Dziś jest:
Środa, 2 grudnia 2020

Będę dostatecznie bogaty,jeśli zachowam dobre imię.
/Plaut (Titus Maccius Plautus/

Komentarze: 17
Wyświetleń: 5608x | Ocen: 14

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 21 luty 2019 06:36   
Autor: FN, źródło: FN   

OSOBA ZMARŁA MÓWI WE ŚNIE ‘WKRÓTCE UMRZESZ’ I… TO SIĘ SPEŁNIA


Przeglądając ostatnią korespondencję do Fundacji Nautilus kolega z Projektu MESSING zwrócił uwagę na ciekawy opis wydarzenia, który znalazł się w e-mailu wysłanym 20 lutego 2019. Jest tam opisana sytuacja, którą my bardzo dobrze znamy z innym tego typu opisów z Archiwum FN. Na czym ona polega?

 

Osoba X ma sen – niezwykle wyraźny sen z udziałem kogoś, kto już nie żyje. We śnie X rozmawia z osobą nieżyjącą i słyszy od niej dziwne słowa:

- Przygotuj się… wkrótce umrzesz. Twój czas tutaj dobiega końca.

Mówi o tym rodzinie wzbudzając jej przerażenie i popłoch. Po kilku dniach lub tygodniach X umiera.

 

Mamy już kilka takich historii, w tym jedna, która wydarzyła się w rodzinie osoby z najwyższego kręgu wtajemniczenia FN. I dokładnie było tak, jak powiedział „zmarły we śnie” – śmierć przyszła szybko mimo tego, że rodzina i bliscy podjęli „najwyższe środki ostrożności”. To kolejny dowód na to, że data śmierci każdego z nas jest zapisana w gwiazdach i kiedy przychodzi „zegarmistrz światła” (cytat ze znanej piosenki), wtedy nic i nikt takiej śmierci nie będzie w stanie powstrzymać.

 

Poniżej e-mail, który natychmiast trafił do naszego Archiwum Projektu MESSING i projektu REGUŁY GRY.

 

 

From: […]
Sent: Wednesday, February 20, 2019 7:42 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: życie po śmierci

 

Dzień dobry

Miałem ten email napisać w listopadzie po święcie zmarłych, ale zeszło, aż do teraz, kiedy pojawił się artykuł, o przewidywaniu czyjejś śmierci, jak i wypowiedzi Stephena Hawkinga

Chciałbym zatem opisać wydarzenia jakie miały miejsce w mojej rodzinie i wśród znajomych w ciągu ostatnich ponad 20 lat.

Jedna z historii dotyczy mojego brata, który ponad 20 lat temu zginał tragicznie.

Pochodzimy z rodziny, w której panował ateizm, a z tej przyczyny, że nasi rodzice byli członkami PZPR za tzw „komuny”, urzędnikami, więc w domu panowało wychowanie antyreligijne, antykościelne, mimo, że dalsza część rodziny była wierząca. Nigdy w domu nie było rozmów co się dzieje po śmierci człowieka, ot był człowiek, umarł, nie ma człowieka. To co mówią księża rodzice traktowali jako głupoty i zabobony. Kiedy umarł dziadek, pogrzeb miał kościelny, bo tak chciała rodzina, rodzice traktowali to jako ciemnotę na jakiej zarabiają księża.

Któregoś dnia mój starszy brat obudził się przerażony, śnił mu się zmarły dziadek, który powiedział, że niedługo zabierze wnuka do siebie, nie jest to tak jak on sobie i rodzice myślą i nie wierzą, brat musi szybko pozałatwiać swoje sprawy, pożegnać się, bo już nie długo nie będzie mógł. Brat był tym przerażony, ot młody człowiek, pełen życia, po studiach, który miał fajna dziewczynę, dobra prace, awansował tam na kierownicze stanowisko, i szykował mu się kolejny awans i spora podwyżka zaczyna mówić, że musi niedługo umrzeć, bo śnił mu się dziadek, który to powiedział. Ciężko było go przekonać, że to był tylko sen, że kiedyś jako dzieci mówiliśmy sobie co się komu śniło i on się śmiał, że to „w mózgu dwoi się i troi”. On mimo to nie dawał się przekonać, w pracy przekazywał swoje zadania innym, mimo, ze koledzy w czoło się pukali, co on opowiada, on swoje, że to już koniec, że musi umrzeć, że nie będzie mógł kupić jakiegoś tam konkretnego samochodu, który miał w planach kupić. Po paru dniach ucichł jako tako, i po mniej niż 2 tygodniach doszło do tragedii – on jechał wtedy z innym kolega, który był kierowca, jechali prawidłowo i uderzył w nich inny pijany kierowca, który zginął, zginął mój brat a kolega który prowadził tamtego dnia wyszedł z dużymi obrażeniami ale przeżył.


