Dziś jest:
Wtorek, 19 marca 2019

Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów.
Isaac Newton

XXI Piętro
HISTORIE PRZESŁANE PRZEZ ZAŁOGANTÓW
Wyślij swoją historię - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "XXI Piętro": xxi@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




I kiedy wszedł do pokoju duch nieżyjącej babci, wtedy podbiegł do niego kot.
Wczoraj, 08:08 komentarze: brak czytany: 605x

[...] Opisze tu historie ktora moja mama czesto opowiada a dzialo sie to kiedy miala moze 5-6 lat.Rodzina mamy mieszkala na wsi,mama urodzila sie w 1936 r.wiec dzialo sie to w 41-42 roku.W domu nie bylo elektrycznosci,uzywano lamp naftowych.Wieczorem mama mojej mamy ze starsza corka musialy na chwile wyjsc do spizarni,oczywiscie wziely lampe a zeby mama sie nie bala otworzyly dzwiczki od kuchni weglowej.......

czytaj dalej

[...] Opisze tu historie ktora moja mama czesto opowiada a dzialo sie to kiedy miala moze 5-6 lat.Rodzina mamy mieszkala na wsi,mama urodzila sie w 1936 r.wiec dzialo sie to w 41-42 roku.W domu nie bylo elektrycznosci,uzywano lamp naftowych.Wieczorem mama mojej mamy ze starsza corka musialy na chwile wyjsc do spizarni,oczywiscie wziely lampe a zeby mama sie nie bala otworzyly dzwiczki od kuchni weglowej by tak choc troche oswielaly pokoj.

Mama siedziala przy tej kuchni i nagle bez otwierania drzwi weszla do pokoju nie zyjaca juz jej babcia.Kot siedzacy na kolanach u mamy nagle zeskoczyl i zaczal sie ocierac o nogi babci,mialczac ,wyginajac grzbiet i patrzac w gore.Babcia doszla do linii swiatla i zniknela.Kiedy wrocily ze spizarni mama i siostra,moja mama zaczela im opowiadac ze babcia byla,opisala dokladnie wyglad i ubior a musze zaznaczyc ze nie widziala w czym jej babcia byla pochowana,bo nie zabrali jej na pogrzeb a nie mieszkali razem.Wszystkie szczegoly sie zgadzaly,tak wlasnie byla pochowana.

[dane do wiad. FN] /email dotarł do FN 17 marca 2019




zwiń tekst



Mam coś, co was zaciekawi... widziałem UFO!
Nie, 17 mar 2019 07:36 komentarze: brak czytany: 695x

Witam nazywam sie [...] mam 23 lata i mam coś co na pewno was zaciekawi. Widzialem z grupa znajomych ufo. Bylo to na wakacjach w 2009 roku siedząc w nocy na boisku zobaczylismy 3 lecące kule myśleliśmy ze to satelity ale nagle zatrzymaly sie w miejscu na około 2 minuty po czym doleciała nastepa 1 kula i za chwile jeszcze 1 wisialy razem przez chwile po czym szybko sie oddalily. Od tego czasu interesuje.......

czytaj dalej

Witam nazywam sie [...] mam 23 lata i mam coś co na pewno was zaciekawi. Widzialem z grupa znajomych ufo. Bylo to na wakacjach w 2009 roku siedząc w nocy na boisku zobaczylismy 3 lecące kule myśleliśmy ze to satelity ale nagle zatrzymaly sie w miejscu na około 2 minuty po czym doleciała nastepa 1 kula i za chwile jeszcze 1 wisialy razem przez chwile po czym szybko sie oddalily.

Od tego czasu interesuje sie takimi zjawiskami ale to tak na marginesie. Mialem tez dziwne zdarzenie w nocy otóż obudziłem sie okolo 4 rano i lezalem z zamknietymi oczami po chwili poczułem na szyi bardzo zimne ręce wrecz lodowate ktore zaczely mnie dusić do momentu ze ból byl tak silny ze mocniej sie nie dalo kiedy nagle ból znikl bylem tak sparaliżowany ze nie ruszyłem sie ani nie otwieralem oczu lezalem do rana i nasłuchiwalem czy nie zamknął się drzwi bo myślałem że ojciec zrobil sobie żarty. Drzwi sie nie ruszyly jestem tego pewny bo wtedy mialem jeszcze takie ktore bardzo skrzypia i uslyszal bym hzb. Teraz przejdę do sedna wraz z kilkoma znajomymi mamy bardzo silne pole elektro magnetyczne i czesto skupiajac sie potrafimy spalić żarówkę.

Moj brat nie wierzyl w to kiedy próbowałem sam mu udowodnić wtedy przyszedl kolega do nas a ja poszedlem do pokoju obok i skupilem sie na latarni przy ulicy która oczywiście sie spaliła. Zawolalem brata kiedy to zobaczył zbladl natomiast kolega wiedzial i ani troche go to nie zdziwilo. Pozdrawiam. Mój nr tel. [...]


[...] Jest to historia z 02.03.1984 roku bo w tym dniu jechałem na pogrzeb swojego wujka. Jechałem do Hali Targowej we Wrocławiu po kwiaty i gdy byłem już bardzo blisko na PL. Dominikańskim, minąłem skrzyżowanie ul Piotra Skargi z ul. Podwale nagle zapaliły mi się wszystkie kontrolki na desce rozdzielczej (podobnie jak przy włączaniu zapłonu), radio przestało w tym momencie grać pomimo iż skala świeciła a samochód zwalniać....

Pomyślałem sobie "no ładnie zaraz stanę na środku ulicy" i nagle po przejechaniu kilkunastu metrów silnik sam szarpnął, zapalił, kontrolki zgasły a radio zaczęło znowu grać. Ucieszyłem się ale po chwili sytuacja powtórzyła się analogicznie i postanowiłem zjechać z ulicy na plac przy hotelu Panorama (tego hotelu już nie ma bo stai tam Galeria Dominikańska). Otworzyłem maskę samochodu SIMCA 1100 i sprawdziłem wszystkie połączenia związane z zapłonem i zasilaniem. Dodam, że jestem z wykształcenia elektrykiem, elektronikiem i sprawy elektryki samochodowej mam w jednym palcu. Nic nie stwierdziłem, wszystko było w porządku.

