Dziś jest:
Czwartek, 12 grudnia 2019

Te obiekty są częścią naszej rzeczywistości czy to się komuś podoba, czy też nie... UFO jest faktem.
/Juan José Benítez, hiszpański badacz Niezidentyfikowanych Obiektów Latających/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Uprowadzenie przez UFO - moja historia
Śr, 29 maj 2019 05:27 komentarze: 5 czytany: 2706x

[...] Była zima, 2001 rok, styczeń, obudziłem się o 4.15 rano, zegar wisiał na ścianie i zawsze po przebudzeniu patrzyłem, która godzina. Spałem twarzą do okna, pomimo tak wczesnej pory dnia i roku było jasno, a moją uwagę przykuł obiekt na niebie. Świetlisty, prostokątny, sprawiał wrażenie, jakby zbliżał się w moim kierunku. Ponownie spojrzałem na zegar, ale była godzina 5.40. A na dworze była ciemna.......

czytaj dalej

[...] Była zima, 2001 rok, styczeń, obudziłem się o 4.15 rano, zegar wisiał na ścianie i zawsze po przebudzeniu patrzyłem, która godzina. Spałem twarzą do okna, pomimo tak wczesnej pory dnia i roku było jasno, a moją uwagę przykuł obiekt na niebie. Świetlisty, prostokątny, sprawiał wrażenie, jakby zbliżał się w moim kierunku. Ponownie spojrzałem na zegar, ale była godzina 5.40. A na dworze była ciemna noc.

Olałem to wszystko i jak co dzień wstałem, żeby iść do pracy. Następnego dnia po przebudzeniu z przerażeniem stwierdziłem, że cała moja poduszka jest we krwi. Krew leciała mi z uszu, nosa, oczu (!) i ust. Nie powiem. Wystraszyłem się i pomimo że czułem się dobrze, udałem się tego dnia do lekarza. Stwierdził, że nie ma żadnej widocznej infekcji, niepokoiło go to krwawienie (które ustało, krew była tylko na poduszce) i zalecił mi, żebym zgłosił się do szpitala.
Nie poszedłem.

Tu zaczęła się ostra jazda. Zacząłem mieć ataki paniki. Nie wiedziałem jeszcze co mi dolega, ale zaczynało brakować mi powietrza itp., typowe przy nerwicy z atakami. Dopadało mnie to bez przyczyny kilka razy dziennie. Byłem zmuszony poddać się terapii, która finalnie mi pomogła.

Pod koniec lutego uległem wypadkowi. Nic groźnego, oprócz rozbitego kolana.
Zrobiono mi RTG nogi, a chirurg, który mnie wtedy przyjął, spytał mnie o ubytek w kości piszczelowej. Nie wiedziałem o czym mówi. Stwierdził, że z kolanem OK i nie ono go interesuje, ale wycięty kawałek owej kości i jeżeli uszczerbiła się ona kiedykolwiek, to gdzie jest, bo na RTG jej nie widać. Mało tego, w tym miejscu miałem bardzo bladą bliznę, jak po chirurgiczny cięciu. Mam ją do dziś, chociaż jest znacznie mniejsza.

Minęło tyle lat, kiedy połączyć fakty (fakty, a nie przypuszczenia) dochodzę do wniosku, że spotkało mnie coś, o czym trudno jest mówić, żeby nie zostać wyśmianym. Wiem, że są ludzie, którzy przeżyli porwania, którzy je pamiętają, ja nie pamiętam, żebym został uprowadzony, ale ciąg zdarzeń każe mi myśleć, że tak właśnie było. Nie mam z kim o tym pogadać, niestety w moim otoczeniu są ludzie, którzy nie dość, że wyśmialiby mnie, to na zawsze wyrzucili ze swojego życia.

[dane do wiad. FN]

/od FN: będzie w kontakcie z autorem relacji - dostaliśmy ją 29 maja 2019/





zwiń tekst



Sen o... zalanym mieszkaniu!
Wt, 28 maj 2019 06:27 komentarze: 2 czytany: 1758x

[...] Witam, ostatnio raz na jakiś czas przeglądam strone Fundacji Nautilus. Generalnie to jestem niedowiarkiem i nie wierze w różne dziwne rzeczy. Ale kiedy samemu się coś doświadcza jest już inaczej. Piszę w sprawie nagłych wizji dotyczących bliskiej przyszłości. Nie mam żadnych wizji na jawie ale czasem śnią mi się rzeczy, które dzieją się w niedalekiej przyszłości. Np. Ostatnio śniło mi się, że.......

czytaj dalej

[...] Witam, ostatnio raz na jakiś czas przeglądam strone Fundacji Nautilus. Generalnie to jestem niedowiarkiem i nie wierze w różne dziwne rzeczy. Ale kiedy samemu się coś doświadcza jest już inaczej. Piszę w sprawie nagłych wizji dotyczących bliskiej przyszłości. Nie mam żadnych wizji na jawie ale czasem śnią mi się rzeczy, które dzieją się w niedalekiej przyszłości. Np. Ostatnio śniło mi się, że chodzę po swoim pokoju i patrze na sufit bo kapie z niego woda.

Sen był dość krótki w sumie tylko to zapamiętałem, ale był bardzo realistyczny. Dwa dni po tym śnie sąsiadce z góry popsuła się pralka i u mnie w mieszkaniu został zalany sufit w łazience i na przedpokoju. Gdy patrzyłem na to od razu przypomniał mi się ten sen. Dziwnie się poczułem. Tak jakbym już to przeżył, albo brał udział w czymś zaplanowanym na co nie mogę mieć wpływu. Wcześniej też przed niektórymi zdarzeniami miałem sny, które się potwierdziły, ale zazwyczaj nie są to miłe rzeczy. Raz śniło mi się, że jestem w nocy w swoim mieście, uciekam przed kimś ale ta osoba mnie dogoniła i zostałem pobity jakąś pałką (coś w tym stylu). Następnej nocy naprawdę zostałem pobity, co prawda nie w swoim mieście i nie pałką ale bolało. Zastanawiam się co powoduje to, że jedne rzeczy mi się śnią a drugie nie. Czy to jest jakis "system ostrzegawczy" nie wiem.

Jestem ciekaw też czy takie rzeczy mogą być dziedziczne. Jak byłem młodszy nie miałem takich snów w ogóle, no albo je ignorowałem. I może to się wydać śmieszne ale jak miałem złe oceny to mojej mamie się śniło, że mam problemy w nauce. Mojej siostrze też czasem zdarza się mieć podobne sny. Ona czasem mówi, że śni jej się wyrwany ząb (coś w tym stylu) i wg niej oznacza to, że ktoś umrze. Ja w to nie wierze, twierdze że to zabobony, ale chyba z 3 razy się sprawdziło i choć to nie były osoby z rodziny, to znane i siostrze i mi to zmarły lub zginęły w niedługim czasie od snu z zębem.

Dziwne jest to wszystko dla mnie. Kiedyś słyszałem taką opinię, że sen powstaje na zasadzie uporzadkowania wszystkich informacji w naszym mózgu. Niektóre, niepotrzebne informacje podczas spania są usuwane i ma się tak jakby przebłyski jakichś zdarzeń. Ale skąd wtedy biorą się sny dotyczące tego co będzie?

Po takich snach, a szczególnie o tym pobiciu, zastanawiam się na jakiej zasadzie to działa i czy kolejny sen się sprawdzi i stanie się coś podobnego czy to tylko jakaś fantazja.

Chciałbym poruszyć też temat, tzw. "orbsów". Kiedyś w internecie trafiłem przez przypadek na temat jakichś kul na zdjęciach. I nie wiadomo czy to kurz czy nie. Ale sam tez ostatnio zuważyłem na paru zdjęciach, że podobne kule są obok mnie. Byłem z kolegą na weekend w domku letniskowym, z nudów robiliśmy sobie zdjęcia żeby było się z czego później pośmiać. Na dwóch z kolei zdjęciach są widoczne te kule.

Nie przesyłam w mailu zdjęć bo nie szukam żadnej sensacji, bo sam nie wierze za bardzo, że to coś nadprzyrodzonego (choć coraz trudniej w to nie wierzyć), i poza tym na pewno Fundacja zasypana jest tego typu zdjęciami.
Bardziej interesuje mnie pierwszy temat, który poruszyłem. Nie jestem żadnym medium, ani nic z tych rzeczy, ale interesue mnie to, więc do Was napisałem, bo jesteście chyba jedyni, którzy zbierają podobne informacje od zwykłych ludzi.
Pozdrawiam i życzę załodze Nautilusa rozwiązania spraw, które wydają się niemożliwe do rozwiązania.


From: Sylwia [...]
Sent: [..]
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Krzyzyk

Witam,

Pisze do Was, poniewaz wydazylo sie cos dziwnego dzisiaj rano i chcialam sie dowiedziec czy slyszeliscie o czyms podobnym
Moj chlopak jest rosjaninem, mieszkamy w Brukselii. On chrztu nosi krzyzyk, poswiecony. Niestety, przez przypadek przerwalam mu lancuszek.
Dlatego na Boze Narodzenie kupilam mu nowy lancuszek (nie poswiecony). Dzis rano, krzyzyk lezal na poduszce, a lancuszek znajdowal sie nadal na szyji.
Sprawdzilismy lancuszek - nie byl nigdzie przerwany, "zaczepka" od krzyzyka byla nie naruszona. Nie ma zadnej mozliwosci aby krzyzyk spadl...
To bylo bardzo dziwne, wrecz niepokojace ...

Serdecznie pozdrawiam

Sylwia




zwiń tekst



Dziwne obrazy na niebie
Sob, 25 maj 2019 20:26 komentarze: 11 czytany: 2128x

[...]Witam załogę Nautilusa.Jestem czytelniczką waszej strony od kilku lat. Kilka razy chciałam do was napisac o tym co mi się przydarzyło, ale za każdym razem rezygnowałam, ponieważ ta historia jest nawet dla mnie tak dziwna, że może wydawac się niewiarygodna. Nie mówiłam o tym nikomu poza moimi rodzicami, ponieważ bałam się ośmieszenia.Mieszkam w niewielkiej miejscowości w woj. Podkarpackim. To .......

czytaj dalej

[...]Witam załogę Nautilusa.
Jestem czytelniczką waszej strony od kilku lat. Kilka razy chciałam do was napisac o tym co mi się przydarzyło, ale za każdym razem rezygnowałam, ponieważ ta historia jest nawet dla mnie tak dziwna, że może wydawac się niewiarygodna. Nie mówiłam o tym nikomu poza moimi rodzicami, ponieważ bałam się ośmieszenia.

Mieszkam w niewielkiej miejscowości w woj. Podkarpackim. To wydarzenie miało miejsce ponad rok temu, w niedzielę chyba 15 lutego. Wieczorem, około godz. 17 oglądałam film na DVD leżąc na kanapie. Moją uwagę zwrócił księżyc, który był wtedy w pełni. Świecił bardzo jasnym światłem po oczach, co przeszkadzało mi w oglądaniu filmu. Podeszłam do okna żeby zasłonic żaluzje, lecz zamiast to zrobic stałam w oknie i patrzyłam na księżyc. Wyglądał dziwnie, wokół niego była jakaś dziwna, pomarańczowo żółta poświata. Dookoła niego była wielka, jednolita chmura.

Nagle chmura zaczęła się rozdzielac na dwie poziome części. Górna częśc "porozrywała się" tworząc wokół księżyca jakby mniejsze obłoczki. Pomiędzy tymi obiema częściami zrobił sie spory odstęp. Druga częśc poniżej zaczęła formowac się w dziwny sposób. Chmura układała się w dziwne, podłużne fale. Ten "obraz" wyglądał jak widok falującego morza, a nad nim niebo z małymi obłoczkami. To co zobaczyłam wydało mi się dosyc ciekawe, wiec stałam w oknie i nadal obserwowałam niebo. Po jakiejś minucie chmury zaczęły się znów formowac.