Było to naprawdę wstrząsające przeżycie, że wszystko się stało w mniej niż 2 tygodnie od tego snu z dziadkiem. Rodzice ani znajomi nie umieli tego wyjaśnić.

Inne wydarzenie – moja kuzynka i jej koleżanka, stały kiedyś na przystanku autobusowym i czekały na autobus. Obok przeszedł taki znajomy, one się do niego odezwały, zapytały a on tylko się na nie smutno popatrzył i poszedł dalej. One zastanawiały się, co mu się stało, bo nigdy taki nie był, zawsze bardzo rozmowny, a wtedy tylko zatrzymał się na moment, popatrzył smutno i poszedł dalej. One potem się dowiedziały, że on tego dnia, zanim one go widziały, zginał w wypadku na motocyklu, lubił motocykle, no i tamtego dnia niestety zginał w wypadku, z godzinę przed tym jak one go widziały. Bardzo dziwna sprawa.

Inne wydarzenie dotyczyło mojego znajomego. Nie był bliskim znajomym, ot znaliśmy się z podstawówki z klas równoległych i zabaw. Czasem zamieniliśmy parę słów na ulicy. Nie widziałem go prawie 2 lata, tylko co wiedziałem od kogoś, że on pojechał gdzieś daleko do pracy i tak o nim zapomniałem. Pewnego dnia przyszedł mi na myśl, że od ostatniego razu jak rozmawialiśmy na ulicy minęło prawie 2 lata i takie dziwne uczucie, ze już go więcej nie zobaczę. Ta myśl stała się na jakiś czas bardzo natrętna, i ciągle wracał mi na myśl, sam się sobie dziwiłem czemu bo nigdy wcześniej takiego czegoś nie miałem. Tydzień po tym wydarzeniu, inny znajomy powiedział mi, że tamten znajomy, miał jakieś problemy osobiste i powiesił się tamtego dnia kiedy mi tak intensywnie przyszedł na myśl, właśnie był jego pogrzeb o czym nie wiedziałem. Bardzo dziwna sprawa dla mnie.

Ostatnia sprawa która bym chciał opisać, dotyczy mojej znajomej i jej matki. Jej matka to już kobieta po 60tce, lekko schorowana ale jeszcze nie na tyle, żeby szykować się na śmierć. Tymczasem znajoma, była o jakiejś wróżki, która z kart jej od razu powiedziała, że w domu ktoś jest poważnie chory, i żeby szykowała się na pogrzeb, „nie zaraz, nie jutro ale tak w ciągu kilku tygodni, bo ona już z tego nie wyjdzie”. Znajoma była bardzo poruszona ta przepowiednia, zadzwoniła do paru zaufanych znajomych co z tym robić, porady były rożne wierzyć lub nie wierzyć, ale bynajmniej nic nie mówić matce. Po ponad miesiącu, niestety, jej matka niby w nie tak złym stanie, zasłabła, pogotowie zabrało do szpitala i tam umarła.

Po tych i innych wydarzeniach stałem się agnostykiem, upewniło mnie, że coś jest więcej a nie pustka, jak to mówili mi rodzice, lub Stephen Hawking, nie da się tego zbadać, ale coś jest.

Jeśli uważacie mój email za ciekawy, zgadzam się na opublikowanie go w jakimś artykule, proszę tylko o nie podawanie moich danych osobowych.

