Dziś jest:
Wtorek, 25 stycznia 2022

"Ludzie uczą się w 25 procentach od mistrza, w 25 procentach słuchając samych siebie, w 25 procentach od przyjaciół, a w 25 procentach uczy ich czas."
/P. Coelho/

Komentarze: 31
Wyświetleń: 3241x | Ocen: 36

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pon, 29 lis 2021 20:02   
Autor: Beata Dąbek, źródło: FN   

Elizabeth Kübler-Ross - NIEZWYKŁE ŻYCIE KOBIETY, KTÓRA NAUCZYŁA LUDZI UMIERAĆ

Historia słynnej psychiatry Elizabeth Kübler-Ross to wszystkie elementy wiedzy o sensie życia i życiu po śmierci. Występuję w niej motyl jako znak od wyższej świadomości, motyw reinkarnacji i spotkania z duchem.  - Myślę, że to historia warta odnotowania w archiwum Nautilusa, ponieważ mamy tutaj połączenie człowieka, który należał do świata medycyny i nauki a jednocześnie mającego tzw. " kosmiczną świadomość" – napisała autorka tekstu  w serwisie FN.

 

(tekst artykułu przysłany na pokład okrętu Nautilus)

 Elizabeth Kübler-Ross  - NIEZWYKŁE ŻYCIE KOBIETY, KTÓRA NAUCZYŁA LUDZI UMIERAĆ

Historia Jej życia rozpoczyna się w Zurychu w bogatej rodzinie 8 lipca 1926 roku, gdzie przyszła na świat jako jedna z trojaczek. Ważyła jeden kilogram, ale jak stwierdził lekarz odbierający poród, to ona wskazała siostrom drogę, więc rodzice nie będą musieli się o nią martwić.

Elizabeth była faktycznie od wczesnego dzieciństwa bardzo niezależna i dlatego bycie jedną z trojaczek było dla niej dość uciążliwe ze względu na, jak to określała, brak własnej tożsamości.



Pierwsze zetknięcie ze śmiercią nastąpiło w życiu przyszłej pani psychiatry w dzieciństwie, kiedy po silnym przeziębieniu trafiła do szpitala. Leżała tam na sali z dziewczynką, której nikt nie odwiedzał. Pewnego dnia dziewczynka oświadczyła małej Elizabeth, że odejdzie tej nocy i że wie o tym od istot, które ją o tym powiadomiły, oraz że owe istoty czekają na nią i poprosiła, aby nie martwiła się o nią. Tak też się stało. Opisała to w książce "Koło życia".


Kolejne spotkania ze śmiercią w dzieciństwie to śmierć koleżanki z klasy, która umarła po dotknięciu paraliżem, a następnie sąsiada, który spadł z drzewa jabłoni. Rodzina prowadziła bardzo aktywny tryb życia, grali na instrumentach, wyjeżdżali w góry, gdzie ojciec chcąc zahartować dzieci starał się, aby spędzały tam czas w surowych warunkach. 

 Kiedy jedna z trojaczek trafiła do szpitala dotknięta paraliżem Elizabeth podjęła decyzję o zostaniu w przyszłości lekarzem. Nie spotkało się to z akceptacją surowego ojca, który chciał, aby pracowała w jego przedsiębiorstwie. Doprowadziło to do wyprowadzki z domu i rozpoczęcia życia na własny rachunek. Na początku pracowała jako służąca, ale w końcu otrzymała posadę w laboratorium szpitalnym, gdzie mogła wdychać jak to sama określała najświętszy, najcudowniejszy, najwspanialszy zapach szpitala. Nie bała się pobierać krwi od prostytutek chorujących na choroby weneryczne, czego obawiali się inni. 

 Po zakończeniu wojny zgłosiła się do Voluntary Service for Peace. Na początku pracowała przy odbudowie francuskiego miasteczka, a potem wyjechała przez Szwecję do Polski. Obiecała to bowiem swojemu przełożonemu profesorowi Weitzowi, który w komorach gazowych stracił wszystkich bliskich. W roku 1947 znalazła się we wsi Lucimia w województwie mazowieckim.

 

W małej dwuizbowej chałupie stworzyła wraz z dwoma felczerkami zaimprowizowaną przychodnię, gdzie usuwały odłamki, przyjmowały porody, przeprowadzały amputację i wszelkie inne zabiegi. Udało jej się tam uratować życie trzyletniego chłopca. Było to jedyne ocalałe dziecko kobiety pochodzenia żydowskiego, która w obozie w Majdanku straciła męża i pozostałe dzieci w liczbie dwunastu. W dowód wdzięczności otrzymała za to od owej kobiety zawiniątek z błogosławioną ziemią. Zabrała go ze sobą do Szwajcarii, ale wcześniej chciała jeszcze zobaczyć obóz w Majdanku, by spróbować choć trochę zrozumieć. Przed wejściem do baraków zwrócił jej uwagę latający motyl rusałka pawik z " niebieskimi oczami" na skrzydłach. Jak wspominała po latach, latał wokół niej, jakbym celowo chciał by go zapamiętała . Po przekroczeniu progu baraku jej oczom ukazał się niezwykły widok. Na ścianach widniały wydrapane paznokciami, kamykami motyle. Do dzisiaj nie zachował się niestety ani jeden. Elizabeth wspomniała:

"Były wszędzie, gdzie tylko spojrzałam, w każdym baraku do którego weszłam".

