Dziś jest:
Poniedziałek, 30 marca 2020

Uratować planetę?  Jak możemy być tak aroganccy?  Planeta jest, była i zawsze będzie silniejsza od nas. Nie możemy jej zniszczyć. Jeśli przekroczymy granicę, to planeta po prostu usunie nas z powierzchni i będzie istnieć dalej.
Paulo Coelho, „Zwycięzca stoi sam”

Komentarze: 11
Wyświetleń: 2057x | Ocen: 35

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Śr, 5 luty 2020 04:22   
Autor: FN, źródło: FN   

WĄTEK CE III Z UFO W KSIĄŻCE DLA DZIECI I MŁODZIEŻY Z CZASÓW PRL

To niezwykłe, ale w książce dla młodzieży z 1960 roku „Wielka, większa i największa” faktycznie znajduje się opis przygody bohaterów książki, która żywcem przypomina Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia. Na ten niezwykły ślad związany z opisem CE III z UFO w polskiej literaturze naprowadził nas czytelnik serwisu.




Od lat zbieramy wszystko, co wiąże się ze zjawiskiem UFO z terenu Polski. W naszej rodzimej literaturze wątki ufologiczne występują niezwykle rzadko, więc z tym większym zdumieniem przeczytaliśmy e-mail od naszego czytelnika. Dotyczył książki, którą wielu z nas czytało w dzieciństwie.

From: […]
Sent: Wednesday, February 5, 2020 3:51 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject:

Witam,
czy spotkaliście się z książką: " Wielka, większa i największa"  (powieść młodzieżowa autorstwa Jerzego Broszkiewicza, wydana w 1960 r. przez wydawnictwo Nasza Księgarnia. W PRL-u powieść była lekturą dla klasy 5-6. Powieść została zekranizowana w 1963 r. ).  Ostatnia część książki opisuje wzięcie na inną planetę dwójkę dzieci która przypomina  trochę różne historie z uprowadzeń UFO?  (w załączniku wysłałem PDF z książką)




Natychmiast sięgnęliśmy do tej książki.



Nie ma wątpliwości – ostatnia, największa przygoda dzieci wraz z tajemniczym „Kapitanem” to podróż na obcą planetę VEGĘ w UFO w kształcie kuli. Bez chwili wahania przeczytaliśmy całą książkę i dostrzegliśmy we fragmentach dobrze nam znane opisy z prawdziwych spotkań z UFO.

Czy autor książki „Wielka, większa i największa” Jerzy Broszkiewicz (ur. 6 czerwca 1922 we Lwowie, zm. 4 października 1993 w Krakowie) zaczerpnął je z własnych lub zasłyszanych doświadczeń? Tego nie dowiemy się nigdy – autor książki od kilkudziesięciu lat nie żyje.



Książka trafia do dokumentacji naszego projektu „Otwarte Niebo”, który dotyczy zjawiska UFO. Specjalnie na potrzeby tego tekstu wybraliśmy kilka fragmentów ostatniego rozdziału tej jak się okazało po latach – wielce zagadkowej książki, którą można znaleźć na półce w szkolnych bibliotekach. Film był jednym z tych, które co roku emitowała Telewizja Polska, ale w tych czasach mało osób zdawało sobie sprawę, że UFO i podróże ludzi na pokładach tych pojazdów na obce planety to rzecz w 100 procentach prawdziwa i realna.




/poniżej wybrane fragmenty książki przez naszych kolegów z projektu OTWARTE NIEBO/


[...] Rozglądali się w milczeniu. Sala była niby zwyczajna. Ale właśnie tak „zwyczajna”, jak wszystko w tej kuli. To znaczy zbudowana i umeblowana wbrew wszystkim zasadom, do jakich byli przyzwyczajeni.

We wszystkich sześciu ścianach — to znaczy na czterech bocznych, w suficie i podłodze były okrągłe okna. Okna? Można by to i tak nazwać, gdyby nie fakt, że nie padało przez nie żadne światło.

