Dziś jest:
Piątek, 20 styczeń 2017

We Will Eradicate Radical Islamic Terrorism (tłum. wytępimy islamski radykalny terroryzm)
/Donald Trump podczas inauguracji 20 stycznia 2017/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW

Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim


(wymagane)

Twój email lub telefon


(wymagane)

Treść wiadomości:


(wpisz tutaj wiadomość, którą chcesz wysłać do FN)

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




Pon, 26 grudzień 2016
Wiersz o potędze pioruna kulistego!


W serwisie Fundacji Nautilus staramy się opisywać przeróżne dziwne zjawiska, dbając o poprawność naszego pięknego języka używamy przeróżnych porównań, przenośni, ale może... są rzeczy, które może opisać tylko poeta? Dostaliśmy właśnie e-mail z sugestią, aby do tekstu o uderzeniu piorunem w stary dąb w Biedrzykowicach Dolnych dołączyć wiersz. To wydarzenie pokazało moc natury, jej nieogarniętą ludzkim.......

czytaj dalej

W serwisie Fundacji Nautilus staramy się opisywać przeróżne dziwne zjawiska, dbając o poprawność naszego pięknego języka używamy przeróżnych porównań, przenośni, ale może... są rzeczy, które może opisać tylko poeta? Dostaliśmy właśnie e-mail z sugestią, aby do tekstu o uderzeniu piorunem w stary dąb w Biedrzykowicach Dolnych dołączyć wiersz. To wydarzenie pokazało moc natury, jej nieogarniętą ludzkim umysłem siłę, a jednocześnie piękno. O sprawie pisaliśmy wiele lat temu.

http://www.nautilus.org.pl/artykuly,1068,jaka-sile-ma-piorun-potrafi-na-pol-rozlupac-drzewo-o-czym-swiadczy.html?cat_id=158

Dąb rażony piorunem kulistym (2007-08-09)

Potężny dąb we wsi Biedrzychowice Dolne został rozłupany przez piorun kulisty.

– Teraz to mamy atrakcję. Wycieczki przychodzą, żeby go zobaczyć – śmieje się Kazimierz Domaradzki, właściciel łąki, na której stoi dąb. W dniu, w którym piorun uderzył w drzewo (niedziela, 22.07.) nie było burzy ani deszczu.

– Piorun po prostu wziął się znikąd. Przeleciał nad naszym domem. To była taka kula, jakby tysiące jarzeniówek świeciło – opisuje K. Domaradzki. Po chwili usłyszeli potężny huk.

– Zwykle pioruny uderzają z góry w drzewo, a ten złamał je w połowie – dziwi się pan Kazimierz. Dąb ma ściętą koronę, pień został obłupany z kory, która rozprysła się na odległość kilku metrów.

– Dobrze, że nie uderzył w naszą wyremontowaną świetlicę, która stoi parę metrów dalej – dodaje żona pana Kazimierza. Starsi ludzie we wsi komentują, że to może być ostrzeżenie od Boga.

– We wszystkim jest zawsze trochę prawdy. Pewne jest jedno, pogoda zmieniła się radykalnie, u nas nigdy takich anomalii nie było – dodaje pani Domaradzka. Marta Czarnecka


/na zdjęciu: Dąb w Biedrzychowicach Dolnych był tak potężny, że aby go objąć, trzeba było trzech mężczyzn. Piorun kulisty złamał go w połowie i obłupał z kory./

Już po publikacji dostaliśmy ciekawy e-mail z wierszem opisującym niezwykłą potęgę siły pioruna.

-----Original Message-----
From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Monday, December 26, 2016 9:00 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Piorun kulisty w Biedrzychowicach Dolnych

Dzień dobry,
chciałbym dołączyć zdjęcia i wiersz do artykułu: "Jaką siłę ma piorun? Potrafi na pół rozłupać drzewo, o czym świadczy wydarzenie z Biedrzychowic Dolnych." (Sob, 11 sie 2007 00:00). Prosiłbym o umieszczenie tego na Państwa stronie.
Autorem zdjęć jest Aleksandra Baryła.

Pozdrawiam, Marian Motyl

Poniżej wiersz.

 

  PIORUN  KULISTY

 

Jaka siła oraz moc,

żeby złamać taki kloc?

Tak w połowie postrzępiony

i z koroną rozrzucony.

 

Kora z dębu odparzona,

wokół drzewa rozłożona.

Tak bez deszczu oraz burzy,

a tu piorun taki duży?

 

Dęba objął, wpół przełamał,

a był to lipcowy ranek.

Kiedy głosił ksiądz kazanie,

miało miejsce to zdarzenie.

 

Ludzie w miejscu podskoczyli,

kiedy huk ten usłyszeli.

W niepewności: Co się stało?

Do swych domów powracano.

 

Każdy miejsce chciał zobaczyć,

i tak myślał, co to znaczy?

Pewnie była to przestroga,

od samego z Nieba Boga?!

 

 

                                               Barbara Motyl

                                               Biedrzychowice Dolne - 4.08.2007 r.

 

I jeszcze piękne zdjęcia. Ich autorką jest Aleksandra Baryła.






zwiń tekst

komentarzy: 1



Sob, 24 grudzień 2016
Dziwne zjawiska w nieczynnej kopalni


Nasz czytelnik poinformował nas o ciekawym nagraniu, które znajduje się na youtube. W nieczynnym wejściu do kopalni są zawieszone łańcuchy. Nagle jeden z nich zaczyna się samoczynnie poruszać... Jest tam jednak jeszcze ciekawiej, bo autor filmu regularnie nagrywa dziwne odgłosy. Poniżej wiadomość od czytelnika serwisu. From: [dane do wiad. FN] Sent: Friday, December 23, 2016 11:52 AM To: nautilus.......

czytaj dalej

Nasz czytelnik poinformował nas o ciekawym nagraniu, które znajduje się na youtube. W nieczynnym wejściu do kopalni są zawieszone łańcuchy. Nagle jeden z nich zaczyna się samoczynnie poruszać... Jest tam jednak jeszcze ciekawiej, bo autor filmu regularnie nagrywa dziwne odgłosy. Poniżej wiadomość od czytelnika serwisu.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Friday, December 23, 2016 11:52 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: dziwne dzwieki w opuszczonych kopalniach

 

