Dziś jest:
Niedziela, 29 marca 2020

Znaczna część 'ludzi związanych z FN' to piloci wojskowi. Najciekawsze jest to, że w amerykańskim MUFON ten procent jest... bardzo podobny!

Komentarze: 15
Wyświetleń: 4890x | Ocen: 62

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Sob, 15 luty 2020 15:56   
Autor: FN, źródło: FN   

NAGŁA I NIESPODZIEWANA ŚMIERĆ - SPECJALNA OPIEKA PO TAMTEJ STRONIE


Nagła i niespodziewana śmierć... Każdego dnia dowiadujemy się o ludziach, którzy tego doświadczyli. W tekście na naszych stronach poświęconemu katastrofie w Smoleńsku 10 lat temu jedną z bohaterek była p. Mariola, która przysłała do nas e-mail dokładnie rok wcześniej (10 marca 2009 roku), w którym przewidziała, że dojdzie do „katastrofy prezydenckiego samolotu”.

Sprawa ta była bezprecedensowa, więc dlatego także treść tego e-maila ukazała się na naszych stronach. Sugerowała w nim,  że tuż po nagłej śmierci ludzkie dusze są czasami zagubione i zdezorientowane, co potwierdzają także nasze wcześniej zebrane informacje. Ta sprawa w ogóle wymaga omówienia w przyszłości, bo temat „co widzimy i przeżywamy tuż po śmierci fizycznej” jest wart dłuższego tekstu.

 


Subject: Artykuł dot. odchodzących dusz

 Witam Szanowną Redakcję,

 W nawiązaniu do tragicznych wydarzeń i do mojej wizji pragnę dodać moje inne doświadczenie opisane w artykule ,który wcześniej został umieszczony pod przybranym nickiem na  "Cudownym portalu-" (do wiad. redakcji),a jeszcze wczesniej Redakcja 'Nieznany Świat" zamieściła  moją relację z tego doswiadczenia.

 W artykule opisuję to co może się dziać z duszmami tragicznie zmarłymi. Opisuje miejsce ,które odwiedziłam ,a w którym dokonuje sie oczyszczenie i uzdrowienie takich dusz.

Pozdrawiam serdecznie,

 


Tytuł: Leczenie duszy,oraz  wizyta w sanatorium dla dusz

 „Ludzi ,którzy umarli w wyniku przewlekłej choroby ,widziałam często ,jak odpoczywali,otoczeni przez białe światło,jeszcze przez jakiś czas po śmierci.Wygląda to tak,jakby zajmował się nimi jakiś „szpital” po drugiej stronie”

                                                                         B.A.Brennan –„Dłonie pełne światła”

 Temat duszy ,jej inkarnacji ,wyborów , postaw , działań w czasie życia w materii jest dla mnie  niezwykle interesujący. Uświadomiłam sobie ,że mogę widzieć i słyszeć ludzkie dusze zarówno zmarłych ,jak i żywych, że mają mi sporo do powiedzenia. Często bywa tak ,że istnieje duża rozbieżność między intencjami duszy a osobowością ,w którą się wcieliła. Zdarza się ,że dusza nie może poradzić sobie z zadaniami ,jakie sobie wyznaczyła .Ciężka choroba, wypadek ,przedwczesna śmierć  niweczy plany wcielenia. Z punktu widzenia osobowości jest to tragedia i często pozostaje żal  bliskich po stracie ukochanej osoby.

Przedwczesne odejście z fizycznego planu ma także wpływ na następne wcielenie. Jeżeli jednak  dusza po opuszczeniu ciała  przejdzie do przestrzeni  jej  przynależnej, to rozpoczyna  tam proces uzdrawiania i planowania następnej inkarnacji. O życiu pomiędzy  wcieleniami ,obszernie pisał dr. Newton w cyklu swoich książek. Niedoceniany  przez niektórych z powodu metody (hipnozy), jakiej użył do swoich badań.Część z nas musi leczyć duszę już za życia, w ciele fizycznym, aby móc  istnieć w harmonii i w zdrowiu.

