Dziś jest:
Środa, 18 lipca 2018

Nie trzeba wspinać się na szczyt góry tylko po to, żeby się dowiedzieć, czy jest wysoka.  Paulo Coelho, 'Pielgrzym'


#30 czerwca 2018 22 lata Nautilusa w sieci www! Wpis 29 czerwca 2018

To było 27 maja 1996 roku. Wtedy internet był prawie niezauważalny, rzadko która firma miała własne strony internetowe. Radio Zet co prawda posiadało witrynę, ale była ona niezwykle uboga i prowadzona przez naszych radiowych informatyków od systemu emisji. Jeden z nich zapytał, czy nie warto pomyśleć o stronie www audycji Nautilus Radia Zet, bo ma genialną słuchalność i na pewno sporo ludzi w ogóle założy sobie dostęp do internetu, żeby przeczytać coś więcej na tematy poruszane w audycji. Zgodziłem się, ale bez wielkiego entuzjazmu – nie bardzo mi się chciało aktualizować i pisać artykuły, więc serwis Nautilus był w takim lekkim uśpieniu. Jak wyglądał? Uroczo – oto pierwsza witryna okrętu z banderą „N” w przestrzeni światowego internetu.


Od tego czasu minęły 22 lata (sam ledwo wierzę w to, co piszę!) i zmienił się świat, zmieniłem się ja, zmieniła się także moja przygoda na okręcie Nautilus, choć po zakończeniu audycji przekształciła się w Fundację Nautilus, ale… moim zdaniem to jest cały czas to samo.

Ostatnio miałem wykład w Szczecinie i mój przyjaciel Jarek – organizator tego wykładu i jednocześnie od niedawna członek naszej załogi – powiedział mi ciekawą rzecz w samochodzie, którym wiózł mnie z lotniska na miejsce prelekcji do centrum Szczecina.

- Robert, jak to jest z tobą, że ty teraz mówisz mi o tym Emilcinie czy o UFO i masz tak nieprawdopodobny zapał, żar w opowiadaniu o tym taką pasję… Boże, przecież to jest tyle lat, a ciebie ta pasja nie opuszcza ani o jotę, a nawet mam wrażenie, że się zwiększa!

Jarku drogi, pewnie przeczytasz te słowa i na pewno się uśmiechniesz (bardzo Ciebie pozdrawiam pisząc ten wpis do Dziennika Pokładowego!), ale ja potem w samolocie wracając do Warszawy faktycznie o tym myślałem. Te słowa jakoś nie mogły mnie opuścić, bo jest to prawda – z upływem lat moja pasja związana z badaniem takich fenomenów jak UFO czy reinkarnacja zdecydowanie wzrasta. Nie potrafię sobie wyobrazić, aby tak fenomenalną, tak cudowną przygodę w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania zamknąć gdzieś w szufladzie, bo „się trochę znudziło”, bo pojawiły się nowe „zabawki” w postaci tego czy owego, bo rodzina, bo praca itd. – mogę wyliczać w nieskończoność. Ja tego nie rozumiem i z tym się nie pogodzę, że ktoś może tak po prostu porzucić poszukiwanie św. Graala, a tym przecież jest wielka przygoda z szukaniem śladów Boga, obcych cywilizacji obecnych na Ziemi czy wreszcie sensu życia.

Opowiem w tym miejscu pewną zabawną historię. Dawno temu w internecie była witryna o UFO prowadzona przez kilku młodzieńców, którzy tytułowali się przezabawnie „prawdziwymi badaczami”. Wtedy już Fundacja Nautilus była znana w całej Polsce i budziła ogromne zainteresowanie i – nie ma co ukrywać – wielką sympatię, która w sposób naturalny budziła zawiść i ogromną niechęć panów prowadzących "badania UFO", którzy jednak nijak nie byli w stanie dotrzeć ze swoim przekazem do dużych grup odbiorców (z wielu powodów, o których nie ma co mówić)i, a nie tylko do „kilku swoich kolegów i paru ich znajomych”. W każdym razie śledząc ich wypowiedzi zrozumiałem klucz do sformułowania „prawdziwy badacz”. Mówiąc w największym skrócie to taki, który „nie jest z Nautilusa”. ;)

Prawdę mówiąc bardzo mi się to spodobało i nawet od czasu do czasu zaglądałem na tę witrynę. Szybko okazało się, że codzienna aktualizacja wymaga pracy i ogromnej samodyscypliny, której wyraźnie „prawdziwym badaczom” brakowało. Serwis szybko zdechł i wkrótce zniknął z sieci www. Pozostało pytanie: co się stało z „prawdziwymi badaczami”? Odpowiedź na to pytanie poznałem przypadkiem kilka lat temu.

