Dziś jest:
Niedziela, 28 listopada 2021

"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym."   (Siddhartha Gautama, znany jako Budda, Kalama Sutra, Indie, Vi w. p.n.e.)

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Moje spotkanie z UFO i.. z duchami!
Śr, 28 luty 2018 08:53 | komentarze: brak czytany: 3624x

Witam całą załogę!   Pierwszy raz kiedy zdarzyło się coś dziwnego w moim życiu było jak miałem około 12 lat. Bawiłem się z kuzynem na podwórku i nagle dostrzegliśmy pojazd ufo w oddali. Był to klasyczny spodek oddalający się i bujający się na boki. Zawołaliśmy rodziców ale ci nawet nie spoglądając na ufo i nie wychodząc na zewnątrz stwierdzili jednogłośnie, że to samolot, jednak my z kuzynem widzieliśmy coś innego...
 
Kiedyś z kuzynem obserwowaliśmy nocne niebo i nagle jedna z gwiazd rozbłysła tak mocno, że wydawała się wielka jak księżyc po czym zmniejszyła się i zaczęła lecieć...  
 
W późniejszym wieku kiedy wracałem ze spaceru z jeziora a było strasznie ciemno, tylko w oddali było widać latarnie coś siedziało na drzewie. Usłyszałem jak to schodzi, łamią się gałęzie i tupot na trawę. Nagle słyszę jakieś dziwne dźwięki jakie wydaje i biegnie prosto na mnie, było aż słychać jakby koń na mnie biegł jakiś. Spanikowałem ale się nie dałem, darłem się i stroszyłem żeby to przestraszyć i podziałało bo zamiast na mnie pobiegło obok. Po chwili znów ruszyło to znów udawałem większego niż jestem. Pamiętam trzymało się gdzieś z 3 metry przede mną a ja cofałem się pomału w stronę latarni. Po chwili wyciągnąłem telefon i chciałem zaświecić w to miejsce gdzie to powinno stać ale już niczego tam nie było. Nogi jak z waty... Pamiętam tylko, że wydawało mi się to coś dużego koloru białego.
 
 Inna historia jest taka, że kiedy siedziałem sobie na polanie z dziewczyną (teraz moją żoną) nagle pomarańczowa kula zeszła z chmur, zatrzymała się i poleciała z powrotem do góry. Takie niby nic ale moją dziewczynę to mocno wystraszyło więc trzeba było się zmywać.
 
 
 Najświeższą historię już kiedyś przedstawiałem ale opowiem jeszcze raz.
 
Siedzimy raz ze szwagrem i jego dziewczyną u niego w domu.  Wszystko fajnie ładnie, rozmowa przebiegała normalnie, śmiechy kawały te sprawy. Nagle poczuliśmy bardzo mocny smród... Śmierdziało takimi jakby starymi siuśkami i to bardzo intensywnie. Nie znaleźliśmy "epicentrum" tego smrodu, po prostu nagle się pojawił obok nas i trwał z nami około 5 minut. Był tylko tam gdzie siedzieliśmy, kilka metrów dalej już nic nie śmierdziało. Najciekawsze w tym wszystkim było jednak to, że ten intensywny smród czułem tylko ja i Sławek, a Ania nic... kompletnie nic... myślała, że sobie z niej żartujemy (nie miała kataru jak coś :P)

Smród jednak był bardzo wyraźny po czym nagle zniknął tak szybko jak się pojawił. Spokój był na jakieś pół godziny kiedy znów się pojawił ale tym razem na około 30 sekund. Znów dla mnie i Sławka był bardzo intensywny a Ania go w ogóle nie czuła. Dodam może, że dom w którym mieszka Sławek został przez niego kupiony i wyremontowany jakieś 4 lata temu. Przedtem mieszkała tam jakaś patologiczna rodzina i ktoś tam zmarł (ponoć jakiś pijak co go znaleźli po paru dniach) tyle wiem. Sławek opowiadał także że nieraz jego pies wariował, bał się, gapił się w jedno miejsce itp. Podczas gdy u niego spałem sam słyszałem kroki na poddaszu, trzaskania drzwiami oknami jakieś skrzypienia i to mocno słyszalne aż się w nocy budziłem. Teraz mieszkamy na piętrze z żoną ale nic się nie dzieje...
 
Teraz kilka ciekawszych historii moich znajomych i rodziny.
 
Kiedyś moja siostra wraz z kuzynką siedziały same w domu, nagle usłyszały dzwonek do drzwi ale nikogo nie było. Później znów dzwonek i schodzą na dół, otwierają drzwi a tam za betonowym płotem stoi... kostucha :D (przynajmniej tak cały czas mówią), mało tego to coś szło w ich kierunku, może ktoś pomyśleć sobie, że to ktoś sobie jaja robił i chciał je przestraszyć ale myk jest taki, że ta kostucha przeszła przez płot jakby go tam nie było... Przeniknęła przez niego. Te się wystraszyły szybko drzwi na klucz i uciekły do kuchni skąd widać kto stoi w drzwiach. Nagle znów dzwonek do drzwi i to coś tam było pod drzwiami. Uciekły na górę i dopiero po kilku godzinach zeszły kiedy to coś odeszło.
 
