Dziś jest:
Czwartek, 19 września 2019

Ich dowódca zdecydował, że wszystkie te wydarzenia zostaną wymazane z naszej pamięci. Pomyślałam wtedy - przecież to niemożliwe... ja to wszystko zapamiętam! Ale myliłam się. /fragment wywiadu z Betty Hill po seansie hipnozy, CE III miało miejsce 19 września 1961/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Niezwykły sen o pożegnaniu z pieskiem
Śr, 22 maj 2019 05:17 | komentarze: 12 czytany: 2075x

[...] Dzień Dobry,  Tak jak pisałam wcześniej, chciałabym podzielić się swoim niezwykłym i niezapomnianym snem jak również zdarzeniami które po nim miały miejsce. Zacznę od krótkiego przedstawienia się. Jestem typową samotniczką a może i trochę dziwaczką. Już od najmłodszych lat wolałam towarzystwo zwierząt niż rówieśników. Wychowywałam się na wsi, gdzie przyrody i zwierząt było pod dostatkiem.

Ceniłam te wiejskie uroki, uwielbiałam siedzieć nad stawami, jeziorkami, chodzić godzinami po łąkach od tak..... w nocy często przesiadywałam na ławce przed domem zawsze do późna w nocy wpatrując się w księżyc i gwiazdy. Moja mama czasem śmiała się ze mnie, że przez ten księżyc to lunatykuję. Wpatrywałam się w niego bez pamięci, czułam za każdym razem jakąś dziwną tęsknotę...... tak mam do dziś . Do dziś dnia uwielbiam gwiaździste noce i księżyc w pełni. Chodź w mieście przy blasku lamp ulicznych to nie to samo.

Wracając do tematu, jak wspomniałam zdarzało mi się lunatykować, odziedziczyłam to po mamie, która również w młodym wieku podobnie jak ja potrafiła wyjść z domu, wejść na stół czy tańczyć na środku pokoju. Było to bardzo uciążliwe dla wszystkich, ponieważ pozostali członkowie rodziny musieli pilnować ją a i później mnie. Często jeśli jacyś goście zostawali na noc, byli przestrzegani i pouczani przez moja mamę jak mają się zachować gdyby w nocy zobaczyli mnie w dziwnej pozie lub po prostu spacerującą od pokoju do pokoju. Po kilku akcjach mało kto z rodziny chciał u nas nocować .

Z wiekiem zdarzało się  to rzadziej. Obecnie nie lunatykuję ale śpiąc,  prowadzę bardzo różne tematycznie rozmowy z moim mężem, który  na początku również się mnie bał i zasuwał wszystkie możliwe kotary podczas pełni aby księżyc nie docierał do sypialni. 


Wracając do zwierząt, czułam od dzieciństwa bardzo mocną potrzebę opiekowania się nimi. Wszystkie kotki, pieski zawsze lgnęły do mnie. Dziękuję mojej mamie za to ze wspierała mnie w tym, nigdy nie krytykowała gdy przynosiłam chore zwierzaki czy ptaki do domu. Zawsze leczyłyśmy je razem a gdy któryś z nich odszedł, chowałyśmy godnie  w pudełeczku zakopując w ogrodzie i stawiając krzyżyk z patyczków. Pod koniec szkoły podstawowej dostałam od taty w prezencie małego pieska, szczeniaczka który miał być tylko mój. Nazwałam go Miki, był zwykłym kundelkiem, wyrósł na małego tak do pół łydki pieska. Większość ludzi z wioski go znała ponieważ był specyficzny. Szczekał tylko w nocy a w ciągu dnia gdy ktoś przekraczał bramę wejściową na podwórko, Miki nie szczekał tylko schowany za krzak, plot czy samochód czekał cierpliwie aż jego ofiara się zbliży i wtedy bez ostrzeżenia rzucał się na kostkę. Mnóstwo podartych spodni, rajstop itd. takim sposobem był znany w okolicy.  W nocy zaś był czujny i budził wszystkie duże psy w okolicy swoim jazgotem. Jak się później okazało komuś ten psiak przeszkadzał.