Przez następne lata zastanawiała się dlaczego motyle? Odpowiedź znalazła wiele lat później.


 

 

Do Polski wróciła jeszcze jeden raz by pomóc w łączeniu dzieci z rodzicami.

 

Po powrocie do Szwajcarii podjęła studia medyczne. Nad jeziorem Zuryskim często spotykała Carla Gustawa Junga, ale wtedy jeszcze nie miała odwagi by podejść do niego, oraz wybrać jako specjalizację psychiatrię. W trakcie studiów poznała przyszłego męża amerykańskiego Żyda Emanuela Rosa. Wraz z nim wyjechała do USA, choć w planach miała wyjazd na jakiś czas do Indii, gdzie pracował jej brat.

 W lipcu 1959 roku rozpoczęła swoją karierą na oddziale psychiatrycznym w Manhattan State Hospital. Jak wspominała po latach było to przykre doświadczenie, gdzie zobaczyła, jak traktuje się szczególnie ciężkie przypadki takie jak schizofrenia. Pacjenci byli bici kijami, poddawani elektrowstrząsom, podawano im w dużych ilościach otępiające leki. W ciągu dwóch lat udało jej się to zmienić i wielu pacjentów dzięki niej i jej praktykom mogło zacząć nowe życie już poza szpitalem.

Po przeprowadzce wraz z mężem do Chicago zatrudniła się w laboratorium psychiatry i psychoanalityka dr Sydneya Margolina. Tam poraz pierwszy dając wykład dla studentów w zastępstwie profesora podejmuje temat śmierci. Wtedy nie zdawała sobie sprawy z tego, że właśnie następuje przełom, ponieważ w trakcie wykładu przedstawiła studentom młodą umierającą na białaczkę dziewczynę. Studenci podjęli rozmowę z Lindą, która stała się dla nich nie pacjentką, ale kimś kim oni mogli być. Elizabeth podsumowała to spotkanie - wykład w następujący sposób :

"Teraz reagujcie jak istoty ludzkie, a nie jak naukowcy".

 Jesienią 1965 roku wraz z czterema studentami teologii, którzy zgłosili się do niej po wspomnianym wykładzie rozpoczęła starania, aby móc rozpocząć rozmowy z umierającymi pacjentami na temat doświadczenia śmierci. Po przełamaniu oporu lekarzy znalazła pacjentów gotowych podzielić się swoimi doświadczeniami. Rozmowy za zgodą pacjentów były nagrywane.

 

Za wenecką szybą siedziało audytorium składające się seminarzystów. Wkrótce dołączyli - lekarze, pielęgniarki, sanitariusze, duchowni, rabini, oraz terapeuci z różnych specjalizacji. W sumie odbyło się ponad 200 rozmów z umierającymi, którzy mieli do przekazania między innymi, aby żyć tak, by nie spoglądać wstecz, nie żałować zmarnowanego życia, nie żałować rzeczy, których się nie zrobiło, by żyć szczerze pełnią życia, oraz, że najważniejsza jest miłość.

 

Seminaria te zaowocowały książką, którą Elizabeth napisała w dwa miesiące "Rozmowy o śmierci i umieraniu". Zawarła w niej do dzisiaj obowiązujące fazy godzenia się ze śmiercią. Jest ich pięć.

Powstały one po wnikliwej obserwacji zarówno osób umierających jak i osób przeżywających żałobę. Brzmią następująco :

 

  1. Zaprzeczenie, to nie może być prawda

 

  1. Gniew skierowany na wszystkich dookoła, płacz

 

  1. Negocjacje prowadzone z Bogiem, losem

 

  1. Depresja powodująca smutek, poczucie utraty

 

  1. Akceptacja, często powodująca chęć milczenia i braku zainteresowania sprawami  zewnętrznymi

 

W podtytule książki wydanej w 1969 roku napisała "Czego umierający mogą nauczyć lekarzy, pielęgniarki, urzędników i własne rodziny". Przełamała w ten sposób istniejące tabu wokół tematu śmierci słusznie zadając pytanie : "Im większe postępy robimy w nauce, tym bardziej zdajemy lękać się śmierci, zaprzeczać jej istnieniu. Jak to możliwe?".

 Zauważyła, że chory bardziej pragnie choć na chwilę skupienia na jego osobie, niż tylko na aparaturze, która ma przytrzymać go przy życiu. Tłumaczyła to lękiem personelu medycznego przed nadchodzącą śmiercią, który powoduje większe skupienie na aparaturze niż na pacjencie, który umiera.

 „Rozmowy o śmierci i umieraniu" sprzedały się w ponad 10 milionach egzemplarzy i stały się bestsellerem. Przetłumaczono je na 37 języków. Do dzisiaj znajdują się w wielu szpitalach i domach opieki. Pięć etapów godzenia się ze śmiercią swoją i innych na trwale zmieniło podejście do umierających.

