karma)? Czy raczej powinien dalej podążać tą drogą, pomimo, że go to męczy i ma z tego powodu lęki oraz traktować to jak lekcję od życia, którą trzeba przejść i starać się pokonywać swoje słabości.

 

  1. Czy wiedza, którą zdobyliśmy w tym wcieleniu (np. duchowa) pozostanie z nami po śmierci i będzie dla nas dostępna w przyszłym wcieleniu ?

 

Będę wdzięczna za wyjaśnienie tych kwestii.

 Ania z Krakowa

 

Odpowiedzi na te pytania można podzielić na dwie grupy: proste i trudne. Zacznijmy od tej pierwszej, czyli od pytania drugiego. Oczywiście, że ta wiedza pozostaje z nami po śmierci i kolejnym wcieleniu. Sprawia także, że nasz poziom duchowy jest wyższy. Czy dusza ma pełnię wiedzy o wszystkich swoich doświadczeniach? Przypomina to odsłanianie kart leżącego przed nami pasjansa. Na początku wszystkie karty są zasłonięte, ale w miarę gry je odsłaniamy. Podobne jest z ową wiedzą. Pełnia świadomości odbytych wcieleń pojawia się na „poziomach mistrzowskich”, które kiedyś osiągniemy, ale teraz stanowią dla nas abstrakcję. Budda w momencie oświecenia zobaczył wszystkie (!) wcielenia przeszłe, teraźniejsze, a także przyszłe wszystkich istot we wszechświecie. Budda był jednak istotą na poziomie absolutnie topowym – wręcz niewyobrażalnym, gdyż 72-gim. My wszyscy jesteśmy na poziomie zero, więc jeszcze długa droga przed nami. Z każdym poziomem moc ulega podwojeniu. Od poziomu 20-go w zasadzie można uważać takie osoby za „chodzących Bogów na Ziemi”. Powyżej nasza wyobraźnia odmawia nam posłuszeństwa… Oczywiście takie istoty mają pełnię wiedzy na temat wszystkich swoich wcześniejszych wcieleń.

 Pytanie drugie wymaga doprecyzowania. Oczywiście, że nie ma tutaj dobrej odpowiedzi. Zrozumienie zawiłości „ludzkiej karmy” przekracza możliwości istoty ludzkiej, nawet nas z okrętu Nautilus. Czy chodzi o porażki w poszukiwaniu partnera? Czy może chodzi o chorobę? A może jeszcze o coś innego?

Nasza rada skierowana do wszystkich jest taka, aby życie – które jest bardzo serio – nie traktować do końca serio. Właśnie dlatego! Trzeba trochę patrzeć na siebie z boku niczym na aktora w teatrze odgrywającym jakąś rolę, którą akurat jest rola „poszukującego lub poszukującej czegoś tam”. Taki dystans sprawia, że z człowieka uchodzi ta zaciekłość w „znalezieniu tej drugiej połówki”. Czasami może być tak, że przeznaczeniem jest samotność, ale jest to w skrajnych wypadkach. Najważniejsze, aby znaleźć właściwy dystans. Wtedy wszystko zaczyna się lepiej układać. Którą drogę wybrać? (takie pytanie padło w e-mailu) My zawsze kierujemy się delikatnymi znakami, które daje wszechświat podpowiadając nam właściwe rozwiązanie… Sztuka dostrzegania owych znaków jest przez nas doskonalona od wielu lat. Jest trudna, ale można się jej nauczyć. Trzeba je tylko zobaczyć. Potem jest już łatwiej.

/poniżej - 72 poziomy anielskie według... przekazów chrześcijańskich, a tak naprawdę 72 poziomy w dojściu do boskiej doskonałości/




zwiń tekst

Jeśli człowiek był zły, to... co czeka go po śmierci? Pytanie o działanie karmy, czyli prawa skutku i przyczyny.
Nie, 18 grudzień 2016

Pytania naszego czytelnika dotyczą tego, jakie naszym zdaniem są zasady tzw. karmy, czyli potężnej siły związanej z prawem "przyczyny i skutku". Działa ona niczym potężna grawitacja obracająca gwiazdami i planetami - jest najpotężniejszą siłą we wszechświecie. Tylko pozornie wydaje się, że naszym życiem rządzi "przypadek niczym przypadkowe ułożenie liści na tafli jeziora w parku". From: [dane.......

czytaj dalej

Pytania naszego czytelnika dotyczą tego, jakie naszym zdaniem są zasady tzw. karmy, czyli potężnej siły związanej z prawem "przyczyny i skutku". Działa ona niczym potężna grawitacja obracająca gwiazdami i planetami - jest najpotężniejszą siłą we wszechświecie. Tylko pozornie wydaje się, że naszym życiem rządzi "przypadek niczym przypadkowe ułożenie liści na tafli jeziora w parku".

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Friday, December 16, 2016 3:28 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Pytanie o wpływ karmy na otoczenie człowieka.


Mam złożone pytanie o reinkarnację.

Załóżmy, że jakiś człowiek był podły dla swoich bliskich. Po śmierci zreinkarnuje się i będzie musiał cierpieć by wypalić swoją karmę. Zło, które wyrządził wróci do niego i teraz to on będzie ofiarą opryskliwych uwag, braku szacunku, przemocy. I teraz pytanie:

1) Czy urodzi się między ludźmi, którzy będą dla niego źli, bo taka jest ich natura?

2) Czy może jego zła karma, wytworzona w poprzednim życiu, będzie „sterowała” ludźmi, aby go krzywdzili? Chodzi mi o to, czy ludzie nie tracą samokontroli w towarzystwie osób ze złą karmą? Czasami niektórzy wykazują w stosunku do drugiego człowieka trudne do wytłumaczenia chamstwo, podłość itp. Lub w drugą stronę: wyjątkową życzliwość. Czy jeżeli naprawdę karma steruje ludźmi, to znaczy, że pewne negatywne zachowania „oprawców” są usprawiedliwione, bo wynikają ze złej karmy ofiary? Albo że dobre uczynki względem nas się "nie liczą na czyjeś konto", bo sami sobie na nie zasłużyliśmy?

I na koniec jeszcze jedno: jak pomagać osobom z bardzo złą karmą? Zostawić ich samym sobie z cierpieniem czy pomagać? Czy modlitwa za takie osoby zmniejszy ich cierpienie?

Z góry dziękuję za odpowiedzi i zaznaczam, że w przypadku publikacji chcę zachować anonimowość (żadnych danych osobowych).

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]

Odpowiedź na pytanie nr 1

 Pytanie jest trochę niezrozumiałe, gdyż fragment "będą na niego źli, bo taka jest ich natura" sugeruje, że urodzi się na przykład w rodzinie zwyrodniałych przestępców, a to... nie tak działa. Wyjaśnimy to na przykładzie. Z zebranego przez nas materiału wynika, że karma czyli jakaś zagadkowa siła wszechświata układająca ludzkie życie tak, aby mógł zrozumieć błędy z poprzedniego życia robi to o wiele sprytniej. Jeśli ktoś jest złym człowiekiem, zadaje wiele bólu innym osobom (także zwierzętom!), to w następnym wcieleniu może walczyć o ich miłość. Jak? Mamy w Archiwum FN historie człowieka, który przez całe życie w sposób niemiłosierny pastwił się nad swoją żoną zamieniając jej życie w koszmar. W kolejnym wcieleniu był dzieckiem z wyjątkowo odrażającym defektem fizycznym, zaś jego była ofiara reinkarnowała się jako jego matka. Całe życie będzie musiał walczyć o jej miłość, o jej akceptację itp. Czego taka historia nas uczy? Robienie zła innym ludziom nie tylko sprawia, że powstaje - jak to mówią hindusi - "zła karma", która przyniesie takiemu człowiekowi bardzo trudne wcielenie, ale wikła ona także w cierpienie innych ludzi, choć będą oni patrzyli na nie trochę... z innej strony.