Miki odprowadzał mnie zawsze do połowy drogi na przystanek a później w tym samym miejscu czekał i wracaliśmy razem do domu. Tak było jeszcze przez całe liceum i pierwszy rok studiów. Na drogim roku wyprowadziłam się do miasta, Miki został z rodzicami na wsi. Tam mu było najlepiej. Mnie jako młodej kobiecie pochłoniętej studiowaniem, pracą, nowymi znajomościami nie przyszło do głowy, że ten mały piesek może tęsknić. Zresztą byłam o niego spokojna i często widywałam go lub tez mama przez telefon opowiadała, komu ponownie coś rozerwał. 

Mijały lata, będąc na ostatnim roku studiów (2006) w połowie maja, dokładnie pamiętam ponieważ przygotowywałam się do obrony pracy magisterskiej, miałam sen.  Sen, jedyny w swoim rodzaju, sen który będę pamiętać do końca życia i który uświadomił mi jak wielka jest miłość i ufność naszych zwierzaków.  Tej nocy, położyłam się spać jak zwykle po północy, przed zaśnięciem coś oglądałam w TV. Zasnęłam i nagle poczułam w śnie ogarniające mnie ciepło, potem zobaczyłam mojego Miki, miał dziwny wyraz pyszczka, jakby zadowolony ale jego oczy były zatroskane, patrzył na mnie.

Byliśmy na jakiejś dróżce na której leżały różnej wielkości kamienie szare i brązowe, w około nie było nic, pustka i szarość . Było to dziwne bo próbowałam się w tym śnie dowiedzieć gdzie jak jestem, ale nie znałam tej okolicy. Pies szedł przede mną i co chwila oglądał się na mnie jakby chciał mi powiedzieć „no chodź za mną „ Czułam podenerwowanie ponieważ niczego wokół nas nie było, nic nie widziałam. Była pustka, szarość i te brązowe kamienie na drodze. Kompletnie nie rozpoznawalna okolica, przestrzeń.

W pewnym momencie  przed moimi oczyma (nie wiem skąd) ukazała się ogromna, złota, grawerowana brama. Brama składająca się z dwóch polówek które otwierały się do środka..... Zwróciłam uwagę na nią ponieważ nigdy nie widziałam takiej pięknej owalnej bramy, kolor złota był najbardziej złoty i lśniący jaki można sobie wyobrazić. Stanęliśmy przed nią, poczułam niewyobrażalne ciepło i błogość oraz taką lekkość...... lekkość , wolność i jeszcze raz błogość. Te uczucia w tym śnie były niesamowite nigdy wcześniej i też nigdy potem nie czułam czegoś podobnego.

Po chwili spojrzałam na Mikiego, stał metr przede mną i nagle jedna połowa złotej bramy powoli zaczęła się otwierać, im brama bardziej się otwierała tym mój pies był szczęśliwszy, zaszczekał i merdał ogonkiem jakby nie mógł się doczekać jej przejścia. Nie wiedziałam kompletnie o co chodzi. Byłam tak zafascynowana tym co powoli ukazywała mi otwierająca się brama, że ja również chciałam ją przejść. Kiedy połowa bramy była otwarta na oścież mój pies jako pierwszy ją po prostu skocznym krokiem przeszedł a ja poczułam jakąś siłę, która mnie blokowała, uświadomiła mi, ze ja nie mogę przekroczyć jej progu. Stałam jak odrętwiała, wpatrywałam się w Mikiego a on znów metr od progu bramy zaczął baraszkować w soczysto zielonej trawie, Trawa była dość wysoka bo tylko głowa z grzbietem mu wystawała no i ogon który merdał z radość.

