Dziś jest:
Poniedziałek, 20 luty 2017

[...] codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.
/Éric-Emmanuel Schmitt — Oskar i pani Róża/

Komentarze: 9
Wyświetleń: 10583x | Ocen: 2

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Sob, 1 lis 2014 12:41   
Autor: FN, źródło: FN, tygodnik wSieci   

POKAZUJE SIĘ TUNEL I WIDZIMY FILM Z ŻYCIA

Aby zrozumieć, czym jest śmierć kliniczna, najlepiej ją poznać na jednym i konkretnym przykładzie. To historia zanotowana w Archiwum Fundacji Nautilus, która wydarzyła się w 1993 roku. Jej bohaterem jest człowiek, który jest dobrze nam znany, którego prawdziwość relacji można uznać za bezdyskusyjną.

 

Arek, 23-letni mieszkaniec Warszawy, był w 1993 roku studentem Wydziału Prawa UW i w zasadzie miał bardzo jasny pogląd na świat, który wyniósł z domu. Swoje poglądy na temat „życia po śmierci” zbudował sobie także na tym, co widział wokół i co uznawał za możliwe do zweryfikowania. Jaki to był pogląd? Wszelkie religie to „opium dla ludu”, nie ma ani żadnego „Dziadka z Brodą czyli Boga”, ani żadnej tam „duszy”. Wszystkie te idiotyzmy wymyślili kiedyś kapłani, żeby trzymać w ryzach biednych maluczkich i mamić ich chorymi wizjami. Istota ludzka jest jedynie biologiczną maszyną, trochę bardziej skomplikowaną od zaawansowanego tostera, zaś w mózgu jedynie są „prądy i bioprądy”, które dają wrażenie myślenia. Wszelkie nawiedzone głupki mówią o „niebie i piekle”, a tymczasem nic takiego nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Po co się żyje? Chodzi głównie o to, aby napchać się kasą, trochę sobie użyć i nieźle się zabawić – to absolutnie najważniejsze – musi być „fun”, a generalnie trzeba „korzystać z życia ile wlezie”. Przemilczmy, co rozumiał pod tym sfomułowaniem, ale było to bardzo typowe do tego typu młodych ludzi, prymitywne i egoistyczne.

Był lipiec 1993 roku. Arek wracał do domu razem z kolegą po całonocnej zabawie w jednym z popularnych warszawskich klubów. Samochód prowadził jego kolega, a on siedział na miejscu pasażera. Twierdzi stanowczo, że tej nocy co prawda pił alkohol, ale była to raczej ilość umiarkowana. Jego kolega i kierowca samochodu był trzeźwy.

Była godzina 2:15 w nocy, kiedy nagle drogę zajechała im taksówka. Kierowca tego auta po prostu ich nie zauważył, gdyż jak potem ustaliła prokuratura – jego kolega zapomniał włączyć świateł w samochodzie. Pamięta dokładnie krzyk kolegi, który zorientował się, że na uniknięcie wypadku jest zbyt późno i zderzenie jest nieuchronne. Niestety, ich auto poruszało się bardzo szybko (ok. 110 km/h), stąd w tych ostatnich ułamkach sekundy przez głowę przeleciała mu myśl, że za chwilę wszystko w jego życiu się zmieni. Samego momentu zderzenia nie pamięta, a świadomość odzyskał na chwilę w szpitalu. Pamięta, że był wieziony jasnym korytarzem na łóżku chirurgicznym i zobaczył pielęgniarkę, która pochyliła się nad nim i zapytała, jak ma na imię. Potem nagle stało się coś zdumiewającego, co sprawiło, że do dziś uznaje ten moment za swoje „drugie urodziny”. Oto fragment jego relacji spisany przez FN w 1996 roku:

Nagle zobaczyłem łóżko z leżącym na nim człowiekiem, do którego były podłączone jakieś rurki. Znajdowałem się nad nim na wysokości ok. 1 metra. Widziałem wszystko wyraźnie i ta sytuacja była nawet dla mnie zabawna, ale do czasu, kiedy nagle rozpoznałem rysy leżącego na łóżku człowieka. Byłem to bowiem ja sam, a może raczej moje ciało w którym mieszkałem, choć naprawdę nie czułem ani przerażenia, ani szczególnego smutku. Wtedy „ja” byłem nad tym łóżkiem, a to leżące na łóżku ciało było mi całkowicie obojętne. Wtedy nagle usłyszałem coś takiego jak brzęczenie pszczoły, choć ten dźwięk był jednak trochę inny. I w ułamku sekundy znalazłem się w ciemnym tunelu, na którego końcu było jasne światło. Zadałeś mi pytanie, czy miałem ciało, ale słowo daję nie potrafię na to odpowiedzieć. Słyszałem, widziałem i odczuwałem wszystko, więc jakieś ciało chyba miałem. W każdym razie to światło to było najbardziej wspaniałe światło, jakie w życiu widziałem. Emanowało takim uczuciem pełnego zrozumienia i akceptacji mojej osoby, a jednocześnie miałem poczucie, że już kiedyś tam byłem, a teraz jedynie wracam do domu. Nie do opisania ani słowami, ani żadnym obrazem czy graficznym szkicem.

