Dziś jest:
Sobota, 28 marca 2020

Znaczna część 'ludzi związanych z FN' to piloci wojskowi. Najciekawsze jest to, że w amerykańskim MUFON ten procent jest... bardzo podobny!

Recenzje
• KSIĄŻKI I AUDIOBOOKI (33) | FILMY (27)
1 2 3

Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga', Anna Matwiejewa

Śmierć dziewięciorga turystów w lutym 1959 roku na górze Chołatczachl (w języku Mansów - Górze Umarłych), na Uralu Północnym, do dziś pozostaje jedną z najbardziej poruszających zagadek XX wieku. Rozmowa z Anną Matwiejewą, autorką książki "Przełęcz Diatłowa"


Co się stało na Przełęczy Diatłowa?

Śmierć dziewięciorga turystów w lutym 1959 roku na górze Chołatczachl (w języku Mansów – Górze Umarłych), na Uralu Północnym, do dziś pozostaje jedną z najbardziej poruszających zagadek XX wieku.




23 stycznia grupa studentów i absolwentów Uralskiego Instytutu Politechnicznego wyruszyła na wyprawę narciarską na górę Otorten. Ekspedycji nadano trzeci, najwyższy stopień trudności. Na czele grupy stał Igor Diatłow, 23-letni student piątego roku wydziału radiotechnicznego.

Razem z nim na wyprawę wyruszyli studenci Aleksander Kolewatow, Rustem Słobodin, Zinaida Kołmogorowa, Ludmiła Dubinina i Jurij Judin; absolwenci Jurij Doroszenko, Gieorgij Kriwoniszczenko i Nikołaj Thibeaux-Brignolles, a także najstarszy i najbardziej tajemniczy uczestnik wyprawy, 37-letni Aleksandr Zołotariow, instruktor z bazy turystycznej, który dołączył do grupy w ostatniej chwili.

Byli silni, wysportowani, przygotowani na trudne warunki pogodowe, doświadczeni w turystyce sportowej. Od ostatniej osady zamieszkanej przez geologów do góry Otorten turyści mieli przejść na nartach. Wtedy też z wyprawy zrezygnował Jurij Judin, dzięki czemu jako jedyny ocalał.

Wiadomo, że studenci szli wzdłuż rzeki Łoźwy, potem Auspii, a 31 stycznia dotarli na skraj lasu, gdzie zostawili część rzeczy oraz zapas jedzenia na drogę powrotną, i ruszyli dalej. Wieczorem 1 lutego Diatłow zdecydował o rozbiciu namiotu na zboczu góry Chołatczachl. Prawdopodobnie zdecydowały o tym pogarszające się warunki pogodowe.

Co było dalej, do dziś nie wiadomo. Gdy 12 lutego studenci, którzy zgodnie z planem mieli zakończyć wyprawę w miejscowości Wiżaj, nie dali znaku życia, rodziny się zaniepokoiły. Poszukiwania rozpoczęto jednak dopiero 21 lutego.

Pięć dni później ratownicy natrafili na pocięty nożem namiot grupy Diatłowa. Ślady pozostawione przez turystów wskazywały na to, że uciekali z niego w panice. Mimo że na dworze było -18 stopni, niektórzy nie mieli na nogach butów.

Jako pierwszych znaleziono ciała Kriwoniszczenki i Doroszenki. Leżeli pod wielkim cedrem półtora kilometra od namiotu. Byli częściowo rozebrani. Obok nich ratownicy zauważyli ślady paleniska. Dookoła studentów leżały gałęzie cedru, które – jak później się okaże – łamali, wspinając się na drzewo na wysokość nawet 4 metrów.

300 metrów dalej znaleziono ciało Igora Diatłowa. Był ubrany w kalesony, spodnie narciarskie, koszulę, sweter i futrzany bezrękawnik. Nie miał natomiast butów, a na nogach miał dwie różne skarpety.

Bez butów była również Zina Kołmogorowa, znaleziona niedaleko Diatłowa. Na twarzy miała ślady krwawienia z nosa.

W marcu ratownicy odkopali ze śniegu Rustema Słobodina. Pozostałych czterech uczestników wyprawy znaleziono dopiero w maju, gdy stopniał śnieg. Zołotariow i Dubinina mieli połamane żebra, a Thibeaux-Brignolles uszkodzoną czaszkę.

Śledztwo, które bardzo szybko zamknięto, nie wyjaśniło, co się stało z turystami. Wykazało jednak, że na części ubrań turystów były ślady substancji radioaktywnych.

