Dziś jest:
Czwartek, 4 marca 2021

"Pamiętaj, że nieotrzymanie tego, czego pragniesz, jest czasami cudownym zrządzeniem losu" Dalajlama

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





NIEPOKOJĄCE ZJAWISKA W DOMU MOJEJ CÓRKI
Wt, 16 luty 2021 17:15 | komentarze: 3 czytany: 1907x

[...] Witam, Znalazłam Państwa stowarzyszenie poprzez internet. Nie wiem już do kogo mogę się zgłosić z moim problemem, zacznę wiec od początku  Mam na imię […], mam 28 lat mieszkam w […] pod Warszawą, 4 lata temu zamieszkałam w mieszkaniu po mojej babci wraz z mężem. Po kilku miesiącach urodziła nam się córeczka. (lokal jest w rodzinie od 1966 roku,  W roku 1968 zmarł w nim mój dziadek w wieku 43 lat, był dobrym spokojnym i bezkonfliktowym człowiekiem).

Od początku mała nie chciała spać w swoim pokoju bała się płakała, ja czułam cały czas jakbym była obserwowana ale powoli przywykłam do tego zjawiska. Jednak ostatnio wszystko się nasiliło, pojawiają się kule światła, jakiś czas temu z regału spadła gromnica, czasami przedmioty które kładłam w jednym miejscu znajdują się w drugim miejscu, radio samo się wyłącza, a jakieś dziesięć lat temu gdy brat przebywał w mieszkaniu spadły głośniki które nie miały prawa spaść bo były daleko od krańca regału.

W nocy nawiedzają mnie koszmary, że jakaś siła chce mi zrobić coś złego.

Przedwczoraj w nocy gdy spałam coś lub jakiś byt przycisnął mnie do łóżka, czułam na plecach czyjś silny dotyk, gdy otwierałam oczy nic nie widziałam kompletna ciemność, chciałam zawołać męża (ponieważ ja śpię z córką z obawy o nią) ale nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Jak nagle to coś się pojawiło tak nagle zniknęło. Otworzyłam oczy, leżałam w takiej samej pozycji i bałam się ruszyć. nie wiem czy był to sen na jawie czy było to prawdziwe przeżycie.

Zdecydowaliśmy się sprzedać mieszkanie ale od prawie roku nie ma chętnych.

W rodzinie mamy księdza, którego poprosiłam o poświęcenie mieszkania. Po tym jakiś czas był względny spokój choć nadal pojawiają się kule światła, czasami mam wrażenie że ktoś za mną stoi. Ale miarka się przebrała  mamy z mężem już dość.

Kilka dni temu wieczorem ok godziny 21.00, gdy córka spała u siebie w pokoju, zaczęła panicznie krzyczeć i się trząść. (córka teraz ma ponad 4 lata, zdarzało się wcześniej że kazała zamykać drzwi do pokoju jak siedziała z nami gdy się pytaliśmy dlaczego mamy zamknąć mówiła że w pokoju jest jakiś PAN)  Pobiegłam do niej wzięłam ją na ręce, na nodze miała czerwoną plamę i krzyczała że ją bolą nogi i ręka. Gdy chciałam z nią wyjść z pokoju w drzwiach stał mąż, którego prosiłam żeby nas wypuścił ale z jakiegoś powodu nie chciał tego zrobić. Wzrok miał inny niż zwykle. Złapał mnie za ramię i trzymał ale się wyrwałam i wyszłam z pokoju. On się tam zamknął a gdy wyszedł był już normalny i nawet nie pamiętał że coś takiego miało miejsce. Wziął małą na ręce (nie mogliśmy jej uspokoić) a ona ze strachu się zesikała. W tym momencie granice mojej wytrzymałości się skończyły.

 To już nie pierwszy raz, innym razem również w nocy (też nie wiem czy był to sen czy jawa) stała nade mną czarna sylwetka która również zaczęła mnie przyciskać do łóżka i sytuacja podobna nie mogłam krzyczeć ani się ruszyć.

Wczoraj wzięłam telefon włączyłam nagrywanie z nadzieją że to coś powie mi dlaczego to wszystko robi ale na nagraniu słychać dziwne trzaski do mikrofonu których w rzeczywistości nie było słychać gołym okiem.