 

Z poważaniem

[…]


I jeszcze drobiazg od naszych kolegów z projektu REGUŁY GRY - "Zegarmistrz światła purpurowy" ;)

Komentarze: 17
Wyświetleń: 5608x | Ocen: 14

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 21 luty 2019 06:36   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (17)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Sob, 23 luty 2019 20:58 | ocena: + 1

helmut55 | Załogant

"Pochodzimy z rodziny, w której panował ateizm". A co by to zmieniło gdyby panował islam, buddyzm lub katolicyzm? Przecież tego typu przeżycia nie są związane z religią. Ateizm jest wierzeniem, że boga nie ma, a teizm że on jest. Czy to zdarzenie potwierdza istnienie określonego modelu boga, znanego z historii bądź teraźniejszości? Czy Sokrates był ateistą? A jego uczeń Platon? Z punku widzenia katolika chyba tak, bo przecież odrzucili bogów greckich, a Jezusa znać nie mogli. W mej rodzinie zdarzył się przypadek inny, dosyć tajemniczy, ale podobny w wymowie. Któregoś dnia młody człowiek, elektryk, wesoły pełen życia wziął na kolana swą córeczkę i powiedział do niej przy żonie: Słuchaj Julka, czy gdyby tata umarł, to chodziłabyś na mój grób z kwiatami? Jego żona zszokowana krzyknęła, dlaczego opowiada takie bzdury dziecku? Na następny dzień śmiertelnie poraził go prąd. W rodzinie długo zastanawiano się czy przypadkiem nie miał sygnałów nadejścia tego nieszczęścia. Bliscy mówili, że chyba nie, gdyż nie przejawiał żadnego strachu roztaczając tę przypuszczalną perspektywę przed mała córeczką.

Pt, 22 luty 2019 08:45 | brak oceny

efekt2 | Załogant

Moja mama zmarła 15 sierpnia w święto ( miała imię Maria ) . Dwa tygodnie wcześniej nad ranem śpiąc usłyszałam głos donośny , który mnie obudził , powiedział " odejście będzie o godzinie siódmej " . Otworzyłam oczy a tu nikogo nie ma . Mama miała 90 lat , trochę schorowana i za jakieś dwa tygodnie odeszła , tylko że to była godzina 19 wieczorem .

Czw, 21 luty 2019 18:37 | ocena: + 2

benasek | Załogant

Miałem kiedyś jeden sen ze zmarłą osobą. Na szczęście nie mówiła nic o śmierci. Raz w życiu przyśniła mi się moja teściowa, która już nie żyje. Rano w drodze do pracy dowiedziałem się, że tego dnia był dzień teściowej. Przypadek? Być może, ale w takim razie 1 na 365 dni.

Czw, 21 luty 2019 18:25 | ocena: + 1

Janusz777 | Załogant

Nie wiem .Kolejny raz mi się to nie podoba .Bo i co z tego wynika? Monroe też szukał.I co znalazł Inspeków produkujących lusz .Cały czas nie wiemy o co w tym wszystkim chodzi.Zasadnicze pytanie brzmi Kto z stamtąd wrócił w ciele fizycznym normalnej gęstości, w "dorosłym ciele" - nikt.
Monroe badał obszary tamtego świata ale de facto nic z tego nie wynika.
Obcy ten świat monitorują i są ogrodnikami i nie uważają Ziemian za godnych kontaktu.
Wracając do tematu .Co innego gdy Ktoś czuje że niedługo umrze, a zupełnie co innego gdy się Komuś wywróży czy przepowie śmierć.Skąd wiemy czy ta przepowiednia go nie zaprogramuje i rzeczywiście umrze.

Czw, 21 luty 2019 14:58 | ocena: + 1

magdakowalska48 | Załogant

"pełen życia, po studiach," "niedługo zabierze wnuka do siebie" i tu wlasnie pojawia sie bezsens nauki. pamietacie tamte 15 latki? tez sie uczyly i umarly. po co sie uczyc? to nie ma sensu.

Rozwiń odpowiedzi (4)

Czw, 21 luty 2019 17:27 | brak oceny

Ernestto | Załogant

@magdakowalska48, Jeśli robisz coś, kończysz studia po to by mieć lepszą pracę, prestiż, szmal, czy bo tak rodzice chcą, to masz racje, nie ma to kompletnie sensu...Ale jeśli coś lubisz, i czytasz z wypiekami na twarzy, coś kochasz, chociaż po tym perspektywy marne to ma to ogromny i jedyny sens...

