Dziś jest:
Poniedziałek, 23 lutego 2026

„Dopóki składamy dowód, że panujemy nad faktem własnej zagłady, mówiąc o nim, zdaje się nam, że nigdy nie nastąpi.”
/Czesław Miłosz (z książki Dolina Issy)/

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz

Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie



Mała Krysia przybyła z gwiazd. Razem z dwoma kolegami!
Sob, 21 luty 2026 01:47 komentarze: brak czytany: 511x

Mała Krysia ma obecnie cztery lata. Kiedy miała trzy i pół roczku oświadczyła zdumionym rodzicom i babci, że ona przybyła na Ziemię z gwiazd w "statku kosmicznym". Towarzyszyło jej dwóch "kolegów". A w ogóle, to znała prawidłowe położenie wszystkich planet w Układzie Słonecznym, gdyż "widziała je z tego statku".Nie podobało jej się tylko to, że niektóre z nich są przedstawiane w książce o kosmosie.......

czytaj dalej

Mała Krysia ma obecnie cztery lata. Kiedy miała trzy i pół roczku oświadczyła zdumionym rodzicom i babci, że ona przybyła na Ziemię z gwiazd w "statku kosmicznym". Towarzyszyło jej dwóch "kolegów". A w ogóle, to znała prawidłowe położenie wszystkich planet w Układzie Słonecznym, gdyż "widziała je z tego statku".

Nie podobało jej się tylko to, że niektóre z nich są przedstawiane w książce o kosmosie w "niewłaściwym kolorze". Bo kiedy ona widziała je z tego statku, to wyglądały trochę inaczej, niż w tej książce, którą jej kupili rodzice po tym, jak usłyszeli od córki dziwne opowieści o jej "przybyciu z gwiazd".

Sprawa jest dokumentowana przez FN. Babcia Krysi (pani Lena) przysłała rysunki poprzez SMS.







zwiń tekst



Schody do nieba - moje dziecięce przebłyski reinkarnacji (XXI piętro)
Pt, 20 luty 2026 04:09 komentarze: brak czytany: 627x

Zanim skończyłam 10 lat, miewałam przebłyski dotyczące istnienia reinkarnacji. Widziałam energie astralne, czułam świat duchowy i miałam kolorowe, żywe sny, których nie do końca rozumiałam. Nikt w mojej rodzinie nie interesował się szczególnie tym, co mówiłam.Byłam wrażliwym dzieckiem i już w wieku przedszkolnym zaczęłam zadawać pytania, które dobrze pamiętam do dziś. Pytałam mamę i babcię, co było.......

czytaj dalej

Zanim skończyłam 10 lat, miewałam przebłyski dotyczące istnienia reinkarnacji. Widziałam energie astralne, czułam świat duchowy i miałam kolorowe, żywe sny, których nie do końca rozumiałam. Nikt w mojej rodzinie nie interesował się szczególnie tym, co mówiłam.

Byłam wrażliwym dzieckiem i już w wieku przedszkolnym zaczęłam zadawać pytania, które dobrze pamiętam do dziś. Pytałam mamę i babcię, co było, zanim weszłam do brzuszka, oraz którędy wychodzi się z ciała w momencie śmierci, aby wrócić do Boga.

Kiedy słyszałam, że nic nie ma, czułam, że to nieprawda - przecież pamiętałam biało-złotą przestrzeń, z której przyszłam. Gdy zadawałam dziwne pytania, rodzice patrzyli na mnie z dezorientacją. W zasadzie nikogo nie obchodziły „bzdury”, o których opowiadałam. Powtarzałam na przykład, że przyszłam tutaj, aby komuś pomóc i kogoś odnaleźć. W mojej głowie często pojawiały się pytania: kim jestem i co tutaj robię?

Jedną z moich ulubionych zabaw było budowanie dużych piramid z klocków. Ustawiałam je obok siebie i kontynuowałam ten rytuał niemal codziennie przez wiele miesięcy. Myślę, że nie była to przypadkowa zabawa – wręcz przeciwnie, odbijała moją pamięć reinkarnacyjną. Na pytanie babci, co robię jako cztero- czy pięcioletnie dziecko, odpowiadałam, że buduję „schody do nieba”.


Od najmłodszych lat towarzyszyło mi również wyraźne wspomnienie momentu „poza ciałem”, który miał miejsce, gdy byłam jeszcze noworodkiem. Rozmyślałam o nim już w przedszkolu.

Unosiłam się nad dobrze znanym mi osiedlem w moim mieście. Miałam wrażenie, że jestem jedynie małym punktem świadomości – jakby samymi oczami. Obraz był czarno-biały, a przemieszczanie przypominało zmianę klatek w filmie. W jednej chwili znajdowałam się tam, gdzie kierowałam myśl.

W pewnym momencie postanowiłam zlecieć w dół. Z dużym impetem „wpadłam” w swoje niemowlęce ciało leżące w wózku. Mama stała odwrócona tyłem, oparta o barierki mostu nad rzeką.

W chwili, gdy znalazłam się w tym małym ciele, zaczęłam płakać. Wtedy mama podeszła do mnie i wzięła mnie na ręce.

W dorosłym życiu opowiedziałam jej o tej sytuacji. Okazało się, że doskonale ją kojarzyła i była zaskoczona tym, co mówię. Odpowiedziała:

– Dziecko, to prawda. Pamiętam tę sytuację, bo byłam wtedy zamyślona i przygnębiona. Odwróciłam się i podeszłam do ciebie, bo zaczęłaś kaszleć. Myślałam, że się krztusisz. To rzeczywiście było nad rzeką, na moście. Miałaś wtedy kilka miesięcy.

Mama była zdziwiona, że pamiętałam jej fryzurę, kolor sukienki, kocyka i wózka.

W wieku 7 lat ogromne wrażenie zrobił na mnie jeden z odcinków serialu Z Archiwum X. Od razu poczułam, że to, co zobaczyłam, ma sens – jakby ta historia rezonowała ze mną na głębszym poziomie.

Odcinek opowiadał o chłopcu żyjącym w trudnej rodzinie, zaniedbywanym przez rodziców. Był osamotniony i nieśmiały, a mama często wymierzała mu kary, na które nie zasługiwał. Pewnego dnia zaprzyjaźnił się z kobietą mieszkającą na pobliskim osiedlu. Była dla niego życzliwa i interesowała się jego losem. Kobieta była w ciąży.

Któregoś dnia chłopiec, wybiegając z domu, wpadł pod samochód. Trafił do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. W tym samym czasie wspomniana kobieta została przyjęta na oddział, ponieważ rozpoczął się poród. W odcinku pokazano wędrówkę duszy bohatera, który po śmierci wcielił się w jej nowo narodzone dziecko. Od tej pory znalazł się przy kochającej matce, która długo na niego czekała.

Historia ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Byłam na początku szkoły podstawowej i poczułam, że reinkarnacja musi być faktem.

W wieku 8–9 lat zaczęłam doświadczać epizodów widzenia aury wokół swojego ciała i innych osób. Pojawiały się u mnie bóle głowy oraz mrowienie w okolicy tzw. trzeciego oka. Drażniły mnie ostro zakończone przedmioty – noże czy kanty mebli. Gdy bawiłam się na podłodze, odczuwałam dyskomfort w okolicach oczu i czoła, kiedy moja głowa zbliżała się do twardych krawędzi.

Pierwszy raz zobaczyłam aurę w szkole. Kiedy nauczycielka pisała flamastrem na białej tablicy, widziałam wokół niej kolorową poświatę lub lejki wychodzące z jej uszu i gardła. Początkowo patrzyłam na to spontanicznie, nie rozumiejąc, że jest to coś niecodziennego.

Aurę widziałam także nocą. Gdy kiedyś byłam chora, tata przyniósł mi lekarstwa. W ciemnym pokoju zobaczyłam przyczepiony do jego głowy biały lejek o długości około 20 cm. Obserwowałam go przez kilka minut. Dziś wiem, że były to czakry, a nie mój wymysł czy urojenie.

Innym wyraźnym doświadczeniem była sytuacja u koleżanki. Nie miałam wtedy więcej niż 10 lat. Nagrywałyśmy układ taneczny na kasetę wideo. W pewnym momencie koleżanka postanowiła umyć włosy, aby lepiej wyglądać. Poszłyśmy do łazienki. Nachyliła się nad umywalką i odkręciła wodę, a ja radośnie podskakiwałam za nią, patrząc w duże lustro. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa.

Nagle, gdy wspięłam się na palce, zobaczyłam, jak z okolicy mojej klatki piersiowej dynamicznie wydobywa się gęsty, zielony dym, który następnie unosi się nad głowę i rozlewa na boki niczym fontanna. Wyglądało to tak, jakby coś otworzyło się z innej przestrzeni i otuliło moje ciało. Był to najintensywniejszy epizod widzenia aury w moim życiu – sięgała około 30–40 cm i była w ciągłym ruchu.

Zaniemówiłam. Pierwszą myślą było to, że jest to jakiś duch. Zjawisko trwało około minuty. O tej i innych sytuacjach nie powiedziałam nikomu.

Były to czasy, gdy nie było jeszcze swobodnego dostępu do internetu, dlatego ze swoim zagubieniem i emocjami pozostawałam sama. Minęło wiele czasu, zanim zdobyłam informacje, które uporządkowały moje doświadczenia.

Około 13. roku życia zaczęłam szukać odpowiedzi w książkach, między innymi w pobliskiej bibliotece. Trafiłam tam na publikacje dotyczące nie tylko UFO, lecz także innych zjawisk niewyjaśnionych, co pomogło mi stopniowo poukładać wątpliwości.