Mamy także absolutne przykłady tego, że na przykład nacjonaliści nienawidzący jakieś innej nacji przeważnie w jednym z kolejnych wcieleń dostają "lekcję" zasmakowania bycia wcześniej tak opluwanym "żydem, cyganem, homoseksualistą" itp. Ten mechanizm działa z taką precyzją, że jeśli ktoś szuka dowodów na istnienie Boga, to śmiało może go zaliczyć w poczet takich dowodów,

 

Odpowiedź na pytanie nr 2

W zasadzie trochę odpowiedzieliśmy akapit wyżej na to pytanie, ale generalnie zasada jest taka: bardzo często uprzedzenie wobec innej osoby może być faktycznie "śladem" z poprzedniego życia. Naszym celem powinno być podchodzenie do tych ludzi ze zrozumieniem, a przede wszystkim wybaczeniem. Tylko dobra energia i ten niezwykły "cud wybaczenia i współczucia" potrafi zmieniać ową złą karmę w dobrą. Polecamy tutaj zastanowienie się na słowami Jezusa, który ujął to w perfekcyjny sposób.

Mt.
38. Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. 39. A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek nadstaw mu i drugi. 40. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. 41. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie. 42. Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się.

Powyższe słowa dokładnie oddają istotę rzeczy. Są oczywiście przenośnią (jak większość tego, co mówił Jezus), ale on musiał świetnie znać prawa karmy. Powinniśmy do ludzi czyniących zło podchodzić ze współczuciem i absolutnie nie próbować się mścić, gdyż wtedy nie mamy szansy ich zmienić, a na siebie także ściągamy nieszczęście. Tu jedna uwaga - nie chodzi tutaj o to, aby likwidować więzienia, prawo karne itp. Mówimy tutaj o subtelnej grze energiami, którą możemy sprawdzić w codziennym życiu.

Nie czas i miejsce tutaj na opisy, ale proszę nam wierzyć - mamy historie z własnego doświadczenia bardzo złych ludzi, którzy trafili "w bliskie otoczenie ludzi FN" i po wielu latach... są nie do poznania. Do tego stopnia, że inni i postronni obserwatorzy mówią "to cud, jak ten człowiek się zmienił". Tymczasem nasz kolega z pokładu Nautilusa jako pierwszy w otoczeniu tego człowieka zamiast go karać, ganić i generalnie wylewać na jego głowę (słuszne w pewnym sensie) kubły pomyj zaczął codziennie przypominać mu o tym, że kiedyś obiecał mu "coś komuś wybaczyć".  Uczył go prostej rzeczy - przebaczania. Uczyć tego bardzo złego człowieka? Trudne zadanie, pozornie niemożliwe. Początkowo szło opornie. Potem lżej. teraz to jest "inny człowiek". To działa jak magia.

I ostatnia zasada wobec takich ludzi:

Nie krytykujemy. Inspirujemy.



zwiń tekst

Czy efekt Mandeli dotyczy także Biblii?
Sob, 17 grudzień 2016

Na łamach naszego serwisu ukazał się tekst, który wzbudził ogromne zainteresowanie czytelników. Dotyczył on tzw. Efektu Mandeli. Ma on z grubsza polegać na tym, że ktoś ingeruje w przeszłość zmieniając naszą teraźniejszość, a świadczyć mają o tym przeróżne elementy, które teraz wyglądają inaczej, niż pamiętamy kiedyś. Jeden z naszych czytelników przysłał e-mail z pytaniem, czy to możliwe, aby Efekt.......

czytaj dalej

Na łamach naszego serwisu ukazał się tekst, który wzbudził ogromne zainteresowanie czytelników. Dotyczył on tzw. Efektu Mandeli. Ma on z grubsza polegać na tym, że ktoś ingeruje w przeszłość zmieniając naszą teraźniejszość, a świadczyć mają o tym przeróżne elementy, które teraz wyglądają inaczej, niż pamiętamy kiedyś. Jeden z naszych czytelników przysłał e-mail z pytaniem, czy to możliwe, aby Efekt Mandeli obejmował także... Biblię!

[KONTAKT] Witam ostatnio przeglądając w końcu po założeniu konta artykuł o efekcie mandeli natknąłem się na ten artykuł

https://www.monitor-polski.pl/efekt-mandeli-idzie-dalej-zmiany-w-biblii/

Jest o tyle ciekawy co intrygujący pod względem wersów odnośnie ścinania niewiernych. Myśląc nad tym naszła mnie teoria spiskowa. Skoro islamiści traktują innowierców każą ich mordować i ścinać.... Idąc tym tropem skoro ktoś cofa się w czasie i zmienia historię, może mają na celu wszczęcie wojny przeciwko islamowi pod pretekstem bycia niewiernym. Może to USA chce wykorzystać nie wiem takie przemyślenia mnie naszły po przeczytaniu tego może macie więcej materiałów na jakiś artykuł o tym, chętnie poczytam coś nowego. A co załoga sądzi o tej teorii?

 

Poniżej fragment tej publikacji:

Efekt Mandeli idzie dalej. Zmiany w Biblii?

biblia

To zaczyna sięgać obłędu. Czy pamiętacie by w Biblii myła mowa o jakichkolwiek „bankach”?
Otwórzcie więc ją na Ewangelii wg św. Łukasza, „Przypowieść o minach”, tu jest taki fragment: „23 Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał„.
W czasie gdyż żył Jezus nie było wszak banków! Owszem, byli spekulanci finansowi – żydzi. Mówi o tym Bill Still w swoim znakomitym filmie Money Masters:

Jest nawet gorzej. W tejże samej Ewangelii Jezus każe swoich przeciwników pościnać!

27 Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach„.

Czy pamiętacie by Jezus kiedykolwiek namawiał do ścinania ludzi?!

Te i inne zmiany zauważył autor filmiku na YouTube „CERN? All Bibles Have Been Altered’ (CERN? Wszystkie Biblie zostały pozmieniane):

lion-and-the-lamb_34077

W filmiku znajdują się zrzuty ekranowe z forum dyskusyjnego, na którym omawia się zmiany rzeczywistości właśnie na przykładzie Biblii. Jeden z badaczy pisze, że zmiany w Biblii dokonywały się na jego oczach, w trakcie czytania Biblii, jak ten fragment ze Starego Testamentu (Księga Izajasza):

6 Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą…

W wersji, którą pamiętamy było „lew zamieszka wraz z barankiem”. Dowodem na to są zdjęcia z tym cytatem z Biblii, teraz zmienionym. Dlaczego na tych zdjęciach jest lew z barankiem, a nie wilk? Zob. np.: http://podzielonajablonia.blogspot.com/2012/07/zwierzeta-w-raju.html

Możecie sami sprawdzić –  zmienione zostały wszystkie Biblie, wszystkie tłumaczenia, nawet w wersji drukowanej!