Kiedy tak zbliżałem się do tego światła, w pewnym momencie zobaczyłem rzecz równie zadziwiającą, czyli różne sceny z mojego życia. Może to zabrzmi dziwnie, ale widziałem je oddzielnie i jednocześnie każdą z nich. Byłem niczym widz w teatrze, który ogląda na scenie aktorów, a jednym z nich byłem ja sam. To były różne sceny, pamiętam zwłaszcza jedną, kiedy pokłóciłem się z siostrą, która po moich słowach zaczęła płakać. Oglądając tę scenę miałem ochotę sam zapłakać, gdyż zrozumiałem, ile bólu jej wtedy zadały moje słowa. Nie była to jakaś bardzo ważna sprawa, ale ktoś, kto układał dla mnie ten film wyraźnie uznał, że ta scena z jakiegoś powodu jest dla mnie ważna.

Potem zobaczyłem moją mamę, która spała w naszym domu. Zrozumiałem, że to nie jest coś, co było, a co jest, czyli że widzę po prostu moją mamę w domu. Poczułem ogromny żal, że już nigdy jej nie zobaczę. I jednocześnie miałem niezwykłe uczucie, że obok mnie jest ktoś jeszcze, kto oglądał ze mną cały ten film i kto wie o mnie wszystko. Usłyszałem głos: „to nie jest jeszcze twój czas”, ale ja wcale nie chciałem tam wracać, do tego łóżka w szpitalu, gdyż tu gdzie byłem było mi bardzo dobrze. Ale ten głos powtórzył raz jeszcze to samo: „to nie jest jeszcze twój czas”. Pamiętam tylko, że nagle wszystko znikło, a ja nagle poczułem, że wróciłem do swojego fizycznego ciała. Odzyskałem na chwilę przytomność, ale rozmowy z pielęgniarką nie pamiętam, choć znam dokładnie jej przebieg. Powiedziałem jej podobno, że zobaczyłem tunel ze światłem i rozmawiałem z Bogiem. Jej relacja została potem powtórzona mojej matce. Za prawdziwość tych słów mogę tylko poręczyć, ale wiem, że i tak ludzie w to nie uwierzą. Ale wszystko to zdarzyło się naprawdę.

Warszawa, 12 marca 1996, ARCHIWUM FN

 

 

W najnowszym tygodniku „wSieci” jest duży tekst o śmierci klinicznej, w którym Fundacja Nautilus dorzuciła swoje „trzy grosze”. Oto fragment tego tekstu opublikowany na witrynie internetowej tygodnika.

Najsłynniejszy polski kaskader, Krzysztof Fus, umierał trzy razy. Pierwszy raz jeszcze w latach sześćdziesiątych, gdy z wysokości czterdziestu metrów skakał z kolejki na Kasprowy Wierch. Lecąc w dół, wiedział już, że się nie udało i jest bez szans.

Pamiętam pulsujące ściany tunelu, a na jego końcu światło. Obrazy z życia, a także sceny, które mogły się dopiero przydarzyć. Kiedy ocknąłem się w szpitalu, byłem zdziwiony, że żyję. Ale nie opowiadałem wtedy o swych doświadczeniach, to nie były takie czasy. A poza tym, komu miałem mówić? Tym dziewięciu dziewczynom, które mnie odwiedzały w szpitalu, a każda myślała, że jest moją narzeczoną? — opowiadał mi Krzysztof Fus.

 Rozmawiałam z nim pisząc tekst „Ciepło wszechogarniającej miłości ” w najnowszym numerze „wSieci”. Relacje osób, które przeżyły śmierć kliniczną mają często pewien element identyczny: mówią o doznaniu jasności, ciepła i wszechogarniającej miłości.

Często towarzyszy temu uczucie unoszenia się nad ciałem, patrzenia na nie z innej perspektywy. Zdarza się, że widzi się sceny z życia, przewijają się jak film. Ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną, odczuwają zwykle potrzebę, by mówić o swym niezwykłym doświadczeniu

Jednak bywa to kłopotliwe. Często spotykają się z niedowierzaniem nawet ze strony rodziny. A opowiadając o tym w gronie znajomych, mogą narazić się na drwiny lub wręcz skompromitować. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś, kto zajmuje eksponowane stanowisko, zwierzał się publicznie, że czuł, jak unosi się nad dachem szpitala.