Nie rozumiałam tego dlaczego nie mogę za nim tam wejść, nie rozumiałam też co mi się śni. Za bramą oprócz soczyście zielonej trawy, pięknych kwiatów w najróżniejszych kolorach które były takie duże jak moja dłoń i porozrzucane w różnych miejscach tej polany, było też niebo niebieskie, tak soczystego koloru niebieskiego nie widziałam nigdy, niby było słonecznie, bardzo widno ale słońca tam nie było, po prostu ogromna , przepiękna łąka z tą wspaniałą trawą kołyszącą się w lekkim wiaterku, i w oddali wzgórze porośnięte taką sama trawą. Zrozumiałam, że to co widzę to polana prowadząca do wzgórza a za wzgórzem...... no właśnie.  Po kolejnej chwili zachwytu spojrzałam na mojego psa. Stał z ogonkiem w pałąk i patrzył na mnie, jego wzrok był tym razem dziwny, smutny choć ogon wskazywał że pies jest radosny. Stał w tej trawie i patrzył na mnie a ja na niego.

Wiedziała już ze to miejsce jest wyjątkowe, ale nie znałam wciąż znaczenia. Wiedziałam również że to co widzę jest jakby kontrolowane przez kogoś lub coś co ma wpływ na mnie i mojego psa. Nagle Miki odwrócił głowę i skocznym krokiem w tej trawie odbiegł z 5 metrów od progu na którym ja stałam. Znów się zatrzymał i spojrzał na mnie ale tym razem był szczęśliwy, radosny i bardzo zadowolony. Jego mina pyszczka uspokoiła mnie bo wiedziałam, że jest mu bardzo dobrze poza tym mnie również ogarniało ciepło i błogość........... Popatrzył na mnie dłuższą chwilę tak jakby chciał mi coś powiedzieć  po czym pomknął przed siebie pod górkę, obserwowałam każdy jego skok dokładnie, był naprawdę radosny i szczęśliwy.

Gdy oddalał się ode mnie zaczęło dochodzić do mnie przeświadczenie, że to jakby jakieś pożegnanie, że to jego ostatnie spojrzenie było naprawdę symbolem rozstania............ zaczęłam się nerwowo rozglądać ponieważ pies już był na porośniętym i pięknym  wzgórzu a ja wciąż na progu bramy. Wiedziałam, że nie wolno mi przejść , po prostu wiedziałam że nie............. zaczęłam głośno wołać Miki wracaj, ja nie mogę po ciebie tam iść ........... krzyczałam głośno ze łzami w oczach ale pies nie reagował, po chwili schował się za wzgórzem a ja............ jakbym we własnym śnie miała kolejny sen. Poczułam ze śnię i w tym śnie, pojawił się następny sen który jakby przez ułamek sekundy pokazał mi to co jest za wzgórzem. Zobaczyłam znów ogromną zieloną łąkę na której były kolorowe krzewy i  kilka małych jezior, z bardzo błękitną wodą. Wokół tych jezior było mnóstwo różnych zwierzaków, ale nie mogłam rozpoznać co to za zwierzęta, były różne, duże, średnie, małe. Była to przepiękna kraina pełna ciepła i błogości....... wszystko znikło a ja zostałam w tym głównym śnie stojąc w bramie. Mając już w świadomości ten obrazek co jest za wzgórzem uspokoiłam się bo wiedziałam ze mój pies pobiegł właśnie tam, poza tym wiedziałam ze nic złego mu się tam nie stanie.