Witam wysyłam link do kanału pewnego amerykanina który eksploruje opuszczone kopalnie i slychac dziwne dzwieki ludzi lub podobne 

 



zwiń tekst



Sob, 24 grudzień 2016
Polskie Stonehenge pod Raciborzem


Odkrycie zawdzięczamy zdjęciom lotniczym,  które pozwoliły dostrzec ślady konstrukcji, niewidoczne z punktu widzenia naziemnego obserwatora. Prace poszukiwawcze zorganizowane były przez dr Mirosława Furmanka z Uniwersytetu Wrocławskiego,  który  przeprowadził kilka lotów obserwacyjnych,  badając blisko 1000 kilometrów kwadratowych w okolicach Pietrowic Wielkich. Nie pierwszy .......

czytaj dalej

Odkrycie zawdzięczamy zdjęciom lotniczym,  które pozwoliły dostrzec ślady konstrukcji, niewidoczne z punktu widzenia naziemnego obserwatora. Prace poszukiwawcze zorganizowane były przez dr Mirosława Furmanka z Uniwersytetu Wrocławskiego,  który  przeprowadził kilka lotów obserwacyjnych,  badając blisko 1000 kilometrów kwadratowych w okolicach Pietrowic Wielkich.

Nie pierwszy raz, okazało się, że zastosowanie metod prospekcji z powietrza oraz prospekcji geofizycznej przynosi nowe, często zaskakujące odkrycia. Naukowiec poszukiwał śladów w dorzeczu Psiny i Troji,  gdzie zbiegły się dwa ówczesne szlaki komunikacyjne.  Na obszarach tych, jak tłumaczy badacz, znajdowano ślady osadnictwa sprzed kilku tysięcy lat. Nigdy jednak nie natrafiono na charakterystyczny  rondel.


Rondel składa się z dwóch  kręgów stanowiących fosy.  Zewnętrzny krąg o nieco owalnym kształcie liczy od 160 do 180 metrów średnicy, a wewnętrzny 120 metrów.  Rowy były prawdopodobnie otoczone drewnianymi palisadami, a wejść do środka można było przez trzy bramy.


rcheolodzy  porównują  znalezisko spod Raciborza  do okręgu odkrytego w niemieckim Goseck. Znaleziony tam rondel służył rolniczym społecznościom do obserwacji nieba.  Dokonywano  na jego terenie różnych rytuałów związanych ze zmianami pór roku,  wyznaczając  upływ kolejnych lat.

Konstrukcja jest przykładem jednego z największych i najstarszych monumentalnych założeń architektoniczneych na terenie Europy Środkowej.


Źródło: Newsweek



zwiń tekst



Wt, 20 grudzień 2016
Morderstwo ambasadora Rosji w Ankarze (Turcja)


19 grudnia 2016 roku przejdzie do historii świata jako jeden z najbardziej tragicznych, pokazujących zagubienie naszej cywilizacji, która nie traktuje "życia po śmierci" jako wiedzy, lecz jako "tej czy innej wiary", która musi zwalczać "inną wiarę". Najpierw nieprawdopodobne morderstwo na oczach świata w Ankarze, a wieczorem dramatyczne wydarzenia w Berlinie i zamach terrorystyczny z użyciem.......

czytaj dalej

19 grudnia 2016 roku przejdzie do historii świata jako jeden z najbardziej tragicznych, pokazujących zagubienie naszej cywilizacji, która nie traktuje "życia po śmierci" jako wiedzy, lecz jako "tej czy innej wiary", która musi zwalczać "inną wiarę". Najpierw nieprawdopodobne morderstwo na oczach świata w Ankarze, a wieczorem dramatyczne wydarzenia w Berlinie i zamach terrorystyczny z użyciem polskiej ciężarówki.

Jeden z naszych czytelników napisał do nas wiadomości w sprawie zabójstwa Ambasadora Rosji Andriej`a Karłow`a. Zginął dosłownie przed obiektywami kamer i aparatów. Turecki fotograf Burhan Ozbilici uchwycił jego zabójcę - najpierw, gdy ten stał za jego plecami - i później, gdy zamachowiec celował do świadków.


Karłow zginął, gdy przemawiał na otwarciu wystawy fotografii w Ankarze. Zamachowiec - 22 letni turecki policjant - stał za nim i oddał kilka strzałów w plecy. Po tym stanął nad ciałem ambasadora i zaczął krzyczeć o "zemście za Aleppo i Syrię". Ten moment uchwyciła kamera, nagrywająca wystąpienie ambasadora. Momenty tuż przed i po zastrzeleniu ambasadora uchwycił także fotograf Burhan Ozbilici.

Poniżej wiadomość, którą wysłał do nas czytelnik serwisu.

[KONTAKT] Dziś zabito ambasadora Rosji w Turcji, zobaczcie na początku mgiełkę wylatująca z niego w ułamku sekundy z klatki piersiowej, zastrzelono go tuż przed kamerą reportażową.

Oglądaliśmy ten tragiczny materiał (symbol nowych czasów na Ziemi) i nie byliśmy w stanie dostrzec owej mgiełki opisywanej przez czytelnika serwisu, ale... materiał poniżej.



zwiń tekst

komentarzy: 3



Pon, 19 grudzień 2016
Sen o domu, w którym popełniono morderstwo i samobójstwo


Witam od jakiegoś czasu przeglądam waszą stronę i chcę się podzielić historią z jaką się spotkałam i mam nadzieję, że was zainteresuje. Od kilkunastu już lat pośredniczę w sprzedaży nieruchomości. Zawód ten ciągle konfrontuje mnie z nowymi sytuacjami. Czegoś takiego jednak jak spotkało mnie ostatnio nigdy się nie spodziewałam. Jakiś czas temu właścicielka powierzyła mi do sprzedania jej dom rodzinny.......

czytaj dalej

Witam od jakiegoś czasu przeglądam waszą stronę i chcę się podzielić historią z jaką się spotkałam i mam nadzieję, że was zainteresuje. Od kilkunastu już lat pośredniczę w sprzedaży nieruchomości. Zawód ten ciągle konfrontuje mnie z nowymi sytuacjami. Czegoś takiego jednak jak spotkało mnie ostatnio nigdy się nie spodziewałam. Jakiś czas temu właścicielka powierzyła mi do sprzedania jej dom rodzinny. Niby sprawa jakich wiele, ale nie była to normalna nieruchomość. W domu tym doszło do ogromnej podwójnej tragedii. W domowej awanturze zginęli rodzice klientki. Wiem o tym zarówno od klientki (chociaż informacje uzyskane od niej były absolutnie szczątkowe) jak  i  z internetu gdzie znalazłam datę tragedii i dowiedziałam się że w gniewie ojciec klientki chwycił za broń i zastrzelił żonę, następnie zorientowawszy się co zrobił odebrał sobie życie oddając drugi strzał. Jak powiedziałam - ogromna rodzinna tragedia.