Ciągłość tych niezwykłych doświadczeń sprawiła, że nie zapomniałam o tym, co dla mnie ważne. W wieku kilkunastu lat intensywnie zainteresowałam się ezoteryką i rozwojem duchowym, aby samodzielnie odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania.

Na zakończenie chciałabym podzielić się refleksją dotyczącą wrażliwości małych dzieci. Wiele z nich rodzi się z otwartym sercem i umysłem - są jak czyste odbiorniki, które wciąż pamiętają świat duchowy, z którego przyszły. Nie mają jeszcze filtrów narzuconych przez dorosłych - społecznych norm, sceptycyzmu czy lęku przed „dziwnością”.

Ich pytania, wizje i odczucia, podobnie jak moje w dzieciństwie, płyną prosto z duszy, ponieważ nie oddzieliły się jeszcze od źródła, z którego wszyscy pochodzimy.

Jednak w okresie socjalizacji, gdy zaczynają chodzić do szkoły i uczą się zasad tego świata, wiele z nich stopniowo zapomina. Dorośli i otoczenie często wmawiają im, że to „tylko wyobraźnia”, a codzienne obowiązki - nauka, zabawa i dostosowanie się - zagłuszają subtelne głosy duszy.

Z czasem dar ten przygasa, a jeśli nie jest pielęgnowany, umysł uczy się skupiać wyłącznie na tym, co materialne. Pamięć o snach, aurze i innych wymiarach zostaje wyparta.



zwiń tekst



TAKI DROBIAZG Z REINKARNACJI... FRANCUSKI SŁOWNIK, A WSZYSTKIE SŁOWA DOBRZE ZNANE!
Pon, 16 luty 2026 08:19 komentarze: brak czytany: 887x

Dzień dobry Panie Robercie, chcę się podzielić moimi historiami, odczyta Pan lub nie, ale myślę, że warto to tutaj zostawić. [...]W latach 90, jeszcze przed moim przyjściem na świat moja rodzina świętowała roczek mojego brata. Moi rodzice wraz z małym bratem zajmowali górę domu wybudowanego w latach 60 przez moją babcię, babcia mieszkała na dole. Mój dziadek od dokładnie roku już nie żył, zmarł 16.......

czytaj dalej

Dzień dobry Panie Robercie, chcę się podzielić moimi historiami, odczyta Pan lub nie, ale myślę, że warto to tutaj zostawić. [...]

W latach 90, jeszcze przed moim przyjściem na świat moja rodzina świętowała roczek mojego brata. Moi rodzice wraz z małym bratem zajmowali górę domu wybudowanego w latach 60 przez moją babcię, babcia mieszkała na dole. Mój dziadek od dokładnie roku już nie żył, zmarł 16 czerwca w urodziny mojego brata. Mój dziadek nie mieszkał z moją babcią, byli skłóceni, nie utrzymywał za bardzo kontaktu z rodziną. 

Rodzina świętuje roczek w salonie, brakowało jeszcze kilku gości, ktoś nacisnął klamkę, akurat mój tato patrzył na drzwi gdzieś tam między rozmowami i powiedział: "mamo, tutaj jesteśmy chodź!" bo nikt nie wchodził przez te drzwi, myśleli wszyscy, że to babcia, jednak gdy tato zajrzał za drzwi nikogo nie było.

Sytuacja ta powtórzyła się kilkukrotnie, nawet mi. Miałam może 14-15 lat, siedziałam w swoim pokoju na łóżku i ktoś złapał za klamkę i zaczął otwierać drzwi, myślałam, że to babcia mieszkająca na dole, jednak nikogo za drzwiami nie było.

Pamiętam także doskonale dzień moich urodzin, to były moje 12 urodziny, wszystkie moje koleżanki poszły już do domu i siedząc na łóżku widziałam smugę idącą po panelach, następnie przesunął się leżący na podłodze plecak. 

W tym domu także były sytuacje dzwonienia dzwonkiem do drzwi, stukanie, szuranie. Do dzisiaj tak jest, aktualnie mieszka tam mój brat ze swoją rodziną, niedawno słyszał jak w nocy szklanka na biurku się sama przesunęła.





Uznałam, że ta historia może też być ciekawa, może słyszał Pan o czymś takim.

Kiedy wchodziło się do tego domu naprzeciwko znajdował się korytarz na wprost była kuchnia mojej babci. Początki lat 00s, mała miejscowość, aktualnie niewielkie miasto, ale wtedy wszyscy się znali. Były ferie lub wakacje, pamiętam, że miałam wolne, miałam może 7-8 lat. Babcia miała otwarte drzwi w kuchni, robiłyśmy naleśniki. Nagle słyszy, że wchodzi do domu mężczyzna i kieruje się po schodach na górę. Facet wyglądał jak wyjęty z planu "Chłopów" czy "Pana Wołodyjowskiego". Miał zielone palto (?), a z tyłu łuk. Babcia się spytała kim jest i dlaczego chciał iść na górę, on wziął naleśnika i zaczął się zachwycać, mówiąc, że czegoś takiego nigdy nie jadł. Nie pamiętam co jeszcze mówił, ale wyszedł i nikt go nigdy nie widział. Oczywiście, mógł to być jakiś przyjezdny, ale było to dosyć dziwne!


Miałam też sytuację, że w nocy obudziłam się i zobaczyłam zarys mężczyzny w garniturze i w kapeluszu i później kilka miesięcy spałam z mamą, bo okropnie się bałam.

Mój brat jest wędkarzem, często w lecie jeździ na noc na staw, aby łowić ryby. W 2008 roku widział wraz z kolegą jak nad stawem leciała kula świetlista i nagle wystrzeliła do góry i zniknęła

Mając takie doświadczenia od dziecka gdzieś tam zawsze interesowałam się takimi zjawiskami, a z babcią spędzałam dużo czasu i zadawałam jej pytania typu, dlaczego ludzie umierają i się spytałam czy odwiedzi mnie kiedyś jak umrze, zapewniła mnie, że tak. 

Babcia zmarła w 2019 roku i rzeczywiście przyszła do mnie we śnie. Śniła mi się jako świetlista, jasna postać, była młoda, taka szczęśliwa. Spytałam co tutaj robi, przecież nie żyje. Ona odpowiedziała mi, że wreszcie opuściła to stare, zmęczone ciało i jest wolna. 

W międzyczasie ja wraz z rodzicami przeprowadziłam się do nowego domu, w tej samej miejscowości. Był to czas kiedy chodziłam do technikum, pewnej nocy obudziłam się i zauważyłam przy łóżku lewitującą niebieską, świetlistą istotę. Była to kobieta, biła od niej bardzo dobra energia, nie bałam się. Przykryłam się kołdrą i zasnęłam ponownie i dopiero poczułam się wystraszona rano jak wstałam, doskonale pamiętałam tą postać, jednak w chwili kiedy ją widziałam nie bałam się. 

Później było w miarę spokojnie, po czasie przeprowadziłam się na studia do Wrocławia i przyjechałam do rodziców. Poszłam do swojego pokoju, położyłam plecak na ziemi  i zeszłam na dół do kuchni. Po jakimś czasie wróciłam i patrzę, że pod plecakiem jest woda, podłoga jest mokra, plecak jest mokry, uznałam to za dziwne, ale jeszcze dziwniejsza będzie następna rzecz, do której chcę nawiązać. 

W zeszłym roku przyjechałam do rodziców, przyszły też moje bratanice no i bawiłam się z dziećmi w moim pokoju. Wieczorem normalnie poszłam spać i rano obudziłam się w mokrym łóżku. Łóżko było mokre, wilgotne, tak samo moja piżama, gdzieś tam zwaliliśmy to na te dzieci, że bawiły się na łóżku chociaż wcale ich nie widziałam ze szklanką na łóżku. Po miesiącu przyjechałam do rodziców znów na weekend i było to samo, lodowato mokre łóżko, coś mnie podkusiło, aby rozłożyć łóżko i zajrzeć do środka i była tam plama stojącej wody. To jest bardzo niewytłumaczalne, bo tam nie ma żadnej wilgoci, próbowaliśmy to zracjonalizować, nie da się tego wyjaśnić, żaden pot, żadna rura pęknięta.


3 lata temu pojechałam z mamą i ciocią do miejscowości rodzinnej mojej mamy, aby odwiedzić grób dziadka. Jest to niewielka wieś, na wzgórzu znajduje się cmentarz, niewielki, zasięgiem wzroku można go cały ogarnąć. Ciocia wraz z mamą sprzątały grób dziadka, ja poszłam się przejść po cmentarzu. Chodzę sobie powoli alejkami, kontempluję i nagle usłyszałam dużo głosów, jakbym weszła to pokoju pełnego rozmawiających ludzi i taki wyraźny głos "chodź tu". Trwało to kilka sekund i nagle znów ta cmentarna cisza. W pierwszej chwili zaczęłam to racjonalizować, rozejrzałam się na każdą stronę, ale nikogo nie było. Wróciłam do mamy i cioci, opowiedziałam im to no i poszłyśmy do auta, cała wizyta może trwała na cmentarzu 15 minut. Przyjechałyśmy sprawnym autem, wsiadamy do auta i tak coś krzywo jedziemy..mama po przejechaniu kilkuset metrów zatrzymała się i okazało się, że nie mamy powietrza w jednej oponie. Później okazało się, że była ona przebita od "środka". 