Wsiadłem odpaliłem, kupiłem kwiaty i pojechałem na pogrzeb. Samochodem tym jeździłem aż do 1991 roku i nic podobnego mi się nie przytrafiło tzn. nigdy mi nie zgasł tak jak właśnie w tym konkretnym dniu związanym z pogrzebem ukochanego wujka. Dodam jeszcze, że często takie przypadki gaśnięcia silnika samochodu mają miejsca podczas kontaktów ludzi z UFO o czym często pisze się w Nautilusie.
Pozdrawiam

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Balonik...
Sob, 16 mar 2019 07:31 komentarze: 2 czytany: 1024x

Dokładnie rok temu w marcu 2018 zmarła moja babcia. Osiemnastoletnia córka mojej siostry strasznie płakała po śmierci prababci. Jakoś tydzień po pogrzebie siostra zadzwoniła do mnie i powiedziała:- Nie uwierzysz w to co Ci opowiem ale to naprawdę miało miejsce i się wydarzyło.- Co takiego ? - mówię.-Babcia u nas była...-Jak to była? Przecież babcia nie żyje - odpowiedziałem.-No to słuchaj co się zdarzyło.......

czytaj dalej

Dokładnie rok temu w marcu 2018 zmarła moja babcia. Osiemnastoletnia córka mojej siostry strasznie płakała po śmierci prababci. Jakoś tydzień po pogrzebie siostra zadzwoniła do mnie i powiedziała:
- Nie uwierzysz w to co Ci opowiem ale to naprawdę miało miejsce i się wydarzyło.
- Co takiego ? - mówię.
-Babcia u nas była...
-Jak to była? Przecież babcia nie żyje - odpowiedziałem.
-No to słuchaj co się zdarzyło przedwczoraj. Magda (córka siostry, miała chwilę przed śmiercią babci osiemnaste urodziny) dostała od swojego chłopaka na urodziny balon z helem, w kształcie serca. Ten balon cały czas wisiał sobie swobodnie przy biurku pod sufitem. Nagle Magda przybiega do mnie do kuchni i mówi: "Mamo chodź szybko to zobacz".


Stanęłam w drzwiach jej pokoju i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Balon w kształcie serca wolnym ruchem przesuwał się wzdłuż ściany, Sam balon znajdował się nie już pod sufitem ale trochę niżej. Wyglądało to tak, jakby ktoś trzymał go za sznurek i szedł z nim wzdłuż ściany.

Oczy zrobiły mi się duże jak pięciozłotówki a włosy mimowolnie stanęły mi dęba. Stałam tak z Magdą i patrzyliśmy jak ten balon powoli okrąża pokój. Gdy dotarł do miejsca gdzie wisiał wcześniej uniósł się pod sam sufit i znieruchomiał. I już ani drgnął.

Żadne drzwi, okna, nie były otwarte. Nie ma mowy o żadnym przeciągu. Magda twierdzi, że to prababcia do niej przyszła się pożegnać, pokazać, że śmierć to nie koniec naszej podróżny a tamten świat naprawdę istnieje. Od tej pory Magda już nie rozpacza, bo wie że prababcia ma się dobrze, na tamtym świecie.
-Wierzę Ci. Wiem, że tamten świat istnieje i wiem że to była babcia. Przyszła pocieszyć Magdę, ukoić jej ból.  Nie należy rozpaczać po śmierci kogoś, kto odszedł. To tylko może zatrzymać niepotrzebnie duszę na ziemi. Trzeba pozwolić im odejść - odpowiedziałem.

Ta historia nie jest zadym wymysłem, wydarzyła się naprawdę. Szkoda, że dziewczyny tego nie nagrały. Były tak zaskoczone, że nawet nie pomyślały, żeby to zjawisko nagrać, chociażby telefonem komórkowym. Byłby to jeden z niezbitych dowodów na to, że tu na ziemi, wraz z naszą śmiercią życie się nie kończy. Trwa gdzieś tam dalej, w innym wymiarze, w innej rzeczywistości.

Pozdrawiam całą załogę Nautilusa.
Storm78


Bardzo ciekawa historia, która oprócz publikacji w naszym XXI PIĘTRZE także trafia do naszego archiwum. Przy okazji warto wspomnieć, że mamy opisy podobnych incydentów z balonikami i duchami, które nimi poruszały. Jako przykład warto pokazać film z naszego archiwum wideo FN. To odcinek serii "Paranormal Witness" pod tytułem "Zły człowiek". Tam także duch w pewnym momencie manifestuje swoją obecność poprzez przejęcie kontroli nad dziecięcym balonikiem.

Film specjalnie na potrzeby tej publikacji został wprowadzony do jednej z naszych wielu witryn serwisu vimeo.com



zwiń tekst



NIEWYJAŚNIONE ZJAWISKO Z MOIM... PIESKIEM
Pt, 15 mar 2019 09:51 komentarze: brak czytany: 999x

[...] Witam szanownych panów z Nautilusa. Interesujecie się różnymi historyjkami, może i moja Was zainteresuje.Mam pieska, Maltańczyka. Wziąłem go z litości, bo piesiu był po „przejściach”. To znaczy był bity, kopany itp. Mam już go pięć lat. Jednak nie o to chodzi. Pewnego dnia byłem z nim na spacerku w lesie i biegał sobie przede mną na smyczy, w poszorku, czyli zapięty w paskach, jakie są .......

czytaj dalej

[...] Witam szanownych panów z Nautilusa. Interesujecie się różnymi historyjkami, może i moja Was zainteresuje.
Mam pieska, Maltańczyka. Wziąłem go z litości, bo piesiu był po „przejściach”. To znaczy był bity, kopany itp. Mam już go pięć lat. Jednak nie o to chodzi. 

Pewnego dnia byłem z nim na spacerku w lesie i biegał sobie przede mną na smyczy, w poszorku, czyli zapięty w paskach, jakie są dla takich małych piesków


/zdjęcie - archiwum FN/

W pewnym momencie poszorek ze smyczą został na ziemi a piesiu pobiegł sobie do przodu. Wyglądało to tak jak by się na chwilę zdematerializował i pojawił się jakieś 5 – 8 metrów dalej.  Byłem w szoku. No bo gdyby biegał z tyłu no to by można posądzić, że ściągnął sobie przez głowę. Chociaż takiej możliwości też praktycznie nie ma. Opowiadałem o tym żonie i oberwało mi się, że piesia źle zapiąłem.  Po jakimś czasie sytuacja się powtórzyła. Nie mówiłem tym razem żonie bo znowu by mi się oberwało.  Wczoraj rozmawialiśmy o naszym piesiu i żona mówi mi, że jej zrobił już też dwa razy tak samo.  Nie wiem co o tym sądzić, dla mnie jest to zjawisko nowe i nie potrafię sobie tego wyjaśnić.  Jeżeli macie Panowie jakieś wyjaśnienie tego fenomenu byłbym wdzięczny.
Pozdrawiam
                    Franek

