Dziś jest:
Czwartek, 2 grudnia 2021

Nie budźcie mnie nawet na koniec świata, chyba że miałby naprawdę dobre efekty specjalne.
Roger Zelazny, pisarz S-F

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Niezwykłe zachowanie dzikiej kotki
Czw, 7 cze 2018 04:02 | komentarze: 15 czytany: 6121x

[...] Kiedyś dzieciaki z podwórka przyniosły mi kociątko mieszczące się w dłoni, mogło mieć co najwyżej parę godzin. Nie miałem pojęcia co zrobić, więc poszedłem na miejsce gdzie zostało znalezione (i zapewne przyszło na świat) w celu zrozumienia co się stało. Na miejscu znalazłem łożysko, jeszcze dwa maluszki i rozszarpane szczątki kolejnego, bardzo przykry widok. W pobliżu kręcił się jakiś kot/kocica ale do kociąt podszedł(a) tylko je obwąchać.

Tak więc w domu miałem trójcę kocich noworodków, głowiłem się strasznie co mam teraz począć. W końcu coś mnie tknęło. Przecież w starej pralni pod mieszkaniem jakiś czas temu swoje młode odchowała dzika kotka, problem był taki że jak młode trochę podrosły to przeprowadziła się z całą gromadką na inne podwórko i ostatnio widziałem ją kilka tygodni wcześniej. Mając ją na myśli i nie zastanawiając sie długo, poszedłem z jednym kotkiem na poszukiwania.

Chciałem dojść na podwórko koło rzeczonej pralni, a żeby tam dojść trzeba przejść przez jedną z 5 piwnic, bądź obejść cały blok (mieszkałem na jego środku). Nasza piwnica była zamknięta więc skorzystałem z klatki obok, po wyjściu z piwnicy opadła mi kopara i dostałem waty w kolanach - dokładnie naprzeciw wyjścia spokojnie czekała owa kotka!

Zbliżyłem się lekko do niej i nie zdążyłem wyciągnąć zza pazuchy oseska kiedy do mnie podeszła (zaznaczam że była "dzika" jak to się mówi) i delikatnie go odebrała. (Mi odebrało mowę i myśl, wewnętrzny sceptyk tego nie udźwignął, przeżyłem istne Katharsis). W kolejnej turze przyniosłem dwa kolejne młodziaki, znów na mnie czekała. Wzięła jednego i -tym razem to ja na nią czekałem - po kilku minutach przyszła jeszcze raz. Ledwo wróciłem do domu a tu niespodzianka - jeszcze jeden noworodek znaleziony w piwnicznym okienku i po raz kolejny spotkaliśmy się w "umówionym" miejscu. [...]

/tekst jako komentarz załoganta o loginie Vrill został "wychwycony" przez nasz monitoring w komentarzach i trafił do Archiwum FN/





Komentarze (15)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Śr, 13 cze 2018 18:20 | brak oceny

stevan | Gość

Michał, odblokowali komentarze, nawet dla wrogów publicznych nr.1, bo napisałem w tym temacie parę uszczypliwych, cierpkich uwag. Inaczej zablokowanie trwałoby do końca świata i jeden dzień dłużej.

Pt, 8 cze 2018 14:06 | ocena: + 2

ankak | Gość

W domu moich rodziców po śmierci mojego taty zostały gołębie. Mama dawała im jedzenie i tak sobie żyły . Kiedyś pojechałam do mamy i zobaczyłam ,że pisklę gołębie leży pod gniazdem . Wzięłam drabinę i włożyłam go do gniazda. Po jakimś czasie poszłam i zobaczyłam ,że pisklę leży podziobane i nie żyje . Nie mogłam sobie podarować ,że być może ja przyczyniłam się do jego śmierci wkładając nie do tego gniazda . Grzebiąc ptaka płakałam jak bóbr...Po jakiejś godzinie stałyśmy z moją siostrą na podwórku i zobaczyłyśmy ,że jej pies owczarek kaukaski biegnie do nas i coś w pysku niesie . Pies podbiegł do mnie i pod moimi nogami położył delikatnie pisklę dzikiego gołębia (sierpówki) i pobiegł dalej. Oniemiałam całkowicie zaskoczona sytuacją i stałam jak ta przysłowiowa żona Lota .Dosłownie za chwilę przyleciała druga sierpówka ,sfrunęła obok tego pierwszego i chodziła patrząc na mnie .Posypałam im pszenicy ,którą chętnie jadły ,a my stałyśmy jeszcze chwilę nie wiedząc właściwie co to się dzieje.Postałyśmy jeszcze chwilę ,a potem poszłyśmy do siostry i usiadłyśmy na ławce . Ławka stoi pod drzewem . Kiedy tak siedziałyśmy gadając przyleciały dwie sierpówki ,usiadły na drzewie i nam towarzyszyły nie bojąc się wcale . Dopiero potem zrozumiałam tę ,,siłę przekazu" .