 

Sama Elizabeth na słowa krytyki, że ludzie mogą różnie przechodzić te etapy postulowała, aby nie traktować ich jak dogmatu tłumacząc w 1980 roku w show telewizyjnym w Baltimore:

"Po prostu bądź sobą. Jeśli masz ochotę krzyczeć, krzycz, jeśli płakać - płacz. Nie próbuj podążać za podręcznikiem, ani nie daj sobie wmówić, co masz robić. Ufaj sobie, swoimi własnym naturalnym emocjom"

 

Lata siedemdziesiąte dwudziestego wieku, to czas kiedy Elizabeth, która stała się pionierem opieki hospicyjnej w Stanach Zjednoczonych, intensywnie podróżowała po całym świecie z wykładami, na które trzeba było umawiać się z nią z ponad dwuletnimi wyprzedzeniem. Przychodziło do niej tysiące listów od ludzi z całego świata. Spotykała się ze "zwykłymi ludźmi", oraz tymi znanymi, sławnymi, którzy zabiegali o znajomość z nią.

 Wśród osób, które zgłosiły się do sławnej lekarki, była jedna z jej wcześniejszych rozmówczyń pani Schwartz. Znajomość ta otwarła w życiu pani psychiatry kolejny niezmiernie ważny rozdział.

 Pani Schwartz aż dziesięć razy balansowała na granicy życia i śmierci lądując na oddziale reanimacyjnym. Jak sama opowiadała z góry widziała personel medyczny walczący o jej życie.

W jednym przypadku uznano ją nawet za zmarłą. Była osobą uznaną za zdrową psychicznie.

Przyszedł jednak dzień, w którym pani Schwartz faktycznie umarła.

 Dziesięć miesięcy po tym wydarzeniu wydarzyło się coś niezwykłego. Sama Elizabeth wspominała, iż pewnego dnia drzwi jej gabinetu otwarły się i zobaczyła w nich zjawę pani Schwartz, która poprosiła o rozmowę. Zaskoczona podążyła za zjawą byłej pacjentki. Poprosiła ją o napisanie kilku słów dla znajomego duchownego. Pani Schwartz zrobiła to, po czym poprosiła Elizabeth, aby kontynuowała swoją działalność nad zagadnieniem śmierci deklarując: "Pomożemy Pani".

 Wydarzenie to zaowocowało kolejnym etapem badań nad kolejnymi fazami procesu umierania. W tym celu zebrała współpracowników i przeprowadziła doświadczenia z 20 tysiącami osób wywodzącymi się z różnych kultur w wieku od 2 lat do 99. Były to osoby, które znalazły się na pograniczu życia i śmierci. Wnioski z tych badań opisała w książce " Śmierć. Ostatni etap rozwoju".

Sama stwierdziła: "Jeśli ktoś nie jest gotowy na mistyczne przeżycia, nigdy w nie nie uwierzy. Kiedy jednak jest otwarty, wówczas nie tylko będzie je miał, ale także uwierzy w ich realność".

 

Prowadząc cały czas intensywną pracę naukową, która zaowocowała przyznaniem jej ponad 20 tytułów doktora honoris causa w uznaniu jej dorobku naukowego, jednocześnie rodzi i wychowuje wraz z mężem również naukowcem, córkę Barbarę i syna Kennetha.

 Nie miała oporów, aby mówić otwarcie o reinkarnacji. Twierdziła, że spotkała swoją "bratnią duszę" z zaświatów Salema, dzięki któremu została zabrana między innymi do czasów Jezusa. Żyła wtedy jako kobieta o imieniu Isabel.

 

W książce " Rozmowy o śmierci i umieraniu" napisała:

 "Mądrość komórek idealnie zgadza się z przekazem największych mędrców i nauczycieli duchowości. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia. Jest częścią życia, które obejmuje wszystko. Cokolwiek się rodzi, musi umrzeć, a jednak w kosmicznym porządku rzeczy znaczy to tyle, co przejście do innego życia przekształcając się w nowe pokolenie komórek. Reinkarnacja dokonuje się na naszych oczach".

 Kolejnym krokiem, który podjęła, był zakup ziemi. Stało się to w 1977 roku. Miejsce zostało dokładnie wskazane Elizabeth przez motyla, takiego samego jakiego spotkała w Polsce przed wejściem do baraków w obozie w Majdanku. Powstał tam ośrodek Santi Nilaja- kraina wiecznego spokoju. Jest to centrum leczenia dla umierających osób, oraz dla ich bliskich.

Jednocześnie lekarka twierdziła, że została powierzona jej misja z zaświatów, aby ona jako osoba należąca do świata medycyny i nauki mówiła otwarcie, że śmierć nie istnieje i dotyczy wszystkich istot. Mówiła też, że zyskała " kosmiczną świadomość".

 

Tymczasem życie postawiło przed nią kolejne zadanie. Coraz więcej mówi się w tym czasie o nowym rodzaju raka, który głównie atakuje młodych mężczyzn, gejów, którzy umierają w bardzo szybkim tempie. Zostaje zapytana, czy przyjmie do swojego ośrodka chorego na AIDS. Zgadza się bez wahania. W wieku 57 lat wraz z pracownikami i wolontariuszami zakłada farmę w Wirginii Healing Waters ( lecznicze wody).

 Zgłasza się do niej wiele osób informujących, jak źle traktowane są dzieci z HIV. Szczególnie poruszyła ją historia małej dziewczynki, która od urodzenia była trzymana w klatce w szpitalu w Bostonie. Personel medyczny bał się jej dotykać. Nie umiała w wieku dwóch lat raczkować.

 Chciała, by pomóc tym dzieciom założyć hospicjum dla dzieci z wirusem HIV. Jednakże w tym przypadku spotkało się to z przeciwem lokalnej społeczności. Nie pomogły spotkania, rozmowy informujące o tej chorobie. Ośrodek został w 1994 roku podpalony. Elizabeth nie poddała się i umieściła wszystkie chore dzieci w 350 rodzinach, które znalazła dzięki ośrodkowi Santi Nilaja.