Ale to jeszcze nic. Bo przy k a ż d y m z okien stały po dwa niby-fotele, niby-sofy. Przy każdym - to znaczy i na bocznych ścianach, i na suficie. Między zaś tymi „fotelami” stały niby-stoliki. A na stolikach jakieś przezroczyste naczynia, w których było widać i kolorowe płyny, i kolorowe, mieniące się, nieznane owoce.

No dobrze. To, że stały na podłodze, to była rzecz całkiem naturalna i całkowicie zrozumiała. Ale one stały t a k ż e na ścianach bocznych i na suficie. Te pierwsze bokiem — a te drugie? Te drugie po prostu do góry nogami.

— I ty mi będziesz tłumaczyć, że n i e jesteśmy w Tworkach? — spytała zgryźliwie Ika.
Ale Groszek nie odpowiedział. Miał twarz zasłuchaną we własne myśli. Właśnie taką, jak kiedy naprawdę trzeba było coś przemyśleć.

A potem powoli, wahając się nieco, podszedł do bocznej ściany i, odchylony lekko w tył, wszedł na ścianę.
Ika aż przysiadła na podłodze, a on szedł i szedł. Doszedł do sufitu, wszedł na sufit. Tam już włożył ręce do kieszeni i gwizdnąwszy pod nosem, pobiegł drobnym truchtem. Przy fotelach stojących do góry nogami zatrzymał się na chwilę, przysiadł na jednym z nich.

Wtedy dopiero spojrzał w górę (to znaczy z punktu widzenia Iki w dół) i roześmiał się na całe gardło.

Zerwał się z fotela i pędem pobiegł przez sufit, boczną ścianą i wreszcie znalazł się znów obok niej.

— Ty rozumiesz? — krzyknął.
— Nie — szepnęła. — Nie rozumiem.
— Tutaj nie ma grawitacji.
— Czego?
— No... przyciągania. Rozumiesz? Nie ma.
Ale Ika potrząsnęła przecząco głową.
— Gdyby nie było, tobyś wisiał w powietrzu.
Groszek spojrzał na nią nieprzytomnie. I po chwili palnął się w czoło.
— Masz rację! Jest inaczej.
— No właśnie.
— Jest tak — ciągnął jak w natchnieniu — że ci, co to zrobili, mogą każdą powierzchnię zamienić w podłogę. Pamiętasz, co mówił „Jak”? Oni panują nad grawitacją.
Ale Ika znów się rozzłościła.
— Przestań wrzeszczeć. Lepiej powiedz: jacy „oni”?
Zamilkł. Rozejrzał się bezradnie. Wzruszył ramionami.
I właśnie w tej chwili okno tej podłogi, na której stali, rozjaśniło się jasnym blaskiem.
Podbiegli doń, nachylając głowy jak nad studnią. Co w nim ujrzeli?
Ujrzeli, jak nagle, z niepojętą szybkością, widoczna przez okno Ziemia ucieka w tył
niczym pocisk armatni. Oto już po sekundzie rozlał się przed ich oczami ogromny obraz wzgórz i pól. Błysnęła niteczka Wisły. Potem strzępki chmur. Potem nagle Ziemia zaczęła się zaokrąglać, zaokrąglać... zaczerniały plamy mórz...
— Patrz! — szepnął Groszek — Europa. Potem szepnął:
— Azja.
Potem zaś, najciszej, szepnął:
— Ziemia.

[...]


[...]
Nastała więc wielka cisza. Taka cisza, że słyszeli szmer własnych oddechów i niespokojny rytm serc.
Przymknąwszy oczy milczeli. Milcząc zaś wspominali obie tamte historie — zarówno trudne, jak i radosne ich chwile.