Do tzw. Efektu Mandeli podchodzimy z dużą ostrożnością, ale obiecujemy przyjrzeć się tej sprawie. Jezus mówiący o "ścinaniu niewiernych"? Ku naszemu zdumieniu faktycznie znaleźliśmy zaskakujący fragment Ewangelii św. Łukasza, choć mówi on wyraźnie "w moich oczach":




zwiń tekst

Czy Jezus nie mówił o reinkarnacji? Czy przypadkiem wszystkie religie nie mówią o tym samym?
Pt, 16 grudzień 2016

Ten e-mail bardzo ucieszył załogę FN! Powód? Nasz czytelnik poruszył sprawę, która jest fundamentalnie ważna dla - powiedzmy z lekkim uśmiechem - czymś w rodzaju naszej misji. Od zawsze bowiem mówimy: kierujemy nasz przekaz do Chrześcijan i Katolików mimo że mówimy o reinkarnacji! Dlaczego? Bo to nie są rzeczy wykluczające się, a uzupełniające. Poniżej wiadomość, która dotarła do naszej redakcji: [.......

czytaj dalej

Ten e-mail bardzo ucieszył załogę FN! Powód? Nasz czytelnik poruszył sprawę, która jest fundamentalnie ważna dla - powiedzmy z lekkim uśmiechem - czymś w rodzaju naszej misji. Od zawsze bowiem mówimy: kierujemy nasz przekaz do Chrześcijan i Katolików mimo że mówimy o reinkarnacji! Dlaczego? Bo to nie są rzeczy wykluczające się, a uzupełniające. Poniżej wiadomość, która dotarła do naszej redakcji:

[KONTAKT] Dane do wiadomości FN.

Witam,
pisze do was już trzeci raz.
W temacie reinkarnacji miałem do was napisać już wcześniej ale za każdym razem z braku czasu odkładałem to "na następny dzień". W końcu ostatnie pytanie do FN na temat Matki Boskiej i Reinkarnacji skłoniło mnie aby do was napisać. Sam jestem mocno wierzącym katolikiem, moja wiara pogłębia się z każdym dniem coraz bardziej (wynika to z faktu moich doświadczeń związanych z wiarą, ale nie o tym chciałem pisać, jeżeli fundacja będzie zainteresowana to mogę przesłać parę własnych doświadczeń związanych z wiarą, oczywiście tylko mniej lub bardziej nadprzyrodzonych). Jako, że jestem osobą dociekliwą oraz lubującą się w zagadkach i zjawiskach niewyjaśnionych staram się także pogłębiać wiedzę o religii. Wydaje mi się, że będąc chrześcijaninem nie musimy odrzucać teorii o reinkarnacji, na potwierdzenie cytat z biblii:

"Byłem dzieckiem dorodnym i dusza przypadła mi dobra,
a raczej - będąc dobrym - wszedłem do ciała nieskalanego"
Stary Testament, Księga Mądrości (8: 19-20)

I tutaj apel, nie patrzmy we wszystko ślepo, podobno pierwsi chrześcijanie jeszcze do III w. naszej ery wierzyli w reinkarnacje.

Sam Jezus mówił:
"Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał". Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.
Cytat z biblii MT17:12-13

Rainkarnacji w wierze chrześcijańskiej nie trzeba od razu rozpatrywać jako brak nieba i piekła. Załóżmy, że czyściec to po prostu kolejne wcielenia aż do momentu zbliżenia duszy na tyle blisko wiedzy i prawdy o Bogu aby doznać wniebowstąpienia. Ta teoria jest mi najbliższa i szczerze w nią wierzę, potwierdzają ją słowa Św. Grzegorza, biskupa z Nyssy:

"Jest absolutnie konieczne, by dusza została uzdrowiona i oczyszczona, a jeśli nie nastąpi to w ciągu jednego życia na ziemi, to musi to zostać osiągnięte w przyszłych żywotach ziemskich".

Tak jak fundacja wierzy w reinkarnację tak samo można założyć istnienie Boga. Wielokrotnie w waszych artykułach można było przeczytać informacje potwierdzające tą tezę. Chociażby przekazy od istot pozaziemskich które także wierzą w istnienie istoty która nas stworzyła i która jest ponad nami wszystkimi.

Tak na koniec należy podkreślić, że zarówno w chrześcijaństwie jak i reinkarnacji chodzi o to by wyzbywać się korzyści materialnych, uciech cielesnych na rzecz rozwoju duszy, wiedzy bądź czynienia dobra. W reinkarnacji dlatego bo jest to proces który się nie kończy na obecnym życiu a obecne ma wymierny wpływ na przyszłe natomiast w chrześcijaństwie po to by trafić do nieba.

Pozdrawiam Fundację, jeżeli moja wiedza na coś się przyda chętnie służę pomocą. Myślę, że warto rozwinąć temat i szukać mostów łączących różne teorie.



W tym e-mailu dotknął Pan istoty rzeczy naszej filozofii! Dobrze, że są ludzie prawidłowo odbierający przekaz płynący z pokładu okrętu Nautilus:

Jest wiele ścieżek, wiele dróg. Jest jedno centrum, do którego prowadzą. Nie ma sensu mówić o "gorszych i lepszych" drogach. Wszystkie są potrzebne, aby światło (którym tak naprawdę jesteśmy) świeciło coraz czyściej i jaśniej. Poniżej symbol, który jest w naszej Bazie FN. Pozostawiamy go bez komentarza, a naszego czytelnika serdecznie pozdrawiamy.




zwiń tekst

Co wy na to, że Matka Boska w objawieniach nic nie mówi o reinkarnacji, w którą tak wierzycie?
Wt, 13 grudzień 2016

Zgodnie z naszym ostatnim zwyczajem przedstawiamy kolejne pytanie do FN i naszą odpowiedź. Temat reinkarnacji bardzo interesuje naszych czytelników, stąd także wiele pytań. Ten e-mail przyszedł na naszą pocztę kilka dni temu.   Witam całą Załogę Nautilus!  Jestem waszą czytelniczką  od około 4 lat i chcę powiedzieć, że wykonujecie niesamowitą pracę. Piszę do Was pierwszy raz, bo.......

czytaj dalej

Zgodnie z naszym ostatnim zwyczajem przedstawiamy kolejne pytanie do FN i naszą odpowiedź. Temat reinkarnacji bardzo interesuje naszych czytelników, stąd także wiele pytań. Ten e-mail przyszedł na naszą pocztę kilka dni temu.

 

Witam całą Załogę Nautilus!

 Jestem waszą czytelniczką  od około 4 lat i chcę powiedzieć, że wykonujecie niesamowitą pracę. Piszę do Was pierwszy raz, bo moje życie, nie obfituje w żadne doświadczenia, które moglibyście zarchiwizować, nie znam też żadnych niewytłumaczalnych historii.

 Piszę ponieważ, dzięki lekturze Waszego serwisu, zaczęłam nieco inaczej postrzegać Świat, w którym przyszło mi żyć, ludzi którzy mnie otaczają, których spotykam przypadkiem – a może wcale nie takim „przypadkiem”. Wiem, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, przyczyny, że decyzja którą podejmę dziś, wróci do mnie za klika lat w postaci dobra lub zła ( w zależności czy moją decyzją komuś pomogę czy kogoś skrzywdzę).   To co robicie naprawdę „otwiera oczy” i ….. uczy ! Dlatego DOBRZE, ŻE JESTEŚCIE

 Czytam prawie wszystkie artykuły, ale najbardziej fascynują mnie te o reinkarnacji i wizjach przyszłości – jak nadzwyczajne, ale i układające się w pewną całość są wizje ludzi, którzy posiadają taki dar.  W związku z powyższym koniecznie chcę Was o coś zapytać:

Czytając teksty o reinkarnacji wydaje się, że jesteście pewni na milion procent, że ona istnieje i nie chcecie dyskutować, że jest inaczej.  Że dusza musi przejść „szkołę” , nauczyć się być doskonalszą, zdobywać doświadczenie w poszczególnych wcieleniach. Zgadzam się, macie na to w swoich archiwach , wystarczającą ilość dowodów.

