Dziś jest:
Czwartek, 26 listopada 2020

Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się nie śniło filozofom.
Wiliam Szekspir, Hamlet

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





NIECODZIENNE ZDARZEMIE Z KRZYŻYKIEM NA ŁAŃCUSZKU
Pon, 2 mar 2020 12:00 | komentarze: 1 czytany: 3480x

Witam, Pisze do Was, poniewaz wydazylo sie cos dziwnego dzisiaj rano i chcialam sie dowiedziec czy slyszeliscie o czyms podobnym Moj chlopak jest Rosjaninem, mieszkamy w Brukselii. On chrztu nosi krzyzyk, poswiecony. Niestety, przez przypadek przerwalam mu lancuszek.
Dlatego na Boze Narodzenie kupilam mu nowy lancuszek (nie poswiecony). Dzis rano, krzyzyk lezal na poduszce, a lancuszek znajdowal sie nadal na szyji. Sprawdzilismy lancuszek - nie byl nigdzie przerwany, "zaczepka" od krzyzyka byla nie naruszona. Nie ma zadnej mozliwosci aby krzyzyk spadl... To bylo bardzo dziwne, wrecz niepokojace ...

Serdecznie pozdrawiam

[...]




Witam,
Jestem [...] mieszkam w Turku, mam 33 lata i czytam was od około 4-5 lat. Muszę przyznać się, że zaliczam się do tej grupy ludzi, którym mocno zmieniliście poczucie rzeczywistości, wiary i spojrzenia na Świat. Muszę też wam za to podziękować. Zawsze mnie interesowały tematy, które podejmujecie, a po jakimś czasie mocno mnie zaraziliście chęcią wiedzy, kim tak naprawdę jesteśmy, po co jesteśmy i kim powinniśmy się stać.

Jeżeli chodzi o tematy, które nas interesują nie mam się czym zbytnio chwalić, miałem tylko jedną tego typu przygodę, której odpowiedników nie przypominam sobie abym czytał na waszej lub innej stronie. Historia nie porywa, nie zamierzam zapewniać jak bardzo jest prawdziwa, znam waszą postawę względem różnych tego typu historii. Zdarzyło się to jak miałem (dokładnie nie pamiętam) około kilku lat, 5-6. Do tej pory opowiadałem ją tylko po samym zdarzeniu jednak jak łatwo można się domyślić nikt mi nie uwierzył, no, bo jak można uwierzyć kilkuletniemu dziecku. Po za tym, sam bym chyba nikomu w nią nie uwierzył. Jeśli ktoś ma wątpliwości, co do mojej pamięci zdarzeń z tak młodego okresu, muszę napisać, że pamiętam pewne skrawki z jeszcze młodszego wieku, a to wyryło mi się w umyśle bardzo wyraźnie. Ale do rzeczy:

Mieszkałem wraz z rodzicami i starszą o dwa lata siostrą w domu piętrowym. Na parterze mieszkali dziadkowie, a na piętrze my. Po wejściu na piętro schodami, po lewej stronie znajdowały się drzwi do pierwszego pokoju, dalej po tej samej stronie były drzwi do kuchni, na wprost była łazienka, a po prawej następny większy pokój od strony oświetlonej ulicy. Tamtej nocy spałem z tatą w mniejszym pokoju po lewej stronie, mama z siostra spały w większym pokoju po prawej stronie. Łóżko znajdowało się naprzeciw drzwi pod ścianą, z boku pod oknem stały dwa fotele. Co wydaje mi się dziś śmieszne zostawiłem tego dni 5 starych złotych na fotelu, o które się naprawdę nie na żarty martwiłem tej nocy. Nie pamiętam czy w nocy obudziłem się sam lub czy coś mnie obudziło, pamiętam, że nie spałem. Nie wiem, która była to godzina w nocy gdyż jeszcze nie nauczyłem się trudnej na ówczesny wiek znajomości czytania zegarka. Leżałem od strony ściany i patrzałem się na wejście do pokoju, drzwi były otwarte.