 W książce opisała trudne sytuacje w sposób następujący:

 "Nieszczęścia czynią cię jedynie silniejszymi. Ludzie zawsze mnie pytają, jaka jest śmierć. Odpowiadam im, że jest wspaniała. To najłatwiejsza rzecz, jaką będą mieć kiedykolwiek do zrobienia. Życie jest ciężkie. Życie jest walką".

 

Jeżeli chodzi o samą Elizabeth, to śmierć przyszła do niej etapami. Od 1995 roku spotykała ją seria kolejnych wylewów, powodujących nieustający ból, oraz coraz większe ograniczenia w poruszaniu, częściowy paraliż. Była skazana na całodobową opiekę. Pozostała nadal, na ile to było możliwe aktywna. Udzieliła w ostatnim etapie życia wywiadu Oprah Winfrey, gdzie przyznała, że najpierw sama była wściekła i zła. Nie przeszła etapu targowania się z Bogiem, ale przyszła do niej depresja, po czym zaakceptowała nadchodzącą śmierć. Na pytanie Oprah czego się nauczyła, odpowiedziała " Rób to, co uważasz za słuszne. Co ty za słuszne uważasz, a nie inni ludzie. Szybko naucz się mówić: nie ".

 Umarła 24 sierpnia 2004 roku. Na jej skromnym nagrobku widnieje również wizerunek motyla, tak jak na okładce każdej z książek, które napisała, ponieważ jak sama mówiła, zawsze pojawiał się w ważnych, przełomowych momentach jej życia.

 Warto też na koniec przytoczyć słowa, które  młoda Elizabeth usłyszała od swojej rówieśnicy Gołdy, którą spotkała podczas wizyty w obozie w Majdanku, a które zrobiły na niej ogromne wrażenie i które pamiętała przez całe życie.

 Gołda przeżyła obóz cudem. Będąc już w komorze gazowej została z niej wyrzucona, ponieważ drzwi się nie zamykały. Gołda przekazała Elizabeth:

 "Jeśli mogę zmienić życie jednej osoby, tak że jej nienawiść i chęć zemsty zamienią się w miłość i współczucie, to zasłużyłam by przeżyć".

 Autorka testu w serwisie FN: Beata Dąbek.


 Pięknie dziękujemy autorce tekstu Beacie Dąbek za opisanie tak niezwykłej postaci. Nadrabiamy zaległości z pocztą FN... dzisiaj odpowiedzieliśmy na ponad 150 e-maili! Łatwo nie było, ale znajdowaliśmy cudowne rzeczy.


From: Mihau
Sent: Friday, October 22, 2021 9:50 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject:

Pozdrawiam



E-mail od czytelnika serwisu, który nas poruszył i dał nadzieję, że nasza praca na pokładzie ma sens... Naprawdę mamy takich czytelników!

Witam

Zaglądam na stronę Fundacji Nautilus w miarę regularnie od października albo listopada 2018 roku, czyli od trzech lat. Wasza strona jest jedną z najbardziej wartościowych stron internetowych jakie kiedykolwiek odwiedzałem. Pojawia się tu mnóstwo wartościowych treści, a do tego ta strona ma też coś fenomenalnego, dział XXI piętro gdzie pojawiają się historie różnych przeżyć i doświadczeń ludzi dzięki którym można ogromnie poszerzyć wiedzę na duchowe tematy.

Robicie świetną robotę, gdyby istniało coś w rodzaju Nagród Nobla albo Oscarów dla stron internetowych to zdecydowanie powinniście coś takiego dostać.

Fundacja Nautilus to moim zdaniem prawdziwy fenomen w Polskiej części internetu. Nie ma niczego podobnego. Inne serwisy o podobnej tematyce są wielokroć gorsze pod każdym względem, od treści tam zawartych zaczynając i ich wartościowości aż po kwestie reklam i nachalnego zarobku na użytkownikach.

Myślę, że wasz serwis jest wyjątkowy nie tylko w Polsce ale także na skalę światową. Możliwe, że są podobne serwisy i Fundacje zajmujące się tą samą tematyką i też z wartościowym contentem i bez nachalnych reklam, ale na pewno nie ma ich więcej niż 10 na świecie (a i to optymistyczne założenie jeśli chociaż 10 takich by się znalazło na świecie w różnych krajach).

W ramach dodatkowego wsparcia przelałem wam symboliczną kwotę 50zł na numer konta podany w zakładce ,,Kontakt''. Wiem, że to mało, ale będę miał w najbliższym czasie inne ważne wydatki i nie bardzo mogę teraz więcej. Mam nadzieję, że te pięć dych na coś wam się przyda i wspomoże choć trochę wasz serwis :)

Niech okręt Nautilus płynie i rozwija się dalej, takich właśnie serwisów potrzeba w internecie, wartościowych i pozwalających poszerzyć wiedzę na najważniejsze tematy.

