Dziś jest:
Poniedziałek, 16 styczeń 2017

Co jest najśmieszniejsze w ludziach? Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. /Paulo Coelho, Być jak płynąca rzeka/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW

Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim


(wymagane)

Twój email lub telefon


(wymagane)

Treść wiadomości:


(wpisz tutaj wiadomość, którą chcesz wysłać do FN)

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




Wczoraj
Procesja duchów.


Witam, chciałam podzielić sie z wami historią, która przytrafiła mi się kilka lat temu. Sprawa jak dla mnie nie ma logicznego wytłumaczenia wiec zaliczam ją do spraw zjawisk niewyjaśnionych. Otóż w mojej wsi znajduje się kościół parafialny, a co za tym idzie, niestety cmentarz, który położony jest na końcu wsi i licząc na oko leży on około 60 metrów od kościoła, w którym to odprawiane są pogrzeby.......

czytaj dalej

Witam, chciałam podzielić sie z wami historią, która przytrafiła mi się kilka lat temu. Sprawa jak dla mnie nie ma logicznego wytłumaczenia wiec zaliczam ją do spraw zjawisk niewyjaśnionych. Otóż w mojej wsi znajduje się kościół parafialny, a co za tym idzie, niestety cmentarz, który położony jest na końcu wsi i licząc na oko leży on około 60 metrów od kościoła, w którym to odprawiane są pogrzeby, gdzie po mszy kondukty żałobne główną drogą wiejską z kościoła wędrują na ów cmentarz. Parafia powstała tuż przed wojną a zły los chciał że cmentarz jest widoczny z kuchennego okna mojego rodzinnego domu, gdzie z siostrami jako dzieci 1 listopada wypatrywałyśmy jaki jest oświetlony.

Od mamy już jako małe dziecko słyszałam, że tą drogą prowadzącą ze cmentarza do kościoła o 12 w nocy, w dzień wszystkich świętych idzie procesja duchów. Działało to na moją wyobraźnie, ale nigdy nie starczyło mi odwagi zaczaic się gdzieś aby podejrzeć czy to prawda. Poza tym uważałam, że jeżeli rzeczywiście taka sytuacja ma miejsce to i tak duchy są niewidoczne gołym okiem. Podsumowując- istnieje na wsi kawałek drogi, która w moim umyśle była naznaczona jako "trasa procesji duchów".

Rzecz działa sie w drugiej połowie sierpnia 2010 roku, kiedy miałam już 20 lat. Wracałam ostatnim wieczornym pociągiem z pracy razem ze swoim ojcem. Ze stacji do domu mamy 3 km, gdyż stacja PKP znajduje się w sąsiedniej wsi. Niestety przed wjazdem do naszej wsi jest ten cmentarz i trzeba jechać drogą, która jest symboliczną "trasą procesji duchów". Traktowałam to jako mit aż do tego dnia.

Jechaliśmy z tatą samochodem. On kierował, ja siedziałam obok. Minęliśmy cmentarz. Nagle, ale dokładnie nie potrafię określić, choć  wydaje mi się, że z odległości kilkunastu metrów zauważyłam grupę idących ludzi (ubranych i wyglądających zwyczajnie, kobiety i mężczyzn, w średnim wieku, dodam, że było ciemno, widziałam tylko niektóre osoby). Było ich około 30, szli poboczem, musieliśmy ich minąć. Ja od razu skumałam że coś jest nie tak. Od razu spojrzałam na zegarek.  Cztery minuty po dwunastej w nocy.


Spojrzeliśmy się na siebie z ojcem z wybałuszonymi oczami. Ja byłam zaskoczona i szukałam racjonalnej odpowiedzi.  Na jego twarzy widziałam strach. Kiedy przejeżdżaliśmy obok tych "ludzi" patrzyłam na nich, oni patrzyli na mnie ( nie wszyscy tylko kilka "osób"  które szły z brzegu "procesji"). Co dziwne procesja szła w stronę kościoła będąc już jakieś 20 metrów od cmentarza. Nie muszę już chyba zaznaczać że to była ta słynna "trasa procesji duchów"'.

Kiedy przejechaliśmy bałam się oglądać za siebie czy jeszcze tam są. Szybko wbiegłam do domu wykrzykując wszystkim co się stało. Ojciec nie chciał poruszać tematu, dawał mi wymijające odpowiedzi. Ja również szukałam racjonalnego wytłumaczenia ale nie istnieje tak na prawdę nic co by mogło zlikwidować niepewność. Jeżeli to byli zwykli ludzie na pewno nie szliby do mojej miejscowości, bo gdzie? Nie ma tam żadnych miejsc publicznych tylko prywatne domy. Dalej: dokąd by szli, jeżeli z mojej miejscowości do następnej jest 7 km?
Poza tym dziś mam 26 lat a nigdy nie widziałam na mojej lub okolicznych wsiach idącej około 30 osobowej grupy ludzi ( wiadomo oprócz pogrzebów, procesji bożego ciała itp).
Należy zaznaczyć że to była "trasa procesji duchów", północ, procesja ludzi.... Przypadek?
 
Pozdrawiam, Monika.

 



zwiń tekst

komentarzy: 1



Sob, 14 styczeń 2017
Czy zwierzęta potrafią wyczuć zbliżającą się śmierć?


Witam, od dawna czytam historie zamieszczone na Waszym forum, choć czasem nie do końca w nie wierzę, coś sprawia, że jednak zawsze tu wracam. Interesuje mnie zwłaszcza tematyka "życia" po śmierci. Ostatnie wydarzenia w mojej rodzinie skłoniły mnie do napisania do Was.Otóż, kilka tygodni temu zmarła na raka moja ciocia. Męczyła się kilka miesięcy. Ciocia mieszkała na wsi i bardzo kochała zwierz.......

czytaj dalej

Witam, od dawna czytam historie zamieszczone na Waszym forum, choć czasem nie do końca w nie wierzę, coś sprawia, że jednak zawsze tu wracam. Interesuje mnie zwłaszcza tematyka "życia" po śmierci. Ostatnie wydarzenia w mojej rodzinie skłoniły mnie do napisania do Was.
Otóż, kilka tygodni temu zmarła na raka moja ciocia. Męczyła się kilka miesięcy.

Ciocia mieszkała na wsi i bardzo kochała zwierzęta i to z wzajemnością, miała kilka psów (jak to na wsi). Gdziekolwiek nie wychodziła, zawsze towarzyszyła jej obstawa w postaci Puszków, Reksów i innych Azorów. Sytuacja zmieniła się jednak w czasie Jej choroby, zwierzęta po prostu Jej unikały. Gdy wołała je aby pogłaskać, czy nakarmić to albo nie reagowały, albo podchodziły z podkulonym ogonem jakby się... bały(?) Nie wiem, dla nas obserwatorów było to bardzo dziwne zachowanie, wręcz szokujące w porównaniu z tym, co działo się wcześniej, gdy dosłownie nie mogła się od zwierząt opędzić. Ciocia oczywiście też to zauważała i skwitowała tylko, krótkim: "Widzicie, one już wiedzą, że z tego nie wyjdę". Niestety miała rację.
 
