Dziś jest:
Piątek, 31 marzec 2017

Wybuchy bomb atomowych na Ziemi naruszyły tkankę czasoprzestrzeni, wpłynęły na terażniejszość, przyszłość i nawet naszą przeszłość, odczuły to także inne cywilizacje zamieszkujące obce planety i światy.  /Marc Davenport, amerykański badacz UFO/

Komentarze: 4
Wyświetleń: 5516x | Ocen: 3

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 4 luty 2016 12:13   
Autor: FN, źródło: FN   

CZY POJAWIENIE SIĘ ZWIERZĄT MOŻE BYĆ… ZNAKIEM OD OPATRZNOŚCI?

Zanim napiszemy kilka słów o naszej ocenie zjawiska „kontaktu przez pojawiające się zwierzęta”, najpierw opis przysłany na pokład Nautilusa przez naszą czytelniczkę.

…z poczty do FN …

Grudzień 1998 roku.

Dzień przed wigilia. Ja z mężem i moim synkiem byliśmy na zakupach. Synek miał 5 lat i masę zabawy. Nagle w biały dzień od tak zaatakowały mnie 3 kruki. Nie mogłam ich dogonić.  Wtedy pomogli mi ludzie bo mąż trzymał synka. Kruki zniknęły tak nagle jak się pojawiły. Tej nocy miałam koszmar otóż : lubiłam swój ogródek i kopałam w ogródku i nagle ręką poczułam jakby włosy.  Zaczęłam kopać dalej i ujrzałam głowę swego ojca.

Gdy się obudziłam cała zlana potem zadzwoniłam do ojca i powiedziałam mu o tym. Uspokoił mnie i powiedział że nic mu nie jest. I ma tylko 45 lat więc jeszcze na tamten świat się nie spieszy.

13 Marzec 1999

Urodziny mojego synka. Wcześnie rano wstałam dokańczałam tort póki synek spał. Cały ten czas gdy szykowałam wszystko na urodziny mego syna 3 kruki siedziały na rynnie. Cały czas mnie obserwując.  Jeden był daleko ale i tak cały czas się na mnie gapiły. To było nie do zniesienia.

W nocy miałam koszmar : szłam z ojcem i moim synkiem nagle zadzwonił telefon i musiałam odebrać. Mój ojciec trzymał mojego synka za rękę.  Widziałam ich z tyłu.  Ale ojciec skręcił w las. Było tam strasznie ciemno i masa czarnych drzew. Wołałam ojca by nie szedł tamtędy.  Ojciec nie słuchał.  Nie wiem co się ze mną stało ale rzuciłam telefon i dogoniłam ich i zaczęłam wyrywać swego synka. Ojciec odwrócił się w moją stronę i nie miał oczu po prostu czarno tam było gdzie powinny być oczy.  Synka wyrwałam a on poszedł w ten ciemny las sam. Krzyczałam za nim i wołałam ale nawet się nie odwrócił.

Kwiecień 1999

Rano siedziałam w kuchni i piłam kawę.  Do kuchni weszła moja teściowa. Rozmawiałyśmy o tych krukach już się do nich przyzwyczaiłam. Właściwie to cała rodzina. Nagle jeden z nich się poderwał i uderzał w okno z taką siłą ze dziobem zbił szybę. 

Wieczorem wiadomość że wujek mego męża nie żyje.  Zmarł nagle.

Od tamtej pory przylatywały 2 kruki.

Maj 1999

Mój ojciec i moje rodzeństwo mieli przyjechać na majowego grilla w sobotę.  Ja w piątek wyruszyłam na zakupy z synkiem. Po powrocie do domu po 12.00 w południe zaczęłam płakać wyć wręcz.  Wiedziałam czułam i byłam pewna że ojciec nie żyje.  Nie słyszałam go. Nie czułam jego ciepła. Szalałam.  Teściowie nie mogli mnie uspokoić.  Ja się tylko darłam i wyłam ze ojciec nie żyje.  Pobiegłam do kuchni i wyjrzałam przez okno siedział tylko jeden kruk. Wyleciałam na zewnątrz rzucałam w tego Kruka kamieniami i  krzyczałam by odleciał.  W końcu odleciał i zaczęło padać.  Nie wiem ile czasu zrezygnowana klęczałam tak w piachu na podwórku cała zmoczona. Teściowie powiadomili kogoś i ten ktoś podał mi prochy na uspokojenie. Nic do mnie nie docierało nie pamiętam reszty dnia i nocy. Wiem z opowiadań rodziny ze resztę tych godzin przesiedziałam na stołku w kuchni. Rano odebrałam telefon że ojciec nie żyje.

