Dziś jest:
Poniedziałek, 23 listopada 2020

Posiąść wszelką wiedzę leży w zasięgu możliwości człowieka.
/Leonardo da Vinci/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Ona będzie żyć - Tekst ukazał się w specjalnym wydaniu 'Gościa Niedzielnego' na pielgrzymkę kobiet do Piekar Śląskich 2019.
Sob, 31 sie 2019 04:39 | komentarze: 2 czytany: 2859x

Łucja, matka pięciorga małych dzieci, umierała. Ordynator szpitala powiedział, że kobieta jest w stanie przedagonalnym. Jej pociechy i mąż, który w trzy dni osiwiał, ruszyli po pomoc do pewnej śląskiej zakonnicy, zmarłej... dwadzieścia lat wcześniej.


Tą niezwykłą zakonnicą jest siostra Dulcissima, Ślązaczka w drodze na ołtarze. Urodziła się w Zgodzie, dziś dzielnicy Świętochłowic, jako Helena Hoffmann. Kiedy w 1936 r. umierała w Brzeziu nad Odrą, teraz dzielnicy Raciborza, miała zaledwie 26 lat. Już za ziemskiego życia wymadlała u Boga uzdrowienia, których po ludzku nie dało się wytłumaczyć. Kiedy zmarła, takie zdarzenia przybrały skalę wręcz masową. Setki osób na Śląsku i w innych częściach Polski, w Niemczech, a nawet w dalekiej Afryce twierdzą, że ta śląska dziewczyna w habicie wyprasza im nadzwyczajne łaski. Dzieci Łucji Stawinogi z Raciborza-Brzezia też mają na ten temat coś do powiedzenia...





CZY JUŻ BIJE KONAJĄCY?

Choroba, która spadła na Łucję Stawinogę, była trudna do zdiagnozowania. – Pacjentka ciężko chorowała, ale nie można było wykryć, o co chodzi – wspomina Helena Burek, lekarz. Łucja znajdowała się pod jej opieką w ośrodku zdrowia. Kobieta przez pół roku leżała w szpitalu w Raciborzu. – Przeprowadzano różne badania, przenoszono ją z oddziału zakaźnego na wewnętrzny, z wewnętrznego na chirurgię i tak dalej. A ona, mimo różnych kroplówek i przetoczeń krwi, traciła zdrowie coraz bardziej – opowiada doktor Burek. Łucja, wcześniej uważana za urodziwą, wyglądała bardzo źle. Jej skóra pożółkła, gdyż jedną z dolegliwości była żółtaczka. – Ordynator powiedział mi o Łucji: „Nie widzę już sensu, żeby ją tu trzymać, bo jest w stanie przedagonalnym. Zwolnimy ją do domu, niech zostanie u siebie, w gronie rodziny” – wspomina doktor Burek. Łucja wróciła więc do Brzezia. – Za każdym razem, kiedy przyszłam z pracy, słuchałam, czy już bije dzwon „konający”. Mąż mówił: „Co z ciebie za lekarz, że czekasz, kiedy pacjent umrze, zamiast czekać, kiedy będzie zdrowy”. Ja na to: „Wiesz, to jest niemożliwe, żeby ta kobieta przeżyła” – wspomina Helena Burek. Nieraz gdy pani doktor wstępowała po pracy do kościoła widziała powtarzającą się, przejmującą scenę. Przed ołtarzem klęczeli rzędem ksiądz proboszcz dr Rudolf Adamczyk oraz mąż i małe dzieci Łucji Stawinogi. – Myślałam: „To dobrze, że się modlą”, ale trwałam przy zdaniu, że nie sposób, by ona z tego wyszła – mówi. W rozmowie z księdzem proboszczem Adamczykiem użyła nawet sformułowania, że „można się tylko modlić”, ale zgon tej parafianki jest nieunikniony. – On na to: „Nieprawda, ona będzie zdrowa”. A ja znowu: „Bardzo bym chciała, żeby była zdrowa, ale nie ma takiej opcji” – wspomina.

TATA SIWIEJE

Jednym z dzieci Łucji Stawinogi jest Regina Kampka. Miała 8 lat, kiedy w 1956 r. jej mama zachorowała. Zapamiętała szczegóły tamtej choroby. – Mama była cała żółta i miała wysoką temperaturę. Lekarze zrobili jej operację i stwierdzili, że woreczek jest rozlany i że nie ma ratunku. Otrzymała 15 l krwi, ale wszystko bez skutku – mówi. Dzieci z tatą Konradem, z zawodu górnikiem, a także proboszcz, gorąco prosili siostrę Dulcissimę o wymodlenie u Boga zdrowia Łucji. – Było nas wtedy pięcioro dzieci, najmłodsza siostra miała roczek. Ojciec osiwiał w trzy dni. Siedział w ostatniej ławce kościoła w Brzeziu kompletnie załamany. Podszedł do niego ks. Rudolf Adamczyk i powiedział: „Panie Stawinoga, pana żona będzie żyć! Te modlitwy nie idą na marne!” – wspomina z widocznym wzruszeniem córka Konrada i Łucji. Łucja opowiadała później o dziwnym zdarzeniu, którego doświadczyła pod koniec pobytu w szpitalu. – Kiedy już była w agonii, nagle coś ją złapało, szarpnęło i odsunęło od okna, pod którym leżała. Mama opowiadała później, że poczuła dotyk. To był punkt przełomowy w jej chorobie – opowiada Regina. – Głęboko wierzę, że dotknęła ją Dulcissima, ponieważ my z tatą, ksiądz Adamczyk, nasza niewidoma ciocia i siostry zakonne w klasztorze modliliśmy się za wstawiennictwem zakonnicy. Pamiętam, że ksiądz proboszcz, który pocieszał tatę, miał ogromną wiarę w siłę tej modlitwy – dodaje.