Na "morzu" utworzyła się ogromna fala tsunami, która stopniowo opadala, wyglądając jakby zmnierzała w moją stronę, i pokryła całkowicie dolną częsc chmury, która tworzyła obraz morza. Czułam się bardzo dziwnie, jakbym stała na plaży obserwując nadciągającą falę tsunami która zaraz ma zalac ląd na którym stoję. Po pewnym czasie w "morzu" zrobiła się ukośna przerwa, która wyglądała jak ścieżka. Co dziwne, prowadziła od dolu obrazu, czyli jakby od zalanej wodą ziemi, do księżyca. Niewiedziec czemu, od razu skojarzyłam to z biblijnym rozstąpieniem się morza, podczas wyprowadzania Żydów z Egiptu przez Mojżesza, a księżyc za coś, co pełniło w tym obrazie rolę Boga. Chwilę później owa ściężka zlała się z resztą morza, które jakby zrównało się z niebem. Po jakimś czasie chmury zaczęły się przesuwac się w lewą stronę, a cały obraz się rozmył.

Z prawej strony napływały chmury, które zatrzymywały się koło księżyca, i zaczęły się tworzyc kolejne obrazy. Wyglądało to tak, jakby główną rolę w tym "przedstawieniu" grał księżyc. Pod księżycem utworzyło się jakieś działo, które wyglądało jaky było skierowane w stronę ziemi, następnie utworzył się obraz mężczyzny, wyglądał jakby siedział w okopach, ponieważ był widoczny tylko jego korpus, był oparty na łokciu i celował do księżyca, trzymając coś co przypominało strzelbę. W końcu ten obraz też się rozpłynął. Chmury rozwiały się, a niebo wokół księżyca zrobiło się bezchmurne. Stałam jeszcze przez chwilę w oknie licząc że coś się jeszcze wydarzy. Czekałam tak może 5-10 minut ale chmury  przesuwały się prawej strony na lewą nie tworząc już żadnych obrazów.

Chwilę później poszłam na podwórko, żeby popatrzeć jeszcze na niebo, ponieważ bardzo mnie to zaciekawiło. Kiedy weszłam za dom i spojrzałam do góry poprostu mnie zamurowało! Na niebie były dwa anioły trzymające rakiety! Byłam przerażona tym co zobaczyłam, dosłownie poryczałam się ze strachu. W porównaniu z poprzednimi obrazami ten był całkiem inny. Tamte tworzyły się wokół księżyca i nie były tak dokładnie zarysowane jak te dwa anioły. Znajdowały się one daleko w lewą stronę od księżyca, i nie utworzyły się z przepływających chmur, wokół nich i wokół księżyca niebo było już  całkowicie bezchmurne. Wyglądały jakby leciały w stronę księżyca. Z chmur utworzyły się dokładne, równe kontury. Jeden z nich był przeogromny i wyglądał strasznie.

Wyglądał jak anioł z twarzą demona! Bardzo dokładnie była zarysowana twarz, która wyglądała makabrycznie, włosy, zwiewna „suknia” sięgająca do kostek na której było widac każde zagięcie, stopy i ogromne skrzydła rozłożone w locie,  dokładnie było  widac każde piórko. Trzymał pod prawą pachą (ręką) rakietę, która była ok. trzy razy dłuższa od niego. Jej kontury były wyraźnie zarysowane, a w środku cała wypełniona była jakby obłoczkami, wyglądało to jakby była wypełniona jakimś gazem. Była długa, podłużna, z przodu zaokrąglona a z tyłu kanciasta, w przeciwieństwie do rakiety którą trzymał drugi, mniejszy anioł. Mniejszy anioł leciał obok niego i trzymał rakietę która była ok. trzy razy krótsza od pierwszej i wyglądała trochę inaczej.

Wyglądała jak rakieta z  trójkątnymi „podpórkami” tak jak zazwyczaj rysują je małe dzieci. Mniejszy anioł wyglądał mniej więcej tak samo jak ten  większy, ale nie był tak przerażający. Jego twarz była uśmiechnięta i nie była tak przerażająca. Ten obraz trwał może 3-4 minuty i nagle bardzo szybko, dosłownie w ciągu sekundy się rozpłyną. Stałam jeszcze przez chwilę i poszłam do domu. Po przyjściu do domu nikomu o tym nie powiedziałam. Po prostu byłam w szoku, nie wiedziałam co o tym wszystkim myślec. Modliłam się prawie całą noc, nie mogłam po tym wszystkim zasnąc. Rano po przebudzeniu od razu podeszłam do okna. To co zobaczyłam całkowicie mnie rozwaliło. Na niebie było pełno postaci dzieci (płodów) z małymi skrzydełkami. Te dzieci były skulone, widoczne były rączki, nóżki, twarze z zamkniętymi oczami, ustami i malutkimi nosami. Ich ułożenie wyglądało identycznie, jak ułożenie płodów znajdujących się w łonie matki.  Kiedy to zobaczyłam nie mogłam się powstrzymac i się popłakałam. Przez kilka kolejnych dni godzinami stałam w oknie, ale nic już nie zobaczyłam. Dopiero po kilku dniach opowiedziałam o tym wszystkim rodzicom. Do dzisiaj nie wiem co o tym wszystkim myślec, nie wiedziałam do kogo się z tym zwrócic, więc postanowiłam do Was naspisac.

Pozdrawiam całą załogę Nautilusa,
Paulina.





zwiń tekst



Niezwykły sen o pożegnaniu z pieskiem
Śr, 22 maj 2019 05:17 komentarze: 10 czytany: 2328x

[...] Dzień Dobry,  Tak jak pisałam wcześniej, chciałabym podzielić się swoim niezwykłym i niezapomnianym snem jak również zdarzeniami które po nim miały miejsce. Zacznę od krótkiego przedstawienia się. Jestem typową samotniczką a może i trochę dziwaczką. Już od najmłodszych lat wolałam towarzystwo zwierząt niż rówieśników. Wychowywałam się na wsi, gdzie przyrody i zwierząt było pod dostatkiem.......

czytaj dalej

[...] Dzień Dobry,  Tak jak pisałam wcześniej, chciałabym podzielić się swoim niezwykłym i niezapomnianym snem jak również zdarzeniami które po nim miały miejsce. Zacznę od krótkiego przedstawienia się. Jestem typową samotniczką a może i trochę dziwaczką. Już od najmłodszych lat wolałam towarzystwo zwierząt niż rówieśników. Wychowywałam się na wsi, gdzie przyrody i zwierząt było pod dostatkiem.

Ceniłam te wiejskie uroki, uwielbiałam siedzieć nad stawami, jeziorkami, chodzić godzinami po łąkach od tak..... w nocy często przesiadywałam na ławce przed domem zawsze do późna w nocy wpatrując się w księżyc i gwiazdy. Moja mama czasem śmiała się ze mnie, że przez ten księżyc to lunatykuję. Wpatrywałam się w niego bez pamięci, czułam za każdym razem jakąś dziwną tęsknotę...... tak mam do dziś . Do dziś dnia uwielbiam gwiaździste noce i księżyc w pełni. Chodź w mieście przy blasku lamp ulicznych to nie to samo.

Wracając do tematu, jak wspomniałam zdarzało mi się lunatykować, odziedziczyłam to po mamie, która również w młodym wieku podobnie jak ja potrafiła wyjść z domu, wejść na stół czy tańczyć na środku pokoju. Było to bardzo uciążliwe dla wszystkich, ponieważ pozostali członkowie rodziny musieli pilnować ją a i później mnie. Często jeśli jacyś goście zostawali na noc, byli przestrzegani i pouczani przez moja mamę jak mają się zachować gdyby w nocy zobaczyli mnie w dziwnej pozie lub po prostu spacerującą od pokoju do pokoju. Po kilku akcjach mało kto z rodziny chciał u nas nocować .

Z wiekiem zdarzało się  to rzadziej. Obecnie nie lunatykuję ale śpiąc,  prowadzę bardzo różne tematycznie rozmowy z moim mężem, który  na początku również się mnie bał i zasuwał wszystkie możliwe kotary podczas pełni aby księżyc nie docierał do sypialni. 


Wracając do zwierząt, czułam od dzieciństwa bardzo mocną potrzebę opiekowania się nimi. Wszystkie kotki, pieski zawsze lgnęły do mnie. Dziękuję mojej mamie za to ze wspierała mnie w tym, nigdy nie krytykowała gdy przynosiłam chore zwierzaki czy ptaki do domu. Zawsze leczyłyśmy je razem a gdy któryś z nich odszedł, chowałyśmy godnie  w pudełeczku zakopując w ogrodzie i stawiając krzyżyk z patyczków. Pod koniec szkoły podstawowej dostałam od taty w prezencie małego pieska, szczeniaczka który miał być tylko mój. Nazwałam go Miki, był zwykłym kundelkiem, wyrósł na małego tak do pół łydki pieska. Większość ludzi z wioski go znała ponieważ był specyficzny. Szczekał tylko w nocy a w ciągu dnia gdy ktoś przekraczał bramę wejściową na podwórko, Miki nie szczekał tylko schowany za krzak, plot czy samochód czekał cierpliwie aż jego ofiara się zbliży i wtedy bez ostrzeżenia rzucał się na kostkę. Mnóstwo podartych spodni, rajstop itd. takim sposobem był znany w okolicy.  W nocy zaś był czujny i budził wszystkie duże psy w okolicy swoim jazgotem. Jak się później okazało komuś ten psiak przeszkadzał.


Miki odprowadzał mnie zawsze do połowy drogi na przystanek a później w tym samym miejscu czekał i wracaliśmy razem do domu. Tak było jeszcze przez całe liceum i pierwszy rok studiów. Na drogim roku wyprowadziłam się do miasta, Miki został z rodzicami na wsi. Tam mu było najlepiej. Mnie jako młodej kobiecie pochłoniętej studiowaniem, pracą, nowymi znajomościami nie przyszło do głowy, że ten mały piesek może tęsknić. Zresztą byłam o niego spokojna i często widywałam go lub tez mama przez telefon opowiadała, komu ponownie coś rozerwał. 

Mijały lata, będąc na ostatnim roku studiów (2006) w połowie maja, dokładnie pamiętam ponieważ przygotowywałam się do obrony pracy magisterskiej, miałam sen.  Sen, jedyny w swoim rodzaju, sen który będę pamiętać do końca życia i który uświadomił mi jak wielka jest miłość i ufność naszych zwierzaków.  Tej nocy, położyłam się spać jak zwykle po północy, przed zaśnięciem coś oglądałam w TV. Zasnęłam i nagle poczułam w śnie ogarniające mnie ciepło, potem zobaczyłam mojego Miki, miał dziwny wyraz pyszczka, jakby zadowolony ale jego oczy były zatroskane, patrzył na mnie.

Byliśmy na jakiejś dróżce na której leżały różnej wielkości kamienie szare i brązowe, w około nie było nic, pustka i szarość . Było to dziwne bo próbowałam się w tym śnie dowiedzieć gdzie jak jestem, ale nie znałam tej okolicy. Pies szedł przede mną i co chwila oglądał się na mnie jakby chciał mi powiedzieć „no chodź za mną „ Czułam podenerwowanie ponieważ niczego wokół nas nie było, nic nie widziałam. Była pustka, szarość i te brązowe kamienie na drodze. Kompletnie nie rozpoznawalna okolica, przestrzeń.

W pewnym momencie  przed moimi oczyma (nie wiem skąd) ukazała się ogromna, złota, grawerowana brama. Brama składająca się z dwóch polówek które otwierały się do środka..... Zwróciłam uwagę na nią ponieważ nigdy nie widziałam takiej pięknej owalnej bramy, kolor złota był najbardziej złoty i lśniący jaki można sobie wyobrazić. Stanęliśmy przed nią, poczułam niewyobrażalne ciepło i błogość oraz taką lekkość...... lekkość , wolność i jeszcze raz błogość. Te uczucia w tym śnie były niesamowite nigdy wcześniej i też nigdy potem nie czułam czegoś podobnego.