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 22 luty 2019 15:03 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

@Ernestto, no i? to i tak jest bezsens bo umieramy. a dla innych rodzimy sie ponownie i znowu wszystkiego uczymy sie ponownie. ile razy ja od nowa musialam uczyc sie chodzic? 1 raz? a moze milionowy raz? jest w tym sens? no nie ma

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 22 luty 2019 18:25 | brak oceny

Ernestto | Załogant

@magdakowalska48, To też jest coś co mi w tej reinkarnacji wadziło, ale pewnie inaczej się nie da. Zapominasz jak chodzić ale są przesłanki ze coś przenosimy talenty zdolniejsi, pewne predyspozycje, sam mam kłopot bo uważam że ta planeta, ten nasz świat a jaki wpadliśmy to koszmarna pułapka, ja to od dziecka wiedziałem, bojąc się panicznie wojny atomowej o której było cały czas głośno, no i gdzie uciec cholera ? Może jednak jest w tym jakiś sens którego nie widzimy, gdyż obieramy marną perspektywę...

Czw, 21 luty 2019 22:30 | ocena: + 2

Margareta | Załogant

@magdakowalska48, przecież przychodzimy na świat żeby się uczyć. To cały sens naszego istnienia. Jesteśmy istotami rozumnymi, gdybyśmy się nie uczyli zostalibyśmy na poziomie człowieka pierwotnego.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 22 luty 2019 15:01 | ocena: -1

magdakowalska48 | Załogant

@Margareta, szanowna pani. to byc moze sens pani i innych osob ale nie moj. skoro wszyscy stanowimy jedno a to jedno jest super inteligentne i wie wszystko od razu to po co sie uczyc? i dlaczego wszystkiego uczymy sie od nowa kiedy umieramy i rodzimy sie w nowym ciele? jaki to ma sens? zadnego. moje zycie jak i istnienie nie ma zadnego logicznego sensu.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 22 luty 2019 17:48 | brak oceny

Margareta | Załogant

@magdakowalska48, to w takim razie co robisz na pokładzie? Wydaje mi się, że przychodzą to ludzie którzy chcą wiedzieć więcej, czyli uczyć się.

Pt, 22 luty 2019 22:05 | brak oceny

Natenczas_Wojski | Załogant

Uczyć się jest warto nawet na dzień przed śmiercią, wiedząc, że to dzień ostatni... Tu nic nie idzie na marne, stajesz się głębszą świadomością, światlejszą. Zaprocentuje to w życiu przyszłym i każdym następnym. Nie dziwi Cię, że pośród nas, szaraczków, wokół pojawiają się ludzie genialni - wspaniali przywódcy narodów, wynalazcy, myśliciele, artyści, przedsiębiorcy? Tacy się z nagła sami na pniu narodzili, czy raczej niosą ze sobą bagaż mądrości, wiedzy i doświadczenia swych przeszłych żywotów? Oni w sobie to z mozołem wypracowali. Zawsze przeto, każdą chwilę warto poświęcić na własny rozwój i dążenie do Prawdy...

Rozwiń odpowiedzi (1)

Nie, 24 luty 2019 11:29 | brak oceny

magdakowalska48 | Załogant

@Natenczas_Wojski, po co sie uczyc skoro po smierci bedziemy wiedziec wszystko? jaka glebsza swiadomoscia skoro nie da sie udoskonalic perfekcji, " Nie dziwi Cię, że pośród nas, szaraczków, wokół pojawiają się ludzie genialni" nie bo to aktorzy. gdybym chciala to w tym zyciu tez bylabym geniuszka a nie chcialam.