 Jednakże wczoraj czytając artykuł w Dziale XXI piętro zamieściliście tekst zatytułowany : „ZNOWU TE TRZY DNI CIEMNOŚCI... - niepokojące orędzie Zofii Nosko, które zawiera katastroficzny scenariusz przyszłych wydarzeń na Ziemi.”

W którym Pani Zofia zapisała słowa samej Matki Bożej – autorytetu, którego nie można w żaden sposób podważyć (tu słowa z tego artykułu) "Mówicie, że trzeba raz umrzeć. Istotnie, każdy raz się rodzi i każdy raz umiera"

Więc co Wy na to? Jak to wytłumaczyć?

 Pozdrawiam

Magda.

 

 

Na samym początku powtórzymy raz jeszcze – istnienie reinkarnacji jest dla nas poza sporem. Nie podejmujemy nawet dyskusji o tym, czy wędrówka dusz „jest faktem czy mitem wschodnich sekt”, bo zebrany przez 25 lat materiał dokumentacyjny nie pozostawia nawet cienia wątpliwości na ten temat.

Zupełnie inną sprawą jest temat tzw. objawień maryjnych, gdyż do tej grupy należy zaliczyć przesłania p. Zofii Nosko, które zamieściliśmy. Pisze Pani, że „Matka Boska” jest dla Pani autorytetem ostatecznym, których słów podważyć nie sposób. Pytanie jednak powinno być inne: czy aby na pewno za wszystkimi objawieniami Maryjnymi stoi owa wynoszona w Polsce pod niebiosa „Matka Jezusa”? To, że jakiś byt podaje się za „Maryję… tę Maryję!” nie świadczy w najmniejszym stopniu, że za owym bytem kryje się ów autorytet, o którym Pani wspomina. Te przekazy są bardzo często bełkotliwe, pełne nieznośnych banałów i ogólników o „potrzebie modlitwy” i „upadku”. Prawdę mówiąc oczekiwalibyśmy od takiego autorytetu czegoś więcej. Bardzo często okoliczności tzw. objawień maryjnych przypominają film Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia. Zawsze zastanawiamy się, czy aby na pewno Matce Jezusa potrzebny jest metaliczny obiekt, który unosi się w pobliżu takiego wydarzenia…

Sprawa reinkarnacji jest dla nas tak oczywista, że bardzo często traktujemy ją niczym papierem lakmusowy w badaniu danego materiału. Przekazujący informację byt zaciekle neguje „wędrówkę dusz”? O, to bardzo ciekawe… Dla nas to znak, że coś jest nie tak z przekazem. Albo jest zmyślony, albo jest celowo sfałszowany, albo „ów byt podający się za Jezusa, Matkę Boską, Buddę czy inną wielką postać” coś kręci.

Każda instytucja badająca zjawiska niewyjaśnione ma własną metodę na badanie materiałów napływających do niej i podejrzewamy, że postępują oni dość podobnie. Na koniec – w przekazach p. Nosko sprawa istnienia reinkarnacji jest negowana dość mgliście. Sformułowanie „jedno życie” może się odnosić do naszego obecnego życia, ale… nie ma sensu tego zbyt głęboko analizować. W każdym razie poznała Pani nasz tok myślenia. Pozdrawiamy i dziękujemy za przesłane pytanie! FN




zwiń tekst

Czy wierzycie, że przedmioty w domu mogą "znikać i pojawiać się ponownie"?
Sob, 10 grudzień 2016

Ten temat wraca regularnie w korespondencji do FN. Chodzi o sytuacje, kiedy przedmiot położony na przykład na stole nagle znika, a następnie pojawia się w tym samym miejscu po kilku dniach, tygodniach, a nawet latach. Zawsze wyjaśniamy to w ten sam sposób: ludzka świadomość jest ułomna i po prostu nie dostrzega czegoś, co leży przed naszymi oczami, a my tego nie dostrzegamy. Można by w tym momencie.......

czytaj dalej

Ten temat wraca regularnie w korespondencji do FN. Chodzi o sytuacje, kiedy przedmiot położony na przykład na stole nagle znika, a następnie pojawia się w tym samym miejscu po kilku dniach, tygodniach, a nawet latach.

Zawsze wyjaśniamy to w ten sam sposób: ludzka świadomość jest ułomna i po prostu nie dostrzega czegoś, co leży przed naszymi oczami, a my tego nie dostrzegamy. Można by w tym momencie zamknąć dyskusję, ale… To byłoby zbyt proste. Na pewno taką sytuacją każdy miał wielokrotnie: szukamy jakiegoś przedmiotu. Okularów, pilota do telewizora, kluczy. Przetrząsamy całe mieszkanie, prawie zrywamy podłogę, a nagle okazuje się, że taki przedmiot leży w miejscu, które sprawdziliśmy wielokrotnie i na wiele sposobów. Zawsze jest wtedy śmiechu co niemiara, że „tyle razy sprawdzałem/sprawdzałam to miejsce, a ten szukany X cały czas tam leżał”. Ot, ludzka niedoskonałość, gapiostwo, zwykły brak koncentracji. I niby sprawa zamknięta, ale zdarzają się sytuacje, które każą się na chwilę nad tym zagadnieniem pochylić. Oto przykład takiej historii, która trafiła na pokład Nautilusa:

Szanowni Państwo,

Piszę w sprawie tyleż krępującej, co osobliwej. Chodzi o to, że miałem do czynienia ze zjawiskiem naprawdę niezwykłym, którego natury wyjaśnić nie potrafię. Jest to tym dla mnie trudna sprawa, że wydarzyła się w moim pokoju. Rano wychodziłem z domu na uczelnię i dokładnie pamiętam, że dyskietkę z danymi do programu położyłem na biurku. Po powrocie z łazienki postanowiłem spadkować rzeczy, ale dyskietki na biurku nie było. Szukałem wszędzie, gdyż była ona dla mnie tego dnia niezbędna. Wszystko nadaremno. Byłem tak zdeterminowany, że postanowiłem sprawdzić kosz na śmieci pod blokiem myśląc, czy przypadkiem nie wyrzuciłem tej dyskietki ze śmieciami. Musiałem wychodzić i nie miałem już na to czasu, a chciałem zrobić to wieczorem. Po powrocie do domu nagle spostrzegłem, że dyskietka leży… pośrodku blatu biurka. Od razu zaznaczam, że nie ma takiej możliwości, abym jej nie zauważył, po prostu nie ma! Nikt także nie mógł wejść do tego pokoju, gdyż mieszkam w nim sam. Od tego czasu, a minęły już dwa miesiące, nie mogę o tym zapomnieć i myślę praktycznie codziennie. Jestem pewien, że było to coś niewyjaśnionego, czego natury nie sposób dociec. Jestem ciekaw, czy kiedyś mieliście podobne zgłoszenie.

Ukłony dla całej załogi

F.

 

Tak się składa, że w 2014 dostaliśmy e-mail z opisem podobnej sytuacji.

From: […]

Sent: Tuesday, September 16, 2014 1:26 AM

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Zguba

 

Witam.

Piszę być może o głupiej tematyce ale ta rzecz zaczyna mnie ostatnio coraz bardziej nurtować. Mianowicie ostatnio czytając różne niewytłumaczalne historie użytkowników pewnego forum, zwróciły moją uwagę opisy o zniknięciu rzeczy które przed chwilą mieli na oku. Osoby opisywały że zginęły im rzeczy które nie miały prawa zginąć bo odkładali je parę sekund temu. Otóż miałem podobną sytuację z... kablem od golarki.

