Dziś jest:
Poniedziałek, 28 maja 2018

"Byli bardzo mali ludzie, smukli i nieduże. Ale mili. Jak się żegnałem, to też się pokłonili, takie grzeczne."
/Jan Wolski, fragment jego wypowiedzi o spotkaniu z obcymi w Emilcinie, które miało miejsce 10 maja 1978 roku/

Komentarze: 20
Wyświetleń: 5903x | Ocen: 19

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 26 kwi 2018 06:39   
Autor: FN, źródło: FN   

‘TWIN FLAME’ CZYLI BLIŹNIACZY PŁOMIEŃ

Ten e-mail dotarł na pokład okrętu Nautilus 25 kwietnia. Początkowo chcieliśmy go skierować do publikacji do naszego działu XXI PIĘTRO, ale po chwili uznaliśmy, że warto jest oprócz przedstawienia historii opisanej przez naszego czytelnika napisać także kilka słów komentarza. Opisuje on nieprawdopodobne wydarzenie ze swojego życia, kiedy to spotkał osobę, która – jest o tym przekonany – była mu dobrze znana. Zanim napiszemy komentarz poniżej opis przysłany przez czytelnika.

 

 

 

From: [dane do wiadomości FN]
Sent: Wednesday, April 25, 2018 7:57 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: "KILKA SŁÓW O PRZEZNACZENIU"

 

Witam,

 piszę do Państwa, ponieważ chciałem opisać zdarzenie, które miało miejsce już ponad 10 lat temu, jednak przyznam, że od tamtej pory w moim życiu nie było ani jednego dnia, w którym nie wróciłbym do niego swoimi myślami. Zdarzenie to w pewnym sensie wywróciło duchową sferę mojego życia "do góry nogami". 

 Przez blisko 10 lat nie dzieliłem się z tym nikim, a obecnie jedyną osobą, która o tym wie jest znajomy, który w mojej ocenie jest osobą rozwiniętą duchową na tyle, by nie uznać mnie za czubka, gdy mu o tym opowiadałem :) 

 Przyznam, że od dobrych kilku lat zastanawiałem się, czy nie podzielić się właśnie z Nautilusem tym doświadczeniem, ale bezustannie wydawało mi się, że po prostu "nie ma to sensu" - bo niby w jakim celu? W zeszłym roku coś się zmieniło i zacząłem myśleć nad tym inaczej - może zdarzyło się to po, by właśnie się tym podzielić? W każdym razie chyba ostatecznie przekonał mnie Państwa artykuł pt. "Kilka słów o przeznaczeniu", gdyż dotyka on zbliżonego tematu.

 Od dzieciństwa interesowały mnie rzeczy z gatunku "niewyjaśnionych", nazywanych też przez naukowców o materialistycznym podejściu do stworzenia "pseudonauką" itp. Miałem małe poczucie, że ten świat zbudowany jest jednak inaczej niż przyswajamy to w szkole, że oprócz materii, którą widzimy jest coś głębszego, co nadaje sens naszemu istnieniu.

 Zdarzenie, które chcę opisać miało miejsce w nocy z 7 na 8 października 2007 roku. Wraz z kilka lat młodszym znajomym (byłem wtedy na studiach) umówiłem się na wyjście na "połowinki" licealne do Sopotu wraz z jego znajomymi. Następnego dnia miałem zajęcia na uczelni (8-go października to był poniedziałek), więc wróciłem wcześniej od reszty osób - parę minut po godzinie pierwszej w nocy miałem kolejkę powrotną SKM z Sopotu w kierunku Gdyni. Wyszedłem z klubu i szybkim krokiem udałem się na dworzec. Chwilę później pociąg wjechał, otworzyły się drzwi i nagle zobaczyłem parę oczu, które doskonale znałem, jednak musiałem jeszcze na chwilę spojrzeć na ziemię, by bezpiecznie postawić nogę w pociągu (przerwa między peronem a pociągiem w przypadku Trójmiejskiej SKM potrafi być naprawdę duża). Gdy już stanąłem w kolejce zrozumiałem, że dzieje się coś dziwnego.


Patrzę na dziewczynę, którą widzę pierwszy raz w życiu, a mimo to wiem, że znam ją doskonale. Znam te oczy! Nagle docierają do mnie myśli, ale nie w postaci przeczucia, tylko jakby wiedzy, która nagle pojawia się w mojej głowie: "Przecież ja Cię znam... Ja już Cię kochałem... spotkaliśmy się już wcześniej... to było w poprzednim życiu! Na to czekałem całe życie! Nareszcie jesteś!" Nie da się tego opisać słowami, ale miałem wrażenie spotkania po 10, lub więcej, tysiącach lat osoby, którą kocha się całą swoją duszą. Myślę, że najbliżej można to porównać z bezwarunkową miłością do rodziców, których się całkowicie kocha i spotyka się ich po bardzo długiej rozłące. Było to jednak znacznie, znacznie bardziej intensywne, tak bardzo, że nie ma możliwości opisania tego w słowach. W tym momencie nagle materialistyczny świat, o którym uczyłem się od dzieciństwa i w który wierzyłem swoimi zmysłami od zawsze, legł w gruzach. Do mojego umysłu dotarło, że wszyscy mamy duszę, że jej duszę rozpoznałem i to jej duszę kocham całkowicie. Nie mogliśmy od siebie oderwać wzroku.

