'Nautilus' składa się z dwóch kadłubów: wewnętrznego i zewnętrznego, połączonych ze sobą sztabami w kształcie litery T, co pozwala mu na rozwijanie olbrzymich szybkości. /Juliusz Verne - ur. 8 lutego 1828 w Nantes, zm. 24 marca 1905 w Amiens)
Lektura książki Kosta Danavosa „Mag z Jawy” pozwala z wielkim prawdopodobieństem stwierdzić, że słynny film „Ring of Fire” pokazuje prawdę. Ten człowiek wewnętrzną siłą zapalił kartki papieru...
Pamiętacie ten film? Kilka tygodni temu na łamach FN pokazaliśmy Wam film, na którym niejaki John Chang siłą woli zapala kartki papieru. Rozgorzała wtedy dyskusja, pojawili się prześmiewcy doszukujący się jakiegoś „triku”, oszustwa ze strony Changa itd. Istotnie, wydawało się zupełnie nieprawdopodobne, że człowiek może przybliżyć dłoń do pomiętych kartek papieru, po czym te ostatnie samoczynnie zaczynają się palić.
Po tej publikacji natychmiast zareagował wydawca książki „Mag z Jawy”, czyli wydawnictwo Limbus. Dostaliśmy kilka egzemplarzy książki, które natychmiast rozeszły się „po pokładzie” i wzięliśmy się za ich lekturę. Powiedzieć o tej książce, że zrobiła na nas wrażenie, to trochę za mało... Po jej uważnej lekturze można za całą pewnością stwierdzić, że owa słynna scena z filmu „Ring of Fire” jest prawdziwa. Ale po kolei.
Książkę napisał Kosta Danaos, mieszkaniec Grecji, który kiedyś – podobnie jak my wszyscy – objerzał film „Ring of Fire” i zafascynowała go właśnie ta jedna scena z ogniem. Postanowił za wszelką cenę dotrzeć do człowieka, który ma rzekomo ponadzmysłową moc i naocznie przekonać się, czy „jest to prawda”. Był więc w bardzo podobnej sytuacji jak wszyscy pozostali widzowie filmu – podchodził do sprawy z niedowierzaniem i wątpliwościami, ale także z ogromną ciekawością. Nie znał jego adresu, nie znał praktycznie niczego poza jednym – John Chang mieszka na wyspie Jawa. Ale to wystarczyło, aby go znaleźć i zostać jego uczniem. Tak zaczyna się ta książka, ale potem jest już tylko ciekawiej. Okazuje się, że John Chang jest mistrzem chińskiej wiedzy dotyczącej niewidzialnej energii Chi, która jest główną energią we wszechświecie. Kiedy człowiek nauczy posługiwać się tą energią (choć najpierw ją trzeba zgromadzić w
swoim ciele), wtedy praktycznie otwiera się przed nim cały „sezam” zdolności ponadzmysłowych. Zapalanie kartek papieru jedynie siłą woli to niewinne igraszki wobec tego, co na własne oczy mógł zobaczyć Kosta Danaos. Okazuje się, że John Chang bez problemu lewituje, potrafi na zawołanie podróżować astralnie po całym wszechświecie, przenosić rzeczy na odległość, a także widzieć tzw. duchy, z którymi zresztą daje sobie radę jako egzorcysta. Czytając książkę w zasadzie nie ma wątpliwości, że jest to opis prawdziwych wydarzeń – ten człowiek mógłby dosłownie wywrócić do góry nogami cały współczesny świat nauki.
Ale ta książka ma jeszcze drugie dno. Pokazuje niezwykły wymiar naszego świata, o którym nawet my, ludzie Fundacji, nie wiedzieliśmy wcale. Oto na świecie jest grupa kilkunastu (tak ocenia sam John Chang) mistrzów energii Chi, którzy w swoim rozwoju doszli do tak wysokiego poziomu, że potrafią się nawzajem „wyczuwać” nawet na odległości kilku tysięcy kilometrów. Każdy z nich jest świadomy istnienia pozostałych. Ich moc jest wykraczająca poza ludzką wyobraźnię, w zasadzie jest tylko jedno dobre porównanie, do którego zresztą sięga sam autor książki Kosta Danaos. Ci ludzie są niczym Rycerze Jedi z „Gwiezdnych Wojen”, którzy wiedzą, że nie mogą używać swojej mocy służąc złu... Polecamy Wam tę książkę będąc pod ogromnym wrażeniem tego, co ze wniosła w naszą wizję świata.
Na koniec warto jeszcze raz przypomnieć sobie tę słynną scenę z kartką papieru, która zapala się tylko dzięki sile Johna Changa. Miał on ogromne pretensje do realizatorów filmu, że ośmielili się ją pokazać światu, gdyż wcześniej zabronił tego Chang. Twierdzi on bowiem, że jego nieżyjący już mistrz przekazał mu wiadomość, że jest absolutny zakaz ujawniania światu tej wiedzy, a zwłaszcza pokazywania możliwości mistrzów posługujących się energią Chi. Ale gdyby nie ten film, nikt z nas by się nie dowiedział o tym małym człowieku z Jawy...
/Fundacja Nautilus dziękuje wydawnictwu Limbus za przesłane książki/
Wracamy po krótkiej przerwie spowodowanej... ciężkim atakiem infekcji bakteryjnej, która zaatakowała naszą załogę. Było ciężko, ale już „wychodzimy na prostą”. ;)
25 LAT FUNDACJI NAUTILUS! ****** organizacja pozarządowa Fundacja Nautilus powstała w marcu 2001 roku i obchodzi właśnie 25 lat istnienia... czy możecie w to uwierzyć?! ***** 25 lat!
Nie, 8 mar 2026 17:35 | Ostrów, gmina Olszówka. Powiat Kolski, Województwo wielkopolskie . Rok 2008 lub 2009, sierpień. Jest godzina 23. Jestem na podwórku. Na niebie widzę podłużny obiekt, od którego bije niebieskie światło. Przemieszcza się powoli, zaczyna zwalniać, aż w końcu się zatrzymuje. Po chwili znowu rusza, zmienia kolor na czerwony i gwałtownie przyspiesza. Następnie wykonuje „bączka”, wylatuje w górę i znika.
Artykułem interesują się
Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.
Sobota, 7 marca 2026 | To Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO miało mieć naprawdę szokujący przebieg. Obce istoty doskonale wiedziały, że mają do czynienia z małym chłopcem, który z ciekawością rozglądał się po pomieszczeniu pojazdu UFO. Po chwili milczenia z wyraźnym rozbawieniem jedna z humanoidalnych istot złożyła mu niezwykłą propozycję.
Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies)
w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby
ją zamknąć.