Wyciągnąłem ją z szafki by się ogolić. Ostatnie spojrzenie w lustro przed wyruszeniem do łazienki. W tym momencie spadł mi na ziemię kabel. Spoglądam na ziemię a tutaj nic! Dosłownie rozpłynął się. przeszukałem wszystko, cały pokój. nawet moje ubrania czy się nigdzie nie zawinął. Poodsuwałem meble, ściągnąłem dywan i nic! A on przecież tylko spadł na ziemię pod moje nogi. Żeby było zabawniej to te zdarzenie miało miejsce rok temu i do dzisiaj go nie znalazłem. I tu moje pytanie brzmi czy wasze archiwum jest bogate w tego typu relacje? Można to jakoś wytłumaczyć?


 Temat ten nie jest nam obcy i można go próbować wyjaśnić na „modłę psychologiczną”, ale naprawdę są sytuacje, w których logika przestaje działać. Pamiętamy historię z 1991 roku, kiedy mieliśmy okazję badać przypadek mieszkania z silnym przypadkiem Poltergeista. Tam były dwa mieszkania w bloku (Mława), które oddzielał gruby mur. Praktycznie każdego dnia kilka przedmiotów z jednego mieszkania jakaś nieznana siła przerzucała do… drugiego. Bez najmniejszego problemu owa tajemnicza moc wyjmowała pieniądze z portfela właściciela jednego z mieszkań i teleportowała je na stół w mieszkaniu drugim. Obaj sąsiedzi byli zaprzyjaźnieni i nie dochodziło do żadnych nadużyć, ale widok owych pieniędzy na stole, które pojawiły się nagle „znikąd” był tak poruszający, że trudno nawet znaleźć jakiś rozsądny komentarz do takiego wydarzenia


Temat ten nie jest nam obcy i można go próbować wyjaśnić na „modłę psychologiczną”, ale naprawdę są sytuacje, w których logika przestaje działać. Pamiętamy historię z 1991 roku, kiedy mieliśmy okazję badać przypadek mieszkania z silnym przypadkiem Poltergeista. Tam były dwa mieszkania w bloku (Mława), które oddzielał gruby mur. Praktycznie każdego dnia kilka przedmiotów z jednego mieszkania jakaś nieznana siła przerzucała do… drugiego. Bez najmniejszego problemu owa tajemnicza moc wyjmowała pieniądze z portfela właściciela jednego z mieszkań i teleportowała je na stół w mieszkaniu drugim. Obaj sąsiedzi byli zaprzyjaźnieni i nie dochodziło do żadnych nadużyć, ale widok owych pieniędzy na stole, które pojawiły się nagle „znikąd” był tak poruszający, że trudno nawet znaleźć jakiś rozsądny komentarz do takiego wydarzenia




zwiń tekst

Co myślicie o tym, że trują nas z samolotów za pomocą tzw. chemtrails?
Czw, 8 grudzień 2016

Jak sądzicie, dlaczego nas te sukinkoty trują? Czy NWO ma z tego jakiś procent zysków, to znaczy zabije/zatruje sto tysięcy osób, to mają na przykład milion dolarów? Czy chemtrails także rozsiewają polskie samoloty? ODPOWIEDŹ FN Pytania o chemtrails powracają regularnie. Najpierw wyjaśnijmy sobie: co to takiego jest? Smugi chemiczne, chemtrails (pol. „chemiczne ślady”) – teoria spiskowa zakładająca.......

czytaj dalej

Jak sądzicie, dlaczego nas te sukinkoty trują? Czy NWO ma z tego jakiś procent zysków, to znaczy zabije/zatruje sto tysięcy osób, to mają na przykład milion dolarów? Czy chemtrails także rozsiewają polskie samoloty?

ODPOWIEDŹ FN

Pytania o chemtrails powracają regularnie. Najpierw wyjaśnijmy sobie: co to takiego jest?

Smugi chemiczne, chemtrails (pol. „chemiczne ślady”) – teoria spiskowa zakładająca, że smuga kondensacyjna powstająca za lecącym samolotem jest – w niektórych przypadkach – wytworem mającym utajony cel, wywoływany dystrybucją na wielkich obszarach dużych ilości substancji, które mogą być szkodliwe dla organizmów żywych. Różne środowiska naukowe i rządowe zaprzeczają tej tezie i jest ona przez nie oficjalnie uznawana za teorię spiskową.


Z chemtrails jest pewien "mały problem". Sypiesz truciznę 20 metrów nad ziemią? OK. - trujesz w najlepsze wszystko na dole. Sypiesz powyżej 300 metrów? Trujesz, ale raczej nie Polskę, lecz... Afrykę lub nawet bieguny.




Oto autentyczny fragment rozmowy ojca z synem, wojskowym pilotem latającym ponaddźwiękowym samolotem.

- Tato, ty też masz za swoim samolotem taką smugę?

- Tak synu. A dlaczego pytasz?

- Smutno mi, że jesteś sługusem NWO i przez chemtrails zabijasz miliony ludzi…

I naszego kolegę z FN dosłownie… zatkało.

„Dlaczego trujecie, dlaczego rozpylacie trucizny i mordujecie miliony osób?” – z tym dramatycznym pytaniem zwrócił się do FN jeden ze zwolenników teorii spiskowej związanej ze zjawiskiem chemtrails. Niestety, miał wiele racji…

Przez wiele dziesiątków lat było to zjawisko znakomicie znane i w zasadzie nikt się nie zastanawiał, dlaczego smugi kondensacyjne istnieją. Wiadomo – samolot odrzutowy zostawia za sobą taką właśnie smugę. Naukowcy już dawno ustalili, że smugi kondensacyjne wytwarzają się w sposób naturalny z powodu emisji z działających turbin samolotowych gorących oraz wilgotnych gazów. Emisja taka musi zachodzić w odpowiednich warunkach atmosferycznych - na dużych wysokościach, gdzie powietrze jest zimne i suche. Wyziewy silnikowe tamże zamieniają się w kryształki lodu, które w dalszej kolejności podlegają sublimacji. Jeżeli warunki klimatyczne są dobre, wtedy takie smugi potrafią utrzymywać się bardzo długo w powietrzu, a nawet tworzyć ogromne i szerokie pasy.

Wszystko było dobrze do czasu, kiedy do Polski około dziesięciu lat temu dotarła bardzo agresywna rodzina teorii spiskowych z cyklu „oni knują, oni trują”. Wtedy smugi kondensacyjne zamieniły się… w chemtrails. I się zaczęło!

Chemtrails (to skrót od  angielskich słów chemical trails czyli chemiczne ślady) zakładają, że nad naszymi głowami jest prawie Oświęcimska Komora Gazowa na skalę globalną. Nie są to bowiem żadne tam smugi kondensacyjne, ale zwykłe gazy bojowe, przy pomocy których pogarsza się zdrowie ludności. Kto truje? Tu miłośnik teorii spiskowej obudzony nawet w środku nocy bezbłędnie wyduka po kolei sprawców: przede wszystkim NWO, ale także Bank Światowy, Rząd Światowy, tajne organizacje i ci, którzy współorganizowali zamachy 11 września.

Dlaczego trują? Tu odpowiedź jest także oczywista – dla kasy i władzy. Ale także dlatego, żeby „łatwiej psubraty z NWO mogły zapanować nad światem”. Wytrują połowę ludzkości, będzie więcej miejsca itd. Logiczne, proste, bez żadnych tam „ale” czy „Dlaczego”. Po prostu trują i już.

Teoria spiskowa jak to teoria spiskowa, mieliśmy już lepszych i bardziej pokręconych zawodników w tej „dyscyplinie”, ale pojawił się poważny problem. Natknął się na niego nasz współpracownik i przyjaciel, zawodowy pilot wojskowy, którego syn naczytał się w sieci o teoriach spiskowych i zaatakował któregoś dnia własnego ojca pytaniem: „Tato, czy ty także ciągniesz za sobą taką smugę jak lecisz?”. Kiedy nasz znajomy odpowiedział twierdząco, wtedy jego syn spuścił głowę i powiedział, że jest mu przykro, że jego ojciec jest sługusem NWO.