Dodam, że większość tych zjawisk ma miejsce w pokoju córki, natomiast kule światła oraz nagrania z trzaskami słychać w całym domu. Wczoraj robiłam zdjęcia mężowi i córce przed zrobieniem w podglądzie na aparacie kilka razy przeleciały dziwne obiekty, natomiast na jednym zdjęciu w prawym dolnym rogu coś jest zamazane.

Szukam jakiejkolwiek pomocy do puki nie sprzedam mieszkania.

W końcu to coś zrobi nam krzywdę.

Pozdrawiam

[…]


 

 

Witam serdecznie.

Natrafiłam na Waszą stronę całkiem przypadkowo. Pierwszy artykuł: TUŻ PO ŚMIERCI DUSZE ZMARŁYCH POTRAFIĄ ODWIEDZAĆ BLISKICH, który przeczytałam i bach...czyli jednak nie jest ze mną źle.:) A poważnie. Jestem osobą wierzącą, wierzę też, że dusze zmarłych gdzieś tutaj krążą nie mogąc znaleźć właściwej ścieżki. Ale jestem osobą, która racjonalnie podchodzi do wszystkiego i po prostu  muszę czegoś doświadczyć aby w to uwierzyć. Czytając powyższy artykuł wróciły wspomnienia...bolesne wspomnienia...o moim bracie.

W marcu tego roku będzie 5 rocznica jego śmierci. Miał 46 lat...i zgasł w przeciągu 3-4 miesięcy. W styczniu dowiedzieliśmy się, że ma raka a w marcu zmarł. Był to krótki czas, czas bolesny i straszny zarówno dla nas jak i dla niego - czekającego na śmierć. Do dziś nikt z naszej rodziny nie potrafi się z tym pogodzić...do dziś doświadczamy również jego obecności. Ale wracając do do 2009 roku kiedy zmarł. Siedziałam na poddaszu na schodach, gdzie mój brat urządził sobie pokój.  Po prawej stronie drzwi do pokoju, po lewej drzwi na strych-wszystkie pozamykane. Na dole modlitwy za brata...sąsiedzi i krewni...a ja siedzę na schodach i płaczę...nagle tak jakby ktoś uderzył w te drzwi po lewej, z taką siłą, złością chciał je zamknąć...Na poddaszu nie było nikogo tylko ja...nie było przeciągu...

Tydzień po śmierci brata byłam w łazience, myłam włosy nad wanna, miałam zamknięte drzwi na klucz, nagle usłyszałam, że ktoś szarpnął za klamkę dość mocno. Wyszłam po 5 min i zapytałam obecnych, kto chciał iść do łazienki...spojrzeli na mnie dziwnie...była dokładnie godzina, w której zmarł mój brat. W ubiegłym roku miałam znów wielką tęsknotę za bratem. Był gorący lipcowy wieczór,ok 21.

Okno było zamknięte, choć było bardzo duszno. Jak co wieczór pomodliłam się za brata...położyłam do łózka, włączyłam tv...poczułam smutek...zaczęłam płakać i mówić w myślach do brata żeby przyszedł choć na chwilkę do mnie i mnie przytulił...po chwili poczułam przeszywający chłód...taki dziwny chłód...dostałam dreszcze, nakryłam się kocem ale chłód nie mijał...kontem oka zobaczyłam, że firanka  w jednym rogu uniosła się do góry na wysokość ok 50 cm...powolutku i powolutku upadła na dół. Przeanalizowałam sytuację od nowa: Okno zamknięte. Nie ma przeciągu. Jest gorąco...Tak mój brat przyszedł do mnie:) Opowiadając to ktoś mógłby pomyśleć , że jestem szurnięta, pewnie sama bym tak pomyślała gdyby nie chodziło o mnie...ale...myślę, że jestem normalna, nie wierzę w jakieś dziwne historie, wyssane z palca, mam 33 lat rodzinę...a to przytrafiło się właśnie mnie....

Pozdrawiam

[…]

P.S. Proszę o nie podawanie moich danych....pozdrawiam

 

 

Witam.