Z kolei mieszkający w okolicy Mansowie mówili w zeznaniach o ognistej kuli, którą widzieli tamtej nocy na niebie.

Ostatecznie śledczy uznali, że przyczyną śmierci grupy było nieokreślone zjawisko pogodowe, którego sile turyści nie byli w stanie się przeciwstawić. Po czym dokumenty utajniono na długie lata.

Przez 61 lat powstało ponad 75 wersji tego, co się zdarzyło na Górze Umarłych w noc z 1 na 2 lutego 1959 roku. Wśród nich był atak zbiegłych więźniów z pobliskiego łagru, bójka wśród uczestników wyprawy, nieudane testy broni, bomba sodowa, upadek rakiety, UFO, a nawet atak karłów z Arktydy (kontynentu na Oceanie Arktycznym).

Na cześć przywódcy wyprawy miejsce, gdzie doszło do tragedii, nazwano Przełęczą Diatłowa.

Rosyjska pisarka Anna Matwiejewa w swojej książce bierze pod lupę część wersji wydarzeń i przedstawia własną.



LUDMIŁA ANANNIKOVA: Kiedy pani po raz pierwszy usłyszała o grupie Diatłowa?

ANNA MATWIEJEWA: To był 1996-1997 rok. Telewizyjna Agencja „Ural” wypuściła dokumentalny film „Tajemnica przełęczy Diatłowa”, który był pierwszą próbą opowiedzenia o śmierci dziewięciorga studentów w 1959 roku. Historia mnie przeraziła, a wiele rzeczy zostało niewyjaśnionych. Zaczęłam w tym grzebać.

Jak to możliwe, że rdzenna mieszkanka Jekaterynburga – wcześniej Swierdłowska – dopiero pod koniec lat 90. usłyszała o tajemniczej śmierci studentów z jej miasta? Nikt o tym nie mówił w rodzinie, na podwórku?
– No właśnie nie! Kiedy już pracowałam nad książką, ojciec wyznał, że słyszał o tej historii, ale nie rozmawiało się o niej. Temat starano się przemilczeć i wszyscy to rozumieli.

Jak pani myśli, dlaczego?
– Być może ludzie czuli, że może to być niebezpieczne. Dużo rzeczy w tej sprawie było niepokojących: dlaczego studentów chciano pochować w małej miejscowości Iwdel, a nie w Swierdłowsku, z którego pochodzili, dlaczego Chruszczow od samego początku interesował się sprawą i czemu śledztwo tak szybko zamknięto.

Zagadka Góry Śmierci

Przez lata powstało ponad 75 różnych wersji tego, co się wydarzyło na górze Chołatczachl.
– Tam, gdzie brakuje informacji, pojawiają się domysły, a ta historia to zagadka na zagadce. Gdyby ktoś chciał ją wymyślić, nie dałby rady. Dziewięcioro wspaniałych studentów uralskiej politechniki, elita komunizmu, wysportowanych, doświadczonych w turystyce, przygotowanych na wysiłek i mróz, idzie na wyprawę z okazji XXI Zjazdu KPZR. I nagle wydarza się coś tak strasznego, co zmusza ich do panicznej ucieczki z namiotu, w warunkach, w których mają niewielkie szanse na przeżycie. Część jest ubrana, ale część biegnie w samych skarpetach albo boso. Giną straszną śmiercią, mają tak różne obrażenia, że trudno ustalić jedną przyczynę.

Myślę, że odpowiedź na to, co się stało, leży gdzieś w archiwach. Byli ludzie, którzy znali prawdę. Pytanie, czy jeszcze żyją.

Jestem pewna, że studentów nie zabiło UFO ani karły z Arktydy (kontynentu na Oceanie Arktycznym). Prawda jest jednak taka, że żadna z wersji w pełni nie tłumaczy tego, co się stało.

Rosyjska prokuratura, która w 2018 roku wznowiła śledztwo, wykluczyła kryminalne wersje śmierci studentów i postanowiła skupić się na zjawiskach pogodowych.

– Sprawozdanie śledczych nie zrobiło na mnie wrażenia. Nadal uważam, że nie ma odpowiedzi. I myślę, że każdy, kto zna tę historię, pozostanie przy swojej wersji, o ile nie wypłynie jakiś tajny dokument, który wszystko wyjaśni. Dla mnie najważniejszą zagadką pozostaje to, że odzież turystów była skażona radioaktywnie. Skąd się wzięło promieniowanie radioaktywne w leśnej górskiej głuszy?