Po chwili spojrzałam na Mikiego, stał metr przede mną i nagle jedna połowa złotej bramy powoli zaczęła się otwierać, im brama bardziej się otwierała tym mój pies był szczęśliwszy, zaszczekał i merdał ogonkiem jakby nie mógł się doczekać jej przejścia. Nie wiedziałam kompletnie o co chodzi. Byłam tak zafascynowana tym co powoli ukazywała mi otwierająca się brama, że ja również chciałam ją przejść. Kiedy połowa bramy była otwarta na oścież mój pies jako pierwszy ją po prostu skocznym krokiem przeszedł a ja poczułam jakąś siłę, która mnie blokowała, uświadomiła mi, ze ja nie mogę przekroczyć jej progu. Stałam jak odrętwiała, wpatrywałam się w Mikiego a on znów metr od progu bramy zaczął baraszkować w soczysto zielonej trawie, Trawa była dość wysoka bo tylko głowa z grzbietem mu wystawała no i ogon który merdał z radość.

Nie rozumiałam tego dlaczego nie mogę za nim tam wejść, nie rozumiałam też co mi się śni. Za bramą oprócz soczyście zielonej trawy, pięknych kwiatów w najróżniejszych kolorach które były takie duże jak moja dłoń i porozrzucane w różnych miejscach tej polany, było też niebo niebieskie, tak soczystego koloru niebieskiego nie widziałam nigdy, niby było słonecznie, bardzo widno ale słońca tam nie było, po prostu ogromna , przepiękna łąka z tą wspaniałą trawą kołyszącą się w lekkim wiaterku, i w oddali wzgórze porośnięte taką sama trawą. Zrozumiałam, że to co widzę to polana prowadząca do wzgórza a za wzgórzem...... no właśnie.  Po kolejnej chwili zachwytu spojrzałam na mojego psa. Stał z ogonkiem w pałąk i patrzył na mnie, jego wzrok był tym razem dziwny, smutny choć ogon wskazywał że pies jest radosny. Stał w tej trawie i patrzył na mnie a ja na niego.

Wiedziała już ze to miejsce jest wyjątkowe, ale nie znałam wciąż znaczenia. Wiedziałam również że to co widzę jest jakby kontrolowane przez kogoś lub coś co ma wpływ na mnie i mojego psa. Nagle Miki odwrócił głowę i skocznym krokiem w tej trawie odbiegł z 5 metrów od progu na którym ja stałam. Znów się zatrzymał i spojrzał na mnie ale tym razem był szczęśliwy, radosny i bardzo zadowolony. Jego mina pyszczka uspokoiła mnie bo wiedziałam, że jest mu bardzo dobrze poza tym mnie również ogarniało ciepło i błogość........... Popatrzył na mnie dłuższą chwilę tak jakby chciał mi coś powiedzieć  po czym pomknął przed siebie pod górkę, obserwowałam każdy jego skok dokładnie, był naprawdę radosny i szczęśliwy.

Gdy oddalał się ode mnie zaczęło dochodzić do mnie przeświadczenie, że to jakby jakieś pożegnanie, że to jego ostatnie spojrzenie było naprawdę symbolem rozstania............ zaczęłam się nerwowo rozglądać ponieważ pies już był na porośniętym i pięknym  wzgórzu a ja wciąż na progu bramy. Wiedziałam, że nie wolno mi przejść , po prostu wiedziałam że nie............. zaczęłam głośno wołać Miki wracaj, ja nie mogę po ciebie tam iść ........... krzyczałam głośno ze łzami w oczach ale pies nie reagował, po chwili schował się za wzgórzem a ja............ jakbym we własnym śnie miała kolejny sen. Poczułam ze śnię i w tym śnie, pojawił się następny sen który jakby przez ułamek sekundy pokazał mi to co jest za wzgórzem. Zobaczyłam znów ogromną zieloną łąkę na której były kolorowe krzewy i  kilka małych jezior, z bardzo błękitną wodą. Wokół tych jezior było mnóstwo różnych zwierzaków, ale nie mogłam rozpoznać co to za zwierzęta, były różne, duże, średnie, małe. Była to przepiękna kraina pełna ciepła i błogości....... wszystko znikło a ja zostałam w tym głównym śnie stojąc w bramie. Mając już w świadomości ten obrazek co jest za wzgórzem uspokoiłam się bo wiedziałam ze mój pies pobiegł właśnie tam, poza tym wiedziałam ze nic złego mu się tam nie stanie.

Jest bezpieczny a to było dla mnie najważniejsze, po czym się obudziłam. Byłam mokra od potu, dziwnie poirytowana, spojrzałam na zegarek była 2.30 w nocy. Próbowałam zasnąć ale wciąż przypominał mi się sen, kolory których nigdy wcześniej i nigdy potem już nie widziałam. Po prostu takich kolorów na ziemi nie ma. Do rana nie spałam, cały dzień rozmyślałam nad sensem tego snu ponieważ kompletnie go nie rozumiała i próbowała traktować jak zwykły tyle że bardziej kolorowy sen. Po dwóch dniach wciąż sen nie odpuszczał..... wracał mi w myślach, postanowiłam zadzwonić do mamy żeby jej opowiedzieć co widziałam no i zapytać o Mikiego jak i pozostałych jego kompanów. Podczas wstępnej rozmowy oczywiście powiedziałam „mamo musze ci opowiedzieć co mi się śniło.........” opowiedziałam jej wszystko po kolei i .... cisza w słuchawce..... mama zamilkła po czym drżącym głosem odpowiedziała , „wiesz nie chciałam cię martwić bo wiem ze stresujesz się obrona pracy ale przedwczoraj w nocy ktoś zastrzelił Mikiego, tata rano go znalazł o w ogrodzie.....”.

 Nie wiedziałam co się ze mną dzieję, łzy, drżenie rąk, straszna złość i znów łzy........Wszystko zrozumiałam. To tej nocy kiedy miałam sen faktycznie Miki odchodził za bramę, pokazywał mi gdzie będzie na mnie czekał............. zrozumiałam wszystko. Może wiedział ze będę płakać za nim i po prostu chciała mi pokazać, ze jest tam szczęśliwy, bezpieczny i ze kiedyś się z nim spotkam ale jeszcze nie teraz. Za każdym razem kiedy przypomni mi się o nim zaraz pocieszam się myślą że przecież on jest w tej bajecznej i spokojnej krainie.

 Chciała jeszcze dodać iż po tym zdarzeniu około roku zaczęłam szukać w Internecie informacji o takich snach. Nie znalazłam ale znalazłam nazwę „tęczowy most” a ja wiem że to nie jest most, to jest brama . Tęczowa może być ponieważ takich soczystych i pięknych kolorów na ziemi nie znajdziemy. Jestem przekonana iż każdy zwierzak który tam jest czeka na swojego właściciela , jest mu tam bardzo dobrze i błogo ponieważ tam panuje miłość i brak podziałów gatunkowych.............. .    Po tym zdarzeniu patrzę w inny sposób na zwierzęta . Zawsze je szanowałam ale teraz szanuje, kocham i doceniam jeszcze bardziej oraz dziękuje każdego dnia ze są wokoło mnie.  Wiem ze każde z nich kocha na swój sposób ale kocha i ma duszę.

 Innym przykładem, który potwierdza iż zwierzęta potrafią się z nami komunikować przez sen jest mój mały chomiś. Zdarzyło się to dwa lata temu, kiedy to o prawie dwóch latach szczęśliwego życia chomika w naszym domu,  przyplątała się do niej choroba. Chomisia walczyła prawie tydzień, antybiotyk, co drugi dzień u Veta i jeden dzień lepiej drugi gorzej. Idąc spać każdej nocy zabierałam jej klatkę do sypialni i kładłam na stoliku koło łóżka.  Szóstej nocy a właściwie to było już wczesne rano, sen. Śni mi się prześliczny wiklinowy koszyk, jasno brązowy z białą kokardą, w środku sianko a na nim kilkanaście kolorowych chomików, które wyglądają z tego koszyka. Sen był uroczy bo ten koszyczek zwisał nad klatką naszej chomisi. Przez sen słyszałam szelest tego sianka, tak jakby ktoś  próbował skruszyć siano w dłoniach, pocierając jedna o drugą. Chomiki w tym koszyku wyglądały zjawiskowo. Widziałam je w tym śnie z poziomu łóżka czyli tak jak spałam i nagle w tym szeleście...... dotarła do mnie myśl,  ze one przyszły po naszą chomiśkę. Obudziłam się i wyskoczyłam z łóżka, była 6 rano. Szybko otworzyłam klatkę i podniosłam domek w którym spała chomisia. Jej ciałko było już chłodne, nie żyła....................... tak, przyszły i zabrałaby ją do wesołego koszyka.

 Ten sen w sumie był zabawny w tej całej smutnej sytuacji ale tak było a ja przynajmniej wiem ze jest w doborowym towarzystwie podobnie jak mój Miki.

  Każdy zwierzak który był po Mikim (oprócz chomisi) tak dziwnie się splatało ze odchodził na moich rękach, nawet jeśli mnie nie było w domu , to po prostu czekał na manie, jak tylko podchodziłam do schorowanego ciałka, brałam je na ręce wiedziałam że zaraz się pożegnamy, dwa głębsze wdechy i odchodził za bramę ..................i za każdym razem choć oczy pełne łez to przychodziła myśl  „ już nie cierpi, już nie boli odszedł za bramę.........kiedyś się spotkamy i będziemy zawsze  razem”.

 Jeden sen a zmienił dużo, czasem mąż mi mówi , ze jak kiedyś spotkam te wszystkie moje zwierzaki to nie zdołam ich wszystkich objąć na powitanie. Odpowiadam, to nic najwyżej przewrócą mnie tę piękną, soczysta trawę.

 Odważyłam się opisać te dwa sny  po to aby ludzie którzy opłakują swoje zwierzaki przestali to robić, puśćcie je wolno w myślach ,one są tam za wzgórzem na trawie lub koszyczku. Szczęśliwe  czekają na Nas. Tego jestem pewna.

 Tyle jeśli chodzi o zwierzęta.

 Mój przypadek jednak na nich się nie kończy ponieważ ludzie zmarli również przychodzą. Bardzo się tego boję i nigdy się nie przyzwyczaję ale moja mama mi powtarza „nie bój się zmarłych, bój się żywych”. 

 Dziękuję za przeczytanie,

Pozdrawiam

Anna

[dane do wiad. FN - list dostaliśmy 21 maja 2019]






zwiń tekst



Dziwna sytuacja i... nocna zmora
Wt, 21 maj 2019 12:33 komentarze: 1 czytany: 2329x

Witam,  Przytrafiło mi się ostatnio coś nie do końca do wyjasnienia. Trochę zaczęłam się obawiać, bać, dlatego do Państwa piszę. Jakiś czas temu miałam urodziny. Mieszkam z dwójką współlokatorów, którzy wstają wczęśnia rano do pracy, w każdym razie przede mną. Tego dnia spiąc lub będąc w półśnie czułam, że ktoś wchodzi do mojego pokoju i wszedł na łóżko. Poczułam jak się do mnie przytula. Pomyślałam.......

czytaj dalej

Witam,  Przytrafiło mi się ostatnio coś nie do końca do wyjasnienia. Trochę zaczęłam się obawiać, bać, dlatego do Państwa piszę. Jakiś czas temu miałam urodziny. Mieszkam z dwójką współlokatorów, którzy wstają wczęśnia rano do pracy, w każdym razie przede mną. Tego dnia spiąc lub będąc w półśnie czułam, że ktoś wchodzi do mojego pokoju i wszedł na łóżko. Poczułam jak się do mnie przytula. Pomyślałam, że to współlokatorka i przyszła złożyć mi życzenia. Jednak udało mi się obudzić i odwrócić a tam nikogo nie było. Co więcej współlokatorzy jeszcze spali. Nie przestraszyłam się ani w tamtym momencie, ani później. Poszłam dalej spać, myśląc, ze coś mi się przyśniło.

