Dziś jest:
Wtorek, 21 kwietnia 2026

Tajemnicę można zachować jedynie wtedy, gdy jest się samemu i powierza ją szeptem pustej studni w samo południe.
/James Clavell/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz

Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie



DZIWNY OBIEKT, MGIEŁKA 'Z RAMIONAMI NA KULI
Nie, 22 mar 2026 18:27 komentarze: brak czytany: 2112x

[...] Witam redakcję Nautilusa. Chciałem opisać dziwne wydarzenie, które było związana z moją pierwszą pracą, czyli miało to miejsce już 20 lat temu (opis trafił do FN w 2011 roku - przyp. red.). Był to rok 1991, kiedy jako student dorabiałem sobie pracując jako nocny stróż czy jak to się dziś mówi ochroniarz. Było to proste zajęcie, naszym zadaniem było pilnowanie magazynów z towarami budowlanymi.......

czytaj dalej

[...] Witam redakcję Nautilusa. Chciałem opisać dziwne wydarzenie, które było związana z moją pierwszą pracą, czyli miało to miejsce już 20 lat temu (opis trafił do FN w 2011 roku - przyp. red.). 

Był to rok 1991, kiedy jako student dorabiałem sobie pracując jako nocny stróż czy jak to się dziś mówi ochroniarz. Było to proste zajęcie, naszym zadaniem było pilnowanie magazynów z towarami budowlanymi. Dyżury mieliśmy zawsze we dwóch z kolegą, choć zdarzało się, że dyżury trafiały się w pojedynkę. Mieliśmy prosty monitoring na trzy kamery, ale niestety bez nagrywarki. Dziś nagrywanie obrazu to standard, ale wtedy to były inne czasy.
Piszę o tym dlatego, że nie mam żadnego filmu czy zdjęcia, ale przysięgam, że widzieliśmy to coś na ekranie. Zauważył to kolega i natychmiast mnie obudził, bo była 2 w nocy, a ja się zdrzemnąłem. Jak spojrzałem na telewizor z monitoringiem, to był szok.

Jedna z kamer pokazująca magazyn położony tuż przy bramie wjazdowej pokazywała jakiś obiekt, rodzaj mgiełki, który bardzo się kręcił wokół własnej osi. Wiem, że często wspominacie o kulach orbs, ale to nie była kula. To była jakaś energia, z której wydawały się wystawać ramiona jak wiatrak. choć w środku może i była kula. Absurdalnie brzmi ten opis, ale dokładnie miałem wrażenie, że ramiona wiatraka umocowane na jakieś części urwały się z wiatraka i zaczęły się przemieszczać porwane przez wiatr, ale problem w tym, że tej nocy nie było żadnego wiatru. To trwało bardzo krótko, najwyżej 5 minut. Potem obiekt odleciał i już nie wrócił. Nie mieliśmy kamery czy aparatu fotograficznego, czego bardzo żałowaliśmy. Widok był taki, że nawet nie sposób tego dziwnego obiektu mi dziś po latach opisać. Nie wiem, czy kiedykolwiek spotkaliście się z takim opisem obserwacji czegoś na ekranie monitoringu, ale to nie było nic, co można by racjonalnie wyjaśnić. [...]
[dane do wiad. FN]



Przypominamy tego emaila przysłanego do FN w 2011 roku, gdyż w sieci zauważyliśmy film z czymś, co przypomina obiekt opisywany przez naszego czytelnika. Czy to jest twór AI? Nikt tego nie rozstrzygnie, mamy takie czasy, że nie można tego wykluczyć, ale po przeczytaniu opisu obiektu z 2011 roku trudno nie ulec wrażeniu, że mógł to być ten sam obiekt lub bardzo podobny. Do autora relacji został wysłany e-mail, niestety po latach autor relacji zmienił adres, gdyż wiadomość nie dotarła. Być może przeczyta tę wiadomość. Jeśli tak się stanie, prosimy o wiadomość: nautilus@nautilus.org.pl

Poniżej film, który pojawił się na portalu X.




zwiń tekst



WIELKA BRYTANIA (LUTON): SPOTKANIE ZE ZJAWĄ!
Śr, 18 mar 2026 06:41 komentarze: brak czytany: 1952x

Dobry wieczór, Od pewnego czasu ogladam Pana Bernatowicza i pomyslalam, ze podziele sie tym, co nas spotkalo w 2018 roku. Nie jest to zwiazane z UFO, ale z niewyjasnionym zjawiskiem, na pewno z Istota nie z tego swiata.Wszystko wydarzylo sie w Wielkiej Brytani, miejscowosc Luton. W 2018 roku, na poczatku mojej przygody w UK, mieszkalam w duzym domu wraz z moim mezem, siostra oraz naszym innym.......

czytaj dalej

Dobry wieczór, Od pewnego czasu ogladam Pana Bernatowicza i pomyslalam, ze podziele sie tym, co nas spotkalo w 2018 roku. Nie jest to zwiazane z UFO, ale z niewyjasnionym zjawiskiem, na pewno z Istota nie z tego swiata.

Wszystko wydarzylo sie w Wielkiej Brytani, miejscowosc Luton. W 2018 roku, na poczatku mojej przygody w UK, mieszkalam w duzym domu wraz z moim mezem, siostra oraz naszym innym kolega. Mielismy 3 osobne sypialnie. Pamietam, ze tej nocy nie moglam zasnac, nie spalam, przerzucalam sie z boku na bok, moj maz spal obok.

Nagle poczulam obecnosc (czesto tak miewam), nie potrafilam zobaczyc tej istoty, ale jednoczesnie wiedzialam gdzie jest i czulam to jak ta istota wyglada. Byla w rogu pokoju, kucala na suficie, glowa w dol, patrzyla sie na nas. Potrafila chodzic po scianach i sufitach, nagle zaczela przemieszczac sie sufitem w nasza strone i w koncu skoczyla na mnie. Nie spalam, a nie moglam sie ruszyc, nie widzialam tej istoty, a mimo wszystko czulam jej obecnosc i ciezkosc na sobie.

Zaczelam czuc jak jej dlugie palce wbijaja sie w moj brzuch, nie czulam bolu, ale nie bylo to przyjemne. Nie moglam nic powiedziec, krzyknac, bylam sparalizowana. W tym samym czasie moj maz zaczal krzyczec przez sen i w tym momencie zjawa zniknela, a ja wzielam gleboki oddech i uspokoilam meza. Jeszcze chwile krzyczal, ze nie mogl oddychac, ani sie ruszyc, byl sparalizowany, po czym poszlismy oboje spac.

Nastepnego poranka, gdy wstalismy w kuchni siedziala juz moja siostra. Gdy tylko weszlismy, od razu powiedziala 'Boze, jaka mialam ciezka noc. Snilo mi sie, ze jakas ciemna zjawa wspinala sie po scianie domu i weszla przez okno do mojego pokoju' (my z mezem mielismy sypialnie na dole, siostra i kolega mieli swoje osobne sypialnie na gorze).

Siostra kontynuowala, gdy my z mezem wymienilismy spojrzenia. Mowi 'nie moglam sie ruszyc, krzyczalam we snie, a w rzeczywistosci nic sie nie dzialo, ale jakos sie wybudzilam.' Wlasnie zaczelismy jej opowiadac, ze mielismy podobna noc, gdy na dol zszedl nasz kolega i zapytal o czym tak z przejeciem rozmawiamy. Siostra powiedziala 'o koszmarach sennych', na co nasz wspollokator powiedzial 'ano, ja mialem dzisiaj koszmar w nocy, cos na mnie siedzialo i mnie dusilo, takie dlugie palce mialo, ze jedna dlonia oplotlo szyje i nie moglem ani sie ruszyc, ani oddychac, bylem sparalizowany.'

Co to bylo ? Zmora ? Zjawa ? Napewno nawiedzilo ten dom, nas. To nie mogl byc zbieg okolicznosci.

Pozdrawiam,

Za kazdym razem mam ciarki gdy to opowiadam,

J.

[dane do wiad. FN}



I jeszcze z komentarzy pod materiałami FN - sprawa dotyczy śmierci klinicznej:




zwiń tekst



SEN O RESTAURACJI HUTONG
Czw, 12 mar 2026 01:53 komentarze: brak czytany: 1796x

Szanowny Panie Robercie, Piszę do Pana, bo od lat śledzę Pana programy i bardzo cenię to, co Pan robi. Wierzę, że świat nie jest tylko taki, jakim go widzimy na co dzień. Sama w życiu przeżyłam rzeczy, których nie da się po prostu wytłumaczyć – czułam czyjąś obecność tuż obok siebie, choć nikogo nie było widać, dostawałam znaki od bliskich. Ale to, co wydarzyło się teraz, zupełnie mnie przerosło.......

czytaj dalej

Szanowny Panie Robercie, Piszę do Pana, bo od lat śledzę Pana programy i bardzo cenię to, co Pan robi. Wierzę, że świat nie jest tylko taki, jakim go widzimy na co dzień. Sama w życiu przeżyłam rzeczy, których nie da się po prostu wytłumaczyć – czułam czyjąś obecność tuż obok siebie, choć nikogo nie było widać, dostawałam znaki od bliskich. Ale to, co wydarzyło się teraz, zupełnie mnie przerosło.