Klientka odziedziczyła dom wraz traumą i wspomnieniami. Nie dziwił mnie więc fakt, że za wszelką cenę chciała się nieruchomości po prostu pozbyć. Dom był super fajną, zadbaną  rezydencją z wyjątkowo okazyjną ceną.  Zgłaszały się prawdziwe tłumy klientów. Ponieważ jednak miasto w którym pracuję jest stosunkowo niewielkie to cała w zasadzie społeczność wiedziała o tragedii. Pomimo niskiej ceny o kupca było bardzo trudno. Po jakimś czasie cena domu stopniała do poziomu ceny samej działki i okazja stała się super okazją. Nikt domu kupić jednak nie chciał, a klienci zaglądali sporadycznie. W końcu pojawił się jednak zainteresowany. Wpadł podekscytowany niską ceną, przebiegł przez pokoje i oznajmił - kupuję ! Doświadczenie podpowiadało mi, że jak mężczyzna kupuje bez żony to nic z tego nie będzie. Zapytałam więc o żonę i czy zna przeszłość nieruchomości. ( Nadmienię, że każdy klient był przez ze mnie informowany o historii domu).  Klient oznajmił, że zna historię i  100 % kupuje dom. Żona miała obejrzeć rezydencję za dwa dni.

Właśnie wtedy wydarzyło się to czego nie rozumiem i wytłumaczyć nie potrafię. Pojawiła się żona klienta, klient i jakiś inżynier, który miał ocenić stan techniczny domu. W czasie kiedy dwóch panów przeprowadzało inspekcję techniczną pani pobladła i stała jak zaczarowana przed domem nie chcąc wejść do środka. Trwało to dłuższą chwilę. Klientka paliła jednego papierosa od drugiego i była mocno zdenerwowana. Widząc co się dzieje zapytałam dla czego nie chce wejść do środka. Kobieta odpowiedziała, że jej noga nie przestąpi progu tego domu. Nie trudno się zorientować, że o sprzedawaniu można było zapomnieć. Stałyśmy więc przed wejściem i próbowałam z nią rozmawiać. Nie było łatwo, ale po jakiejś chwili kobieta powiedziała “ i tak mi pani nie uwierzy “. Zapewniłam że uwierzę i stało się coś absolutnie niesamowitego. Kobieta powiedziała mi … “w tym domu doszło do tragedii !” Potwierdziłam, a klientka wyjawiła, że w nocy miała sen dotyczący tego właśnie domu. Z relacji wynikało, że przyśniła się jej wróżka, która “pokazała” jej to co się wydarzyło.

Opowiedziała mi ze szczegółami cała historię.  Poznałam detale tragedii jakich nie było w internecie. Poznałam nawet przyczyny domowej awantury ! Krok po kroku, dosłownie wszystko. Kompletnie zaniemówiłam i chyba sama pobladłam z wrażenia.   Kobieta była poruszona,  roztrzęsiona i nieprawdopodobnie wiarygodna. Opowiadała tak jak prawdziwy świadek wydarzeń. Mówiła o szczegółach wyposażenia domu, których nigdy nie widziała, bo do domu wcześniej (ani później) nigdy nie weszła !  Zupełnie nie wiem jak to wytłumaczyć. Widza na pewno pochodziła  z sieci bo tam tych informacji po prostu nie było (przeczytałam wszystko na ten temat), nie od męża bo ten chciał prawdę ukryć przed nią i kompletnie nic jej nie powiedział. (Była wciekła na męża i jak wychodzili zrobiła mu siermiężną awanturę). Po prostu nie wiem jak to możliwe zobaczyć cudzą przeszłość we śnie. Może wy wiecie i możecie to jakoś wyjaśnić ?   Na zakończenie powiem, że dom w końcu został sprzedany i jest szczęśliwie zamieszkały do dzisiaj, bez żadnych sensacji o jakich czasami piszecie.
Z pozdrowieniami dla całej załogi fundacji Nautilus Kaja M.



zwiń tekst



Sob, 17 grudzień 2016
TAJNE ARCHIWA ZWIĄZKU RADZIECKIEGO


Były Związek Radziecki to prawdziwa kopalnie historii o "spotkaniach z nieznanym". Od dawna uważamy, że archiwa Związku Radzieckiego zawierają arcyciekawe informacje o takich zjawiskach jak UFO czy telepatia. Jeden z naszych załogantów przysłał nam linki do filmów na youtube, które dotyczą właśnie "TAJNYCH ARCHIWÓW ZSRR". Kilka rzeczy z tych filmów okazały się nam dobrze znane, kilka innych.......

czytaj dalej

Były Związek Radziecki to prawdziwa kopalnie historii o "spotkaniach z nieznanym". Od dawna uważamy, że archiwa Związku Radzieckiego zawierają arcyciekawe informacje o takich zjawiskach jak UFO czy telepatia. Jeden z naszych załogantów przysłał nam linki do filmów na youtube, które dotyczą właśnie "TAJNYCH ARCHIWÓW ZSRR".



Kilka rzeczy z tych filmów okazały się nam dobrze znane, kilka innych trochę nas zaskoczyło. Jeśli ktoś ma chwilę - polecamy obejrzeć te materiały.

CZĘŚĆ I

CZĘŚĆ II



zwiń tekst



Pt, 16 grudzień 2016
Przedmiot, który "zapadł się pod ziemię"!


Ostatnio w serwisie FN pojawiła się publikacja o tym, jak to czasami przedmioty potrafią w niewytłumaczalny sposób zniknąć. Oczywiście jest to zrzucane na karb "nieuwagi, zagapienia", ale są takie historie, które daleko wykraczają poza ułomności ludzkiej natury. W ostatnich dniach dostaliśmy opis wydarzenia, które idealnie pasuje właśnie do tego fenomenu. ==================================NADAWCA.......

czytaj dalej

Ostatnio w serwisie FN pojawiła się publikacja o tym, jak to czasami przedmioty potrafią w niewytłumaczalny sposób zniknąć. Oczywiście jest to zrzucane na karb "nieuwagi, zagapienia", ale są takie historie, które daleko wykraczają poza ułomności ludzkiej natury. W ostatnich dniach dostaliśmy opis wydarzenia, które idealnie pasuje właśnie do tego fenomenu.