Kilka dni temu porozmawiałam o tym ze znajomymi, stwierdzili, że mogła to nbyć zmora, która niby może nawiedzać osoby co jakiś czas. Przestraszyłam się tego. Nie wiem czy jest jakiś sposób, aby uniknąć kolejny raz takiej sytuacji? Albo czy jest możliwość, że ktoś zza światów chciał w dniu urodzin życzliwie przyjść?

Podreslę, że jestem osobą wierzącą, co prawda mam odmienne zdanie w niektórych kwestaich ale w Boga wierzę. Zaczęłam zastanawiać się nad sytuacją, która mi się przytrafiła. Kilka lat temu zmarł mój przyjaciel. Zawsze bałam sie duchów i przez pierwsze kilka dni po jego smierci mówiam do niego, że przecież mnie znai wie, że zawsze bałam się duchów, dlatego nie może mi tego zrobić i przyjść. Byłam w sumie spokojna, podświadomie wiedziałam, że nie przyjdzie. Jednak powiedziałam również, że może to zrobić jak będzie wiedział, że się go nie przestraszę. Wspominam go co jakiś czas i żałuję, że nie miałam okazji z nim porozmawiać, zwyczajnie chciałabym mieć okazję jeszcze go spotkać.Nie byłam przyjaciółką, która wystarczająco dbała o tę znajomość. Żyjemy w czasach, kiedy wszyscy są zabiegani i mnie też to dotknęło. Jest taka możliwość, że on wtedy mnie odwiedził? Po takim czasie?

Z innej strony, mam świadomość, że od jakiegoś czasu jestem oddalona od Boga. Z miesiąć przed urodzinami byłam w kościele i pomodliłam się, aby Bóg pomógł mi wrócić na właściwy tor wiary, aby wzmocniła sie ta więź. Wiadomo, takie sytuacje sprawiają, że zaczynamy mocniej wierzyć, interpretuje się, że powinno się poprawić. Może w ten sposób Bóg chciał mnie nawrócić?
Nie wiem jak to interpretować. Boję się, że kolejny raz mnie to spotka. Nie wiem co zrobić, aby temu zapobiec.
 
Z góry dziękuję za przeczytanie wiadomości i za jakaś odpowiedź.
Pozdrawiam,
[...]

[...]

Mam na imię Kamil i mam 18 lat. Czytając Wasze artykuły o tym co widzą małe dzieci, a czego nie widzą dorośli przypomniało mi się podobne zdarzenie z moim 6 letnim bratem. Jakieś 3 lata temu siedzieliśmy sobie z moim bratem i babcią u niej w domu, aż nagle mój brat się odezwał i mówi, że dzisiaj w nocy przyszedł do niego dziadek i z nim rozmawiał. Pomyśleliśmy, że może mu się to śniło ale on za chwilę mówi: "Babcia ale to ten dziadek od Ciebie przyszedł do mnie". No oboje zamarliśmy. Nikt nigdy nie wspominał mu o tym dziadku to po pierwsze, a po drugie nie żyje on od 9 lat więc sam ledwie go pamiętam. Wtedy właśnie babcia mi opowiedziała, że dziadek miał zawał w tym pokoju, w którym siedzieliśmy i, że ksiądz zaraz po śmierci dziadka powiedział babci aby wezwała egzorcystę ponieważ jego dusza będzie się błąkać po domu i trzeba ją wypędzić. Czy to możliwe aby tak naprawdę było i żeby mój brat widział jego duszę i z nią rozmawiał?

Pozdrawiam,

[...]. z Sosnowca.



From: [...]
Sent: [...]
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: dziwna wizyta nocna

Witam. Chciałabym opowiedzieć pewną historię która przydarzyła mi się z wtorku na środę w nocy. Otóż zatrzymałam się u swojej babci na noc u której miałam przyjemność mieszkać zaraz po ślubie z mężem. Urodziłam dziecko i w sumie zeszło nam u babci dwa lata a potem poszliśmy na swoje. Dodam też że mieszkałam w pokoju który wcześniej zamieszkiwał św. pamięci dziadek. Jednakże odwiedzał mnie jedynie we śnie nawet gdy już nie mieszkałam u babci. Dziadka więc wykluczam ( byłam z nim silnie związana i raczej nie chciałby mnie wystraszyć). Wracam do historii właściwej. Jak już wspomniałam zanocowałam u babci razem ze swoją 4 letnią już teraz córeczką w pokoju w którym wcześniej mieszkałam. O 4 nad ranem na pograniczu snu i jawy usłyszałam zachrypnięty głos dochodzący gdzieś znad mojej głowy "...Ale ona się zmienia ". Świadoma tego co usłyszałam zaczęłam krzyczeć i wzywać pomocy. Odmówiłam chyba całą litanię ze strachu. Nie wiem kto przyszedł nas odwiedzić. Muszę też przyznać że nie podchodzę do takich zjawisk sceptycznie bo już niejedno widziałam i słyszałam ale dziwię się że usłyszałam głos bo wcześniej nie miałam okazji. Chciałabym dowiedzieć się czy powinnam sie niepokoić? Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam.

Jak wygląda taka sytuacja, kiedy mieszkańcy domu mają kontakt ze złymi energiami? Mamy w Archiwum FN kilka opisów świadków, ale mamy także Archiwum Wideo FN. I właśnie z tego archiwum jako odpowiedź na pytanie "czy jest powód do niepokoju" prezentujemy materiał wideo "Sabat Czarownic" ze znakomitej serii "Paranormal Witness".




zwiń tekst



Moje spotkania z 'nieznanym' - dziwna istota w kapturze...
Pon, 20 maj 2019 06:10 komentarze: 2 czytany: 2059x

[...]Szanowni Państwo Z wielką radoscią znalazłam na Państwa stronie internetowej relacje opisujące spotknia z niskimi "skocznymi" istotami. Chciałam dołączyć swoją historię, która wydarzyła się jesienią 2007 roku w Zabrzu (dokładnie las przy dzielnicy Maciejów) Wracam często do tego zdarzenia, gdyż stanowi ono dla mnie wielką zagadkę, którą próbuję sobie wyjaśnić w "racjonalny" sposób szukając równocześnie.......

czytaj dalej

[...]Szanowni Państwo Z wielką radoscią znalazłam na Państwa stronie internetowej relacje opisujące spotknia z niskimi "skocznymi" istotami. Chciałam dołączyć swoją historię, która wydarzyła się jesienią 2007 roku w Zabrzu (dokładnie las przy dzielnicy Maciejów) Wracam często do tego zdarzenia, gdyż stanowi ono dla mnie wielką zagadkę, którą próbuję sobie wyjaśnić w "racjonalny" sposób szukając równocześnie osób które doświadczyły podobnego spotkania.

Mieszkałam na peryferiach miasta na nowopowstałym osiedlu, które zlokalizowane jest na skraju lasu. Taka lokalizacja umożliwiała mi codzienne spacerowanie z dużym psem po tym właśnie lesie. Las podzielony jest na polany i obszary zalesione. W październiku 2007 roku jak codzień spacerowaliśmy z pieskiem po lesie, w pewnej chwili kiedy przechodziłam po polanie, skrajem lasu, pies zaczął ciągnąć w wąską ścieżkę prowadzącą w głąb lasu.

Niechętnie weszłam na tę ścieżkę. Po przejściu ok 15 metrów zauważyłam kucającą, ubraną na czarno (była cała czarna jak gdyby w kapturze) postać w odległości ok 10 metrów przedemną odwróconą tyłem - stanełam z psem a postać w tej chwili nas dostrzegła i w bardzo szybkim tępie powstała (zauważyłam, że jest b.niskiego wzrostu ok 130 cm)i całkowicie czarna.
Istota bardzo szybko uciekała w charakterystyczny skoczny (nie ludzki) sposób pokonując gałęzie i konary drzew.

Stałam sparaliżowana zastanawiając się co czy kto to był. Nie było to zwierze a sposób poruszania i wygląd nie wskazywał na człowieka. Do dziś nie wiem co tak naprawdę zobaczyłam.
Cieszę się że nie jestem osamotniona z moim przeżyciem. Od kilku lat szukałam w internecie podobnych relacji wpisując w wyszukiwarce hasło "niskie istoty w lesie" lub "czarne istoty w lesie" i wreszcie trafiłam na Państwa stronę.
Moja rodzina, która wysłuchiwała setki razy mojej historii i patrzyła na mnie "z przymróżeniem" oka - jest poruszona podobieństwem opisywanych istot do tej o której ja opowiadałam a szczególnie charakterystycznym sposobem poruszania się bo to zawsze podkreślałam.

pozdrawiam
K
 


From: [...]
Sent: [...]
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: czarnookie dziecko

Witam serdecznie

Na samym początku chciałbym życzyć Państwu [...]. Otóż, dosłownie jakieś pół godziny temu kiedy byłem z psem na spacerze, jak już byłem przed domem ujrzałem dziecko, moim zdaniem bardzo dziwne dziecko. Dziecko to jak na nie spojrzałem miało zupełnie czarne oczy. I chciałbym zaznaczyć, że było to w dzień o godzinie ok. 13:20. Dziecko to przechodziło sobie powoli mrucząc sobie coś pod nosem. Najdziwniejsze w tym wszystkim było zachowanie mojego psa na widok tej osoby.Pies zwracał na dziecko szczególną uwagę, patrzał na nie ciągle. Mój pies zachowuje się tak od czasu do czasu ale tylko jak widzi jakiegoś innego psa, a ściślej suke. Jak to zawsze bywa w takich sytuacjach zacząłem psa po prostu ciągnąć za sobą aby nie zwracał na nie uwagi. Ale pies nie reagował. W końcu postanowiłem zobaczyć o co chodzi i się odwróciłem i w tym momencie przeszyło mnie dziwne uczucie kiedy spojrzałem na twarz dziecka, nie potrafię tego określić.Czytałem o tym zjawisku już kilka razy. Ale pierwszy raz spotkałem się z tym osobiście.

Pozdrawiam
[...]  (prosiłbym wszelkie nazwiska pozostawić dla informacji Redakcji)


 

 

[...] Dzień Dobry. Chciałbym podzielić się z Wami moim niezwykłym snem, który zmieni moje życie jeśli chodzi o postrzeganie zwierząt, szacunek i miłość do nich. Ogólnie pisząc chyba jestem jedną z niewielu osób które widziały "tęczowy most. Noszę tę tajemnicę od 13 lat ale zdecydowałam się ją wyjawić choćby po to żeby pocieszyć ludzi którzy opłakują swoje pupile. Jestem przekonana iż zwierzęta mają duszę, komunikują się z nami bo tak było w moim przypadku. Od czasu snu, wszystkie zwierzaki jakie miałam począwszy do chomików, odchodziły na moich rękach lub w śnie słyszałam jak odchodzą. Boję się ze ktoś pomyśli "wariatka" ale ja wiem to co widziałam i czułam. Dodam również, że osoby zmarłe również przychodzą pożegnać się lub załatwić jakąś sprawę po śmierci. To dłuuugi temat ale jeśli ktoś z Państwa zainteresuje się moją historią , opowiem, myślę ze to ważne. Pozdrawiam Anna.
[...]




zwiń tekst



Mój traktor wpadł w dziurę, uderzyłem się w głowę, a potem... umarłem!
Sob, 18 maj 2019 14:03 komentarze: brak czytany: 2128x

[...] Witam,Piszę do Was ze względu na to, że poruszyła mnie i moją ciekawość historia mojej znajomej. Ma ona wnuka, kilkulatka (ok.3lat). Chłopczyk jest bardzo poważny, jak dorosły człowiek. Powiedział ostatnio swojej babci, a mojej znajomej, że kiedy był duży, jechał przez pole na traktorze, wpadł w dziurę, zleciał z traktora, uderzył się w głowę i umarł. Może jest to wyobraźnia dziecka, może nie.......

czytaj dalej

[...] Witam,

Piszę do Was ze względu na to, że poruszyła mnie i moją ciekawość
historia mojej znajomej. Ma ona wnuka, kilkulatka (ok.3lat). Chłopczyk
jest bardzo poważny, jak dorosły człowiek. Powiedział ostatnio swojej
babci, a mojej znajomej, że kiedy był duży, jechał przez pole na
traktorze, wpadł w dziurę, zleciał z traktora, uderzył się w głowę i
umarł. Może jest to wyobraźnia dziecka, może nie. Ogólnie chłopczyk jest
ciekawym przypadkiem. Dodatkowa niezwykła sprawa jest taka, że po
urodzeniu miał z tyłu głowy czeroną plamę, jakby znamię, które już mu
się chyba zgoiło i najbardziej lubi się bawić traktorami. Z tego co wiem
widuje ludzi, których nie widać. (np. opowiadał: Bacia, był tu taki pan
i sie do mie śmioł) Ojciec malca zmarł kilka lat temu, mały go nie znał,
prawdopodobnie on go odwiedził i to nie raz.