W zawodzie dziennikarskim czasami można złapać tzw. fuchę na prowadzenie jakiegoś naukowego kongresu, zjazdu przeróżnych organizacji czy innych rzeczy z zakresu „konferasjerki”. Wszyscy z mojego środowiska to robią, gdyż w jeden dzień można zarobić tyle, że… w każdym razie dużo. No i prowadzę jedną z takich imprez w jednym z najdroższych warszawskich hoteli. Wielka pompa, stoliki, przy nich zaproszeni goście (kilkaset osób) – wszyscy panowie w najlepszych garniturach, a panie w efektownych strojach. I nagle dostrzegłem siedzącego przy stoliku w kącie sali gościa, kto bardzo mi  przypominał pewną postać z dawnych czasów. Podchodzę i oczom nie wierzę… przecież to „prawdziwy badacz”, a nawet więcej – sam były szef grupy „prawdziwych badaczy UFO”, który kiedyś tak bardzo gardłował o tym, jak to oni są „jedynymi, którzy o UFO dla prawdy, a nie dla komercji itp.” – oczywiście „pił tutaj” do Fundacji Nautilus nie dostrzegając tego, że skoro witryna nie ma reklam, a za wykłady nie pobiera się honorarium, to mówienie o komercji jest szczytem bezmyślności, ale… co tam – było, minęło. No więc podchodzę do niego i widzę, że to spotkanie ze mną trochę mu nie w smak. Liczył na to, że go jednak nie zauważę, a ja nie tylko zauważyłem, ale jeszcze idę szybkim i żwawym krokiem w jego kierunku.

Moi przyjaciele z FN dobrze wiedzą, że od lat z ludźmi nie przechodzę „na ty” – jestem „panem Robertem” i ta forma jest dla mnie jedyną, którą akceptuję (dlaczego – kiedyś o tym napiszę więcej). Ale akurat z królem „polskich prawdziwych badaczy” byłem po imieniu od lat 90-tych, więc nie było żadnego problemu. Rozmowa była arcyciekawa i przywołuję ją „z pamięci”.

- Witaj! Co tutaj robisz?

- Cześć Robert, kopę lat... Wiesz, ja teraz mam taki zawód i tym się zająłem, stąd moja obecność na tym kongresie, wiesz jak jest... swoją drogą - dobrze to prowadzisz!

- Dziękuję, ale… zajmujesz się jeszcze UFO?

- No nie… wiesz jak jest… nie mam czasu… poza tym rodzina tam, poza tym mam własną kancelarię… w każdym razie prawie nie mam nawet szansy coś czytać o tym UFO. Wypadłem z tego wszystkiego.

- Jak to „wypadłeś”? Przestałeś się zajmować sprawą najciekawszą ze wszystkich ciekawych spraw tego świata? Jak można tak po prostu taką historię rzucić w kąt i zalać to wszystko „szarością zwykłego życia”?! Nie mogę uwierzyć w to, co mówisz… naprawdę nie mogę.

Kolega „prawdziwy badacz” nie bardzo wiedział, jak ze mną rozmawiać, gdyż faktycznie z tematem UFO pożegnał się ostatecznie, więc już miałem go nie męczyć, ale nie mogłem sobie darować i odchodząc rzuciłem:

- Szkoda, wielka szkoda. Ale już na koniec tylko jedno krótkie pytanie: pamiętasz Zdany? Widziałeś te zdjęcia uznane przez twoich byłych kolegów za fałszerstwo?

- No tak, pewnie. A co?

- No więc są prawdziwe.

- Naprawdę? Poważnie?!

- Naprawdę. Trzymaj się i powodzenia w życiu!