Powtórzę za B.Zgorzyńską ,autorką książki” Rozświetlanie siebie i świata”- „ Dusza cierpi, gdy zatrzymujemy się w rozwoju ,żyjemy byle jak, odchodzimy od wewnętrznych wartości, krzywdzimy siebie i innych. Kiedy ona choruje cierpi tez ciało materialne ”Dusza cierpi również ,gdy za życia nie zdołała sobie poradzić z problemami ,chorobami ,wypadkami ,jako następstwem jej intencji i wyborów .Uzdrawianie, załatwianie bolących problemów z poziomu duszy ,jest w moim odczuciu jedną z najszybszych i najbardziej efektywnych metod. Po ciężkim życiu ,po wypadkach, dusze otaczane są szczególną troską. Są leczone ,uzdrawiane i zdaje się ,że mają więcej czasu na odpoczynek. Niewątpliwie, w tym procesie  mają do pomocy całą rzeszę  przewodników i opiekunów, z różnych poziomów rzeczywistości ,w zależności od stopnia rozwoju  duszy ,problemu z jakim musi się uporać ,rodzaju uzdrowienia. Dane mi było mieć wgląd we fragment  pracy opiekunów i to co zobaczyłam potwierdza obserwacje i doświadczenia wielu osób.

Nie pamiętam jak znalazłam sie w tym obszarze rzeczywistości. Na pewno przybyłam tu bez przewodnika, ale nie sama. Zanim moja świadomość rozpoznała ten obszar ,poczułam ,że przyprowadziłam do niego jeszcze kogoś. Ten obszar to miejsce ,gdzie przybywają dusze po opuszczeniu ciała, w wyniku śmierci fizycznej. Nie wiem kiedy przygarnęłam również towarzysza podróży , prawdopodobnie w wędrówce przez astral, tuż po wyjściu  świadomości z ciała fizycznego. Duszyczka ta , była do mnie przyczepiona ,ściskając mnie  mocno ,co odczuwałam nawet w ciele fizycznym. Domyślam się, że byłam dla niej kimś w rodzaju przewodnika. Kiedy uzyskałam świadomość miejsca w którym przebywałam, zaczęłam stanowczo ,acz delikatnie uwalniać sie od mojego towarzysza .Zauważyłam też,  że ma uszkodzoną  twarz i dowiedziałam się ,że to na skutek wypadku. Kiedy poczuł się pewnie w nowym miejscu , przestał przebywać w  mojej bezpośredniej  bliskości. W międzyczasie zaczynały  pojawiać się inne dusze.

Miały postaci ludzi ,w których się ostatnio wcielały. Większość z nich wyglądała  młodo. Nie potrafiłam rozpoznać ,czy  wszyscy odeszli jako młodzi ludzie, czy rzeczywistość astralna zniekształciła ich faktyczny  wiek. Otoczyły  mnie i  z zainteresowaniem rozpoczęły ze mną rozmowę. Dusze zachowywały  się  wobec mnie przyjaźnie i miło. Zauważyłam, iż były już świadome faktu, że na ziemi uważane są za zmarłe .Nie wyczuwałam u nich strachu ani agresji. Wiedziałam jednak ,że mają jeszcze pamięć ostatniej inkarnacji i niepewność związaną ze swoim dalszym losem. Dusze były bardzo otwarte, rozmowne i  wyraźnie mną zainteresowane. W pewnym momencie otrzymałam   „poczęstunek”, który przypominał  złocisty napój i ciasto .Domyślam się ,że był to rodzaj złotej energii. W ten sposób umożliwiono mi wzmocnienie i doładowanie mojego  pola . Rzeczywistość w której się znalazłam, odczuwanie i słyszenie ,były tak realne ,że w pewnym momencie pomyślałam: „może i ja umarłam tylko o tym nie wiem". Dusze natychmiast pochwyciły moją myśl i odpowiedziały: 'Nie umarłaś ,jesteś żywa ,jesteś naszym gościem".