Chcieli bowiem dostrzec możliwie najdokładniej... siebie samych. Właśnie — siebie samych. Aby raz jeszcze — wobec obecnej, Największej i Najdziwaczniejszej Przygody — nabrać odwagi i rozsądku. Aby przekonać przynajmniej siebie, że i w niej wszystkie prze- szkody będą się starali, przynajmniej w miarę swych sił, pokonać.

Tymczasem niosąca ich „Srebrzysta Kula” pędziła wciąż dalej i dalej — ku miejscu swego przeznaczenia.
Pędziła poprzez czarne przestrzenie kosmosu, rozjarzone smugami słońc, mgławic i gwiazd. Pędziła w ciszy niemal doskonałej.
Mąciły ją tylko oddechy i bicie serc pasażerów oraz delikatny, kryształowy jakby pogłos kierujących lotem i pracą kuli instrumentów.
W tym samym czasie, w którym z pewnej słonecznej polany na Ziemi uniosła się w górę Srebrzysta Kula, na największej planecie Słońca Vega, zwanej Delią, rozpoczął się drugi dzień obrad Nadzwyczajnego Kongresu Przedstawicieli Wszystkich Vegów. Kongresy takie odbywały się bardzo rzadko.

Obecny zaś Kongres Przedstawicieli Wszystkich Vegów zwołany został wbrew zwyczajom w sprawie nadzwyczajnej i nagłej.
Został mianowicie ogłoszony w związku z dokonanym przez gwiezdne wyprawy badawcze odkryciem cywilizowanego życia na małej planecie niewielkiego układu słonecznego.

Wyprawa badawcza przekazała wiadomości, że jest to cywilizacja bardzo młoda i prymitywna — że według ogólnie zebranych pierwszych informacji życie na owej planecie (zwanej przez jej mieszkańców „Ziemią”) rozwija się od dawna, ale dopiero w czasie ostatnim zaczęło nabierać tempa cywilizacyjno-technicznego.

Wiadomości te nie były zbyt niezwykłe — bowiem i tak co jakiś czas Vegowie odkrywali w gwiezdnym wszechświecie nie tylko ślady życia, ale także i planety zamieszkane przez istoty rozumne, zorganizowane i twórcze. Z wielu takimi społeczeństwami Vegowie współpracowali, byli zaprzyjaźnieni, pomagali im w rozwoju.


Owa badająca jednak Ziemię wyprawa doniosła o czymś takim, co sprawiło, że właśnie został zwołany Nagły i Nadzwyczajny Kongres Przedstawicieli Wszystkich Vegów. Wniosek o zwołanie Kongresu podało do wiadomości Wszystkich Vegów Kierownictwo Badań Gwiezdnych.
Podało go w takiej formie:

Badawcza wyprawa mechaniczna odkryła na planecie odległej o dwieście czterdzieści lat świetlnych młodą cywilizację techniczną. Planeta ta, zwana przez jej mieszkańców Ziemią, zaczyna dopiero dokonywać pierwszych prób lotów planetarnych. Mimo to uważamy za stosowne poddać ją szczególnie uważnej obserwacji. Zauważono bowiem na jej powierzchni szereg wybuchów atomowych o znaczeniu wojennym. Przypominamy ogółowi Vegów, że dawne słowo „wojenne” oznacza „niszczące”.

Przypominamy też, że przed sześciuset laty Vegowie natknęli się w rejonie Aldebarana na cywilizację operującą niszczycielską siłą jądrową. Cywilizacja ta bezpodstawnie zaatakowała i zniszczyła nasze przyjaźnie nastawione ekspedycje. Przypominamy, że mimo wielokrotnych prób porozumienia, cywilizacja ta napadła na zamieszkałe przez Vegów planety — że została odparta i zmuszona do odwrotu kosztem najcięższych naszych ofiar. Obecnie należy ona do zespołu naszych przyjaciół, ale miliony tych Vegów, które wówczas zginęły, to wielkie ostrzeżenie.