 Jestem kobietą twardo stąpającą po ziemi. Mam 54 lata, mieszkam na wsi i prowadzę skromne, tradycyjne życie. Moje podróże za granicę to tylko Słowacja i Węgry przy okazji sanatorium. Choć podróżowałam trochę po Polsce, to nigdy nie jadam w takich miejscach jak ekskluzywne restauracje azjatyckie – jestem tradycjonalistką i trzymam się polskiej kuchni. Nie miałam pojęcia o istnieniu restauracji o nazwie Hutong. A jednak tam byłam.


 W niedzielny poranek śniło mi się, że szykuję się do kościoła. Zamiast do świątyni, trafiłam do ogromnego wieżowca, do bardzo luksusowej restauracji. Pamiętam półmrok, wielką szklaną ścianę i okrągłe stoliki. Co było najbardziej niesamowite – ja w tym śnie czułam zapachy i smaki! Jadłam bulion z trzema pierożkami i bardzo chrupiące warzywa pokrojone w słupki (marchewkę i por). Zapamiętałam nazwę tego miejsca: Hutong. Obsługiwała mnie starsza Azjatka, o której we śnie wiedziałam, że jest żoną właściciela.

 Kiedy się obudziłam, nie mogłam o tym zapomnieć. Wpisałam tę nazwę w internet i zamarłam. Ta restauracja istnieje naprawdę. Na zdjęciach zobaczyłam dokładnie to wnętrze, które widziałam we śnie – te same stoliki, tę samą szklaną ścianę i perspektywę miejsca, w którym siedziałam. A na jednym ze zdjęć rozpoznałam tę samą starszą Azjatkę, która mi usługiwała.

 Jak to możliwe, że we śnie odwiedziłam miejsce, o którym nie miałam pojęcia, i to z takimi szczegółami jak smak potraw? Czy to możliwe, żeby człowiek naprawdę tam był, mimo że ciało spało w łóżku?

Będę bardzo wdzięczna, jeśli zechce Pan przeczytać moją historię. Może przyda się ona do Pana badań w Fundacji.

 



zwiń tekst



POWRÓT KRÓLOWEJ: ...mamo, posiłki to mi przynoście do pokoju! A w ogóle mówcie do mnie 'Wasza Wysokość'...
Pt, 6 mar 2026 08:01 komentarze: brak czytany: 2760x

/opis historii trafił do FN 5 marca 2026/Dzień dobry,  Myślę, że warto byłoby zainteresować się tą sprawą. Od pewnego czasu najstarsza córka mojego brata, która ma teraz 8 lat, twierdzi, że jest królową. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, ale mówi o rzeczach, o których raczej nie powinna wiedzieć.Zacznę może od samego początku, jak to się zaczęło. Anna, jej mama, woła ją na obiad, a Julia.......

czytaj dalej

/opis historii trafił do FN 5 marca 2026/

Dzień dobry,  Myślę, że warto byłoby zainteresować się tą sprawą. Od pewnego czasu najstarsza córka mojego brata, która ma teraz 8 lat, twierdzi, że jest królową. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, ale mówi o rzeczach, o których raczej nie powinna wiedzieć.

Zacznę może od samego początku, jak to się zaczęło. Anna, jej mama, woła ją na obiad, a Julia odpowiada:
„Dlaczego nie przynosicie mi obiadu do pokoju? Przecież jestem królową”.


Nikt tak naprawdę nie zwracał na to większej uwagi. Później jednak powiedziała coś jeszcze dziwniejszego – że urodziła dziecko, a dwa dni później umarła.

Gdy pytamy ją, gdzie mieszkała, odpowiada, że w Krakowie, w zamku. Mówi, że zamek był cały biały, a za zamkiem były małe domki. Mój brat dopytuje więc, czy w tych domkach mieszkała służba i kucharz. Ona jednak odpowiada, że oni mieszkali na zamku.

Opowiada też, że miała bryczkę i jeździła nią na spotkania. Mówi, że było dużo koni, ale kiedy ona jechała bryczką, zawsze zaprzęgano białe konie.

Twierdzi, że wszyscy ją szanowali, bo była dobra dla ludzi. Brat zapytał ją więc, co to znaczy być dobrą. Julia odpowiedziała, że gdy przynoszono jej jedzenie, a jej nie smakowało, kazała go nie wyrzucać, tylko oddać komuś do zjedzenia.

Rozmawiając z nią przez telefon zapytałem, co jeszcze było w tym zamku. Odpowiedziała wtedy:
„To nie jest zamek, tylko Wawel”.

Dodała, że miała tron i że były tam dwie komnaty, w których było bardzo dużo złota.

Zadaje też pytania, które nas zaskakują, na przykład:
„Dlaczego nie mówicie do mnie Wasza Wysokość? Przecież wszyscy tak do mnie mówili”.

Zastanawiam się, czy nie jest to kolejny przykład na reinkarnację i co można byłoby z tym zrobić, bo za rok czy dwa nikt już może o tym nie będzie pamiętał.

Może dobrym pomysłem byłoby zabrać Julię na Wawel i zobaczyć, jak się zachowa – i co najważniejsze, co będzie mówić. Może warto byłoby nagrać to telefonem.

Sam nie wiem, co o tym myśleć. Mój brat mówi, że pewnie oglądała coś w telewizji albo na TikToku i teraz to wymyśla. Ja jednak wiem, że dziecko ogląda raczej bajki, a nie kanały historyczne.

Może jestem zbyt naiwny, ale zaczynam jej wierzyć w to, co mówi. Widzę, jak o tym opowiada – ona jest wręcz przekonana, że była królową na Wawelu i twierdzi, że mówi prawdę, tylko nikt jej nie wierzy.

[dane do wiad. FN]

Jesteśmy w kontakcie z autorem relacji. Nie zostawimy tak tego! Więcej wiadomości wkrótce ; -)



zwiń tekst



OSZUKAŁEM DWA RAZY KOSTUCHĘ!
Czw, 5 mar 2026 09:01 komentarze: brak czytany: 1850x

Wiele osób jest przekonanych, że udało im się "oszukać śmierć". Mówią wtedy, że "uciekli od kosy" w ostatniej chwili. Takim człowiekiem jest nasz czytelnik , który opisał swoją historię. Bardzo go pozdrawiamy i jego opis trafia do naszego archiwum. A na razie do działu XXI PIĘTRO - TWOJA HISTORIA. Ten dział wkrótce będzie trochę zmodyfikowany, ale... śledźcie wydarzenia na pokładzie okrętu Nautilus.......

czytaj dalej

Wiele osób jest przekonanych, że udało im się "oszukać śmierć". Mówią wtedy, że "uciekli od kosy" w ostatniej chwili. Takim człowiekiem jest nasz czytelnik , który opisał swoją historię. Bardzo go pozdrawiamy i jego opis trafia do naszego archiwum. A na razie do działu XXI PIĘTRO - TWOJA HISTORIA. Ten dział wkrótce będzie trochę zmodyfikowany, ale... śledźcie wydarzenia na pokładzie okrętu Nautilus, czyli jak głosi znane powiedzenie po angielsku "stay tuned!"


 

From: [...]
Sent: Thursday, March 5, 2026 12:21 AM
To: FN
Subject: Witam serdecznie

Dobry wieczór.. szukałem kontaktu do pana Roberta Bernatowicza chciałem porozmawiać ale napiszę to tutaj może ktoś przekaże moją wiadomość a może nie? Mimo tego spróbuję..

Mam na imię [...] urodziłem się w Pradze Czechosłowackiej w latach 90 czyli w Jedwabnej Europie..Praga jest miastem magii oraz alchemii a przynajmniej tak się mówi przychodząc na świat jako wcześniak zresztą bardzo mocno schorowany podczas podawania mi szczepionki wtedy na Odrę zadziały się ze mną bardzo złe rzeczy zapadłem w kilku tygodniową śpiączkę i już wtedy miałem pierwsze NDE Near Death Expirence co dało mi możliwość nw jakiś sposób podróży astralnych..

kiedyś coś wyciągnęło mnie z łóżka i przeciągnęło przez cały przedpokój do drzwi wyjściowych z domu..to zdarzenie miało miejsce w Opolu.. ponieważ mieszkałem w Opolu w domu słonecznym budowanym za czasów ZSMP..moja mama budowała ten blok a w między czasie walczyla w solidarności za co uzyskała odznaczenie serca solidarności ale ja nie o tym..

Drugie NDE które przeszedłem miało miejsce nie tak dawno bo na początku roku 2026 w styczniu..w drugim NDE widziałem swojego ojca który Wola mnie maciek wstawaj wstawaj..w tym samym miejscu w którym tamta istota mnie pozostawiła pod drzwiami.. trochę dziwny zbieg okoliczności przy drugim NDE gdy podobna istota chciała mnie zabrać inna istota walczyła z nią..im większy oddech nabierała tym więcej mocy miała wyrwała mnie z zapaści w ostatnim momencie..

ale zanim się to stało trafiłem do Limbus widziałem ludzi którzy nie potrafią mówić nie poznają się nie rozmawiają nie mają prawa głosu i ogólnie panuje wszędzie mgła..dopiero po dotknięciu czegoś lub jakiegoś przedmiotu dopiero coś widać dla mnie limbus mocno przypomina księżyc..wszędzie jest mglisto oraz szaro..

widziałem wszystkie te dusze które są tam uwięzione..jestem również niezależnym artystą rapowym..i po powrocie z tamtej strony zaczelem pisać i nagrywać płytę..jeżeli ktoś będzie zainteresowany chętnie wyślę piloty utworów lub pokażę coś z moich produkcji..wszystko co pisze od tamtej pory podpowiada mi podświadomość.. oglądając wywiad z panem Robertem i żurnalisty oszukać śmierć.. postanowiłem napisać.. w końcu jakby nie było oszukałem kostuche dwa razy pokazując jej środkowy palec.. dziękuję że mogłem się wypowiedzieć i napisać to..może kogoś w fundacji to zainteresuję..