[dane do wiad. FN]


[zdjęcie Archiwum FN]



zwiń tekst



W tych lochach moja była dziewczyna poczuła 'dziwną obecność kogoś innego'...
Pt, 15 mar 2019 09:17 komentarze: 1 czytany: 555x

[...] Na YT znalazłem Państwa program o orbsach. Mam kilka fotek, które mogą być tymi obiektami ale nie muszą. Po krotce przedstawię historię tych zdjęć.    Zdjęcia zostały zrobione w sierpniu 2005 roku, kiedy pracowałem jako konserwator zabytków, na Twierdzy Wisłoujście w Gdańsku. Razem ze mną pracowała też moja dziewczyna (teraz już była). Według mnie miała zdolności, które są przypisywane.......

czytaj dalej

[...] Na YT znalazłem Państwa program o orbsach. Mam kilka fotek, które mogą być tymi obiektami ale nie muszą. Po krotce przedstawię historię tych zdjęć. 

   Zdjęcia zostały zrobione w sierpniu 2005 roku, kiedy pracowałem jako konserwator zabytków, na Twierdzy Wisłoujście w Gdańsku. Razem ze mną pracowała też moja dziewczyna (teraz już była). Według mnie miała zdolności, które są przypisywane medium. Miewała prorocze sny, które później się sprawdzały, czasami widywała różne postacie, cienie itd. Któregoś razu gdy prace konserwatorskie zbliżały się już ku końcowi, postanowiłem zabrać do pracy aparat cyfrowy i porobić foty Twierdzy od "zaplecza". W tej chwili jest tam muzeum. Ja jako pracownik miałem możliwość wejść do miejsc, gdzie zwykły turysta teraz wejść nie może. Odpaliłem moją 3,2 mega pixelową Konica Minolta Z10  i wraz z dziewczyna oraz koleżanką wyruszyliśmy obfocić Twierdzę. Pod koniec II Wojny. w Twierdzy Wisłoujście znajdował się niemiecki lazaret. W jednym z wałów na terenie, odkryto masowy grób niemieckich żołnierzy, którzy zmarli w wyniku odniesionych ran. Wycieczka przebiegała normalnie, dopóki nie weszliśmy do południowych kazamatów. W tamtym czasie nie był tam prowadzony remont i byliśmy tam w zasadzie pierwszy raz. Szliśmy tunelem prowadzącym do większej sali. Zauważyłem, że moja dziewczyna ma nietęgą minę. Nic nie mówiła tylko gnała do przodu, byle szybciej wyjść na zewnątrz. Koleżanka zachowywała się normalnie, ja też nic specjalnego nie czułem, poza wilgocią i panującym wewnątrz chłodem oraz zapachem stęchlizny. Zrobiłem zdjęcia wnętrza kazamatów i wyszliśmy na zewnątrz, gdzie świeciło piękne, letnie słońce. 

    W domu zrzuciłem zdjęcia na dysk i razem z dziewczyną zaczęliśmy je przeglądać. Na niektórych zobaczyłem te kule. W tamtym czasie słyszałem już o zjawisku nazywanym ORBS i wtedy przypomniało mi się dziwne zachowanie mojej byłej. Zapytałem ją dlaczego tak gnała do wyjścia? Odpowiedziała mi, że bardzo źle się tam czuła i doświadczyła czyjejś obecności, bynajmniej to nie byliśmy my. Twierdziła, że ktoś lub coś szło za nią i wyraźnie słyszała i czuła czyjś oddech, na swoim ramieniu. Ogarnęła ją panika i chciała jak najszybciej wyjść na zewnątrz, na słońce. Skóra mi się trochę zjeżyła po tej opowieści i nigdy więcej do tych kazamatów już nie wchodziliśmy. 

    W załączniku przesyłam wybrane zdjęcia z rzekomymi orbsami. Być może jest to wilgoć unosząca się w powietrzu a może coś innego? Może kurz? Tak czy owak, to co opowiedziała mi moja ówczesna dziewczyna, było bardzo ciekawe i na pewno autentyczne.

 Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]

/zdjęcia poniżej/











Powtarzamy cały czas: to nie są żadne "pyłki/owady" - to realne byty energetyczne i duchowe, które potrafią zachowywać się w sposób inteligentny, świadczący o tym, że mogą być to także jakieś emanacje duchów zmarłych fizycznie ludzi.



zwiń tekst



Niezwykła sytuacja... wspomnienie z dzieciństwa.
Czw, 14 mar 2019 11:46 komentarze: 1 czytany: 1181x

[...] Dzień dobry, Chciałabym się z Państwem podzielić sytuacją, którą pamiętam z dzieciństwa. Nie będzie to bomba na miarę reinkarnacji V stopnia, ale historia jest moja i podchodzę do niej sentymentalnie. Podejrzewam, iż uznacie, że nie jest niesamowita lub niezwykła, niemniej jednak nie chciałabym, aby była publikowana bez wcześniejszej konsultacji.A więc, do rzeczy.Moja osobliwa sytuacja miała.......

czytaj dalej

[...] Dzień dobry, Chciałabym się z Państwem podzielić sytuacją, którą pamiętam z dzieciństwa. Nie będzie to bomba na miarę reinkarnacji V stopnia, ale historia jest moja i podchodzę do niej sentymentalnie. Podejrzewam, iż uznacie, że nie jest niesamowita lub niezwykła, niemniej jednak nie chciałabym, aby była publikowana bez wcześniejszej konsultacji.

A więc, do rzeczy.

Moja osobliwa sytuacja miała miejsce w małej wioseczce położonej w południowo-wschodniej części kraju. Nie pamiętam niestety, ile mogłam mieć wtedy lat, ale był to okres podstawówki, więc mogłam mieć około 12 lat. Wraz z przyjaciółką bawiłyśmy się na jej ogromnym podwórku, na którym znajdowało się wiele dużych i starych drzew, budynków gospodarczych oraz zakamarków, które można było wykorzystać w zabawie.
Tego dnia bawiłyśmy się w "poszukiwanie skarbów", grę, w którą zawsze uwielbiałam się bawić. Polegała ona na tym, że chodząc po podwórku szukałyśmy znaków, takich jak patyczki leżące na ziemi i dziwnym trafem układające się w strzałkę, bądź wyjątkowe spośród pozostałych źdźbło trawy wskazującej jakiś kierunek.

Wiem, wiem, co myślicie, zabawa jak każda inna, ale z naszą ogromną wyobraźnią potrafiłyśmy się tak bawić godzinami biegając od wyjątkowego kamyczka do rysy zrobionej lata temu przez przypadek na desce z drzwi od stodoły.