 Nagle na wysokości mojego serca momentalnie zacząłem czuć niesamowitą energię, którą nazwałbym energią miłości. Miałem wrażenie jakbym został przebity włócznią całkowicie na wylot. Było to tak intensywne i jednocześnie bardziej rzeczywiste od rzeczywistości, którą uznajemy za fundamentalną, że nie wiedziałem i nie rozumiałem co się ze mną dzieje. Umysł próbował w pewien sposób z tym walczyć - była to energia tak intensywna, nie do opisania w słowach, że miałem wrażenie, że jeżeli jeszcze chwile to potrwa lub "pójdzie dalej" to prostu osunę się nieprzytomny na ziemię. Po bardzo krótkim szoku zaakceptowałem i zrozumiałem fakt, że ta energia jest pozytywna, pełna miłości i pozwoliłem się jej pochłonąć. 

 

Tego, co stało się po chwili nie da się już w żaden sposób przełożyć na słowa. Nagle zaczęła mnie pochłaniać światłość, która zaczęła mnie otaczać niejako z zewnątrz. Im więcej światłości mnie ogarniało, tym mocniej moje poczucie własnego ciała, własnego "ja", znikało. Granice mojej świadomości rozszerzały się jakby w nieskończoność, aż w końcu wszystko dla mnie było jasne.

Moje "Ja" roztopiło się całkowicie i stałem się całością wszystkiego - perfekcyjną światłością pełną nieskończonej, bezwarunkowej miłości. Miałem wrażenie, że stałem się świadomością całego kosmosu, zrozumiałem dlaczego wszystko jest takie jakie jest, że chociaż tego nie widzimy z naszego poziomu to tak naprawdę jest perfekcyjne.

Zrozumiałem dlaczego każdy atom, który znajduje się we wszechświecie znajduje się w takim położeniu w jakim się znajduje, dlaczego atomy w zwierzęciu po drugiej stronie globu, czy też dlaczego atomy w gwieździe oddalonej o setki lat świetlnych są tam gdzie są. Jasna dla mnie była każda ich cząstka i każda cząstka całego kosmosu. Wszystko stało się "jednym". Nie było żadnych barier pod względem przestrzeni - miałem wrażenie, że świadomość jest połączona z KAŻDĄ cząstką kosmosu. Czas nie istniał - wszystko było stałe - jedna świadoma i perfekcyjna całość, wypełniona bezwarunkową, nieskończoną miłością, której nie można ubrać w żadne słowa, stała się dla mnie fundamentalną i prawdziwą rzeczywistością. 

 Stan ten według mnie trwał może kilkanaście sekund, zniknął bardzo szybko, tak jakby w momencie, w którym go zrozumiałem i zaakceptowałem - zupełnie jakby ktoś do mnie powiedział - "Teraz już rozumiesz?", na co ja przytaknąłem potwierdzająco.  Powrót do naszej "rzeczywistości" był bardzo szybki, nagle jakbym się ocknął - dalej stałem w kolejce oparty o ścianę i patrzyłem na najpiękniejszą kobietę jaką spotkałem w swoim życiu. Absolutny ideał. Brunetka z brązowymi oczami, którą znałem całkowicie - wiedziałem o niej wszystko...

 Byłem sam, ona była z dwiema koleżankami, z którymi prowadziła konwersację, ale cały czas patrzyliśmy się na siebie. Dojechaliśmy do przystanku Gdynia Redłowo. Był wtedy remont torów i pociąg stał po drugiej stronie peronu (normalnie jest to tor jazdy w kierunku Gdańska), gdy staliśmy chwilę przy peronie ich cała trójka nagle zrozumiała, że tutaj miały wysiąść i szybko wybiegły z pociągu, po chwili zamknęły się drzwi. Tymczasem ja zostałem w środku i byłem w tym momencie chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie - wypełnionym całkowitą miłością, spełnieniem i szczęściem. Dopiero po wyjściu z pociągu na jednej z kolejnych stacji dotarło do mnie, że przecież nic nie wiem na jej temat i nie wiem jak ją odnaleźć.