A teraz druga historia -całe życie wiem ,że przyroda ,a więc i my to jedno i to samo .Mam przekonanie ,że drzewa mówią tyle tylko ,że dla nich rok to jak dla nas jeden dzień. To pod drzewem Budda stał się Buddą,a i Jackowski chyba też pod drzewem dostał swój dar ale do rzeczy.
Mąż mój kiedyś z powodu choroby dziecka kolegi zastąpił go w pracy. Jego kolega pracował na jakimś sprzęcie do kopania ziemi. Nie pamiętam niestety jak się ten sprzęt nazywał .Pracował koło stawu ,który miał dość strome brzegi. Po jakimś czasie jadąc zobaczył ,że na jego drodze siedzi jasno zielona żaba. Miał po prostu po niej przejechać ale przypomniał sobie ,,moje gadki" i się zatrzymał ,wziął rękawice i podszedł do tej żaby ,która wcale nie uciekała wziął w rękę i wyniósł poza zasięg maszyny. Następnie wsiadł i zaczął dalej pracować dalej . Po jakimś czasie albo za blisko cofnął ,albo brzeg był tak podmoknięty i maszynę zaczęło ściągać do stawu i nic nie pomagało -ześlizgiwał się do wody .Kiedy już stracił nadzieję ,że uda mu się opanować ślizg poczuł jakby go coś od tyłu podparło ,aż mu głowa poleciała do przodu.Zgłupiał bo nie widział niczego co mogłoby to spowodować ale maszyna stała .Wychylił się jak mógł do tyłu aby zobaczyć czy drzewo ,które go trzyma jest wystarczająco duże ,że pozwoli mu wyjechać-że go utrzyma i wtedy dopiero zgłupiał -za maszyną nie było żadnego drzewa ,ani kłody ani nic - tylko tuż za maszyną siedziała jasno zielona żaba.. Mąż przysięga na wszystko ,że była to ta sama żaba ,którą wynosił. W szoku będąc ,działając niejako automatycznie wyjechał na górę . Wysiadł z maszyny i zszedł aby się przyjrzeć dokładnie tej żabie ale jej już nie było ...Pozdrawiam serdecznie.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 8 cze 2018 15:33 | brak oceny

Michał | Gość

@ankak, bardzo piekna historia z tą uratowana żaba. Mam nadzieję, że jest prawdziwa. Jeżeli jest, to bardzo się z tego cieszę.
Ps. Dzięki że FN odblokowała komentarze dla wszystkich.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 9 cze 2018 00:52 | ocena: + 1

ankak | Gość

@Michał, Historia jest prawdziwa .Takich historii miałam w życiu kilka .Pozdrawiam.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 9 cze 2018 10:52 | ocena: + 2

magdakowalska48 | Załogant

@ankak, bo to byla taka zaba

https://i.ytimg.com/vi/6n9gU1V7P1E/maxresdefault.jpg

Rozwiń odpowiedzi (2)

Sob, 9 cze 2018 11:06 | ocena: + 1

Jolaos | Załogant

@magdakowalska48, ten z fotki to na pewno jest żab :)
czyli samiec żaby. Na pewno na siłownię chodzi , taki napakowany. I żre sterydy. Na pewno by zaszkodził bocianowi

Rozwiń odpowiedzi (1)