Nie wiem, gdzie w tym momencie była moja przyjaciółka, ja natomiast pobiegłam w zakamarek za stodołę i znalazłam kamyczek. Kamyczek wskazał mi deskę powyżej. Na desce była strzałka w górę. Na ułamek sekundy zanim podniosłam głowę do góry, nagle przyszło mi do głowy tylko jedno, wyraźne zdanie.
Ala ma kota.
Spojrzała w górę.
Przeczytałam dokładnie to samo zdanie w chmurach.
W chmurach.
Pisane małymi literami.
Ala ma kota.
Napis był wyraźny, jednak po chwili wiatr zaczął rozmywać chmury i zniknął. Nie wiem gdzie wtedy była moja przyjaciółka, nie pamiętam nawet, czy komukolwiek o tym wtedy opowiedziałam.
Czasami sama się zastanawiam wspominając tą sytuację, czy to nie była przypadkiem tylko i wyłącznie moja własna wyobraźnia.
Nie była.
Pamiętam, co widziałam.
Spojrzałam na ten napis w taki sam sposób, jak na kamyczki, źdźbło trawy czy rysę w desce. Uznałam wtedy, że dokładnie to miałam znaleźć i gra się dla mnie zakończyła.

A więc, pytanie do Was drodzy Państwo, czy słyszeliście o podobnej osobliwej sytuacji? O kimś, kto dziwnym trafem widział coś, co fizycznie i logicznie nie powinno istnieć? I co myślicie o tym, że dokładnie te słowa wyryły się w moim dziecięcym umyśle na ułamek sekundy zanim spojrzałam w niebo?

Pozdrawiam Serdecznie.

[...]


Odpowiedzieliśmy autorce e-maila, że z taką sytuacją "napisu na niebie" nie spotkaliśmy się, ale znaki na niebie - jak najbardziej. Wkrótce będzie o takiej właśnie sytuacji w związku z Projektem KONTAKT - opowiemy o niej w najbliższym odcinku LIVESTREAM FN.



zwiń tekst



....na trasie Nakło -Mieczkowo 'coś' co wskoczyło im na maskę! /trzy krótkie historie nadesłane przez czytelników FN/
Śr, 13 mar 2019 06:38 komentarze: brak czytany: 1361x

Witam. W 1996 r zaobserwowałam niezwykłe zjawisko. Nie potrafię określić,czym ono mogłoby być, duchem, nieznaną istotą czy urządzeniem. Późnym wieczorem, gdy domownicy położyli się do snu, kończyłam mycie podłogi w kuchni. Postanowiłam poczekać aż podłoga wyschnie i poukładać kilka drobiazgów na swoje miejsce, po czym także przygotować się do snu.W międzyczasie usiadłam, dopijałam herbatę i kończyłam.......

czytaj dalej

Witam. W 1996 r zaobserwowałam niezwykłe zjawisko. Nie potrafię określić,czym ono mogłoby być, duchem, nieznaną istotą czy urządzeniem. Późnym wieczorem, gdy domownicy położyli się do snu, kończyłam mycie podłogi w kuchni. Postanowiłam poczekać aż podłoga wyschnie i poukładać kilka drobiazgów na swoje miejsce, po czym także przygotować się do snu.

W międzyczasie usiadłam, dopijałam herbatę i kończyłam rozwiązywanie krzyżówki. W pewnym momencie ogarnęło mnie nieprzyjemne uczucie. Miałam wrażenie, że ktoś intensywnie wpatruje się we mnie. Gdy rozejrzałam się, zobaczyłam w odległości niecałych 2 metrów ode mnie wiszące w powietrzu-no właśnie co? Miało kształt prostokąta o wymiarach więcej nieco niż metr na pół metra.

Wnętrze wypełnione czymś w rodzaju wody, półprzejrzyste, z przesuwającymi się nieustannie drobnymi i równymi falami. Sprawiało , chyba przez ten ruch fal, wrażenie żywego. Początkowo pomyślałam, że coś się stało z moimi oczami. Rozejrzałam się wokół i ponownie spojrzałam w tamto miejsce. Wzrok okazał się być w porządku, prostokąt niestety dalej był. Zerwałam się szybko z krzesła i zdumiona patrzyłam na to "coś". Byłam tak zaskoczona, że , pomimo wielkiego strachu, nie krzyczałam. I w pewnym momencie pomyślałam, że jeżeli to zaraz nie zniknie, to dostanę zawału. Tylko tak pomyślałam i prostokąt zniknął, ku mojej uldze. Odniosłam wrażenie, że to, czymkolwiek nie było ,zrozumiało moją myśl. Pomimo upływu czasu nadal nie wiem , co widziałam. Może ktoś jeszcze widział podobne zjawisko ? Pozdrawiam.

M. {dane do wiad. FN]

[...] Witajcie , od teściowej uzyskałem informacje o" Potworze", wczoraj teściowa opowiedziała mi od swoich koleżanek jak 4 lata temu jechały samochodem na trasie Nakło -Mieczkowo i zobaczyły coś co wskoczyło im na maskę ( było już ciemno godz 19.00 ) trzymało się i oderwało od maski wskoczyło na drzwi i jak zbliżali się do pobliskiej wioski zobaczyli latarnie to coś spontanicznie wyskoczyło (niby darły się jak jakieś wariatki ) ALE CZEMU NAPISAŁEM TO DZISIAJ ? Bo teściowa usłyszała te same informacje, wczoraj od jakiegoś gościa który jechał samochodem na tym odcinku około 18.00 i zobaczył coś co stało koło drzewa na 2 nogach było owłosione , miało rogi i białe oczy , jak to zobaczył to wcisnął gaz szkoda że nie miał kamery samochodowej ... Wiem nie uwieżycie mi ale moja teściowa tego nie wymyśliła bo nawet gadałem z tym facetem , uch strachu się wczoraj najadłem co o tym myślicie ? Nawet zobaczyłem na waszej stronie podobny wątek, koło Poznania .