 Ta historia nie ma happy-endu. Skończyła się właśnie tak, jak skończyłem to opisywać w poprzednim akapicie. Nie mam pojęcia kim była, jak miała na imię, czy skąd mogła pochodzić. Chociaż mam wrażenie, że nie była z Polski, na co mogła by wskazywać jej uroda. Pomimo tego, że stała dość blisko nie zanotowałem w jakim języku rozmawiała ze znajomymi. Przez kilka lat po tym zdarzeniu nie mogłem sobie darować, że w tym momencie zwątpiłem i nie wykonałem żadnego kroku, by ją poznać. Miałem do siebie ogromny żal. Chwila zwątpienia, braku wiary w siebie, sprawiła, że życie obrało inny kierunek niż bym sobie tego życzył. Z czasem zacząłem jednak patrzeć inaczej na to doświadczenie i widzieć więcej jego pozytywnych aspektów, które pozwoliły mi zrozumieć sporo rzeczy. Z tym co się stało pogodziłem się już całkowicie, chociaż początkowo w pewnym sensie sprawiało mi chyba więcej bólu niż radości. 

Rozumiem już, że to, co od tysięcy lat opisują mistycy, mówiąc, że "wszystko jest jednym" jest całkowitą prawdą. Że po dokładniejszej analizie także religie opisują tą samą fundamentalną prawdę. Że nasze ego i przekonanie, że jesteśmy wyłącznie ciałem to nic innego jak iluzja. Że wszystkie zdarzenia jakie mają miejsce mają całkowity sens. Że dusze istnieją i są wieczne, a reinkarnacja jest faktem. Że wszyscy mamy cząstkę boskiej świadomości. Że Bóg, który był jednością postanowił się podzielić, by zrozumieć czym jest - w końcu jeśli jest się cały czas wieczną jednością pełną miłości to nie można zrozumieć jaką miłością się jest, dopóki nie doświadczy się trudu, cierpienia i oddzielenia od tej miłości, by móc się z tym porównać - po prostu mieć skalę do porównania. To podobnie jak ktoś kto nie doświadczył cierpienia i zawsze miał cudowne życie, nie zdaje sobie sprawy jak cudownego życia doświadcza.

Podział na czas i przestrzeń pozwala tej jedności na to porównanie - czas pozwalana na konsekwencje działań, a podział świadomości w przestrzeni na iluzję, że każda jednostka jest odseparowana od innych, co razem rodzi możliwość całego ciągu przyczynowo-skutkowego, który obserwujemy swoimi zmysłami. Wszystko jest energią, a materia jest jedynie jej skondensowaną formą, która dzięki ustalonym prawom fizyki przybrała taką formę jaką obserwujemy. Podczas mojego doświadczenia miałem wrażenie, że świadomość i miłość są kluczową podstawą istnienia i wszystkim co jest - opisałbym to w ten sposób, że świadomość sprawiała wrażenie materiału budulcowego wszechświata, z którego ten jest zbudowany, natomiast miłość była tym co tą świadomość łączy w jedną całość. Według mnie można odczuć to także w naszym życiu codziennym - jeśli jesteśmy mocniej wypełnieni miłością można zauważyć większą synchroniczność zdarzeń w życiu i większą chęć do kontaktu z innymi ludźmi i otoczeniem w porównaniu do sytuacji, z kolei gdy czujemy lęk, mamy stany depresyjne itd czujemy odseparowani od otoczenia. Mistyczne oświecenie jest zjawiskiem, które według mnie powinno być badane na szerszą skalę, chociaż na pewno jego uchwycenie jest czymś niezwykle trudnym. Osobiście mogę polecić książkę "Cosmic Consciousness" autorstwa Richarda Maurice Bucke, gdzie opisane zostały na przykładzie wielu osób podobne doświadczenia, które zdarzały się często spontanicznie na przestrzeni wieków. 


 Doświadczenie, które przeżyłem w literaturze jaką odnalazłem nazywa się twin flame ("bliźniaczy płomień") i jest to spotkanie drugiej części swojej duszy, która dzieli się na męską i żeńską część. Nie jest to częste zjawisko, ale według tego co przeczytałem czasami ma miejsce i "oświecenie" jest jego kulminacją. Osobiście wyniosłem z niego bardzo wiele - całkowity brak strachu przed śmiercią, spokój, akceptację wyborów innych osób i nie ocenianie ich.

Pozytywniej patrzę na życie, czuję dużo większą łączność z otoczeniem, także z przyrodą. Inaczej się nawet patrzy na tych, którzy czynią zło - nie ma się do nich pretensji, tylko wręcz współczuje - czynią zło, gdyż nie wiedzą czym są. Ten, który wie, rozumie, że krzywdząc innych na bardziej fundamentalnym poziomie krzywdzi samego siebie.

 Muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Gdy spotkałem się ze znajomym, zanim dołączyli jego znajomi, rozmawialiśmy na różne tematy. Nie pamiętam nawet dlaczego, ale w którymś momencie rozmowy spytał mnie czy wierzę w Boga. Pamiętam, że chwilę się zastanowiłem, rozejrzałem się wokół siebie i spojrzałem na drzewa i po chwili namysłu odpowiedziałem szczerze: "wiesz, chyba tak, wydaje mi się, że jest tu jakiś ukryty sens". Czy miało to wpływ na to co spotkało mnie parę godzin później? Osobiście wydaje mi się, że tak. 