Pamiętajcie, że są ludzie którzy bardzo doceniają waszą pracę. I nie przejmujcie się kretynami którzy nie rozumieją tego serwisu i myślą iż to co publikujecie to jakieś bzdury, bo tacy ludzie zawsze byli, są i pewnie będą, ale jak to mówią ,,Psy szczekają a karawana jedzie dalej'' bo ma jakieś wyższy i ważniejszy cel :)

Komentarze: 31
Wyświetleń: 3241x | Ocen: 36

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pon, 29 lis 2021 20:02   
Autor: Beata Dąbek, źródło: FN   


Komentarze (31)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Czw, 2 gru 2021 23:41 | ocena: + 2

Krzysztof12 | Załogant

Szanowni czytelnicy. Fajnie się to czyta ale to tylko fantazja. Nie ma ani jednego dowodu na istnienie reinkarnacji.
1. Czemu rzekomo tylko niektórzy pamiętają poprzednie wcielenia?
2. Skąd pewność ze nie kłamią, skąd wiemy ze te opisy ktoś nie zmyślił, podpowiedział?
3. Gdzie się podziali ci którzy żyli przed nami Ok 60 - 100 miliardów ludzi? Tylko nie piszcie ze na innych planetach bo na to dowodu również nie ma.
4. Czemu miałoby służyć ukrywanie tej wiedzy przez np stwórcę ? Nie prościej wyjaśnić i już?
5. Czemu stwarzać człowieka zdolnego do grzechu nie prościej stworzyć takiego bez grzechu? Czy grzeszenia to wina stwórcy czy człowieka ?
6. Skoro reinkarnacja jest prawdziwa czemu świat nauki temu zaprzecza? Spisek jak tak to po co ?
7. Czy to nie jest kolejna religia tylko w reinkarnacje, mająca dać pocieszenie człowiekowi ciagle zalęknionemu? Nie możecie żyć w niepewności musicie znać odpowiedz?
8. Co będziecie czuli jak ta cała reinkarnacja okaże się fikcja, zburzy wasz światopogląd, sprawi ze lęk będzie narastał ?
9. Kto dziś żyje z głoszenia tych tez, kto ma z tego kasę tu i teraz?
10. Nawet jeśli ktoś pamięta poprzednie wcielenie nie jest to dowodem na reinkarnacje może to być np umiejetność odczytywania czyiś zyc z fal?

Rozwiń odpowiedzi (4)

Pt, 3 gru 2021 06:51 | ocena: -1

Marea | Załogant

@Krzysztof12, Są osoby, które utrzymują, iż pamięć przeszłych wcieleń jest wynikiem wdrukowania informacji o życiu na ziemi a pobranych z np. Kronik Akaszy, (których istnienie jest wg mnie jeszcze bardziej nie do udowodnienia).
P. S. Ja czasem dochodzę do wniosku, że musi być jakieś połączenie między reinkarnacją a "pójściem na zawsze do nieba", że obie te opcje są możliwe, tylko różnie uwarunkowane .

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 3 gru 2021 23:55 | ocena: + 1

Krzysztof12 | Załogant

@Marea, to również są pomysły których można mnożyć na pęczki. Czym Twoja propozycja, przemyślenie różni się np od tego ze człowiek został stworzony w symulacji albo ze potwór spaghetti nas stworzył? Niczym.

Nie wiemy co jest po śmierci, smierć kliniczna to nie jest smierć bo człowiek żyje (mozg pracuje i produkuje myśli), ci co głoszą swoje teorie zwykle dobrze z tego żyją (księża, jasnowidze i inni tacy, fundacja Naut. również)
Jednak jest to szkodliwe, gdyż człowiek może w te historie uwierzyć. W życiu kierujemy się faktami a nie domysłami. Kupując auto chcesz sprawdzić czy jeździ a nie brać na wiarę.
Zachęcam do nauczenia się życia w niepewności. Cieszenia się życiem i trzymania się od takich ludzi z daleka.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 4 gru 2021 12:17 | ocena: + 2

Marea | Załogant

@Krzysztof12, Niektórzy ludzie (jak np. ja) instynktownie czują, że musi być coś więcej niż tylko nasze ziemskie życie. Inni z kolei mają różne doświadczenia lub przeżycia, bądź rozbudowaną wrażliwość, na podstawie których uzyskują pewność, że jest coś więcej i tworzą sobie jaką wizję tegoż, którą potem dzielą się z innymi na swoich stronach czy w książkach. Co do reinkarnacji jest duża zbieżność doświadczeń wielu ludzi z różnych epok i wyznań, są ludzie pamiętający poprzednie życia wraz ze szczegółami, które następnie są potwierdzane; w hipnozach regresyjnych wychodzą i przeszłe życia i czas pomiędzy nimi, stąd też jest duże prawdopodobieństwa, że reinkarnacja w istocie istnieje (w przeciwieństwie do potwora spagetti).

Pt, 3 gru 2021 15:20 | brak oceny

Kepos | Załogant

@Krzysztof12, ukrywanie wiedzy przez Stwórcę jest dlatego, że prawie wszystko co jest teraz wcielane - wcześniej w Raju się zbuntowało i teraz jest wychowywane na nowo.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 3 gru 2021 23:59 | brak oceny

Krzysztof12 | Załogant

@Kepos, Skąd masz taka pewność? Skąd takie przekonanie? Widziałeś to, masz namacalne dowody? Nie masz i nie możesz mieć, nikt nie ma pewności czy jakikolwiek stwórca istnieje.
A co jeśli napisze ze ludzie to produkt uboczny czyli stolec wielkiego potwora z kosmosu? To jest równie prawdopodobne.