Moja znajoma - babcia malca jest skromną osobą, ale ma dar wychodzenia z
ciała. Nie mówi o tym wszystkim, bo ludzie się po prostu śmieją.
Interesują ją także dziwne zjawiska, a szczególnie zagadnienia z życiem
po śmierci. Mówiła mi także o jej przeżyciach związanych z UFO. Jest
niezwykle ciekawą osobą.
Postanowiłem napisać Wam o tym przypadku, [..] Postaram się podpytać
jeszcze trochę znajomą o małego.

Pozdrawiam
[...]


[...] Witam serdecznie mam 54 lata z wykształcenia fizjoterapeuta , rok temu pochowałem swojego ojca . Trzy miesiące po śmierci taty miałem dziwny sen . W śnie mój tata przyszedł do mnie z obcym mężczyzną , stali kolo siebie i patrzyli się na mnie . Ten stojący mężczyzna koło mojego ojca wyglądał na obcokrajowca , Urodą przypominał Włocha lub Hiszpana . Nic nie mówili do mnie tylko się mi przyglądali . Po chwili się obrócili i odeszli . Ja po pewnym czasie uświadomiłem sobie we śnie że przecież mój ojciec nie żyje , i że mogę go już więcej nie zobaczyć . Ruszyłem zaraz za nimi , lecz po kilku krokach znalazłem dwa średniej grubości sznurki , które ktoś rozwinął na ziemi . Postanowiłem iść po tych sznurkach aż do kłębka jak to się mówi . Jakie było moje żdziwienie gdy na końcach dwóch sznurków znalazłem dwa malutkie niemowlaki świeżo urodzone . Zdałem sobie w tedy sprawę , że te sznurki to były pępowiny dwóch bliżniaków .

[dane do wiad. FN]



zwiń tekst



Mamo, ja już miałem inną mamę, ale ona umarła... - kolejne historie o wędrówce dusz
Pt, 17 maj 2019 08:41 komentarze: 1 czytany: 1952x

[...] Dziękuję Wam, za umieszczenie filmu, na którym mama mówi, że jej małe dziecko mówiło o innych rodzicach. Przeżyłam to samo i to nie było dla mnie miłe. Teraz już mam większą świadomość. Do wszystkich wypowiedzi mojego dziecka podchodzę inaczej.Nigdy tego nie zapomnę, jak synek siedział w wannie, a ja na toalecie (z zamkniętą klapką - takie siedzonko ;-) )i powiedział:ja już miałem inną mamę, .......

czytaj dalej

[...] Dziękuję Wam, za umieszczenie filmu, na którym mama mówi, że jej małe dziecko mówiło o innych rodzicach. Przeżyłam to samo i to nie było dla mnie miłe. Teraz już mam większą świadomość. Do wszystkich wypowiedzi mojego dziecka podchodzę inaczej.

Nigdy tego nie zapomnę, jak synek siedział w wannie, a ja na toalecie (z zamkniętą klapką - takie siedzonko ;-) )i powiedział:
ja już miałem inną mamę, ale ona umarła i zakopali ją w piachu. Zatknęło mnie. Jakby mi ktoś odebrał tlen. Jakby ciężka fala uderzeniowa we mnie walnęła. Szok!!! Jak to inną mamę, jak to nie żyje, jak to ją zakopali w piachu..... Innym razem też po kąpieli powiedział do mnie:... o tą bluzkę to kupiła babcia Tereska.., U nas w rodzinie nie ma nikogo o tym imieniu i zapewniam, że moje dziecko zna imienia "obecnych" babć. Innym razem powiedział, że kochał swoją poprzednia mamę i, że za nią tęskni. Wtedy i zrobiło mi się smutno, że tęskni i że kochał inną mamę, no przecież ma mnie ;-) . Na szczęście powiedział, że mnie też kocha i że jestem fajna. Ulżyło mi, ale jak kol wiek zabrzmi to absurdalnie byłam zazdrosna. O zgrozo gdzie logika. ;-) Zniknęła w tamtym momencie.

Piszę to tak szczegółowo, bo może ktoś tak jak ta mama z filmu, albo ja, szuka potwierdzenia, że kogoś innego też to spotkało. Mnie spotkało!!! Zresztą to nie był jedyny problem, z którym musiałam się zmierzyć. Ten o innej mamie to kwestia świadomości, że dusza nie umiera, ale to, że dziecko widzi duchy to już bardziej przerażające. I to było pierwsze. Jako matka nie wiedziałam, jak mam pomoc mojemu dziecku, a przecież od tego jestem na tym świecie, aby mu pomagać , chronić i wspierać. To się nazywa dopiero wyzwanie. Zmienić świadomość człowieka racjonalnego ;-).
Dziękuję, że jesteście!!!!!! Nawet nie wiecie jaka to ulga.

[...]


Pięknie dziękujemy za ciepłe słowa - naszym celem statutowym jest głoszenie ludziom prawdy o ich duchowej naturze i o tym, że śmierci nie ma, a oni są nieśmiertelnym światłem. Robimy to i będziemy to robić na coraz większą skalę.

Przy okazji - dostaliśmy ciekawego emaila od osoby, która zajmuje się regresją hipnotyczną (i z którą podjęliśmy współpracę)



[...] Dzień dobry,

 [...] Nadrabiam zaległości i słucham pozostałych audycji. Szczególnie zaciekawiła mnie ta, w której p.Robert mówił o hipnotycznych regresjach wcieleń. Jest to temat, który osobiście bardzo lubię, w swojej pracy poza sesjami terapeutycznymi czasami wykonuję też sesje "rekreacyjne"

m.in. regresje wcieleń. Moje stanowisko odnośnie tych doświadczeń jest neutralne. Dopuszczam zarówno możliwość, że faktycznie są to wspomnienia z poprzednich żyć jak i to że jest to kreacja umysłu tworzona na potrzeby zrealizowania sugestii hipnotycznej, taka ewentualność oczywiście nie zaprzecza reinkarnacji (w którą osobiście wierzę).

Problemem ze sprawdzeniem co faktycznie jest prawdą jest to, że nasza podświadomość działa jak superkamera i rejestruje całe nasze życie, wszystkie dźwieki, obrazy, uczucia, emocje , które w ciągu życia do nas dotarły i nawet jezeli osoba w trakcie sesji poda dane osoby która faktycznie wcześniej istaniałą nie ma pewności czy kiedyś nie przeczytała o tym w jakieś ksiązce lub nie obejrzała filmu i mimo  że świadomie tego nie pamięta to informacja ta w jej umyśle pozostała. I tu pytanie do Was, czy macie może pomysł w jaki sposób można by udowodnić eksperymentalnie prawdziwość wspomnień pojawiających się w regresjach hipnotycznych oraz czy Waszym zdaniem powinno się takie regresje przeprowadzać.

Jeżeli macie taki pomysł albo kontakt do osób, które jako dzieci miały takie wspomnienia i teraz chciałyby poddać się hipnotycznej regresji i sprawdzić czy powrócą do wspomnieniń z dziecinstwa (choć to również może być dowodem prawdziwości hipnotycznych wspomnien z poprzednich żyć) to dołączyłbym do takiego projektu.

 Jako ciekawostkę mogę opowiedzieć o dosyc intensywnej regresji, którą przeprowadziłem mojemu koledzye (rowniez hipnoterapeucie)Leszek bardzo dobrze wchodzi w trans dlatego zrobilismy wędrówkę przez wiele wcieleń cofając go do coraz wcześniejszych zarówno ludzkich jak i potem zwierzęcych a kończąc na pierwotnym istnieniu przed wejściem w pierwsze ciało. Zatrzymywałem go również pomiędzy wcieleniami i pytałem na jakiej zasadzie wybiera sie kolejne wcielenie i tu cytuje:

-W jaki sposob wybierasz kolejne wcielenie?

- No to co akurat jest wolne

- Czyli możesz wejść tylko tam gdzie akurat jest wolne miejsce?

- No tak

- czy to jak żyłeś w poprzednim życiu ma wpływ na to jakie miejsca są wolne?

- Może mieć

(było to dosyć ciekawe doswiadczenie, bo na moje pytania odpowiadał w taki sposob jakby rozmawiał z głupkiem i odpowiadał na pytania oczywiste;)

Jeżeli to co opowiadał w sesji jest prawdą to faktycznie potwierdza tezę p. Roberta że dusze zwierząt mogą inkarnować w ciała ludzi.

Inną ciekawą sesją była sesja koleżanki, która jak sama twierdzi od małego dziecka do około 13-14 lat bardzo lubiła jezyk niemiecki, uczyła się go błyskawicznie i bardzo lubiła go uzywać, w regresji okazało się, że była niemieckim oficerem w czasie II wojny światowej( w sesji stała nad wielką mapą i wskazywała gdzie znajdują się jakies bazy) Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne audycje / livestreamy

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Mój ojciec przeżył dziwne wydarzenie podczas zbierania grzybów w lesie
Wt, 14 maj 2019 09:12 komentarze: 1 czytany: 3048x

[...] Witam Szanowną Fundację! Mam dla was coś ciekawego, co opowiadał mój nieżyjący ojciec. Ręczę za wiarygodność tej historii, bo był jeszcze jeden świadek - jego brat, czyli mój wujek, który także już nie żyje. Był 1958 rok, kiedy obaj bracia mieli odpowiednio 24 i 27 lat. Razem z jeszcze trzecim kolegą byli na grzybach (mieszkali na wsi [...]). Jak opisywał ojciec była godzina 10.00 rano, piękny.......

czytaj dalej

[...] Witam Szanowną Fundację! Mam dla was coś ciekawego, co opowiadał mój nieżyjący ojciec. Ręczę za wiarygodność tej historii, bo był jeszcze jeden świadek - jego brat, czyli mój wujek, który także już nie żyje. Był 1958 rok, kiedy obaj bracia mieli odpowiednio 24 i 27 lat. Razem z jeszcze trzecim kolegą byli na grzybach (mieszkali na wsi [...]). Jak opisywał ojciec była godzina 10.00 rano, piękny sierpniowy dzień. Nagle w lesie rozległ się dziwny świst, a potem zapadała cisza. I wtedy na wysokości ok. metra nad ziemią pośrodku polany zobaczyli coś w rodzaju dużego oka, a przynajmniej tak opisywał to mój ojciec. Średnica oka wynosiła ok. 4 metry, a jego wysokość ok. 2 metrów. Oko opalizowało jasnym światłem. I najciekawsze - i ojciec, brat i ten trzeci kolega nagle w tym samym momencie dosłownie mieli urwany film. Wszyscy we trójkę obudzili się śpiąc na trawie na polanie. Kiedy wrócili do domu okazało się, że nie było ich aż 8 godzin! Tak się wystraszyli, że bali się o tym nawet ze sobą rozmawiać. Jestem pewien, że ojciec i jego brat opisywali prawdziwe wydarzenie. Wtedy tego nie łączyli z UFO, bo nikt nawet nie widział,. co to jest UFO i że w ogóle istnieje.

Łączę wyrazy szacunku

[dane do wiad. FN]

 


 

[...]