Jeszcze opiszę Panu moje dojście do reinkarnacji. Jak byłam dzieckiem, pamiętam, że miałam słownik języka angielskiego dla dzieci i na ostatniej stronie były obrazki innych słowników z tej serii, pamiętam, że poprosiłam ojca, aby mi kupił języka francuskiego, a on mi odpowiedział, żebym się najpierw polskiego dobrze nauczyła i do mnie bardzo uderzyło, bo czułam całą sobą, że chcę ten słownik. Później także bardzo mnie ciągnęło do tego języka, ale nie było czasu i przestrzeni na naukę jego. Paradoksalnie uratowała mnie pandemia, wtedy zaczęłam się uczyć francuskiego na własną rękę, raczej z piosenek, filmów, bardzo mnie ciągnęło też do Francji, pojechałam do Francji na ostatnim roku studiów magisterskich na wymianę tam, zrobiłam sobie certyfikat na C1, bardzo łatwo mi przyszła nauka tego języka, mam wrażenie, że bardziej go sobie przypomniałam niż uczyłam się go na nowo. 

życzę Panu wszystkiego dobrego, chcę Panu podziękować za szerzenie prawdy. To niezwykle trudna sprawa w naszym społeczeństwie. Rozumiem Pana kompletnie i wspieram ;)


Pięknie Pani dziękuję za te historie. Takie opowieści są dla mnie na wagę złota. One pokazują, że istnieje ten świat, o którym mówię od tylu lat. Kłaniam się Pani nisko! RB



zwiń tekst



PRZYWOŁAŁAM UFO... OD TERAZ WIERZĘ, ŻE TO JEST MOŻLIWE!
Śr, 21 sty 2026 09:32 komentarze: brak czytany: 1901x

To jedna z moich osobistych historii. Myślę, że nadaję się do działu XXI piętro. W przypadku jej akceptacji proszę o podpisanie artykułu bez mojego nazwiska. Historia, którą przeżyłam, wywarła na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawiła, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości w temacie istnienia obiektów pozaziemskich. Doświadczyłam świadomego przywołania obiektu UFO, który pojawił się w trudnym, emocjonalnie.......

czytaj dalej

To jedna z moich osobistych historii. Myślę, że nadaję się do działu XXI piętro. W przypadku jej akceptacji proszę o podpisanie artykułu bez mojego nazwiska. Historia, którą przeżyłam, wywarła na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawiła, że pozbyłam się wszelkich wątpliwości w temacie istnienia obiektów pozaziemskich. Doświadczyłam świadomego przywołania obiektu UFO, który pojawił się w trudnym, emocjonalnie dla mnie momencie.

Byłam wtedy na rozdrożu i nie potrafiłam odnaleźć się w życiu. Stało się to na przełomie 2016 i 2017 roku; dokładnie już nie pamiętam, wiem, że były to letnie miesiące, około godziny 1-2 w nocy.

Przeżywałam wtedy pewne problemy i, jak to mam w zwyczaju, modliłam się w kierunku nieba, ponieważ zawsze wierzyłam, że to pomaga i wzmacnia cały proces. Tak było również i tym razem. Stałam przy szeroko otwartym oknie i prosiłam Boga o pokazanie mi właściwej ścieżki. Było to drugie piętro, a na wysokości mojego wzroku znajdowało się kilka drzew. Na zewnątrz panowała cisza i spokój.

Na koniec modlitwy, kiedy wciąż jeszcze czułam rezygnację, pomyślałam sobie w duchu: „I w dodatku nie mogę nic zobaczyć” - mając na myśli konkretnie obiekty UFO. I dokładnie w tej sekundzie, kiedy w moim umyśle pojawiło się to zdanie, wydarzyło się coś niebywałego.
Nagle, z prawej strony, dosłownie znikąd, wyłonił się jak piorun złoty dysk, który przemknął poziomo na wysokości drzew, a więc również na wysokości mojego wzroku. Następnie obiekt tuż przede mną skręcił pod kątem prostym, praktycznie bez hamowania. Kiedy zmieniał kierunek, nie był już złotym dyskiem, lecz srebrną, metaliczną kulą o średnicy nie większej niż metr.

Myślę, że mogła mieć około 60 cm. Dysk natomiast mógł mieć około 2 metrów może ponad metr. Kiedy dysk płynnie zmienił się w kulę, wciąż go obserwowałam, ani na chwilę nie spuszczając z oczu. Po skręcie pod kątem prostym kula bezgłośnie pomknęła w kierunku nieba, jakby została odbita z dużą siłą. Poruszała się znaczną prędkością, ale na tyle wyraźnie, że wiedziałam, z czym mam do czynienia. Byłam tak oszołomiona, że nawet nie przyszło mi do głowy, aby sięgnąć po telefon i cokolwiek nagrać. Wszystko działo się tak szybko i w moim odczuciu było całkowicie intencjonalne i zamierzone. Śledziłam ten obiekt bez przerwy z szeroko otwartymi oczami.


W pewnej chwili, kiedy już był bardzo wysoko, zatrzymał się, a następnie powoli zaczął płynąć po niebie. Ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, co to takiego. Kiedy kula zniknęła z mojego pola widzenia, nogi mi dygotały z emocji. Zatrzasnęłam okno i zaczęłam powtarzać do siebie: „O Boże, o Boże”. Pamiętam, że poszłam do drugiego pokoju do mojego partnera, który miał słuchawki na uszach i pracował przy komputerze. Chaotycznie próbowałam opowiedzieć mu, co się wydarzyło, ale w pierwszej chwili mi nie uwierzył.

Zresztą wcale mu się nie dziwię. Poszłam więc do łóżka i zakryłam się kołdrą. Czułam wtedy duży niepokój i szok poznawczy - nie wiedząc, co mam ze sobą zrobić. Nie mogłam się pozbierać, bo nie dość, że uświadomiłam sobie, że jestem obserwowana, to jeszcze wszystko, w co wierzyłam od tylu lat, musi być prawdą. Nie byłam w stanie zasnąć z przejęcia, ponieważ ciągle przeżywałam fakt, że obiekt zareagował w sekundę na moje myśli. Czekałam, aż nastanie ranek, aby móc zadzwonić do mamy. Kiedy opowiedziałam jej o wszystkim, uwierzyła mi, mówiąc, że „coś musiało się przebić z innego wymiaru”.

Dodała również: „Dziecko, ja wiem, że ty nie kłamiesz, a w takich sprawach to już szczególnie”. O tej historii opowiedziałam zaledwie kilku osobom - wiadomo, jak reaguje się na takie rzeczy. Z drugiej strony trudno jest udowodnić tak subiektywne i duchowe przeżycie, zwłaszcza kiedy nie ma się czasu, aby sięgnąć po telefon. Wiem, że to, co zobaczyłam, miało być tylko dla mnie - jakby chciało mnie ukierunkować, pocieszyć i dać nadzieję na przyszłość. Nie mam wątpliwości, że tak było.

Anna

[dane do wiad. FN]

 

Komentarz FN

Autorkę relacji bardzo dobrze znamy i gwarantujemy jej wiarygodność. Temat "przywołania UFO" jest potwierdzony innymi relacjami. Zdarza się to rzadko, ale się zdarza. Przykładem może być fotografia wykonana w 1996 roku, kiedy podobna próba przywołania obiektu UFO miała miejsce pod Warszawą. Zdjęcie było wykonane aparatem na zwykłe klisze. Po wywołaniu zdjęcia okazało się, że jest na nim dziwny obiekt.

 


I jeszcze jedna relacja z naszego archiwum:

From: [...]
Sent: Sunday, September 19, 2021 8:35 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: .

Obejrzałem kiedyś program, gdzie ktoś mówił o tym jak przywołać ufo, mówili tam zeby wyobrazić sobie błękitny trójkąt i zacząć mówić myślami, zacząłem medytować na wielkiej polanie i powiedziałem : Plejadjanianie, mam na imię Przemek, jestem z planety ziemia i proszę was o kontakt. Po około 30 sekundach na wprost mnie na horyzoncie pojawił się klasyczny dysk coś w kształcie oka i pierwszy raz w życiu przetarłem oczy żeby zobaczyć, czy nic mi się nie wydaje i ten obiekt był tam cały czas, na lewej krawędzi zapalało się i gasło błękitne światełko i obiekt zaczął się delikatnie obniżać i zaczął lecieć w moją prawo stronę, obróciłem się o 45 stopni, aż zniknął za drzewami i powróciłem do poprzedniej pozycji i zobaczyłem, że dogania go identyczny lecąc już szybciej i w tym te błękitne światło paliło się już cały czas na na lewej krawędzi.



From:[...]
Sent: Sunday, September 19, 2021 8:16 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: .

Witam, pisałem już kiedyś do państwa, jak i do innych osób np. Pana Janusza Zagorskiego i nikt mi wtedy nie odpowiedział, to było 9 lat temu, gdy przywołałem telepatycznie ufo. Chętnie bym to Państwu opowiedział.



zwiń tekst



PISZĘ DO PANA W TEMACIE 'LUDZIE JAK BOGOWIE'
Sob, 13 wrz 2025 06:28 komentarze: 4 czytany: 6411x

Witam Panie Robercie, Od kilku dni „odkrywam” Pana wywiady. Jest to odpowiedni moment na mojej drodze duchowej bo wiele spraw, o których Pan mówi jest mi znajomych i się pod nimi podpisuję.Chciałam się podzielić tym czego u Pana nie usłyszałam. W skrócie:Bruno Groning- żył w latach 1906- 1959.Urodził się w Gdańsku, ojciec Polak, matka Niemka. Uzdrawiał od dzieciństwa. Był „Panem.......

czytaj dalej

Witam Panie Robercie, Od kilku dni „odkrywam” Pana wywiady. Jest to odpowiedni moment na mojej drodze duchowej bo wiele spraw, o których Pan mówi jest mi znajomych i się pod nimi podpisuję.

Chciałam się podzielić tym czego u Pana nie usłyszałam. 


W skrócie:

Bruno Groning- żył w latach 1906- 1959.