From: [...]
Sent: Wednesday, March 4, 2026 1:47 PM
To: FN
Subject: Sen po spotkaniu - mocny symbol przed Egiptem

 

Szanowny Panie Robercie,
piszę po spotkaniu w klubie Empik, bo zostało mi w głowie na dłużej i w końcu zdecydowałem się w tej sprawie napisać. Niezależnie od tego jak różnie ludzie podchodzą do takich tematów, zrobiło na mnie wrażenie z jaką pewnością i spokojem Pan mówi oraz jak konsekwentnie Pan szuka odpowiedzi tam gdzie inni nawet nie chcą patrzeć.

Chcę podzielić się z Panem nietypową rzeczą. Niedługo po spotkaniu miałem bardzo wyraźny sen: widziałem Pana stojącego na piramidzie. W pewnym momencie skoczył Pan w dół. W locie, jakby zupełnie naturalnie, wyrosły Panu ogromne, jasne, anielskie skrzydła. Nie było w tym strachu ani chaosu, sen raczej wywoływał uczucia uniesienia, pełnej spokoju pewności, radosnego oczekiwania, jakby to był dokładnie ten moment, w którym wszystko ma się wydarzyć.

Nie traktuję snów jako dowodów, ale ten był tak sugestywny, że odebrałem go jako mocny symbol. Wejście na wysokość, decyzja o skoku w nieznane i nagła zmiana reguł gry. Pomyślałem, że może to będzie dla Pana ciekawa informacja przed planowaną wyprawą do Egiptu.

Życzę powodzenia i bezpiecznej podróży. Jeżeli będzie Pan miał po powrocie chwilę chętnie przeczytam choć jedno zdanie - czy w terenie pojawiło się coś co przypomniało Panu o moim śnie albo co wywołało podobne poczucia z mojego snu.

Z wyrazami szacunku,
[...]




zwiń tekst



NIEZWYKŁY SEN I WIZYTA DWÓCH ISTOT
Sob, 28 luty 2026 10:51 komentarze: 1 czytany: 1227x

Coś bardzo mi przeszkadzało zeby się z Panem skontaktować  a mam wiele swoich doswiadzczen z UFO i innymi doświadczeniami. Bardzo się zastanawiałam żeby o tym Panu napisać. Miałam sen parę lat temu byłam mloda , mieszkaliśmy z moim mężem w kawalerce, jak zwykle wieczorem położyliśmy się spać,mój mąż już usnął ja już usypiałam i nagle lampki przy łóżku zaczęły dziwnie gasić się i zapalać czułam.......

czytaj dalej

Coś bardzo mi przeszkadzało zeby się z Panem skontaktować  a mam wiele swoich doswiadzczen z UFO i innymi doświadczeniami. Bardzo się zastanawiałam żeby o tym Panu napisać.

Miałam sen parę lat temu byłam mloda , mieszkaliśmy z moim mężem w kawalerce, jak zwykle wieczorem położyliśmy się spać,mój mąż już usnął ja już usypiałam i nagle lampki przy łóżku zaczęły dziwnie gasić się i zapalać czułam się jak w letargu i nagle zobaczyłam przed naszym lozkkiem dwie osoby wyglądały jeden jak lekarz drugi był w kombinezonie i na tym sen się urwał, drugi sen był taki parę tygodni później osoba w kombinezonie zabrała mnie w podróż ale nie statkiem ale takim małym do podróży.


Powiedziała że mam położyć się płasko i że mnie zabierze w inny wymiar ,była ubrana w w kombinezon taki czarny ale widziałam oczy takie dziwne ,w tej podróży, zobaczyłam inny świat miasto tak pięknie jak stworzone z kryształów, powie szczerze że później się bałam spojzec w niebo ,mam też doswiadzczen z odejściem bliskich zawsze przed ich śmiercią pojawiaj się w domu zapach taki słodki mdly podobny do migdałów i wiedziałam że odejdą,po odejściu zawsze mi się śnili, moja kotka która umarła 4 lata temu ,

pochowalismy ja na działce w lesie odwiedziła nas po czterech dniach po śmierci pokój pachniał lasem wiedziałam że przyszła się z nami pożegnać nasz piesek który umar przy nas ,przyśnił mi się trzy dni po śmierci był taki piękny błyszczący jak nie z tego świata biła od niego taka błyszcząc poświata, ostatnio trzy tygodnie temu widziałam wieczorem światła na niebie,były zielone , takie kule które się pojawiły i nagle znikały i znów się pojawiały. Mam na czole dziwne znamiona raz się obudziłam i miał na czole znak jak Hary Poter nie wiem co o tym wszystkim myśleć ,to tylko czesc z moich doswiadzczen. Panie Robercie proszę o kontakt
Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN}



zwiń tekst



PRZERAŻAJĄCE SNY Z CIOTKĄ 'MAŃKĄ'
Czw, 26 luty 2026 06:54 komentarze: brak czytany: 1108x

Witam chciałbym powiedzieć swoją historię z dzieciństwa.  Będąc małym chłopcem mieszkałem razem z rodzicami rodzeństwem i dziadkami na wsi nieopodal starszej kobiety która była nasza sąsiadka. Dziadkowie mówili na nią ciotka Mańka a my jako dzieci czasem chodziliśmy za furtkę obserwując jak często paliła ogniska i różne inne prace z zielenią przy domu ta kobieta wykonywała.Pamiętam że miałem.......

czytaj dalej

Witam chciałbym powiedzieć swoją historię z dzieciństwa.  Będąc małym chłopcem mieszkałem razem z rodzicami rodzeństwem i dziadkami na wsi nieopodal starszej kobiety która była nasza sąsiadka. Dziadkowie mówili na nią ciotka Mańka a my jako dzieci czasem chodziliśmy za furtkę obserwując jak często paliła ogniska i różne inne prace z zielenią przy domu ta kobieta wykonywała.

Pamiętam że miałem w tym czasie może 4l5 lat czasem dostawaliśmy od niej po cukierku ale osoba te wydawała się dziwna i zamknięta w sobie. Co ciekawe mieszkała w starym drewnianym domu który zawsze budził u mnie poczucie niepokoju a sam dom został kiedyś uderzony piorunem co spowodowało pożar części domu ( przez okno wpadł piorun kulisty z tego co udało mi się dowiedzieć od dziadków )

Przechodząc do najważniejszej sprawy kiedy ta Pani umarła nie miała bliskiej rodziny a ja jako dziecko co wieczór miałem koszmarne sny z tą kobietą nie mogłem spać śniła mi się że stuka do okna że na mnie patrzy w milczeniu gdy leżę w łóżku często byłem sparaliżowany ze strachu. Po wielu takich snach moja babcia podpowiedziała mi ,,może się za nią pomódl" tak też zrobiłem o dziwo skończyły się koszmarne sny z nią a pewnego razu miałem niesamowity sen.

Śniło mi się ta sama straszna zwykle w snach babcia przypominająca zwykle typowa baba jage z wyobrażeń młodego chłopca tym razem promieniała szczęściem w śnie tym spacerowaliśmy chwilę po okolicy a jej słowa do tej pory są dla mnie jak świadectwo tego że żyjemy po śmierci powiedziała dosłownie bo nadal jako 32 letni mężczyzna dokładnie mogę zacytować ,, musiałam to zrobić przepraszam że cię straszylam ale to było jedyne wyjście potrzebowałam twoje modlitwy "

Dziękuje fundacji za waszą pracę chciałbym żeby to co napisałem pozostało anonimowe ( nie potrzebuje rozgłosu ) pisze to tylko dlatego żeby móc się z tym podzielić z państwem.
Pozdrawiam :)

[dane do wiad. FN]


 



zwiń tekst



REINKARNACJA - MOJA MAMA WRÓCIŁA JAKO... MOJA CÓRKA!
Śr, 25 luty 2026 06:50 komentarze: brak czytany: 2174x

[...] Dzień  dobry.    Historia dotyczy mojej mamy , która wróciła jako moja córka.   Mama zachorowała na raka, w 2013 w wrześniu zmarła. Po jej śmierci bardzo często mi się śniła, rozmawiała ze mną,  nawet w ciągu dnia , potrafiłam wyczuć  jej obecność,  śmiałam się, że jest  stałym bywalcem u mnie.  Zmarła we wrześniu, około listopada miałam.......

czytaj dalej

[...] Dzień  dobry.    Historia dotyczy mojej mamy , która wróciła jako moja córka.   Mama zachorowała na raka, w 2013 w wrześniu zmarła. Po jej śmierci bardzo często mi się śniła, rozmawiała ze mną,  nawet w ciągu dnia , potrafiłam wyczuć  jej obecność,  śmiałam się, że jest  stałym bywalcem u mnie.
  Zmarła we wrześniu, około listopada miałam z nią  sen. Stała, patrzyła na mnie,  rozmawiałyśmy sobie  o tym jak wygląda ten świat w którym jest i nagle mówi mi
- Ja wracam.