Podajemy do wiadomości, że Ziemianie dziś jeszcze nie mogą nam zagrozić. Rozwijają jednak swą technikę niezwykle szybko. Być może za trzy lub cztery pokolenia zetkniemy się z nimi już na naszych obszarach planetarnych.
Dlatego też dostrzeżone na Ziemi wojenne wybuchy i doświadczenia z energią atomową zaniepokoiły w najwyższym stopniu Kierownictwo Badań Gwiezdnych, które zgłasza do wszystkich Vegów wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Kongresu Przedstawicieli.

Wniosek ten został przekazany natychmiast osiemdziesięciu miliardom Vegów w całym systemie vegańskim we wszystkich dalszych osiedlach.
W przeciągu następnych trzydziestu vegańskich minut wszyscy dorośli Vegowie udzie- lili odpowiedzi. Główne Maszyny Obliczeniowe, po odebraniu osiemdziesięciu miliardów telezgłoszeń, przekazały odpowiedzi stałemu Kierownictwu Przedstawicieli: siedemdziesiąt dziewięć miliardów czterysta milionów „za”. Tylko sześćset milionów Vegów wyraziło opinię, że rozstrzygnąć powinno samo stałe Kierownictwo.
Wobec tego w sześć vegańskich godzin później na największej planecie systemu — na Delii — rozpoczął się Nadzwyczajny Kongres Przedstawicieli Wszystkich Vegów.

Rozpoczął się od przekazania ośmiu tysiącom Przedstawicieli szeregu zebranych ostatnio wiadomości o podejrzanej planecie — czyli o Ziemi. Przedstawiciele zostali wpierw zapoznani z ogólnymi danymi o warunkach życia ziemskiego.
W ogromnej sali powstał mały szmer, kiedy okazało się, że warunki te są niezwykle zbliżone do warunków vegańskich i że Ziemianie niemal we wszystkim (poza ogólnym ubarwieniem) przypominają samych Vegów.

Po naukowej części — po informacjach fizycznych, chemicznych, biologicznych i tak dalej, i tak dalej — na południowym zebraniu pokazano obrazy z życia Ziemian.
Było to dziwne i niepokojące. Było to bowiem tak, jakby Vegowie zajrzeli nagle we własną, niesłychanie dawną przeszłość. Nagle stali się świadkami rzeczy okrutnych i straszliwie przygnębiających. Ujrzeli na przykład odebrany przez teleodbiorniki film o spaleniu i zniszczeniu ogromnego miasta. Ujrzeli szereg obrazów głodu, strachu, pożaru i nędzy. Potem przedstawiono im audycję telewizyjną o tym, jak dwu młodych Ziemian morduje starą Ziemiankę, aby zdobyć sznurek błyszczących kamyków.

Mechaniczni Tłumacze przełożyli na koniec kilka przemówień ziemskich „Przedstawicieli” — zwanych na Ziemi ministrami — z których część groziła pozostałym Ziemianom zniszczeniem i śmiercią.

Na koniec pokazano zebranym obrazy dwu miast ziemskich unicestwionych niegdyś przez wybuchy atomowe.
W sali Kongresu panowała śmiertelna cisza. Stuczterdziestoletni, bardzo jeszcze żywy i wesoły Przewodniczący (który zazwyczaj twierdził, że prawdziwa młodość zaczyna się po stuczterdziestce) tym razem był niezwykle poważny.

Właśnie zaszło opalowoniebieskie słońce Vega. Nad przezroczystym dachem sali błysnęły roje gwiazd.