Chcę opisac Wam historię , które znałem dotychczas tylko z filmow takich jak , np. ,,Egzorcysta ". Otóż niedaleko mojego miejsca zamieszkania ( 7 km ) znajduje się wieś średniej wielkości ( 1,5 tys. mieszkańców ). Mieszka tam 40 letnia kobieta ( personalia są mi znane i potwierdzone)Od pewnego czasu zaczęła się ona dziwnie zachowywac , wypowiadac niezrozumiałe słowa. Twierdzi ,że jest regularnie gwałcona przez szatana. Mówi ,że jakas nieznana siła trzyma ją za nadgarstki rąk , kładzie się na nią i odbywa stosunek. Zaniepokojona rodzina zasięgnęła rady specjalisty psychiatry. Ten po kilku wizytach stwierdził ,że w tym przypadku potrzebny będzie raczej egzorcysta niż lekarz. Miejscowy ksiądz nie zbagatelizował sprawy , gdyż sam niczego nie wskórał , ale był na tyle przekonany że to nie żarty i na tyle przerażony , że powiadomił Kurię Biskupią w P. Chociaż Kościół odnosi się do tego typu zjawisk dość sceptycznie ,to jednak w swych zasobach egzorcystów posiada Cóż , przybyły na miejsce jeden facet w sutannie nie podołał. Nieznana moc była tak silna ,że następnym razem przyjechało trzech księży wyspecjalizowanych w egzorcyzmach. Z relacji jednego z członków rodziny tej kobiety wiem ,że wcześniej przesłano jej z kurii zalakowaną kopertę zawierającą 40 pytań , na które miała sama odpowiedzieć. Po dostarczeniu koperty z powrotem ,kuria przysłała trzech księży mających zając się opętaną. Jak twierdził mój rozmówca, księża odprawiający egzorcyzm podczas tej ceremonii kładli się na kobiecie ( trzej na raz ) lecz ona potrafiła unieśc ich z siebie i zrzucic na ziemię. Ich wizyta również skończyła się fiaskiem. Ponieważ osoba, z która rozmawiałem prosi o zachowanie anonimowości , zarówno swojej jak i innych osób związanych z tym zdarzeniem, dostosowuję się do tej prośby.

Do wiadomości redakcji.

 

[…] moja 5 letnia córka obecnie widzi swoją prababcię, a właściwie widziała kilka razy chociaż nie miała jej okazji poznać przed śmiercią natomiast idealnie ją opisała jak ją widziała w "niebie" przed narodzinami. Dlaczego mówię idealnie? Ponieważ opisała ją jak była ubrana na swoim pogrzebie mimo tego, że dziecko nigdy nie widziało żadnych zdjęć czy filmów, bo takowe nie istnieją z tego wydarzenia. Babcia też ją kilka razy odwiedziła u nas w mieszkaniu i powtórzyła słowa, które babcia mówiła czasami, a nawet ja o nich nie słyszałem dopiero jak opowiedziałem historię siostrze mojej żony to potwierdziła, że babcia takich słów używała, ale nie chce przytaczać w mailu co i jak dokładnie. Wszystko się potwierdza droga załogo, po śmierci idziemy do tamtego świata i spotykamy bliskich, oraz możemy się komunikować z tym światem. Niesamowite. Mam nadzieję, że ta wiadomość do Was trafi :) Prosiłbym o potwierdzenie jeśli jest taka możliwość.

Pozdrawiam serdecznie,

[…]

 

 

Moje spotkanie z duchem

 

Mam sporą wiedzę na temat różnych zjawisk paranormalnych. Najmniej interesujące są duchy, ale to właśnie o nich chciał bym opowiedzieć gdyż to właśnie tego zjawiska byłem świadkiem. Wiem, że trochę tego jest, ale sądzę, że dość ciekawie udało mi się to opisać. Wprowadziłem kilka elementów humorystycznych, ale dlatego, że sytuacja faktycznie była nieco zabawna (chociaż wcale nie było mi wtedy do śmiechu), po za tym jeśli czytasz to w nocy to nie będziesz się aż tak bać ;)

Historia ta wydarzyła się w […] kiedy miałem 8 lat, tydzień po śmierci koleżanki mojej mamy.

Tak bez powodu obudziłem się w nocy odczuwając dziwny nie pokój. Próbowałem ponownie zasnąć,ale stało się to jeszcze trudniejsze kiedy moje dwa psy zaczęły szczekać. Mógł bym je uspokoić bo do drzwi na przedpokój daleko nie miałem, były one po prawej tuż przy moim łóżko, zaś po lewej było łóżko brata. Oba rozłożone zajmowały właściwie prawie całą wolną przestrzeń w pomieszczeniu dlatego przechodząc na drugą część pokoju przechodziliśmy na skróty po łóżkach , ułatwiało nam  to ich niskie zawieszenie .