==================================
NADAWCA: [do wiadomości FN]
WYSŁANO: 2016-12-11 13:11:47
==================================

[PYTANIA DO FN] Witam serdecznie,
Chciałbym opisać w krótkich słowach zdarzenie ze znikającym przedmiotem. Mam mały warsztat,  w którym pracują trzy osoby- moja małżonka, zaufany pracownik i ja.
Jak co dzień używamy różnych narzędzi i tego dnia potrzebowałem pistolet do powietrza ale nigdzie go nie można było znaleźć. Szukaliśmy go w trójkę w całym warsztacie ale go nie było. Nie przejmowałem się brakiem tego pistoletu gdyż znalazłem coś zastępczego. Po jakimś czasie może miesiącu będąc w sklepie przypomniałem sobie o brakującym pistolecie i kupiłem nowy. Wyobraźcie sobie jakie było zdziwienie gdy podczas pracy na stole w widocznym miejscu leżał sobie stary pistolet. Wszyscy byliśmy w szoku. Pewne podejrzenie, a nawet pewność mamy kto jest odpowiedzialny za ten psikus - mieliśmy fajnego pracownika młody 21 lat wesoły chłopak bardzo zżyty z nami, jakiś rok wcześniej zginął w wypadku drogowym według nas tylko on mógł zrobić nam taki kawał.
Pozdrawiam
KarOli

---------------------------------
KOMENTARZ:

To trudne do uwierzenia, ale duchy zmarłych osób są w stanie doprowadzić do zniknięcia i pojawienia się przedmiotu. Mamy sporo takich relacji z Polski, ale także są opisy podobnych ze świata. Dlaczego duchy to robią? Być może rzeczywiści - jak raczył to opisać nasz czytelnik - jest to rodzaj "kawału". Poczucie humoru nie jest bowiem wyłącznie domeną naszego świata.




zwiń tekst



Wt, 13 grudzień 2016
Moje spotkania z "nieznanym" - kilka historii


Witam, przypadkiem natrafiłam na Państwa stronę która mnie zaciekawiła. Ja od dziecka byłam obdarzona głęboką wyobraźnią, dużo wcześniej wyczuwałam, że ktoś z mojej rodziny umrze. Potem w czasie studiów otworzyła się u mnie chyba któraś z czakr, bo widziałam dusze np. przebywając na szkoleniach w Muzeum Auschwitz –Birkenau. Jeździłam po muzeach, wykopaliskach i często miała wizualizacje na temat .......

czytaj dalej

Witam, przypadkiem natrafiłam na Państwa stronę która mnie zaciekawiła. Ja od dziecka byłam obdarzona głęboką wyobraźnią, dużo wcześniej wyczuwałam, że ktoś z mojej rodziny umrze. Potem w czasie studiów otworzyła się u mnie chyba któraś z czakr, bo widziałam dusze np. przebywając na szkoleniach w Muzeum Auschwitz –Birkenau. Jeździłam po muzeach, wykopaliskach i często miała wizualizacje na temat przedmiotów czy miejsc. Niestety ludzie w około mnie mieli mnie za dziwaczkę. Przeżyłam śmierć kliniczną, wyjście z własnego ciała itp. Przez kilka lat odwiedzały mnie dusze, które widziałam w Muzeum Birkenau… ostrzegały mnie przed wieloma zakrętami wżyciu… czasami ich słuchałam, czasami po prostu nie chciałam uwierzyć, a miały rację.

Po kilku latach i nieudanych próbach zrozumienia co się ze mną dzieje wybrałam drogę życia, która moim zdaniem byłą najlepsza: mając dar przeczuwania i widzenia duchów można stać się wróżką, medium, a ja zajęłam się pomaganiem i opieką nad osobami starszymi i chorymi. W tedy obudziło siew  e mnie pocieszenie, ale i zrozumienie cierpienia. Już tak mam, że widzę dusze osób, którymi się opiekowałam lub wyczuwałam ich śmierć np. pojawiała się w moje głowie data czy godzina ich śmierci. Moim zdaniem można się wyzwolić spod przykrych nawiedzeń, bo i z takimi duchami miałam do czynienia wprowadzając w swoje życie dobro, pomagając i medytując, modląc się.

Od dawna robię różne zdjęcia, które zastanawiają osoby w około np.:


na serii zdjęc, które wykonałam w Muzeum w Liverpoolu powychodziły mi orby. Jeden z moich znajomych stwierdził, że można je ułożyć w konkretne figury i znak gwiezdny Perseusza . Od wielu lat trapiła mnie zagadka witraża św Małgorzaty Szkockiej z kaplicy na Zamku Edynburskim.


Oto zdjęcie witraża. Mój znajomy stwierdził, że to ma związek z narodzinami księcia Georga, bo było to we wrześniu po jego narodzinach, jak zrobiłam to zdjęcie, a potem ukazał się seria talerzyków z imieniem i postacią dziecka księcia Georga  zapatrzonego w gwiazdy z wzorem Perseusza na niebie; pamiątka po narodzinach młodego Windsora. Mój znajomy z Edynburga, który mi pokazał tą zależność, zwrócił uwagę, ze tego samego roku w grudniu wszystkie muzea w Szkocji na swoich stronach wyświetliły zdjęcie pasu Oriona i internauci opisywali zjawisko jako złowróżbne, związane z obcymi cywilizacjami, Piramidą Cheopsa itp.


nikt też nie potrafi wyjaśnić jak zostało zrobione to zdjęcie i co oznaczają te dwie plamy. Co prawa w Londynie są światła ale z jedną w środku kulą ogniskującą szkło ze światła. Zdjęcie zrobione było prze pojedynczą szybę autokaru.


Niektórzy moi znajomi uważają to zdjęcie za zwiastun wygranej Trumpa w USA, zrobione było w tym samym dniu, co zdjęcie powyżej. Londyn, listopad 2006.

