Środa, 22 Października 2014

Szukaj:

W Internecie          Na Stronie

Z Polski wyjdzie sygnał na cały świat! – tak twierdził stygmatyk spod Lublina

Autor: FN     Źródło: FN     Dodany: Saturday, 10 September 2011 10:08

Stefan Gwiazda mieszkał w miejscowości Wykrot nieopodal Lublina. Twierdził, że przeżył objawienie, które odmieniło jego życie. Od tej pory miał także podobno stygmaty, czyli krwawiące rany w miejscach, w które identyczne rany miał Chrystus.  

Był wizjonerem i stygmatykiem. W latach 1990 - 2002 miał rzekomo wielokrotne objawienia Matki Bożej. Otrzymał 39 Orędzi dla ludzkości odnośnie stanu ducha świata, ogromnej bezbożności ludzi, odstępstw od Boga i grzechów szczególnie raniących Boga t.j. zabójstw, nieczystości i złorzeczeń Bogu. Objawione zostały mu również sposoby zadośćuczynienia Bogu za grzechy świata w czasach ostatecznych.

Wizjonerowi miało zostać zlecone przez Matkę Boską wybudowanie klasztoru z kaplicą Królowej Polski w Wykrocie, w której w głównym ołtarzu ma być umieszczony obraz Matki Bożej Królowej Polski. Niezwykłe jest to, że wizjoner zdołał wykonać zlecone mu dzieło, w czym pomógł mu w dużej mierze Ks.Hopfe z Kanady, a także pielgrzymi i wiele innych przychylnych mu osób. Stefan Gwiazda zmarł w wieku 72 lat, 3 lutego 2002 r.

Był 1996 rok, kiedy „ekipa Nautilusa” odwiedziła swoim patrolem miejscowość Wykrot. Okoliczności tego pobytu były - trzeba przyznać – dość osobliwe. Nie bardzo było wiadomo, gdzie mieszka ten człowiek, gdzie jest jego dom. Jadąc samochodem po polnej drodze zauważyliśmy, że przed jedną z samotnych chałup pod lasem na małej ławeczce siedzi... starszy człowiek. Kiedy wysiedliśmy z samochodu i podeszliśmy do niego, on się uśmiechnął  i pokazał ręką, aby usiąść obok niego. Milczał kilkanaście minut, razem w całkowitej ciszy obserwowaliśmy zachód słońca. Wreszcie powiedział:

- Wiem, kim jesteście... jedziecie z Warszawy. Czekałem na Was, nazywam się Gwiazda. To mnie szukacie.

Nad jego domem często widziano jasne światła, o czym wspominają osoby pamiętające stygmatyka. Zupełnie oddzielną częścią jego historii są przepowiednie, których autorem był Gwiazda. Mówił na przykład, że nasz kraj odegra najważniejszą rolę w zbliżających się przemianach na Ziemi. W Polsce bowiem znajdą się ludzie, którzy odważą się przekazać wiedzę duchową dla reszty ludzkości. Wspominał, że w naszym kraju powstanie centrum, coś w rodzaju ośrodka, który obejmie zasięgiem cały świat. Widział wodę, która zaleje brzegi i potężne, kilkukilometrowe fale. Cala Ziemia zatrzęsie się, a oceany wystąpią ze swoich koryt. Wszystko to potrwa bardzo krótko, po czym z powrotem Ziemia wróci na swoje miejsce. Opis ten idealnie pasuje do tego, co jest związane z przebiegunowaniem Ziemi.

O Stefanie Gwieździe dostaliśmy e-mail przysłany na pokład Nautilusa:

 

Witam

 Sonda na waszej stronie internetowej (dot. Objawień Maryjnych) sprowokowała mnie do napisania tego listu. Obecnie mam 30 lat. Pochodzę z małego miasteczka Myszyniec (woj. mazowieckie). W latach 1990-2002 koło tej miejscowości we wsi Wykrot  (a dokładnie Gadomskie) pan Stefan Gwiazda wizjoner i stygmatyk miał objawienia Matki Bożej. Piszę o tej sprawie ponieważ mój daleki kuzyn czasami pomagał w parafii św Trójcy w Myszyńcu. Gdy do naszego proboszcza zaczęły docierać informacje o tych wydarzeniach wysłał mojego kuzyna do pana Gwiazdy aby wypytał się dokładnie czego dotyczy to zamieszanie. Nie wiem dlaczego ale ten zabrał mnie ze sobą na to spotkanie (miałem wówczas ok. 10lat). Dla ówczesnego proboszcza Zdzisława Mikołajczyka była to niezręczna sytuacja i nie chciał pokazywać się w tym miejscu ze względu na pogłoski. Pamiętam jak pan Stefan opowiadał o pierwszych objawieniach.