 Pozdrawiam,

 [dane do wiad. FN]

PS.

 Jeżeli zdecydują się Państwo na publikację tej wiadomości bardzo proszę o usunięcie personaliów i adresu email, by nie były widoczne na stronie. 

 

 

Piękna historia i naprawdę bardzo ładnie opisana – natychmiast trafia do naszego archiwum FN. Nie spotkaliśmy się nigdy wcześniej z określeniem „Twin Flame” (tłum. bliźniaczy płomień), ale jak najbardziej uważamy je za trafne. Te chwile, kiedy nagle widzimy po raz pierwszy osobę i dosłownie obezwładnia nas myśl „to jest ktoś, kogo dobrze znam” jest znane praktycznie każdemu z nas. Czy tego typu sytuacje wynikają z reinkarnacji dusz? Oczywiście, że tak. Mimo że tego nie pamiętamy otaczają nas ludzie z poprzednich żyć, z którymi łączyły nas przeróżne relacje – dobre i złe. Jeśli wyrządziliśmy komuś krzywdę niszcząc mu życie jest wielce prawdopodobne, że w następnym życiu możemy my mieć relację z tą samą osobą, z którą będziemy musieli przeżyć coś, co pozwoli nam zrozumieć swój poprzedni błąd. Stąd tak ważne, aby za wszelką cenę unikać krzywdzenia innych ludzi, gdyż to co nazywamy złem „wróci jak bumerang z podwójną siłą”. Piszemy o tym od lat w różnych miejscach tego serwisu. Ale wracając do zjawiska „Twin Flame” – koniecznie w tym miejscu musimy przedstawić historię z naszego archiwum wideo FN, która pojawiła się w dokumentalnym cyklu „Spotkania z duchami”.

Jest to opis pewnego Kanadyjczyka, który jako młody chłopak nagle w czasie podróży poczuł przerażający ból zęba. Rodzina postanowiła znaleźć dentystę w pierwszej miejscowości, przez którą przejeżdżali. Kiedy zapukał do drzwi lokalnego dentysty drzwi otworzyła kobieta. Kiedy spojrzał w jej oczy wtedy zrozumiał, że oto ma przed sobą… osobę, która była mu kiedyś najdroższa na świecie, gdyż stała przed nim jego własna matka z poprzedniego życia.

I tylko jeszcze jedna uwaga do przedstawionej historii - nasz czytelnik nie ma racji pisząc, że ta historia "nie miała happy endu". Otóż myli się, gdyż było dokładnie tak, jak być miało - po prostu mieli się przez chwilę zobaczyć. Dlaczego? Bo tak chciał stwórca wszechświata.

Poniżej historia z naszego Archiwum Wideo FN.

 

Komentarze: 20
Wyświetleń: 5903x | Ocen: 19

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 26 kwi 2018 06:39   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (20)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Wt, 8 maj 2018 18:29 | brak oceny

relatysta | Załogant

Co do rozważań na temat możliwości naszych ciał/powłok i możliwości jej "oprogramowania", polecam znakomitą powieść i film (serial) "Modyfikowany węgiel".
Daje do myślenia.
http://chomikuj.pl/avangarda15/Audiobooki/M/Morgan+Richard/Modyfikowany+w*c4*99giel

https://www.google.pl/search?q=modyfikowany+w%C4%99giel+cda&rlz=1C1AOHY_plPL709PL709&oq=modyfikowany+&aqs=chrome.5.69i57j35i39j69i60j69i59l2j0.16416j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8

Pt, 27 kwi 2018 11:01 | ocena: + 2

Vrill | Załogant

Piękne przeżycie. Czy rozłąka w takim przypadku to reguła?
Pytam bo w zabawnie młodym wieku przeżyłem coś takiego* i choć miałem przyjemność odbyć z Nią kilkugodzinną rozmowę (czas ten, jednocześnie, rozciągnął się na całą wieczność i śmignął jak błyskawica) to więcej się nie widzieliśmy


*ale nie potrafiłbym oddać tego słowami choćby w minimalnym stopniu.

Gratulacje i podziękowania dla autora tekstu!