Piszę akurat o tych przykładach, bo uważam, że dziej się w około nas wiele złego, ludzie wierzą w teorie spiskowe, a tak naprawdę dostrajają się sami do nich, do wróżb. Ja stoję jak najdalej od tego wszystkiego co się nazywa Tarotem, magią, itp. I nigdy mnie to nie ciekawiło. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że my jako ludzie mamy w około siebie świat, którego nie znamy, który czasami chce nam pomóc, a czasami zaszkodzić. Ogólnie moim zdaniem czym więcej wyświadcza się dobra, tym więcej go do nas wraca. Wierzę ludziom, którzy mówią, że widzą duchy, wiem też, że można albo z nimi się użerać, albo współpracować, albo od nich oddalić.

Wszystko to wymaga ogromnej wytrzymałości, samozaparcia i przenoszenia się na neutralne tereny, gdzie nic nie sprzyja wizjom, przychodzeniu dusz. Uważam, że w wielu religiach jest wskazana droga, która pomaga z powrotem stać się normalnym człowiekiem, ale niestety wiele kwestii powraca, chociażby czytając taki jak Państwa blog.

Życzę samych sukcesów.

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Wt, 13 grudzień 2016
Medytacja i dieta pomogły niewidomemu odzyskać wzrok


Nasza znajoma przesłała nam link do ciekawego filmu, który jak najbardziej pasuje do XXI PIĘTRA. Pewien Amerykanin twierdzi, że dzięki medytacji i rygorystycznej diecie odzyskał wzrok. Jak opisuje najpierw zaczął dostrzegać jedynie "błyski światła", a teraz lekarze oceniają, że wcześniejsze schorzenie cofnęło się w 75 procentach. Pisaliśmy sporo o medytacji, ale chyba nie było jeszcze poruszana.......

czytaj dalej

Nasza znajoma przesłała nam link do ciekawego filmu, który jak najbardziej pasuje do XXI PIĘTRA. Pewien Amerykanin twierdzi, że dzięki medytacji i rygorystycznej diecie odzyskał wzrok. Jak opisuje najpierw zaczął dostrzegać jedynie "błyski światła", a teraz lekarze oceniają, że wcześniejsze schorzenie cofnęło się w 75 procentach. Pisaliśmy sporo o medytacji, ale chyba nie było jeszcze poruszana kwestia udanego pokonania choroby dzięki niej. Materiał jest po angielsku, ale nawet dla osób nie mówiących po angielsku... będzie zrozumiały.



zwiń tekst



Dziś
Wielka wojna w Azji? Korea Północna doprowadzi do zamieszania na całym świecie? - oto przepowiednie naszego czytelnika dotyczące przyszłości Polski i świata.


Jeden z czytelników serwisu FN przysyła nam listy ze swoimi przepowiedniami na naszą skrytkę pocztową, czyli Fundacja Nautilus, skr. 221, 00-950 Warszawa. W listopadzie 2014 opublikowaliśmy jego "prognozy", z których na pewno sprawdziła się jedna, czyli rozpad największej ówczesnej polskiej partii politycznej. Właśnie otrzymaliśmy kolejny list z prognozami, a raczej chyba proroctwami w okresie od.......

czytaj dalej

Jeden z czytelników serwisu FN przysyła nam listy ze swoimi przepowiedniami na naszą skrytkę pocztową, czyli Fundacja Nautilus, skr. 221, 00-950 Warszawa. W listopadzie 2014 opublikowaliśmy jego "prognozy", z których na pewno sprawdziła się jedna, czyli rozpad największej ówczesnej polskiej partii politycznej. Właśnie otrzymaliśmy kolejny list z prognozami, a raczej chyba proroctwami w okresie od listopada 2016 do października 2017. Czy są to tylko "przewidywania na czuja", czy rzeczywiste proroctwa oparte o dar jasnowidzenia? Na to pytanie nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.

Poniżej list do FN, który przyszedł do nas 28 listopada 2016.








I jeszcze informacja dla osób "śledzących" ten tekst i tę publikację w serwisie FN. Dostaliśmy nowy list od naszego czytelnika 19 stycznia 2017, w którym sugeruje jednoznacznie: po dwóch miesiącach moje przepowiednie zaczęły się sprawdzać!





zwiń tekst

komentarzy: 2



Sob, 10 grudzień 2016
Tajemnica zaginięcie studentki Elisy Lam


Tak naprawdę nazywała się Lam Ho Yi i była pochodzenia chińskiego. Jako studentka kanadyjskiego Uniwersytetu Columbia w Vancouver zaginęła w zagadkowy sposób 31 stycznia 2013 roku. Została znaleziona na dachu hotelu w Los Angeles, jej zwłoki znajdowały się w zbiorniku na wodę. Dlaczego ta sprawa jest słynna w środowisku zajmującym się badaniem  zagadkowych zaginięć? Wszystko przez dziwne zachowanie.......

czytaj dalej

Tak naprawdę nazywała się Lam Ho Yi i była pochodzenia chińskiego. Jako studentka kanadyjskiego Uniwersytetu Columbia w Vancouver zaginęła w zagadkowy sposób 31 stycznia 2013 roku. Została znaleziona na dachu hotelu w Los Angeles, jej zwłoki znajdowały się w zbiorniku na wodę. Dlaczego ta sprawa jest słynna w środowisku zajmującym się badaniem  zagadkowych zaginięć? Wszystko przez dziwne zachowanie się tej 21-latki w windzie tuż przed zaginięciem.

Znamy tę sprawę, ale przypomniała nam ją nasza czytelniczka.

-----Original Message-----
From: [dane do wiad. FN]
Sent: Thursday, December 8, 2016 3:11 PM
To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Smierc Elisy Lam a rytual z Winda
Importance: High

 

Witam Szanowna Fundacje

 Chcialabym abyscie sie przyjrzeli tajemniczej smierci Elisy Lam. Bardzo mozliwe ze o tej sprawie slyszeliscie, gdyz jest to niewyjasnione morderstwo z 2013 roku. jest jednak wiele zagadek ktore do dzisiaj sprawiaja, ze wlos sie jezy na glowie.  Zalaczam Wam link z Wikipedii, gdzie jest opisane cale zajscie. Jest on po angielsku, co oczywiscie nie bedzie dla Panstwa zadnym problemem.

 https://en.wikipedia.org/wiki/Death_of_Elisa_Lam

 

po zapoznaniu sie z tym linkiem, prosze zobaczyc na youtube prawdziwy film przedstawiajacy zachowanie Elisy krotko przed zaginieciem.  Pragne zaznaczyc, ze autopsja nie wykazala w organizmie zadnych narkotykow, alkoholu lub innych srodkow odurzajacych ktore by moglo wyjasnic tajemnicze zachowanie.