Urodził się w Gdańsku, ojciec Polak, matka Niemka. Uzdrawiał od dzieciństwa. Był „Panem materii”. Wyłączał radio kładąc na nim rękę, naprawiał samochody itp.

Po wojnie przesiedlony do Niemiec tam zajął się pomaganiem przesiedleńcom. Nigdy za swoją pomoc nie brał pieniędzy. Miał zdolność alokacji. Mówił o miłości do bliźniego, oddzieleniu się od złych myśli, mówieniu i czynieniu tylko dobra. Do tej pory uzdrawia, uzdrawiają jego zdjęcia i filmy o nim.

Mówił, że jest wysłannikiem Boga, a kto go rozpozna (kim jest naprawdę) niech tą wiedzę zostawi dla siebie.

 Gdyby miał Pan chwilkę polecam filmy na youtube nakręcone przez ludzi należączych do Koła Przyjaciół Bruno Groninga. Fenomen uzdrowienia – o jego życiu, z relacjami świadków i osób, które uzdrowił za życia. Fenomen Bruno Groning – o współcześnie uzdrowionych ludziach i działalności Koła.

 Wspominał Pan w wywiadach, które oglądałam, o wielkiej katastrofie, która nas czeka.Ojciec Czesław Klimuszko ma jedną przepowiednię, której się trzymam i innych już nie słucham.

Przepowiedział wojnę na Ukrainie- „będzie wojna obok Polski, która nas nie obejmie”. Mówił, że potem, po podpisaniu wszystkich traktatów pokojowych na świecie „rakiety spadną do morza i powstanie wielka fala”. Zaleje Włochy, część Europy u nas woda podejdzie pod Elbląg.

Zalane będzie 10% Polski.. Mówił, że stanie się to w okresie 50 lat od momentu kiedy ta wizja się mu pokazała, a czas ten mija w 2028 roku, oraz że wszyscy Polacy powinni wracać do Polski bo tu będzie bezpiecznie.

 Jest też na youtube czytana jego książka „Moje widzenie świata”, w której wiele wyjaśnia ze swoich zdolności jakie się w nim ujawniły po skatowaniu przez Niemców w czasie wojny.

 Mówił Pan o małych dzieciach, które mają jeszcze połączenie ze światłem. W książce Anke Evertz „9 dni w nieskończoności” autorka pisze, że zostało jej pokazane, że w trakcie dorastania od tego światła zaczyna nas oddzielać ciemny kokon.

I tracimy z tym światłem bezpośrednią łączność. Ale to światło nigdy nas nie opuszcza, jest zawsze z nami. Dużo rzeczy zostało jej ukazane po wypadku.



zwiń tekst



PRZEŻYŁAM ŚMIERĆ KLINICZNĄ, A POTEM STAŁO SIĘ COŚ DZIWNEGO
Wt, 5 sie 2025 14:21 komentarze: 1 czytany: 5294x

Nazywam się Wioletta  [...] i przeszłam niezwykłe doświadczenie, które łączyło w sobie elementy stanu przypominającego śmierć kliniczną. Podczas tego przeżycia leciałam przez tunel i widziałam bardzo jasne światło. Po powrocie byłam przekonana, że nie jestem człowiekiem, lecz istotą z kosmosu. Miałam wrażenie, że moja twarz przypomina wygląd istot pozaziemskich: dużą, niekształtną głowę, duże.......

czytaj dalej

Nazywam się Wioletta  [...] i przeszłam niezwykłe doświadczenie, które łączyło w sobie elementy stanu przypominającego śmierć kliniczną. Podczas tego przeżycia leciałam przez tunel i widziałam bardzo jasne światło. Po powrocie byłam przekonana, że nie jestem człowiekiem, lecz istotą z kosmosu.

Miałam wrażenie, że moja twarz przypomina wygląd istot pozaziemskich: dużą, niekształtną głowę, duże, lekko skośne oczy i mały nos, co wywoływało u mnie ogromną panikę i strach przed spojrzeniem w lustro. Jestem prawdopodobnie jedyną osobą na świecie, która przeżyła tak unikalne doświadczenie i chętnie dzielę się swoją historią, by inspirować innych.”

/dane do wiad. FN/




zwiń tekst



SEN O NAGŁEJ APOKALIPSIE
Czw, 24 lip 2025 08:34 komentarze: brak czytany: 5213x

Miałem dzisiaj dość nietypowy sen...a nietypowy bo powiem szczerze, że rzadko śni mi się coś po czym w strachu się budzę. Śniło mi się, że jestem na dworze z żoną i dzieckiem. Byliśmy nieopodal jakiś bloków mieszkalnych w mieście. W głowie/myślach miałem informacje, że w tv kilka dni wcześniej wspominali że gdyby się coś działo to należy szybko się zbierać i zabrać ze sobą konserwy i jakieś "race" .......

czytaj dalej

Miałem dzisiaj dość nietypowy sen...a nietypowy bo powiem szczerze, że rzadko śni mi się coś po czym w strachu się budzę. Śniło mi się, że jestem na dworze z żoną i dzieckiem. Byliśmy nieopodal jakiś bloków mieszkalnych w mieście. W głowie/myślach miałem informacje, że w tv kilka dni wcześniej wspominali że gdyby się coś działo to należy szybko się zbierać i zabrać ze sobą konserwy i jakieś "race" do wystrzelenia. Nie wiem czy te race to miały być ostrzegawcze czy miału służyć jako broń... Ta informacja w głowie to oczywiście było także w śnie... No i w pewnym momencie tak jakby niespodziewanie ogromna chmura zaczęła błyskać tak jakby w niej zaczęły wybuchać bomby i zrobiła się czerwono-pomarańczowa i z tej chmury zaczęli skakać spadochroniarze ubrani na czarno.... Strach i wręcz lek jak poczułem we śnie był nie do opisania.... Natychmiast krzyknąłem do żony we śnie abyśmy szybko czym prędzej uciekali i abyśmy zabrali z domu te race i konserwy. Oczywiście w przerażeniu się obudziłem. Czułam we śnie nie tylko sam strach przed tym że jakieś obce wojsko przyjdzie i strzeli do mnie z broni i mnie zabije ale wręcz lek nie do opisania, że to co oni zrobią nam to jest okropieństwo jak strach przed najgorsza formą tortur.

Czy mogę Pana prosić o artykuł/nagranie bądź informacje co aktualnie się dzieję w relacjach między państwami a czego telewizja nam nie mówi? Nie mówię tu oczywiście o żadnym spisku tylko uważam że Pan jako dziennikarz na pewno ma więcej informacji i analiz których w telewizji się nie porusza, chociażby aby nie siać paniki.

Pozdrawiam serdecznie
Rock10




zwiń tekst



Dziwny pasażer
Pt, 11 kwi 2025 18:23 komentarze: 4 czytany: 6703x

Historia która mi się przydarzyła miała miejsce na początku sierpnia 2005.Prowadzę mały zakład krawiecki pod Częstochową i czzęsto jeżdże do Andrychowa po tkaniny trasą A1.Będąc nieco wcześniej w magazynie (ok. miesiąca ) okazało się że jest przeceniona tkanina z 10 zł z mb na 6 zł.Zdeklarowałem się że kupię cała partię ok.1000 mb ,ale nieco później z powodu braku wolnych srodków na ten cel.Mozna .......

czytaj dalej

Historia która mi się przydarzyła miała miejsce na początku sierpnia 2005.
Prowadzę mały zakład krawiecki pod Częstochową i czzęsto jeżdże do Andrychowa po tkaniny trasą A1.Będąc nieco wcześniej w magazynie (ok. miesiąca ) okazało się że jest przeceniona tkanina z 10 zł z mb na 6 zł.

Zdeklarowałem się że kupię cała partię ok.1000 mb ,ale nieco później z powodu braku wolnych srodków na ten cel.Mozna by było powiedziec że jest sprzedana.Piszę o tym ponieważ ma to według mnie związek z tym co mnie spotkało na początku sierpnia.
Wracałem wtedy również z Andrychowa ale z innymi tkaninami.Mam w zwyczaju zabierać po drodze osoby które chcą jechać w tym samym kierunku .Na wysokości Dąbrowy Górniczej w kierunku Częstochowy zatrzrymuje mnie mężczyzna bardzo w moim odczuciu zaniedbany(brudy,spodnie w strasznym stanie, koszula flanelowa poobtargiwana itp.)
zatrzymałem się ponieważ jego twarz robiła wrażenie uczciwego i ciepłego człowieka.


On wsiadł i bez słowa zamknąl drzwi samochodu a ja ruszyłem.Po dłuższej chwili zapytałem dokąd chce jechać ale on nie odpowiadał.Troche się wystraszyłem , ale po moim stanowczym pytaniu dzie jedzie odpowiedział łamaną polszczyzną że na Litwę lub Łotwę , tego już dokładnie nie pamietam. Wyciagnąl z torby paszport i mi go pokazał.Myślałem że zepsuł mu się samochód ale on mi opowiedział że wraca autostopem z Pragi w Czechach dzie pracował ok.dwóch miesięcy za 500 koron(tak ok.60 zł) ale gdy skończył ,Czech go wyrzucił nie płacąc nawet tych marnych pieniędzy. 

Zrobiło mi się bardzo żal tego człowieka .W torbie miał tylko 10 butelek po piwie i tłumaczył mi że za nie kupi sobie wodę do picia.Chciałem pomóc jakoś temu człowiekowi ale nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy.Przed Częstochową wytłumaczyłem mu że muszę skręć z trasy i że musi juz wysiadać.Przed wyjściem dałem mu 40 zł bo tyle akurat miałem żeby kupił sobie coś jedzenia.Był bardzo zadowolony wręcz szczęśliwy.Gdy wysiadł odruchowo spojrzałem w prawe lusterko jak zostawał na drodze a on zrobił jak gdyby gest błogosławieństwa w moim kierunku.