Nie, 10 cze 2018 14:25 | ocena: + 2

magdakowalska48 | Załogant

@Jolaos, tak naprawde to ropucha ale og

Sob, 9 cze 2018 16:05 | ocena: + 1

ankak | Gość

@magdakowalska48, Czy taka to nie wiem -nie widziałam jej,a nie mam powodu by nie wierzyć mężowi bo alkoholu nie nadużywa i nic nie pali więc nie wiem czy taka . Najprościej i najłatwiej jest coś wyśmiać no bo skoro samemu nic się nie doświadczyło to najpewniej tego nie ma ..... Gdyby mi ktoś powiedział ,że nieznajomy pies może kogoś zaprowadzić do domu ,towarzysząc mu przez 2 km w jednakowej odległości ,a następnie koło domu gdzieś się ,,zapodziać",a nikt z sąsiadów bliższych i dalszych takiego psa nie posiada to być może gdybym tego nie przeżyła to być może nie uwierzyłabym ,ale ja to przeżyłam i wiem ,że to możliwe....Kiedy byłam dzieckiem to myślałam ,że każdemu jest to dane ,że każdy może spotkać np. smoka ...Pozdrawiam .

Rozwiń odpowiedzi (3)

Nie, 10 cze 2018 11:45 | ocena: + 2

Michał | Gość

@ankak, daj spokój, nie przekonasz tych co nie chcą. Z resztą po co przekonywać. Jeszcze nie tak dawno ludzie pukali się w czoło słysząc rewelacje że to ziemia krąży wokół Słońca. I co? I nic, ona nadal krążyła i krąży.

Nie, 10 cze 2018 14:24 | ocena: + 2

magdakowalska48 | Załogant

@ankak, zle mnie zrozumialas. ja wierze ze to spotkalo twojego meza bo mnie spotkaly podobne rzeczy. chcialam zazartowac a nie wyszlo. przepraszam

Rozwiń odpowiedzi (1)

Nie, 10 cze 2018 23:05 | ocena: + 1

ankak | Gość

@magdakowalska48, A dajże spokój -ja też nie miałam nic złego na myśli .W życiu tak już jest ,że nie zawsze wychodzi jak chcemy. Musisz być fajną osobą bo potrafisz być krytyczna wobec siebie ,a to cecha rzadka.Pozdrawiam ciepło.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pon, 11 cze 2018 17:53 | ocena: + 2

magdakowalska48 | Załogant

@ankak, pozdrawiam i przepraszam

Śr, 13 cze 2018 01:50 | ocena: + 2

Libetka | Gość

@ankak, Mnie też nieznajomy pies odprowadził kiedyś do domu. Co ciekawe - to on szedł pierwszy przede mną tak jakby znał drogę. To on pierwszy wpadł na moje podwórko i czekał na mnie pod moją klatką. I również, kiedy mu podziękowałam, "zapodział się" tuż za blokiem. Kiedyś już to dokładniej opisywałam na łamach Nautilusa. Ja też w ciągu życia doświadczyłam tak dużo różnych dziwnych rzeczy, że można by tym obdzielić kilkanaście osób (jeśli nie kilkadziesiąt). Nie przejmuj się głupimi opiniami ludzi. Ciesz się tym, że to Tobie dane było doświadczyć nieznanego i że masz takie ciekawe życie. Traktuj to jak dar.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Śr, 13 cze 2018 09:43 | ocena: + 1

ankak | Gość

@Libetka, ,,Moj" mały szary piesek pojawił się znikąd właściwie . Pracowałam wtedy do godz 19 ,a w listopadzie to już noc . Musiałam wracać zawsze przez 2 km (pieszo)przez nieoświetloną drogę .Poznałam ją nogami bo od dziecka po niej chodziłam i znałam każdy większy dół więc nawet po ciemku wiedziałam jak iść .Miałam latarkę ale nie lubiłam nią świecić bo wtedy na odległość jest się bardziej widocznym.Nie bałam się specjalnie ale tego dnia od rana już myślałam jak ja będę wracać -miałam taki nieokreślony lęk -zagrożenie .Kiedy już szłam i minęłam ostatnią świecącą latarnię to wtedy pojawił się ten piesek .Był mały ,szary i taki wesolutki. Biegał w kółko ,w jakieś zygzaki i szedł przede mną na jednakowej odległości -nie mogłam się do niego zbliżyć bo gdy ja przyspieszałam on czynił to samo ,a gdy zwalniałam on też zwalniał .Podprowadził mnie pod dom ,a przecież szedł pierwszy to skąd wiedział gdzie skręcić ,a potem gdzieś znikł -tylko tak mogę to nazwać .Pytałam potem sąsiadów ale nikt nie znał nikogo kto miałby takiego pieska.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Śr, 13 cze 2018 15:27 | brak oceny