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 28 kwi 2018 16:37 | ocena: + 1

many00 | Załogant

@Vrill,

Według wiedzy, którą znalazłem w literaturze i Internecie raczej tak, chociaż nie zawsze. Przypadki całkowitej unii podobno się zdarzają, ale rozłąka jest elementem nauki, czasem kiedy pewne rzeczy możemy zrozumieć i wcielić we własnym życiu. Polecam wpisać "bliźniaczy płomień" w googlach, jest tam sporo wiedzy. Część źródeł twierdzi, że rozłąka kończy się ponownym spotkaniem w tym życiu, a część, że niekoniecznie i może to być kolejne wcielenie. Nawet jeśli w moim przypadku nie będzie to w tym życiu to nie jest to dla mnie problem, najważniejsze, że dane mi było uświadomić sobie, że każdy z nas jest światłością :)

Czemu spotkało to akurat mnie? Nie wiem, może właśnie tylko po to, żebym napisał ten tekst do Nautilusa, który przeczyta trochę osób :) Nie mam w sumie żadnego dowodu, że to co napisałem jest prawdą, kwestia sprowadza się do wiary, co przy obecnym poziomie nauki jest chyba standardem w przypadku zjawisk "paranormalnych".

Mógłbym jedynie poddać się testowi na wykrywaczu kłamstw, ale pewnie nie jest to żaden 100-procentowy dowód. Przyznam szczerze, że próbowałem nawet skontaktować się z Panem Krzysztofem Jackowskim, który być może swoimi zdolnościami mógłby odczuć cokolwiek, co mogłoby w jakiś sposób pomóc dowiedzieć się na jej temat czegoś więcej. Akurat jak dzwoniłem był zajęty, a później próbowałem jeszcze kilka razy, ale niestety nie odbierał i w końcu dałem za wygraną.

Pozdrawiam,

autor listu do Nautilusa

Pt, 27 kwi 2018 10:25 | ocena: + 4

many00 | Załogant

@Ernestto,

Święte słowa. Niestety zrozumienie takich rzeczy przychodzi później, gdy jest już za późno. Na moment przed "rozdzieleniem" wstąpiło we mnie zwątpienie - myśl, że przecież nie może być prawdą, że tak piękna kobieta może czuć do mnie to samo, chociaż wiem, że tak było. I tego miałem się z tego doświadczenia nauczyć - wiary w samego siebie. Takie krótkie spotkanie, z którego obydwoje mieliśmy coś wynieść.

Z resztą słusznie redaktor Nautilusa zauważył w ostatnim akapicie - było dokładnie tak jak miało być. Oczywiście pisząc, że nie było happy endu miałem na myśli co innego - wyłącznie fakt, że zobaczyliśmy się na moment i nie wiemy nic o sobie. Całkowicie zdaje sobie sprawę, że tak jak się stało, tak właśnie miało być - chodziło o krótkie spotkanie w młodym wieku i wyniesienie z tego nauki na resztę życia. A doświadczenie, które dane mi było przeżyć jest według mnie najlepszym doświadczeniem jakiego można zaznać za życia - nie ma niczego o większej wartości. WIEDZA o tym, że jest się wiecznym, świętym bytem jest więcej warta niż największa możliwa wygrana na loterii.

Pozdrawiam,

Autor listu do Nautilusa

Czw, 26 kwi 2018 22:42 | ocena: + 3

Ernestto | Załogant

Ta opowieść jest niezwykle piękna, nie zagapiajmy się chłopaki, ( dziewczyny też) nie traćmy głowy w takich chwilach...to się nie dziej gdy jesteśmy "przygotowani", w dobrym humorze, czy kondycji... pozdrawiam

Czw, 26 kwi 2018 22:17 | ocena: + 1

Jolaos | Załogant

Ciekawie user @promagna napisał :

"Każdy człowiek, facet i babka mają wbudowane w podświadomości swoje archetypy biometryczne twarzy płci przeciwnej. "

- tak zapewne jest lecz nasuwa się pytanie - kto nam to wbudował ? Sami sobie na pewno nie. Więc kto ?
Ktoś kto doskonale wie od dawna jak działa biokomputer który my nazywamy ciałem i który jest naszym domem na czas tej inkarnacji. Ciało ludzkie jest biokomputerem i ma możliwość programowania. Stało to się zrozumiałe dopiero w epoce komputerów PC bo dopiero teraz mamy jakąś skalę porównawczą. Oprogramowanie , wirusy itd. To posiadają maszyny zbudowane przez czlowieka i działające wtedy gdy są podłączone do zasilania.
Ciało ludzkie nie potrzebuje prądu lecz potrzebuje zasilania w postaci pokarmu. Ktoś nas zbudował , ktoś napisał / i wciąż pisze / oprogramowanie które może za pomocą nieznanej nam na razie technologii nam wgrać np. podczas snu. Ktoś celowo zostawił zapas mocy w naszym bioprocesorze zwanym mózgiem bo jak wiadomo wykorzystujemy zaledwie jego małą część. Ciekawe w jakim celu to zrobiono...
Idąc za tą myślą możliwe jest że wyświetlają nam hologram
który przedstawia inną biomaszynę która posiada dokładnie to samo oprogramowanie lecz o przeciwnej polaryzacji / niczego nie można wykluczyć / ale zabraniają kontaktu bezpośredniego. Stąd autor e-maila nawet nie zagadał do niej - choćby po angielsku bo tego od podstawówki teraz uczą.
Jest też możliwe że te trzy dziewczyny to hybrydy czyli obcy w ciałach ludzi. To jest wysoce prawdopodobne że coraz więcej takich hybryd jest między nami.