Jeden z uczestników wyprawy pracował w instytucie badawczym i miał do czynienia z substancjami radioaktywnymi.
– Ale takie substancje znaleziono nie tylko na jego ubraniu. I co ważne, wskaźniki promieniowania znacznie przewyższały normę. 1959 rok w ZSRR to była era rozwoju kosmonautyki, testowano różnego rodzaju broń.

Czyli rakieta?
– Całkiem prawdopodobne. Pytanie tylko jaka.

I czemu nie pozostały po niej ślady. W pani książce pojawia się wersja „zaczystki”.
– Długo o tym myślałam i uważam, że ma ona rację bytu. Studenci zobaczyli coś, czego nie powinni byli zobaczyć, i dlatego zginęli. Czy ktoś celowo ich dobił, czy zostawiono ich, by umarli, tego nie wiemy. Wśród pozostałych po nich rzeczy znaleziono dodatkową parę butów i wojskową onucę, które nie należały do nikogo z grupy. W każdym razie dziesiąty uczestnik wyprawy, Jurij Judin, ich nie rozpoznał.

Judin zawrócił z wyprawy krótko przed tragedią z powodu rwy kulszowej.
– Pamiętam go z klubu sportowego, gdzie spotykali się ludzie zainteresowani sprawą diatłowców. Do końca życia nie mógł uwolnić się od tej historii. Szedł na spotkanie ze śmiercią i w pewnym momencie zawrócił ku życiu. A wracając do rzeczy diatłowców, ich wykaz, który znalazłam w dokumentach, był chyba jedną z najstraszniejszych rzeczy, jakie czytałam. Ludzi już nie ma, a pozostały po nich dziurawe skarpety, mandolina, pamiętniki. Chciałam, żeby to wszystko znalazło się w książce. Zamieszczenie w niej prawdziwych dokumentów było dla mnie bardzo ważne.

Od początku miała pani pomysł, żeby przeplatać rzeczywistość i fikcję?
– W ogóle nie wiedziałam, co to będzie za książka i dokąd mnie zaprowadzi historia. Gdy się ukazała, jeden z krytyków pochwalił „wirtuozerię, z jaką udało mi się odtworzyć język dokumentów”. Nie zrozumiał, że to są prawdziwe dokumenty. Formę chwalił również znany literat Dmitrij Bykow. Napisał, że to najlepsza rzecz rosyjskiej literatury 2001 roku. Z kolei gdy książkę przetłumaczono na francuski, tamtejsi księgarze nie wiedzieli, w jakim dziale ją ustawić: literatury pięknej czy reportażu.

Jak zbierała pani materiał?
– Robiłam to samo, co moja bohaterka: rozmawiałam z krewnymi, siedziałam w archiwach. Praktycznie wszystko, co udało mi się znaleźć, jest w książce.

Głównej bohaterce w śledztwie pomaga Swieta, miłośniczka turystyki, która sporo wie o diatłowcach. Czy był ktoś taki w pani życiu?
– W rzeczywistości nazywała się Lena Kośkina. Dziś ma inne nazwisko, mieszka w Austrii. Była domorosłą ekspertką. Miała zdjęcia, dokumenty, kontakty do rodzin diatłowców. Po obejrzeniu dokumentu „Tajemnica przełęczy Diatłowa” szukałam ludzi, którzy cokolwiek wiedzą o tragedii, i tak dotarłam do Leny. Bez niej zapewne tej książki by nie było.

W książce są elementy mistyczne, które prowadzą bohaterkę.
– Jestem osobą wierzącą, gdy zbierałam materiał, dziwiła mnie łatwość, z jaką do niego docieram. Miałam wrażenie, że ktoś prowadzi mnie za rękę. Nie musiałam dobijać się do żadnych drzwi. Przychodziłam do archiwum partyjnego i dostawałam radiogramy ekipy poszukiwaczy. W tamtych latach to było zadziwiające. Poprosiłam krewnych jednej z dziewczyn o jej notatnik i oni mi go dali. Nie każdy by dał pamiętnik zmarłej siostry obcej osobie. Zaufanie, z którym ludzie mnie witali, dziwiło mnie. Wszyscy starali się pomóc.