 

Dopiero wielogodzinne ślęczenie w sieci pozwoliły naszemu znajomemu nadrobić zaległości w wiedzy  z zakresu czym jest NWO, dlaczego rozpylają chemitrails, od kiedy chcą kasy i władzy, dlaczego chcą mordować ludzkość, w tym siebie samych i swoje rodziny też itp.

 Z tą wiedzą ponownie poprosił na rozmowę syna i powiedział mu stanowczo, że teoria jest kompletnym idiotyzmem z wielu powodów, ale on wymieni tylko jeden. Otóż nad polskim niebem największe „chemitrails” robią samoloty wojskowe, na których lata jego ojciec i koledzy. Jeżeli on uczestniczyłby w zamianie Polski w „nowoczesną komorę oświęcimską” to oznaczałoby, że truje… sam siebie, a także żonę i synów. On natomiast ma taki plan, że chce być zdrowy i żadna „kasa i władza gnid z NWO” jego nie zmusi do tego, aby zatruwać swoje dzieci, które bardzo kocha. Ten argument trafił do jego małego syna, który już więcej nie poruszał tego tematu.

Na nasz pokład wartkim strumieniem płyną zdjęcia z „roboty NWO i służb”, czyli zatruwania Polaków. Dotyczy to nas dość dotkliwie, gdyż wielu spośród ludzi FN to… właśnie piloci. Dlaczego tak jest? Trudno dociec, ale już kiedyś to sygnalizowaliśmy. W każdym razie trują i są na „usługach szajki Rządu Światowego” nasi oficerowie. Oczywiście piszemy to ironicznie, ale w pytaniach, które docierają do nas od czytelników w stylu ”Naprawdę jesteście pilotami?! To dlaczego trujecie, dlaczego rozpylacie trucizny i mordujecie miliony osób?!” jest ziarno prawdy. Faktem jest bowiem, że spalanie tysięcy to paliwa lotniczego na dużych wysokościach nie pozostaje bez wpływu na chociażby efekt cieplarniany. W tym sensie istotnie „trujemy”, choć nie „na usługach wiadomych mocodawców” itp.

 Tak się składa, że w szeregach FN był Ś.P. inż. Leszek Czarnecki, znakomity polski konstruktor samolotów, którego wiedza i talent sprawiła, że takim sukcesem okazał się samolot Iskra. Okazało się, że przez chwilę pracował on nad tajnym radzieckim projekcie wojskowym stworzenia samolotu, który rozpylałby… gazy bojowe nad terytorium wroga. Wstępne obliczenia i eksperymenty pokazały, jak bardzo trudnym byłby taki projekt. Przy okazji inż. Czarnecki stanowczo oświadczył, że wszelkie rozpylania „przez dysze silnika” to brednie, a rozpylać można jedynie ze zbiorników podwieszonych lub umieszczonych w samolocie. Jest jednak tysiąc zaskakujących problemów. Jeden z nich polega na tym, że taki samolot powinien lecieć prawie… nad ziemią. Powód? Przemieszczanie się mas powietrza. Jeżeli ktoś chciałby cokolwiek rozpylać nad Polską na wysokości kilku tysięcy metrów musi liczyć się z tym, że w zasadzie opryskuje już nawet nie Czechy, ale przy dobrym wietrze Afrykę albo i nawet Australię.

Pan Leszek dodał jednak, że rozpylanie trucizn na wysokości powyżej 80 metrów daje ogromne ryzyko, że trucizny zostaną poderwane przez prądy wstępujące. Powiedział wtedy, że gdyby ktoś zleciłby mu zadanie zrobienia samolotu dla „rozsiewania trucizn i mordowania milionów ludzi” nie zgodziłby się z przyczyn etycznych, ale tego typu zadanie byłoby możliwe do zrobienia pod jednym warunkiem:

„samolot musiałby nie tylko latać dosłownie ocierając skrzydłami o czubki drzew, ale także musiałby mieć silne, strumieniowe nakierowanie w kierunku ziemi, gdyż w innym wypadku cała operacja byłaby pozbawiona sensu”.



zwiń tekst

Jak to jest z tematem: reinkarnacja ludzi, zwierząt, minerałów? Czy zrobicie "instrukcję życia"?
Śr, 7 grudzień 2016

Uwielbiamy odpowiadać na trudne pytania naszych czytelników. Tym razem "wysokie C", czyli pytania o wędrówkę dusz naszych mniejszych braci, a także tak prostych form duchowych jak np. minerały. Czy one także odbywają wędrówkę do doskonałości? Czytelnik ma także osobliwy, choć ciekawy pomysł: stworzyć coś, co nazwał "instrukcją życia" napisaną przez FN.   -----Original Message----- .......

czytaj dalej

Uwielbiamy odpowiadać na trudne pytania naszych czytelników. Tym razem "wysokie C", czyli pytania o wędrówkę dusz naszych mniejszych braci, a także tak prostych form duchowych jak np. minerały. Czy one także odbywają wędrówkę do doskonałości? Czytelnik ma także osobliwy, choć ciekawy pomysł: stworzyć coś, co nazwał "instrukcją życia" napisaną przez FN.



 

-----Original Message-----

From: ...

Sent: Tuesday

To: Fundacja Nautilus

Subject: Reinkarnacja - pytania

 

Droga Redakcjo!

 

To już drugi mój mail do Państwa :) Lektura bieżących newsów na stronie główniej portalu natchnęła mnie do zadania kilku pytań związanych z

reinkarnacją:

 

  1. Jak w kontekście rozwoju duchowego i "lekcji" z życia przedstawia się sprawa osób dokonujących eutanazji? Czy odebranie komuś życia każdorazowo jest traktowane jako zły uczynek, za który czeka nas kara (a raczej lekcja do odrobienia) w następnym wcieleniu? Czy istotny jest sam akt odebrania drugiemu człowiekowi życia, czy intencja przyświecająca takiemu postępowaniu (w przypadku eutanazji intencją jest ulżenie w cierpieniu i skrócenie mąk)?

 

 

Eutanazja jest trudnym problemem z punktu widzenia karmy. Musielibyśmy mieć przynajmniej jeden przykład tego, jak potoczyły się losy dusz człowieka poddanego eutanazji i takiego, który przy niej pomagał. Niestety - nie mamy takiej historii w Archiwum FN. To właśnie tego typu konkretne przypadki pozwalają nam oceniać, co się dzieje z duszą mordercy czy samobójcy. Tu nie mamy wątpliwości. Eutanazja - możemy jedynie się domyślać, że na pewno jest to naruszeniem praw złej karmy, która niestety często musi się wypalić w "bólu i łzach". Czy skrócenie cierpień - akt miłosierdzia - jest wyjątkiem od tej reguły? Nie odważymy się zawyrokować w tej sprawie.

 

  1. Jeśli przyjąć, że zwierzęta, rośliny czy inne elementy natury (np.kamienie) to niższe od ludzi formy (w sensie karmicznym), które jeszcze nie ewoluowały duchowo do postaci człowieka lub też nastąpił ich regres wskutek złego życia, jak odbywa się ich "nauka", skoro kierują nimi instynkty i naturalne cykle? Skoro nie kierują się wolną wolą i często giną przedwcześnie na skutek pożarcia przez inne zwierzęta, to jak mogą się rozwijać? Czy szanse na "awans" mają tylko takie organizmy, które umrą śmiercią naturalną (myślę, tu również o ludziach)? Biorąc pod uwagę, że np. muszka owocówka żyje kilka dni, a Dąb Bartek ponad 1000 lat, czy można stwierdzić, że dusza znajdująca się w tym drzewie ma do odpracowania niezwykle długą lekcję, gdyż wyrządziła wiele zła w poprzednim wcieleniu?