Od momentu kiedy wsiadł do samochodu  w środku był niewyobrażalny po prostu smród i w czasie kiedy  z nim rozmawiałem zastanawiałem się czy uda mi się później doprać tapicerkę aby dało się tym samochodem dalej jeździć.

Gdy wysiadł ujechałem może 500 m i w samochodzie zapanował przemiły zapach tak intensywny że gdybym nosił perfumy to byłbym pewny że się rozlały.Był zapach albo jaśminu albo delikatnego różu .Nie potrafię tego opisać.Zapach był bardzo miły i trwało to nie dłużej niz minuta.Po tamtym smrodzie nie było ani śladu.

Wróciłem do domu o to opowiedziałem w rodzinie ale najciekawsze stało się nastepnego dnia rano.Z zakładu w Andrychowie zadzwoniła pani żeby przyjechać po tą zamówiona tkaninę ponieważ została jeszcze raz przeceniona na 3 zł za mb.Tak za dane 40 zł wróciło do mnie 3000 zł .
Prosze o komentarz do tej sprawy bo różne rzeczy chodza mi po głowie.
Pozdrawiam
P.S. Jestem Stałym czytelnikiem Nautiliusa i bardzo mnie te rzeczy interesują



zwiń tekst



Spotkanie ze sceptykiem - 2 kwietnia 2025
Śr, 2 kwi 2025 04:53 komentarze: 4 czytany: 3952x

Ktoś widział UFO? Litości... jakie UFO?! Wszystkie te relacje o UFO jako pojazdach obcych cywilizacji to brednie ludzi, którzy najczęściej wypełniają psychiatryki. Nie ma żadnych dowodów na to, że Ziemię odwiedzają pojazdy z innych światów... żadnych! Opowieści rodem z mchu i paproci o spotkaniach z UFO to majaki naiwniaków, często zwykłych nawiedzeńców i świadczyć mogą o zaburzeniach psychicznych.......

czytaj dalej

Ktoś widział UFO? Litości... jakie UFO?! Wszystkie te relacje o UFO jako pojazdach obcych cywilizacji to brednie ludzi, którzy najczęściej wypełniają psychiatryki. Nie ma żadnych dowodów na to, że Ziemię odwiedzają pojazdy z innych światów... żadnych! Opowieści rodem z mchu i paproci o spotkaniach z UFO to majaki naiwniaków, często zwykłych nawiedzeńców i świadczyć mogą o zaburzeniach psychicznych.

To także fantasmagorie ludzi z halucynacjami, ale niestety w dużej mierze zwykłe kłamstwa przeróżnej maści cwaniaków i oszustów, które niektóre naiwne osoby biorą za dobrą monetę, a oni sami na takich opowieści zarabiają pieniądze żerując na ludzkiej naiwności. Nie ma żadnych wizyt na Ziemi z innych światów... nie ma i już! Wszystkie te pożal się boże obserwacje UFO nie mają żadnej wartości. Że co? Że ileś tam osób widziało jakiś obiekt w powietrzu w tym samym czasie? Pentagon czy Kongres USA tym tematem się zajął? No i co z tego? Nic z tego nie wynika, nic nie oznacza! Po pierwsze istnieją zbiorowe halucynacje, a po drugie to jedynie dowody na "ćwiczenia określonych wojsk", które mają po prostu nowoczesne drony. Opowieści o śmierci klinicznej i opuszczaniu ciała fizycznego przez duszę? Litości... nie rozśmieszajcie mnie! Toż to zwykłe zaburzenia padaczkowe. Zwykłe, banalne, wyjaśnione dawno przez naukowców.


Drodzy Państwo, zawsze marzyłem o zarejestrowanie spotkania z rasowym sceptykiem, który w czambuł rozjedzie mnie i to, o czym mówię od ponad 30 lat. Znalazłem taką osobę - to obdarzony niezwykłą wiedzą i wręcz fascynującą inteligencją Maciej Gos. Zaproponowałem mu, że chcę odbyć z nim rozmowę, którą on będzie mógł zamieścić na swoim kanale jako pierwszy, a ja zrobię to dopiero po kilku dniach.

Maciek zgodził się i jestem mu za to ogromnie wdzięczny, podobnie jak jego koledze Michałowi, który pełnił łaskawie rolę producenta. Czy ja się obawiam rozmów ze sceptykami? Wręcz przeciwnie - zabiegam o nie. Wiem bowiem znakomicie, że prawda i tak się obroni wcześniej czy później. Tym razem polecam uważnie wysłuchać moją rozmowę z Maciejem Gosem na kanale SPÓŁDZIELNI STWÓR obu sympatycznych panów, gdyż zostawiłem tam pewną wyrafinowaną pułapkę, której siły wyraźnie nie docenili.

O jakiej pułapce mowa? Otóż na koniec poprosiłem, aby w opisie do filmu dać taki mały drobiazg, wręcz drobiażdżek w postaci linka do relacji pilota doświadczalnego inż. Henryka Bronowickiego, który Iskrą gonił UFO w lipcu 1984. I to nawet materiału nie na moim kanale, ale na jego.

Powiecie: no i co z tego? To nic nie znaczy. Ot, link jakich tysiące, wielka mi rzecz... śmiech na sali i tyle. A ja pozwólcie, że tylko się dyskretnie uśmiechnę, bo dobrze wiem, co tym małym i pozornie nieistotnym "mykiem" zrobiłem... * * * ¯_(ツ)_/¯

/jeśli chcecie dowiedzieć się, dlaczego gadanie o odwiedzinach Ziemi z kosmosu to stek bzdur... kliknijcie na link poniżej!/



zwiń tekst



KLAUDIA: JESZCZE SIĘ MNĄ NACIESZYSZ CIOCIU...
Pon, 24 mar 2025 08:20 komentarze: brak czytany: 4469x

Droga Redakcjo! Piszę do Was po przeczytaniu ostatniego artykułu na temat reinkarnacji. Chociaż nie wiem, czy akurat mój list będzie pomocny w zrozumieniu tego zjawiska. Mój przypadek ma 'coś' wspólnego ze śmiercią kliniczną, z przejściem gdzieś poza nasz świat. Od tego wydarzenia minie niedługo dwa lata i w końcu chcę się z Wami tym podzielić.[data wydarzenia do wiad. FN], z przyczyn których.......

czytaj dalej

Droga Redakcjo!

 Piszę do Was po przeczytaniu ostatniego artykułu na temat reinkarnacji. Chociaż nie wiem, czy akurat mój list będzie pomocny w zrozumieniu tego zjawiska. Mój przypadek ma 'coś' wspólnego ze śmiercią kliniczną, z przejściem gdzieś poza nasz świat. Od tego wydarzenia minie niedługo dwa lata i w końcu chcę się z Wami tym podzielić.

[data wydarzenia do wiad. FN], z przyczyn których nie mogę zdradzić, wylądowałam w szpitalu na ostrym dyżurze z powodu przedawkowania tabletek nasennych. Oczywiście powód jest tu nieistotny. Istotne jest to, że przeleżałam w śpiączce dwa dni, które dla mnie wydały sie tylko momentem. Jedyne co z tego pamiętam, to to, że miałam wtedy sen: rozmawiał z jasnowłosą dziewczynką o dużych niebieskich oczach; miała na imie Klaudia i według mnie miała mniej więcej osiem- dziewięć lat. Nie pamiętam dokładnie naszej rozmowy- wiem, że bardzo miło spędziłam czas, i kiedy w końcu gdzieś z oddali usłyszałam głos lekarza, byłam smutna że muszę od niej odchodzić. Na koniec usłyszałam od niej: 'Jeszcze się mną nacieszysz, ciociu".

 Ze szpitalnej historii byłoby to na tyle. Odnośnie małej dziewczynki, to miesiąc później moja kuzynka urodziła śliczną dziewczynkę. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, choć kuzynka i jej mąż nie chcieli znać płci przed narodzinami dziecka. Dziewczynka otrzymała imię Klaudia. Kiedy zobaczyłam ją kilka dni po urodzeniu, urzekły mnie jej przepiękne duże, niebieskie oczka. I wtedy, jakby coś 'kliknęło' w mojej głowie, natychmiast przypomniałam sobie mój 'sen' ze śpiączki, choć wcześniej zupełnie się nim nie przejmowałam.

Teraz mała skończy dwa latka, i mimo lękliwego charakteru jestem jedną z niewielu osób, które akceptuje. Do teraz nie mogę napatrzeć się na jej niezwykłe oczka. Od kilku tygodni zaczyna układać słowa w zdania, i kiedy odwiedziłam ją kilka dni temu objęła mnie za kolana (co bardzo lubi robić) i powiedziała, jakby od niechcenia: juz jesteś ze mną. Zapytałam ją wtedy :"dusia, co powiedziałaś?" a ona spojrzała na mnie i powiedziała "Ciocia już ze mną jesteś". Było to dla mnie dziwne, bo kuzynka nie mówiła, by mała w ostatnim czasie zrobiła się taka rozmowna.

 Od tego czasu zastanawiam się, czy Klaudia mnie pamięta? Czy w ogóle jest cos takiego możliwe? [...]