[dane do wiad. FN]

 


 

 

 

 

[...] Witam! Moja historia o snach proroczych, może Was też zainteresować. Śniłem że idę ulicą która biegnie od rzeki w kierunku mego bloku, i gdy chciałem coś powiedzieć z moich ust tryskała krew. Gdy spojrzałem za siebie widziałem bardzo dużo tej krwi na ziemi i chodniku. Zszedłem do podziemi mego bloku, które w rzeczywistości nie istnieją. było to podobne do podziemnego garażu pusta przestrzeń z bardzo wieloma filarami. Przy jednym z filarów siedziały dwie ubrane w stroje z epoki pielęgniarki. Mimo tryskającej krwi zapytałem się jednej z nich skąd ta krew co się dzieje! Odpowiedziała mi że "tyle krwi musi być..". Obudziłem się a że to było po północy a do pracy miałem na 06.00 zasnąłem ponownie. Rano już w pracy pytałem się kolegów czy mieli kiedyś coś takiego, śmiali się ze musiałem sporo wypić. Przez całą pracę nie myślałem już o śnie. Po pracy przed obiadem miałem zwyczaj chwilę się położyć , może nawet się zdrzemnąłem, kiedy zadzwonił mój brat i się drze " w USA WOJNA!" włącz szybko telewizor i wtedy zobaczyłem jak drugi samolot uderza w WTC, był dzień 10.09.2001 roku. Przez cały dzień zapomniałem o tym śnie , ale w tym momencie przypomniałem sobie każdy szczegół i pamiętam ten sen do dzisiaj i słowa pielęgniarki"..Tyle krwi musi być..". No to tyle mojej historii. Pozdrawiam.

[dane do wiad. FN]







zwiń tekst



Sny i podróżnicy w czasie
Wt, 12 mar 2019 11:49 komentarze: brak czytany: 1593x

[...]Witam, Przeczytałem ostatnio u Was list "Proroczy sen". Mam pewną własną teorię na temat taki snów, ale najpierw chciałbym się podzielić z Wami moim przeżyciem.To było w latach dziewięćdziesiątych. Nie pamiętam daty, było w każdym razie ciepło. Mieszkałem wtedy w Sępólnie Krajeńskim. Na dziesiątą byłem umówiony z kolegą gdzieś w mieście. Jakoś jednak zaspałem i miałem bardzo dziwny sen. Otóż .......

czytaj dalej

[...]Witam, Przeczytałem ostatnio u Was list "Proroczy sen". Mam pewną własną teorię na temat taki snów, ale najpierw chciałbym się podzielić z Wami moim przeżyciem.

To było w latach dziewięćdziesiątych. Nie pamiętam daty, było w każdym razie ciepło. Mieszkałem wtedy w Sępólnie Krajeńskim. Na dziesiątą byłem umówiony z kolegą gdzieś w mieście. Jakoś jednak zaspałem i miałem bardzo dziwny sen. Otóż śniło mi się że prowadzę jakiś samochód, nagle uderzam w coś, tracę kontrolę nad pojazdem i tu sen się urwał.

Dziwne było w tym śnie to, że to poczułem fizycznie to uderzenie. Nawet dziś mam przed oczami pojedyncze obrazy z tego snu. Parę godzin później dowiaduję się o wypadku który miał miejsce w samym centrum. Kierujący samochodem tarpan jadąc w kierunku Więcborka po minięciu placu zwycięstwa uderzył w wysoki krawężnik na łuku drogi. Samochód podskoczył i uderzył w ścianę zabijając kobietę na miejscu. Odbił się od ściany i zaklinował po drugiej stroni ulicy pomiędzy latarnią a budynkiem.
Wszystko wydarzyło się właśnie w porze w której miałem właśnie iść tamtą drogą.
Być może coś przekręciłem, wszak minęło już sporo czasu.

https://www.google.com/maps/@53.4521583,17.5317836,3a,75y,203.88h,83.26t/data=!3m6!1e1!3m4!1sBAiIMjrArfrWefrjiCoEqw!2e0!7i13312!8i6656


 


A teraz trochę o snach i zjawisku dejavu, które uważam że są połączone. Wszystko zaczęło się gdy pierwszy raz obejrzałem "Matrixa" i odpowiedź na stwierdzenie Neo. "Chyba miałem dejavu" - "Znów coś zmieniają" dała mi dużo do myślenia.

Wniosek kiełkował lata i w końcu wydał mi się bardzo prawdopodobny. Postaram się go objaśnić najprościej jak można.

Przypadek 1.
W naszym otoczeniu pojawia się podróżnik w czasie. Nie musi nic zmieniać. Same jego pojawienie powoduje zmianę. Gdy podróżnik opuszcza nasz czas czasoprzestrzeń wokół nas wraca tak jakby do poprzednich ustawień, tak jakby podróżnika nigdy nie było. Dla nas takie zdarzenie może wywołać dejavu.

Przypadek 2.
W naszym otoczeniu pojawia się podróżnik w czasie i coś zmienia. Tutaj można rozpuścić wyobraźnię i poszukać zmian efektu motyla. W zależności od czasu przebywania podróżnika w naszym  otoczeniu, ilość zmian będzie rosnąć wykładniczo w stosunku do czasu w którym go nie ma. Podróżnik wraca, a czasoprzestrzeń musi załatać cały bałagan. Nam pozostają mgliste wspomnienia i dziwne sny.

Pozostaje nam interpretacja czy zmiany których dokonał podróżnik zaistniały w naszej rzeczywistości - wtedy dziwne sny które mieliśmy są ze świata przed zmianami dokonanymi przez podróżnika a my żyjemy w zmienionej rzeczywistości.
W przeciwnym wypadku mamy dziwne wspomnienia rzeczy, które wydarzyły się podczas gdy podróżnik coś zmieniał.

Oba warianty wydają mi się całkiem logiczne. Tłumaczą dlaczego nie ma podróżników w czasie, tłumaczą też niektóre dziwne sny. Był pewien okres że miałem mnóstwo dziwnych snów. Od normalnych odróżnia je ogromna ilość szczegółów i dziwna świadomość, a nawet pozostająca po nich tęsknota. Do dziś się zastanawiam nad dwoma zdarzeniami i nie wiem czy wydarzyły się naprawdę czy są tylko snem który pamiętam ponad dwadzieścia lat. Od dawna nie mam wrażenia dejavu, nie mam też takich snów.
W ostatnim, który miałem kilka lat temu śniła mi się jakby inwazja. Gdzieś uciekałem z żoną, na ulicach było pełno zielonych transporterów z białymi napisami UN a jakiś rosyjski żołnierz wskazywał gdzie mamy się udać.  