Pozdrawiam

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 4 gru 2021 11:54 | ocena: + 1

Kepos | Załogant

@Krzysztof12, moja wiedza oraz sposób jej zdobycia nie pozwalają na takie upokorzenia odpowiadając na wszystkie twoje pytania.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 4 gru 2021 21:58 | ocena: -1

Krzysztof12 | Załogant

@Kepos, taka odpowiedz to granie na emocjach a nie argumentacja.

Nie, 5 gru 2021 18:14 | ocena: + 4

spektrum | Załogant

@Krzysztof12, od kilku dni zadaję sobie pytanie: skąd Ty się wziąłeś na pokładzie Nautilusa? Zawsze myślałam, że FN jest dla ludzi co czują i myślą inaczej, mają szerokie horyzonty i otwarte umysły. A tu zonk! Trafił się załogant, który snuje jakieś "opowieści zielonego lasu" o stwórcy, grzechach, spiskach, światopoglądach - czy jesteś pewny, że FN jest dla ciebie?. Wszystkie odpowiedzi na swoje pytania znajdziesz w przepastnych archiwach FN, w tym te o hipnozie i reinkarnacji oraz wędrówce dusz. Nikt z nas piszących tu nie jest od tego aby cię uświadamiać, czy tłumaczyć podstawowe pojęcia poruszane codziennie na pokładzie. Wszyscy wiedzę zdobywamy samodzielnie, czytając, oglądając różne materiały, uczestnicząc w spotkaniach z ciekawymi ludźmi, itd. Zacznij swoją edukację od archiwum FN. Czytaj ze zrozumieniem i wtedy być może będziesz partnerem do rozmów i wymiany zdań. Świat nauki nie zaprzecza istnieniu reinkarnacji, UFO, obcych cywilizacji mieszkających na ziemi tysiące lat wcześniej, no chyba, że masz na myśli świat nauki KK, bo twoje pytania idą właśnie w tym kierunku. Dopiero w roku 553 Sobór Powszechny w Konstantynopolu odrzucił ten pogląd - to tak tytułem wyjaśnienia dość istotnej kwestii.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 9 gru 2021 23:53 | brak oceny

Krzysztof12 | Załogant

@spektrum, ponieważ sam kiedyś w to wierzyłem zanim zacząłem samodzielnie myśleć i zadawać równe pytania. Odpowiedzi nigdy nie są dowodami tylko świadectwami i historiami których autentyczność jest wątpliwa.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 11 gru 2021 19:09 | ocena: + 1

spektrum | Załogant

@Krzysztof12 Czyli na początku Twojego życia KK zaszczepił Ci jedyną i słuszną wiarę. Dopiero później zacząłeś myśleć i doszedłeś do wniosku, że tak jak w religii R-K historia Jezusa i jego uczniów, których autentyczności nikt nie może potwierdzić jest wątpliwa, a KK nie ma dowodów na to co w Nowym Testamencie jest prawdą. Zadajesz pytania, na które wcale nie oczekujesz odpowiedzi, bo wiesz swoje. Uważasz, że negacja wszystkiego doprowadzi Cię do .... no właśnie, do czego? Wiara i samodzielne myślenie to nie wszystko. Brakuje Ci doświadczenia. Chcesz wypowiadać się na temat hipnozy fundujesz sobie wizytę u hipnoterapeuty, chcesz poznać możliwości samodoskonalenia umysłu, idziesz np. na kurs Silvy, a może praca z energią Reiki Cię zaciekawi? I to właśnie jest doświadczenie tak niezbędne w pogłębianiu wiedzy. Ja np. uczestniczę w międzynarodowych konferencjach nt. piramid, kosmosu, obcych cywilizacji, radiestezyjnych aspektów miejsc mocy. Rozmawiam z ludźmi z różnych stron świata, którzy swoje życie poświęcili tej tematyce. Nie oczekuję podania wszystkiego "na talerzu". Umiem oceniać, wysnuwać wnioski i wypowiadać swoje zdanie. To nie są jednostkowe obserwacje, a logiczny ciąg zdarzeń i doświadczeń. Oczywiście na pierwszym miejscu jest logiczne, samodzielne myślenie, ale tylko i wyłącznie w bezpośrednim połączeniu z wiedzą i doświadczeniem.

Czw, 9 gru 2021 13:32 | ocena: + 1

Xanturum | Załogant

@Krzysztof12,
Zwykle tak w życiu jest że w piaskownicy jakiś rozwydrzony bachor rzuca w inne dzieci zabawkami aby się wyładować i zwrócić na siebie uwagę. Jak już się tą piaskownice opuści i włos posiwieje wtedy pryzmat się zmienia i sam takie bachory zaczniesz dostrzegać.
Miłego życia :)

Śr, 1 gru 2021 23:36 | ocena: + 1

pupil44 | Załogant

Historia na wspaniały scenariusz i film,może komuś podsunąć ten pomysł?