Przewodniczący wskazał na migoczące niebo..
Vegowie! — powiedział. — Tam oto żyją Ziemianie. Utalentowani... i okrutni. Wynalazczy i... straszliwi. Rozwijają się tak szybko, że już nasi prawnucy mogą się z nimi zetknąć. Mogą zetknąć się z ich niszczycielską siłą i wojennymi obyczajami. Wiemy, że w zaraniu swych dziejów Vegowie również byli okrutni i prowadzili wojny. Ale Vegowie wpierw porzucili myśl o wojnie, a dopiero potem zaczęli posługiwać się energią atomową. Żaden z Vegów nie splamił się wykorzystaniem tej wspaniałej siły p r z e c i w życiu. Przecież nawet wtedy, kiedy broniliśmy się przed Aldebarańczykami, używaliśmy tylko promieni snu i fal narkotycznych, choć kosztowało nas to więcej ofiar.
Ale, o Vegowie — mówił po chwili milczenia — Ziemianie, choć nie tak liczni, wydają się być nie tylko zdolniejsi, lecz i okrutniejsi od Aldebarańczyków. W imieniu stałego Kierownictwa Przedstawicieli zapytujemy was: co mamy z nimi uczynić?
Przewodniczący umilkł i usiadł.

Na ekranie nad stołem Kierowników zaczęły wyskakiwać liczby zamierzających zabrać głos poszczególnych Przedstawicieli.
Pierwszy odezwał się Przedstawiciel 438.
Był to młody, zaledwie sześćdziesięcioletni pilot kosmiczny z planety Geza. Zadał tylko jedno pytanie:
—Czy wszyscy Ziemianie są tak okrutni?
Zebrani zwrócili oczy na Przewodniczącego. Uśmiechał się z wysiłkiem.
— Nie znamy — odpowiedział — dokładnego stosunku sił. Wiemy jednak, że niewszyscy. Świadczą o tym niektóre wysłuchane tutaj ziemskie przemówienia.
Potem odezwał się głos profesora Lalos:
—Czy przewidujemy możliwość zniszczenia Ziemi?
Znów nastała pełna grozy cisza. Wszystkie oczy skierowały się ku gwiazdom, wśród których zapewne migotało ziemskie Słońce.

[...]


From: [...]
Sent: Wednesday, February 5, 2020 9:29 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Wielka, większa i największa - nie jedyna książka

 

Witam!

 

Zaciekawił mnie wpis o książce „Wielka, większa i największa”.

Podobne wątki można znaleźć u Edmunda Niziurskiego w książkach „Żaba, pozbieraj się" - według mnie najlepsza i najśmiejszniejsza jego książka. Bohater trafia na sondę badawczą kosmitów, która przenosi go na inną planetę, na której odbywa się sąd nad człowiekiem (obowiązują prawa Rady Galaktyki). Kosmici krytykują wojny i... świadome produkowanie na Ziemi żywności skażonej chemią.

Druga książka to „Gwiazda Barnarda" (tytuł rozszerzonej wersji „Tajemnica dzikiego uroczyska") - kosmici w maskach... jaszczurów - reptilianie? - porywają bohatera. Wikipedia: „Główny bohater, licealista Romek Pitucki, znajduje na bagnach za miastem statek pozaziemski. Na jego pokładzie zostaje zbadany przez maszyny należące do rasy Eechtonów, jaszczurów zamieszkujących układ planetarny krążący wokół Gwiazdy Barnarda. Materiał genetyczny Romka zostaje skopiowany i wykorzystany do stworzenia jego duplikatu, żyjącego na planecie Eechtonów. Tam dowiaduje się, że jaszczury planują inwazję na Ziemię (chcąc wykorzystać siłę życiową ludzi do odnowienia własnego, degenerującego się gatunku). Zdobywa dowody tych przygotowań i przekazuje je swojej dziewczynie i najbliższemu przyjacielowi.”

Bardzo ciekawą jest książka Jadwigi Ostapowicz „Dwa słońca", w której chłopiec widzi „drugie słońce”, czyli UFO, które przenosi go do tajnej bazy kosmitów w Himalajach, a stamtąd na inną planetę (choć równie dobrze mogłąby to być Agarta). Ciekawostka: wizja obcej cywilizacji żywo przypomina to co zaczyna dziać się na Ziemi, np. chłopiec z Ziemi dziwi się, że dziecko z innej planety może jeździć samochodami. Okazuje się, że to... pojazdy autonomiczne, które nie wymagają kierowcy. Książkę wydano w 1987 r. Autorka napisała tylko 2 książki, druga to bajka „Ali gator", w której chłopiec ma przygody z... chodzącym na dwóch nogach gadem (nie czytałem, widziałem tylko obrazki w internecie).