Pozdrawiam
[dane do wiad. FN]

E-mail dotarł do FN  12 marca 2019 11:01 AM

Poniżej plan sytuacyjny przysłany przez autora historii.




zwiń tekst



Moje spotkanie z... aniołem stróżem!
Wt, 12 mar 2019 08:53 komentarze: brak czytany: 1209x

[...] Serdecznie witam dowództwo i załogę. Co chcę opisać nie jest w pełni snem, a raczej zjawiskiem z jego pogranicza. Swego czasu praktykowałem trochę z OOBE i nie są mi obce stany towarzyszące. Zarzuciłem to na korzyść świadomego kreowania rzeczywistości. Ad rem, było to w nocy 2 marca br, w dniu moich 54 urodzin. Ok godziny 4-tej niby się przebudziłem, mając w pełni świadomość, że śnię. Widziałem.......

czytaj dalej

[...] Serdecznie witam dowództwo i załogę. Co chcę opisać nie jest w pełni snem, a raczej zjawiskiem z jego pogranicza. Swego czasu praktykowałem trochę z OOBE i nie są mi obce stany towarzyszące. Zarzuciłem to na korzyść świadomego kreowania rzeczywistości. Ad rem, było to w nocy 2 marca br, w dniu moich 54 urodzin.

Ok godziny 4-tej niby się przebudziłem, mając w pełni świadomość, że śnię. Widziałem typowe nocne cienie na ścianie sypialni, czułem ciężar swojego ciała leżącego na lewym boku. Byłem w pełni świadomy snu. Rozmyślałem sobie w kategoriach moich urodzin. Nie wiem, co było powodem, ale zrobiło mi się bardzo smutno, aż ścisnęło mnie w "dołku". Trudny do opisania stan wielkiego smutku, gdyż nie mam faktycznych powodów do jakiegokolwiek.

Patrząc w ciemność przed siebie zauważyłem ruch i poczułem dotyk na ramieniu. Ktoś położył się obok, jakby na przedłużeniu łóżka i objął mnie. Byłem zaskoczony i wystraszony. Był to stan typowy dla hipnagogii. Mimo lęku postanowiłem nie reagować i poddać się temu. "Leżeliśmy" tak kilka minut, a mnie coraz spokojniejszego opuszczał strach, smutek, i wreszcie ucisk w dołku. Nie było w tym nic magicznego i błogiego. Opisałbym to jako przyjazne, braterskie i pełne współczucia wsparcie. Podziękowałem (pewnie telepatycznie) i sam świadomie wyszedłem z tego stanu, budząc się w pełni.

Nadal leżałem w łóżku na lewym boku jak przedtem, a w około te same cienie. Byłem pobudzony zdarzeniem, ale bardzo spokojny. Nie mam pojęcia kto mi towarzyszył, ale zrobił to bezstrachowo i skutecznie odgonił smutek. Być może było to pierwsze niemal fizyczne spotkanie z własnym Aniołem Stróżem. A mam go z pewnością, bo nieraz doświadczyłem jego łaski. Serdecznie pozdrawiam. Wojtek.

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



W snach dostaję konkretne informacje
Pon, 11 mar 2019 08:18 komentarze: brak czytany: 1248x

Witaj nazywam się [do wiad. FN] i mam 29 lat .  Sam nie wiem od czego zacząć ponad 4 miesiące zastanawiałem się czy wgl napisać o tym do kogo kolwiek  . Ale dziś mam taki moment że się zebrałem w sobie . Z nikim na takie tematy nie rozmawiam ponieważ otaczają mnie ludzie którzy żyją sam nie wiem jak to określić . Kiedyś wspomniałem o czymś po chwili zmieniłem temat z powodu wyśmiania . Pomijając.......

czytaj dalej

Witaj nazywam się [do wiad. FN] i mam 29 lat .  Sam nie wiem od czego zacząć ponad 4 miesiące zastanawiałem się czy wgl napisać o tym do kogo kolwiek  . Ale dziś mam taki moment że się zebrałem w sobie . Z nikim na takie tematy nie rozmawiam ponieważ otaczają mnie ludzie którzy żyją sam nie wiem jak to określić . Kiedyś wspomniałem o czymś po chwili zmieniłem temat z powodu wyśmiania . Pomijając. Nie będę tu się rozpisywał jaki ja talerz latający nie widziałem . Z resztą to nie są talerze. Pomijając.

Od bardzo dawna widzę we śnie rzeczy miejsca postacie numery składające się nawet z kilkunastu cyfr . We śnie zawsze jest jedna postać . Nie jest to codzienne około dwóch razy w miesiącu i mam na myśli dni z rzędu. Nigdy się nie interesowałem rzeczami dla mnie niewyjaśnionymi. Kiedyś sprawdzałem w internecie czy może przypadkiem takie obrazy istnieją . Okazuje się że nie do końca. Teoretycznie podobne . Informacje które próbuję posklejać że wszystkich sytuacji np sennych nie układają się w całość to tak jak bym wyrywał kawałki z kilku opowieści. I próbował utworzyć jeden inny . To znaczy . według snów Np. piramidy. Każda to znaczy wszystkie które zostały wybudowane przez tych samych przedstawicieli  są ustawione ścianą na wprost północy i południa idealnie . Czyli 4 kierunki . Wschód i zachód itd

Znana strefa 51 jak mówi nam internet o kolegach szarakach choć nazwa jest nie właściwa jest nie prawdą dlaczego jest tak tajna i nie dostępna ?. NASA 24 godziny na dobę nadaje z ziemi tak jak by byli po za nią . Rozumiecie co mam na myśli ? Nagrania z platform kosmicznych NASA są robione tu na ziemi . Mars ,księżyc . Ja nie wierzę czy ktoś tam żyje ja to wiem . I nie tylko tam . A przystając na księżycu. Owszem jest tam życie poza ziemskie . Są tam budowle podziemne wejścia i jak tu miliony istnień mądrzejszych od nas wszystkich . I według tego wszystkiego nie mają talerzy latających. W snach widuję bramy stref okrągłe ciemne głębokie . Pojazdy prostokątne oraz prawie trójkątne . Energia słoneczna przetwarzana w elektryczną . Ale to sny .i po co jest ta postać która to wszystko pokazuje . Co mnie zastanawia najbardziej i nie mogę normalnie myśleć na te tematy od tamtej pory. Mieszkam w od Warszawy 60 km pochodzę z Mazur . 200km od Warszawy często pracuję za granicą i w tamtym roku we Francji miał miejsce najbardziej realny sen jaki do tego czasu mi się zdążył.