Według pani o czym jest historia diatłowców?
– Przede wszystkim o niesprawiedliwości. Młodzi, silni, zginęli straszną śmiercią i nikt nie wie dlaczego. Nie chciałam, żeby o nich zapomniano, żeby ludzie machnęli ręką. Pierwsze honorarium z książki chciałam przekazać na odbudowę pomnika diatłowców na cmentarzu Michajłowskim w Jekaterynburgu, ale uniwersytecki klub sportowy nie chciał moich pieniędzy. Być może książka im się nie spodobała. Oddałam pieniądze do cerkwi, żeby co roku odprawiano za dusze studentów nabożeństwo. Nie wszyscy diatłowcy byli ochrzczeni, ale chciałam zrobić ten symboliczny gest.

Dla mnie to też historia o tym, jak sowiecka władza traktowała ludzi.
– Zawsze mówię, że czytelnik jest współautorem. Pisząc, miałam jedną koncepcję, pani ma inną i ona również ma rację bytu. Mnie się ta wersja podoba, bo książka oczywiście jest także o obojętności i okrucieństwie władzy.

Książka ukazała się w 2001 roku i była pierwszą próbą opisania tego, co się wydarzyło na Górze Umarłych.
– Pierwszą po latach. Wcześniej ukazały się jedna powieść i jedna książka dokumentalna, która bardziej przypominała długi artykuł prasowy. Po mojej książce wyszło natomiast kilkanaście innych. Nakręcono też kilka filmów. Dziś każdy może znaleźć dokumenty w internecie i prowadzić własne śledztwo.

Dlaczego nawet po 60 latach historia diatłowców wciąż przyciąga?
– Ponieważ pozostaje zagadką. Każdy myśli: na pewno się dokopię, dowiem się, jak było. Po 20 latach książka nadal się sprzedaje, a jej nakład przewyższa nakłady innych moich książek. Co ciekawe, dopiero parę lat po publikacji zyskała popularność. Nastąpił nagły wzrost zainteresowania tematem, który utrzymuje się do dziś.

Myśli pani, że ma to związek z amerykańskim filmem „Tragedia na przełęczy Diatłowa” z 2013 roku?
– Trudno powiedzieć. Ten film był śmieszny, wiele rzeczy zostało w nim zmyślonych. Gdyby nie chodziło o ludzi, których traktuję jako część mojego życia, to może by nawet mi się podobał, ale diatłowców noszę głęboko w sercu i nie potrafię spokojnie patrzeć na to, jak ich się wykorzystuje w celach komercyjnych. Dziś są organizowane wycieczki na przełęcz Diatłowa. Zmarli turyści byli również tematem rozrywkowego show „Bitwa jasnowidzów”, w których ci rzekomo próbowali ustalić, co się wydarzyło. Gdy zbliża się rocznica śmierci, dostaję telefony, czy nie chciałabym przyjść do telewizji, opowiedzieć o diatłowcach. Nigdy nie biorę udziału w takich programach, bo nie mam już nic do powiedzenia. A na tej tragedii nie chcę się promować.

Odpowiadam jedynie na listy czytelników. Ostatnio piszą głównie z zagranicy, bo książka została przetłumaczona na czeski, francuski, chiński. Jakiś czas temu napisał czytelnik z Meksyku. Koniecznie musiał się dowiedzieć, czy turyści mieli ze sobą strzelbę. Jakiś starszy pan ze Szwajcarii ciągle pyta, czy napisałam kolejną książkę o diatłowcach, i nie chce uwierzyć, że nie. Jeden z zagranicznych wydawców napisał z kolei, że jego zdaniem diatłowców zabił piecyk, który mieli w namiocie, że był źle złożony. Niedługo, jestem tego pewna, zaczną przychodzić listy od polskich czytelników, którzy będą próbować rozwiązać zagadkę. Wersji tego, co się stało, jest naprawdę mnóstwo. Najbardziej zaskoczyło mnie, kiedy starszy pan, mieszkaniec Uralu, ogłosił, że to on zabił diatłowców. Historia jest popularna, przyciąga też dziwaków.

Bardzo się cieszę, że książka ukaże się w Polsce. Moja prababcia była w połowie Polką, babcia urodziła się w Królestwie Polskim. Z kolei pradziadek był dyrektorem szkoły w Łowiczu, w której jednym z uczniów był Anton Denikin. Teraz pracuję nad powieścią bazującą na pamiętnikach babci. Dużo będzie w niej o życiu w Królestwie Polskim w czasach najgorszej rusyfikacji.