Pojechałam zidentyfikować zwłoki z bratem i wujkiem do miasta którego nie znaliśmy oddalonego od naszego 150 km . Oni wszyscy byli przerażeni rodzina wraz z policjantami bo przed bramą Wpadłam w szok i wyłam mówiąc gdzie jest ojciec w którym budynku leży.

Wiedziałam.

Wrzesień 1999

Synek mój zachorował.  Umierał w szpitalu powoli przez kłębuszkowe zapalenie nerek.  Nic nie dawało poprawy. Leki było tylko gorzej. 4 razy wylądował na ojomie (Oddział Intensywnej Opieki Medycznej przyp. FN). 4 razy w kostnicy za każdym razem byłam przy tym. Gdy oświadczano mi ze nie żyje leciałam do kostnicy i robiłam sama masaż serca. Udało się za każdym razem. W końcu miałam na tyle dość że nie wiem czemu i przy wszystkich lekarzach i pielęgniarkach Krzyczałam do ojca by mi zostawił syna. By go nie zabierał.  Co się stało potem otóż po rocznym pobycie w szpitalu synek mój nagle cudownie ozdrowiał. Jak to wyjaśnić?

Od tamtej pory ci co mnie pamiętają z głupoty i wyszydzeń teraz gdy mówię otwarcie do nich co przeżyłam są w szoku. Ja taka nie wierząca.  Taka zatwardziała. A to niestety nie koniec. Odczuwam w domu cudzą obecność nawet teraz pisząc to. Jestem zmęczona.  Nie sypiam czasem po kilka dni bo się boje snów.  Wiem co będzie.  Mam wizję nawet na jawie. Odnalazłam Meksykankę rodzice jej byli w tym samym kraju co ja jestem. Gdy pojechali do Meksyku odnaleźli ciało córki tam gdzie opisałam miejsce. Mam tego gówna dość tych snów ludzi których spotykam czy wizji wojny i globalnej pandemii.  Musiałam komuś o tym napisać. Wybaczcie ale wy chyba zrozumiecie...

 

 

Wróciliśmy z kolejnej podróży i znowu powoli nadrabiamy powstałe zaległości. Piszemy te słowa do wszystkich, którzy wysłali nam e-maile w ostatnich dniach – prosimy o jeszcze chwilę cierpliwości… Ale wracając do tematu „zwierząt, które pojawiają się jako znaki dla ludzi”.

Otaczając nas setki, tysiące zwierząt. Oczywiście ptaki, ale także wokół biegające psy, także czasami koty… ktoś powie – gdzie tu jakieś „wielkie znaki od opatrzności”? Ale takie myślenie to błąd. Mamy kilka nieprawdopodobnych doświadczeń z pojawieniem się… motyla. I nie jest to żart!

Tekst opisujący to wydarzenie w zasadzie jest napisany, choć spokojnie musi swoje „odczekać”. Ale gwarantujemy wszystkim, że w pojawieniu się owego „motyla” nie było nawet cienia przypadku. Historia jest rodem z tych, co „z butów wyrywa” i po niej takie opowieści jak tę o „trzech krukach” traktujemy z absolutną powagą.

Komentarze: 4
Wyświetleń: 5516x | Ocen: 3

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 4 luty 2016 12:13   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (4)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pon, 8 luty 2016 23:11 | brak oceny

Corvus Corax | Gość

Kruk- według indiańskich wierzeń- stanowił coś w rodzaju łącznika pomiędzy światem żywych, a światem umarłych. I niech mnie licho, ale coś w tym jest!