Jest bezpieczny a to było dla mnie najważniejsze, po czym się obudziłam. Byłam mokra od potu, dziwnie poirytowana, spojrzałam na zegarek była 2.30 w nocy. Próbowałam zasnąć ale wciąż przypominał mi się sen, kolory których nigdy wcześniej i nigdy potem już nie widziałam. Po prostu takich kolorów na ziemi nie ma. Do rana nie spałam, cały dzień rozmyślałam nad sensem tego snu ponieważ kompletnie go nie rozumiała i próbowała traktować jak zwykły tyle że bardziej kolorowy sen. Po dwóch dniach wciąż sen nie odpuszczał..... wracał mi w myślach, postanowiłam zadzwonić do mamy żeby jej opowiedzieć co widziałam no i zapytać o Mikiego jak i pozostałych jego kompanów. Podczas wstępnej rozmowy oczywiście powiedziałam „mamo musze ci opowiedzieć co mi się śniło.........” opowiedziałam jej wszystko po kolei i .... cisza w słuchawce..... mama zamilkła po czym drżącym głosem odpowiedziała , „wiesz nie chciałam cię martwić bo wiem ze stresujesz się obrona pracy ale przedwczoraj w nocy ktoś zastrzelił Mikiego, tata rano go znalazł o w ogrodzie.....”.

 Nie wiedziałam co się ze mną dzieję, łzy, drżenie rąk, straszna złość i znów łzy........Wszystko zrozumiałam. To tej nocy kiedy miałam sen faktycznie Miki odchodził za bramę, pokazywał mi gdzie będzie na mnie czekał............. zrozumiałam wszystko. Może wiedział ze będę płakać za nim i po prostu chciała mi pokazać, ze jest tam szczęśliwy, bezpieczny i ze kiedyś się z nim spotkam ale jeszcze nie teraz. Za każdym razem kiedy przypomni mi się o nim zaraz pocieszam się myślą że przecież on jest w tej bajecznej i spokojnej krainie.

 Chciała jeszcze dodać iż po tym zdarzeniu około roku zaczęłam szukać w Internecie informacji o takich snach. Nie znalazłam ale znalazłam nazwę „tęczowy most” a ja wiem że to nie jest most, to jest brama . Tęczowa może być ponieważ takich soczystych i pięknych kolorów na ziemi nie znajdziemy. Jestem przekonana iż każdy zwierzak który tam jest czeka na swojego właściciela , jest mu tam bardzo dobrze i błogo ponieważ tam panuje miłość i brak podziałów gatunkowych.............. .    Po tym zdarzeniu patrzę w inny sposób na zwierzęta . Zawsze je szanowałam ale teraz szanuje, kocham i doceniam jeszcze bardziej oraz dziękuje każdego dnia ze są wokoło mnie.  Wiem ze każde z nich kocha na swój sposób ale kocha i ma duszę.

 Innym przykładem, który potwierdza iż zwierzęta potrafią się z nami komunikować przez sen jest mój mały chomiś. Zdarzyło się to dwa lata temu, kiedy to o prawie dwóch latach szczęśliwego życia chomika w naszym domu,  przyplątała się do niej choroba. Chomisia walczyła prawie tydzień, antybiotyk, co drugi dzień u Veta i jeden dzień lepiej drugi gorzej. Idąc spać każdej nocy zabierałam jej klatkę do sypialni i kładłam na stoliku koło łóżka.  Szóstej nocy a właściwie to było już wczesne rano, sen. Śni mi się prześliczny wiklinowy koszyk, jasno brązowy z białą kokardą, w środku sianko a na nim kilkanaście kolorowych chomików, które wyglądają z tego koszyka. Sen był uroczy bo ten koszyczek zwisał nad klatką naszej chomisi. Przez sen słyszałam szelest tego sianka, tak jakby ktoś  próbował skruszyć siano w dłoniach, pocierając jedna o drugą. Chomiki w tym koszyku wyglądały zjawiskowo. Widziałam je w tym śnie z poziomu łóżka czyli tak jak spałam i nagle w tym szeleście...... dotarła do mnie myśl,  ze one przyszły po naszą chomiśkę. Obudziłam się i wyskoczyłam z łóżka, była 6 rano. Szybko otworzyłam klatkę i podniosłam domek w którym spała chomisia. Jej ciałko było już chłodne, nie żyła....................... tak, przyszły i zabrałaby ją do wesołego koszyka.