Była pani na przełęczy Diatłowa?
– Nie byłam i nie zamierzam. Nie uważam, żeby to było potrzebne. Rozwiązania zagadki tam nie znajdę, a tak po prostu chodzić nie ma sensu, podobnie jak moja bohaterka nie jestem sportsmenką. Poza tym nie ma co kusić losu.

'Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga', Anna Matwiejewa, tłumaczenie Magda Dolińska-Rydzek, Wydawnictwo Kobiece
 Fot. materiały wydawnictwa

Książka Anny Matwiejewej „Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga” w tłumaczeniu Magdy Dolińskiej-Rydzek ukaże się 26 lutego nakładem Wydawnictwa Kobiecego





Nowsze Nowsze
Strona 1 / 3


Od wydawnictwa taniaksiazka.pl dostaliśmy książkę do recenzji. Obiecaliśmy to zrobić i faktycznie - książka przyszła, a my w maskach na twarzy poszliśmy na pocztę główną w Warszawie, aby wyjąć ją z naszej fundacyjnej skrytki. Wcześniej strażnik zmierzył nam temperaturę... szaleństwo. Niestety ostatnie...

czytaj dalej


Kiedy Mark poznał Elisabeth 40 lat temu obawiał się zwierzyć jej ze swoich nadprzyrodzonych doświadczeń. Kiedy okazało się, że Elisabeth również spotkała UFO, nie mogli przestać o tym rozmawiać. Dziś, już jako małżeństwo, po latach researchu, postanowili podzielić się swoją wiedzą z każdym, kto tylko...

czytaj dalej


Śmierć dziewięciorga turystów w lutym 1959 roku na górze Chołatczachl (w języku Mansów - Górze Umarłych), na Uralu Północnym, do dziś pozostaje jedną z najbardziej poruszających zagadek XX wieku. Rozmowa z Anną Matwiejewą, autorką książki "Przełęcz Diatłowa"Co się stało na Przełęczy Diatłowa?Śmierć ...

czytaj dalej


W naszej kulturze, wiele uwagi poświęca się możliwości spotkania z obcymi cywilizacjami, o fenomenie UFO bardzo często wspominają media na całym świecie. Aniołowie i kosmici to książka ukazująca katolickie spojrzenie na problem możliwości istnienia cywilizacji pozaziemskich i zjawisk UFO. Pozycja to...

czytaj dalej


Ukryty świat osobowego zła Ojciec Jose Francisco C. Syquia, przełożony egzorcystów w archidiecezji Manili na Filipinach, postanowił podzielić się swoimi obserwacjami na temat związków między okultyzmem, zjawiskami paranormalnymi a zagrożeniami duchowymi. Na Filipinach, gdzie chrześcijaństwo nie wszędzie...

czytaj dalej


W książce jest dużo informacji podanych - według autora - przez wyższą cywilizację, z którą spotkał się osobiście i był na ich planecie, w ich statku kosmicznym. Książka opisuje karmę - reinkarnację, prawa duchowe rządzące światem i budowę naszych dusz. Nasza planeta jest planetą 1, najniższej kategorii...

czytaj dalej


Czy dobro i zło naprawdę istnieją? Czy ludzie chcą być źli? Czy Bóg może ich za to ukarać? Z czego tak naprawdę składają się ludzie? Odpowiedzi na te i wiele innych, ważnych pytań znajdziecie w niniejszej książce. Rozmowy z Bogiem to dzieło filozoficzno-poznawcze według autora zostało natchnione przez...

czytaj dalej


Naukowe badania nad poprzednimi wcieleniami Regresja hipnotyczna to jeden ze sposobów stosowanych po to, by cofnąć się do poprzednich wcieleń. Zjawisko było badane przez kilku naukowców. Co odkryli? Pionierem wykorzystania hipnozy w celu regresji do poprzednich wcieleń był najprawdopodobniej Eugene ...

czytaj dalej


Dr Raymond A. Moody, autor bestsellerów "Życie po życiu" oraz "Refleksje nad życiem po życiu", w których relacjonował doznania ludzi stojących u progu śmierci, w swoich najnowszych badaniach idzie o wiele dalej: umożliwia żyjącym kontakt z ich najbliższymi, którzy już odeszli z tego świata. Daleki od...

czytaj dalej


Poniżej e-mail, który dostaliśmy na naszą pocztę:[...] Witam ponownie Czytam teraz fajną książkęhttp://lubimyczytac.pl/ksiazka/4873199/tajemnica-czasu Jest to rozwinięcie myśli Hawkinga. Autor podaje tam najnowsze ustalenia fizyki w zakresie czasoprzestrzeni. Najciekawszy dla mnie był opis...