Sob, 23 luty 2019 21:04 | brak oceny

helmut55 | Załogant

@magdakowalska48, Inaczej; to musi mieć sens, którego my nie pojmujemy. Kto powiedział, że znamy sens istnienia w aspekcie jego dalszego ciągu po śmierci? My podświadomie nie zakładamy tu na Ziemi, że istnieje szerszy, pośmiertny aspekt naszej egzystencji. Po co się uczyć? Bo ta nauka w nas zostanie, nie umrze wraz z ciałem, będzie szczeblem w dalszej egzystencji.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Nie, 24 luty 2019 11:18 | ocena: -1

magdakowalska48 | Załogant

@helmut55,nie nie zostanie bo prawie zawsze zapominamy. jakby tak bylo jak pani mowi to po co czlowiek od nowa uczy sie matematyki?

Czw, 21 luty 2019 11:48 | ocena: + 2

majomir | Załogant

PODOBNA HISTORIA PRZYDARZYŁA MI SIĘ NIEDAWNO
PAKOWAŁEM Z KOLEGĄ FARBY DO AUTA I PODSZEDŁ TAKI CHŁOPAK DAWID MÓJ ZNAJOMY GO KOJARZYŁ .OPOWIEDZIAŁ NAM ŻE MA RAKA TRZUSTKI I ŻE NIE WIELE DNI MU JUŻ ZOSTAŁ ODSZEDŁEM NA BOK I POMODLIŁEM SIĘ ZA TEGO DAWIDA CHOĆ NIGDY WCZEŚNIEJ GO NIE WIDZIAŁEM A MÓJ KOLEGA DAŁ MU 12 ZŁOTYCH NA ALKOHOL .JECHALIŚMY 30 MINUT BEZ SŁÓW ZAMYŚLENI O TYM CAŁYM ŻYCIU ...
ZNAJOMY PO UPŁYWIE TYGODNIA SPOTKAŁ ZNAJOMEGO OD DAWIDA I MÓWI ŻE WIE CO GO SPOTKAŁO I TO TAKIE STRASZNE NA CO TEN CHŁOPAK MÓWI ŻE DAWID TAK TYLKO MÓWI ŻE CHORUJE BO ŁATWIEJ WZBUDZIĆ LITOŚĆ ...STRASZNE

Czw, 21 luty 2019 10:59 | ocena: + 3

Ulka27 | Załogant

W moim życiu wiele razy zetknęłam się z takimi sytuacjami jak znaki dawanie przez zmarłe osoby. Jednak co do snu o tym że ktoś ma umrzeć mam taką sytuację w najbliżej rodzinie. Dwa lata temu zmarł mój teść. Teściowa bardzo to przeżyła. Trzy miesiące później zadzwoniła do mojego męża jego ciotka a siostra teściowej. Powiedziała że śnił jej się szwagier i powiedział że niedługo zabierze żonę do siebie. Prosił aby ostatni raz zabrać ją na wieś skąd pochodziła a gdzie mieszka nadal jej siostra. Trudno byłoby nam w to uwierzyć ale zabraliśmy teściową na wieś pod koniec lipca a 14 października zmarła.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

JASNOWIDZ K. JACKOWSKI O PRZYSZŁOŚCI: ... 'Mamy drugą połowę listopada i uważam, że mamy czas bardzo nabrzmiały, który to czas może niebawem być jeszcze bardziej nabrzmiały i niebezpieczny. Święta Bożego Narodzenia mogą być nie do końca dla nas miłe. Wchodzimy w drugą fazę tego, co zapowiadałem od kilku lat. Wchodzimy w fazę próby poważnego konfliktu na świecie (...) Jak mi się kojarzy Polska w tej sytuacji? Pewna grupa kilka państw jest zainteresowana wywołaniem konfliktu. Niestety Polska jest...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 26 lis 2020 03:00 | Witam, 23.11.2020 nad Białołęką na wysokości osiedla Regaty był widoczny bardzo duży obiekt tuż nad chmurami. Obiekt widziała moja partnerka oraz jeszcze jeden sąsiad podczas spaceru z psami.Jak na razie odnalazłem jeszcze jedną osobę która widziała ten obiekt 15 min później już szybko lecący. Wstępnie oceniamy że obiekt mógł mieć kilkaset metrów długości. Był bardzo dużyProszę popytajcie czy ktoś na Białołęce 23.11.2020 koło godziny 23.15 czegoś nie widział.

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS - bestialskie polowania i zjadanie dzikich zwierząt kluczem do zrozumienia tajemnicy pandemii koronawirusa

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.