Powrót FN na Wyspy Salomona

 

Dwukrotnie już na naszych stronach zamieszczaliśmy informacje dotyczące dziwnych i jak dotąd niezbadanych zjawisk i bytów na Wyspach Salomona – “Smoczych Węży”, “gigantów” oraz “małych ludzi”, zwanych Kakamora.  Nasz oficer Wojtek Bobilewicz, specjalizujący się w tajemnicach i zagadkach z odległych stron świata, opisywał zagadkowe światła, widywane przez miejscowych mieszkańców jednej z wysp, na której znajduje się tzw. Góra Smocza. Kiedy dotarł w pobliże tej góry, sam zobaczył takie światła (historia ta była przez nas opisywana i jest w naszym archiwum). Pojawił się tam wtedy także wątek tzw. gigantów, Kakamora i śladów świadczących o tym, że w tym miejscu naszego globu takie istoty są widywane przez tubylców.

 

Warto jednak podkreślić, że tajemniczość Wysp Salomona nie polega wyłącznie na niezwykłych manifestacjach, lecz także na dziwnych, starożytnych budowlach, których pochodzenia, wieku i przeznaczenia nikt do końca nie zna, a które znajdują się na wyspie Malaita.

W świetle innych publikacji (szczególnie warto polecić książkę innego naszego oficera Nautilusa Igora Witkowskiego  “Oś świata”, strony 97-116 w najnowszym wydaniu tej książki) – okazać się może, iż legendy o budowlach wzniesionych  przez gigantów mają swoje uzasadnienie i potwierdzenie nie tylko w satelitarnych obrazach, lecz także w powtarzanych na niemal wszystkich wyspach Pacyfiku przekazach o rasie BIAŁYCH GIGANTÓW, istniejącej tysiąclecia temu.

 

Ruiny te widać zresztą dość dobrze na obrazach satelitarnych w programie Google Earth.

 

 

A zatem niezależnie od tego, czy na Guadalcanal, Malaicie i Makirze istnieją jakieś hominoidy, czy też nie – prawdopodobnie te i inne pacyficzne lądy zamieszkiwali niegdyś biali ludzie o wzroście znacznie przekraczającym wzrost współczesnych Melanezyjczyków czy Polinezyjczyków, czyli od 200 cm wzwyż!  Być może to ONI właśnie, a nie “włochate stwory”, są budowniczymi dziwnej cywilizacji Ramo, o której mówi Marius Boirayon w książce „Solomon Islands Mysteries”. Wspomina on także o tej sprawie w korespondencji:

Chciałbym także zwrócić Państwa uwagę na fakt, że po różnych częściach wyspy Malaita porozrzucane są pozostałości zagubionej cywilizacji rasy gigantów.  Nie bez powodu używam słowa “cywilizacja”.  Wokół wzgórza położonego niedaleko Góry Mala w interiorze Malaity Północnej wije się spiralnie mur, wzniesiony z idealnie dopasowanych olbrzymich bloków kamienia [i znowu narzuca się analogia z tematyką przedstawioną w książce I. Witkowskiego – W. Bobilewicz].  Ścieżka wiedzie do spłaszczonego obszaru na wierzchołku góry, na którym kolejny olbrzymi mur wydziela następny, położony wyżej płaski obszar, mieszczący kamienny ołtarz.  Nieco dalej znajduje się miejsce pochówku, przykryte idealnie płaskim kamiennym głazem o wymiarach ok. 550 cm x 185 cm x 30 cm.  Ludzie z buszu, zamieszkujący nieco dalej mówią, iż pochowany tu został bardzo wysoki rangą Ramo.

  Na kamiennym, złożonym z bloków murze wyryte są także hieroglificzne inskrypcje.  Mniej więcej dziesięć lat temu, gdy mieszkańcy wyspy przeprowadzali wycinkę dżungli, aby odsłonić ten obszar, odnaleźli ceramikę i inne przedmioty.  Rejon, w którym odkuto owe kamienne bloki znajduje się wiele kilometrów dalej, poza łańcuchem górskim, na zachodnim wybrzeżu niedaleko morza.  Nawiasem mówiąc miejscowi mieszkańcy zazdrośnie strzegą tego miejsca, niemniej dla pragnących zobaczyć owe mury nie powinno to stanowić problemu, choć musi zostać załatwione przy pomocy odpowiednich napiwków.  Zaleca się wynajęcie helikoptera. Opowiedziałem o tym kilku osobom, lecz – tak jak w przypadku wszystkiego innego – z tego czy innego powodu nikt mi nie wierzy.  Cóż, budowle owe są tam od kilku tysięcy lat, więc pewnie jeszcze kilka tysięcy lat postoją.