Sceptycy twierdzą, że wszystkie odczucia towarzyszące śmierci klinicznej są tylko złudzeniem. Gasnący mózg produkuje iluzje i to, co bierze się za doświadczenia mistyczne, jest zwykłą reakcją biochemiczną.

Czy to wyjaśnia zagadkę śmierci klinicznej? Nie wiem. Nikt tego nie wie. Nauka nie wyjaśniła tego zjawiska — mówił mi prof. Tomasz Trojanowski, jeden z najwybitniejszych polskich neurochirurgów.

Sporo zamieszania w świecie nauki wywołała książka dr. Ebena Alexandra, neurochirurga i wykładowcy z Harvardu, który zapadł w śpiączkę. Gdy się wybudził, precyzyjnie i szczegółowo odtworzył obraz zaświatów, jaki widział przebywając w stanie bliskim śmierci. Twierdzi stanowczo, że nie mogło to być iluzją. Jego umysł nie był w stanie wytworzy iluzji, bakterie E-coli zaatakowały bowiem płat czołowy, wyłączając świadomość.

To doświadczenie kompletnie zmieniło jego światopogląd.

Ale nawet zdeklarowani ateiści w pewnych sytuacjach skłonni są wierzyć, że istnieje życie pozagrobowe. Z pozoru niezachwiane przekonania przegrywają, gdy w grę wchodzi śmierć najbliższej osoby. Jak opowiadają osoby pracujące w hospicjach domowych, zdarza się, że osoby niewierzące twierdzą, że mają wrażenie bliskości osoby zmarłej. Uważają, że mają kontakt ze zmarłym. Nie chcą myśleć, że to tylko złudzenia i gra wyobraźni wynikająca z tęsknoty.

 

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/220238-w-sam-raz-na-przemyslenia-przed-1-listopada-co-jest-po-tamtej-stronie-czy-smierc-kliniczna-uchyla-rabka-tajemnicy

 

Na koniec mamy dla wszystkich czytelników serwisu film, który jest jednym z najważniejszych i najlepiej pokazujących zjawisko „śmierci klinicznej”, czyli słynny „Życie po Życiu” z Raymondem Moody, który prezentuje sześć historii ze swojego gigantycznego archiwum.

 

ŻYCIE PO ŻYCIU - Archiwum FN from FundacjaNautilus on Vimeo.

 

Komentarze: 9
Wyświetleń: 10583x | Ocen: 2

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Sob, 1 lis 2014 12:41   
Autor: FN, źródło: FN, tygodnik wSieci   

Komentarze (9)

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

Pon, 3 lis 2014 21:33 | ocena: + 1

Kuttel | Gość

Prawdziwa rzeczywistość jest taka, że tuż po śmierci, istota znajdująca się w tobie spotyka nadzorcę, który zabierze cię do miejsca docelowego, głównie w oparciu o twoje postępowanie w tym życiu. Jednakże, większość istot zabieranych jest na przegląd życia, podczas którego stajesz twarzą w twarz z k

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 lis 2014 20:54 | brak oceny

Bebe | Gość

Świadomie użyłeś pojęcia "nadzorca"? Dziwne stwierdzenie!

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 lis 2014 02:39 | brak oceny

autor | Gość

http://wiadomosci.onet.pl/religia/niebo-dla-milionow/b8w53

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 lis 2014 15:28 | brak oceny

logic | Gość

A czemu nie mozna miec kilku takich awatrow i sobie wchodzic w nie kiedy sie chce ?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 lis 2014 11:29 | brak oceny

Bebe | Gość

Trzeba mieć bardzo "rozwiniętą" Świadomość, zeby sobie na coś takiego pozwalać. Na razie baw się tak i to jest dla Ciebie najlepsze i ... przede wszystkim bezpieczne.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 lis 2014 13:29 | brak oceny

Korben | Załogant

Trzeba być idiotą pędząc 110k/h o 2:15 w nocy i bez świateł! Jak można tego nie zauważyć? Co do dr. Ebena -> [ http://wiadomosci.onet.pl/religia/niebo-dla-milionow/b8w53 ] to tak dla sceptyków.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 lis 2014 11:32 | brak oceny

Kepos | Gość

" Film z życia " jest wtedy, jak Duch wyższy ( anioł ) nas sprawdza. Człowiek w sobie posiada taki rejestrator, a zdarzenia sprzed wcielenia Duszy znają tylko ci co je wymazywali, oraz ci co rozpoznali Duszę - kim była przed wcieleniem i wcześniej ją znali.

Rozwiń odpowiedzi (5) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 5 lis 2014 08:59 | brak oceny

Kepos | Gość

- to zostanie wam tylko pusta przemądrzałość.