Zapytałam,  czy reinkarnacja  jednak istnieje 

Odpowiedziała , - tak, reinkarnacja  istnieje. Będę Twoja córka,  niedługo bedziesz w ciąży. 
Powiedziałam jej, że będę ją  kochać i nosić  na rękach. 

 Już w styczniu 2014 byłam w ciąży.

Od początku  wiedziałam, że to będzie córeczka. 

Gdy córcia się urodziła  położyli mi ją na brzuchu i wyglądała jak mała wersja mojej mamy. 
Do około miesiąca po jej urodzeniu się  miała w sobie niesamowite swialo, energię mojej mamy,  przebijała   przez moją córkę energia mamy.  Coś  niesamowitego. 

Miałam kilka lat później jeszcze jedno zdarzenie z powrotem duszy jako moje kolejne dziecko.

Już jako dziecko czesto w śnie przychodzili do mnie zmarli,  czasem rozmawiali ze mną,  czasem tylko stali i nic nie mówili.
 Po histori z moją mamą  myślę, że nie ma wyznacznika wracania duszy na Ziemię w jakimś  wyznaczonym czasie. Dusza inkarnuje wtedy, gdy jest gotowa.
    
 Mam nadzieje, ze ta historia,  będzie dla Pana kolejnym puzelkiem do  układanki naszego istnienia jako dusza    Serdecznie pozdrawiam  i życzę dużo zdrowia.

[dane do wiad. FN]
 
Ps. Książka "Jestem z gwiazd"  robi wrażenie,  dziękuję Panu   za czas poświęcony nad jej powstaniem,  bo to dla nas ona  powstała. 



zwiń tekst



Mała Krysia przybyła z gwiazd. Razem z dwoma kolegami!
Sob, 21 luty 2026 01:47 komentarze: brak czytany: 1454x

Mała Krysia ma obecnie cztery lata. Kiedy miała trzy i pół roczku oświadczyła zdumionym rodzicom i babci, że ona przybyła na Ziemię z gwiazd w "statku kosmicznym". Towarzyszyło jej dwóch "kolegów". A w ogóle, to znała prawidłowe położenie wszystkich planet w Układzie Słonecznym, gdyż "widziała je z tego statku".Nie podobało jej się tylko to, że niektóre z nich są przedstawiane w książce o kosmosie.......

czytaj dalej

Mała Krysia ma obecnie cztery lata. Kiedy miała trzy i pół roczku oświadczyła zdumionym rodzicom i babci, że ona przybyła na Ziemię z gwiazd w "statku kosmicznym". Towarzyszyło jej dwóch "kolegów". A w ogóle, to znała prawidłowe położenie wszystkich planet w Układzie Słonecznym, gdyż "widziała je z tego statku".

Nie podobało jej się tylko to, że niektóre z nich są przedstawiane w książce o kosmosie w "niewłaściwym kolorze". Bo kiedy ona widziała je z tego statku, to wyglądały trochę inaczej, niż w tej książce, którą jej kupili rodzice po tym, jak usłyszeli od córki dziwne opowieści o jej "przybyciu z gwiazd".

Sprawa jest dokumentowana przez FN. Babcia Krysi (pani Lena) przysłała rysunki poprzez SMS.







zwiń tekst



Schody do nieba - moje dziecięce przebłyski reinkarnacji (XXI piętro)
Pt, 20 luty 2026 04:09 komentarze: brak czytany: 1285x

Zanim skończyłam 10 lat, miewałam przebłyski dotyczące istnienia reinkarnacji. Widziałam energie astralne, czułam świat duchowy i miałam kolorowe, żywe sny, których nie do końca rozumiałam. Nikt w mojej rodzinie nie interesował się szczególnie tym, co mówiłam.Byłam wrażliwym dzieckiem i już w wieku przedszkolnym zaczęłam zadawać pytania, które dobrze pamiętam do dziś. Pytałam mamę i babcię, co było.......

czytaj dalej

Zanim skończyłam 10 lat, miewałam przebłyski dotyczące istnienia reinkarnacji. Widziałam energie astralne, czułam świat duchowy i miałam kolorowe, żywe sny, których nie do końca rozumiałam. Nikt w mojej rodzinie nie interesował się szczególnie tym, co mówiłam.

Byłam wrażliwym dzieckiem i już w wieku przedszkolnym zaczęłam zadawać pytania, które dobrze pamiętam do dziś. Pytałam mamę i babcię, co było, zanim weszłam do brzuszka, oraz którędy wychodzi się z ciała w momencie śmierci, aby wrócić do Boga.

Kiedy słyszałam, że nic nie ma, czułam, że to nieprawda - przecież pamiętałam biało-złotą przestrzeń, z której przyszłam. Gdy zadawałam dziwne pytania, rodzice patrzyli na mnie z dezorientacją. W zasadzie nikogo nie obchodziły „bzdury”, o których opowiadałam. Powtarzałam na przykład, że przyszłam tutaj, aby komuś pomóc i kogoś odnaleźć. W mojej głowie często pojawiały się pytania: kim jestem i co tutaj robię?

Jedną z moich ulubionych zabaw było budowanie dużych piramid z klocków. Ustawiałam je obok siebie i kontynuowałam ten rytuał niemal codziennie przez wiele miesięcy. Myślę, że nie była to przypadkowa zabawa – wręcz przeciwnie, odbijała moją pamięć reinkarnacyjną. Na pytanie babci, co robię jako cztero- czy pięcioletnie dziecko, odpowiadałam, że buduję „schody do nieba”.


Od najmłodszych lat towarzyszyło mi również wyraźne wspomnienie momentu „poza ciałem”, który miał miejsce, gdy byłam jeszcze noworodkiem. Rozmyślałam o nim już w przedszkolu.

Unosiłam się nad dobrze znanym mi osiedlem w moim mieście. Miałam wrażenie, że jestem jedynie małym punktem świadomości – jakby samymi oczami. Obraz był czarno-biały, a przemieszczanie przypominało zmianę klatek w filmie. W jednej chwili znajdowałam się tam, gdzie kierowałam myśl.

W pewnym momencie postanowiłam zlecieć w dół. Z dużym impetem „wpadłam” w swoje niemowlęce ciało leżące w wózku. Mama stała odwrócona tyłem, oparta o barierki mostu nad rzeką.

W chwili, gdy znalazłam się w tym małym ciele, zaczęłam płakać. Wtedy mama podeszła do mnie i wzięła mnie na ręce.

W dorosłym życiu opowiedziałam jej o tej sytuacji. Okazało się, że doskonale ją kojarzyła i była zaskoczona tym, co mówię. Odpowiedziała:

– Dziecko, to prawda. Pamiętam tę sytuację, bo byłam wtedy zamyślona i przygnębiona. Odwróciłam się i podeszłam do ciebie, bo zaczęłaś kaszleć. Myślałam, że się krztusisz. To rzeczywiście było nad rzeką, na moście. Miałaś wtedy kilka miesięcy.

Mama była zdziwiona, że pamiętałam jej fryzurę, kolor sukienki, kocyka i wózka.

W wieku 7 lat ogromne wrażenie zrobił na mnie jeden z odcinków serialu Z Archiwum X. Od razu poczułam, że to, co zobaczyłam, ma sens – jakby ta historia rezonowała ze mną na głębszym poziomie.

Odcinek opowiadał o chłopcu żyjącym w trudnej rodzinie, zaniedbywanym przez rodziców. Był osamotniony i nieśmiały, a mama często wymierzała mu kary, na które nie zasługiwał. Pewnego dnia zaprzyjaźnił się z kobietą mieszkającą na pobliskim osiedlu. Była dla niego życzliwa i interesowała się jego losem. Kobieta była w ciąży.

Któregoś dnia chłopiec, wybiegając z domu, wpadł pod samochód. Trafił do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. W tym samym czasie wspomniana kobieta została przyjęta na oddział, ponieważ rozpoczął się poród. W odcinku pokazano wędrówkę duszy bohatera, który po śmierci wcielił się w jej nowo narodzone dziecko. Od tej pory znalazł się przy kochającej matce, która długo na niego czekała.

Historia ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Byłam na początku szkoły podstawowej i poczułam, że reinkarnacja musi być faktem.

W wieku 8–9 lat zaczęłam doświadczać epizodów widzenia aury wokół swojego ciała i innych osób. Pojawiały się u mnie bóle głowy oraz mrowienie w okolicy tzw. trzeciego oka. Drażniły mnie ostro zakończone przedmioty – noże czy kanty mebli. Gdy bawiłam się na podłodze, odczuwałam dyskomfort w okolicach oczu i czoła, kiedy moja głowa zbliżała się do twardych krawędzi.

Pierwszy raz zobaczyłam aurę w szkole. Kiedy nauczycielka pisała flamastrem na białej tablicy, widziałam wokół niej kolorową poświatę lub lejki wychodzące z jej uszu i gardła. Początkowo patrzyłam na to spontanicznie, nie rozumiejąc, że jest to coś niecodziennego.

Aurę widziałam także nocą. Gdy kiedyś byłam chora, tata przyniósł mi lekarstwa. W ciemnym pokoju zobaczyłam przyczepiony do jego głowy biały lejek o długości około 20 cm. Obserwowałam go przez kilka minut. Dziś wiem, że były to czakry, a nie mój wymysł czy urojenie.