Pozdrawiam serdecznie Fundacje Nautilius.

Pisze do Was w sprawie Projektu KONTAKT.
Byc moze jest tego jakis wspolny watek z moim doswiadczeniem.
Chodzi mi o zdjecie UFO ktore ma w dolnej czesci znak kregu.
Ten sam znak widzialem na zdjeciu na Waszej stronie nad Warszawa.
Oto moja historia.
W przeszlosci mialem mocne doswiadczenie.
W czasie snu stanalem w przestrzeni kosmicznej otoczony gwiazdami. Przede mna ukazala sie osoba . Jej glowa Byla prawie w ksztalcie trojkata , z porowatymi policzkami i bardzo delikatna waska szyja. Stojac przede mna powiedzial do mnie." Wiesz , we Wszechswiecie istnieje bardzo duzo Zycia.
Potem zadal mi pytanie.
Czy wiesz co wszystkie zycia we Wszechswiecie maja ze soba wspolnego?
Ja nie mialem jak sie to mowi -zielonego pojecia.
Ta osoba patrzac na mnie zrobila reka znak okregu na swojej klatce piersiowej i powiedziala" Milosc Boga".
Nastepnie wyenamowala to niesamowita milosc wobec mojej osoby a po chwili ja przekazalem jej podobne uczucia.
Ta osoba potem pokazala mi wie olbrzymie planety jedna po drugiej w kolorze pomaranczowo czerwonym a nastepnie nastepne planety i gwiazdy. Szukajac na internecie zanlazlem podobny system pod nazwa Kepler 90 ale czy to jest to to nie jestem pewien.
Ten znak kregu byc moze oznacza jakas wspolnote Wszechswiata ktora laczy wiele Cywilizacji w Kosmosie.
Pozdrawiam Was serdecznie.
[...]

[...] Witam.

Chciałbym państwu przedstawić niezwykłą i zadziwiającą dla mnie historie która wydarzyła się
w nocy 10 maja 2019 r. ok. godziny 2:40.
Zanim przejdę do opisu tej sytuacji chciałbym wyjaśnić jeden istotny szczegół który sprawił iż zacząłem się
bliżej interesować tematem UFO. Otóż w zeszłym roku mieszkając w Utrechcie w Holandii na przełomie maj - lipiec, zauważyłem na niebie obiekt który wisiał w powietrzu, to był dzień niebo było praktycznie bezchmurne z dobrą widocznością, obiekt ten przez dłuższy czas utrzymywał się na niebie poruszając się wyraźnie w lewą i prawą stronę. Skłoniło mnie to do przypuszczenia że to UFO ponieważ, żaden samolot nie porusza się w ten sposób wykluczam też iż mógłby być to dron ponieważ obiekt zwisał wysoko na niebie.

Do tego czułem coś w rodzaju transu i poczucia że jestem obserwowany. Dzisiejszej nocy nie mogłem spać, niebo było bezchmurne i nie było widać gwiazd ani księżyca w pewnej chwili dostrzegłem to "coś" bardzo jasny punkt na niebie który jaśniał bardziej niż jakakolwiek planeta którą znam, poczułem wewnątrz uczucie mocnego niepokoju, do tego coś jak by duszność i uczucie uniesienia i przepełnienia w całym ciele, taki strach przeplatający się z euforią.
Dzień wcześniej dostałem od was odpowiedzi na pytania dotyczące projektu KONTAKT które opublikowaliście w dziale Pytania do FN.

Uczucie które czułem wewnątrz było tak silne że skłoniło mnie do tego aby podjąć próbę kontaktu.
Poprosiłem więc o znak aby upewnić się że nie mam żadnych urojeń, po krótkiej chwili od momentu gdy pomyślałem o tym na niebie przeleciało coś na kształt komety z tym że średnica owej nazwijmy to komety była większa od tych które widziałem w różnych krajach już nie raz jeżdżąc jako kierowca na trasach międzynarodowych. Owy obiekt leciał z mniejszą prędkością i mogłem mu się dłużej przyjrzeć , rozmiarem był zbliżony do obiektu zawieszonego na niebie i leciał w linii do jego kierunku.
Nie było na niebie żadnych gwiazd, proszę o kontakt jednocześnie sam w to trochę nie dowierzając i pojawia się takie coś? Całe moje ciało w tej chwili przeszył dreszcz nie potrafiłbym z siebie wydusić w tej sekundzie nawet słowa. Po tym zdarzeniu
chciałem ochłonąć nerwowo przez chwilę kręciłem się po domu i skierowałem swoje myśli na inny tor
jakby chcąc o tym zapomnieć i w tym momencie
obiekt znikł, gdy tylko wracałem myślami do "niego" obiekt pojawiał się na nowo.
Działo się to na zmianę kilka razy.
Nie słyszałem żadnych głosów w swojej głowie
ale dostałem przekaz aby wspierać FN.
Choć to wydaje się dla mnie dziwne czułem że mogłem zapytać wtedy o wszystko i dostać wiele odpowiedzi nie zadałem ani jednego pytania choć w noc poprzedzającą to zdarzenie kotłowało mi się w głowie od pytań dotyczących istnienia ludzkości.
Nie pisałbym o tym ani nawet nikomu o tym nie wspomniał gdyby nie fakt że tej nocy napisał do mnie znajomy z którym właściwie nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy dłużej niż 10 min i znamy się raczej słabo choć mamy tą samą pasję, rozmawialiśmy długo przez następne pół nocy i powstał dzięki temu nawet nowy projekt, w pewnym momencie temat zszedł na naszego wspólnego znajomego który uwaga napisał mu że zaobserwował UFO, tej samej nocy co ja.
Zdumiałem, włosy stanęły mi dęba, pomyślałem sobie to niemożliwe, to po prostu nie możliwe.
Od razu napisałem do kolegi o tym co ja widziałem po chwili do niego zadzwoniłem i co się okazało podczas obserwacji on też miewa podobne stany.
Tutaj możecie obejrzeć na YT relacje kolegi dla niezależnej telewizji z którym się skontaktowałem



Jak sie okazało kolega ten już od dłuższego czasu prowadzi obserwacje.
Jeśli miałem jakieś wątpliwości to dziś ich już nie mam i na pewno zacznę baczniej obserwować niebo.
Zgadzam się na publikacje choć nie szukam rozgłosu ani poklasku.
Nie starałem się tego zjawiska filmować choć teraz żałuje,mój kolega natomiast zajmuję się dłużej obserwacją prowadzi nawet dziennik i wszystko rejestruje więc jeśli będą państwo zainteresowani mogę przesłać jego materiały, dodam iż obserwacji dokonałem w Dąbrowie Górniczej kolega natomiast, mieszka w Niemczech w północnej Westfalii, obiekt który widziałem był bardzo podobny do tego zaobserwowanego w Niemczech przez mojego kolegę.
Chętnie odpowiem na pytania.

Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Moja mała cegiełka do tematu 'prorocze sny'
Nie, 12 maj 2019 05:53 komentarze: 1 czytany: 2112x

[...] Witam . Rzadko pojawiam się na forach Nutilusa ale teraz musiałem bo pewna rzecz trochę mnie zaskoczyła. Traktujcie mój wpis jako malutką cegiełkę do tematu proroczych snów. W sny to ja wierzę raczej średnio ale oto co mnie spotkało dwa dni temu. 30 lat temu pracowałem z bardzo sympatycznym kolegą o imieniu Janek . Jasio mieszkał i nadal (chyba?) mieszka w małej miejscowości odległej o kilkadziesiąt.......

czytaj dalej

[...] Witam . Rzadko pojawiam się na forach Nutilusa ale teraz musiałem bo pewna rzecz trochę mnie zaskoczyła. Traktujcie mój wpis jako malutką cegiełkę do tematu proroczych snów. W sny to ja wierzę raczej średnio ale oto co mnie spotkało dwa dni temu. 30 lat temu pracowałem z bardzo sympatycznym kolegą o imieniu Janek . Jasio mieszkał i nadal (chyba?) mieszka w małej miejscowości odległej o kilkadziesiąt kilometrów. Nie miałem przez te lata żadnego z nim kontaktu , nawet nie wiem czy żyje no i oczywiście nigdy mi się nie śnił. I raptem dwa dni temu Jasio mi się śni . Dość banalny sen , spotykamy się zaprasza mnie do swojego domu i spędzamy miło czas na wesołych rozmowach przy suto zastawionym stole.

Wstałem rano i przy goleniu rozmyślałem rozbawiony o tym dość miłym śnie i z jakiego powodu w ogóle miał on miejsce . Pracuję obecnie jako kierowca wożąc towary po Polsce , nigdy nie wiem gdzie los rzuci mnie danego dnia. Rano jechałem do pracy myśląc gdzie też przyjdzie mi dzisiaj pojechać . Biorę dokumenty wyjazdu i z lekka osłupiałem. Wszystkie faktury do rodzinnej miejscowości mojego kolegi . Będąc na miejscu rozglądałem się czy go nie zobaczę ale to już by chyba było za wiele. Pozdrawiam załogantów i sympatyków.

[...]



zwiń tekst



Sny o Księżycach
Czw, 9 maj 2019 06:33 komentarze: 1 czytany: 2014x

[...] Dzien dobry,  powod do napisania tego E-Mail, do pan redakcji jest ten. Przeczytalam pana artykul pt:“ BLISKIE SPOTKANIA Z UFO I SEN O EWAKUACJI ZIEMI“  Ale zaczne od mojego dziecinstwa. Pierwsze sny ktore pamietam z dziecinstwa sa bardzo do siebie podobne, mozna powiedziec ze taka sama wersja wydazen. Snilo mi sie ze wchodze po metalowej drobince do samolotu ktory wygladal jak prom.......

czytaj dalej

[...] Dzien dobry,  powod do napisania tego E-Mail, do pan redakcji jest ten. Przeczytalam pana artykul pt:“ BLISKIE SPOTKANIA Z UFO I SEN O EWAKUACJI ZIEMI“  Ale zaczne od mojego dziecinstwa. Pierwsze sny ktore pamietam z dziecinstwa sa bardzo do siebie podobne, mozna powiedziec ze taka sama wersja wydazen. Snilo mi sie ze wchodze po metalowej drobince do samolotu ktory wygladal jak prom kosmiczny Columbia, sen urywal sie zawsze w tym samym miejscu przed wejscie do srodka. Innym snem byly „samoloty“ , ktore wygladaly jak trojkaty, w tamtych czasach i jeszcze teraz takich samolotow nie widzialam. Byly one czarne dosc plaskie i zawsze mialam jako dzecko strach gdy one mi sie snily. Za dziecka rowniez duzo chorowalam, mialam problemy z odychaniem. 10 lat temu mialam sen o ksiezycach. Snilo mi jak stoje przy oknie , byl ladny dzien swiecilo slonce i gdzie nie gdzie byly chmurki i w pewnej chwili przesunela sie jedna z nich i zobaczylam ksiezyc pomyslam sobie ze to nic takiego , ale po chwili zobaczylam nastepny ksiezyc i nastepny teraz dokladnie nie pamietam ale chyba naliczylam ich 7 lub 8. Polozenie tych ksiezycow bylo na opludniowo-wschodnim niebie.

Okolo 2 miesiace temu miala podobny sen widzialam rowniez ksiezyce bylo ich 8 lub 9 ale byly na poludniowo -zachodnim niebie tyko teraz lataly wokol nich dzwne male samoloty. 10 lat temu przeprowadzilismy sie i za nim to zrobilismy mialam rowniez sen. Bylam przed dome w ogrodku i w pewnej chwili uslyszalam dzwiek helikoptera zobaczylam jak laduje przy moim domu i wychodzi wysoki mezczyzna i zwraca sie do mnie po nazwisku i idzie w strone mojego domu.