PRZEGAPIŁAM POGRZEB?

Po powrocie Łucji ze szpitala doktor Burek dziwiła się, że dzwon „konający” wciąż milczy. „Przegapiłam pogrzeb?” – zastanawiała się. Z czasem myślała jednak o tym coraz rzadziej. Dzwon było słychać od czasu do czasu, bo umierali inni parafianie. Regina Kampka zapamiętała, że mieszkańcy Brzezia w pierwszej chwili komentowali: „Łucja Stawinoga umrzyła”. Którejś niedzieli doktor Helena Burek wybrała się z mężem na spacer. Szli w stronę pięknego lasu i restauracji Widok na skraju Brzezia. – W pewnym momencie zapytałam: „Co to za ładna młoda kobieta tam siedzi?”.

MEDALION NA POLU

Doktor Helena Burek jest jednym z ostatnich żyjących mieszkańców Brzezia, którzy osobiście znali siostrę Dulcissimę. Dobrze pamięta jej pogrzeb. – Ksiądz proboszcz powiedział, żeby nikt się nie odważył ubrać na czarno. Byłam więc na tym pogrzebie ubrana na biało – wspomina. Zapamiętała też, że Dulcissima była chora i wspierała się na kuli. Ta młoda dziewczyna ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej, czyli marianek, ofiarowywała swoje zdrowie Panu Bogu w różnych intencjach. Gdy jeden z chłopców w Brzeziu oślepł i ogłuchł wskutek powikłań po szkarlatynie, powiedziała jego matce, że chciałaby mu oddać własne oczy albo chociaż jedno oko. Sama słabo już widziała. Wkrótce po tej deklaracji zupełnie oślepła, a chłopak niespodziewanie odzyskał wzrok w jednym oku i słuch w jednym uchu. Lekarz twierdził, że to cud. Chłopiec ten – Jan Darowski – został wybitnym tłumaczem. Przekładał na język angielski m.in. wiersze Herberta, Miłosza i Szymborskiej. Dulcissima była prostą Ślązaczką, wesołą i pełną temperamentu. W dzieciństwie na polu między Zgodą a Nowym Bytomiem znalazła... medalion z siostrą Teresą od Dzieciątka Jezus, wtedy jeszcze niekanonizowaną. Zdziwiła się, ponieważ znała już św. Teresę ze swoich snów. Zaczęła z nią w snach rozmawiać i stała się jej duchową uczennicą. Czasem śnili się jej też Jezus i Maryja. Nie chwaliła się tym, ale inne siostry słyszały, jak mówiła przez sen. Fragmenty tych rozmów robiły na świadkach ogromne wrażenie. Siostra Dulcissima wzywała do żarliwej modlitwy – na pierwszym miejscu za księży. To była jej misja. Nie była przy tym naiwna – już wtedy, przed II wojną światową, gorąco prosiła Boga, żeby ochronił oblubienicę, czyli Kościół, przed publicznym zgorszeniem ze strony niektórych duchownych. Nie wahała się prosić o ich ukaranie. „Daj nam kapłanów, o Jezu, którzy rozumieją Boga i swoje obowiązki wobec Niego” – pisała. „Wszystkim kapłanom, którzy jeszcze żyją według świętej Twojej woli, daj bogaty połów aż do końca! Nie odrzucaj również kapłanów, którzy przyjęli ducha światowego, ponieważ mogą być jeszcze uratowani” – modliła się. Wzywała też do modlitwy za grzeszników i za dusze w czyśćcu cierpiące.

***

Tekst ukazał się w specjalnym wydaniu "Gościa Niedzielnego" na pielgrzymkę kobiet do Piekar Śląskich 2019.




Komentarze (2)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Nie, 1 wrz 2019 20:44 | brak oceny

MirekSz | Załogant

Sob, 31 sie 2019 15:06 | ocena: + 1

sidhartha | Załogant

największym uzdrowicielem był grining .bywało że osoby na wózku inwalidzkim wstawały i zaczynały samodzielnie chodzić.nawet osoby upośledzone umysłowo np.z autyzmem czy schizofrenią nagle i niewytłumaczalnie pozbyły się choroby.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI OD NASZEGO KOLEGI Z POKŁADU OKRĘTU NAUTILUS, KTÓRY PRZESZEDŁ KORONAWIRUSA: [...]  wciąż czuje osłabienie przy najprostszych czynnościach. Trochę się poruszam i zalewam się potem i muszę się położyć. Lekarz mówi że ten stan może jeszcze potrwać. Węch też małymi krokami mi wraca.  Za dwa miesiące muszę zrobić TK płuc by sprawdzić czy covid wyrządził większe szkody. Dlatego po dwoch miesiącach gdyż niektóre zmiany samoczynie mogą zostać wyleczone w tym czasie. ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 17 lis 2020 08:47 | Witam.Dziś tj. 12.11.2020 r. ok. godz. 13 wjeżdżałem do Krakowa od strony Olkusza. Nagle nad miastem zobaczyłem jasną kulę światła. Była może kilometr nad nim. Obiekt nagle zaczął spadać w dół niczym strącony przez jakiś pocisk. Jego prędkość była nienaturalnie duża. Wszystko trwało może 5 sekund. Dodam, że podobne zdarzenie zaobserwowałem może pół roku temu w tym samym miejscu, ale wtedy odpuściłem. Dziś chciałbym się dowiedzieć co widziałem, lub poznać kogoś kto też to widział.Pozdrawiam...

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

ZAGADKOWY DŹWIĘK SŁYSZANY WE WROCŁAWIU - 10 listopada 2020 o godz. 22:02

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.