Śr, 1 gru 2021 14:59 | brak oceny

Kepos | Załogant

Ale czy ta pani wiedziała, że każdy człowiek ma Anioła Stróża i to właśnie ciało należące do niego umiera.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 2 gru 2021 23:46 | ocena: + 1

Krzysztof12 | Załogant

@Kepos, skąd pewność ze człowiek ma anioła stróża ? Czym się żywo taki anioł, ma penisa lub waginę? Lubi pić kawę lub piwko? Gdzie on mieszka i jak sypia? Po co nam anioł ? Gdzie był ten anioł kiedy Oświęcim był wielką rzeźnią?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 3 gru 2021 15:17 | brak oceny

Kepos | Załogant

@Krzysztof12, widziałem Aniołów Stróży i nawet z nimi rozmawiałem. Anioł ma wszystkie narządy zgodnie ze swoją płcią. Lubi używki. Po ułożeniu człowieka do snu idzie do wymiaru, w którym są Dusze ludzi, których on wcześniej przeprowadzał tu na Ziemi. Do anioła należy ciało i jego funkcjonowanie np. trawienie pokarmów. W Oświęcimiu Aniołowie Stróżowie byli nad każdymi ludźmi (włącznie z oprawcami), ale nie mogli zabronić swoim ludziom wolnej woli.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 4 gru 2021 00:04 | ocena: + 1

Krzysztof12 | Załogant

@Kepos, postaram się odnieść to Twojego wpisu:
1. Jak często widujesz aniołów stróży? Czy możesz z nimi rozmawiać? Czy badałeś się psychiatrycznie? Czy masz dowody na ich istnienie bo w Twoja słowa nie uwierzę ?
2. Skad wiesz ze jest wymiar w którym są dusze ludzi? Skąd pewność ze człowiek ma duszę ?
3. Jak rozumiesz wolna wolę?

Śr, 1 gru 2021 11:09 | ocena: -1

sidhartha | Załogant

eee sorry to chyba Szwajcarka a nie Niemka.
śmierć to koniec ale samsary, oczywiście czasami po niej trafiamy do piekła, ale na to są tylko 10-20 % szans.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 2 gru 2021 23:44 | ocena: + 1

Krzysztof12 | Załogant

@sidhartha, skąd taka statystyka, masz na to dowody? A jeśli nie masz to po co takie rzeczy piszesz?

Śr, 1 gru 2021 10:40 | brak oceny

sidhartha | Załogant

ostatecznym celem naszego istnienia i całej naszej cywilizacji jest scalenie definitywne że światłem, nie ma tego co się bać, bo to pozytywne pod każdym względem, a nie negatywne, sens życia nie polega na reinkarnacji tylko na świetle, światło ma 2 imiona: dzień i noc, kobieta i mężczyzna, ale nie męskość i żeńskość, bo moim zdaniem światło jest bardziej kobiece, ale to pozytywne :)
nie tyczy się to płci, jest równowaga między chłopami a babami. mężczyzna ma więcej cech męskich, a kobieta żeńskich, dlaczego uważam że egzystencja jest bardziej kobieca?nie wiem, może się mylę.z tego co piszecie ta Niemka nie przeżyła NDE, a szkoda.

Wt, 30 lis 2021 17:23 | ocena: + 1

scarlet-35Ka | Załogant

Właśnie dzisiaj postanowiłam zaopiekować się motylem, który zadomowił się w moim domu a konkretnie w kotłowni. Jest czarno -pomarańczowy z pawimi oczkami, taki jak ten w artykule. Przedwczoraj wystawiłam go za okienko bo siedział na szybie i myślałam, że chce się wydostać na dwór. Ale okienko często jest uchylone i następnego dnia wrócił. Nie wiem co jedzą motyle ale na jesieni pod moim domem siedziały setki takich motyli na śliwkach węgierkach, które pospadały z drzewa Gdy tamtędy przechodziłam w powietrzu unosiły się chmary motyli. Mam śliwki w syropie więc wyjęłam ze słoika i kawałek mu położyłam na parapecie. Zachodzę za jakiś czas, patrzę, a on siedzi na tej śliwce. Ciekawa jestem, czy uda mu się przetrwać zimę. To dziwne, że akurat dzisiaj natknęłam się na ten artykuł.
Z motylem mam też inną historię. Kiedyś prosiłam aby ktoś pocieszył mnie, jakaś przyjazna dusza jeśli ją mam, nie wiem,anioł czy ktoś, dał mi jakiś znak. Jak się wypłakałam usiadłam na łóżku i już chciałam wstać. Wtedy spojrzałam pod nogi i zobaczyłam na dywaniku czarnego motyla. Był on zrobiony z jakiegoś tworzywa jak mieszanka plastiku z folią, taki sprężysty. Nie wiem skąd on się tam wziął. Ja nigdy wcześniej tego nie miałam. To było w sypialni na piętrze więc wpaść przez okno nie mógł. Żadna obca osoba nie mogła tam wejść, może jedynie ktoś z rodziny. Wypytałam córki mojej siostry i szwagra gdyż tylko one mogły zostawić coś takiego, mogła być to np. zawieszka czy element kolczyka, ale żadna nic o tym nie wiedziała. Nie wiem, a może jednak to był znak?