Naprzeciw wejścia były przymknięte drzwi z dużą szybą do pokoju naprzeciw, przez szybę dostawało się dużo światła gdyż padało ono z okna naprzeciwko (od strony ulicy), nie pamiętam skąd pochodziło światło, czy był to księżyc, latarnia czy jeszcze coś dziwniejszego. Musze dodać, z tego miejsca było bardzo dobrze widać każdego, kto wchodził ze schodów. Zobaczyłem w pewnym momencie coś, co zagląda przez drzwi, wychyla się od strony schodów w połowie framugi, za nim pojawiła się następna postać, a raczej nad nią, następna głowa, powyżej poprzedniej, a nad nią jeszcze kolejna. Nie widziałem dokładnie twarzy było zbyt ciemno, głowy były podłużne z długimi uszami, chyba szpiczastymi. Bardzo się bałem i pierwsze, co zrobiłem, instynktownie zacząłem budzić ojca, i mówić ściszonym głosem, że są tu jakieś POTWORY! Jednak tata spał bardzo twardo, coś odpowiedział i obrócił się na bok. Spróbowałem jeszcze raz z tym samym skutkiem, po czym zrezygnowałem.

Zacząłem ponownie obserwować, co się dzieje. Dwie istoty smukłe, choć nie wysokie weszły do pokoju mamy i siostry, pamiętam, że jedna niosła coś dużego, co wydało mi się workiem. Byłem przekonany, że chcą coś ukraść. Następnie jedna z tych istot weszła do mojego pokoju, choć nie do końca weszła, co zaczęła się skradać bardzo nisko na czworakach, jeśli można to nazwać czworakami. Wydaje mi się, że człowiek nie może przyjąć tego typu pozy i się jednocześnie poruszać. Ręce do przodu nogi do tyłu podgięte na boki i tułów przy samej ziemi. Kiedy istota ta podkradła się pod same łóżko mój poziom strachu sięgnął zenitu, schowałem się za tatą wtulając się w niego i tylko to pamiętam, następnie prawdopodobnie zasnąłem. Na drugi dzień pierwsze, co zrobiłem to pytałem czy moja piątka nadal tam jest (byłem mocno przekonany, że ją skradziono), była ?. Opowiedziałem tę historię każdemu domownikowi, zarzekając się o mojej prawdomówności, z oczywistym skutkiem dziecka opowiadającego o potworach, które wyśniło w nocy.

Po latach sam pewnie uznałbym to za sen gdyby nie to jak bardzo mi się wyryła ta sytuacja w umyśle. Pisząc to mam wrażenie, że znowu to przeżywam. Bardzo, bardzo dawno nikomu o tym nie opowiadałem. Jest jeszcze jedna rzecz, nie jestem jej do końca pewny, dlatego zostawiłem ją na koniec, wydaje mi się, że obudziło mnie wtedy bardzo intensywne światło, które świeciło przez okno, ale pewności nie mam, pamiętam ten moment jak przez mgłę.
Bardzo proszę w przypadku użycia tego tekstu o ukrycie nazwiska. Do tej pory nikt mi nie uwierzył i nie spodziewam się w tej sferze rewelacji. Otwarcie wypowiadam się na różne tematy, które podejmujecie i staram się nie zwracać uwagi na uśmiechy z tym związane, jednak to dla mnie bardzo osobista historia i nie chciałbym o niej rozmawiać ze znajomymi, którzy przypadkiem się o niej dowiedzieli.
 Cieszę się, że mogłem się z tym podzielić trochę lżej mi się zrobiło. Dzięki za przeczytanie tego listu i przepraszam za błędy. W razie użycia tekstu proszę o poprawienie ewentualnych błędów.
Pozdrawiam całą ekipę Nautilusa, robicie kawał dobrej roboty i dzięki, że jesteście.
                                                                                                                                                               [...]
 

 

Witam Fundację Nautilus. Na gorąco chciałbym opowiedzieć historię którą moja żona dziś usłyszała. Jest ona pielęgniarką i dziś w nocy na dyżurze jedna z koleżanek opowiadała o wydarzeniu które  miało miejsce równo 3 miesiące temu,w dalszej części tekstu wyjaśnie dlaczego dopiero po 3 miesiącach mogła je opowiedzieć. A więc w szpitalu leżal pewien człowiek na tzw. "erce" czyli oddziale dla osób bardzo ciężko chorych, ciężki stan mial już za sobą i miał być przeniesiony na zwykły oddzial szpitalny, był pacjentem dobrze rokującym bez żadnych nawrotów choroby i na pewno bez zagrożenia życia. Pewnego dnia ów pacjent poprosił pielegniarke by pomogła mu jak sie wyrażił "pozamykać koła".