Tak skończyło się moje spotkanie z „prawdziwym badaczem”, które rozbawiło mnie wielce, ale też wprawiło w melancholijny nastrój. To niezwykłe, że można tak po prostu porzucić swoją pasję, kiedy tylko pojawi się pierwsza lepsza okazja związana z walcem „prozy życia”, który rozjeżdża pasję i zamienia ją w „mgliste wspomnienie”. A swoją drogą, może warto zapytać: czy w takim razie to była prawdziwa pasja? ;)

Na koniec tego wpisu w Dzienniku Pokładowym jeszcze raz powrócę do rocznicy pojawienia się okrętu Nautilus w sieci www. Nawet sobie nie jesteście w stanie wyobrazić, ile wzruszających momentów przeżywam w moim życiu w związku z moją przygodą na pokładzie okrętu Nautilus. Mógłbym tutaj w nieskończoność opisywać przeróżne sytuacje z mojego życia, ale pozwolę sobie tylko na opis jednego cudownego zdarzenia. Podróżowałem samolotem na tzw. dalekiej trasie. Uwielbiam latać samolotami i podoba mi się wszystko – od widoku z okna do jedzenia posiłków tuż pod granicą nieba. Lubię mieć ze sobą komputer (ostatnio częściej Ipad z klawiaturą) i pisać na przykład listy do przyjaciół, które potem „wysyłam” po wylądowaniu i podłączeniu sprzętu do sieci WiFi. W każdym razie lecę tym samolotem naszej rodzimej linii lotniczej i nagle widzę, że z kabiny pilotów idzie jakaś delegacja: dwie stewardesy i jeden pilot obowiązkowo z kapitańską czapką na głowie. Jedna ze Stewardes niesie szampana, a druga na tacy kieliszek. Przez głowę mi przemknęła myśl:

- Pewnie na pokładzie mają kogoś znajomego, kto ma akurat imieniny lub urodziny…

Ale delegacja personelu pokładowego zatrzymuje się przede mną. Powiedzieć, że byłem zdumiony, to jak nic nie powiedzieć.

- Pan Robert, prawda?

- Tak… w czym mogę pomóc?

- Panie Robercie, mamy ogromny zaszczyt, że dzisiaj leci pan z nami. Tak się składa, że zarówno pierwszy jak i drugi pilot, a także wszystkie stewardesy to pana słuchacze! Wszyscy słuchaliśmy z zapartym tchem pana audycji, które zmieniły nasze życie. Chcemy panu podziękować i możemy zrobić to tylko w jeden sposób, czyli oferując panu szampana od słuchaczy na wysokości 10 tysięcy metrów!

Pamiętam, jak się wtedy wzruszyłem…To są takie momenty, kiedy mogę powiedzieć tylko jedno: jestem szczęściarzem, gdyż dobry Bóg dał mi to coś, co jest nienazwane i czego nazywać nie trzeba, a może nawet nie wolno. Bardzo mu za to dziękuję i za te wszystkie cudowne 22 lata na pokładzie okrętu Nautilus!

Baza FN, 29 czerwca 2018


Nowsze Nowszy wpis
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Spotkania z FN pod Tatrami - w niedzielę 15 lipca o 20.00 w hotelu HARNAŚ (Wierch Bundowy 11, Bukowina Tatrzańska) .... W poniedziałek o godzinie 20.00 w hotelu NOSALOWY DWÓR ...Balzera 21d, 34-500 Zakopane ... wstęp wolny - ZAPRASZAMY!

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pt, 13 lip 2018 11:39 | [...] Witam, Wvczoraj dokonałem dziwnej obserwacji. Przebywam aktualnie u rodziny we Wrocławiu na ośiedlu Różanka. Wczoraj (wtorek 4 lipca 2018) ok godziny 22,15 siedziałem na kanapie i patrzyłem przez okno balkonowe. Nad blokiem przy ul Bałtyckiej zobaczyłem pieknie świecącą Wenus. Ponieważ ja byłem nisko, a na przeciwko jest blok 10 pięter miałem wyraźny 'celowniek'. Wenus znajdowała się pomiędzy kominkiem wentylacji, a ścianą budynku. Wenus pięknie świeciła, pokazałem ją nawet teściowi. Po...

Dziennik Pokładowy

Sobota, 30 czerwca 2018 | Nikt tego nie zauważył, nikt tego nie doceniał, a minęła niedawno 22 rocznica pojawienia się okrętu Nautilus w sieci www. Zakręciła mi się łezka w oku i… muszę o czymś ważnym napisać.

czytaj dalej

FILM FN

AUDYCJA W RADIU INTERNETOWYM EMPARY TOWN Z UDZIAŁEM FN

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.