Powiedzial mi „nadszedl czas“ powedzial to po niemiecku ja mu na to opowiedzialm ze jeszcze nie ze czekam jak syn wroci z szkoly. Przerowadzilismy sie pare miesiecy po tym, jak syn zakonczyl 10 klase. A wracajac do tego helikoptera byl na mi napisane „strefa zamknieta“ i co jeszcze bylo dziwnego w nim unosil sie toz nad ziemia, nie stal na niej. To byly ostanie noc w starym domu snilo mi jak stoja 3 postacie kolo mojego lozka widzialam od jednego z nich palce u rak , nie pamietam ile ich bylo, ale wiem jak byly one zakonczone takim zgrubieniem i ta skora byla bardzo delikatna wrecz przezroczysta pamietam dokladnie to zdanie „musimy juz konczyc ona sie budzi“.

W pierwszych dnia naszego pobytu na „nowym miejscu“ poszlismy sie przejsc z mezem na spacer byl wieczor byla juz szarowka i w pewniej chwili ujzelismy na niebie dosc nisko duze swiatlo ktore sie poruszalo w naszym kierunku i gdy bylo nad nami okazalo sie ze jest to czarny helikopter ale nie bylo slychac zadnego dzwieku lecial pomalu i dosc nisko, widzielismy go jeszcze raz po okolo 2 dniach i wiecej juz nie. To sa tylko sny w zyciu realnym zdazaja mi sie rozne „dziwne“ rzeczy. Ale chcialam sie z panem podzielic z ta wiadomoscia o ksiezycach. Snil mi sie rowiez bardzo duzy prom kosmiczny na niebie a ktory byl prodadzony jak statek z portu. Zapytalam sie wtedy dlaczego go inne male promy prowadza dostalam odpowiedz ze „ gdyby go tu opalili stalo by sie cos“ ale co to nie powiedzeli.

Zapytalam sie jak jest on napedzany to mi pokazali silnik i powiedzeli „czasteczki wody i magnesy“. Wracajac do tego artykulu pytal sie pan czy pana mowca ma jakies slady na ciele, ja ich nie mam ale robilam kiedys przeswietlenie uzebienia i w gornym nad jedynkami jest bialy punkt nawet lekarz sam sie zadziwil, ze jeszcze czegos takiego na zdjeciu retgenowskim nie widzial.
 
Pozdrawiam serdecznie.

[dane do wiad. FN]
 
 



zwiń tekst



Sen z kolegą, który popełnił samobójstwo
Śr, 8 maj 2019 10:11 komentarze: 3 czytany: 1836x

[...] Sen który miałem ostatniej nocy, dotyczy on mojego zmarłego przed 15 już laty przyjaciela który popełnił samobójstwo - które jak wiemy nie powoduje że od życiowej lekcji możemy uciec, musimy odrobić ja zapewne na nowo.Do tej pory mój przyjaciel, na potrzeby mojego wpisu nazwijmy go Robertem, śnił mi się 4 razy. Popełnił samobójstwo w wieku 17 lat z powodu nieszczęśliwej miłości. Pierwszy sen.......

czytaj dalej

[...] Sen który miałem ostatniej nocy, dotyczy on mojego zmarłego przed 15 już laty przyjaciela który popełnił samobójstwo - które jak wiemy nie powoduje że od życiowej lekcji możemy uciec, musimy odrobić ja zapewne na nowo.

Do tej pory mój przyjaciel, na potrzeby mojego wpisu nazwijmy go Robertem, śnił mi się 4 razy. Popełnił samobójstwo w wieku 17 lat z powodu nieszczęśliwej miłości. Pierwszy sen miałem przed około 6 laty, śniło mi się że idę go odwiedzić w domu w którym mieszkał bo doszła do mnie wiadomość (nie wiem skąd) że wróci do domu, nie był przez ten czas martwy) skąd taka wiadomość, po prostu wiedziałem to nie wiem skąd, ale wiedziałem. Około roku później miałem dość podobny sen z taką różnica że wybieram się go odwiedzić, ale nie mogę go zastać w starym domu, wiem że był tam obecny ale gdy próbuję go odwiedzić nadal  go nie ma.

Około 3 lat temu miałem sen o tym że jest dzieckiem, a jego mama kupiła mu rower (wiedziałem że to jego mama, skojarzyła mi się z jego matką którą znam  - ale w śnie nie zobaczyłem jej twarzy) taki zwykły dziecięcy rowerek co powoduje u niego wielką radość.

I teraz czas na czwarty sen który miałem ostatniej nocy. Jestem w pokoju Roberta wiem że jest w nim ze mną, to pokój na piętrze w domu jednorodzinnym (jako mój przyjaciel mieszkał w bloku), pokazuje mi co ma w pokoju tak jak dziecko pokazuje komuś znajomemu, ma biurko, zabawki, oglądam jego muszle - takie przywiezione z ciepłych krajów które wydają dźwięk gdy przyłoży się do ucha podobny do szumu.

Sen kończy się sceną gdy widzę leżący na podłodze telefon komórkowy wyświetlający coś co skojarzyło mi się z biletem miesięcznym na trasie Puszczykowo - Fabianowo. Sen wzbudził takie silne uczucia realizmu że zapamiętałem nazwę mimo że śniło mi się coś jeszcze tej nocy. Rano po przebudzeniu wpisałem w Google nazwę Fabianowo, miejscowość Puszczykowo znam i byłem, mieści się w okolicach Poznania, sam niedaleko mieszkam, proszę wyobrazić sobie moje zdziwienie gdy po sprawdzeniu nazwy drugiej Fabianowo okazało się że to część Poznania, cześć która widnieje zapewne na szczegółowych mapach miasta ale nie można jej zobaczyć na żadnej tablicy, znaku itp. bo jest częścią dzielnicy Grunwald. Jest to nazwa o której nigdy do tej pory nie słyszałem. 

 Nie wiem czy te sny mają jakieś znaczenie, ale pojawiają się co kilka lat, tak jakby coś podświadomie próbowało mi powiedzieć że mój przyjaciel żyje i jest znów tutaj dokończyć to czego nie zrobił w poprzednim życiu.

 Proszę oczywiście o nie podawanie moich danych

[..]





zwiń tekst



Zdarzenie na rybach
Wt, 7 maj 2019 05:02 komentarze: brak czytany: 1661x

W nawiązaniu do art. ,,Niezwykły dźwięk z pojazdu UFO…relacja z lat 70 - tych” zamieszczony dn. 05.05.2019 r. chciałbym opisać krótko jedno zdarzenie jakie miał mój ojciec. Ostatnio opisywałem sen jaki mi się przyśnił z jego udziałem pt. Moje sny ze zmarłym ojcem”. Ojciec mój zmarł w 1999 roku, ale to co chciałbym Wam powiedzieć było na przełomie 1994-1996 jeżeli się nie mylę. Tereny nadbużańskie .......

czytaj dalej

W nawiązaniu do art. ,,Niezwykły dźwięk z pojazdu UFO…relacja z lat 70 - tych” zamieszczony dn. 05.05.2019 r. chciałbym opisać krótko jedno zdarzenie jakie miał mój ojciec. Ostatnio opisywałem sen jaki mi się przyśnił z jego udziałem pt. Moje sny ze zmarłym ojcem”. Ojciec mój zmarł w 1999 roku, ale to co chciałbym Wam powiedzieć było na przełomie 1994-1996 jeżeli się nie mylę. Tereny nadbużańskie były dla mojego ojca wszystkim, ostoją spokoju, miejscem gdzie zawsze twierdził że tylko tam można jedynie odpoczywać.

Pewnego razu wspólnie ze swoim kolegą wybrali się na ryby nad Bug. Wiadomo, że najlepsze połowy są zawsze wtedy gdy planujemy nad wodą spędzić całą noc. Kiedy już świtało, a latem wiadomo, że bardzo wcześnie robi się widno usłyszeli z oddali dziwny dźwięk. Jak mi mówił wówczas  ojciec ten dźwięk jakby przybliżał się w ich kierunku ale był jeszcze chyba dość daleko bo niczego jeszcze nie widzieli a oni siedzieli nad brzegiem rzeki i z niecierpliwieniem czekali co do nich się zbliża. Było to  przeciwnej stronie miejsc. Drohiczyn na obrzeżach wsi Bużyska.

Jak zaznaczył ojciec to nie był zwykły dźwięk to było tzw. jakby buczenie. Czuli jak drży pod nimi ziemia a tym samym lustro wody na rzece. To było buczenie może i świst coś czego nigdy nie słyszeli. To buczenie zbliżało się coraz bliżej i coraz bardziej odczuwali to drżenie.  I nagle z za zakrętu koryta rzeki ujrzeli dziwny przedmiot. Nad taflą wody na wysokości około może 4-5 metrów sunął obiekt w kolorze szary metalik. Jak relacjonował ojciec przypominał jakby dwa połączone domki jednorodzinne jeden na drugim – ponoć z okienkami.


Był to obiekt dość sporych rozmiarów. Nie byli w stanie określić co to było i  jak to nazwać. Nie był to poduszkowiec ani żaden helikopter. Jak mi dalej mówił ojciec  przecież służyłem w wojsku a nawet byłem powoływany  do rezerwy. Czegoś takiego nigdy nie widział i nie jest w stanie przyporządkować temu obiektowi prawidłową nazwę. Zastanawiało go to dziwne buczenie. Był bardzo zdziwiony jak tak sporych gabarytów obiekt mógł tak nisko unosić się nad powierzchnią wody.  Nie spotkał już później dziwnego obiektu mimo, że nadal chodził na ryby. Będę się starał dotrzeć do ojca kolegi który tego dnia towarzyszył mu podczas wyprawy na ryby. W przypadku uzyskania interesujących informacji niezwłocznie powiadomię Fundację Nautilus.

W nawiązaniu do art. na wstępie  może ten obiekt widziany przez mojego ojca był podobnie  wydawał  dźwięki. Opis jak podał mój ojciec skojarzył mi z opisywanym  pojazdem przez Pana Wolskiego z Emilcina, ale to tylko moje spostrzeżenie.

Pozdrawiam [dane do wiad. FN]

( Orion_1957)


Pięknie dziękujemy za relacje - natychmiast trafia do naszego projektu KONTAKT (ze względu na dźwięk), a także do naszego archiwum obserwacji UFO.

Poniżej jeszcze polecamy zobaczenie naszego dzisiejszego "zdjęcia dnia".

3 maja 2019 w Warszawie odbyła się wielka defilada wojskowa z przelotami nad miastem samolotów i śmigłowców. Dobrze wiemy, że takimi "pokazami" bardzo interesują się obiekty UFO, które potrafią przelatywać w bliskich odległościach od maszyn. Takie zdjęcia są potem do nas przysyłane, gdyż ich autorzy zauważyli "coś dziwnego na niebie obok samolotów". Tak wydaje się być także w przypadku naszego dzisiejszego "zdjęcia dnia".

From: [...]
Sent: Monday, May 6, 2019 7:44 PM
To: FN
Subject: Obiekt

Dzień dobry,
W załączeniu przesyłam zdjęcie które zostało zrobione 3 maja br. w Warszawie podczas parady. Na zdjeciu za samolotami znajduje sie jakas swietlista kula,  której podczas robienia zdjęć nie było widać. Być może jest to tylko jakieś prześwietlenie. Zdjęcie zostało zrobione telefonem.