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 6 luty 2016 12:43 | brak oceny

promagna | Gość

Ja też miałem historię z motylem, ale chyba nie taką, jak z krukami. Do mojego domu o każdej porze roku przylatują motyle. Wiele z nich, albo jest zmęczona skwarem, albo porzebuje wręcz ciepła, gdy nadchodzi późna jesień. Motylom nawyraźniej niska temperatura nie odpowiada. Kilka takich motyli uratowałem od zamarznięcia przechowując je w domu w wyższej temperaturze. Ostatniego lata z żoną i synkiem poszedłem do parku w zupełnie innym mieście. Wokół mnie zaczął latać motyl. Usiadł najpierw na głowie, potem na ramieniu i trwało to może z kilka minut. Potem odleciał. Żona z synkiem byli zdumieni tym, co stało się mówiąc no jak to? Dlaczego na nich nie usiadł :) Może to efekt rezonansu morficznego?

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 5 luty 2016 20:36 | brak oceny

maja777 | Załogant

Współczuje autorce tego listu, wiem jaki koszmar przeżywa.

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 4 luty 2016 21:34 | brak oceny

mmm | Gość

Na świecie sa rzeczy które sie filozofom nie snily. Taka prawda.
Po śmierci mojego dziadka dziesięć lat temu, śnił mi się często. Ale we snie nie zdawałem sobie sprawy ze nie żyje. Poprostu we snie zyl i ja to przyjmowałem ze tak jest. Żałuję ze nie pamięta co w nich mowil do mnie.
Po którymś snie zacząłem się modlić za niego własnymi słowami. No i sny z dziadkiem przestaly mi się pojawiać.
Przypadek.? Może. Mialem wtedy 18 lat.
Pozniej wracając ze szkoły rowerem, mijalem starszego pana który od tylu wygladal jak moj zmarly dziadek, przejeżdżam obok, z profilu tez jakby moj dziadek. I patrzę aż mnie ciarki przeszły bo ten pan byl bardzo bardzo podobny do.dziadka. Ja juz przerażenie w oczach ten pan tez jakos patrzył się na mnie ze strachem w oczach. I kurczę może to przypadek ze spotykam pare tygodni po śmierci dziadka łudząco podobna jak nie taka sama osobę z wyglądu. Ale wiem ze gdyby się odezwał i glos okazał się taki sam to bym tam padl trupem chyba.
Pisałem wam tez niedawno maila o.dziwnym zdarzeniu na przejściu dla pieszych. A zapomniałem opisać to o dziadku.
To wszystko mnie utwierdza w przekonaniu ze jednak cos jest i ze swiat materialny to nie wszystko.

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN ... Gdy przeczytałam tytuł wpisu: śmierć i telefon... gęsia skórka pojawiła się na moim ciele na dowód tego że wiem doskonale o co chodzi zademonstrowałam to mojemu mężowi który niestety jest już przyzwyczajony do takich reakcji mojego ciała, a sam sceptyk ma za sobą niesamowite zdarzenie którego nie potrafi mi do dziś wytłumaczyć. Do sedna moja babcia umarła we wrześniu 1998 w grudniu tego roku konkretnie w sylwestra zadzwonił telefon (stacjonarny) starsza Pani o głosie mojej ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 16 mar 2017 11:41 | Dwie relacje o obserwacjach UFO nad Bydgoszczą i dwie sprzed kilku lat - zapraszamy do odwiedzenia naszego serwisu www.emilcin.com ... dział RELACJE ... polecamy!

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 28 marzec 2017 | Przez wiele lat nie rozumiałem przesłania kierowanego bardzo często przez obce istoty do ludzkości, aby skoncentrować się na najważniejszym: uświadomieniu jak największej ilości ludzi faktu istnienia duszy i tego, że inkarnuje ona w kolejnych ciałach, aby stać się coraz bardziej doskonała. Dziś absolutnie uważam to za problem numer jeden naszej cywilizacji.

czytaj dalej

FILM FN

ANNA I ZWIERZĘTA

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.