W pewnym momencie zorientowałem się, że szczekanie ustało, pomyślałem sobie "może duchy" zwłaszcza, że w moim domu już wcześniej działy się różne dziwne rzeczy, ale o tym innym razem. Wtedy zacząłem się starać jeszcze bardziej zasnąć, aby mieć to już za sobą.

Nagle poczułem, że ktoś usiadł koło mnie na brzegu łóżka!!! To niebyły omamy, ogarną mnie strach. Miałem do wyboru :

zerwać się i zobaczyć co to, ale czy ktoś widział aż tak odważnego 8-latka?zacząć krzyczeć, ale wcześniej podglądnąłem kilka horrorów i taki krzyk zawsze kończył się straszliwą śmiercią.

tak więc pozostało mi wyjście nr.:

udawanie nieboszczyka.

Starałem się niewidocznie oddychać i zamknąłem oczy (na szczęście twarz miałem zasłoniętą kordłą).Leżałem tak kilka minut, ale "coś nadal siedziało przymnie, sytuacja się stała bardziej dramatyczna kiedy zaczęły me plecy swędzieć,  przecież nieboszczycy się nie drapią !  Nagle w pewnym momencie postać wstała. Ucieszyłem się, teraz wystarczyło tylko chwile poczekać aż wyjdzie z pokoju, ale nic z tego.

To coś wlazło na łóżko i przeszło po nim w stronę śpiącego brata. Czułem dokładnie ciężar, a więc było to w 100% materialne i inteligetne.  Jeden krok był postawiony między moje nogi unikając w ten sposób nadepnięcia na jedną z nich. Przez kilka minut pomalutku przekierowywałem rękę w stronę pleców aby się podrapać wyobrażając sobie jednocześnie straszliwego upiora który nachyla się nade mną i widzi wolny ruch mojej ręki.  W końcu się podrapałem, ale pojawił się nowy problem. Zaczęły mnie boleć wszystkie mięśnie od niewygodnej pozycji, na szczęście poczułem znów, że coś przechodzi po moim łóżku z powrotem  w stronę drzwi , po chwili podniosłem się i rozejrzałem po pokoju. Nikogo już nie było. Poczekałem jakiś czas dla pewności, że już nie ma "gościa" . Wciąż się jednak bałem dlatego postanowiłem pójść do sypialni mamy, wziąć od niej nocną lampkę i zapalić na przedpokoju .  Wstałem o ostrożnie wyszedłem na przedpokój (składa się od z 2 części: pierwsza główna gdzie są drzwi do wszystkich pomieszczeń i drugiej przedsionka gdzie miały posłanie moje psy i były drzwi wejściowe do mieszkania. Obie części są rozdzielone ścianką z ościeżnicą) .

Zamurowało mnie bo na przedpokoju ( w wspomnianej ościeżnicy) stał najprawdziwszy duch !

Postać nie była biała, ani przezroczysta tak jak to się zwykle duchy opisuje. Nie, postać była normalnie kolorowa ubrana w czarne lampasy (wtedy modne, taki dres z 2 białymi paskami po bokach nogawek) i różową bluzę z jakimś żółtym napisem , nie wiem dokładnie ponieważ cały duch był jak by rozmazany, (zupełnie jak nie ostry obraz na ekranie) otoczony poświatą  i pokryty czarnymi plamami  (teraz rozważam czy to nie były przypadkiem przezroczyste miejsca, w końcu  za duchem było czarno).  Po sylwetce było widać, że to kobieta , nie potrafiłem jednak  dostrzec twarzy bo była zakryta jedną z plam. Postać stała "wpatrując" się we mnie i machając prawą dłonią jak by na pożegnanie, lub może groziła palcem. Nie jestem pewien bo obraz był zbyt bardzo rozmazany.

Stałem tak kilka minut usiłując dostrzec jak najwięcej szczegółów i jak najlepiej je zapamiętać (chociaż głównym powodem był paraliżujący strach) , ale nie mogłem tak stać całą noc, po za tym był to dla mnie szok (dlatego pewnie nie krzyczałem ).

Musiałem zdobyć tą lampkę, na szczęście drzwi od sypialni z mamą były kilka centymetrów na prawo ode mnie.

Złapałem klamkę i nagle sobie przypomniałem, że mama z jakiegoś powodu (już nie pamiętam) poszła spać do innego pokoju, pokoju którego wejście było niecałe 2m po prawej stronie ducha. Mógł bym zapalić światło, ale główne którego włącznik miałem akurat tuż obok  nie działało, zaś drugi był za duchem.  Dziecku zawsze wiatr w oczy.