Pozdrawiam,
 
[..] (dane, do wiadomości redakcji)



zwiń tekst



Pt, 13 styczeń 2017
Śmierć kolegi i dziwne uczucie lęku, a potem spokoju


Bardzo ciekawy opis swojego "spotkania z nieznanym" trafił do naszego działu XXI PIĘTRO 12 stycznia b.r. Nasza czytelniczka opisuje historię śmierci swojego bliskiego kolegi, który umierał na raka. W czasie opuszczania duszy przez ciało miała bardzo poruszające uczucie, które my znamy z innych podobnych opisów. Umierający człowiek (zwłaszcza wtedy, gdy odchodzenie jest połączone z fizycznym bólem.......

czytaj dalej

Bardzo ciekawy opis swojego "spotkania z nieznanym" trafił do naszego działu XXI PIĘTRO 12 stycznia b.r. Nasza czytelniczka opisuje historię śmierci swojego bliskiego kolegi, który umierał na raka. W czasie opuszczania duszy przez ciało miała bardzo poruszające uczucie, które my znamy z innych podobnych opisów. Umierający człowiek (zwłaszcza wtedy, gdy odchodzenie jest połączone z fizycznym bólem) bardzo często odczuwa w momencie uwolnienia się z ciała fizycznego ogromną radość i ulgę. Coś takiego właśnie opisała nam czytelniczka serwisu.


Witam serdecznie całą załogę!

Jestem Wasza stała czytelniczka od 5 lat. Tworzycie dobra robotę - oby tak dalej :)

 Pisze do Was po raz pierwszy, nie sądziłam , że kiedykolwiek to nastąpi i to jeszcze w takich okolicznosciach. Mam bardzo sceptyczne podejscie do "tych spraw", wszystko próbuje sobie wytłumaczyć, ale tego nie potrafie.  Miesiąc temu zmarł mój bliski kolega-moja bratnia dusza. W trakcie jego życia mieliśmy kontakt telepatyczny. Wiedziałam, co u niego się dzieje kiedy o nim pomyslalam, a także czułam kiedy miał się odezwać. Notorycznie myslelismy o tym samym  w jednym czasie, zaczynałam o czyms mowic  a on na to : "to samo chciałem powiedzieć!".

Wynikały z tego śmieszne sytuacje, byliśmy jak jedna dusza w dwóch ciałach. Dlatego też zareagowałam bardzo emocjonalnie na wiadomość o jego śmierci.

 Od 2013 roku zdarzało mu się wspominac, nie tylko mi ale innym znajomym też,  że duzo czasu mu nie zostało,mówił o smierci, co mnie denerwowało, kwitowalam to krotkim "nie mow glupot, nie wywoluj wilka z lasu" ale on był uparty.  To było dość dziwne, bo chłopak mial wtedy 18 lat ( w chwili smierci 21)był tzw pozytywnym wariatem, nie dla niego były smutki, żył chwilą.

Nie chorował, nie miał większych problemów(bo i podejrzewalismy go o mysli samobojcze), miał kochająca rodzine,oddanych przyjaciół. W ubiegłym roku stracił przytomność. Trafił do szpitala, gdzie miał zrobione badania - lekarz skomentował "TO CUD, że przy takich wynikach Pan zyje" . Nie chcę pisać szczegółów, żeby pozostać anonimową, ale wierzcie mi, miał paskudne wyniki,  a czuł się dobrze, leczenie też dobrze znosił - choc ludzie z lepszymi wynikami "ledwo żyli". Chorował na wyjatkowo paskudny nowotwor.

Jak to powiedziała wspolna kolezanka -  mial w sobie potezna sile, chec zycia i dlatego organizm tak reagowal...

Po 5 miesiącach walki z choroba odszedł. Był swiadomy, co mu grozi, mowil mi o tym.  W grudniu leżałam w łózku, była godzina 21, w głowie usłyszałam tak jakby echo. "Umieram, to koniec.Boże, umieram".

Zaniepokoiłam się i  zaczęłam wsłuchiwać, sama siebie pytałam " co ? kto umiera ? czy to ja umieram ?! "

I tak przez kilkanascie minut "słyszałam" : " Umieram, to tak boli, szybciej " :(

Po okolo 30 minutach POCZUŁAM ulgę. Wiedziałam, że to nie są moje myśli i odczucia. Spanikowałam, bo wczesniej mialam podobne intuicyjne sytuacje. Zaczełam sie zastanawiać czy to moze jednak moja fantazja, czy coś się stało i komu. Nie mogłam zasnąć. O 9 rano przyszedł sms od siostry A. " A. odszedł wczoraj wieczorem (..)" jak się dowiedziałam, było to przed 22! 

Przez cały dzień byłam w szoku, wymiotowałam, płakałam - nie mogłam w to uwierzyc. Przeciez dobrze się czuł,jak to tak nagle?

Jeszcze przed pogrzebem przysnil mi się po raz pierwszy w zyciu i jak dotad - ostatni. Bylismy w jakims jasnym i ciepłym pomieszczeniu,czułam radość , miłość i dziwny spokój jakiego nigdy wczesniej nie doswiadczylam.On był naprzeciwko mnie, bardzo blisko.Był bardzo usmiechniety, szczęsliwy,wrecz czulam to fizycznie. Ja mialam zwieszoną głowę, byłam smutna, nieobecna, cieszylam sie ze go widze ale bylam jakas zablokowana, zszokowana, nie wiem jak to opisac... nie patrzylam na niego , ale widzialam wszystko jak na filmie. Zapytałam " Jak sie czujesz, jak Ci tam jest?"

Odpowiedział z dumą, że wspaniale i w koncu dobrze sie czuje i juz nic go nie boli. Powiedzialam cicho " to super, ciesze sie bardzo " on patrzył, jakby oczekiwał na coś, może nie usłyszał mnie? Nic juz nie powiedział, patrzyl z usmiechem i nagle sie obudzilam. Przyznam, ze poczulam sie lepiej, ale tez sny moga byc projekcja moich pragnien, wiec nie potraktowalam tego do konca na powaznie. 