Pielęgniarka pomyślała, że człowiek cierpi na chorobe psychiczną choć wcześniej nie było takich oznak. Mimo wszystko zaczęła się dopytywać o jakie koła chodzi, poniewarz powtarzał to z dużym przekonaniem. W tedy wyjaśnił jej, że widzi koła, wszędzie na sobie, na piżamie, na podłodze, pościeli itp. i, że są one niedomknięte. Jeśli ona pomoże mu je zamknąc to on nie umrze a ona nie zachoruje na ciężka chorobe. Pacjent powiedział jak to zrobić lecz było to bardzo nierealne do wykonania. Na następny dzień gdy przyszła na dyżur okazało się, że człowiek zmarł a ona zachorowała na bardzo cięzkie zapalenie płuc i była na zwolnieniu przez 3 mieśiące.

Okazuje sie, że ta pielęgniarka bardzo dobrze pamięta tego człowieka to co jej opowiedział ale zupełnie ma zamazany w pamięci sposób jak można było tego wszystkiego uniknąć czyli pozamykać te koła. Mogę dodać, że żona wtedy jeszcze nie pracowała w tym szpitalu i jest osobą dosyć sceptyczną do wszelkiego typu dziwnych historii w przeciwieństwie do mnie nad czym ubolewam. Prosił bym o anonimowość ze względu na udział osób trzecich. W razie pytań służe pomocą. Pozdrawiam Fundację. [...]





Komentarze (1)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pon, 2 mar 2020 21:28 | brak oceny

Slawx | Załogant

Witam serdecznie.
Miałam bardzo podobne przeżycie do jednego z czytelników. Jak byłam dzieckiem, miałam jakoś 2-4 lata, przeżyłam coś dziwnego. Nazwałam to snem, sama do dzisiaj nie wiem co to było, ale wywarło na mnie ogromne wrażenie i robi je do dzisiaj, po ponad 20 latach.. Odwiedziły mnie dwie czarne postaci, były wysokie, ale nie widziałam żadnych szczegółów. Pamiętam jak się zbliżały do mojego łóżka, bardzo się bałam.. Włożyły mnie do mojego ulubionego ręcznika i dalej film się urywa. W życiu miałam mnóstwo snów, nawet kilka świadomych, ale nigdy żaden nie dawał takiego poczucia jak ten. Było to niesamowicie realne i ciężko nazwać mi to zdarzenie snem..
Pozdrawiam wszystkich załogantów! I dziękuję Panie Robercie za to, co Pan robi :)

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ostatnie dwa tygodnie zajęły nam zmiany oskryptowania stron. Serwis czasami nie był dostępny, ale teraz wszystko powinno działać bez problemów. Zapraszamy na pokład okrętu Nautilus wszystkich zainteresowanych największymi zagadkami naszego świata... okręt Nautilus jest właśnie dla Was! ... ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 03:00 | Witam, 23.11.2020 nad Białołęką na wysokości osiedla Regaty był widoczny bardzo duży obiekt tuż nad chmurami. Obiekt widziała moja partnerka oraz jeszcze jeden sąsiad podczas spaceru z psami.Jak na razie odnalazłem jeszcze jedną osobę która widziała ten obiekt 15 min później już szybko lecący. Wstępnie oceniamy że obiekt mógł mieć kilkaset metrów długości. Był bardzo dużyProszę popytajcie czy ktoś na Białołęce 23.11.2020 koło godziny 23.15 czegoś nie widział.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 15 października 2020 | Koronawirus kryje w sobie wiele tajemnic i ukrytych przed nawet najlepszymi laboratoriami na świecie niespodzianek, które właśnie wywracają znany nam świat do góry nogami. Proces wielkiej przemiany zaczął się śmiesznie, wręcz zabawnie – ot, jakiś śmieszny wirus z Chin, co to zabija tylko starców, a resztę traktuje „bezobjawowo”. Ale to nie jest takie proste.

czytaj dalej

FILM FN

KORONAWIRUS - bestialskie polowania i zjadanie dzikich zwierząt kluczem do zrozumienia tajemnicy pandemii koronawirusa

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.