Innym wyraźnym doświadczeniem była sytuacja u koleżanki. Nie miałam wtedy więcej niż 10 lat. Nagrywałyśmy układ taneczny na kasetę wideo. W pewnym momencie koleżanka postanowiła umyć włosy, aby lepiej wyglądać. Poszłyśmy do łazienki. Nachyliła się nad umywalką i odkręciła wodę, a ja radośnie podskakiwałam za nią, patrząc w duże lustro. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa.

Nagle, gdy wspięłam się na palce, zobaczyłam, jak z okolicy mojej klatki piersiowej dynamicznie wydobywa się gęsty, zielony dym, który następnie unosi się nad głowę i rozlewa na boki niczym fontanna. Wyglądało to tak, jakby coś otworzyło się z innej przestrzeni i otuliło moje ciało. Był to najintensywniejszy epizod widzenia aury w moim życiu – sięgała około 30–40 cm i była w ciągłym ruchu.

Zaniemówiłam. Pierwszą myślą było to, że jest to jakiś duch. Zjawisko trwało około minuty. O tej i innych sytuacjach nie powiedziałam nikomu.

Były to czasy, gdy nie było jeszcze swobodnego dostępu do internetu, dlatego ze swoim zagubieniem i emocjami pozostawałam sama. Minęło wiele czasu, zanim zdobyłam informacje, które uporządkowały moje doświadczenia.

Około 13. roku życia zaczęłam szukać odpowiedzi w książkach, między innymi w pobliskiej bibliotece. Trafiłam tam na publikacje dotyczące nie tylko UFO, lecz także innych zjawisk niewyjaśnionych, co pomogło mi stopniowo poukładać wątpliwości.

Ciągłość tych niezwykłych doświadczeń sprawiła, że nie zapomniałam o tym, co dla mnie ważne. W wieku kilkunastu lat intensywnie zainteresowałam się ezoteryką i rozwojem duchowym, aby samodzielnie odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania.

Na zakończenie chciałabym podzielić się refleksją dotyczącą wrażliwości małych dzieci. Wiele z nich rodzi się z otwartym sercem i umysłem - są jak czyste odbiorniki, które wciąż pamiętają świat duchowy, z którego przyszły. Nie mają jeszcze filtrów narzuconych przez dorosłych - społecznych norm, sceptycyzmu czy lęku przed „dziwnością”.

Ich pytania, wizje i odczucia, podobnie jak moje w dzieciństwie, płyną prosto z duszy, ponieważ nie oddzieliły się jeszcze od źródła, z którego wszyscy pochodzimy.

Jednak w okresie socjalizacji, gdy zaczynają chodzić do szkoły i uczą się zasad tego świata, wiele z nich stopniowo zapomina. Dorośli i otoczenie często wmawiają im, że to „tylko wyobraźnia”, a codzienne obowiązki - nauka, zabawa i dostosowanie się - zagłuszają subtelne głosy duszy.

Z czasem dar ten przygasa, a jeśli nie jest pielęgnowany, umysł uczy się skupiać wyłącznie na tym, co materialne. Pamięć o snach, aurze i innych wymiarach zostaje wyparta.



zwiń tekst



TAKI DROBIAZG Z REINKARNACJI... FRANCUSKI SŁOWNIK, A WSZYSTKIE SŁOWA DOBRZE ZNANE!
Pon, 16 luty 2026 08:19 komentarze: brak czytany: 1380x

Dzień dobry Panie Robercie, chcę się podzielić moimi historiami, odczyta Pan lub nie, ale myślę, że warto to tutaj zostawić. [...]W latach 90, jeszcze przed moim przyjściem na świat moja rodzina świętowała roczek mojego brata. Moi rodzice wraz z małym bratem zajmowali górę domu wybudowanego w latach 60 przez moją babcię, babcia mieszkała na dole. Mój dziadek od dokładnie roku już nie żył, zmarł 16.......

czytaj dalej

Dzień dobry Panie Robercie, chcę się podzielić moimi historiami, odczyta Pan lub nie, ale myślę, że warto to tutaj zostawić. [...]

W latach 90, jeszcze przed moim przyjściem na świat moja rodzina świętowała roczek mojego brata. Moi rodzice wraz z małym bratem zajmowali górę domu wybudowanego w latach 60 przez moją babcię, babcia mieszkała na dole. Mój dziadek od dokładnie roku już nie żył, zmarł 16 czerwca w urodziny mojego brata. Mój dziadek nie mieszkał z moją babcią, byli skłóceni, nie utrzymywał za bardzo kontaktu z rodziną. 

Rodzina świętuje roczek w salonie, brakowało jeszcze kilku gości, ktoś nacisnął klamkę, akurat mój tato patrzył na drzwi gdzieś tam między rozmowami i powiedział: "mamo, tutaj jesteśmy chodź!" bo nikt nie wchodził przez te drzwi, myśleli wszyscy, że to babcia, jednak gdy tato zajrzał za drzwi nikogo nie było.

Sytuacja ta powtórzyła się kilkukrotnie, nawet mi. Miałam może 14-15 lat, siedziałam w swoim pokoju na łóżku i ktoś złapał za klamkę i zaczął otwierać drzwi, myślałam, że to babcia mieszkająca na dole, jednak nikogo za drzwiami nie było.

Pamiętam także doskonale dzień moich urodzin, to były moje 12 urodziny, wszystkie moje koleżanki poszły już do domu i siedząc na łóżku widziałam smugę idącą po panelach, następnie przesunął się leżący na podłodze plecak. 

W tym domu także były sytuacje dzwonienia dzwonkiem do drzwi, stukanie, szuranie. Do dzisiaj tak jest, aktualnie mieszka tam mój brat ze swoją rodziną, niedawno słyszał jak w nocy szklanka na biurku się sama przesunęła.





Uznałam, że ta historia może też być ciekawa, może słyszał Pan o czymś takim.

Kiedy wchodziło się do tego domu naprzeciwko znajdował się korytarz na wprost była kuchnia mojej babci. Początki lat 00s, mała miejscowość, aktualnie niewielkie miasto, ale wtedy wszyscy się znali. Były ferie lub wakacje, pamiętam, że miałam wolne, miałam może 7-8 lat. Babcia miała otwarte drzwi w kuchni, robiłyśmy naleśniki. Nagle słyszy, że wchodzi do domu mężczyzna i kieruje się po schodach na górę. Facet wyglądał jak wyjęty z planu "Chłopów" czy "Pana Wołodyjowskiego". Miał zielone palto (?), a z tyłu łuk. Babcia się spytała kim jest i dlaczego chciał iść na górę, on wziął naleśnika i zaczął się zachwycać, mówiąc, że czegoś takiego nigdy nie jadł. Nie pamiętam co jeszcze mówił, ale wyszedł i nikt go nigdy nie widział. Oczywiście, mógł to być jakiś przyjezdny, ale było to dosyć dziwne!


Miałam też sytuację, że w nocy obudziłam się i zobaczyłam zarys mężczyzny w garniturze i w kapeluszu i później kilka miesięcy spałam z mamą, bo okropnie się bałam.

Mój brat jest wędkarzem, często w lecie jeździ na noc na staw, aby łowić ryby. W 2008 roku widział wraz z kolegą jak nad stawem leciała kula świetlista i nagle wystrzeliła do góry i zniknęła

Mając takie doświadczenia od dziecka gdzieś tam zawsze interesowałam się takimi zjawiskami, a z babcią spędzałam dużo czasu i zadawałam jej pytania typu, dlaczego ludzie umierają i się spytałam czy odwiedzi mnie kiedyś jak umrze, zapewniła mnie, że tak. 

Babcia zmarła w 2019 roku i rzeczywiście przyszła do mnie we śnie. Śniła mi się jako świetlista, jasna postać, była młoda, taka szczęśliwa. Spytałam co tutaj robi, przecież nie żyje. Ona odpowiedziała mi, że wreszcie opuściła to stare, zmęczone ciało i jest wolna. 

W międzyczasie ja wraz z rodzicami przeprowadziłam się do nowego domu, w tej samej miejscowości. Był to czas kiedy chodziłam do technikum, pewnej nocy obudziłam się i zauważyłam przy łóżku lewitującą niebieską, świetlistą istotę. Była to kobieta, biła od niej bardzo dobra energia, nie bałam się. Przykryłam się kołdrą i zasnęłam ponownie i dopiero poczułam się wystraszona rano jak wstałam, doskonale pamiętałam tą postać, jednak w chwili kiedy ją widziałam nie bałam się. 

Później było w miarę spokojnie, po czasie przeprowadziłam się na studia do Wrocławia i przyjechałam do rodziców. Poszłam do swojego pokoju, położyłam plecak na ziemi  i zeszłam na dół do kuchni. Po jakimś czasie wróciłam i patrzę, że pod plecakiem jest woda, podłoga jest mokra, plecak jest mokry, uznałam to za dziwne, ale jeszcze dziwniejsza będzie następna rzecz, do której chcę nawiązać. 

W zeszłym roku przyjechałam do rodziców, przyszły też moje bratanice no i bawiłam się z dziećmi w moim pokoju. Wieczorem normalnie poszłam spać i rano obudziłam się w mokrym łóżku. Łóżko było mokre, wilgotne, tak samo moja piżama, gdzieś tam zwaliliśmy to na te dzieci, że bawiły się na łóżku chociaż wcale ich nie widziałam ze szklanką na łóżku. Po miesiącu przyjechałam do rodziców znów na weekend i było to samo, lodowato mokre łóżko, coś mnie podkusiło, aby rozłożyć łóżko i zajrzeć do środka i była tam plama stojącej wody. To jest bardzo niewytłumaczalne, bo tam nie ma żadnej wilgoci, próbowaliśmy to zracjonalizować, nie da się tego wyjaśnić, żaden pot, żadna rura pęknięta.