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 5 lis 2014 08:58 | brak oceny

Kepos | Gość

Miałem takie sprawdzenia robione i wiem kto to robi oraz jaki jest tego mechanizm. Znam te rzeczy po "imieniu". Przeszedłem śmierć kliniczną i nie tylko miałem kontakt z wymiarem nad nami. Jeżeli nie potraficie uszanować bezpośrednich świadków wymiaru duchowego - c.d. wyżej

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 lis 2014 20:59 | brak oceny

Bebe | Gość

Kepos,Tty zaś pozjadałeś wszystkie mądrości. Tylko jakoś nigdzie, nawet w słowie pisanym, nie natrafiłem na opowieści podobne snute do twoich. Nie sądzisz, że coś jest na rzeczy? Zawsze prosiłem Cię, żebyś ujednolicał pojęcia , ktorymi opisujesz podobno przzyte przez Ciebie doświadcZenia, ale jako

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 lis 2014 08:05 | brak oceny

Kepos | Gość

Jesteś nieświadom nawet swojej niewiedzy oraz błędnej wiedzy.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 3 lis 2014 11:30 | brak oceny

Bebe | Gość

Obejrzyj sobie kość ogonową i zapisy na niej, i ... moze zminisz zdanie.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 lis 2014 09:12 | brak oceny

lars71 | Gość

Jestem ateista ale wierze w wiecznosc istnienia. To dwie rozne rzeczy. Nauczcie sie w koncu to odrozniac!

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 lis 2014 22:35 | brak oceny

dziad_Jag | Gość

Tak jest! W ucho dewotów!

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 1 lis 2014 20:33 | brak oceny

gosia | Gość

Mysle,ze tu nie chodzi o wiare lub jej brak,ale o wiedze oparta na dowodach lub doswiadczeniu. Wszyscy chcemy czegos doswiadczyc, zeby wiedziec,a nie tylko wierzyc. Wiem,ze swiat materialny to nie wszystko, ale nie dlatego,ze uczy mnie tego rweligia, tylko dlatwgo,ze tego doswiadczylam. wszystkie te

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 lis 2014 12:59 | brak oceny

dziad_Jag | Gość

Brawo! Już myślałem, że będzie kolejna nawiedzona... A tu szok!

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 1 lis 2014 18:27 | brak oceny

anze | Gość

ateizm to niewiara w boga/bogów, a nie brak wiary w reinkarnacje. tak się zafiksowaliście na tym dosrywaniu ateistom, że już się nie zdziwię, jak zaczniecie reklamować jakiś pis czy innych debili

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 1 lis 2014 15:56 | brak oceny

ANENOHEM | Gość

Po co powstała materia? Żeby każdy mógł odpocząć od nieskończoności.

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 lis 2014 21:02 | brak oceny

Bebe | Gość

Świetnie to zostało ujęte, ale to nieprawda, bo materia jest w continuum nieskończoności. Może stąd ta iluzja.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 4 lis 2014 20:39 | brak oceny

Logic | Gość

Nawet Bóg ?

Dziękujemy za ocenę.

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Zebrany przez FN materiał z Polski i ze świata mówi wyraźnie - zbliża się moment oficjalnego "Kontaktu". Wiadomo, że obce cywilizacje nas dyskretnie obserwują, prowadzą badania, monitorują. Będzie jednak moment, kiedy ich obecność stanie się informacją równie oczywistą jak to, że... istnieje Antarktyda. Jak będzie wyglądał ten kontakt? Co wie na ten temat FN? O tym podczas multimedialnego czatu - jego data zostanie podana wkrótce!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

ZNALEZIONE W KOMENTARZACH POD TEKSTAMI W SERWISIE ... Czworo dzieci podeszło do krzesła na którym siedział dorosły mężczyzna. Dzieci -3 dziewczynki 1 chłopczyk w wieku ok. 5 - 7 lat. Położyły dłonie na jego głowie (jakieś 5 sekund). Po czym złożyły je (dłonie) jak do pacierz i podstawiły pod krzesło na którym siedział ten facet tak, że wskazujące ich palce dotykały krawędzi krzesła. I nagle krzesło wraz nim uniosło się na wysokość ponad metr od ziemi. Byłem tego świadkiem (to ja siedziałem na tym krześle ...) Po tej "zabawie", do której namówiły mnie dzieci (gdzieś podpatrzyły na podwórku) byłem przerażony przez resztę dnia. Nie mogłem sobie tego ułożyć w głowie. Zabroniłem im (dwoje z tych dzieci było moje) robić tego więcej. Podobno nauczyły się tego od jednej małej cyganeczki, córki sąsiadki. Pozdrawiam. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 12 luty 2017 | Panie Robercie, a jaki ma pan dowód na to, że to całe UFO istnieje?! – to zabawne pytanie zadawane jest mi z regularnością pojawiania się trębacza na wieży mariackiej kościoła Najświętszej Marii Panny w Krakowie. Już dawno zamiast odpowiadać po prostu się uśmiecham, macham ręką i ucinam temat.

czytaj dalej

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621


2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.