czytaj dalej


Na pokład okrętu Nautilus dostaliśmy właśnie informację o nowej książce o UFO  zatytułowanej "THE REAL STORY". Przedstawiamy wywiad z autorem, który przeprowadził nasz kolega z Wielkiej Brytanii Philip Mantle.Philip Mantle: Większość z czytających z pewnością nie słyszała o Paul`u Ascough. Nie ...

czytaj dalej


Dipa Ma do końca pozostała skromną gospodynią domową i kochającą matką. Jednak każdy, kto miał szczęście ją spotkać, nigdy już jej nie zapomniał. Ta książka nie jest skierowana tylko i wyłącznie do grona osób, które praktykują buddyzm, lecz także do każdego, kto jest otwarty i nie boi się wejrzenia ...

czytaj dalej


Książką ASCAGOULA - THE CLOSEST ENCOUNTER autorstwa Calvina Parkera zawiera wszystkie dostępne materiały o jednym z najsłynniejszych CEIII w historii badania zjawiska UFO. 11-go października 1973 roku dwaj mieszkańcy Gautier w stanie Mississippi łowili ryby w rzece Pascagoula, kiedy ich oczom ukazał...

czytaj dalej


„Mag. Stefan Ossowiecki”Swobodnie przenikał czas i przestrzeń, odkrywał historie sprzed wieków i wydarzenia, które dopiero nastąpią. Miał także inne zdolności: telepatii, telekinezy, bilokacji. Poświadczają je uczestnicy doświadczeń z jego udziałem. To Stefan Ossowiecki, jasnowidz. Sława przedwojennej...

czytaj dalej


Książka trafia do naszego działu recenzji za sprawą e-maila od naszego czytelnika z Irlandii. Nosi dość intrygujący tytuł...[...] Jak uzdrowić chorobliwy wstyd? Gdzie szukać nadziei? O tym jest ta książka. Opiszę w niej swoją własną drogę ku uleczeniu toksycznego wstydu. Odbycie tej podróży, to najważniejsze...

czytaj dalej


Autorem recenzji jest nasz czytelnik:Księga Duchów.„Biblia” dla spirytystów. Niezwykła książka, autor oraz filozofia, która powstała dzięki niej. Ruch spirytystyczny oraz życie Allana Kardeca jest wręcz tematem rzeką ( postaram się kiedyś napisać artykuł o tym) niezwykłe postacie i historie. Obecnie...

czytaj dalej

STRONA
1 2 3
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 3

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Informacje dodatkowe



Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga', Anna Matwiejewa

 

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN: [...] W odniesieniu do artykułu o mrówkach w Iraku to może opiszę krótko mój sen sprzed paru miesięcy gdzie jak by w śnie/duchu byłem w Iraku ale raczej nie w erze nowożytnej tylko w dawnych czasach i widziałem bojowników Irakijskich takich z jak by szczepu  jak w filmie 'Apocalypto' Mela Gibsona - i ja im podawałem czystą wodę do picia i te kilka osób/bojowników tak patrzyło na mnie i odezwał się głos 'Irak'. Sen się skończył.  Irak ma jakąś strategiczną wartość (religijną...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 17:22 | Witam, wczoraj (26 marca - przyp. FN) o godzinie 19 nad Olsztynem latał bardzo nisko dziwny śmigłowiec. Leciał bardzo nisko, miał dziwne oświetlenie (bardzo jasne nienaturalne światło), ciężko było dostrzec jego kontury ale miałem wrażenie że jest koloru głębokiej czerni i jakby to nie był śmigłowiec a latający samochód taki szeroki śmigłowiec do tego odgłos silnika taki dziwny jakby wydobywał się z głośników a nie z pracującego silnika. Pozdrawiam

Dziennik Pokładowy

Piątek, 13 marca 2020 | Mam wrażenie, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawę z tego, co się stało na świecie w związku z koronawirusem. Cały czas czytam, że ‘to zwykła grypa, z tym że mniej groźna’, a w ogóle to ‘jest to burza w szklance wody’, wszystko minie, a o tym całym wirusie z Wuhan szybko zapomnimy. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie – koronawirus zmieni świat, jaki znamy.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS BYĆ MOŻE UWOLNI OSTATNICH NIEWOLNIKÓW, CZYLI ZWIERZĘTA TRAKTOWANE PRZEZ LUDZI JAK PRZEDMIOTY...

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.