Mianowicie
Uwielbiam jeziora oraz góry . Wtedy we śnie łowiłem ryby sam jak nigdy po prostu był to sen oparty na jednym miejscu . W tym śnie spotkałem dwie osoby które znam . zaczęły się naśmiewać z nie znanego powodu po chwili pojawił się obiekt na pół jeziora zobaczyłem światło oraz postać która mi towarzyszy w snach i po chwili się obudziłem. Nie przejmując się niczym na drugi dzień dostałem telefon od mojej babci która mieszka nie opodal tego jeziora z pretensja dlaczego nie odwiedziłem rodziny będąc cały dzień nad jeziorem . A w danym momencie byłem przed pracą we Francji. Po uzyskaniu informacji jakim cudem niby byłem nad jeziorem . Odpowiedz dostałem taką . rozmawiałem ze znajomymi którzy tam mieszkają i oni przekazali że jestem nad jeziorem . Wierzcie lub nie ale nie potrafię tego wytłumaczyć. Sny można mieć różne . I jak w moim przypadku dla mnie nie do ogarnięcia . A to jeden z dwóch przypadków. Teraz nawet czuję się dziwnie jak o tym napisałem dlatego kończę .

nie da się napisać o tym  wszystkim choć to pomieszane i z każdej mojej sennej wizji to kawałek . Inaczej się pisze inaczej się rozmawia . Nie liczę na nic nawet na odpis . Nawet jeśli piszę do bota . Nie mam komu a chciałem to powiedzieć . Pozdrawiam ktokolwiek czyta i co o tym myśli  
[dane do wiad. FN] - email przyszedł na pokład N 10 marca 2019




zwiń tekst



Proroczy sen
Nie, 10 mar 2019 08:00 komentarze: 1 czytany: 1094x

[...] Opisze tu sen mojej mamy,Historia wydarzyla sie kilka lat temu.Mamie przysnilo sie ze toczy pod wysoka gore ogromny glaz,opada juz z sil i w kazdej chwili ten glaz zacznie sie staczac i ja przygniecie. Nie wiadomo skad pojawia sie obok niej nieznajomy mezczyzna i pomaga jej ten glaz toczyc.Dokladnie za trzy dni mama dostaje strasznych bolesci,wezwano karetke pogotowia,wchodzi do pokoju lekarz.......

czytaj dalej

[...] Opisze tu sen mojej mamy,Historia wydarzyla sie kilka lat temu.Mamie przysnilo sie ze toczy pod wysoka gore ogromny glaz,opada juz z sil i w kazdej chwili ten glaz zacznie sie staczac i ja przygniecie. Nie wiadomo skad pojawia sie obok niej nieznajomy mezczyzna i pomaga jej ten glaz toczyc.

Dokladnie za trzy dni mama dostaje strasznych bolesci,wezwano karetke pogotowia,wchodzi do pokoju lekarz a mama zdebiala,bo jest to mezczyzna z jej snu,ktorego nigdy wczesniej na oczy nie widziala. Ku informacji bylo to zapalenie otrzewnej po perforacji woreczka zolciowego a lekarz byl mlodym chirurgiem ktory dzieki prawidlowej diagnozie sprawil ze szybko trafila na stol operacyjny co uratowalo jej zycie.I tu pytanie,skad we snie obraz czlowieka ktorego wczesniej sie na oczy nie widzialo?

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Pora umierać? Tak, masz trzy tygodnie...
Sob, 9 mar 2019 09:33 komentarze: brak czytany: 1281x

Witam Załogę i wszystkich Waszych czytelników. Postanowiłam napisać do Was po serii historii dot. snów o śmierci. W wieku 26 lat miałam bardzo realistyczny sen o mojej śmierci, ale od początku: w sierpniu 2013 roku zajęłam pokój, który był sypialnią mojej babci, ale ona kilka lat wcześniej wyprowadziła się do swojej córki, a mojej cioci, więc stał pusty. W nocy z 24 na 25 kwietnia 2014 r. przyśniła.......

czytaj dalej

Witam Załogę i wszystkich Waszych czytelników.
Postanowiłam napisać do Was po serii historii dot. snów o śmierci. W wieku 26 lat miałam bardzo realistyczny sen o mojej śmierci, ale od początku: w sierpniu 2013 roku zajęłam pokój, który był sypialnią mojej babci, ale ona kilka lat wcześniej wyprowadziła się do swojej córki, a mojej cioci, więc stał pusty.

W nocy z 24 na 25 kwietnia 2014 r. przyśniła mi się ta właśnie babcia, w realu miała 93 lata, ale we śnie max. 70, była ubrana w elegancką garsonkę i w ogóle rewelacyjnie wyglądała. Babcia stała, a obok niej siedziała jej mama, a moja prababcia (bynajmniej tak ją skojarzyłam, bo znam ją jedynie z kiepskiej jakości zdjęć). Patrzyłyśmy na siebie i wtedy babcia zapytała mnie "zadomowiłaś się już?", odpowiedziałam twierdząco, po czym zapytałam "pora umierać?".

Nie wiem do dziś dlaczego o to spytałam, ale bardziej chodziło mi o to, że to babcia wkrótce umrze, tymczasem ona odpowiedziała "tak, masz 2-3 tygodnie". Pamiętam jedynie totalną bezradność i poczucie, że muszę nadgonić życie, choć nie wiem, co dokładnie robiłam w tym kierunku. Po tym czasie zmarłam, nie wiem jak to się stało, po prostu dalej we śnie pojawiły się moja mama i siostra, ubrane na czarno, z totalnie siwymi włosami.

Stałam i patrzyłam na nie, a mama powiedziała bezpośrednio do mnie "tak tu smutno bez ciebie". Te słowa złamały mi serce. Obudziłam się zapłakana z poczuciem, że trzeba korzystać z życia, póki ono trwa, nie można wegetować. Wisienka na koniec, moja babcia zmarła 27 kwietnia... 2015 roku. Ten sen był tak realistyczny, że pomimo upływu niemal 5 lat, do tej pory pamiętam dziki, zielony kolor płaszcza, w jaki ubrana była moja prababcia. Powiedziałam o nim mojej rodzinie i znajomym. Mówi się, że sny czyta się odwrotnie, ale ja za takie dziękuję, nigdy więcej, uwierzcie mi, że przez jakiś czas bałam się spać. Babcia już nigdy mi się nie przyśniła, ale też nie miałyśmy ze sobą kontaktu, więc nawet jej o tym nie powiedziałam. Moje dane proszę zachować do informacji redakcji. Dziękuję Wam za to, co robicie.
Pozdrawiam i ściskam serdecznie,
Paulina

[dane do wiad. FN]




zwiń tekst



Migały światła, to 'coś' miało kształt dysku. Potem zapomnieliśmy o tym.
Pt, 8 mar 2019 09:35 komentarze: brak czytany: 694x

[...] Dobry wieczór. Mam na imię Joanna .Mieszkam na południu Polski. Chciałam podzielić się z Wami takim wydarzeniem ,które miało miejsce około dwadzieścia lat temu.Moje dzieci miały wtedy kilka lat, a ja w tym czasie raz czy dwa razy w tygodniu miałam możliwość kupić mleko "prosto od krowy"od znajomego rolnika. W ten wieczór też miałam iść po to mleko.To mogło być około 21. Ale wtedy zobaczyłam .......

czytaj dalej

[...] Dobry wieczór. Mam na imię Joanna .Mieszkam na południu Polski. Chciałam podzielić się z Wami takim wydarzeniem ,które miało miejsce około dwadzieścia lat temu.