Rozwiń odpowiedzi (2)

Śr, 1 gru 2021 18:10 | ocena: -1

Obsyllis | Załogant

@scarlet-35Ka, Ten motyl musi przezimować zimę i być w stanie "hibernacji" więc musi być w ciemnej i nie za zimnej i nie za ciepłej piwnicy

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 3 gru 2021 06:55 | brak oceny

Marea | Załogant

@Obsyllis, Potwierdzam - u mnie w piwnicy często jesienią widuję po kilka, niestety potem znikają, więc może moja piwnica nie jest dla nich najlepsza

Czw, 2 gru 2021 23:43 | ocena: + 1

Krzysztof12 | Załogant

@scarlet-35Ka, wiesz ze to mógłbyc przypadek? To nie jest dowód na istnienie dusz? Czemu chcesz wierzyć ze reinkarnacja istnieje? Co ci to daje ? Po śmierci jest wielkie nic, tak samo jak przed narodzinami.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 4 gru 2021 12:20 | brak oceny

Marea | Załogant

@Krzysztof12, Nie wiem czy dobrze zrozumiałam: Jesteś ateistą, żyjesz tylko raz i zamiast korzystać z życia, tracisz czas na czytanie i odpisywanie na portalu, gdzie przeważają ludzie o odmiennych poglądach, których i tak nie przekonasz do swojej wersji?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pon, 6 gru 2021 00:17 | brak oceny

Krzysztof12 | Załogant

@Marea, Skąd masz pewność ze nie przekonam? Może choć jedna osoba zmieni zdanie, sam kiedyś wierzyłem w reinkarnację. Nie marnuje czasu tylko robię to na co mam ochotę.

Ps. Jaki sens poza rzekomym doskonaleniem się duszy miała by reinkarnacja?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pon, 6 gru 2021 06:51 | brak oceny

Marea | Załogant

@Krzysztof12, Hmmm.... to ciekawe, że Ci się odmieniło i to tak drastycznie, że piszesz, że nie ma nic poza tym życiem.
Poza doskonaleniem masz możliwość doświadczania całej gamy odczuć fizycznych i psychicznych ;)

Wt, 30 lis 2021 17:02 | brak oceny

abrovb | Załogant

W czasie smierci klinicznej po przejsciu na tamta strone udalem sie do swiatla, takie bardzo przyjemne plomion w ksztalcie swiecy o wyskosci 2-3 m krzaka. Pozniej gdy poszedlem na cmentarz slyszalem rozne glosy, ale to jakby szum tlumu. Postanowilem ze wizualizuje to swiatlo, i po tej wizualizacji glosy umilkly. Te zagubione dusze przeszly na druga strone do domu ojca. Od tej pory czesto gdy umiera jakis znajomy, to przychodzi do mnie, i ja wizualizuje mu to swiatlo. Smieje sie czasami ze jestem drogowskazem.
A co do tego promienia jasnego swiatla o zabarwieniu niebieskim, bardzo ostrego. To kiedys gdy bylem chory 7-8 lat temu mialem wizje, ze ja leze na ziemi otoczony taka skorupa skalna, obok mnie lezalo bardo duzo podobnych kamieni. Ponaddemna unosily sie takie przepiekne mieniace sie kolorami teczy kule-owale. Promien ten napelnial te kule energia i byly jeszcze piekniejsze. Ja bylem podona kula-owalem tylko uwieziona w tym skalistym pancerzu. Kilka dni pozniej gdy zostalem zabrany do szpitala mialem znowu te wizje, prosilem by ten promien dal mi swoja energie, i promien ten uderzyl w ta skalna skorupe ktora bylem otoczony, i czesciowo ja rozbil. Tak ze nie moglem sie uniesc jak te kule nademna, ale moglem otrzymywac energie od tego promienia. Do tej pory wykorzystuje energie tego promienia gdy ktos prosi mnie o uleczenie.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 2 gru 2021 23:48 | brak oceny

Krzysztof12 | Załogant

@abrovb, Ok w takim razie proszę o uleczenie mnie z ocd na które cierpię od 20 lat. Dziękuje

Wt, 30 lis 2021 11:34 | ocena: + 2

H_anka | Załogant

Tak! Bardzo dobry materiał! Nie wiedziałam o wielu faktach podanych w artykule, a tymczasem podczas studiów (1994-1999) bardzo często bazowaliśmy na fragmentach książek pani dr Kübler-Ross. Teraz do nich wrócę, z zapałem i inną perspektywą.

Wt, 30 lis 2021 10:30 | brak oceny

Szemkel | Moderator

Genialny artykuł!

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

UWAGA CZYTELNICY! Jak pewnie wiecie udało nam się za pomocą specjalistycznego oprogramowania wydobyć ze zdjęcia z projektu KONTAKT szczegóły, których wcześniej nie było widać. I to dopiero sprawiło, że naprawdę zaczęło być ciekawie! Polecamy wszystkim przeczytanie aktualizacji tekstu w dziale PYTANIA DO FN/ NASZE ODPOWIEDZI. Nowe informacje na końcu artykułu.  [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 10 sty 2022 04:17 | Witam 19:30 Szydłowiec koło Radomia zauważyłem koło 10 obiektow które skupiały sie koło księżyca poźniej 3 z nich poruszały sie w kwadratach tak jakby skanowały obszary podczas gdy inne obiekty zastygły w miejscu udajac gwiazdy,gdy te 3 obiekty skonczyły wszystkie na raz kierowały się razem na Radom,cała obserwacja trwała ponad 30 min

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 23 stycznia 2022 | Śmierć Lecha Chacińskiego zamyka ważną epokę w dziejach badania UFO w Polsce, także Fundacji Nautilus. To był człowiek, na którym zawsze mogłem polegać. Nie bał się zabierać głosu w sprawie tego, co przeżył. Wiadomość o jego odejściu przyjąłem ze smutkiem. Zrozumiałem, że pustki powstałej po jego odejściu nie da się niczym wypełnić.

czytaj dalej

FILM FN

RELACJA O REINKARNACJI - 'Na każdy temat'

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.