Po poludniu siedziałam z laptopem w łóżku,pod kołdrą. Ogladałam jego zdjęcia, myślałam, tak przez okolo godzine a potem skupilam sie na czyms innym i w tym momencie poczułam przeszywający chłód, zupełnie jakbym nagle znalazła się w letnich ubraniach na zewnatrz na mrozie. Aż mną zatrzęsło. Po chwili miałam takie odczucie,jakby ktoś  był bardzo blisko mnie,po prawej stronie i w tym momencie poczułam dotyk,  w lewa reke jakby ktos mnie objął. Zignorowałam to, choc zrobilo sie nieswojo. W nocy "strzelał"czajnik a rano okazało się, ze kilka żarówek jest przepalonych.

W dzien pogrzebu też czułam przy sobie chłód, niestety na pogrzeb nie dałam rady przyjechać z przyczyn losowych. Mowie o takim naglym,przeszywajacym chlodzie kiedy jest mi cieplo, jestem w pomieszczeniu , nie czuję zmęczenia itp .

Wczoraj mialam taka sama sytuacje. Było mi ciepło, siedziałam u siebie w pokoju i nagle zaczęłam myslec o nim i w tym samym czasie poczułam dosłownie mróz, zwłaszcza w okolicy rąk, mialam wrazenie jakby ktoś dotykał moich rąk przez okolo 5 minut i przytulał się, ten 'mróz'się przemieszczał w okolicy ciała. Rozmawiałam z koleżanką, powiedziała, że miała to samo kiedy zmarł jej brat.

Zastanawiam sie,czy moze to efekt stresu a moze i cos w tym jest?

Co o tym myslicie??

Apropo tej sytuacji jeszcze przypomniało mi się, że przez około 2 tygodnie po śmierci ciągle czułam silne natchnienie, by się modlic ( a nigdy tego nie robię ) konkretną modlitwą. Modlilam sie i czulam ze ciagle jest za malo... Rozmawialam z siostra A. kilka dni temu.Powiedziala mi o bardzo przykrej sytuacji - ksiądz nie chciał  pochowac chlopaka i na mszy pominął TĄ modlitwę.

 Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego w Nowym roku, a przede wszystkim - zdrowia !

 K. [dane do wiad. red. FN]


Jeszcze jedna mała uwaga na koniec - w przypadku historii opisanej przez naszą czytelniczkę mieliśmy także do czynienia z tzw. przeczuciem zbliżającej się śmierci. Jest to związane z karmą, której wypalenie się było integralnie połączone z krótkim życiem zakończonym bolesną chorobą. Tego typu ludzie często mają przemożne uczucie, że ich życie się wkrótce zakończy. Czy ten chłód opisywany w liście jest związany z przybyciem ducha tego kolegi? Bez dwóch zdań. Obecność duchów jest zawsze związana z tym, że nagle wokół robi się przeraźliwie zimno. Ma to coś wspólnego z tym, że duchy czerpią energię z otoczenia, aby mogły się zamanifestować ludziom.



zwiń tekst

komentarzy: 3



Pt, 13 styczeń 2017
Niezwykły sen cywilizacji na obcej planecie i... zaskakująca informacja po latach!


Czy może być coś więcej we śnie o "obcej cywilizacji na dalekiej planecie"? Przykład opisany przez naszego załoganta pokazuje, że być może był to sen proroczy. Podchodzimy ostrożnie do snów, ale ten jest ze wszech miar wyjątkowy. Jego autor jest nam dobrze znany i ma talent w tworzeniu grafik. Ta zamieszczona na dole tekstu jest jego autorstwa i przysłał ją nam wiele lat temu z adnotacją, że jest.......

czytaj dalej

Czy może być coś więcej we śnie o "obcej cywilizacji na dalekiej planecie"? Przykład opisany przez naszego załoganta pokazuje, że być może był to sen proroczy. Podchodzimy ostrożnie do snów, ale ten jest ze wszech miar wyjątkowy. Jego autor jest nam dobrze znany i ma talent w tworzeniu grafik. Ta zamieszczona na dole tekstu jest jego autorstwa i przysłał ją nam wiele lat temu z adnotacją, że jest to słynna planeta Nibiru. Mieliśmy ją cały czas w naszej pamięci. Dziś znamy także opis snu.


Witam.

Jest to historia sprzed wielu lat. Dotyczy dziwnego snu który po latach zaczyna się potwierdzać. Było to jeszcze w podstawówce. którejś nocy śniłem że znalazłem się w przestrzeni kosmicznej. Ale trwało to moment. W trakcie tego zobaczyłem że zbliżam się do potężnej błękitnej gwiazdy a zaraz potem zobaczyłem pod sobą planetę. Mniej więcej wielkości Ziemi z tym że całkowicie jałowej. Była błękitno-brązowo fioletowa. następna scena to powierzchnia planety. Było to po nocnej stronie globu.

Wysoko na orbicie było widać potężną stację orbitalną nie przypominającą ziemskich konstrukcji. A na powierzchni planety był kompleks niskich kopulastych budynków. Wokół snuło się wiele istot zarówno ludzi jak i innych humanoidów ( nawet paru szaraków!) Było niesamowicie gorąco. Skądś przekazano mi informacje że za dnia temperatura jest zabójcza i dlatego aktywność istot odbywa się w nocy. I jeszcze to że są tutaj tylko czasowo wydobywając jakiś szczególnie rzadki minerał. W odległości paru kilometrów zauważyłem potężne stożkowate ,,wieże,, zakończone ogromnymi kulami.

Było ich dużo i stały w rzędzie w pewnej odległości od siebie aż po horyzont. I znowu poinformowano mnie że te konstrukcje to potężne emitery pola ochronnego rozstawione po całej planecie i chroniącej ich przed morderczym promieniowaniem gwiazdy...Wegi! Byłem w szoku! W tym czasie teleskopy nie były w stanie wykryć na orbicie tej gwiazdy żadnej planety! Ale to nic.Przekazano mi informację że emitery pola również maskują planetę przed obserwacjami z zewnątrz gdyż nie chcą by ktoś im przeszkadzał w pracy.

I na koniec najważniejsza informacja. Przekazali mi że za kilkanaście lat zakończą eksploatację planety i wyniosą się z niej a tym samym teleskopy będą ją w stanie wykryć. jeszcze w końcowej scenie zrobili mi prezent. Znalazłem się w przeszklonym pomieszczeniu z widokiem na powierzchnię planety. I wtedy się zaczął spektakl. Zza horyzontu zaczęła wyłaniać się gigantyczna tarcza błękitnego olbrzyma. W rogu pomieszczenia był termometr z naszą skalą celsjusza. W miarę wznoszenia się gigantycznego słońca słupek termometru wznosił się w górę. Po przekroczeniu ponad 400 stopni, nagle całe pomieszczenie zadrżało i ...zaczęło się opuszczać w głąb gruntu.