 Druga jest historia związana z moim znajomym wydarzyła się z 15 lat temu. Umarła jego ciotka, nie poszedł na pogrzeb. Po kilku dniach jego rodzice poszli na przeciwko do znajomych a on został sam i grał na kompie. Usłyszał, że ktoś go woła "Michałek" zszedł na dół by myślał, że rodzice już wrócili, ale zamiast tego zobaczył swoją zmarłą ciotkę od pasa w górę... Pozostała dolna część była niewidoczna. Tak się przestraszył, że wybiegł w skarpetach na przeciwko do rodziców gdzie był w histerycznym płaczu i szoku, dopiero po kilkunastu minutach był zdolny żeby powiedzieć co się stało.
 

Następna historia jest mojej mamy. Kiedy była mała spała ze swoją mamą w pokoju, obudziła się a tam jakiś cień w kapeluszu stoi przy drzwiach i się na nią patrzy. Przestraszyła się i schowała się pod kołdrę, po czasie zerknęła ale upiór nadal tam był no to znów myk pod kołdrę. Po około 30 minutach znów patrzy ale już nikogo nie było.
 
 Kiedyś mój kuzyn wraz z kolegą siedzieli na dachu garażu i patrzyli w gwiazdy. Nagle z nieba zleciały dwie kule i zaczęły bardzo żwawo kręcić się w okół wieży ciśnień która była nieopodal. Później poleciały do góry i zniknęły.
 
 Innym razem mój drugi kuzyn na rybach w nocy spojrzał w niebo a tam statek kosmiczny z setkami światełek cicho porusza się nie wiele wyżej od linii lasu, patrzył się na niego aż drzewa go przysłoniły.
 
 Mojej mamy koleżanka z pracy kiedyś jej opowiadała, że kiedyś szli z kolegami i koleżankami drogą, mijały lasek w którym kiedyś się ktoś powiesił. Coś tam świeciło stanęli zainteresowani co to i nagle wyłoniła się trumna z której coś wyszło i szło w ich kierunku. Wszyscy byli przerażeni, niektórzy od razu uciekli innych sparalizował strach i stali w miejscu. Ale w ostatniej chwili jakoś udało się wszystkim uciec. Do dzisiaj z całej załogi (chyba 7 sztuk ich tam było) żyje tylko koleżanka mojej mamy, wszyscy pomarli w dziwnych okolicznościach w przeciągu kilkunastu lat.
 
 Moja mama kiedyś siedziała sama w pokoju, obok stała gitara. Tylko pomyślała sobie coś w stylu "ciekawe co by było gdyby nagle zgasło światło i ktoś szarpnął o struny" zanim zaczęła myśleć do końca to się stało, wybiegła z pokoju z krzykiem do rodziców. Dom jest przedwojenny, poniemiecki.
 
Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]


 




Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

28 listopada://Afrykański wariant koronawirusa znany do tej pory jako B.1.1.529 otrzymał nazwę greckiej litery Omikron i jest w pobliżu Polski. WHO zakwalifikowała go jako wyjątkowo niebezpieczny. Kolejne kraje blokują połączenia z Afryką, gdzie wirus się pojawił. Nowy wariant koronawirusa prawdopodobnie...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 16:14 | 25 listopada 2021 nad Wawrem (Warszawa)  widoczne były jasne obiekty na niebie. Sprawa pojawiła się na portalu społecznościowym facebook. Nie można wykluczyć, że były to chińskie lampiony czy wojskowe flary, ale jedna rzecz przeczy tej tezie. Jest bowiem nagrany film, na którym widać moment zakończenia manifestacji. Wszystkie obiekty zgasły (zniknęły) praktycznie w tym samym czasie, co wyklucza chińskie lampiony czy flary.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 19 listopada 2021 | Zgadzam się z Krzysztofem Jackowskim, że jesteśmy w przededniu wielkiej światowej wojny, choć widzę ją zupełnie gdzie indziej niż jasnowidz z Człuchowa i trochę inaczej. Moim zdaniem wybuchnie nie na Bliskim Wschodzie i nie w pobliżu tak znienawidzonego przez najsłynniejszego obywatela Człuchowa Izraela (którego cały czas nazywa małym państwem, którego nazwy nie wymieni), ale być może w dwóch punktach...

czytaj dalej

FILM FN

PIĘĆ OBIEKTÓW UFO NA NIEBIE WIDOCZNYCH POD WARSZAWĄ - 25 listopada 2021

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.