Przymrużyłem oczy, zacisłem  zęby, schyliłem głowę i  z cichym piskiem z całych sił pobiegłem przez przedpokój (dystans prawie 7 m) tuż obok ducha do pokoju gdzie była mama. Szturchając obudziłem ją i powiedziałem :

- Ktoś jest na przedpokoju !

- Dlaczego mnie budzisz ?

- Ktoś jest na przedpokoju !!!!!

- Kto ?

-Duch !!! (prawie z płaczem)

- Nie ma duchów idź spać.

Zerknąłem z bezpiecznej odległości przez uchylone drzwi  na przedpokój, na ścianie odbijał się blask z różowej poświaty (przez bluzę ducha) .

- Ale on właśnie teraz stoi na przedpokoju !!!! (krzyknąłem z pełną desperacją)

- Nikogo tam niema (zaspanym i lekceważącym głosem odpowiedziała ).

-Jest, naprawdę tam jest (już z płaczem z nerwów) , chodź zobaczyć !!!

- Nigdzie nie idę, weź sobie lampkę i zapal na przedpokoju to nie będziesz się bał.

Ten tekst mnie powalił, bo jedyne gniazdko na przedpokoju znajdowało się 20 cm od ducha i na przeciwko pokoju w którym się znajdowałem. z pełnym dramatyzmem odrzekłem:

- Ale on tam stoi !

- Weź lampkę i zapal ją, ducha już niema  już poszedł .

Słowa te mało wiarygodnie brzmiały zwłaszcza, że blask na ścianie nadal był widoczny, ale jakoś to będzie. Zapytałem się:

- A gdzie lampka leży?

- Tutaj na komodzie.

No to szukam jej, ale nigdzie nie mogłem znaleźć . Światła nie paliłem w pokoju bo było wystarczająco jasno z latarni ulicznych których światło wpadało do pomieszczenia, po za tym nie chciałem denerwować mamy bo rano szła do pracy. Podszedłem  do komody i zacząłem szukać lampki,ale nigdzie jej nie było.

- Mamo tutaj jej nie ma  gdzie ona jest ?

-A może w kuchni jest, poszukaj jej tam.

Myślałem że zaraz padnę. Kuchnia jest na przeciwko pokoju, a jej wejście znajduje się ok. 30 cm od ościeżnicy w której stał duch.

Poczekałem chwile aby zebrać w sobie odwagę.  W końcu się przemogłem, zacisnąłem oczy i z piskiem pobiegłem do kuchni tuż obok ducha. Przez przymknięte oczy za wiele nie widziałem, ale kątem oka zauważyłem kawałek różowej bluzy.

Nerwowo zacząłem szukać lampki (z nerwów nie wpadłem na pomysł aby w kuchni zapalić światło), ale tutaj tez nie mogłem jej znaleźć.

Co chwile spoglądałem w kierunki wejścia do pomieszczenia, czy przypadkiem postać nie wchodzi za mną.

Wskazane miejsce przez mamę przeszukałem kilku krotnie, ale nic nie znalazłem.

- Mamo! Mamo! Gdzie jest lampka nie mogę jej znaleźć !

Z pokoju usłyszałem głos matki:

- Musi tam być.

- Ale jej nie ma.

-A, bo ona jest tutaj w pokoju na stole leży.

No &*^*$ ! nie mogła wcześniej sobie przypomnieć?!

Kolejna chwila zbierania w sobie odwagi i z powrotem z piskiem do pokoju.

Szukam, szukam i co? I nic, tutaj też jej niema !

- Mamo, niema jej na stole !

- To może u psów leży.

( No jasne, po prostu przejdę sobie przez ducha, jeśli przeżyje to będę miał ciekawe doświadczenie na koncie X  )

- Ale u psów duch jest !

- Nie ma żadnych duchów. (chwila zastanowienia) Nie, nie już wiem jest jednak w kuchni, na lodówce.

- Na lodówce ???! Przecież tam przed chwilą byłem. Proszę chodź ze mną !

- Rano mam do pracy, zapal sobie tą lampkę albo idź spać ! 

(Jasne a może od razu rzucić się na pożarcie upiorowi ??? >:(  )

Chwilka przygotowań, szybki sprint i znów jestem w kuchni, no i znów lampki nie ma !!! Zgadnijcie co było dalej. Tak, nowe namiary lampki : pokój z którego przybiegłem.