Ciekawe,  że myśląc  o swojej śmierci, nie odczuwałam negatywnych emocji ,a raczej zdziwienie, że mogło mi się to przydarzyć, i tego wcześniej nie zauważyłam. Wówczas też, po raz pierwszy odnotowałam obecność opiekuna dusz, przebywających  w tym obszarze-w tej „izbie przyjęć”. Po pewnym czasie usłyszałam, że dusze wzywane są do światła. Zaczęłam je zachęcać, aby przechodziły za wzywającym je głosem. U niektórych  dusz pojawił się  lekki niepokój, a towarzyszka mojej astralnej podróży, próbowała wszystkich przechytrzyć i ukryć się przed światłem. Wyczułam jej intencje i nakłoniłam ,aby jednak skorzystała z zaproszenia. Zobaczyłam wejście do  bardzo jasno oświetlonego pomieszczenia. Miałam tylko częściowy wgląd, jakby przez uchylone drzwi. Światło najpierw było białe, następnie przechodziło w jasnozieloną poświatę. Skojarzyłam to z kolorem oznaczającym uzdrawianie.

Zorientowałam się, że po tej terapii, dusze zostały uzdrowione ,i otrzymały  dar lepszego rozumienia swojej obecnej sytuacji. Telepatycznie wyczułam  ich zharmonizowanie  i spokój. Zauważyłam też, że nastąpił  naturalny  podział w ich grupie. Niektóre przekazały mi myśl "idziemy wyżej" ! Wtedy to odnotowałam obecność czwórki Istot .Dwie pary- kobiety i mężczyźni.”Ubrani „byli w srebrzysto -seledynowo-zielono- fioletowe szaty. Pamiętam ,że „stroje” kobiet składały się z tysiąca malutkich drgających, mieniących się punkcików. Sądzę, że i kolor energii tych istot i cyfra cztery były symboliczne. Miałam sobie przełożyć to na zrozumiały dla mnie język. Kolor fioletowy uznawany jest za kolor oświeconych opiekunów. Zieleń oznacza uzdrowicieli. Przebłyski srebrnego- mówią zapewne o ich wysokiej wibracji, dostojeństwie. Czwórka przynależy do czakramu serca ,a czakram serca jest najważniejszym ośrodkiem używanym przy uzdrawianiu. Według B.Brennan” w procesie uzdrawiania serce przeistacza energie planu ziemskiego w energie duchowe i vice versa”.

To Miłość jest jedyną siłą we wszechświecie akceptującą i uzdrawiającą. Przybyłe istoty prezentowały się poważnie  i dostojnie. Wiedziałam, że byli kimś znaczącym nie tylko  dla dusz po które przyszli, ale i ich opiekuna. Przeprowadzili coś w  rodzaju wglądu. Ich oblicza wyrażały troskę i zadumę, a ich obecność wiązała się niewątpliwie z „awansem” niektórych dusz. Zauważyli moją obecność, ale pozostali milczący i aprobujący. Jedną z tych istot znałam z mojego wewnętrznego widzenia. Nazwę go „milczącym obserwatorem” .Im częściej o nim myślę ,tym bardziej odnoszę wrażenie ,że mnie sprawdza, tak jakby śledził moje postępy. Mam wrażenie ,że mnie do czegoś przygotowuje. Do przewodnictwa dla innych dusz? Drogę  w końcu znam dobrze, znam też wielu przewodników i opiekunów. Nie wykluczam zatem i tego zadania. W tym wcieleniu byłam już pośrednikiem dla wielu dusz. Wygląda na to ,że to od tej Istoty, uzyskałam zgodę na przebywanie w tym wymiarze  i oglądanie całego zdarzenia. Powrót do świadomości w ciele fizycznym ,był bardzo spokojny i niczym nie zakłócony. Było to jedno z najlepszych doświadczeń w moim  obecnym życiu. Towarzyszyło mi uczucie spokoju i harmonii. Zobaczyłam, że potrafię pomóc i nie jest to ani niebezpieczne ,ani też nie zakłóca mojej osobistej harmonii. Wystarczy zrozumienie  i zaufanie  do siebie, do swojej Wyższej Jaźni i opiekunów duchowych.  Uświadomiłam sobie, że dusze przebywając w innym wymiarze uczą się, oraz przechodzą proces harmonizacji i uzdrowienia. Towarzyszą im opiekunowie duchowi, którzy czuwają nad ich rozwojem. Wiem, że moje doświadczenie jest podobne do innych  relacji z zaświatów. Zastanawiałam się czemu to może jeszcze służyć? Może to ma być tylko moje osobiste doświadczenie. Może miałam być  kanałem, abym mogła o tym opowiedzieć innym. Wiem jednak ,że nic nie dzieje się bez przyczyny. Moją opowieść wydrukowano W Nieznanym Świecie i okazało się ,że pomogłam przynajmniej jednej osobie. Oto poniżej fragmenty  jej listu..Niechaj więc służy i innym.