Pierwszy akapit z „Dwóch słońc": „Otworzyłem oczy. Dookoła mnie było biało. Biało i okrągło. Już chyba bardziej biało i okrągło być nie mogło. Spojrzałem do góry, rozejrzałem się na boki, lecz wzrok ześlizgiwał się po tych białych okrągłościach bez jednej szczeliny. „Co to może być" - pomyślałem, ale nic mądrego nie przyszło mi do głowy"."

Dawno tych książek nie czytałem, ale są świetne w lekturze i sugeruję przeczytać - może coś interesującego znajdziecie? Możliwe, że autorzy byli inspirowani przez kosmitów by przekazać jakieś przesłanie, a Ostapowiecz widziała UFO, które mogło ją zainspirować do napisania książki.

 

Pozdrawiam:

[dane do wiad. FN]



Komentarze: 11
Wyświetleń: 2057x | Ocen: 35

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Śr, 5 luty 2020 04:22   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (11)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pt, 7 luty 2020 22:09 | ocena: + 1

Krzysztof_B | Załogant

Książkę "Wielka, większa i największa" z ekranizowano w 1962r. Film wart obejrzenia. Scena z UFO zaczyna się po czasie 1 godziny i 8 minut: https://www.cda.pl/video/14506924d
Trzy lata wcześniej zrealizowano w kolorze mało dzisiaj znany film SF pt. "Milcząca Gwiazda" na podstawie książki Stanisława Lema pt. "Astronauci". W filmie okazuje się, że po katastrofie meteoru tunguskiego w 1908 roku pozostał pewien fragment, jednak nie był to zwykły kamień, a urządzenie z zapisanymi magnetycznie danymi, stąd wywnioskowano, że nie rozbił się meteoryt, a pozaziemski statek kosmiczny. Po odczytaniu danych ludzkość wysyła statkiem kosmicznym ekspedycję do nawiązania kontaktu z cywilizacją, która pozostawiła artefakt. Film w bardzo dobrej jakości można znaleźć na oficjalnej stronie Studia Filmowego Kadr http://www.sfkadr.com/pl/programs.html
Warto skorzystać z okazji, bo lista filmów do odtworzenia zmienia się, a na YT i CDA jakość jest gorsza.

Pt, 7 luty 2020 08:49 | ocena: + 4

Orion_1957 | Załogant

Muszę powiedzieć że jest coś niesamowitego w czasach PRL u bo przecież to są moje lata kiedy chodziłem do szkoły a rodzice jak mogli dbali o to bym się kształcił a w przyszłości wyrósł na dobrego wartościowego człowieka i zapewniam Was że tak się stało. Wówczas pamiętam że te wszystkie programy w telewizji te oczywiście dla dzieci i młodzieży niosły w sobie jakieś przesłanie, niosły drogowskaz młodemu człowiekowi jak ma postępować w swoim młodym życiu. Ale przecież i te programy popularnonaukowe o których wspomina również załogant Gorki potrafiły ukierunkować młodego człowieka w jego dalszym toku nauczania. Treść książek zachęcała do czytania. Nie było w nich przemocy co dzisiaj wygląda różnie. Wspomniane okładki na stronie Fundacji dobrze pamiętam i przypominają mi czasy młodości. Muszę też powiedzieć że w minionym okresie bardziej dbano o naszą sprawność fizyczną. Pamiętam te kluby sportowe które ,,biły" się o tzw. narybek do klubów. Wielokrotnie na terenie szkół przeprowadzali olimpiady na których wyłapywali tych młodych najlepszych i przyszłych sportowców. Wszyscy ćwiczyli bo chcieli być sprawni a to wszystko przełożyło się na to że my właśnie byliśmy tymi młodymi dziećmi którzy i teraz są sprawni fizycznie bo w przeszłości ktoś o to zadbał. Ja nie potrafię tamtych czasów przekreślić co właśnie czynią obecni politycy. Może tamte czasy nie były też łatwe bo i nasi rodzice ciężko musieli pracować by nas wychowywać i kształcić ale teraz mogę im za to jedynie podziękować że wybrali jedyną i słuszną drogę. Ja i moja sistra jesteśmy wartościowymi ludźmi. Oczywiście całkowicie przychylam się do komentarza załoganta Gorkiego73 który dobrze wspomniał ten czas PRL-u. Na stronach Fundacji jesteśmy chyba i po to by młodym ludziom wskazać ten drogowskaz na dalsze życie, doradzić im, a także załagodzić czasami niepotrzebne wypowiedzi. Pozdrawiam