 



zwiń tekst



Zmarły ojciec we śnie postraszył ekipę remontową!
Czw, 20 mar 2025 10:08 komentarze: brak czytany: 2527x

[...] jednej nocy mój tato przyśnił się zarówno mnie jak i fachowcom i powiedział co myśli o nie wywiązywaniu się z podjętych zobowiązań.Przedstawię się nazywam się [...] i urodziłam się w roku 1957. Zawsze czułam , że jestem inna niż moje koleżanki i koledzy - byłam obserwatorem, a nie uczestnikiem otaczającej mnie rzeczywistości. Nie to żeby działy się wokół mnie jakieś spektakularne lądowania .......

czytaj dalej

[...] jednej nocy mój tato przyśnił się zarówno mnie jak i fachowcom i powiedział co myśli o nie wywiązywaniu się z podjętych zobowiązań.


Przedstawię się nazywam się [...] i urodziłam się w roku 1957. Zawsze czułam , że jestem inna niż moje koleżanki i koledzy - byłam obserwatorem, a nie uczestnikiem otaczającej mnie rzeczywistości. Nie to żeby działy się wokół mnie jakieś spektakularne lądowania UFO, ale zdarzało mi się słyszeć w mojej głowie głos, który przekazywał mi różne informacje. Pamiętam byłam wtedy w szkole podstawowej byliśmy z klasą w naszym brzeskim amfiteatrze w którym poza nami nie było nikogo, koledzy się rozbiegli , a ja usiadłam na ławce i miałam pierwszy przekaz który zapamiętałam. Głos informował mnie o istocie Boga i mówił, że religie są jedynie po to aby dostosować wyobrażenie Boga do możliwości pojmowania ludzi zamieszkujących dany obszar i wszelkie doktrynalne wojny religijne są bez sensu. Religia w czasach mojej młodości nie była takim zjawiskiem jak teraz, można było uczestniczyć w jej obrządkach ale nie było to dobrze widziane u osób będących na tzw. „stanowiskach”. Powiem szczerze, że wtedy miałam wrażenie większej swobody religijnej niż teraz.

Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte były czasem mojej młodości, oprócz powszechnie znanych wydarzeń politycznych zaczynały pojawiać się nieśmiało informacje natury ezoterycznej ale dopiero w latach dziewięćdziesiątych ten nurt stał się bardziej wyrazisty. Dużą zasługę, że o zjawiskach UFO zaczęło się mówić głośno miało czasopismo „Nieznany Świat” Marka Rymuszko i audycja |”Nautilus Radia ZET”. Dla mnie zawsze było jasne, że obok tej twardej rzeczywistości istnieje coś co wymyka się naszemu ziemskiemu postrzeganiu, ale zgłębianie zjawiska odkładałam na później. Dopiero rok 1996 przyniósł zmiany w moim życiu. Byłam w ciąży z mężczyzną o którym wiedziałam, że nie zwiąże się ze mną i było to dla mnie to jasne od początku naszej znajomości. Ale wiedziałam też, że to właśnie on ma być ojcem mojego dziecka. Nie, wiem co się nasuwa „kolejna harpia która wykorzystała nieświadomego chłopa i porzuciła gdy wykonał zadanie” spotykaliśmy się ze dwa lata i wiedział o dziecku od początku. Niestety nie znalazł w sobie tyle odwagi cywilnej by spotkać się córką, a szkoda bo wiele stracił. Ale wracając do naszych „baranów” wiedziałam, że muszę zorganizować miejsce dla siebie i swojego dziecka na kolejne lata.

Mieszkałam wtedy w Opolu w wynajętym mieszkaniu i miałam do wyboru albo odkupić od właścicielki to mieszkanie, albo przeprowadzić się do rodziców. Obie opcje miały poważne wady. Wykup mieszkania wiązał się z koniecznością zaciągnięcia kredytu i wiedziałam, że będę musiała znaleźć opiekunkę do dziecka i to w zasadzie od jego pierwszych dni życia. Pracowałam jako samodzielna księgowa  i powrót w „blasku chwały” po 16 tygodniach urlopu macierzyńskiego był nierealny, gdyż właściciele firmy musieliby z przyczyn oczywistych zatrudnić kogoś na moje miejsce. Ja z kolei wiedziałam, że muszę utrzymać siebie i dziecko i utrata pracy w tym momencie to szaleństwo.

Druga opcja czyli przeprowadzka do rodziców też nie była dobrym rozwiązaniem, gdyż mój tato był wtedy mocno schorowany i mimo że bardzo czekał na wnuczkę to myślę, że zamieszkanie z nią w dwupokojowym mieszkaniu byłoby co najmniej trudne. Decyzja była zatem niezwykle trudna. Jednak na dwa miesiące przed porodem mój tato odszedł i decyzja podjęła się właściwie sama. Piszę o tym  dlatego, że chcę naświetlić okoliczności, gdyż od tamtej pory zaczęło się przyspieszenie w moim życiu.

Mój tato zaplanował remont mieszkania na maj remont mieszkania, ale po  jego śmierci fachowcy zaczęli się wymigiwać. Mama nie mogła się doprosić, żeby zabrali się za remont, aż pewnego dnia wszyscy karnie stawili się w naszym mieszkaniu i sprawnie bez ociągania podjęli prace. Zdziwiłyśmy się, gdyż już właściwie nie było nadziei że prace się w ogóle się rozpoczną nie mówiąc już o ich zakończeniu przed moim porodem. Po pewnym czasie wyjaśniło się co było przyczyną nagłej gotowości panów remontowców, okazało się że jednej nocy mój tato przyśnił się zarówno mnie jak i fachowcom i powiedział co myśli o nie wywiązywaniu się z podjętych zobowiązań.                    

W tym czasie przez wiele nocy śnił mi się  sen, wsiadam do windy która jeździ nie tylko w pionie ale też w poziomie i po wyjściu szukam drzwi do mieszkania i wiem, że będę w nim jedynie sublokatorem. Z perspektywy lat wiem - był to sen proroczy, gdyż mimo że formalnie jestem właścicielką tego mieszkania to nadal wszelkie zmiany i remonty poprzedzają utarczki z moją mamą. Po roku od przeprowadzki z dzieckiem do mamy jest rok 97 zaczyna się powódź, intuicja podpowiada mi że jeżeli chcę dotrzeć bezpiecznie z pracy do domu(pracuję w Opolu, mieszkam w Brzegu) muszę wcześniej wyjechać.

Po drodze przejeżdżam przez most w Skorogoszczy, który jest jeszcze przejezdny ale już pojawia się na nim woda. Z telewizji dowiaduję się, że w godzinach popołudniowych i w nocy fala powodziowa zalała Opole i zbliża się do Brzegu. Emocje są wielkie nie mam kontaktu z firmą bo telefony nie działają, dojechać się nie da bo drogi zalane. Wiem, że dzielnica Zaodrze gdzie pracuję jest zalana do tego moja mama, osoba bardzo apodyktyczna i jednocześnie bojaźliwa z tendencją do wymyślania jak najgorszych scenariuszy i dziecko wyczuwające negatywne emocje mamy i babci. Dlatego też aby się wyciszyć  wychodzę z domu i idę na spacer nad Odrę żeby zobaczyć stan wody. Brzeg z powodu przerwania wału nie został zalany, fala powodziowa zalała wioski a w Brzegu pod wodą znalazły się tylko uliczki przylegające bezpośredni do rzeki. W trakcie tego spaceru widzę ogłoszenie z którego wynika że ktoś prowadzi gabinet w którym przyjmuje bioterapeuta, można poddać się zabiegowi świecowaniu uszu i esencjo terapii. Postanawiam sprawdzić czy jest to coś dla mnie i od tego momentu wchodzę coraz głębiej w świat który dla wielu ludzi jest co najmniej dziwny, a dla z każdym dniem staje się coraz bardziej racjonalny.

W nawiązaniu do Pana audycji o potwierdzaniu wiedzy, która do nas dochodzi i słuszności tego co robimy opowiem o wydarzeniu, które mnie spotkało. W gabinecie o którym wcześniej pisałam organizowano kursy Reiki zapisałam się na jeden z nich, otrzymałam inicjację i ogarnęły mnie wątpliwości zdałam sobie bowiem sprawę że mogę ingerować w energię innych ludzi i mogę im niechcący wyrządzić krzywdę ( wie Pan taka nadgorliwość neofity „ ja cię uzdrowię”) i wtedy na krótką chwilę zalało mnie bardzo jasne światło dające mi przekonanie, że jestem prowadzona. Później jeszcze nie raz na moje wątpliwości otrzymywałam potwierdzenie, że informacje które pojawiają się  telepatycznie w mojej głowie są prawdziwe i nie są objawem choroby psychicznej. Jako księgowa jestem osobą dość pragmatyczną i opowiastki typu aniołki, motylki, kwiatki i za przeproszeniem „sranie tęczą” traktuję bardziej jako egzaltację, ale wiem że to co jesteśmy w stanie zaobserwować za pomocą naszych pięciu zmysłów jest bardzo niewielką częścią naszej rzeczywistości.

Kończę moje przydługie wynurzenia bo wiem, że jest Pan w tak zwanym niedoczasie, ale gdyby moja historia przydałaby się Panu  jestem otwarta na kontakt telefoniczny

                                                                                          Pozdrawiam i życzę powodzenia

                                                                                             [...] 