Kolejna zagadka, co było potem ? Tak znów wróciłem się do kuchni. Płacz i błaganie nie przekonały mojej mamy, że duch naprawdę jest na przedpokoju.  Kilka razy tak przebiegłem obok niego w odległości kilkudziesięciu centymetrów.  Do jakiejś księgi Guinnessa powinni mnie zapisać ! Załamany i bez nadziei rozpoczynałem kolejny bieg, (z czasem jakoś łatwiej mi przychodziło to bieganie. Lepiej widziałem ducha, ale biegnąc skupiałem się na wejściu do pomieszczenia. Wtedy również upewniłem się, że jest to duch kobiety i zaóważyłem (a może mi się tylko wydawało), że postać jest nieco przezroczysta) kiedy to zauważyłem, że lampka leży tuż  przy drzwiach w miejscu które już na początku przeszukałem.  Złapałem ją mocno i zacząłem obmyślać plan jak ją podłączyć skoro 30cm od gniazdka stoi duch.

Przecież trzeba stanąć, w trafić do dziurek i włączyć. To wystarczająco dużo czasu aby mi się krzywda stała zwłaszcza, że duch wtedy stał by za moimi plecami, ale chyba lepsze to niż twarzą do niego. Stałem tak jakiś czas aż w końcu zacząłem w myślach mówić:

"proszę cię idź sobie, mam lampkę, zaraz ją włączę" (wiem, wiem duch to nie wampir ;) ale pamiętajcie, że miałem 8 lat ).

Powoli wychyliłem głowę i rozejrzałem się. Ducha nie było !

Zajrzałem do psów, tam go również nie było, więc szybko podbiegłem do gniazdka i włączyłem lampkę.

Światło oświetliło przedsionek przedpokoju. Zajrzałem tam więc ponownie w celu poszukania zmasakrowanych szczątków czworonogów (właściwie to po prostu chciałem zobaczyć co z psami). Zwierzaki skulone leżały w kącie, spoglądając na mnie z wystawionym językiem nerwowo sapały.

Przede mną było jeszcze jedno zadanie: powrót do swojego pokoju.

Cichutko wszedłem do pomieszczenia w myślach powtarzając "jeśli jesteś w pokoju to lepiej uciekaj bo tam też zapalę światło" .

Tak drastyczne środki jednak nie były potrzebne bo po duch nie było ani śladu. Po jakimś czasie nawet zdołałem zasnąć.

Rano w szkole od razu zacząłem opowiadać o tym co mnie spotkało, ale nikt mi ni uwierzył.

Po powrocie mamy z pracy  podeszła do nie i powiedziała:  "Chyba faktycznie coś widziałeś (coś widziałem ??!!!)  bo u pani Beaty (sąsiadka z dołu, również znała zmarłą koleżankę)  też coś było.

W nocy słyszała czyjeś kroki, ale myślała że to jej syn, wtedy ktoś usiadł jej na łóżku . Wstała aby zapytać się czemu nie śpi i wtedy poczuła, że ten ktoś odskoczył z materacu. Zdążała tylko zobaczyć  "bladą rozmazaną mgłę" wylatującą z sypialni przez uchylone drzwi.

Rano sprawdzili wszystkie zamki i przeszukali cały dom, ale nie było śladu włamania.

Później się okazało, że było więcej znajomych zmarłej kobiety którzy kogoś słyszeli w tą i poprzednią noc, szczegółów jednak nie znam.

Rok później pytałem się sąsiadki czy wierzy w duchy (tak aby rozpocząć rozmowę i dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego co widziała) . Odpowiedziała:

- Nie.

-A to z przed roku ?

- To był wiatr, byłam zaspana , zdawało mi się.

[...]

Historie nadsyłane przez naszych czytelników o własnych doświadczeniach związanych z tematyką zjawisk niewyjaśnionych trafiają nie tylko do XXI PIĘTRA, ale także do Archiwum FN.