3 lata temu pojechałam z mamą i ciocią do miejscowości rodzinnej mojej mamy, aby odwiedzić grób dziadka. Jest to niewielka wieś, na wzgórzu znajduje się cmentarz, niewielki, zasięgiem wzroku można go cały ogarnąć. Ciocia wraz z mamą sprzątały grób dziadka, ja poszłam się przejść po cmentarzu. Chodzę sobie powoli alejkami, kontempluję i nagle usłyszałam dużo głosów, jakbym weszła to pokoju pełnego rozmawiających ludzi i taki wyraźny głos "chodź tu". Trwało to kilka sekund i nagle znów ta cmentarna cisza. W pierwszej chwili zaczęłam to racjonalizować, rozejrzałam się na każdą stronę, ale nikogo nie było. Wróciłam do mamy i cioci, opowiedziałam im to no i poszłyśmy do auta, cała wizyta może trwała na cmentarzu 15 minut. Przyjechałyśmy sprawnym autem, wsiadamy do auta i tak coś krzywo jedziemy..mama po przejechaniu kilkuset metrów zatrzymała się i okazało się, że nie mamy powietrza w jednej oponie. Później okazało się, że była ona przebita od "środka". 

Jeszcze opiszę Panu moje dojście do reinkarnacji. Jak byłam dzieckiem, pamiętam, że miałam słownik języka angielskiego dla dzieci i na ostatniej stronie były obrazki innych słowników z tej serii, pamiętam, że poprosiłam ojca, aby mi kupił języka francuskiego, a on mi odpowiedział, żebym się najpierw polskiego dobrze nauczyła i do mnie bardzo uderzyło, bo czułam całą sobą, że chcę ten słownik. Później także bardzo mnie ciągnęło do tego języka, ale nie było czasu i przestrzeni na naukę jego. Paradoksalnie uratowała mnie pandemia, wtedy zaczęłam się uczyć francuskiego na własną rękę, raczej z piosenek, filmów, bardzo mnie ciągnęło też do Francji, pojechałam do Francji na ostatnim roku studiów magisterskich na wymianę tam, zrobiłam sobie certyfikat na C1, bardzo łatwo mi przyszła nauka tego języka, mam wrażenie, że bardziej go sobie przypomniałam niż uczyłam się go na nowo. 

życzę Panu wszystkiego dobrego, chcę Panu podziękować za szerzenie prawdy. To niezwykle trudna sprawa w naszym społeczeństwie. Rozumiem Pana kompletnie i wspieram ;)


Pięknie Pani dziękuję za te historie. Takie opowieści są dla mnie na wagę złota. One pokazują, że istnieje ten świat, o którym mówię od tylu lat. Kłaniam się Pani nisko! RB



zwiń tekst



PRZYWOŁAŁAM UFO... OD TERAZ WIERZĘ, ŻE TO JEST MOŻLIWE!
Śr, 21 sty 2026 09:32 komentarze: brak czytany: 2386x

To jedna z moich osobistych historii. Myślę, że nadaję się do działu XXI piętro. W przypadku jej akceptacji proszę o podpisanie artykułu bez mojego nazwiska. Historia, którą przeżyłam, wywarła na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawiła, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości w temacie istnienia obiektów pozaziemskich. Doświadczyłam świadomego przywołania obiektu UFO, który pojawił się w trudnym, emocjonalnie.......

czytaj dalej

To jedna z moich osobistych historii. Myślę, że nadaję się do działu XXI piętro. W przypadku jej akceptacji proszę o podpisanie artykułu bez mojego nazwiska. Historia, którą przeżyłam, wywarła na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawiła, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości w temacie istnienia obiektów pozaziemskich. Doświadczyłam świadomego przywołania obiektu UFO, który pojawił się w trudnym, emocjonalnie dla mnie momencie.

Byłam wtedy na rozdrożu i nie potrafiłam odnaleźć się w życiu. Stało się to na przełomie 2016 i 2017 roku; dokładnie już nie pamiętam, wiem, że były to letnie miesiące, około godziny 1-2 w nocy.

Przeżywałam wtedy pewne problemy i, jak to mam w zwyczaju, modliłam się w kierunku nieba, ponieważ zawsze wierzyłam, że to pomaga i wzmacnia cały proces. Tak było również i tym razem. Stałam przy szeroko otwartym oknie i prosiłam Boga o pokazanie mi właściwej ścieżki. Było to drugie piętro, a na wysokości mojego wzroku znajdowało się kilka drzew. Na zewnątrz panowała cisza i spokój.

Na koniec modlitwy, kiedy wciąż jeszcze czułam rezygnację, pomyślałam sobie w duchu: „I w dodatku nie mogę nic zobaczyć” - mając na myśli konkretnie obiekty UFO. I dokładnie w tej sekundzie, kiedy w moim umyśle pojawiło się to zdanie, wydarzyło się coś niebywałego.
Nagle, z prawej strony, dosłownie znikąd, wyłonił się jak piorun złoty dysk, który przemknął poziomo na wysokości drzew, a więc również na wysokości mojego wzroku. Następnie obiekt tuż przede mną skręcił pod kątem prostym, praktycznie bez hamowania. Kiedy zmieniał kierunek, nie był już złotym dyskiem, lecz srebrną, metaliczną kulą o średnicy nie większej niż metr.

Myślę, że mogła mieć około 60 cm. Dysk natomiast mógł mieć około 2 metrów może ponad metr. Kiedy dysk płynnie zmienił się w kulę, wciąż go obserwowałam, ani na chwilę nie spuszczając z oczu. Po skręcie pod kątem prostym kula bezgłośnie pomknęła w kierunku nieba, jakby została odbita z dużą siłą. Poruszała się znaczną prędkością, ale na tyle wyraźnie, że wiedziałam, z czym mam do czynienia. Byłam tak oszołomiona, że nawet nie przyszło mi do głowy, aby sięgnąć po telefon i cokolwiek nagrać. Wszystko działo się tak szybko i w moim odczuciu było całkowicie intencjonalne i zamierzone. Śledziłam ten obiekt bez przerwy z szeroko otwartymi oczami.


W pewnej chwili, kiedy już był bardzo wysoko, zatrzymał się, a następnie powoli zaczął płynąć po niebie. Ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, co to takiego. Kiedy kula zniknęła z mojego pola widzenia, nogi mi dygotały z emocji. Zatrzasnęłam okno i zaczęłam powtarzać do siebie: „O Boże, o Boże”. Pamiętam, że poszłam do drugiego pokoju do mojego partnera, który miał słuchawki na uszach i pracował przy komputerze. Chaotycznie próbowałam opowiedzieć mu, co się wydarzyło, ale w pierwszej chwili mi nie uwierzył.

Zresztą wcale mu się nie dziwię. Poszłam więc do łóżka i zakryłam się kołdrą. Czułam wtedy duży niepokój i szok poznawczy - nie wiedząc, co mam ze sobą zrobić. Nie mogłam się pozbierać, bo nie dość, że uświadomiłam sobie, że jestem obserwowana, to jeszcze wszystko, w co wierzyłam od tylu lat, musi być prawdą. Nie byłam w stanie zasnąć z przejęcia, ponieważ ciągle przeżywałam fakt, że obiekt zareagował w sekundę na moje myśli. Czekałam, aż nastanie ranek, aby móc zadzwonić do mamy. Kiedy opowiedziałam jej o wszystkim, uwierzyła mi, mówiąc, że „coś musiało się przebić z innego wymiaru”.

Dodała również: „Dziecko, ja wiem, że ty nie kłamiesz, a w takich sprawach to już szczególnie”. O tej historii opowiedziałam zaledwie kilku osobom - wiadomo, jak reaguje się na takie rzeczy. Z drugiej strony trudno jest udowodnić tak subiektywne i duchowe przeżycie, zwłaszcza kiedy nie ma się czasu, aby sięgnąć po telefon. Wiem, że to, co zobaczyłam, miało być tylko dla mnie - jakby chciało mnie ukierunkować, pocieszyć i dać nadzieję na przyszłość. Nie mam wątpliwości, że tak było.

Anna

[dane do wiad. FN]

 

Komentarz FN

Autorkę relacji bardzo dobrze znamy i gwarantujemy jej wiarygodność. Temat "przywołania UFO" jest potwierdzony innymi relacjami. Zdarza się to rzadko, ale się zdarza. Przykładem może być fotografia wykonana w 1996 roku, kiedy podobna próba przywołania obiektu UFO miała miejsce pod Warszawą. Zdjęcie było wykonane aparatem na zwykłe klisze. Po wywołaniu zdjęcia okazało się, że jest na nim dziwny obiekt.

 


I jeszcze jedna relacja z naszego archiwum:

From: [...]
Sent: Sunday, September 19, 2021 8:35 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: .