 

Cykl inkarnacyjny prostszych bytów duchowych (zwierzęta, rośliny czy minerały) przebiega w sposób bardzo harmonijny. Owe przeróżne instynkty, o których Pani wspomina, są mocno zmieniane przez kontakt z istotami wyższymi, na przykład z człowiekiem. Jesteśmy pewni, że tzw. zwierzęta domowe poprzez obcowanie z ludźmi potrafią nabrać przeróżnych cech, które świadczą o umiejętności przeżywania wyższych uczuć. Od tego już tylko mały krok przed wkroczeniem do świata "istot ludzkich". Wiele z nich zresztą potem robi ten krok.

Instynkt jest potrzebny na pewnym etapie rozwoju duszy. Niestety ludzkość nie potrafiła opanować u siebie owych cech, które powinny naturalnie występować tylko w świecie roślin i zwierząt, jak np. zabijanie. W niższych światach akt zabicia innej istoty jest traktowany inaczej niż dla ludzi, gdyż zwierzęta lub rośliny czynią tak z powodu swojej natury i chęci przeżycia. U ludzi jest to poważnie naruszenie karmy. Za rzeźnie na całej planecie przyjdzie nam płacić przez tysiące lat.

 

  1. W nawiązaniu do artykułu, w którym poruszono kwestie odżywiania przez UFO oraz pozaziemskiego pochodzenia owocu granatu, zastanawiam się co możemy jako ludzie spożywać, żeby nie zaburzać innym stworzeniom (zwierzętom, roślinom) ich cyklu karmicznego? Skoro jedząc rośliny czy mięso zwierząt pozbawiamy ich przedwcześnie możliwości rozwoju, to w takim razie czym bez obaw możemy się żywić, żeby się nie odwodnić i nie pozbawić organizmu niezbędnych minerałów?

 

Nie ma wątpliwości - zabijanie zwierząt i spożywanie mięsa jest dramatem ludzkości. Jest nas zbyt dużo, aby powstrzymać ten bestialski proces, więc nie ma takiego argumentu, nie ma takiego apelu, po którym ludzkość zrezygnuje z "wędzonych plastrów indyka". Dla ludzi to jest jedynie produkt. Istnienie miejsca kaźni, pełnego strachu, lęku i łez zwierząt jest przez nich pomijane jako "nieinteresujące". Droga jest jasna - ograniczenie dramatyczne przyrostu naturalnego, rezygnacja z zabijania zwierząt, a następnie skoncentrowanie się na produkcji żywności roślinnej i czegoś, co czeka nas w przyszłości, czyli tzw. hodowli komórkowych. To zaspokoi nasze potrzeby białka, ale wymaga zaawansowanych technologii, które ludzkość jeszcze nie ma. Czeka nas jednak dramatyczne wydarzenie, które zatrzyma proces dewastacji planety, a także tworzenia "złej karmy". Obawiamy się, że jest możliwe np. uderzenie w Ziemię dużej asteroidy. Tylko coś takiego może zatrzymać proces "produkcji" owych specjałów z mięsa zabitych zwierząt. I nic innego.

 

Wiem, że powyżej przewija się więcej niż 3 pytania, ale mam nadzieję że choć na część z nich uda się odpowiedzieć, tak żeby w jakiś sposób nakierować nas załogantów na właściwe tory "ścieżki życia".

 

P.S. Za wyśmienity pomysł uważam stworzenie "instrukcji życia", której wątek przewinął się w jednym z wpisów. Powinien to być taki FAQ zarówno dla nowych czytelników, jak i dla każdego kto natknie się na FN w internecie,  aby wywołać efekt refleksji i szukania sensu życia. Sądzę, że byłby to również wartościowy "materiał powtórkowy" dla stałych czytelników, którzy być może chcieliby odświeżyć niektóre zagadnienia.

 

Pozdrawiam

 

Tak, to dobry pomysł - napisanie "INSTRUKCJI ŻYCIA - POWERED BY FUNDACJA NAUTILUS".

Pozdrawiamy

FN




zwiń tekst

Czy moglibyście napisać artykuł o godzinie demonów?
Wt, 6 grudzień 2016

Tym razem dostaliśmy nawet nie pytanie, a raczej... prośbę o napisanie tekstu. Chodzi o słynną godzinę demonów. Nie jest to bynajmniej północ (jak wiele osób mylnie sądzi), ale 3.00 w nocy. Dlaczego trzecia? Powód jest prosty: to przeciwieństwo godziny trzeciej w południe, o której miał umrzeć Jezus Chrystus. Witam Czy moglibyście napisać artykuł o godzinie demonów? Czy macie dużo relacji od ludzi.......

czytaj dalej

Tym razem dostaliśmy nawet nie pytanie, a raczej... prośbę o napisanie tekstu. Chodzi o słynną godzinę demonów. Nie jest to bynajmniej północ (jak wiele osób mylnie sądzi), ale 3.00 w nocy. Dlaczego trzecia? Powód jest prosty: to przeciwieństwo godziny trzeciej w południe, o której miał umrzeć Jezus Chrystus.

Witam

Czy moglibyście napisać artykuł o godzinie demonów? Czy macie dużo relacji od ludzi że o tej godzinie dzieją się dziwne rzeczy? Czy bezpiecznie jest wracać samemu do domu o tej godzinie, czy to zagrożenie duchowe? Wiem że człowiek może ściągnąć na siebie demony na własne życzenie np. poprzez zabawy z tabliczką Ouija. Ale czy demony mogą nas same nawiedzić np. o 3 w nocy? Wiem że są 3 fazy aktywności demonów: 1) Wtargnięcie 2) Opresja 3) Opętanie

Pozdrawiam


Napiszemy artykuł. Mamy dużo materiałów. Potwierdzamy - tabliczką Ouija można ściągnąć sobie to paskudztwo na głowę... Temat "Godzina Demonów" trafia do naszej listy "TEMATÓW DO PUBLIKACJI".




zwiń tekst

Jestem ciekawa Waszej opinii na temat telepatii, czy może czytania w myślach?
Nie, 4 grudzień 2016

Otóż od 10 lat jestem w związku z moim partnerem. Ostatnio zauważyłam, że bardzo często, nawet kilka razy dziennie zdarzają nam się sytuacje, w których praktycznie czytamy sobie w myślach. Nie wprost, ale na przykład są momenty, że o czymś myślę i zanim zacznę o tym mówić, robi lub mówi to mój partner. Na przykład jesteśmy w sklepie i myślę o tym, że mam ochotę na marchewki, których zazwyczaj nie.......

czytaj dalej

Otóż od 10 lat jestem w związku z moim partnerem. Ostatnio zauważyłam, że bardzo często, nawet kilka razy dziennie zdarzają nam się sytuacje, w których praktycznie czytamy sobie w myślach. Nie wprost, ale na przykład są momenty, że o czymś myślę i zanim zacznę o tym mówić, robi lub mówi to mój partner. Na przykład jesteśmy w sklepie i myślę o tym, że mam ochotę na marchewki, których zazwyczaj nie jadamy i w tym momencie mój partner podchodzi do stoiska z marchewkami, bo właśnie pomyślał o tym samym. Zdarza się, że pojawia mi się w głowie jakieś słowo, zupełnie znikąd, po prostu pojawia się i kilka sekund później mój partner wypowiada jakieś zdanie dotyczące tego słowa lub zaczyna nucić piosenkę, w którym jest to słowo, ale na przykład może być użyte w innym kontekście niż ja o nim myślałam.