Komentarze (3)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Nie, 21 luty 2021 05:34 | brak oceny

Caoii | Załogant

Odnośnie pierwszej historii, spróbuj może pomodlić się za tego ducha.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Nie, 21 luty 2021 08:37 | ocena: + 3

Maria_st | Załogant

@Caoii,

Staram się zrozumieć to co do mnie dociera i ponieważ od dziecka widzę, odbieram więcej można byłoby przypiąć mi różne łatki.
Odnośnie tej modlitwy...owszem można ale nie te wyklepane religijne formułki ale cos co poczujemy w naszym wnetrzu .
Z pewnością wiele osob wie o czym piszę.
w tym wpisie jest zdanie ktore może wiele wyjaśnić a o czym z czasem zapominamy :
"lokal jest w rodzinie od 1966 roku "

w takich lokalach pozostaje na długo ślad naszej bytności, emocji i dlatego mogą być odbierane różne widzialne i niewidzialne emanacje tego . Ludzie przywiązują sie do takich miejsc tworząc własne tzw domowe egregory....myślokształty nadmuchane naszymi emocjami długo pozostają a my to odbieramy jako duchy czy wymyślone demony.
Pamiętam jako dziecko bałam się zmieniających kształty cieni galęzi drzew z ulicy....wyobrażnia dodawała temu kształty horrorów w zależności od tego o czym mówili w domu dorośli....
Co do religii to uważam że wielkie szkody wyrządza ludziom....
Przecież to nawet łatwo zrozumieć, nic co dobre nie niesie ze sobą niepokoju, udręk, fanatyzmu a tylko szczęście .

Religia zdominowała to, co w nas najlepsze.

Czw, 18 luty 2021 10:15 | brak oceny

Area 51 | Załogant

Jedyne co mogę pomóc to...

Symbol - pentagram, wisiorki i narysowany w powietrzu - trzeba wizualizować lśniąco biały ten symbol.
W każdym kącie oczyszczony pod bieżącą wodą kryształ górski.
Kucie tzw. szczotki krystaliczne.
Dajcie dziecku różowy kwarc!!
Okadzanie białą szałwią.

Ksiądz nie pomoże!...

Idźcie do sklepu ezoterycznego i poproście o pomoc i potrzebne "gadżety"...

Pozdrawiam...

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Zapraszamy wszystkich sympatyków okrętu Nautilus do wysłuchania kolejnego LIVESTREAM Z POKŁADU NAUTILUSA, który jest planowany w środę (uwaga, nowy termin!)3 marca o 20.00. Oprócz sprawy tajemniczych 'znaków na ludzkim ciele', obserwacji UFO i dziwnych energii będą także informacje o projekcie KONTAKT, w tym przede wszystkim wiadomości w tej sprawie od naszych czytelników. Zapraszamy wszystkich interesujących się największymi tajemnicami wszechświata tego dnia o 20.00 na pokład okrętu Nautilus!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Uwaga wszyscy sympatycy rejsów na pokładzie okrętu Nautilus! Jest nowy termin LIVESTREAM z pokładu okrętu Nautilus - w rejs wyruszymy w najbliższą środę 3 marca o 20.00.  Okazało się właśnie, że Kapitan okrętu Nautilus ze względu na obowiązki służbowe nie będzie w stanie być za sterami okrętu w niedzielę 28 lutego, stąd na jego prośbę ten nowy termin audycji. ;) W środę o 20.00 wszystko powinno być OK. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 18 luty 2021 04:26 | 13.02.2021 roku około godziny 18 w miejscowości Okonek spędziłem czas z rodziną przy ognisku. Niebo było czyste gwiaździste. W pewnym momencie na niebie pokazała się jasnozielona długa łuna światła i zamierzała w stronę ziemi. Nie był to meteoryt czy bolid. Znam te zjawiska . To coś weszło w atmosferę zbyt wolno i w pewnym momencie wygasło bez płomieni i dymu. W ostatnim momencie udało mi się zobaczyć czarny obiekt który leciał dalej. Przez ułamek sekundy i zniknął . Widzieliśmy to wszyscy. Każdy...

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 19 stycznia 2021 | Witam - Panie i Panowie… jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Takimi słowami ostatnio rozpocząłem wirtualny wykład w sieci (mała fucha na boku) dla pracowników jednej z firm w ramach ‘szkoleń w sieci’. W zasadzie zabrzmiało to jak żart, bo przecież ktoś na naszej planecie musi być bardziej szczęśliwy niż ja, ale potem już po zakończeniu wykładu zacząłem długo o tym myśleć i doszedłem do...

czytaj dalej

FILM FN

21 LUTEGO 2021 OBIEKT UFO OBSERWOWAŁA ZAŁOGA SAMOLOTU LINII AMERICAN AIRLINES NAD NOWYM MEKSYKIEM (USA) - zapis rozmów z kokpitu

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.