Obejrzałem kiedyś program, gdzie ktoś mówił o tym jak przywołać ufo, mówili tam zeby wyobrazić sobie błękitny trójkąt i zacząć mówić myślami, zacząłem medytować na wielkiej polanie i powiedziałem : Plejadjanianie, mam na imię Przemek, jestem z planety ziemia i proszę was o kontakt. Po około 30 sekundach na wprost mnie na horyzoncie pojawił się klasyczny dysk coś w kształcie oka i pierwszy raz w życiu przetarłem oczy żeby zobaczyć, czy nic mi się nie wydaje i ten obiekt był tam cały czas, na lewej krawędzi zapalało się i gasło błękitne światełko i obiekt zaczął się delikatnie obniżać i zaczął lecieć w moją prawo stronę, obróciłem się o 45 stopni, aż zniknął za drzewami i powróciłem do poprzedniej pozycji i zobaczyłem, że dogania go identyczny lecąc już szybciej i w tym te błękitne światło paliło się już cały czas na na lewej krawędzi.



From:[...]
Sent: Sunday, September 19, 2021 8:16 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: .

Witam, pisałem już kiedyś do państwa, jak i do innych osób np. Pana Janusza Zagorskiego i nikt mi wtedy nie odpowiedział, to było 9 lat temu, gdy przywołałem telepatycznie ufo. Chętnie bym to Państwu opowiedział.



zwiń tekst



KLAUDIA: JESZCZE SIĘ MNĄ NACIESZYSZ CIOCIU...
Pon, 24 mar 2025 08:20 komentarze: brak czytany: 4638x

Droga Redakcjo! Piszę do Was po przeczytaniu ostatniego artykułu na temat reinkarnacji. Chociaż nie wiem, czy akurat mój list będzie pomocny w zrozumieniu tego zjawiska. Mój przypadek ma 'coś' wspólnego ze śmiercią kliniczną, z przejściem gdzieś poza nasz świat. Od tego wydarzenia minie niedługo dwa lata i w końcu chcę się z Wami tym podzielić.[data wydarzenia do wiad. FN], z przyczyn których.......

czytaj dalej

Droga Redakcjo!

 Piszę do Was po przeczytaniu ostatniego artykułu na temat reinkarnacji. Chociaż nie wiem, czy akurat mój list będzie pomocny w zrozumieniu tego zjawiska. Mój przypadek ma 'coś' wspólnego ze śmiercią kliniczną, z przejściem gdzieś poza nasz świat. Od tego wydarzenia minie niedługo dwa lata i w końcu chcę się z Wami tym podzielić.

[data wydarzenia do wiad. FN], z przyczyn których nie mogę zdradzić, wylądowałam w szpitalu na ostrym dyżurze z powodu przedawkowania tabletek nasennych. Oczywiście powód jest tu nieistotny. Istotne jest to, że przeleżałam w śpiączce dwa dni, które dla mnie wydały sie tylko momentem. Jedyne co z tego pamiętam, to to, że miałam wtedy sen: rozmawiał z jasnowłosą dziewczynką o dużych niebieskich oczach; miała na imie Klaudia i według mnie miała mniej więcej osiem- dziewięć lat. Nie pamiętam dokładnie naszej rozmowy- wiem, że bardzo miło spędziłam czas, i kiedy w końcu gdzieś z oddali usłyszałam głos lekarza, byłam smutna że muszę od niej odchodzić. Na koniec usłyszałam od niej: 'Jeszcze się mną nacieszysz, ciociu".

 Ze szpitalnej historii byłoby to na tyle. Odnośnie małej dziewczynki, to miesiąc później moja kuzynka urodziła śliczną dziewczynkę. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, choć kuzynka i jej mąż nie chcieli znać płci przed narodzinami dziecka. Dziewczynka otrzymała imię Klaudia. Kiedy zobaczyłam ją kilka dni po urodzeniu, urzekły mnie jej przepiękne duże, niebieskie oczka. I wtedy, jakby coś 'kliknęło' w mojej głowie, natychmiast przypomniałam sobie mój 'sen' ze śpiączki, choć wcześniej zupełnie się nim nie przejmowałam.

Teraz mała skończy dwa latka, i mimo lękliwego charakteru jestem jedną z niewielu osób, które akceptuje. Do teraz nie mogę napatrzeć się na jej niezwykłe oczka. Od kilku tygodni zaczyna układać słowa w zdania, i kiedy odwiedziłam ją kilka dni temu objęła mnie za kolana (co bardzo lubi robić) i powiedziała, jakby od niechcenia: juz jesteś ze mną. Zapytałam ją wtedy :"dusia, co powiedziałaś?" a ona spojrzała na mnie i powiedziała "Ciocia już ze mną jesteś". Było to dla mnie dziwne, bo kuzynka nie mówiła, by mała w ostatnim czasie zrobiła się taka rozmowna.

 Od tego czasu zastanawiam się, czy Klaudia mnie pamięta? Czy w ogóle jest cos takiego możliwe? [...]

 



zwiń tekst



Zmarły ojciec we śnie postraszył ekipę remontową!
Czw, 20 mar 2025 10:08 komentarze: brak czytany: 2705x

[...] jednej nocy mój tato przyśnił się zarówno mnie jak i fachowcom i powiedział co myśli o nie wywiązywaniu się z podjętych zobowiązań.Przedstawię się nazywam się [...] i urodziłam się w roku 1957. Zawsze czułam , że jestem inna niż moje koleżanki i koledzy - byłam obserwatorem, a nie uczestnikiem otaczającej mnie rzeczywistości. Nie to żeby działy się wokół mnie jakieś spektakularne lądowania .......

czytaj dalej

[...] jednej nocy mój tato przyśnił się zarówno mnie jak i fachowcom i powiedział co myśli o nie wywiązywaniu się z podjętych zobowiązań.


Przedstawię się nazywam się [...] i urodziłam się w roku 1957. Zawsze czułam , że jestem inna niż moje koleżanki i koledzy - byłam obserwatorem, a nie uczestnikiem otaczającej mnie rzeczywistości. Nie to żeby działy się wokół mnie jakieś spektakularne lądowania UFO, ale zdarzało mi się słyszeć w mojej głowie głos, który przekazywał mi różne informacje. Pamiętam byłam wtedy w szkole podstawowej byliśmy z klasą w naszym brzeskim amfiteatrze w którym poza nami nie było nikogo, koledzy się rozbiegli , a ja usiadłam na ławce i miałam pierwszy przekaz który zapamiętałam. Głos informował mnie o istocie Boga i mówił, że religie są jedynie po to aby dostosować wyobrażenie Boga do możliwości pojmowania ludzi zamieszkujących dany obszar i wszelkie doktrynalne wojny religijne są bez sensu. Religia w czasach mojej młodości nie była takim zjawiskiem jak teraz, można było uczestniczyć w jej obrządkach ale nie było to dobrze widziane u osób będących na tzw. „stanowiskach”. Powiem szczerze, że wtedy miałam wrażenie większej swobody religijnej niż teraz.

Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte były czasem mojej młodości, oprócz powszechnie znanych wydarzeń politycznych zaczynały pojawiać się nieśmiało informacje natury ezoterycznej ale dopiero w latach dziewięćdziesiątych ten nurt stał się bardziej wyrazisty. Dużą zasługę, że o zjawiskach UFO zaczęło się mówić głośno miało czasopismo „Nieznany Świat” Marka Rymuszko i audycja |”Nautilus Radia ZET”. Dla mnie zawsze było jasne, że obok tej twardej rzeczywistości istnieje coś co wymyka się naszemu ziemskiemu postrzeganiu, ale zgłębianie zjawiska odkładałam na później. Dopiero rok 1996 przyniósł zmiany w moim życiu. Byłam w ciąży z mężczyzną o którym wiedziałam, że nie zwiąże się ze mną i było to dla mnie to jasne od początku naszej znajomości. Ale wiedziałam też, że to właśnie on ma być ojcem mojego dziecka. Nie, wiem co się nasuwa „kolejna harpia która wykorzystała nieświadomego chłopa i porzuciła gdy wykonał zadanie” spotykaliśmy się ze dwa lata i wiedział o dziecku od początku. Niestety nie znalazł w sobie tyle odwagi cywilnej by spotkać się córką, a szkoda bo wiele stracił. Ale wracając do naszych „baranów” wiedziałam, że muszę zorganizować miejsce dla siebie i swojego dziecka na kolejne lata.

Mieszkałam wtedy w Opolu w wynajętym mieszkaniu i miałam do wyboru albo odkupić od właścicielki to mieszkanie, albo przeprowadzić się do rodziców. Obie opcje miały poważne wady. Wykup mieszkania wiązał się z koniecznością zaciągnięcia kredytu i wiedziałam, że będę musiała znaleźć opiekunkę do dziecka i to w zasadzie od jego pierwszych dni życia. Pracowałam jako samodzielna księgowa  i powrót w „blasku chwały” po 16 tygodniach urlopu macierzyńskiego był nierealny, gdyż właściciele firmy musieliby z przyczyn oczywistych zatrudnić kogoś na moje miejsce. Ja z kolei wiedziałam, że muszę utrzymać siebie i dziecko i utrata pracy w tym momencie to szaleństwo.

Druga opcja czyli przeprowadzka do rodziców też nie była dobrym rozwiązaniem, gdyż mój tato był wtedy mocno schorowany i mimo że bardzo czekał na wnuczkę to myślę, że zamieszkanie z nią w dwupokojowym mieszkaniu byłoby co najmniej trudne. Decyzja była zatem niezwykle trudna. Jednak na dwa miesiące przed porodem mój tato odszedł i decyzja podjęła się właściwie sama. Piszę o tym  dlatego, że chcę naświetlić okoliczności, gdyż od tamtej pory zaczęło się przyspieszenie w moim życiu.