Oczywiście można przypuszczać, że skoro znamy się od tylu lat tak dobrze, to wystarczy, że spojrzę na partnera, na jego mimikę, czy gesty niewerbalne i już wiem co powie czy myśli, ale to są naprawdę sytuacje nietypowe. Mogę nawet na niego nie patrzeć, być w pracy i pomyśleć o czymś a zaraz potem dostać od niego wiadomość na ten sam temat. Często jest tak, że nawet używamy dosłownie tych samych zdań, które ta druga osoba ma w myślach. Czasami czuje się jakbyśmy byli jakoś połączeni: ja o czymś myślę a on wypowiada to na głos lub odwrotnie.
Jestem bardzo ciekawa, czy spotkaliście się już z takim zjawiskiem.

pozdrawiam
M. [dane do wiad. FN]

ODPOWIEDŹ FN:

To oczywiste, że można czytać w myślach! Między osobami będącymi przez lata w bardzo bliskich relacjach tworzy się coś na kształt "telepatycznego mostu". I coś takiego Pani opisuje.

My jednak powołamy się na przykład człowieka, którego mamy okazję obserwować z bliska od 25 lat. Chodzi o Krzysztofa Jackowskiego. Kiedyś będąc u niego w domu widzieliśmy taką scenę. Jasnowidz wziął okulary osoby, którą widział po raz pierwszy na oczy. Chwilę potrzymał je przy czole, a następnie powiedział:

- Pani szuka monet zakopanych przez ojca!

Wszystkich zamurowało, bo dokładnie taki był cel przyjazdu tej kobiety. Zapytany, jak to zrobił, Krzysztof Jackowski odpowiedział:

- E tam, to żadne jasnowidzenie... Po prostu odczytałem myśli z jej głowy i tyle.

Historia miała miejsce w 2001 roku.



zwiń tekst

Co myślicie na temat CE 5 z dr Stevenem Greer`em?
Sob, 3 grudzień 2016

Od naszego stałego czytelnika dostaliśmy pytanie o ocenę wykładu człowieka, którego poznaliśmy kilka lat temu podczas spotkania MUFON-u w Las Vegas. Chodzi o dr Stevena Greer`a, który przedstawia ciekawą teorię dotyczącą przemysły zbrojeniowego. To bardzo sympatyczny człowiek zajmujący się m.in. UFO, ale głównie "sfokusowany" na teorie spiskowe. Film oczywiście idzie także w tym kierunku. From.......

czytaj dalej

Od naszego stałego czytelnika dostaliśmy pytanie o ocenę wykładu człowieka, którego poznaliśmy kilka lat temu podczas spotkania MUFON-u w Las Vegas. Chodzi o dr Stevena Greer`a, który przedstawia ciekawą teorię dotyczącą przemysły zbrojeniowego. To bardzo sympatyczny człowiek zajmujący się m.in. UFO, ale głównie "sfokusowany" na teorie spiskowe. Film oczywiście idzie także w tym kierunku.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Wednesday, November 30, 2016 9:00 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: fim dr Greera

 

Witam szanowną FN,
Ostatnio miałem okazję obejrzeć ciekawy film na temat CE 5 z dr Stevenem Greerem w roli głównej, ciekaw jestem opinii FN na temat tego zagadnienia. Serdecznie pozdrawiam. Julian

Obejrzymy w "wolnej chwili" i ocenimy, ale już teraz dla wszystkich chętnych - film poniżej.




zwiń tekst

Czy można czuć dziwny strach przed jedną osobą?
Śr, 30 listopad 2016

Ktoś wchodzi do pokoju, a nasza energia natychmiast słabnie... takie osoby nazywamy "wampirami energetycznymi". O trochę innej osobie jest chyba ten e-mail, w którym jest zawarte pytanie do Fundacji Nautilus. Nie ma dla nas "trudnych pytań" i także na to postaramy się odpowiedzieć. From: [dane do wiad. FN] Sent: Tuesday, November 29, 2016 8:27 PM To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.......

czytaj dalej

Ktoś wchodzi do pokoju, a nasza energia natychmiast słabnie... takie osoby nazywamy "wampirami energetycznymi". O trochę innej osobie jest chyba ten e-mail, w którym jest zawarte pytanie do Fundacji Nautilus. Nie ma dla nas "trudnych pytań" i także na to postaramy się odpowiedzieć.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, November 29, 2016 8:27 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: pytanie

 Szanowna Fundacjo,

 w moim otoczeniu jest osoba w obecności której odczuwam nieuzasadniony strach. Osoba ta uprawia różnego rodzaju medytacje. Wiem że jest ona nastawiona do mnie bardzo pozytywnie. W jej obecności obserwuję że moje ciało elektryzuje się tzn przeskakują iskry kiedy dotykam różnych przedmiotów.

Po wyjściu takiej osoby wszystko jak ręką odjął.  Czy jest jakiś sposób na radzenie sobie z czymś takim?

 pozdrawiam całą załogę

[ODPOWIEDŹ FN]

Jesteśmy istotami duchowymi, którzy niczym pasażerowie poruszający się samochodem (czyli naszym ciałem) spotykamy się z różnymi wibracjami od innych żywych istot, w tym oczywiście najbardziej od ludzi. Wystarczy, że ktoś ma zakłóconą swoją wibrację przez alkohol, negatywne myśli, opętanie mrocznymi żądzami zmysłowymi, a "nasza dusza" niczym najlepszy system radarowy bezbłędnie odbiera sygnały wysyłane przez taką osobę. Oczywiście działa to także w drugą stronę, a więc osoby silnie rozwinięte duchowo potrafią wpływać na inne wokół. Takie osoby są niczym magnesy - przyciągają do siebie innych, bardzo często nawet nieświadomie dla nich samych...

Owe "przeskakujące iskry" to raczej niespotykane zjawisko i nie mamy podobnego przypadku w zebranym przez nas materiale, więc lepiej nie snuć żadnych hipotez.



zwiń tekst

1 2 3 4 5

Nowsze Nowsze
Strona 1 / 5

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

29 stycznia 2017 w niedzielę o 21.00 zapraszamy na multimedialny (obraz i dźwięk!) czat o reinkarnacji, czyli o wędrówce dusz. Na pokładzie okrętu Nautilus ten temat uważany jest za najważniejszy do tego, aby zrozumieć świat i odkryć sens - cel wszystkiego wokół nas. Do zobaczenia na pokładzie!

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ogłoszono koniec poszukiwań malezyjskiego boeinga MH370. Lot MH370 to jedna z największych zagadek w dziejach lotnictwa. 8 marca 2014 roku malezyjski Boeing 777, lecący z Kuala Lumpur do Pekinu, zniknął z radarów nad Morzem Południowochińskim. Na jego pokładzie było w sumie 239 osób. Wiadomo, że samolot skręcił później w kierunku Oceanu Indyjskiego. Dalszy los lotu MH370 pozostaje jednak nieznany. Po blisko trzech latach zakończono bezowocne poszukiwania wraku.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziennik Pokładowy

Sobota, 14 styczeń 2017 | Bardzo długo rozmawiałem z Krzysztofem Jackowskim. O życiu, o Bogu, o przeznaczeniu. Czasami żałuję, że te nasze rozmowy nie są nagrywane, gdyż wiele osób zrozumiałoby, dlaczego nasza zachodnia cywilizacja tkwi w wielkim błędzie negując istnienie niewidzialnego świata duszy.

czytaj dalej

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę


Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.