 



zwiń tekst



'ODGŁOS ELEKTRYCZNY' (2017)
Czw, 30 sty 2025 15:33 komentarze: brak czytany: 3124x

Szanowny Panie Robercie,Chcę opisać historie, która miała miejsce 13 września 2017 roku, kiedy razem z moim ojcem i siostrą wybraliśmy się na pieszą wycieczkę popularnym szlakiem „tam i z powrotem” w pobliżu Świętej Katarzyny w górach Świętokrzyskich. To bardzo fajny szlak dla turystów, który jest otwarty przez cały rok i praktycznie cały czas idzie się przez las. Jestem pewien, że wydarzenie które.......

czytaj dalej

Szanowny Panie Robercie,
Chcę opisać historie, która miała miejsce 13 września 2017 roku, kiedy razem z moim ojcem i siostrą wybraliśmy się na pieszą wycieczkę popularnym szlakiem „tam i z powrotem” w pobliżu Świętej Katarzyny w górach Świętokrzyskich. To bardzo fajny szlak dla turystów, który jest otwarty przez cały rok i praktycznie cały czas idzie się przez las. Jestem pewien, że wydarzenie które przeżyliśmy ma związek z czymś, o czym często opowiada Pan w programach, czyli zjawiskiem UFO.  
Na miejsce nasza trójka razem jeszcze z moim wujkiem i ciocią przyjechaliśmy bardzo wcześnie, bo ok. 7.00. Na parkingu zostawiliśmy samochody i poszliśmy dalej pieszo. Plan był taki, aby mniej więcej po godzinie zrobić sobie w lesie śniadanie. Po mniej więcej 40 minutach mój ojciec zapytał, czy słyszymy jakiś "odgłos elektryczny" pracującego urządzenia. Faktycznie miał rację, a ten odgłos był trochę cichy, ale wyraźny i przypominał działający transformator elektryczny. I teraz najciekawsze - on wyraźnie dobiegał z góry.

Nie ma mowy o pomyłce, bo zarówna ja, ciocia, wujek, a także moja siostra i ojciec nie mieliśmy wątpliwości, że coś wydające z siebie ten odgłos elektryczny jest w powietrzu nad lasem. Było to tak dziwne, że nawet nie bardzo było wiadomo, czy ktoś zawiesił na drzewach jakieś głośniki, bo było to tak wyraźne. Po chwili zaczęliśmy iść dalej i kolejna dziwna sprawa, bo ten odgłos elektryczny podążał wraz z nami i cały czas dobiegał z góry. Ten odcinek szlaku jest mocno zalesiony i wujek zaproponował, że wszyscy wejdziemy na polanę i zobaczymy, czy nadal go słychać. I tak dokładnie zrobiliśmy. Wtedy stało się coś bardzo dziwnego.

Nad nami było czyste niebo absolutnie bez jednej chmurki, a odgłos elektryczny było słychać jeszcze wyraźniej niż nad drzewami i wydawał się dobiegać z punktu tuż nad nami, a przynajmniej ja miałem takie wrażenie. Staliśmy tak kilkanaście sekund całkiem nieruchomo i patrząc do góry, kiedy nagle wszystko ucichło. Stało się to w ułamku sekundy, ten dźwięk był i nagle go nie było, jakby ktoś go wyłączył. Nie potrafię do dziś tego wyjaśnić i bardzo chciałem Panu to opisać. Może kiedyś ktoś przeżył coś równie dziwnego jak my tamtego dnia.
Pozdrawiam
[...]




zwiń tekst



ONI POJAWIAJĄ SIĘ W SNACH I DAJĄ ZNAKI...
Śr, 6 mar 2024 05:36 komentarze: 1 czytany: 13568x

Poniżej kilka komentarzy z materiału Robert Bernatowicz: MAMO... PRZEKAŻ IM, ŻE... GROZI IM NIEBEZPIECZEŃSTWO!. Każdy z nich jest poruszający, wart przeczytania i przemyślenia.@teryanter50482 dni temuByłam na pogrzebie bliskiej koleżanki, która swemu mężowi powiedziała po kolejnej operacji, że jak umrze i będzie jej dane to da mu znak z tej już innej strony. Podczas pogrzebu w świątyni spadła duża.......

czytaj dalej

Poniżej kilka komentarzy z materiału Robert Bernatowicz: MAMO... PRZEKAŻ IM, ŻE... GROZI IM NIEBEZPIECZEŃSTWO!. Każdy z nich jest poruszający, wart przeczytania i przemyślenia.


@teryanter5048
2 dni temu
Byłam na pogrzebie bliskiej koleżanki, która swemu mężowi powiedziała po kolejnej operacji, że jak umrze i będzie jej dane to da mu znak z tej już innej strony. Podczas pogrzebu w świątyni spadła duża świeca, zaraz spadły kwiaty i zaczęła się kołysać umieszczona na krzyżu tabliczka z jej imieniem i nazwiskiem ruchem wahadłowym przez ok. minutę - tak jakby ktoś nią poruszał. Mąż potem powiedział, że obiecała mu, że da znać, że nadal istnieje i dała...


@lydiap.1648
1 dzień temu
Witam serdecznie
Panie Robercie,
Po  niespodziewanej śmierci mojego ojca ,po kilku miesiącach miałam sen,w którym ojciec zadzwonił do drzwi i nas odwiedził, był mlody  zdrowo wyglądał. Poobserwował nas w milczeniu i zniknął. W tym śnie wiedzialam ,ze ojciec nie zyje  i dziwilam sie ,ze przyszedl...
Jego matka,moja babcia wcześniej zapowiedziala ,ze po śmierci nam powie ,czy zyje się dalej.Po miesiaco po rowniez niespodziewanej śmierci mialam sen,ze ja odwiedzam dziadka,wiedząc, ze babci juz nie ma.
Otwiera mi babcia,mlodsza ,energiczna i zdrowa,ja sie dziwię ,ona parzy mi kawę i mówi, ze jest na przepustce i o 16:00 musi wracać, po czym zniknęła.
W ub.rokj w grudniu zmarla moja koleżanka, po 42 latach przyjaźni.
Po ok.tygodniu mialam sen,ze odwiedzam jej syna.Idac juz do domu spotykam ją na ulicy  młodszą i zdrową, ona mówiła ,ze idzie na zebranie i teraz nie za bardzo ma czas na rozmowę.
Panie Robercie ,czy te sny   mogą wskazywać na kontakty z zmarłymi?

Pozdrawiam.


@jolat537
1 dzień temu
Ponad 42 lata temu straciłam brata,rozpaczałam miesiącami i nie mogłam jeść…po krótkim czasie odwiedzał mnie nocą pocieszał,śmialiśmy jak za jego życia i dużo rozmawialiśmy,byłam szczęśliwa i czuwałam nad nim…prosiłam idź już Slawus zaczyna świtać i ludzie cię poznają i będzie afera….odchodzil i wracał kilkakrotnie czułam wówczas,że to był pół sen pół Jawa…a teraz wątpię w to może to była tylko jawa….TAK CZY OWAK dzięki tym spotkaniom przetrwałam żałobę po utracie ukochanego brata a mieliśmy podobne dusze…


@edytaoleksiak8893
4 dni temu
Witam. Mój tata zmarł na zawał serca, miał dwa zawały na raz i tylna ściana serca mu pękła widziałam po nim gdy leżał w trumnie że czuł ogromny ból. Bardzo to przeżywaliśmy  i płakaliśmy. 3 miesiące po śmierci przyśnił mi się. Byliśmy na pięknej zielonej łące, wszystko w około było w przepięknych kolorach, staliśmy i ja wtuliłam się  w niego. Tata ubrany był tak jak w trumnie ale nie widziałam jego twarzy. Zapytałam go czy go boli, on odpowiedział że nie, że jest z tamtą rodziną i żebyśmy nie płakali. Po kilku latach również mi się przyśnił gdy urodził mi się starszy syn. Powiedział że cieszy się że mam synka i cieszy się że dałam mu na drugie imię po nim. Gdy mój malutki synek leżał na łóżku i na ścianie wisiało zdjęcie mojego taty zawsze śmiał się do tego zdjęcia, wyciągał rączki i gaworzył.


@elaszlauzys6797
3 dni temu
Panie Robercie wspaniała historia, absolutnie prawdziwa. Mój syn zmarł 5 lat, miał 36, temu poza granicą kraju. Kiedy zmarł, w nocy ,tej nocy przyszedł do mego domu, słyszałam jak szedł, słyszałam jego kroki i stanął przy moim łóżku a ja czułam jego obecność i wiedziałam że to on. Kiedy potrzebuję z nim porozmawiać on jest przy mnie. Dla mnie to oczywistość. Rozmawiam także z moimi bliskimi którzy odeszli stąd i często mi pomagają. Pytam jak mam postąpić w trudnych sytuacjach i oni mi pomagają w przeróżny sposób. Pozdrawiam serdecznie Pana i cieszę się że są ludzie którzy to rozumieją i to dla nich jest to oczywiste jak oddychanie.




zwiń tekst



SNY ZE ZMARŁYMI OSOBAMI? TO NIE SĄ PRZYPADKOWE SNY!
Wt, 5 mar 2024 07:45 komentarze: brak czytany: 7198x

Witam Pana, Panie Robercie. Od niedawna zacząłem oglądać Pana filmy, od momentu go zrobił Pan audycje z Krzysztofem Jankowskim, w którym zadawał mu Pan pytania, a Pan Krzysztof na nie odpowiadał. W temacie dawania znaków przez osoby które odchodzą z tego świata na drugą stronę. Otóż sytuacji dotyczy momentu odejść (śmierci) mojej babci. Mieszkaliśmy wtedy z dziadkami w jednym domu i teraz żeby nie.......

czytaj dalej

Witam Pana, Panie Robercie. Od niedawna zacząłem oglądać Pana filmy, od momentu go zrobił Pan audycje z Krzysztofem Jankowskim, w którym zadawał mu Pan pytania, a Pan Krzysztof na nie odpowiadał. W temacie dawania znaków przez osoby które odchodzą z tego świata na drugą stronę. Otóż sytuacji dotyczy momentu odejść (śmierci) mojej babci. Mieszkaliśmy wtedy z dziadkami w jednym domu i teraz żeby nie przedłużać - Babcia trafiła do szpitala i to był dłuższy pobyt i pewnej nocy obudził mnie i moją mamę krzyk dziadka, który spadł w innym pokoju, oddzielonego od naszych korytarzem. Zerwaliśmy się i szybko do pokoju dziadka, co się dzieje. Dziadek pamiętam półprzytomny rozbudzony pytany, co się dzieje i pamiętam  powiedział, że miał sen, że ktoś go w tym śnie dusił, on się z tą osobą szarpał, ale nie pamiętał, że krzyczał przez sen. Rano dziadek pojechał do szpitala do babci i w miarę szybko wrócił z informacją, że właśnie tej nocy babcia zmarła, właśnie mniej więcej o tej porze tj przez północą- po 22 i mniej więcej o tej porze dziadek miał ten sen, a raczej koszmar. To był 1995 rok, a ja wtedy miałem 15 lat (szedłem do szkoły średniej). Babcia zmarła w sierpniu. I to tyle Pozdrawiam wszystkich i Pana.