„ Przeczytałam list …. z Wrocławia i prawie skamieniałam z wrażenia.
Moja ukochana Mama odeszła 11 stycznia tego roku. Odeszła nagle, niespodziewanie, pozostawiając mnie i mojego brata zupełnie nieprzygotowanych na Jej śmierć. Było mi bardzo ciężko. Chodziłam do Niej codziennie, załatwiałam różne drobne i ważniejsze sprawy i nagle zostało mi to odebrane. Już kilka dni przed śmiercią bardzo źle się czuła i była ogromnie osłabiona, a nie chciała słyszeć o szpitalu. Bałam się Ją denerwować, więc tylko biegałam do apteki po różne specyfiki, które mogłyby Jej pomóc.

Kiedy odeszła, nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Najbardziej mnie dręczyło, że nie było mnie przy Niej, kiedy umierała (znalazłam Ją rano) i że nie wiem, co się z Nią teraz dzieje. Nie spałam po nocach, łykałam rudotel, żeby się pozbierać, porządkowałam mieszkanie i wciąż płakałam.

Jakieś dwa tygodnie po Jej śmierci zaczęłam słyszeć w nocy dzwoniący telefon. Wybiegałam z łóżka, dopadałam słuchawki, ale był tylko zwykły, przeciągły sygnał. 31-ego stycznia udało mi się wreszcie mocno zasnąć. Znów zadzwonił telefon i odebrałam go we śnie. Usłyszałam głos Mamy, bardzo odległy i słabiutki, ale każde słowo wryło mi się w pamięć. Powiedziała: - Nie martw się. Teraz jestem w takim jakby szpitalu, a później przejdę do sanatorium. Potrzebuję dużo energii.”

 

Komentarze: 15
Wyświetleń: 4890x | Ocen: 62

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5


Sob, 15 luty 2020 15:56   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (15)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Wt, 25 luty 2020 08:07 | brak oceny

kubekk | Załogant

Bardzo dziękuję za wpis, jako dopełnienie tematu polecam film Nosso Lar. Wywarł na mnie bardzo duże wrażenie i w jakiś sposób zmienił moje życie i postrzeganie świata.