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 8 luty 2020 11:41 | ocena: + 2

Sawcabej | Załogant

@Orion_1957, To prawda, pozdrawiam.

Śr, 5 luty 2020 23:17 | ocena: + 6

Gorki73 | Załogant

Urodziłem się w PRLu i czytam komentarz nie wiem czy prześmiewczy czy pochwalający poziom kultury i nauki w tamtym czasie ? Powiem tak dla tych Wszystkich, którzy urodzili się już w wolnej Polsce i twierdzą, że tamte czasy to była tylko "zgnilizna" intelektualna lub dno ! Nic podobnego, porównując choćby program telewizyjny dla dzieci i młodzieży czy też programy rozrywkowe dla dorosłych to muszę jednoznacznie stwierdzić, że na wielki plus wychodzi mi ten zły PRL. Dzisiaj króluje Disco-Polo z niejakim Zenkiem, brak programów edukacyjnych dla młodzieży a poziom debat politycznych to kloaka ! W PRLu mieliśmy za to takie programy-perełki jak; SONDA z Panem Kamińskim i Kurkiem, Zrób to Sam autorstwa Adama Słodowego, Zwierzyniec Pana Sumińskiego, Teatr telewizji, Cobrę, Piórkiem i Węglem autorstwa Pana Wiktora Zina, Irenę Dziedzic prowadzącą Tele Echo, Stare Kino z prowadzącym Stanisławem Janickim, Teleranek z akcją skierowaną do młodzieży pt. "Niewidzialna ręka" itd., itd. W tamtych czasach nie starano się przyciągnąć za wszelką cenę "motłoch" do szklanego ekranu tak jak to się robi dzisiaj, gdzie Pan Kurski serwuję nam kłamliwą propagandę a poziom programów telewizyjnych typu jaka to melodia, idol, i inne dyrdymały jest tak żenujący, że aż szczypie w dolnej części pleców. Trzeba troszeczkę pożyć, odrobinę się zastanowić i potem pisać, że kiedyś było tylko złe. Pozdrawiam serdecznie.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 6 luty 2020 20:16 | ocena: + 5

Sawcabej | Załogant

@Gorki73, Był jeszcze ,,Ekran z bratkiem", ,,Kino oko", ,,Teleranek", a w nim ,,Niewidzialna ręka"i mnóstwo innych wartościowych programów. Tylko wówczas nie mieliśmy wyjścia, bo był tylko jeden program, który zarazem był tubą propagandową. TVP2 powstała nieco później. Nie wypowiadam się krytycznie, bo z sentymentem wspominam tamte czasy i wiele lektur. Tak więc, zgadzam się. Trzeba się zastanowić, a dopiero potem pisać osądzający kogoś komentarz. Pozdrawiam.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 6 luty 2020 21:07 | ocena: + 2