[...]

 

Szanowny Panie Robercie,
Jestem fanem pana audycji i słucham regularnie to, o o czym pan w nich mówi. Chciałem zapytać pana o jedną sprawę, która nie daje mi spokoju. Chodzi o dziwne wydarzenie sprzed trzech lat, które miało miejsce w 2021 roku. Wszystko wydarzyło się w domu moich rodziców, a świadkiem byłem nie tylko ja, ale także moi rodzice mój młodszy brat i siostra. Już wyjaśniam, na czym to dziwne zjawisko polegało. Było związane z pojawiającą się samoczynnie znikąd wodą, która także była trochę dziwna, o czym za chwilę napiszę więcej. Ona potrafiła nagle ściekać z sufitu lub po ścianach, choć nie było tam żadnych rur kanalizacyjnych czy nieszczelności, które mogły sprawiać, że do wewnątrz dostawała się deszczówka. Początkowo rodzice myśleli, że robimy sobie z rodzeństwem żarty i po ścianach lejemy jakiś olej, gdyż ta woda była właśnie taka trochę oleista. Wszystko się zmieniło dopiero wtedy, kiedy nas nie było w domu, a oni sami zauważyli tę wodę, która pojawiła się na jednej ze ścian i zaczęła po niej ściekać. Wtedy zrozumieli, że to dziwne zjawisko to nie jest nasza sprawka, ale to robi jakaś siła niewidzialna. Bardzo będę wdzięczny, jeśli w swoim programie poruszy pan ten temat. Słuchamy pana z całą rodziną i zapraszamy pana do nas, aby mógł pan to zobaczyć na własne oczy. Dodam tylko, że to nie pojawia się codziennie czy na zawołanie. Ale jeśli będzie miał pan trochę szczęścia, to będzie pan tego świadkiem.

[...]

Witam serdecznie
Panie Robercie,
Po  niespodziewanej śmierci mojego ojca po kilku miesiącach miałam sen, w którym ojciec zadzwonił do drzwi i nas odwiedził, był mlody  zdrowo wyglądał. Poobserwował nas w milczeniu i zniknął. W tym śnie wiedzialam ,ze ojciec nie zyje  i dziwilam sie ,ze przyszedl...
Jego matka, moja babcia wcześniej zapowiedziala ,ze po śmierci nam powie ,czy żyje się dalej. Po miesiacu po rownież niespodziewanej śmierci miałam sen,że ja odwiedzam dziadka,wiedząc, ze babci już nie ma.
Otwiera mi babcia, młodsza ,energiczna i zdrowa, ja sie dziwię ,ona parzy mi kawę i mówi, ze jest na przepustce i o 16:00 musi wracać, po czym zniknęła.
W ub.rok w grudniu zmarła moja koleżanka, po 42 latach przyjaźni.
Po ok. tygodniu mialam sen, że odwiedzam jej syna.Idąc już do domu spotykam ją na ulicy  młodszą i zdrową, ona mówiła ,ze idzie na zebranie i teraz nie za bardzo ma czas na rozmowę.
Panie Robercie ,czy te sny   mogą wskazywać na kontakty z zmarłymi?
Pozdrawiam.

[...]


 

 



zwiń tekst



Czy istnieje coś takiego jak 'aura miejscowości'?
Śr, 21 luty 2024 04:51 komentarze: brak czytany: 6707x

Dobry wieczór.  Przepraszam, że zajmuję czas ale nie jestem pewna czy mogę umieścić tekst na Fundacji Nautilus bo jest odpowiedni na taką stronę. Mam nadzieje, że Państwo odpisze szybko i mam nadzieję, że to nie problem. Poniżej napisałam tekst, który chcę umieścić na Pańskiej stronie. Wolę zapytać czy mogę podzielić się swoją historią.Może zacznę od ważnej informacji o sobie. Od dziecka mam .......

czytaj dalej

Dobry wieczór.  Przepraszam, że zajmuję czas ale nie jestem pewna czy mogę umieścić tekst na Fundacji Nautilus bo jest odpowiedni na taką stronę. Mam nadzieje, że Państwo odpisze szybko i mam nadzieję, że to nie problem. Poniżej napisałam tekst, który chcę umieścić na Pańskiej stronie. Wolę zapytać czy mogę podzielić się swoją historią.

Może zacznę od ważnej informacji o sobie. Od dziecka mam jakby to napisać "nosa do ludzi i miejsc". Zazwyczaj przy poznawaniu nowych osób przy spojrzeniu bądź stanięciu obok niej potrafię stwierdzić czy ma złe zamiary. Podobnie mam z przestrzenią. Na przykład wyczuwam jakby to napisać dobrą bądź złą aurę miejsca w którym się znajduję w danym momencie.
Pomaga mi to nieraz w codziennym życiu. Uniknęłam nie jednokrotnie toksycznej relacji bądź niebezpiecznej sytuacji.
Chociaż musze napisać, że zdziwiło mnie gdy aura, która otacza moją wioskę z czasem się zmieniła.
Pamiętam, że od dziecka czułam się w tym miejscu bardzo dobrze. Żadnych złych aur czy złych przeczuć związanych z ludzi zamieszkujących miejscowość.

Wszystko zmieniło się gdy skończyłam 17 lat. To wtedy pierwszy raz stojąc przy jednym z mieszkańców poczułam się bardzo nieswojo. Czułam się jakby osoba stojąca obok mnie nie jest już tą, którą do tej pory znałam. Z czasem takich osób było więcej. Po kilku miesiącach doszło też miejsce. Las za moim domem. Nigdy nie bałam się do niego wejść. A tu nagle z dnia na dzień miejsce jakby zmieniło aurę. Odstrasza mnie. Bałam się do niego zbliżyć. Czuję jak aura miejscowości z tygodnia na tydzień coraz bardziej ciemnieję.
Nie miałam jeszcze takiej sytuacji w żadnym mieście, do których jeździłam niejednokrotnie. Ich aury się nie zmieniały jak ta która otacza moją wioskę, w której mieszkam od urodzenia.
Miejsce, w którym kiedyś czułam się bezpiecznie, od trzech lat coraz bardziej znika w mroku.
Źle się tutaj czuję. Otacza mnie dziwne uczucie, że coś wisi nad wioską. Ale nie zostawię domu od tak. Mam tu rodzinę, która także się zmieniła. Już nie jesteśmy tak zżytą rodziną jak kiedyś. Co najbardziej mnie boli.
Nie wiem co mam robić.
Wyprowadzić się czy zacząć jakoś działam mimo, że nie wiem jak?
Pozdrawiam Serdecznie
[...]



From: [...]
Sent: Tuesday, October 12, 2021 5:25 PM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Zjawa

Dzień dobry,
Czytałam dziś wpis o zjawie ma państwa stronie. Zjawę widziałam kilka tygodni temu, po obejrzeniu filmu znanego jasnowidza który przepowiadał wojnę. ( nie był to pan Jackowski, to inny znany jasnowidz opowiadający z detalami krwawa masakrę w Warszawie). Zjawa zawisła przed łóżkiem, krzyknęłam ze strachu. Obok spała córka.
Często medytowałem ostatnio, razem z sąsiadką. Zjawa pojawiła się tez u niej następnego dnia.
Pozdrawiam
[...]



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 87
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 87

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

Nasz brytyjski kolega zajmujący się UFO Nick Pope właśnie pożegnał się ze wszystkimi w dramatycznym wpisie w mediach społecznościowych. „Mam czwarte stadium raka krtani z przerzutami do wątroby, nie mam szans, żeby z tego wyjść.”Nick Pope był stałym gościem jednego z najdłużej emitowanych seriali kanału History Channel, „Starożytni kosmici”. Jest również angielskim komentatorem tematyki UFO, autorem wielu książek i byłym urzędnikiem państwowym.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 17 luty 2026 04:50 | Obiekt obserwowałam/em 21 listopada 2025 r. w godzinach 23:45–23:55. Lokalizacja obserwacji: 53.8418°N, 20.5040°E (okolice Dągi – Warmia i Mazury) Patrzyłam/em w kierunku rejonu konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy (okolice 'Dużego Wozu'). Zaobserwowałam/em bardzo jasny obiekt poruszający się wyraźnie z lewej strony na prawą. Obiekt pozostawiał świetlistą smugę i zniknął w sposób przypominający spalenie/rozpad, po kilku do kilkunastu sekund.

Dziennik Pokładowy

Poniedziałek, 23 lutego 2026 | Zmiennokształtne mają pyski, a męczenie ludzi to ich jedyne zyski.. - o niezwykłej wizji Ziemi, w której gadoidy, dinozauroidy i Drako z kosmosu biegają po ulicach dużych miast, jak nie przymierzając,  dzikie koty po przedmieściach Kairu.

czytaj dalej

FILM FN

Barack Obama o UFO

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.