Był to wieczór, musiała być to jesień ponieważ na dworze było już ciemno ale jednocześnie nie była to zbyt późno na odwiedziny. Kuzyn zawsze kończył pracę koło godziny 18:00 wiec musiała być to godzina 19:00 - 20:00. Pan Stefan szykował się już do snu, pamiętam że jego żona leżała już w łóżku pod pierzyną (mieszkali oni w drewnianej chacie w której kuchnia była połączona z pokojem). Usiedliśmy przy kuchennym stole i pan Stefan zaczął opowiadać o pierwszych wizjach. Zaczął od tego, że podczas pracy w polu dostrzegł siedzącą pod lipą staruszkę. Wydawała się bardzo zmęczona zapytał więc czy czegoś nie potrzebuje. Odpowiedział mu, że czek ją jeszcze daleka droga a jest już głodna. Zaproponował jej więc żeby poszła z nim do domu to uszykuje jej coś do jedzenia. Odpowiedział mu jednak, że jest za bardzo zmęczona i wystarczy jej jedynie kawałek chleba. Pan Stefan postanowił jej pomóc i poszedł po chleb. Gdy przechodził przez bramę, którą codziennie wypuszczał krowy na pastwisko spojrzał jeszcze w jej stronę. Przebiegł przez podwórze wszedł do domu wziął chleb i wrócił z powrotem na łąkę jednak ku jego zaskoczeniu staruszki już nie było w zasięgu wzroku. Opowiadał również o kolejnych objawieniach, które nie były już pod postacią staruszki. Historię o staruszce pamiętam jednak dość dobrze ponieważ jakiś czas później byłem tam z moją matką i sąsiadką.

Pan Stefan opowiadał również tą historię i dodatkowo zaprowadził nas na miejsce objawień. Pamiętam, że również było już ciemno i musieliśmy używać latarek. Pokazał nam drzewo lipowe pod którym siedziała staruszka oraz pokazał odciśnięty ślad krzyża w trawie. Podczas jednych z objawień Matka Boża wskazała mu to miejsce na którym leżał biały krzyż. Miał go podnieść i postawić. Podobno był bardzo ciężki, miał metr lub 1,5m. Z tego co nam powiedział biały krzyż miał być widoczny tylko dla nielicznych osób jednak na świadectwo jego istnienia na ziemi pozostał jego odcisk w trawie, który każdy mógł dostrzec. Wskazał on również pole po lewej stronie od lipy i powiedział, że w tym miejscu ma powstać kościół i klasztor. Oficjalnie władze kościelne odcinały się od jakichkolwiek opinii na ten temat, a proboszcz wielokrotnie zniechęcał p. Gwiazdę do mówienia na ten temat. Dodatkowo utrudniał stawianie kościoła ponieważ uważał, że w tak małej miejscowości nie będzie mógł on się utrzymać. Pan Stefan jednak za własne pieniądze rozpoczął budowę tego kościoła, w papierach początkowo było napisane, że jest to budynek prywatny. Mój znajomy posłany po raz kolejny przez proboszcza był na miejscu budowy by sprawdzić co tak naprawdę jest tam budowane. Pamiętam jak przyjechał i powiedział, że z pewnością nie przypomina to budynku mieszkalnego lub gospodarczego.

W budowie pomagał później ksiądz Roman Hoppe, który jak usłyszał o objawieniach w Wykrocie przeprowadził się z Kanady do Wykrotu. Gdy został już pobudowany oddano go na rzecz kościoła. Dziś obok kościoła jest również klasztor. To co widziałem oraz słyszałem od świadków różnych wydarzeń świadczy o tym, że pan Gwiazda nie mógł udawać tych objawień. Wszystko wskazywało na to, że faktycznie coś widzi, zmieniała mu się świadomość podczas objawień, nie czuł bólu. Niektórzy ludzie mieli na tym miejscu różne wizje, podobno miały też miejsce uzdrowienia. Z tego co pamiętam było to wszystko spisywane w księdze pamiątkowej. Różnych historii na ten temat słyszałem więcej ale nie wiem na ile są one wiarygodne więc chciałem tylko przedstawić to co z czym zetkąłem się osobiście. Rozumiem że wiele osób może podchodzić do tego tematu sceptycznie ale jak widziało się to na własne oczy inaczej podchodzi się do tego tematu. Niektórzy mogą się zastanawiać nad źródłem tych nadprzyrodzonych wydarzeń jednak nie mam wątpliwości co to tego, że miały one miejsce. Jak np. wytłumaczyć ślady stóp jakie pozostały po objawieniu pod oknem pana Gwiazdy które nie zamarzały zimą. Jeśli temat was zainteresuje proszę o kontakt.

P.S Proszę o zachowanie mojej anonimowości.

 

Średnia Ocena:

Moja ocena:

Przeczytany 50462 razy    |    Wszystkich komentarzy: 126    |    Ilość ocen:79

Czekamy na Wasze historie, zdjęcia i inne relacje dotyczące tego artykułu - prosimy je wysłać na adres mailowy: nautilus@nautilus.org.pl

Dodaj to:
Google Wykop Gwar

Komentarze użytkownikow

Skomentuj Artykuł

Wejście na pokład

Przypomnij Hasło

Artykułem interesują się

Dziennik Pokladowy

Wszystkie wpisy

Śmierć Anny Przybylskiej po raz kolejny przypomniała ludziom tę pozornie dobrze znaną prawdę, że świat wokół nas jest tylko na chwilę. Oczywiście minie kilka dni i wszyscy z powrotem wrócą do codziennego biegu zapominając o tym, że rzeczy uznawane przez naszą cywilizację za ważne tak naprawdę nawet nie są trzeciorzędne... Czy coś zostanie? Tak. Mały niepokój związany z tym krótkim i niewinnie brzmiącym pytaniem: dlaczego?!

Czytaj dalej >

Polecam ten artykuł

Wpisz poniżej e-mail osoby, której chcesz polecić artykuł.