 Jest jednak cos, co mogloby laczyc dziwne zachowanie I smierc Elisy. W Koreii wymyslono gre, ktora jest znana jako jedna z najbardziej niebezpiecznych gier na swiecie. a mianowicie, Winda ktora przenosi na 'drugi swiat'.

 https://theghostinmymachine.wordpress.com/2014/06/25/the-most-dangerous-games-elevator-to-another-world/

 Prosze sobie porownac nagranie przed smiercia Elisy I reguly rytualu z winda. Czy Elsa probowala rytual I nie mogla wrocic na nasza strone? dlaczego Winda nie jedzie w dol, kiedy Elisa desperacyjnie naciska wszystkie guziki? kogo obserwuje Elisa na nagraniu?? to wszystko jest zagadka.

wiadomo ze na ciele Elisy nie ma sladu aby we smierc byly zaangazowane osoby trzecie, rowniez zagadka jest, gdyby to bylo samobojstwo, jak tak drobna osoba jak Elisa moglaby sama otworzyc glaz do tanku z woda? co wiecej, sam hotel w ktorym doszlo do smierci, jest znany z polaczeniami innych tajemniczych smierci.

 Bardzo jestem ciekawa co o tym sadzicie. pozdrawiam serdecznie

 [dane do wiad. FN]

 

Poniżej słynny „film z windy”, na którym widać bardzo dziwne zachowanie Elisy, które sprawiło, że sprawa stała się żelaznym punktem wszelkich publikacji o „ tajemniczych zaginięciach”.



zwiń tekst

komentarzy: 1



Pt, 9 grudzień 2016
Niezwykłe pożegnanie


List znalazł na portalu MSN nasz czytelnik. Jego treść jest na tyle ciekawa, że trafia do naszego XXI PIĘTRA. [...] Witam  Was serdecznie Przesyłam bardzo ciepły z msn styl życia artykuł dot sensu naszego życia...:) [...]Byli razem przez 60 lat. Gdy żona zmarła, mąż odkrył, jak cudownie i skromnie się z nim pożegnała.  Jimmy i Billie Breland byli szczęśliwym małżeństwem przez 60 lat Gdy.......

czytaj dalej

List znalazł na portalu MSN nasz czytelnik. Jego treść jest na tyle ciekawa, że trafia do naszego XXI PIĘTRA. [...] Witam  Was serdecznie
Przesyłam bardzo ciepły z msn styl życia artykuł dot sensu naszego życia...:) [...]

Byli razem przez 60 lat. Gdy żona zmarła, mąż odkrył, jak cudownie i skromnie się z nim pożegnała.  Jimmy i Billie Breland byli szczęśliwym małżeństwem przez 60 lat
Gdy porządkował rzeczy ukochanej, znalazł notatnik, w którym małżonka zapisywała najważniejsze rzeczy. I choć tym notatnikiem była książeczka czekowa, zostawiła mu coś cenniejszego od pieniędzy.
Jimmy i Billie Breland byli szczęśliwym małżeństwem z 60-letnim stażem. Mieszkali w Missisipi. On był wykładowcą na jednym z lokalnych uniwersytetów, ona nauczycielką w publicznej szkole. W styczniu 2015 roku stan zdrowia Billie znacznie się pogorszył. Jimmy postanowił przenieść się do szpitala, aby spędzić z nią ostatnie wspólne chwile. Odeszła w wieku 83 lat.
Dwa dni po śmierci ukochanej nadszedł czas, aby uporządkować jej rzeczy. W trakcie porządków Jimmy natknął się na książeczkę czekową, której Billie używała jako notatnika. Nie spodziewał się, że na ostatniej stronie znajdzie list skierowany do niego. Nie było w nim dużo treści, był bardzo konkretny. Ale wystarczył, aby choć na chwilę ukoić jego ból po stracie ukochanej Billie.

Proszę, nie płacz, bo odeszłam. Uśmiechaj się, bo byłam! Wiem, że jestem w szczęśliwym miejscu! Wiem, że znów się spotkamy. Będę na Ciebie czekała!

List na swoim profilu udostępnił Cliff Sims - wnuczek pary - i nie ukrywał wzruszenia i podziwu dla swoich dziadków, którzy przeżyli tyle lat razem. Internauci także byli pod wrażeniem, co widać po prawie 5 tysiącach polubień, ponad 400 komentarzach i prawie 2 tysiącach udostępnień.
pozdrawiam TMJLB

Źródło: facebook.com/bbsims; faceb...




zwiń tekst



Czw, 8 grudzień 2016
Duch opiekuńczy na siedzeniu w samochodzie


Dzień dobry.  Zastanawiałam się jakiś czas czy o tym napisać, ale w końcu stwierdziłam, że to zrobię, może ktoś po przeczytaniu tego zauważy, że być może kiedyś przydarzyło mu się coś podobnego.  Nie ma to nic wspólnego z jakimiś nawiedzeniami, typu 'widziałem gdzies coś nocą, jakiś stwór bądź niezidentyfikowany obiekt przeleciał nad miastem', nie. To chyba było coś na płaszczyźnie religijnej.......

czytaj dalej

Dzień dobry.  Zastanawiałam się jakiś czas czy o tym napisać, ale w końcu stwierdziłam, że to zrobię, może ktoś po przeczytaniu tego zauważy, że być może kiedyś przydarzyło mu się coś podobnego.  Nie ma to nic wspólnego z jakimiś nawiedzeniami, typu 'widziałem gdzies coś nocą, jakiś stwór bądź niezidentyfikowany obiekt przeleciał nad miastem', nie. To chyba było coś na płaszczyźnie religijnej. A przynajmniej ja tak to odebrałam po chwilowym zastanowieniu się.