Skądś wiedziałem że pozostałe budynki które wcześniej widziałem również miały ten mechanizm. Było to zrozumiałe. Za dnia temperatura była zbyt wysoka by pracować. Na tym sen się skończył. Ale wrył mi się w pamięć ze względu na niesamowity widok wstającego dnia na planecie. I prawie o nim zapomniałem.

Aż tu nagle rok czy dwa lata temu podano sensacyjną informację że wykryto planetę krążącą wokół Wegi. I ja już wiedziałem że to oznacza iż obcy wynieśli się z planety że już ich tam nie ma. Radzę monitorować tę sprawę bo to nie koniec. Skądś wiedziałem że zabrali swoje emitery pola i pozostały po nich dziury w planecie. Teraz wyniesiony na orbitę będzie nowy teleskop do obserwacji planet. I znowu będzie szok jak na powierzchni tej planety zobaczą regularne otwory pozostawione po instalacji. To tyle.Pozdrawiam załogę!

         Jerzy (replikant3d) [dane w naszym Archiwum FN]

/grafika wykonana przez autora wiadomości/

od FN

Wcześniejsza grafika była kiedyś do nas przysłana przez autora, ale dopiero poniższa... pokazuje świat z jego snu. Tę dostaliśmy w ostatnich godzinach.




zwiń tekst

komentarzy: 7



Sob, 7 styczeń 2017
Pojawili się "oni", bił od nich niezwykły blask


Witam serdecznie. Chciałem opowiedzieć swą historię,bo to ciągle nie daje mi spokoju i wracam ciągle do tego pamięcią, choć czas zatarł już szczegóły. Byłem wtedy w czwartej czy też piątej klasie podstawówki, urodziłem się w 1958 i bawiłem się na swym podwórku. Nie wiem czy to był okres wakacji, ale było ciepło. Niewiele tam atrakcji było, trzepak, piaskownica, śmietnik, wychodek i po obu stronach.......

czytaj dalej

Witam serdecznie. Chciałem opowiedzieć swą historię,bo to ciągle nie daje mi spokoju i wracam ciągle do tego pamięcią, choć czas zatarł już szczegóły. Byłem wtedy w czwartej czy też piątej klasie podstawówki, urodziłem się w 1958 i bawiłem się na swym podwórku. Nie wiem czy to był okres wakacji, ale było ciepło. Niewiele tam atrakcji było, trzepak, piaskownica, śmietnik, wychodek i po obu stronach drewniane komórki. Lubiłem przez szpary zaglądać do komórek.

W pewnej chwili zauważyłem że w komórce jest zwierzę,łasica,czy coś podobnego. Zdziwiłem się ,odskoczyłem,na podwórzu pojawia się wiele zwierząt. estem zdziwiony tym co się dzieje, słysze w głowie: spokojnie i nagle pojawiają się "oni". Bije od nich straszny blask,nie mogę patrzeć.

Zachęcają mnie abym się przemógł i na nich spojrzał, co mi się udaję ale za cenę ogromnego wysiłku. Są jacyś dziwni,jak się na nich spojrzeć to cały czas zmieniają się proporcje ich postaci. Są zadowoleni z mego zachowania i mnie gdzieś zabierają. Tu mam niestety lukę w pamięci. Ppamiętam tylko z tej podróży jeden szczegół:było jakieś okno czy coś w tym rodzaju i za nim przemykały gwiazdy. Zaciekawiony zbliżyłem się i dostałem polecenie natychmiastowego odsunięcia się ,bo to może zagrozić memu zdrowiu.Jesteśmy na miejscu,nie mam pojęcia gdzie,widzę sceny,straszne,tłumy ludzi idących na rzeż,morze krwi.

"Czy to tak musi być","Nie ma innej drogi ?",coś tam odpowiadam,czegoś ode mnie żądają,na coś się godzę,nie mam pojęcia."Pamiętaj że to jest w tobie",co ?,"gdy przyjdzie czas będziesz wiedział jak to wykorzystać","Nie wierz nikomu","to wszystko iluzja". Jesteśmy z powrotem na podwórzu. Dostaję polecenie odwrócenia głowy.Wszystko niknie ,zostaję sam.Może Fundacja będzie w stanie choć częściowo odpowiedzieć na pytanie, co to mogło być.


Opis historii wskazuje jednoznacznie, że może mieć to związek z Bliskim Spotkaniem Czwartego Stopnia, czyli uprowadzeniem przez obcych z klasycznym wykasowaniem pamięci świadka. Zapisujemy sobie tę historię z adnotacją, aby kiedyś spróbować namówić naszego czytelnika na odczytanie tych zakrytych przed pamięcią minut używając hipnozy. Innej możliwości odpowiedzi na pytanie "co to mogło być" nie ma.




zwiń tekst

komentarzy: 1



Czw, 5 styczeń 2017
Śmierć kliniczna dziadka ateisty


Dzień dobry!  Chciałabym opowiedzieć Wam o cudzie, który wydarzył się dzięki modlitwie do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Mój dziadek nie był ochrzczony. Urodził się w rodzinie Komunistów. Wpojone za młodu ideologie antychrześcijańskie sprawiły, że w ogóle nie chciał słyszeć o Bogu. Twierdził, że życie ludzkie kończy się na cmentarzu, i żadne argumenty nie przekonają go, że jest inaczej.Kiedy.......

czytaj dalej

Dzień dobry!  Chciałabym opowiedzieć Wam o cudzie, który wydarzył się dzięki modlitwie do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Mój dziadek nie był ochrzczony. Urodził się w rodzinie Komunistów. Wpojone za młodu ideologie antychrześcijańskie sprawiły, że w ogóle nie chciał słyszeć o Bogu. Twierdził, że życie ludzkie kończy się na cmentarzu, i żadne argumenty nie przekonają go, że jest inaczej.

Kiedyś dałam mu różaniec, ale wyrzucił go za szafę.  Koleżanka mojej mamy jest siostrą zakonną.  Często bywa u nas w domu. Powiedziała mi, abym swojego dziadka poleciła Matce Bożej Rozwiązującej Węzły. Twierdziła, że Matka Boża nie pozostanie głucha na tę modlitwę.

Odmówiłam kilka nowenn za nawrócenie mojego dziadka, ale zmian wciąż nie było widać. Po około pół roku dziadek jadąc na ryby miał ciężki wypadek samochodowy. Konieczna była natychmiastowa operacja, gdyż w głowie utworzył się duży krwiak.