Moje wywody odzierają opisany przypadek z poezji piękna i miłości. Zgadzam się - to nie jest zbyt miłe ale czyż bezpośrednie spotkania z np. szarakami które przeżyli ludzie uprowadzeni na obce statki kosmiczne to poezja ?
To rzeczywistość i nikt tego jeszcze nie ubrał w piękne słówka jak choćby w takie jak o miłości.

proszę autor e-maila by nie brał tego do siebie. Chcę tylko wskazać że warto brać od uwagę jeszcze inne możliwości które mało kto potrafi poprawnie zdefiniować. Choćby dlatego że jest sposób na wykasowanie ludzkiej pamięci i takież ONI praktykują. Ot tak - wciskają przycisk -delete- i zrobione.

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pt, 27 kwi 2018 10:42 | ocena: + 4

many00 | Załogant

@Jolaos,

Oczywiście nie wezmę tego do siebie i proszę mi wierzyć, że po tym co mnie spotkało żadna teoria nigdy mnie już nie zdziwi :) Taką możliwość, o której Pan/Pani pisze także brałem po tym wydarzeniu pod uwagę.

Gdy dotyka się czegoś o większym realizmie niż nasz widziany na codzień "realny" świat, nasz umysł ściąga nas w dół, do tutejszej rzeczywistości i poddaje w wątpliwość te wyższe uczucia, które odczuwa dusza. Teoria, że ona nie była prawdziwą osobą, a jedynie jakimś pokazem z wyższego wymiaru również zrodziła się po jakimś czasie w mojej głowie. Ale to wszystko - zarówno Ona, jak i moje doświadczenie, BYŁO prawdziwe. Nie da się wyjaśnić, jak to co odczuwałem może być bardziej prawdziwe od naszej rzeczywistości, ale była tam po prostu sama prawdziwa, autentyczna, bezwarunkowa miłość. Całkowicie pozbawiona kłamstwa, manipulacji itp. Razem dawało to odczucie rzeczywistości na poziomie setki, a może tysiące razy większym niż to, czego doświadczamy w naszym codziennym życiu.

Pozdrawiam,

autor listu do Nautilus

Pt, 27 kwi 2018 12:16 | ocena: + 3

Rodzer | Załogant

@Jolaos, to programowanie nie tyczy się to tylko ludzkiego ciała... wszystkie zwierzęta (od naczelnych po owady najniższego rzędu), rośliny a nawet organizmy jednokomórkowe "wiedzą co mają robić", np kto uczył pająka pleść pajęczyny? Tylko człowiek się rodzi taki bez wiedzy czego się uczył w poprzednim życiu... i potem uczy się przez całe życie od nowa zamiast zacząć od poprzedniego poziomu...cóż za niesprawiedliwość...

Czw, 26 kwi 2018 20:43 | brak oceny

promagna | Załogant

Trochę dziwna ta historia i bardzo przypomina platoniczną miłość od pierwszego wejrzenia, która powoduje wylewanie się dużych ilości serotoniny do krwi drażniąc przyjemnie mózg. Jak ktoś miał fruwające motyle w brzuchu ten wie, jak to jest, gdy uwalnia się hormon tkankowy motylina. Ja, gdy miałem, lub mam jakieś wątpliwości to pytam się wprost inną osobę. Sprawa się wtedy sama klaruje.

Autor maila i Szanowna FN mogą się ze mną nie zgodzić, ale uważam, że może być proste rozwiązanie tego zjawiska i wcale nie musi być związane z reinkarnacją.

Każdy człowiek, facet i babka mają wbudowane w podświadomości swoje archetypy biometryczne twarzy płci przeciwnej. Proszę zauważyć, że bardzo często małżeństwa dobierają się wg "urody", którą wzajemnie akceptują u partnera. A szczególnie chodzi o rozstaw oczu, długość nosa, szerokość ust itd. Często spotykam małżeństwa pchające wózek dziecięcy, które wyglądają jak brat i siostra.

Bardzo duże dawki serotoniny i DMT mobilizują w człowieku przeżycia mistyczne (duchowe) dające opisane przez autora doznania.