W każdym razie dla zainteresowanych podaję dane.  Okrągła struktura na środku obrazu, z chmurą nieco po lewej stronie, to pozostałości po Ramo.  Ma średnicę około 190 metrów.  Koordynaty to: 8 stopni 41 minut 06,88 sekund szerokości południowej.  160 stopni 45 minut 43,42 sekundy długości wschodniej.  Na miłość boską!  Czy ktoś mógłby coś zorganizować i dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi?  Ja nie jestem w stanie tego zrobić!  Będziecie potrzebować helikoptera!  Pamiętajcie, obecne, międzynarodowe siły pod przywództwem Australii nie będą chciały was tam wpuścić.  Powodzenia…

A tak przy okazji.  W ciągu ostatniej dekady, w kilka lat po odkryciu ruin właściciele tych ziem, jak mi opowiadają, wycinali dżunglę, odsłaniając budowle w nadziei, że jakaś istota z nieba, do której te struktury należą, zobaczy ją z góry.  Otaczają to miejsce wielką czcią i kojarzą ją z cywilizacją Ramo.  Ponoć w latach 90-tych XX wieku strażnicy owego sekretnego miejsca wyobrazili sobie, że miejsce to może być ważne dla chrześcijaństwa i ze wszystkich krajów wybrali – co dziwne – delegację z Izraela, by sprawdziła ona ruiny.  Delegacja wyjechała, stwierdzając, że nie mają one nic wspólnego z chrześcijaństwem.  Chciałbym się dowiedzieć, dlaczego wówczas nie powiedzieli reszcie świata co tam odnaleźli i kim w istocie byli ci ludzie?

Tyle Marius Boyraion.  Dodać wypada, że – tak jak domniemane owłosione istoty, zamieszkujące interior trzech wysp i podobnie jak dziwne latające obiekty/światła – także i ten aspekt tajemnic Salomonów wymaga dogłębnego zbadania.  I to nie z pokładu helikoptera (co mogłoby jedynie ułatwić lokalizację obiektu, nie mówiąc już o POTĘŻNYCH kosztach związanych z jego wynajęciem), lecz z bliska, co wymaga po pierwsze sporych nakładów finansowych, przeznaczonych – rzecz ujmując dosadnie – na spore łapówki dla miejscowych mieszkańców, po drugie zaś – “potu, krwi i łez”, czyli ogromnego wysiłku fizycznego, niezbędnego, by przedzierając się przez chaszcze w dżungli wspinać się po obślizgłych, stromych zboczach.  Potencjalna “nagroda” za ów trud i wysiłek – “odkrycie”, czy potwierdzenie istnienia, pradawnych budowli w samym centrum dżungli wśród “prymitywnego” ludu – jest chyba jednak tego warta.

I jeszcze apel, który nasz oficer kieruje do czytelników FN. Wszyscy, którzy chcą się włączyć w pomoc w organizacji drugiej wyprawy FN na Wyspy Salomona proszeni są o przysyłanie e-maila na adres:

w.bobilewicz@nautilus.org.pl

Wojtek Bobilewicz prosi także o kontakt naszego czytelnika, który pod jednym z tekstów o Wyspach Salomona pozostawił swój komentarz, a który mieszka w Japonii i myśli o zorganizowaniu na Salomony wyprawy/ekspedycji. Prosimy o kontakt na powyższy adres e-mail.

I jeszcze relacja naszego oficera w formie materiału wideo, nagranego w Bazie FN. Wojtek Bobilewicz dokładnie opisuje, co widział na Wyspach Salomona.

 

 

 

Według Wojtka Bobilewicza tylko ponowna wyprawa na Wyspy, możliwie jak najbardziej profesjonalnie zorganizowana ekspedycja pozwoli być może określić, co tak naprawdę kryje się za dziwnymi światłami, gigantami i “małymi ludźmi”: obcy przybysze i hominoidy, czy też oszustwa, działalność człowieka, siły przyrody i/lub po prostu nieznane (a może znane) nauce zwierzęta.  Kwestię tę rozstrzygnąć może tylko bezpośrednia obserwacja z możliwie jak najmniejszej odległości oraz nagrania i pomiary, a do tego potrzebna jest ekspedycja FN. I dlatego już teraz uruchamiamy taki projekt Fundacji.

I jeszcze jedna sprawa: mieliśmy okazję wysłuchać świadka niezwykłej obserwacji UFO. Jest to właściciel warszawskiej firmy, który podróżował samolotem nad Oceanem Indyjskim. W pewnym momencie dostrzegł pod skrzydłem samolotu niezwykły kształt, który przypominał „odwrócony spodek do góry dnem”. Zamieszczona obok grafika pokazuje tę sytuację. Mamy jeszcze jedną prośbę do naszych czytelników. Na pokładzie Nautilusa powstaje tekst „Obserwacje z pokładów samolotów”. Jeżeli ktoś z Państwa sam miał okazję zobaczyć niezwykły obiekt przez okno samolotu lub zna taką osobę, prosimy o kontakt z naszym pokładem:

 

nautilus@nautilus.org.pl

Dodaj komentarz