Podczas zabiegu dziadek przeżył śmierć kliniczną. Wszyscy czekaliśmy w tym czasie na szpitalnym korytarzu. Mój tata jest mechanikiem samochodowym.  Przyjechał prosto z pracy w brudnych ciuchach.  Operacja się udała, ale dziadek wciąż był nieprzytomny.  Odzyskał ją dopiero na drugi dzień. Gdy do niego weszliśmy swoje pierwsze słowa skierował do mojego taty.
„Mogłeś się chociaż przebrać do szpitala, wstyd mi było za Ciebie" – zażartował.  Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Później nam opowiedział, że podczas operacji wyszedł ze swojego ciała i chodził po całym szpitalu.  Słyszał o czym gadaliśmy na korytarzu, jak byliśmy ubrani.  Płakał.  Żal mu było, że tyle lat życia stracił bez Boga.  Dopiero to doświadczenie utwierdziło go w przekonaniu, że życie po drugiej stronie jest realne.  Widział też swojego Anioła Stróża, który mu coś powiedział, ale nie chce z nami o tym rozmawiać.  

Jakiś czas później dziadek się ochrzcił. Dziwne uczucie być na chrzcie swojego dziadka. Jest teraz bardzo religijną osobą.  Ja wiem, że to wszystko wydarzyło się dzięki Matce Bożej i tej niezwykłej Nowennie, którą odmawiałam za nawrócenie dziadka.  Siostra zakonna mi powiedziała, że Pan Bóg szanuje naszą wolną wolę i nikogo nie zmusi do nawrócenia czy miłości, ale może nas doświadczyć, tak jak doświadczył mojego dziadka i sami zmienimy zdanie.

żródło: http://rozwiazwezly.pl/inne/item/170-chrzest-dziadka.html




zwiń tekst



Śr, 4 styczeń 2017
Obserwacja UFO 6 sierpnia 2015 nad Toruniem


Od dawna pragnę podzielić się tym, co zobaczyłam 6 sierpnia 2015 roku z Waszą Fundacją. Mieszkam w centrum Torunia w dzielnicy Mokre. Wieczorem około godziny 22.15 wyszłam na balkon. Po gorącym dniu przyjemnie było oddychać rześkim powietrzem. Spoglądałam w bezchmurne , pełne gwiazd niebo. Nagle mój wzrok przyciągnął jakiś ruch na niebie. Była to chmura, z której zaczęły jakby wypulsowywać kule.......

czytaj dalej

Od dawna pragnę podzielić się tym, co zobaczyłam 6 sierpnia 2015 roku z Waszą Fundacją. Mieszkam w centrum Torunia w dzielnicy Mokre. Wieczorem około godziny 22.15 wyszłam na balkon. Po gorącym dniu przyjemnie było oddychać rześkim powietrzem. Spoglądałam w bezchmurne , pełne gwiazd niebo. Nagle mój wzrok przyciągnął jakiś ruch na niebie.

Była to chmura, z której zaczęły jakby wypulsowywać kule światła ( jakoś racjonalnie chciałam myśleć, że to może baloniki). W chmurze też dojrzałam światło. Te białe kule ( było ich 5 albo 7) zaczęły poruszać się pionowo w dół. I nagle, w mgnieniu oka, ułożyły się poziomo w kształcie litery V ( jeden bok miał o 1 kulę więcej) i bezgłośnie przeszły około 50-100 m nad moim blokiem.

Całe zjawisko trwało 40 do 60 sekund. Trudno mi jest to określić. Przerażona uciekłam z balkonu do mieszkania i podzieliłam się tym, co widziałam z mężem. Do dnia dzisiejszego wspominam z niedowierzaniem to, co zobaczyłam. Jest to tak nieprawdopodobne, że podzieliłam się "moją przygodą" tylko z najbliższymi, no i teraz z Wami. Dobrze, że jesteście. Serdecznie pozdrawiam Fundację i czytelników.



zwiń tekst



Sob, 31 grudzień 2016
Czy przypadkiem przepowiednia o. Klimuszko o najeździe obcych na Europę właśnie się nie spełnia?


Witajcie Przyjaciele. Chciałbym wam zwrócić uwagę na przepowiednie jaka spełnia się na naszych oczach.. Jest to przepowiednia ojca. Klimuszki, który odpowiednio przepowiada najpierw1. Napływ do europy żołnierzy nieeuropejczyków.2. Trzęsienie ziemi we Włoszech3. Wojna ma wybuchnąć wtedy gdy zapadną wszystkie traktaty na bliskim     wschodzie i będzie panował fałszywy spokój.4. Potop.......

czytaj dalej

Witajcie Przyjaciele. Chciałbym wam zwrócić uwagę na przepowiednie jaka spełnia się na naszych oczach.. Jest to przepowiednia ojca. Klimuszki, który odpowiednio przepowiada najpierw
1. Napływ do europy żołnierzy nieeuropejczyków.
2. Trzęsienie ziemi we Włoszech
3. Wojna ma wybuchnąć wtedy gdy zapadną wszystkie traktaty na bliskim
    wschodzie i będzie panował fałszywy spokój.
4. Potop spowodowany od bomb atomowych lub innych działań militarnych.

Nie uważacie ,że natężenie obecnie zjawisk paranormalnych oraz też UFO ma związek ze zbliżającym się wydarzeniem?
Ostatnimi czasy na face można spotkać ludzi ,którzy sfilmowali cos i pytają innych co to.. Nie mówiąc o tym ile oko ludzkie nie jest w stanie zauważyć.

Mam nadzieje ,że czas oczyszczenia nie będzie dla nas dotkliwy.

Mimo wszystko, spokojnego nowego roku 2017 !
Owocnej pracy i sporo chęci oraz czasu.

Pozdrawiam.
Wasz stały czytelnik.



Dziękujemy za życzenia, także składamy najlepsze życzenia Szczęśliwego Nowego Roku!  Nasz czytelnik może mieć rację, gdyż do Europy w ostatnich dwóch latach napłynął nowy typ uchodźców, choć chyba to słowo nie jest najlepsze. Różnicę widać dobrze na zdjęciu poniżej.




zwiń tekst

komentarzy: 3



Pt, 30 grudzień 2016
Dziwna postać w ciemnym pokoju


Dzień dobry, wczoraj w nocy doświadczyłem czegoś niepokojącego. Mianowicie w okolicach godziny 4:00 - 4:27, przebudziłem się czując olbrzymi niepokój. Przepełniał mnie irracjonalny strach, na tyle silny że paraliżujący. Pragnąłem zawołać domowników lecz nie byłem w stanie wydobyć z siebie głosu, ewentualnie jedynie jęknięcia. Próbowałem się poruszyć lecz mimo najszczerszych chęci brakowało mi do .......

czytaj dalej

Dzień dobry, wczoraj w nocy doświadczyłem czegoś niepokojącego. Mianowicie w okolicach godziny 4:00 - 4:27, przebudziłem się czując olbrzymi niepokój. Przepełniał mnie irracjonalny strach, na tyle silny że paraliżujący. Pragnąłem zawołać domowników lecz nie byłem w stanie wydobyć z siebie głosu, ewentualnie jedynie jęknięcia. Próbowałem się poruszyć lecz mimo najszczerszych chęci brakowało mi do tego siły. Otworzyłem oczy, zmaterializowała się przed nimi, bądź pojawiła, wychyliła za mebli postać. Widziałem jedynie jej głowę i szyję, była groteskowa i przerażająca.