Gorki73 | Załogant

@Sawcabej, Witaj dałem Ci plusa, za znajomość "tematu" :) Wiesz myślałem, że jesteś takim urodzonym w wolnej Polsce...co nie bardzo wie co to PRL i szydzi z książek z tamtych czasów....wiesz dobra książka i muzyka pozostanie, a prezesi się zmieniają i nikt o nich nie będzie pamiętać...wiec nie gniewaj się, że tak to odebrałem...Pozdrawiam Cię serdecznie.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 7 luty 2020 17:30 | brak oceny

Sawcabej | Załogant

@Gorki73, spoko, nie gniewam się. Te czasy już nie wrócą, a były ciekawe. Miały swój niepowtarzalny klimat. Sam kupuję teraz książki, które wtedy miały wpływ na moje poczynania, lub wywarły na mnie wrażenie, a potem gdzieś wsiąkły, pożyczone, nieoddane. Pozdrawiam serdecznie.

Śr, 5 luty 2020 17:24 | ocena: + 3

Sawcabej | Załogant

Książki z czasów PRL! Jedyne słuszne lektury dla dzieci i młodzieży.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 7 luty 2020 12:15 | ocena: + 3

zaolka | Załogant

@Sawcabej, może nie 'jedyne słuszne', ale z pewnością wartościowe. I piękną, bezbłędną polszczyzną pisane. Oczytane dziecko nie miało problemu z ortografią, gramatyką, stylistyką języka ojczystego. A treści książkowe zachwycały, potrafiły być (jak wyżej wskazane) odlotowe. I ten 'odlot' był, być może, doświadczeniem autora lub fikcją literacką. Nie ma znaczenia. Ten odlot otwierał dziecięce głowy. Czterdzieści lat później, ówczesne dziecko potrafi patrzeć w niebo i pytać o sens i próbuje dociec, jak to działa. Życzmy naszym dzieciom i wnukom podobnej inspiracji. Wiem, trochę obok tematu.. :)

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 8 luty 2020 11:40 | ocena: + 1

Sawcabej | Załogant

@zaolka, Pięknie to Pani ujęła. Niczego więcej nie trzeba dodawać. Pozdrawiam.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 15 luty 2020 17:28 | brak oceny

zaolka | Załogant

@Sawcabej, dużo jeszcze można dodać, ale tutaj każdy już działa w zgodzie z własnym Rh. Pozdrawiam również

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, który zajmuje się monitorowaniem pandemii, podali, że wirusem SARS-CoV-2 zakaziło się na świecie ponad pół miliona ludzi. Liczba zgonów zbliża się do 30 tysięcy, a epicentrum pandemii znajduje się teraz w Europie, choć z coraz gorszą sytuacją mamy do czynienia w USA. Koronawirus dotarł już do wszystkich państw świata. Nakaz pozostania w domach obejmuje w tej chwili ponad jedną czwartą populacji na całym świecie. W Argentynie, Indiach i Egipcie wprowadzono...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 27 mar 2020 17:22 | Witam, wczoraj (26 marca - przyp. FN) o godzinie 19 nad Olsztynem latał bardzo nisko dziwny śmigłowiec. Leciał bardzo nisko, miał dziwne oświetlenie (bardzo jasne nienaturalne światło), ciężko było dostrzec jego kontury ale miałem wrażenie że jest koloru głębokiej czerni i jakby to nie był śmigłowiec a latający samochód taki szeroki śmigłowiec do tego odgłos silnika taki dziwny jakby wydobywał się z głośników a nie z pracującego silnika. Pozdrawiam

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 13 marca 2020 | Mam wrażenie, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawę z tego, co się stało na świecie w związku z koronawirusem. Cały czas czytam, że ‘to zwykła grypa, z tym że mniej groźna’, a w ogóle to ‘jest to burza w szklance wody’, wszystko minie, a o tym całym wirusie z Wuhan szybko zapomnimy. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – koronawirus zmieni świat, jaki znamy.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS BYĆ MOŻE UWOLNI OSTATNICH NIEWOLNIKÓW, CZYLI ZWIERZĘTA TRAKTOWANE PRZEZ LUDZI JAK PRZEDMIOTY...

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.