Sytuacja była zwyczajna. Jechałam z rodzicami na kontrolę lekarską zimą, pod koniec roku 2015 do chirurga. Napadało sporo śniegu wtedy, a drogi nie były dobrze odśnieżone. Tak naprawdę to były nietknięte. Ojciec był trochę zdenerwowany, gdyż droga wynosi około godziny jazdy i krótko mówiąc, nie jeździmy tamtędy często, bał się, że coś się może stać. I ja też miałam taki właśnie lęk przed wypadkiem na drodze tego dnia, jechałam cała spięta, mimo, że mój ojciec posiada prawo jazdy od ponad 30 lat i jest naprawdę dobrym kierowcą. W którymś momencie jednak poczułam coś dziwnego i bynajmniej nie chodziło o temat jazdy.

Choć było to powiązane. W samochodzie byli tylko moi rodzice i ja z tyłu, w pewnym momencie spojrzałam na puste siedzenie obok  siebie. Wyraźnie wyczuwałam tam obecność kogoś lub czegoś, jakby namacalnie ktoś obok mnie siedział. Nawet pomacałam to siedzenie jakbym chciała się upewnić, ale nie było tam nawet jednego śmiecia i oczywiście nic nie wyczułam. Ale cały czas aż do momentu gdy zatrzymaliśmy się przed szpitalem czułam tego 'kogoś' obok siebie i to uczucie jakby napawało mnie spokojem, także czułam, że nie ma się czego bać, że nic nam się nie stanie. Znikło to w momencie kiedy wysiedliśmy z auta. Wizyta trwała nieco ponad pół godziny, podczas której zdążyłam o tym zapomnieć. Ale śnieg nie zniknął, i gdy wszyscy z powrotem wsiedliśmy do samochodu przez całą drogę powrotną znów to czułam, nie wiem jak moi rodzice bo nikt nic nie powiedział, ja też im o tym nie mówiłam ale było to niemal fizyczne uczucie człowieka siedzącego obok. Z tym, że nikogo tam nie było. Ksiądz, który kiedyś uczył mnie religii w szkole mówił kiedyś o czymś podobnym, że to może jakies duchy opiekuńcze. W każdym bądź razie ja się na tym nie wyznaję i nie mam pojęcia co to mogło być. Od tamtej pory się to nie powtórzyło.

Miało miejsce jednak coś jeszcze. Mimo tego jak luźno podchodze do kwestii kościoła to jestem osobą wierzącą. Zawsze mówię, że kościół mi do wiary w Boga nie potrzebny bo pomodlić sie mogę wszędzie. Jednego dnia rozmawiałam na czacie z koleżanką o Szatanie, diabłach tego  typu rzeczach. Tam jakies moje poglądy na ten temat. Od tamtej pory postanowiłam sobie więcej o tym nie mówić. Dlaczego? Bo coś chyba bardzo nie chciało, żebym o tym mówiła. W pewnym momencie poczułam ciarki na plecach, i tak jak wtedy w tym samochodzie czułam, że ktoś obok mnie siedzi dając jakoś znać, że będzie dobrze, to teraz czułam, że to coś nie jest wcale fajne ani przyjazne i daje mi do zrozumienia, żebym się po prostu uciszyła. W pewnym momencie po prostu napisałam koleżance, że musimy zmienić temat bo nie jestem w stanie o tym dłużej pisać. Wrażenie było zatrważające, ale może nie w sensie tego, że nie wiadomo co do mnie przyszło czy coś w ten deseń, ale może w taki, że w ogóle coś takiego miało miejsce. Nie raz rozmawiało sie o takich rzeczach i nigdy wcześniej nie miałam takiego zdarzenia. W nocy tego samego dnia miałam poczucie, że ktoś mnie obserwuje. Potem to znikło, ale nawet teraz czuję się nieswojo pisząc o tym.
Dziękuję serdecznie z góry za przeczytanie w ogóle mojej wiadomości i pozdrawiam.



zwiń tekst



Śr, 7 grudzień 2016
Kiedy nagle w pokoju... nie ma nikogo!


Dzień dobry. Moje imię i nazwisko proszę o pozostawienie do wiadomości redakcji.  Na początek chcę napisać, że Wasza strona prezentuje ciekawe artykuły pisane poprawnym językiem, o co naprawdę ciężko na innych stronach internetowych (np. popularne strony z aktualnościami). Chciałabym opisać dwa zdarzenia, które miały miejsce w towarzystwie tej samej osoby. Myślę, że mogą mieć one związek z przenikaniem.......

czytaj dalej

Dzień dobry. Moje imię i nazwisko proszę o pozostawienie do wiadomości redakcji.  Na początek chcę napisać, że Wasza strona prezentuje ciekawe artykuły pisane poprawnym językiem, o co naprawdę ciężko na innych stronach internetowych (np. popularne strony z aktualnościami). Chciałabym opisać dwa zdarzenia, które miały miejsce w towarzystwie tej samej osoby. Myślę, że mogą mieć one związek z przenikaniem się wymiarów. Pierwsza jest dość zabawna. Moja koleżanka i jej synek spali u mnie w mieszkaniu. Rano, w kuchni jedliśmy śniadanie, w trakcie którego wstał z łóżka mój były mąż i ubrany w niebieską koszulkę poszedł do łazienki. Po ok 10 minutach, gdy tam siedział koleżanka chciała wejść w wiadomej sprawie i poprosiła, aby go pospieszyć. Zapukałam do drzwi, po czym okazało się, że w łazience nikogo nie ma, a światło jest zgaszone (gwoli ścisłości do łazienki wchodziło się przez kuchnię). Wystraszyliśmy się trochę i poszłam do pokoju, gdzie okazało się, że mój były jeszcze śpi w CZERWONEJ koszulce (w której kładł się zresztą spać) i pyta, dlaczego go budzę.