Pozdrawiam

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 27 kwi 2018 10:48 | ocena: + 2

many00 | Załogant

@promagna,

Dużo prawdy jest w tym co Pan pisze, o fizycznym przyciągu się podobieństw, ale w tym przypadku było przede wszystkim co innego. Rozpoznanie duszy po jej oczach. Jakkolwiek banalnie zabrzmi stwierdzenie, że "oczy są zwierciadłem duszy', to właśnie tak jest. I gdy nagle człowiek rozumie na poziomie swojej duszy ten fakt (niestety nie jestem w stanie w żaden sposób tych odczuć przelać na papier), że nie jesteśmy ciałem fizycznym, a duszą, która wciela się w nasze ciała to odbiór rzeczywistości przez resztę życia drastycznie się zmienia. Na szczęście na plus :)

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 28 kwi 2018 11:39 | ocena: + 1

promagna | Załogant

@many00,

Jest fajny film o oczach w kontekście reinkarnacji. Naprawdę polecam.

https://www.cda.pl/video/180100ed

Pozdrawiam

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 1 maj 2018 13:57 | brak oceny

many00 | Załogant

@promagna,

Obejrzałem, świetny film i śmiem zaryzykować, że jest bardzo duża szansa, że odkrycie przedstawione w filmie spełni się w przyszłości.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 3 maj 2018 09:59 | brak oceny

promagna | Załogant

@many00,

Nie bez przyczyny jest rozwijana biometryka twarzy, oczu, linii papilarnych.

Czw, 26 kwi 2018 15:14 | ocena: + 4

Jolaos | Załogant

Wracając do tematu reinkarnacji - że jest i ją "przeżywamy"
-należy zadać pytanie czy sami tego chcemy czy są czynniki - z opowieści to- opiekunowie duchowi , przewodnicy , anioł stróż którzy nas do tego namawiają , używają wielu argumentów by skłonić dusze do zgody na ponowne wcielenie.
Czyli znane nam stąd manipulacje.
Mamy wolną wolę - nikt nas zmusić nie może do ponownego wejścia w ciało. To że ktoś nam mówi że mamy się nauczyć tego czy tamtego to ściema - w tamtym wymiarze nie istnieje żadne ograniczenie. Po co się uczyć jak już wszystko wiemy.

Obecnie jestem na etapie w którym doszła do mnie wiedza że pokrętnie zmusza się nas do ponownej inkarnacji byśmy znów byli dostawcami "żeru" dla kasty istot wyższych w hierarchii zwanych Archontami.
To nie dla każdego wiedza. Trzeba się przygotować.
Wielu oświeconych mówi by po śmierci i przejściu do tzw. tunelu nie kierować się w stronę białego swiatła.
Tam czyha pułapka od wieków łapiąca naiwnych i nic nie wiedzących duszyczek.
Dla mnie ta teoria jest akceptowalna i logiczna.

pozdrawiam dociekliwych

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 10 maj 2018 06:53 | brak oceny

gabriel.verne | Załogant

@Jolaos, Witam
Możesz coś więcej o tym napisać ? Interesuje mnie ten stan, spotkałem kilka osób które też twierdzą, żeby nie iść w stronę światła. Mógłbyś się podzielić przemyśleniami na ten temat ?
Pozdrawiam

Czw, 26 kwi 2018 14:17 | ocena: + 1

Kepos | Załogant

Bohater artykułu najprawdopodobniej widział spojrzenie bezpośrednie Anioła Stróża tej dziewczyny.

Czw, 26 kwi 2018 13:15 | ocena: + 3

binarmz | Załogant

Wydaje się, że autor listu, a Fundacja mają co innego na myśli. Autor opisuje zdarzenie gdzie w tej samej czasoprzestrzeni inkarnuje się energia jednej duszy w dwa ciała. I w dodatku te dwie "osoby ziemskie " spotykają się. Jest to zjawisko bardzo rzadkie, powołuję się tutaj, jeśli dobrze pamiętam na książki Michaela Newtona. Fundacja z kolei przytacza zdarzenie kiedy niektórym dane jest rozpoznać na planie ziemskim dusze z którymi wiele razy się inkarnowali, są im bliższe. Np. bliźniacze dusze.
Niemniej nie ma to wielkiego znaczenia, z naszego poziomu wiedzy i zrozumienia możemy tylko sobie gdybać. Piękna historia i aż można pozytywnie pozazdrościć autorowi tego wręcz mistycznego przeżycia, obudzenia świadomości.
Pozdrawiam serdecznie zarówno Autora listu jak i Załogę Nautilusa!

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 27 kwi 2018 11:01 | ocena: + 1

many00 | Załogant

@binarmz,

Zgadza się. Chociaż przed tym spotkaniem o czymś takim jak "twin flame" nie miałem żadnego pojęcia, to według tego co czytałem po, jest to dokładnie to, co mnie spotkało. Wystarczy w googlach wpisać "bliźniaczy płomień" i przeczytać kilka pierwszych stron. Opisów w języku angielski wg hasła "twin flame" jest znacznie więcej. Z KAŻDYM z opisywanych odczuć, czy wiedzy jaka do nas spływa w tym doświadczeniu, zgadzam się całkowicie. Tak to właśnie wygląda, choć język jakim się posługujemy niestety mocno spłyca to doświadczenie nie oddając w żaden sposób jego głębi...