Libetka | Gość

@ankak, "Mój" pies był duży, biały i sierść na nim falowała. Piękny. Podbiegł do mnie taki wesoły i cały szczęśliwy a pysk śmiał mu się od ucha do ucha. Zachowywał się tak, jakby wariował ze szczęścia po długotrwałym nie widzeniu się ze mną. Koleżanka, która wyszła, żeby mnie odprowadzić do pół drogi (też był już póóóźny wieczór) myślała, że sprawiłam sobie nowego psa. Też utrzymywał ten sam dystans. Przy skrzyżowaniu zatrzymywał się na czerwonym i ruszał na zielonym świetle stale oglądając się za siebie czy za nim idę. Miałam niesamowite wrażenie, że to mój zmarły tata przyszedł przypilnować mojego bezpieczeństwa podczas późnego powrotu do domu. Zawsze odprowadzał mnie do autobusu. Przez całą naszą drogę pilnie psa obserwowałam a on mnie. Wiedziałam, że to nie jest taki sobie normalny pies. WIEDZIAŁAM, że to gość z zaświatów. Myślę, że takich dziwnych wydarzeń nie trzeba się bać. Ja przynajmniej już się do nich przyzwyczaiłam. Dwa tygodnie temu poszłam do szpitala na operację. Dostałam pojedynkę z piękną łazienką. Po całym dniu spędzonym na badaniach i psychicznym odpoczynku położyłam się spać. Była godz. 23.00. Już miałam zasnąć, gdy usłyszałam kapnięcie kropli wody z kaloryfera, po chwili z drugiego, potem zaczęły się jakieś trzaski w ścianach naokoło mnie, coraz głośniejsze. Kiedy b. głośno trzasnęło w ścianie kolo mojej głowy nie wytrzymałam, usiadłam na łóżku i krzyknęłam: Co to za wygłupy?! Jutro
mam operację, muszę być wypoczęta. Spokój ma być !!! Nastała cisza a ja spokojnie usnęłam :) Kiedy następnego dnia opowiedziałam o tym pielęgniarce ona z uśmiechem odrzekła: Co się dziwić, to stary szpital, tu w każdej sali ktoś umarł.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

1 grudnia:// [...] Wystarczył zaledwie tydzień od wykrycia omikronu w RPA, aby ten został zidentyfikowany w 16 kolejnych krajach. Omikron zgromadził w sumie aż 50 mutacji, przy czym 32 zmiany w białku kolca. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 08:30 | 29 listopada 2021 jeden z naszych czytelników widział przelot jasnego obiektu nad Żywcem. Była to jasna kula, która poruszała się i zatrzymywała, w pewnym momencie jak opisuje świadek 'zgasła'. Manifestacja była widoczna ok. 20 sekund , natomiast według świadka była godzina ok. 23.55, czyli tuż przed północą.

Dziennik Pokładowy

Piątek, 19 listopada 2021 | Zgadzam się z Krzysztofem Jackowskim, że jesteśmy w przededniu wielkiej światowej wojny, choć widzę ją zupełnie gdzie indziej niż jasnowidz z Człuchowa i trochę inaczej. Moim zdaniem wybuchnie nie na Bliskim Wschodzie i nie w pobliżu tak znienawidzonego przez najsłynniejszego obywatela Człuchowa Izraela (którego cały czas nazywa małym państwem, którego nazwy nie wymieni), ale być może w dwóch punktach...

czytaj dalej

FILM FN

ZDARZENIE W EMILCINIE - DOKUMENTACJA o Bliskim Spotkaniu III Stopnia z UFO w 1978 roku - ARCHIWUM FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.