Zdawał się być to mężczyzna, o wyszczerzonych krwiożerczych zębach i krótkich, szczecinowatych blond włosach. Cała jego mimika była wynaturzona, skóra trupio-sino-blada. Wygląd karku i sposób trzymania głowy sugerował przetrącenie kręgosłupa. Leżąc częściowo na brzuchu, częściowo na boku miałem wrażenie nie tyle duszenia, co wymazania istnienia oddechu. Będąc w takim położeniu po początkowym przerażeniu patrzyłem intensywnie w twarz tego monstrum a moich myślach powiedziałem sobie że zapamiętam jak to wygląda, poznam czym jest i to unicestwię.

Tym przemyśleniom towarzyszyła narastająca złość, chwilę potem ta postać zniknęła. Ja przebudziłem się? Usiadłem? Dalszy przebieg nocy był w miarę spokojny. Nad ranem przesłuchałem nagranie mojego snu, tzn: dysponuje aplikacją "Sleep as Android" która umożliwia monitorowanie snu i nagrywanie między innymi chrapania, nagrywanie uruchamiane jest po przekroczeniu pewnego progu dźwięku. Aplikacja ta wychwyciła moment spotkania, moje niemalże nieme próby protestu i dźwięk rzucania się na łóżku. W gruncie rzeczy nagrało się kilkanaście, kilkusekundowych fragmentów.

Po obudzeniu okazało się że w łóżku została połamana jedna z desek stelaża, a chwilę po zejściu z łóżka i oparciu się o nie strzelił jakby naprężony metal. Tak jakby łóżko to zostało znacząco przeciążone, i dopiero po pewnym czasie powróciło do swojego kształtu. Na swojej twarzy oraz na oparciu łóżka za którym widziałem tę postać znalazłem biały jakby proszek, ni to kredowy lecz przywierający do skóry. (kredy z jakimś tłuszczem?) Do tej pory używałem technik tworzenia tarcz energetycznych i lustrzanych, działały w stu procentach. Ostatnio jednak jestem niezwykle wyczerpany psychicznie, i dopiero co wróciłem do domu z wakacji. Była to pierwsza noc po powrocie. Proszę o rady na przyszłość, metody nie tyle wyganiania co unicestwiania tego typu bytów. Serdecznie pozdrawiam, [dane do wiad. FN]



zwiń tekst

komentarzy: 2



Czw, 29 grudzień 2016
Czy za 10 lat na świecie będzie straszliwa wojna?


Tę historię znaleźliśmy wśród komentarzy pod tekstami. Spodobała nam się tak bardzo, że trafia z miejsca do naszego XXI PIĘTRA, jednego z naszych ulubionych działów w serwisie FN. Wizja jest niepokojąca, ale tak - zgadzamy się. Wśród ludzi "broń i wojna" jest znów na topie, jest modna, a to oznacza, że zbliża się tragedia na Ziemi. Poniżej historia: [...] 30 lat temu chodziłam do pani, która mi.......

czytaj dalej

Tę historię znaleźliśmy wśród komentarzy pod tekstami. Spodobała nam się tak bardzo, że trafia z miejsca do naszego XXI PIĘTRA, jednego z naszych ulubionych działów w serwisie FN. Wizja jest niepokojąca, ale tak - zgadzamy się. Wśród ludzi "broń i wojna" jest znów na topie, jest modna, a to oznacza, że zbliża się tragedia na Ziemi. Poniżej historia:

[...] 30 lat temu chodziłam do pani, która mi stawiała karty. Powiedziała mi moją przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Ja oczywiście jak każdy młody interesowałam się tylko tym, co będzie teraz. Ale ta pani za każdym razem jak u niej byłam mówiła mi to samo. Jakby chciała żebym się tego nauczyła na pamięć. Wiele lat później pani zmarła i wszystko co mi powiedziała zaczęło się dziać. Sprawdziło się, że umrze mi dziecko, że będę młodą wdową - nie były to takie zwykłe głupoty. Ale do czego zmierzam? Mówiła mi o wojnie, żebym mówiła ludziom, że będzie wojna i żeby ludzie się szykowali i że widzi mnie jak ja płaczę, że widzę straszną rzeź ludzi.


Przeszły lata i śni mi się. że stoję na ulicy i widzę to, co ona mi mówiła i ktoś mi powiedział w tym śnie, że to jest ta wojna co będzie i to co ta pani mi mówiła. Mój mąż mnie obudził, bo ja szlochałam przez długi czas. Nie mogłam dojść do siebie to było straszne i teraz widzę, że to już się szykuje i przy nowym prezydencie w Stanach i nowym ministrze w Anglii to będzie za kilka lat. Myślę, że za dziesięć lat.




zwiń tekst

komentarzy: 6



Śr, 28 grudzień 2016
Upośledzony umysłowo widuje ducha swoje brata, który popełnił samobójstwo.


Pisałem do was już kilka razy i publikowaliście moje historie. Postanowiłem, że opiszę coś jeszcze, o czym na pewno macie w swoim archiwum. Więc moja siostra 24 lata temu urodziła bliźniaki. Lekarze nie dawali szans by jedno z nich przeżyło – miał umrzeć słabszy, a nagle umarł  ten silniejszy, słabszy przeżył, tyle że jest upośledzony w stopniu średnim, tzn. wszystko rozumie i zrobi jednak inaczej.......

czytaj dalej

Pisałem do was już kilka razy i publikowaliście moje historie. Postanowiłem, że opiszę coś jeszcze, o czym na pewno macie w swoim archiwum. Więc moja siostra 24 lata temu urodziła bliźniaki. Lekarze nie dawali szans by jedno z nich przeżyło – miał umrzeć słabszy, a nagle umarł  ten silniejszy, słabszy przeżył, tyle że jest upośledzony w stopniu średnim, tzn. wszystko rozumie i zrobi jednak inaczej wszystko postrzega. Zatrzymał się w rozwoju. Kilka lat później urodziła kolejnego syna. Rok temu ten młodszy syn powiesił się ok. kilometra może więcej od domu. Po jego śmierci w domu gdzie mieszkają dzieją się czasami dziwne rzeczy. Komputer się włącza sam, gdy nikogo nie ma w pokoju, słychać dzwonek do drzwi jak gdyby ktoś chciał wejść, szeleszczenie toreb itp. Jednak najlepsze jest co innego. 