 Ten sen w sumie był zabawny w tej całej smutnej sytuacji ale tak było a ja przynajmniej wiem ze jest w doborowym towarzystwie podobnie jak mój Miki.

  Każdy zwierzak który był po Mikim (oprócz chomisi) tak dziwnie się splatało ze odchodził na moich rękach, nawet jeśli mnie nie było w domu , to po prostu czekał na manie, jak tylko podchodziłam do schorowanego ciałka, brałam je na ręce wiedziałam że zaraz się pożegnamy, dwa głębsze wdechy i odchodził za bramę ..................i za każdym razem choć oczy pełne łez to przychodziła myśl  „ już nie cierpi, już nie boli odszedł za bramę.........kiedyś się spotkamy i będziemy zawsze  razem”.

 Jeden sen a zmienił dużo, czasem mąż mi mówi , ze jak kiedyś spotkam te wszystkie moje zwierzaki to nie zdołam ich wszystkich objąć na powitanie. Odpowiadam, to nic najwyżej przewrócą mnie tę piękną, soczysta trawę.

 Odważyłam się opisać te dwa sny  po to aby ludzie którzy opłakują swoje zwierzaki przestali to robić, puśćcie je wolno w myślach ,one są tam za wzgórzem na trawie lub koszyczku. Szczęśliwe  czekają na Nas. Tego jestem pewna.

 Tyle jeśli chodzi o zwierzęta.

 Mój przypadek jednak na nich się nie kończy ponieważ ludzie zmarli również przychodzą. Bardzo się tego boję i nigdy się nie przyzwyczaję ale moja mama mi powtarza „nie bój się zmarłych, bój się żywych”. 

 Dziękuję za przeczytanie,

Pozdrawiam

Anna

[dane do wiad. FN - list dostaliśmy 21 maja 2019]







Komentarze (12)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Śr, 29 maj 2019 20:38 | brak oceny

maniek1.5 | Załogant

...ależ się spłakałam, luudzie... co za wzruszający wpis...
kocham wszystkie zwierzęta i po swoich ukochanych zwierzakach, które odchodziły rok po roku płaczę do dziś, choć minęło kolejno 7, 6 i 5 lat :/
od swojej najukochańszej kotki, też dostałam we śnie znak, choć nie tak oczywisty jak w powyższym wpisie..
kochajmy zwierzęta, bo one mają piękne, czyste dusze, ich świat jest prosty, ale jakże urzekający....
pozdrawiam wszystkich załogantów !

Pt, 24 maj 2019 17:54 | ocena: + 2

samotnosc2018 | Załogant

Anno, ciesz sie tymi doznaniami. Masz lacznosc z nimi!!! Nasze zwierzeta umieraja z godnoscia a po smierci przychodza do nas!!!
Trzeba to tylko zrozumiec!!! Nasze kochane zwierzaki, po smierci daja znac o sobie i pomagaja nam !!!
Wiem cos o tym!!!!
Pozdrawiam.
SAMOTNOSC 2018.
To moj pseudonim, po tym jak moja NIUNIECZKA umarla przytulona do mojej piersi!!!!
Pisze te slowa a lzy plyna mi po twarzy!!!!
Codziennie doswiadczam obecnosci Jej obecnosci!!
Pochowana jest na cmentarzu, ma nagrobek-bo tak trzeba robic!!!!
Pozdrawiam-
SAMOTNOSC 2018.