Pozdrawiam,

autor listu

Czw, 26 kwi 2018 07:41 | ocena: + 9

Rimobul | Załogant

Wspaniała historia, wspaniale opisana... Najbardziej mi się podoba część jak autor miał wątpliwości by się nią z kimś podzielić w obawie by nie zostać posądzonym o to, że jest czubkiem:) W sumie mam to samo niemal na co dzień bo w istocie nie mam nigdy poważnie z kim porozmawiać o wszelkich przejawach "nieznanego". Generalnie najgłupszym określeniem owego "nieznanego" jest mówienie o tego typu zjawiskach jako "paranormalne". Bo to trochę tak jakby o gwałcicielu mówić pseudokochanek. Wracając do meritum miałem kiedyś taki okres w życiu, iż śniły mi się bardzo często dwa sny. Jeden jak patrzyłem z ogromnym smutkiem przez okno mojego mieszkania na kamienicę znajdująca się na przeciw. Był słoneczny dzień, ciepło. Ja byłem w swego rodzaju melancholii i choć nic mi nie groziło, byłem syty, niemniej zasmucony bo życie moje wydawało mi się niezwykle nudne i monotonne. Każdy dzień był identyczny do poprzedniego i nic nie mogło tego zmienić. Drugi sen to ucieczka przed goniącymi mnie Niemcami w czasie (najprawdopodobniej) II wojny światowej. Przerażenie z tego snu odczuwam do tej pory niemal. Strach przed złapaniem i torturami, gdyż wydałbym przyjaciół. Obawa przed tym. Dobiegam w tym śnie do jakiegoś wysokiego muru (byłem na górze chyba jakiegoś budynku/skarpy) i nagle dociera do mnie świadomość, że to koniec ucieczki. Nagle błogość. To jest uświadomienie sobie, że jak skoczę nie zdradzę przyjaciół, nikogo nie wydam. Spadam... sen się urywa. Ale ciągle czuję jak lecę w dół w stanie absolutnej błogości. Niemal radości, że udało mi się nie dać złapać. Oba przypadki moich snów dziś analizując je są niemal napewno wyrywkami z moich poprzednich żyć. To jest pierwszy z XIX wieku (tak to oceniam po kamienicach jakie widziałem z okna w moim śnie) oraz II wojny światowej. Najprawdopodobniej w Polsce, w Warszawie. Na zakończenie tylko jedna mała dygresja. W 1982 mając 8 lat byłem po raz pierwszy z rodzicami w Warszawie. Nigdy wcześniej tam za tego życia nie byłem. Kiedy na jednej z ulic (nie pamiętam nawet jakiej bo to przecież było tyle lat temu) wysiadłem z auta (SKODY S100 mojego chrzestnego) nagle mnie "trafiło" coś: JA TO MIEJSCE ZNAM! Tę ulicę, zapach... była to tylko chwila. Ale po 36 latach nadal to pamiętam... nic dodać, nic ująć, prawda?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 26 kwi 2018 17:36 | ocena: + 1

pronto | Załogant

@Rimobul, tak to prawda,też tak miałem.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Ostatnie miesiące przyniosły falę fantastycznie ciekawych informacji związanych ze zjawiskiem UFO z terenu Polski. Kilka z nich zaprezentujemy w LIVE-STREAM z pokładu okrętu Nautilus. Rejs rozpocznie się już 2 lipca o godzinie 20.00 Zapraszamy!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN ... [...] Drodzy Załoganci! Jakiś czas temu Pan Krzysztof Jackowski napisał odnośnie przepowiedni na przyszłość, że Polacy będą bali się oddychać... a Baba Wanga, ze północ będzie skażona... niezdatna do zamieszkania! Czy Waszym zdaniem może to mieć związek z projektami liniowymi tj. budową rurociągów na dnie Bałtyku i możliwością uruchomienia 'reakcji łańcuchowej' wybuchów bomb chemicznych zatopionych po II Wojnie Światowej? Proszę rozważcie ten temat na forum. Pozdrawiam Wasz...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 10:58 | UFO miało dość ciekawy kształt - świadek wykonywał zdjęcia, ale na zdjęciach nie było niczego! Dopiero w kamerze dostrzegł ten obiekt i dzięki temu nagrał film. Prezentujemy go w dziale RELACJE w serwisie www.emilcin.com  ZAPRASZAMY DO ODWIEDZENIA UFOLOGICZNEGO SERWISU FN!

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 4 maja 2018 | Dawno nie pisałem do Dziennika Pokładowego, choć obiecałem sobie, że będę to czynił częściej niż kiedyś. I znowu chcę słowa dotrzymać, choć teraz muszę opisać historię z… białym piórkiem.

czytaj dalej

FILM FN

KRZYSZTOF JACKOWSKI o sobie i darze jasnowidzenia - najnowszy materiał 21 maja 2018

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.