Jego brat, ten upośledzony WIDUJE GO! W domu kilka razy, a przed rocznicą śmierci widział go za oknem domu jak szedł i do niego uniósł rękę w geście pozdrowienia. Dwukrotnie zdarzyło się, że do niego mówił coś, ale on nie potrafi dokładnie wypowiadać słów i pisać, więc nie wiemy co. Widziany był także w domu jednej z dobrych znajomych po swojej śmierci i przy łóżku swojej małej córki. Na mnie to nie robi wrażenia bo wiem, że życie poza ciałem istnieje, ale wiele osób jest w szoku. Sam jego ciało przywoziłem z medycyny sądowej do kaplicy.

[imię i nazwisko do wiadomości redakcji]




zwiń tekst



Śr, 28 grudzień 2016
Czy to tylko przypadek, czy kolejny element... Efektu Mandeli?


Chciałabym opisać pewne zdarzenie, nie wiem czy istotne - sami Państwo ocenią. Zaczynając jednak od początku: ponieważ dość regularnie zaglądam na Waszą stronę (pamiętam również ciekawe tematy nadawane w radio, lata temu) z zainteresowaniem przeczytałam artykuł o efekcie Mandeli.Z ciekawości posprawdzałam w internecie kilka faktów jakoby podlegających temu zjawisku (niektóre dające się wyjaśnić, .......

czytaj dalej

Chciałabym opisać pewne zdarzenie, nie wiem czy istotne - sami Państwo ocenią. Zaczynając jednak od początku: ponieważ dość regularnie zaglądam na Waszą stronę (pamiętam również ciekawe tematy nadawane w radio, lata temu) z zainteresowaniem przeczytałam artykuł o efekcie Mandeli.
Z ciekawości posprawdzałam w internecie kilka faktów jakoby podlegających temu zjawisku (niektóre dające się wyjaśnić, niektóre nie).

Kilka dni później (i właśnie dlatego, że czytałam o tym efekcie - zwróciłam na to uwagę) moja 5-letnia córka powiedziała coś, co mnie wprawiło w osłupienie. Mianowicie w windzie naszego bloku zepsuło się światło, 2 dni trzeba było jeździć nią w całkowitych ciemnościach (na marginesie: dziwne wrażenie) potem panowie z serwisu wymienili świetlówki.

I już po wymianie, w pierwszy dzień rano i w pierwszy przejazd oświetloną windą moja córka wsiadając do środka powiedziała coś w stylu "o, mamy nową windę". Powiedziałam, że no tak - światło jest naprawione. A ona że nie, że winda jest większa i lustro też (lustro na tylnej ścianie windy). Więc spytałam ją, jak to większa? Pokazała rączkami dokąd sięgała winda (pokazała mniej więcej w połowie).
Byłam tak zbita z tropu (od razu przypomniał mi się ten artykuł o efekcie Mandeli), że zapytałam ją jeszcze klika razy - na końcu była już zła, że jej nie wierzę albo się z nią przekomarzam w oczywistych dla niej rzeczach.

Powiedziałam o tym całym zdarzeniu mojemu mężowi (również o tym efekcie- na szczęście mąż nie wyśmiewa takich rzeczy) i on sam zapytał córkę o tą windę. Powtórzyła dokładnie to samo. Oczywiście dodam, że dla nas jest to ta sama winda z urwaną ramką przy wyświetlaczu i podrapanymi ściankami. Nie wiem co o tym myśleć. Prawdopodobnie zapomniałabym o tym zdarzeniu, gdybym wcześniej nie czytała artykułu na Waszej stronie.
Zastanawiam się też, czy wcześniej miałam podobne zdarzenia, o których już nie pamiętam bo nie uznałam ich za coś istotnego.

Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Pon, 26 grudzień 2016
Wiersz o potędze pioruna kulistego!


W serwisie Fundacji Nautilus staramy się opisywać przeróżne dziwne zjawiska, dbając o poprawność naszego pięknego języka używamy przeróżnych porównań, przenośni, ale może... są rzeczy, które może opisać tylko poeta? Dostaliśmy właśnie e-mail z sugestią, aby do tekstu o uderzeniu piorunem w stary dąb w Biedrzykowicach Dolnych dołączyć wiersz. To wydarzenie pokazało moc natury, jej nieogarniętą ludzkim.......

czytaj dalej

W serwisie Fundacji Nautilus staramy się opisywać przeróżne dziwne zjawiska, dbając o poprawność naszego pięknego języka używamy przeróżnych porównań, przenośni, ale może... są rzeczy, które może opisać tylko poeta? Dostaliśmy właśnie e-mail z sugestią, aby do tekstu o uderzeniu piorunem w stary dąb w Biedrzykowicach Dolnych dołączyć wiersz. To wydarzenie pokazało moc natury, jej nieogarniętą ludzkim umysłem siłę, a jednocześnie piękno. O sprawie pisaliśmy wiele lat temu.

http://www.nautilus.org.pl/artykuly,1068,jaka-sile-ma-piorun-potrafi-na-pol-rozlupac-drzewo-o-czym-swiadczy.html?cat_id=158

Dąb rażony piorunem kulistym (2007-08-09)

Potężny dąb we wsi Biedrzychowice Dolne został rozłupany przez piorun kulisty.

– Teraz to mamy atrakcję. Wycieczki przychodzą, żeby go zobaczyć – śmieje się Kazimierz Domaradzki, właściciel łąki, na której stoi dąb. W dniu, w którym piorun uderzył w drzewo (niedziela, 22.07.) nie było burzy ani deszczu.

– Piorun po prostu wziął się znikąd. Przeleciał nad naszym domem. To była taka kula, jakby tysiące jarzeniówek świeciło – opisuje K. Domaradzki. Po chwili usłyszeli potężny huk.

– Zwykle pioruny uderzają z góry w drzewo, a ten złamał je w połowie – dziwi się pan Kazimierz. Dąb ma ściętą koronę, pień został obłupany z kory, która rozprysła się na odległość kilku metrów.

– Dobrze, że nie uderzył w naszą wyremontowaną świetlicę, która stoi parę metrów dalej – dodaje żona pana Kazimierza. Starsi ludzie we wsi komentują, że to może być ostrzeżenie od Boga.

– We wszystkim jest zawsze trochę prawdy. Pewne jest jedno, pogoda zmieniła się radykalnie, u nas nigdy takich anomalii nie było – dodaje pani Domaradzka. Marta Czarnecka


/na zdjęciu: Dąb w Biedrzychowicach Dolnych był tak potężny, że aby go objąć, trzeba było trzech mężczyzn. Piorun kulisty złamał go w połowie i obłupał z kory./

Już po publikacji dostaliśmy ciekawy e-mail z wierszem opisującym niezwykłą potęgę siły pioruna.