Czw, 23 maj 2019 21:58 | ocena: + 4

Jolaos | Załogant

Anno - i ja miałem kiedyś pieska - kundelka o imieniu Miki - był u nas z matką Sabą - jakież to były zmyślne psiaki:) - takie nieduże jamnikowate kundelki...
Często o nich wspominam...
A twój sen jest przepiękny , byłaś tam i widziałaś , i to nie jest żadna fikcja - to było Ci dane byś opowiedziała , dała świadectwo. Dziękuję Ci że napisałaś.
I do kolegów - koleżanek załogantów - leczcie / uzdrawiajcie swoje zwierzaki i SIEBIE sami , nie oddawajcie swego i swych podopiecznych w obce ręce.
Jest parę preparatów które uzdrawiają nieuleczalne !!!!!!!
To MMS - aktywowany kwasem chloryn sodu - który wypróbował i opisał Jim Humble . Napisał książkę , jest już w PL.
Uczcie się i działajcie - ratujcie siebie i swoje rodziny. To leczy raka , malarię , boreliozę i wieeele innych zmor współczesnego świata.
Oglądajcie na YT kanał "Sebastian Szaman 21 wieku "
https://www.youtube.com/user/merlin6521/videos i czytajcie komentarze pod jego filmami. Ludzie tam dają świadectwo że to DZIAŁA !!!!
Są jeszcze inne preparaty mające zbawienny wpływ na układ kostny.
O wszystkich Sebastian mówi.
Także blog "akademia witalności" zawiera wiele świadectw uleczenia nieuleczalnych.

Czw, 23 maj 2019 07:50 | ocena: + 6

Orion_1957 | Załogant

Jeżeli będziemy kochać swoje pociechy - zwierzęta, darzyć je wielkim uczuciem a tym bardziej kochać siebie nawzajem to wierzcie mi świat byłby inny, na pewno lepszy, bezpieczny i bez wojen. To wszystko zależy od nas samych - od ludzi. Pozdrawiam

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 23 maj 2019 09:12 | brak oceny

promagna | Załogant

@Orion_1957,

Dobrze powiedziane. Brawo. Bycie opiekuńczą mamką dla zwierząt to wielka sprawa.

Natomiast frapi mnie owa "miłość i uczucie" matek do własnych dzieci, które w zaciszu gabinetów ginekologicznych są abortowane. Czy tam jest jeszcze miejsce na miłość do własnych nienarodzonych dzieci? Czy może więcej miłości mamy do zwierząt, które przygarniamy z podwórka, czy ze schroniska, niż do własnego potomstwa, które często traktujemy jak śmieci?

Człowiek to dziwna istota, szczególnie kobiety, bo strajkując uważają że mają prawo do aborcji. faceci są mniej więcej tacy sami i są bardziej przewidywalni.

Śr, 22 maj 2019 20:52 | ocena: + 1

promagna | Załogant

Piękne sny. Jednak to co się dzieje za złotą bramą można porównać do poczekalni w której czeka się w dyspozycji dla KREACJI.

Śr, 22 maj 2019 15:00 | ocena: + 5

Orion_1957 | Załogant

Przepięknie Pani opisała ten sen, że nie mogłem przeczytać go od razu ponieważ Ja dorosły facet popłakałem się. Przypomniała mi Pani mojego psiaka, który odszedł od nas na moich rękach w 2015 r. Płakaliśmy po nim z żoną rok czasu. Powiedziałem sobie, że już więcej nie wezmę nowego psiny bo nie mogę patrzeć na ich cierpienie kiedy odchodzą a przy tym człowiek sam nie może się z tym pogodzić i nadal nie potrafię. Miał nowotwór którego nawet weterynarz już nie był w stanie usunąć mimo, że nawet podjął się go operować. Był po prostu za bardzo rozległy i atakował kolenie narządy. Tak go bardzo kochaliśmy, że nawet pisząc te kilka zdań również płaczę bo nie jestem w stanie o nim zapomnieć. Muszę Pani powiedzieć, że jest w tym wszystkim coś bardzo dziwnego. Po jego odejściu było zero spania, a przez cały czas ciągle płakaliśmy. Powiem szczerze, że przez około 2-3 tygodnie w domu czułem non stop jego obecność.Słyszałem jego oddech i tupanie po podłodze kiedy przechodził z pokoju do pokoju.Wtedy zrozumiałem,że muszę przestać płakać bo on nie może odejść spokojnie. I dopiero wtedy sytuacja wróciła do normy. I co dziwne, że po roku kiedy już mówiłem, że już nie weźmiemy psiaka pojawił się w naszym domu kolejny kundel. W dziwny sposób natrafiłem na niego w psim azylu( ale o tym może w moim osobnym opisie). Zastanawiam się czy były mój psiak nie jest jakby w ciele tego nowego. Tak mi się ciągle przygląda, zamyśla się, a ja w jego oczach widzę właśnie poprzedniego. Czuję jakby chciał mi coś powiedzieć, ale nie może. Jego niektóre zachowania są identyczne jak u tamtego. Może właśnie tylko tym swoim zachowaniem pokazuje, że jest nadal z nami, że nadal nas kocha tak jak my kochaliśmy i kochamy go ciągle. Ta obecna sunia jest po przejściach i dopiero teraz po 3 lat tak naprawdę kolejny raz zaufała człowiekowi. My ją także uwielbiamy i kochamy. Jeszcze raz dziękuje za piękny opis z którego wynika, że w ich tamtym świecie też jest cudownie. Pozdrawiam.