Dodatkowo chciałabym podzielić się informacją, że również jestem jedną z osób która widziała pojazd Ufo.  Było to w roku 2002 (lato, wieczór) w Skierniewicach. Widzieliśmy ten obiekt razem z moim chłopakiem. Jechaliśmy samochodem, niedaleko pól/łąk. Obiekt jakby unosił się bezpośrednio nad nami. Wysiedliśmy z samochodu żeby to zobaczyć. Obiekt nie był zbyt duży, miał kilka metrów, ciemno szary, dysk z kopułą. Unosił się nad nami jakiś czas po czym zaczął wykonywać dziwne ruchy. Jakby takie skokowe, przesuwał się raz w jedną strone raz w drugą po czym z niesamowitą prędkością odleciał w kierunku pół. Pamiętam, że byliśmy w ogromnym szoku.  Nigdy wcześniej nie widzieliśmy czegoś takiego, na pewno nie był to żaden dron ani samolot. Gdy dojechalismy do domu chłopaka opowiedzielismy to jego rodzicom. Ojciec, który był wojskowym powiedział żeby chłopak puknął się w głowę. Oczywiście nikt nam nie wierzył i wszyscy którym to mówiliśmy śmiali się z nas. Jedynie moja mama w to uwierzyła.
Później przestałam to komukolwiek opowiadać, każdy reagował tak samo. Parę lat temu opowiadałam to wydarzenie koleżance, która studiowała fizykę. Powiedziała że pewnie to był dron. Tyle, że w tamtych czasach w Skierniewicach nie sądzę żeby ktokolwiek miał drona,  nawet się o tym nie słyszało. Kto tego nie widział to trudno mu uwierzyć, nawet nie myśli że mogą być inne cywilizacje. Ja w sumie od dziecka interesuje się kosmosem, jakimiś siłami które są wokół nas, moja mama też (choć ona bardziej numerologią).

P.S. Bardzo proszę o nie podawanie nigdzie moich danych.

Serdecznie pozdrawiam
[dane do wiad. FN]




 Do naszego projektu FOTO-LAB FN wpłynęła ciekawa fotografia, którą dopiero zamierzamy się zająć.

From: [...]
Sent: Monday, May 6, 2019 10:45 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Fotografia

Witam Fundacjo !
Otrzymałem zdjęcie od kolegi wykonane przez przyjaciela jego córki.Zdjęcie wykonał z balkonu w Rumuni będąc na urlopie u rodziny. Nic więcej nie wiem na temat tej fotografii poza tym że zainteresowała go chmura dlatego wykonał to zdjęcie. Podczas fotografowania obiektu jak twierdzi nie widział! Pozdrawiam całą fundacje z wyrazami szacunku [dane do wiad. FN !




zwiń tekst



Niezwykły dźwięk z pojazdu UFO... - relacja z lat 70-tych
Nie, 5 maj 2019 06:16 komentarze: 2 czytany: 1660x

[...] Witam. To o czym chcę napisać miało miejsce kiedy byłam dzieckiem . Koniec lat 70 początek 80. Byłam na podwórku bawiłam się w klasy, i skakałam przez gumę . Byłam w tym czasie sama jakiś czas. I w pewnym momencie usłyszałam dziwny wir jakby się coś kręciło głośno jak bąk. Tego dzwięku nie zapomnę.Nie był to żaden dzwięk który dotąd słyszałam. Nie wiedziałam co to było. A mieszkałam wtedy blisko.......

czytaj dalej

[...] Witam. To o czym chcę napisać miało miejsce kiedy byłam dzieckiem . Koniec lat 70 początek 80. Byłam na podwórku bawiłam się w klasy, i skakałam przez gumę . Byłam w tym czasie sama jakiś czas. I w pewnym momencie usłyszałam dziwny wir jakby się coś kręciło głośno jak bąk. Tego dzwięku nie zapomnę.

Nie był to żaden dzwięk który dotąd słyszałam. Nie wiedziałam co to było. A mieszkałam wtedy blisko Marynarki Wojennej w Gdyni i pomyślałam że to oni może coś włączyli. Po chwili przyleciała koleżanka z boiska na którym dzieci się bawili. I spytała mnie czy to widziałam. A ja nic nie widziałam, poza tym dzwiękiem. Powiedziała że na niebie obserwowała wraz z innymi obiekt długi jak cygaro który obracał się dookoła siebie, potem zmienił kształt na talerz i był ten dzwięk z tego obiektu.

Ten dzwięk który ja słyszałam nienaturalny, dziwny . Mówiła to z przejęciem, była przerażona . A ja razem z nią ,mimo że tego nie widziałam tylko słyszałam. Zaraz pobiegłam do domu, powiedziałam. Ale mama nie uwierzyła mi. To był mój pierwszy kontakt z UFO. Potem jak byłam starsza widziałam osobiście UFO ale to już były bezdzwięczne obiekty.

[...]



Pięknie dziękujemy za ten opis. Natychmiast trafia on do naszego projektu KONTAKT, gdyż w nim są także dwa filmy z 2014 roku, na których słychać bardzo dziwny (nie do powtórzenia ani nie do podrobienia!) dźwięk wydawany przez UFO.

Poniżej jeszcze jedna historia "z naszej poczty do FN".

From: [...]
Sent: Saturday, May 4, 2019 9:59 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Czerwonak ufo


Witam
Przesyłam zdjęcie obiektu, który widziałem w miejscowości Czerwonak.
Obiekt poruszał się szybko pod różnymi kontami dość wysoko.
Nie był to dron, samolot, lampion.
Mam też krótki film z tego spotkania.
Proszę o odpowiedź.
Telefon kontaktowy [...]
                  Pozdrawiam [...]







zwiń tekst



Mój sen z udziałem 'obcych'
Sob, 4 maj 2019 06:10 komentarze: 3 czytany: 1510x

[...] Witam serdecznie załogę Fundacji Nautilus i Wszystkich zainteresowanych zjawiskami nie znanymi nie wyjaśnionymi na które napotykamy się każdego dnia. Chciałbym opowiedzieć sen, który po przebudzeniu mnie przeraził i pomyślałem sobie oby nigdy się nie spełnił. Wszyscy rozmawiają o wydarzeniach związanych z UFO, o obserwacjach pojazdów na naszym niebie. Nasze nastawienie i nasz umysł chyba nie.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie załogę Fundacji Nautilus i Wszystkich zainteresowanych zjawiskami nie znanymi nie wyjaśnionymi na które napotykamy się każdego dnia. Chciałbym opowiedzieć sen, który po przebudzeniu mnie przeraził i pomyślałem sobie oby nigdy się nie spełnił. Wszyscy rozmawiają o wydarzeniach związanych z UFO, o obserwacjach pojazdów na naszym niebie. Nasze nastawienie i nasz umysł chyba nie jest jeszcze przygotowany na to spotkanie z ,,Obcymi”. Przyśniło mi się, że byłem na swojej działce letniskowej  na wschodnich terenach  Mazowsza. Wstaję i wychodzę z domu na zewnątrz. Jest jeszcze ciemno, ale z oddali widać nadchodzący świt.

I nagle na granatowym niebie widzę zawieszone bardzo nisko nad ziemią (ok.300 metrów)  obiekty obcych cywilizacji. Jest ich tak dużo, że patrzenie na nie sprawia przerażenie. I ten charakterystyczny jasnożółty ostry snop światła rzucany z każdego z obiektów na okolicę. Tylko światła i światła. Ja stoję i  patrzę się w górę, nie mogę o tych świateł oderwać wzroku.  Zastanawiam się - czy to już koniec. Czy tą manifestację tylko ja widzę, gdzie są ludzie, czy wszyscy jeszcze śpią. Nikogo nie widzę na podwórku.  I ta niesamowita cisza, która jakby zapowiadała chyba coś  złego. Na niebie jakby zaczęło się rozwidniać, a one nadal wisiały nieruchome i bezszelestne nad okolicą. Na co czekają ?. Nie widać ani słychać żadnych ptaków- gdzie one są. I ta ciągła niesamowita, przygnębiająca cisza.

Tak wygląda jakby ,,coś” miało za chwilę się wydarzyć coś miało nadejść. Pomyślałem sobie oby jeszcze nie teraz, jeszcze nie dzisiaj. Rozglądam się za siebie, ale nie widzę nikogo ze swojej rodziny, nie wiem gdzie oni są – czy tylko ja zostałem ?.  Te światła z obiektów cały czas rozświetlają okolicę. Bałem się  bo  wiedziałem, że nie ma możliwości cofnięcia tego wszystkiego. Skoro ,,Oni” mają takie możliwości to my nie mamy żadnych. I wtedy przerwałem ten sen, bo w sytuacjach trudnych , niebezpiecznych potrafię to zrobić.

Teraz siedzę w domu szczęśliwy i zadowolony że świat jest piękny, świeci słońce, otacza nas przyroda a w niej fruwają ptaki, te których mi brakowało w czasie snu. Zastanawiam się, czy ten sen jest zapowiedzią dla ludzkości nadchodzącej fali czegoś co ma się wydarzyć. W tym śnie nie czułem się bezpieczny a ich obecność raczej zapowiadała zło. Szczerze mówiąc , zawsze przeczuwałem a nawet wiedziałem że nie jesteśmy sami. ,,Oni” są i zawsze byli. Prawdę mówiąc od dawna czekałem na jakiś od nich sygnał, może znak, który by potwierdził ich obecność. A może sny przytaczane przeze mnie poprzez FN są właśnie tą zapowiedzią? Ten sen śnił mi się niedawno, dwukrotnie. Za każdym razem to zdarzenie wracało z tym samym przerażeniem i strachem. Wiem, że jest to dla nas  tak nieznane, niesamowite, że  nikt by się nie odważył na bezpośredni kontakt z ,,Obcymi”.

Dobrze się stało, że Fundacja Nautilus, zajmuje się tymi zjawiskami, naszymi snami, które możemy opowiedzieć bo mogą być zapowiedzią czego co może nas spotkać w nadchodzącej przyszłości. Sny są tak podobne do innych cytowanych. Czy to przypadek?                                                    

 

Pozdrawiam [dane do wiad. FN]

Orion_1957


From: [...]
Sent: Friday, May 3, 2019 11:13 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Moje dośw. i pytania

Droga Fundacjo Nautilus
Witam Was serdecznie

Czytając wasz artykuł "BLISKIE SPOTKANIA Z UFO I SEN O EWAKUACJI ZIEMI" nasunęło mi się szereg pytań do Was. Od dawna chciałem do Was napisać, ale...

Na początek może napiszę parę słów o sobie i swoich doświadczeniach z pogranicza nieznanego a na końcu mam do Was kilka pytań.

Moje "niezwykłe" życie sprawiło, że dość wcześnie zacząłem zadawać sobie trudne pytania i zastanawiać się dlaczego doświadczam bólu i cierpienia ,a inni nie, dlaczego jestem inny, dlaczego tak czuję się obco wśród ludzi, bliskich. Dlaczego wszystko widzę jakoś inaczej niż inni ludzie. Również dość wcześnie zacząłem poszukiwać odpowiedzi: książki, publikacje, potem internet, (Was jeszcze jako audycja w radiu Zet od początku), medytacje itd., itp. Jak zacząłem szukać to dość szybko zaczęły pojawiać się odpowiedzi. Zacząłem być wręcz zalewany wiedzą z którą nie potrafiłem sobie poradzić psychicznie. Musiało minąć w sumie około 20 lat żebym mógł sobie wszystko w miarę poukładać w umyśle.

Teraz już wiem, że dość wcześnie zacząłem być porywany przez obcych. Już jako dziecko miałem zbyt dziwne zdarzenia, wspomnienia najprawdopodobniej wszczepiania implantów do mózgu. Same badania próbek DNA, które pobierają trwają od czasu do czasu do dziś. Ostatnia z pół roku temu. W sumie to już przestałem liczyć i przyzwyczaiłem się do tego i wiem, że tak ma być. Mogę tylko domyślać się po co. [...]




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 34
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 34

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Ekipa FN wyrusza na Śląsk na operację Otwarte Niebo - wracamy w piątek.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 5 gru 2019 13:01 | Chciałem krótko potwierdzić relacje o dziwnym przelocie grupy obiektów z 3.12.2019 r w godzinach 6.00 widzinych z okolic Gniezna. Obiekty poruszały się z zachodu na wschód, w jednej lini, w miarę równych odległościach, tylko obiekt zamykający kolumnę odstawał od reszty nieznacznie. Wyglądem przypominały satelity ale jednak nieco wyrażniejsze i jakby na niższym puapie. Brak dzwięku i lamp pozycyjnych typowych dla samolotów. Liczba widzianych obiektów około 40, z tym że obserwacja była już w trakcie...

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

Olbrzymie UFO sfilmowane nad Kalifornią w USA - 10-19-2019

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.