-----Original Message-----
From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Monday, December 26, 2016 9:00 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Piorun kulisty w Biedrzychowicach Dolnych

Dzień dobry,
chciałbym dołączyć zdjęcia i wiersz do artykułu: "Jaką siłę ma piorun? Potrafi na pół rozłupać drzewo, o czym świadczy wydarzenie z Biedrzychowic Dolnych." (Sob, 11 sie 2007 00:00). Prosiłbym o umieszczenie tego na Państwa stronie.
Autorem zdjęć jest Aleksandra Baryła.

Pozdrawiam, Marian Motyl

Poniżej wiersz.

 

  PIORUN  KULISTY

 

Jaka siła oraz moc,

żeby złamać taki kloc?

Tak w połowie postrzępiony

i z koroną rozrzucony.

 

Kora z dębu odparzona,

wokół drzewa rozłożona.

Tak bez deszczu oraz burzy,

a tu piorun taki duży?

 

Dęba objął, wpół przełamał,

a był to lipcowy ranek.

Kiedy głosił ksiądz kazanie,

miało miejsce to zdarzenie.

 

Ludzie w miejscu podskoczyli,

kiedy huk ten usłyszeli.

W niepewności: Co się stało?

Do swych domów powracano.

 

Każdy miejsce chciał zobaczyć,

i tak myślał, co to znaczy?

Pewnie była to przestroga,

od samego z Nieba Boga?!

 

 

                                               Barbara Motyl

                                               Biedrzychowice Dolne - 4.08.2007 r.

 

I jeszcze piękne zdjęcia. Ich autorką jest Aleksandra Baryła.






zwiń tekst

komentarzy: 1



Sob, 24 grudzień 2016
Dziwne zjawiska w nieczynnej kopalni


Nasz czytelnik poinformował nas o ciekawym nagraniu, które znajduje się na youtube. W nieczynnym wejściu do kopalni są zawieszone łańcuchy. Nagle jeden z nich zaczyna się samoczynnie poruszać... Jest tam jednak jeszcze ciekawiej, bo autor filmu regularnie nagrywa dziwne odgłosy. Poniżej wiadomość od czytelnika serwisu. From: [dane do wiad. FN] Sent: Friday, December 23, 2016 11:52 AM To: nautilus.......

czytaj dalej

Nasz czytelnik poinformował nas o ciekawym nagraniu, które znajduje się na youtube. W nieczynnym wejściu do kopalni są zawieszone łańcuchy. Nagle jeden z nich zaczyna się samoczynnie poruszać... Jest tam jednak jeszcze ciekawiej, bo autor filmu regularnie nagrywa dziwne odgłosy. Poniżej wiadomość od czytelnika serwisu.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Friday, December 23, 2016 11:52 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: dziwne dzwieki w opuszczonych kopalniach

 

Witam wysyłam link do kanału pewnego amerykanina który eksploruje opuszczone kopalnie i slychac dziwne dzwieki ludzi lub podobne 

 



zwiń tekst



Sob, 24 grudzień 2016
Polskie Stonehenge pod Raciborzem


Odkrycie zawdzięczamy zdjęciom lotniczym,  które pozwoliły dostrzec ślady konstrukcji, niewidoczne z punktu widzenia naziemnego obserwatora. Prace poszukiwawcze zorganizowane były przez dr Mirosława Furmanka z Uniwersytetu Wrocławskiego,  który  przeprowadził kilka lotów obserwacyjnych,  badając blisko 1000 kilometrów kwadratowych w okolicach Pietrowic Wielkich. Nie pierwszy .......

czytaj dalej

Odkrycie zawdzięczamy zdjęciom lotniczym,  które pozwoliły dostrzec ślady konstrukcji, niewidoczne z punktu widzenia naziemnego obserwatora. Prace poszukiwawcze zorganizowane były przez dr Mirosława Furmanka z Uniwersytetu Wrocławskiego,  który  przeprowadził kilka lotów obserwacyjnych,  badając blisko 1000 kilometrów kwadratowych w okolicach Pietrowic Wielkich.

Nie pierwszy raz, okazało się, że zastosowanie metod prospekcji z powietrza oraz prospekcji geofizycznej przynosi nowe, często zaskakujące odkrycia. Naukowiec poszukiwał śladów w dorzeczu Psiny i Troji,  gdzie zbiegły się dwa ówczesne szlaki komunikacyjne.  Na obszarach tych, jak tłumaczy badacz, znajdowano ślady osadnictwa sprzed kilku tysięcy lat. Nigdy jednak nie natrafiono na charakterystyczny  rondel.


Rondel składa się z dwóch  kręgów stanowiących fosy.  Zewnętrzny krąg o nieco owalnym kształcie liczy od 160 do 180 metrów średnicy, a wewnętrzny 120 metrów.  Rowy były prawdopodobnie otoczone drewnianymi palisadami, a wejść do środka można było przez trzy bramy.


rcheolodzy  porównują  znalezisko spod Raciborza  do okręgu odkrytego w niemieckim Goseck. Znaleziony tam rondel służył rolniczym społecznościom do obserwacji nieba.  Dokonywano  na jego terenie różnych rytuałów związanych ze zmianami pór roku,  wyznaczając  upływ kolejnych lat.

Konstrukcja jest przykładem jednego z największych i najstarszych monumentalnych założeń architektoniczneych na terenie Europy Środkowej.


Źródło: Newsweek



zwiń tekst



1 2 3 4 27

Nowsze Nowsze
Strona 1 / 27

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

29 stycznia 2017 w niedzielę o 21.00 zapraszamy na multimedialny (obraz i dźwięk!) czat o reinkarnacji, czyli o wędrówce dusz. Na pokładzie okrętu Nautilus ten temat uważany jest za najważniejszy do tego, aby zrozumieć świat i odkryć sens - cel wszystkiego wokół nas. Do zobaczenia na pokładzie!

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

W 2017 roku ludzie opracują nową metodę zapisywania danych lub "coś w tym stylu"... to zmieni świat! - zapowiada Krzysztof Jackowski, choć do końca sam nie wie, co się kryje za swoją wizją tego wydarzenia.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziennik Pokładowy

Sobota, 14 styczeń 2017 | Bardzo długo rozmawiałem z Krzysztofem Jackowskim. O życiu, o Bogu, o przeznaczeniu. Czasami żałuję, że te nasze rozmowy nie są nagrywane, gdyż wiele osób zrozumiałoby, dlaczego nasza zachodnia cywilizacja tkwi w wielkim błędzie negując istnienie niewidzialnego świata duszy.

czytaj dalej

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę


Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.