Śr, 22 maj 2019 11:11 | ocena: + 7

Sampson | Załogant

Ależ Ty masz piękną duszą!!! Pozdrawiam Cię serdecznie i cieplutko :-)

Śr, 22 maj 2019 11:11 | ocena: + 2

Ryba58 | Załogant

Cudnie napisałaś.A ja własnie mam dylemat, czy ulżyć cierpieniu swojemu choremu kotu ( weterynarz twierdzi że b.boli go) czy czekać powoli na jego odejście, bo nie dość, że stary jest to jeszcze poważnie chory. Chciałbym skrócić jego cierpienie ale nie mam na tyle siły i odwagi. Dla mnie to straszne!

Śr, 22 maj 2019 09:26 | ocena: + 2

magdakowalska48 | Załogant

Moje zwierzaki tez tam sa chociaz nigdy nie mialam takiego snu. Po ludziach tez nie placzmy. placz ich zatrzymuje.

Śr, 22 maj 2019 08:30 | ocena: + 2

Hatra | Załogant

Bardzo wzruszające

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Tym razem nie będzie jednego 'tematu wiodącego', a kilka. Przedstawimy najnowsze informacje w sprawie kilku wybranych naszych projektów, a także postaramy się odpowiedzieć na wybrane pytania naszych sympatyków. Do usłyszenia 22 września o godz. 21.00!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

CNN, powołując się na wiedzę rozmówcy, znającego ustalenia toczącego się śledztwa, zdradza kolejne szczegóły na temat sobotniego ataku. Według źródła amerykańskiej stacji pociski zostały wystrzelone z bazy w Iranie, położonej blisko granicy z Irakiem. Przed dotarciem do celu, pociski według śledczych, miały przelecieć nad południowym Irakiem oraz przez przestrzeń powietrzną Kuwejtu.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 17 wrz 2019 09:18 | Witam, Dnia 13.09 o godz 18:40 wyszedłem na balkon (3 -pietro) obejrzeć na chwile zachód słonca, w pewnej chwili od strony południowej wysoko na niebie zauważyłem bardzo jasną, jak wczesniej myślałem gwiazdę która po chwili przygasła o połowę i zmieniła kolor na czerwony i szybkim ruchem ruszyła w kierunku północnym.Chciałbym dodać że tego wieczoru chmury były bardzo rozrzedzone lecąca kula mocna przeswitywała przez nie. cała obserwacja trwała około 10 sek. Co ciekawe żona dzień wczesniej też...

Dziennik Pokładowy

Środa, 4 września 2019 | Kluczem do uratowania świata jest życie zgodnie z zasadami Kreacji! – niezwykłe przesłanie od obcych cywilizacji do mieszkańców Ziemi.

czytaj dalej

FILM FN

US NAVY OFICJALNIE POTWIERDZA PRAWDZIWOŚĆ TRZECH FILMÓW Z UFO

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.