Druga historia związana jest z tą samą koleżanką, lecz miała miejsce w pracy. W czasie przerwy rozmawiałyśmy przez chwilę przed pokojem śniadaniowym, do którego  ktoś wbiegł trzaskając drzwiami. Po chwili się okazało, że pomieszczenie jest PUSTE. Do dzisiaj nie potrafię tego wyjaśnić, zdarzyło się to tylko dwa razy w moim życiu. Nie mam zbyt wybujałej wyobraźni i naprawdę nie wierzę w głupoty, ale tych dwóch zdarzeń nie potrafię wyjaśnić w rzeczowy sposób. Pozdrawiam wszystkich, którzy to przeczytali.




zwiń tekst

komentarzy: 1



Wt, 6 grudzień 2016
Postać Jezusa, modlitwa i zapach fijołków


[XXI PIĘTRO] Witam serdecznie załogę Fundacji i pozdrawiam. Od dziecka interesowały mnie paranormalne sprawy , duchy ,demony ,sny prorocze itd co pchało mnie do horrorów byłam ich wielka fanką jak i fanka strefy 11 (ten program stworzyła kiedyś Fundacja Nautilus przyp. FN) czy Waszej strony itd. Sądzę, że moja historia bardzo Was zainteresuje. Od pewnego czasu miewałam stany depresyjne spowodowane.......

czytaj dalej

[XXI PIĘTRO] Witam serdecznie załogę Fundacji i pozdrawiam. Od dziecka interesowały mnie paranormalne sprawy , duchy ,demony ,sny prorocze itd co pchało mnie do horrorów byłam ich wielka fanką jak i fanka strefy 11 (ten program stworzyła kiedyś Fundacja Nautilus przyp. FN) czy Waszej strony itd. Sądzę, że moja historia bardzo Was zainteresuje. Od pewnego czasu miewałam stany depresyjne spowodowane  stresem życiowym i koszmarami sennymi typu rozmowy ze zmarłymi. Nie wiedziałam jak je interpretować, nie potrafiłam pogodzić się z tym zrozumieć itd. Szukałam pomocy wszędzie. Brano mnie pól serio a rzeczy jednak sie działy, w koło bliskich szerzyłam postrach ,niepokój ,zmartwienie lecz dalej byłam sama z tym problemem.Na jednym z forum powiedziano mi zacznij się modlić, pytać i słuchaj co Bóg ci odpowie.Jak mam słuchać Boga -to nie możliwe.

Na drugi dzień ojciec moje znajomej dał mi książkę religijną, która tłumaczyła co to modlitwa krok po kroku ,słowo po słowie -zrozumiałam co to znaczy słuchać Boga ,że nie wiedziałam co mówię bo nie znałam znaczenia prostej a tak ważnej wykutej za dziecka regułki na pamięć (Ojcze Nasz-jedyna pozostawiona podobno modlitwa przez samego Jezusa ).

Potem dostałam kolejną i tu zaczyna sie cała historia.Leząc około 11 na wieczór z książką przed nosem poczułam piekny zapach, moim zdaniem białych róż  znikąd .Szukałam go wszędzie .Ani to moje perfumy,proszek płyn do prania odświeżacz no nic kompletnie .Pomyślałam, że już na prawdę chyba szaleję .Temat religii, Boga + tajemniczy zapach tak mnie zainteresował, że to chłonęłam jak gąbka .Kupiłam Biblię,krzyż który powiesiłam na ścianie i nagle w domu pojawiły mi się przeżroczyste kule, które tylko widac było w telefonie na kamerce a nie gołym okiem.Szafa biegała sama po pokoju stąd bawianie sie moje kamerką i odkrycie śmigających po pokoju kul jasnych świetlistych śmigających jak wariatki.Pobiegłam przerażona bo bałam się jak nie wiem co po księdza ,lecz wystraszył się i kazał mi czekać do kolędy,oczywiste strach mi nie pozwalał a pocieszał mnie tym ze zło sie o mnie upomina bo wkraczam na dobrą drogę.

Dostałam wode  święcona ,sól i z chłopakiem pochlapalismy i posypaliśmy rogi pokoju a po środku odmówiliśmy modlitwę Ojcze Nasz + modlitwę do Michała Archanioła i tu szok , chłopak tak sie dusił poczas modlitwy że aż siniał, po rytuale czół zapach ten co ja i tak ,jak ja szukał go po całym mieszkaniu nie znajdując żródła i nie wierząc mi że ja go nie czuję choc juz kule i biegającą szafę widział  .Oprócz tych przygód chodziłam od tego czasu do kościoła w Bojkowie ,maleńki kośćiółek słynny na maksa z uzdrowień i pięknych mszy.Tu dopiero sie działo u mnie.Przed snem pewnego razu przymknęłam tylko oko do ułożenia się do snu i zobaczyła Jezusa w złotych szatach na pustyni stojącego przed Jeziorem .Stawiał nogę na wodę i spojrzał z uśmiechem na mnie .Przeraziłam się na maxa. Potem widziałam Go wyłaniającego się z ramy obrazu a ostatnim razem nachylającego się nad moim łóżkiem .Można by rzec, że widziałam Jezusa :)

Piszę to Wam bo  akurat 12 będzie taki wątek a filmik z kulami mam nagrany -mały dowodzik że nie kłamie .Koszmary minęły ja wierzę mocniej a Jezus mi sie objawił jak przestało mi się chcieć mieć cokolwiek i kogokolwiek prócz tego co mam.Nazwałam to chorobą WIĘCEJ moim zdaniem niszczy ona nas i świat prowadząc do tego co wymyka się już nam spod kontroli bo wirus sie uodparnia .



zwiń tekst

komentarzy: 4



1 2 3 4 5 27

Strona 2 / 27

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

29 stycznia 2017 w niedzielę o 21.00 zapraszamy na multimedialny (obraz i dźwięk!) czat o reinkarnacji, czyli o wędrówce dusz. Na pokładzie okrętu Nautilus ten temat uważany jest za najważniejszy do tego, aby zrozumieć świat i odkryć sens - cel wszystkiego wokół nas. Do zobaczenia na pokładzie!

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ogłoszono koniec poszukiwań malezyjskiego boeinga MH370. Lot MH370 to jedna z największych zagadek w dziejach lotnictwa. 8 marca 2014 roku malezyjski Boeing 777, lecący z Kuala Lumpur do Pekinu, zniknął z radarów nad Morzem Południowochińskim. Na jego pokładzie było w sumie 239 osób. Wiadomo, że samolot skręcił później w kierunku Oceanu Indyjskiego. Dalszy los lotu MH370 pozostaje jednak nieznany. Po blisko trzech latach zakończono bezowocne poszukiwania wraku.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziennik Pokładowy

Sobota, 14 styczeń 2017 | Bardzo długo rozmawiałem z Krzysztofem Jackowskim. O życiu, o Bogu, o przeznaczeniu. Czasami żałuję, że te nasze rozmowy nie są nagrywane, gdyż wiele osób zrozumiałoby, dlaczego nasza zachodnia cywilizacja tkwi w wielkim błędzie negując istnienie niewidzialnego świata duszy.

czytaj dalej

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę


Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.