Mój tato zaplanował remont mieszkania na maj remont mieszkania, ale po  jego śmierci fachowcy zaczęli się wymigiwać. Mama nie mogła się doprosić, żeby zabrali się za remont, aż pewnego dnia wszyscy karnie stawili się w naszym mieszkaniu i sprawnie bez ociągania podjęli prace. Zdziwiłyśmy się, gdyż już właściwie nie było nadziei że prace się w ogóle się rozpoczną nie mówiąc już o ich zakończeniu przed moim porodem. Po pewnym czasie wyjaśniło się co było przyczyną nagłej gotowości panów remontowców, okazało się że jednej nocy mój tato przyśnił się zarówno mnie jak i fachowcom i powiedział co myśli o nie wywiązywaniu się z podjętych zobowiązań.                    

W tym czasie przez wiele nocy śnił mi się  sen, wsiadam do windy która jeździ nie tylko w pionie ale też w poziomie i po wyjściu szukam drzwi do mieszkania i wiem, że będę w nim jedynie sublokatorem. Z perspektywy lat wiem - był to sen proroczy, gdyż mimo że formalnie jestem właścicielką tego mieszkania to nadal wszelkie zmiany i remonty poprzedzają utarczki z moją mamą. Po roku od przeprowadzki z dzieckiem do mamy jest rok 97 zaczyna się powódź, intuicja podpowiada mi że jeżeli chcę dotrzeć bezpiecznie z pracy do domu(pracuję w Opolu, mieszkam w Brzegu) muszę wcześniej wyjechać.

Po drodze przejeżdżam przez most w Skorogoszczy, który jest jeszcze przejezdny ale już pojawia się na nim woda. Z telewizji dowiaduję się, że w godzinach popołudniowych i w nocy fala powodziowa zalała Opole i zbliża się do Brzegu. Emocje są wielkie nie mam kontaktu z firmą bo telefony nie działają, dojechać się nie da bo drogi zalane. Wiem, że dzielnica Zaodrze gdzie pracuję jest zalana do tego moja mama, osoba bardzo apodyktyczna i jednocześnie bojaźliwa z tendencją do wymyślania jak najgorszych scenariuszy i dziecko wyczuwające negatywne emocje mamy i babci. Dlatego też aby się wyciszyć  wychodzę z domu i idę na spacer nad Odrę żeby zobaczyć stan wody. Brzeg z powodu przerwania wału nie został zalany, fala powodziowa zalała wioski a w Brzegu pod wodą znalazły się tylko uliczki przylegające bezpośredni do rzeki. W trakcie tego spaceru widzę ogłoszenie z którego wynika że ktoś prowadzi gabinet w którym przyjmuje bioterapeuta, można poddać się zabiegowi świecowaniu uszu i esencjo terapii. Postanawiam sprawdzić czy jest to coś dla mnie i od tego momentu wchodzę coraz głębiej w świat który dla wielu ludzi jest co najmniej dziwny, a dla z każdym dniem staje się coraz bardziej racjonalny.

W nawiązaniu do Pana audycji o potwierdzaniu wiedzy, która do nas dochodzi i słuszności tego co robimy opowiem o wydarzeniu, które mnie spotkało. W gabinecie o którym wcześniej pisałam organizowano kursy Reiki zapisałam się na jeden z nich, otrzymałam inicjację i ogarnęły mnie wątpliwości zdałam sobie bowiem sprawę że mogę ingerować w energię innych ludzi i mogę im niechcący wyrządzić krzywdę ( wie Pan taka nadgorliwość neofity „ ja cię uzdrowię”) i wtedy na krótką chwilę zalało mnie bardzo jasne światło dające mi przekonanie, że jestem prowadzona. Później jeszcze nie raz na moje wątpliwości otrzymywałam potwierdzenie, że informacje które pojawiają się  telepatycznie w mojej głowie są prawdziwe i nie są objawem choroby psychicznej. Jako księgowa jestem osobą dość pragmatyczną i opowiastki typu aniołki, motylki, kwiatki i za przeproszeniem „sranie tęczą” traktuję bardziej jako egzaltację, ale wiem że to co jesteśmy w stanie zaobserwować za pomocą naszych pięciu zmysłów jest bardzo niewielką częścią naszej rzeczywistości.

Kończę moje przydługie wynurzenia bo wiem, że jest Pan w tak zwanym niedoczasie, ale gdyby moja historia przydałaby się Panu  jestem otwarta na kontakt telefoniczny

                                                                                          Pozdrawiam i życzę powodzenia

                                                                                             [...] 


 



zwiń tekst



'ODGŁOS ELEKTRYCZNY' (2017)
Czw, 30 sty 2025 15:33 komentarze: brak czytany: 3264x

Szanowny Panie Robercie,Chcę opisać historie, która miała miejsce 13 września 2017 roku, kiedy razem z moim ojcem i siostrą wybraliśmy się na pieszą wycieczkę popularnym szlakiem „tam i z powrotem” w pobliżu Świętej Katarzyny w górach Świętokrzyskich. To bardzo fajny szlak dla turystów, który jest otwarty przez cały rok i praktycznie cały czas idzie się przez las. Jestem pewien, że wydarzenie które.......

czytaj dalej

Szanowny Panie Robercie,
Chcę opisać historie, która miała miejsce 13 września 2017 roku, kiedy razem z moim ojcem i siostrą wybraliśmy się na pieszą wycieczkę popularnym szlakiem „tam i z powrotem” w pobliżu Świętej Katarzyny w górach Świętokrzyskich. To bardzo fajny szlak dla turystów, który jest otwarty przez cały rok i praktycznie cały czas idzie się przez las. Jestem pewien, że wydarzenie które przeżyliśmy ma związek z czymś, o czym często opowiada Pan w programach, czyli zjawiskiem UFO.  
Na miejsce nasza trójka razem jeszcze z moim wujkiem i ciocią przyjechaliśmy bardzo wcześnie, bo ok. 7.00. Na parkingu zostawiliśmy samochody i poszliśmy dalej pieszo. Plan był taki, aby mniej więcej po godzinie zrobić sobie w lesie śniadanie. Po mniej więcej 40 minutach mój ojciec zapytał, czy słyszymy jakiś "odgłos elektryczny" pracującego urządzenia. Faktycznie miał rację, a ten odgłos był trochę cichy, ale wyraźny i przypominał działający transformator elektryczny. I teraz najciekawsze - on wyraźnie dobiegał z góry.

Nie ma mowy o pomyłce, bo zarówna ja, ciocia, wujek, a także moja siostra i ojciec nie mieliśmy wątpliwości, że coś wydające z siebie ten odgłos elektryczny jest w powietrzu nad lasem. Było to tak dziwne, że nawet nie bardzo było wiadomo, czy ktoś zawiesił na drzewach jakieś głośniki, bo było to tak wyraźne. Po chwili zaczęliśmy iść dalej i kolejna dziwna sprawa, bo ten odgłos elektryczny podążał wraz z nami i cały czas dobiegał z góry. Ten odcinek szlaku jest mocno zalesiony i wujek zaproponował, że wszyscy wejdziemy na polanę i zobaczymy, czy nadal go słychać. I tak dokładnie zrobiliśmy. Wtedy stało się coś bardzo dziwnego.

Nad nami było czyste niebo absolutnie bez jednej chmurki, a odgłos elektryczny było słychać jeszcze wyraźniej niż nad drzewami i wydawał się dobiegać z punktu tuż nad nami, a przynajmniej ja miałem takie wrażenie. Staliśmy tak kilkanaście sekund całkiem nieruchomo i patrząc do góry, kiedy nagle wszystko ucichło. Stało się to w ułamku sekundy, ten dźwięk był i nagle go nie było, jakby ktoś go wyłączył. Nie potrafię do dziś tego wyjaśnić i bardzo chciałem Panu to opisać. Może kiedyś ktoś przeżył coś równie dziwnego jak my tamtego dnia.
Pozdrawiam
[...]




zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 15
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 15

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

[...] Witam. Dziś w nocy w miejscowości Trzcianka obok Garwolina miało miejsce dziwne zdarzenie. Przywędrował do mnie a w zasadzie do kamery bardzo dziwny obiekt. Kamera nagrała 5 minutowy film z czymś czego nie potrafię wyjaśnić. Kamera nagrywa sekwencje po 5 minut. Kiedy zorientowałem się, że kamera przestała nagrywać, obiekt przemieścił się w stronę sąsiedniej działki, gdzie udało mi się jeszcze nagrać parędziesiąt sekund filmu. Widać tam dziwne zachowanie tego obiektu. Można dostrzec jak ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 18 mar 2026 06:34 | [KONTAKT] Witam dzisiaj na drodze wraz z kolegą widzieliśmy lewitującą białą kulę wielkości głowy dziwne zjawisko pojawiło się nagle a gdy zawróciłem nic już tam nie było

Dziennik Pokładowy

Sobota, 7 marca 2026 | To Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO miało mieć naprawdę szokujący przebieg. Obce istoty doskonale wiedziały, że mają do czynienia z małym chłopcem, który z ciekawością rozglądał się po pomieszczeniu pojazdu UFO. Po chwili milczenia z wyraźnym rozbawieniem jedna z humanoidalnych istot złożyła mu niezwykłą propozycję.

czytaj dalej

FILM FN

RAKIETA HELLFIRE ODBIJA SIĘ OD OBIEKTU UFO?

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.