Śr, 19 luty 2020 22:03 | ocena: + 1

abrovb | Załogant

O to widze ze jest wiecej przewodnikow dusz. U mnie od czasu mojej ostatniej smierci klinicznej, i przejscia na druga strone do domu, dzieje sie rowniez cos podobnego. Zaczelo sie gdy bylem na cmentarzu i slyszalem dziwne glosy, caly szum glosow, i wtedy zaczalem wizualizowac swiatlo ktore widzialem po tamtej stronie, glosy zaczely slabnac oddalac sie. Rowniez gdy umiera jakis znajomy lub ktos z rodziny to przychodza do mnie i ja im wizualuje to swiatlo wskazujace droge do domu. Ostatnio gdy lezalem w szpitalu , przechodzilem korytarzem /wracalem z papieroska/ obok sasiedniego pokoju, drzwi byly otwarte, a w pokoju przy luzku stala , trzymajac sie lozka starsza kobieta /okolo 90/ patrzyla sie na m,nie takim blagalnym wzrokiem , ze nie moglem tego zapomniec. Na drugi dzien gdy lezalem jeszcze w lozku znowu ja zobaczylem, zrozumialem ze umarla, wiec wizualizowalem jej to swiatlo. Za jakies 10 -15 minut zaczal sie halas i rumor w tym pokoju, chyba wzsystkie pielegniarki i lekarze przybiegli by ja ratowac.
Wiem ze nie wszystkie dusze ludzi ktorzy umra dostaja sie tak prosto do domu czyli na tamta strone, czesc z nich zostaje po tej stronie i sie blakaja, czasem wyrzadzajac szkody zyjacym ludziom. Dusze te by egzystowac w naszym wymiarze potrzebuja energii, i musza ja skads wziasc.

Wt, 18 luty 2020 11:31 | brak oceny

Tomash | Załogant

O! Właśnie wysłałem do serwisu pytanie "czy jest gdzieś opis samego momentu przejścia z tego świata w inną formę istnienia".

Rozwiń odpowiedzi (1)

Wt, 18 luty 2020 13:28 | brak oceny

Kepos | Załogant

@Tomash, ten moment przejścia nazywa się śmiercią. Jest jej kilka rodzajów. Jeden z nich to jak Anioł śmierci odłącza Anioła Stróża od ciała i rękami wyciąga Duszę z ciała. Drugi rodzaj to wypadek, w którym władny Anioł, robiący ten wypadek, wyłapuje wylatującą Duszę podczas uderzenia - wypadkiem karany jest również Anioł Stróż człowieka. Kolejny rodzaj śmierci jest jak Anioł Stróż kona z powodu choroby ciała i żeby odebrać Duszę musi pojawić się Anioł śmierci. Jeszcze inny rodzaj śmierci we śnie, jeden z najgorszych rodzajów śmierci, w tym wypadku Aniołowie wyciągają delikatnie śpiącą Duszę z ciała i przekazują ją dalej.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Śr, 19 luty 2020 10:22 | brak oceny

KataZahu | Załogant

@Kepos, dlaczego uwazasz, że śmierc we śnie jest najgorszym rodzajem śmierci. Niedawno zmarl tak mąz mojej znajomej i gdy rozmawialam z inną osoba na ten temat powiedziała mi, że to najlesza śmierc i widac sobie na to " zaslużył".

Rozwiń odpowiedzi (1)

Śr, 19 luty 2020 13:39 | brak oceny

Kepos | Załogant

@KataZahu, to, że śmierć we śnie jest jedną z najgorszych śmierci, wiem to od Aniołów i jedną taką śmierć miałem pokazaną z punktu widzenia wymiaru duchowego. Śmierć z przegonieniem "przypisanego" z aury człowieka.

Pon, 17 luty 2020 23:04 | brak oceny

30Weteranka-9_ | Załogant

Dziękuję za ten post. Przed laty umarł nagle mój wujek. Gdzieś około pół roku po jego śmierci miałam sen, w którym zaglądałam przez żywopłot do środka jakby skweru w jakimś sanatorium. Na ławkach siedzieli dość stłoczeni ludzie. Na jednej z nich siedział wujek. Zapytałam go, wujku to ty jesteś w sanatorium? jak ci tu,na co on odpowiedział, tak i że czuje się dobrze i jest tu podobnie jak na ziemi. Pamiętam wokoło było bardzo dużo krzewów.

Pon, 17 luty 2020 08:40 | ocena: + 2

ikar-us | Załogant

Dziękuję za artykuł, był ważny dla mnie. Pozdrawiam

Nie, 16 luty 2020 20:54 | ocena: + 4

andre520 | Załogant

Czytam to ze łzami w oczach i mam wrażenie ,że tak właśnie jest jak opisuje ten przepiękny relacji osoby będącej na wycieczcie że tak to nazwię dzięki OOBE . Teraz wyciągam wniosek ile krzywdy robi swoim wyznawcom religia katolicka i inne podobne strasząc piekłem i innym skutkami , które potem w godzinie śmierci robię niewyobrażalne krzywdy bo na pewno nie jedna dusza przeszyta jest wielkim strachem bo nie zdaje sobie sprawy ,że tego nie ma czym ta religia karmiła ją strachem przez cała karnację .

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pon, 17 luty 2020 10:43 | ocena: -2

Kepos | Załogant

@andre520, jestem świadkiem tego wymiaru, w którym słychać wycie, zawodzenie i jęki Dusz ludzkich. Jest to ten sam wymiar, który widziały dzieci w Fatimie pod nazwą "wizja piekła". Jest to najgorszy wymiar czyśca, miejsce kary okresowej, również dla Aniołów. Słuchając wydobywających się stamtąd odgłosów można postradać zmysły.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 20 luty 2020 21:32 | ocena: + 2

adrenalina_85 | Załogant

@Kepos, zmień psychiatrę

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 21 luty 2020 11:01 | ocena: -2

Kepos | Załogant

@adrenalina_85, dziecko, jeszcze dużo świata do zapoznania przez ciebie.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 21 luty 2020 22:31 | brak oceny

adrenalina_85 | Załogant

@Kepos, grunt, że nie szpitali psychiatrycznych

Nie, 16 luty 2020 03:18 | brak oceny

ShimmyG | Załogant

Ja to się czuje jak żółtodziób. Mam charakter pytający.

Sob, 15 luty 2020 22:09 | brak oceny

Jolaos | Załogant

Coś pięknego ****

moja dusza też czuje że to prawda , że wiele razy ten "cykl" zaliczyła.
Dziękuję za ten artykuł.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] W odniesieniu do artykułu o mrówkach w Iraku to może opiszę krótko mój sen sprzed paru miesięcy gdzie jak by w śnie/duchu byłem w Iraku ale raczej nie w erze nowożytnej tylko w dawnych czasach i widziałem bojowników Irakijskich takich z jak by szczepu  jak w filmie 'Apocalypto' Mela Gibsona - i ja im podawałem czystą wodę do picia i te kilka osób/bojowników tak patrzyło na mnie i odezwał się głos 'Irak'. Sen się skończył.  Irak ma jakąś strategiczną wartość (religijną...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 27 mar 2020 17:22 | Witam, wczoraj (26 marca - przyp. FN) o godzinie 19 nad Olsztynem latał bardzo nisko dziwny śmigłowiec. Leciał bardzo nisko, miał dziwne oświetlenie (bardzo jasne nienaturalne światło), ciężko było dostrzec jego kontury ale miałem wrażenie że jest koloru głębokiej czerni i jakby to nie był śmigłowiec a latający samochód taki szeroki śmigłowiec do tego odgłos silnika taki dziwny jakby wydobywał się z głośników a nie z pracującego silnika. Pozdrawiam

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 13 marca 2020 | Mam wrażenie, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawę z tego, co się stało na świecie w związku z koronawirusem. Cały czas czytam, że ‘to zwykła grypa, z tym że mniej groźna’, a w ogóle to ‘jest to burza w szklance wody’, wszystko minie, a o tym całym wirusie z Wuhan szybko zapomnimy. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – koronawirus zmieni świat, jaki znamy.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS BYĆ MOŻE UWOLNI OSTATNICH NIEWOLNIKÓW, CZYLI ZWIERZĘTA TRAKTOWANE PRZEZ LUDZI JAK PRZEDMIOTY...

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.