Moje dzieci miały wtedy kilka lat, a ja w tym czasie raz czy dwa razy w tygodniu miałam możliwość kupić mleko "prosto od krowy"od znajomego rolnika. W ten wieczór też miałam iść po to mleko.To mogło być około 21. Ale wtedy zobaczyłam to co się dzieje na niebie. Nie pamiętam już czy najpierw zobaczyłam to przez okno czy też wyszłam już na podwórko. Nie pamiętam też czy tym razem miałam jechać z mężem czy może go poprosiłam gdy już zobaczyłam to coś na niebie.

Pamiętam za to że nad chmurami migały światła. Wyglądało to na ogromny dysk który stał nieruchomo. Trudno mi to wytłumaczyć. Tego dysku nie widziałam tylko wciąż te migające światła. Po jakimś czasie do tego dużego zaczął przybliżać się mniejszy i został jakby pochłonięty .I tak to trwało długi czas. Wciąż zbliżały się kolejne mniejsze i zostawały pochłaniane. Byłam solidnie wystraszona wszystko rozgrywało się nad naszymi głowami. Ale musieliśmy jechać po to mleko. Około pół kilometra dalej. Tym razem z naszym zaprzyjaźnionym rolnikiem też oglądaliśmy to samo. Nawet on wtedy powiedział coś takiego "co za technika".Wtedy tam byliśmy przekonani że to ufo.

Wróciliśmy do domu i mąż zadzwonił do swojej siostry czy też to widzi.., a wtedy jej syn powiedział że to na pewno światła ze stadionu. Stadion oddalony jest o około 10km. Nie wiem czy to byłoby możliwe bo to wszystko było nad naszymi głowami. No ale kiedy usłyszeliśmy taką opcję wydawało nam się to prawdopodobne i straciliśmy zainteresowanie tym czymś. Ale tak właściwie do dzisiaj nie jestem pewna co to było.
Nie mieliśmy wtedy jeszcze ani komputera ani internetu ani nawet komórki i trudno to było zweryfikować.
Pozdrawiam

[...]




zwiń tekst



Kilka moich historii 'spotkania z nieznanym'
Czw, 7 mar 2019 06:12 komentarze: 1 czytany: 1057x

[...] Witam serdecznie. Na waszą stronę natknąłem się kilka dobrych lat temu, i również od kilku lat przymierzam się do napisania wiadomości z opisem moich niecodziennych sytuacji. Myślę że w końcu dojrzałem do tej decyzji.Chciałbym zacząć pisać chronologicznie, od najmłodszych lat. Nota bene, aktualnie mam ich 27, i na przestrzeni tych lat, zdołałem uwierzyć w UFO, duchy i inne niewytłumaczalne rzeczy.......

czytaj dalej

[...] Witam serdecznie. Na waszą stronę natknąłem się kilka dobrych lat temu, i również od kilku lat przymierzam się do napisania wiadomości z opisem moich niecodziennych sytuacji. Myślę że w końcu dojrzałem do tej decyzji.
Chciałbym zacząć pisać chronologicznie, od najmłodszych lat. Nota bene, aktualnie mam ich 27, i na przestrzeni tych lat, zdołałem uwierzyć w UFO, duchy i inne niewytłumaczalne rzeczy.

Pierwsza historia. Lata między 1998-1999.
Pamiętam że będąc małym dzieciakiem, mając jakieś 6-7 lat, coś mnie nocami dręczyło. Miałem pokój obok pokoju rodziców, w nocy zazwyczaj drzwi były otwarte, a przynajmniej zawsze chciałem żeby były, czułem się wtedy bezpieczniej. I pomimo tego kilka razy w środku nocy, słyszałem jakby ktoś chodził po pokoju w butach typu szpilki.

Bałem się spojrzeć, więc leżałem nieruchomo i tylko się wsłuchiwałem, będąc, nie oszukujmy się, sparaliżowany strachem.
Gdy już udało mi się zasnąć, wybudzał mnie przeraźliwy kobiecy krzyk, jak jakiejś wiedźmy. A wyglądało to tak. Śpię, nagle czuję że coś jakby się "zbliżało" i w tym momencie następował krzyk. Po jakimś czasie jakbym nauczył się przed tym bronić. Starałem się zatykać uszy, mimo że to był sen to kiedy to coś nadciągało, byłem w pełni świadomy.
Pewnego razu po prostu się to skończyło.

W podobnym okresie, również w nocy, musiałem udać się za potrzebą do toalety. Musiałem przejść z pokoju, poprzez kuchnie, na korytarz. Drzwi od toalety były zaraz po prawej stronie a na wprost były oszklone drzwi balkonowe. Wychodząc na korytarz stanąłem jak wryty. Przez szybę widziałem kilka par świecących oczu i jakby demoniczne śmiechy. Uciekłem w popłochu do toalety. Niestety z powrotem musiał eskortować mnie tata.




Druga historia, działa się kilka lat później. Styczeń rok 2001. Wtedy właśnie umarł mój dziadek. Mój brat jest starszy ode mnie o 5 lat. Zawsze był oczkiem w głowie mojego dziadka. Razem chodzili na ryby. Kiedyś mój brat dostał od dziadka taką mini wieżę, firmy daewoo, jak ta marka samochodów. Brat uwielbiał słuchać głośno muzyki, co nie raz i nie dwa denerwowało dziadka, tym bardziej że jego pokój był obok pokoju brata.

Styczeń. Dziadek umiera w szpitalu. I tu chciałbym tylko nadmienić jak umarł. Leżał w szpitalu na raka. W jego ostatnich chwilach był przy nim mój wuja a jego syn. W pewnym momencie poprosił go by wyszedł bo chciałby chwile zostać sam. Po paru minutach gdy wuja do niego wrócił, dziadek już nie żył. No ale do sedna. Rzecz się działa dzień czy dwa po jego śmierci. W nocy brat przybiega na piętro do mojego pokoju cały roztrzęsiony, zaklucza drzwi i nakazuje mi iść dalej spać.
Co się okazało, brat przebudził się w nocy i słyszał jakby ktoś chodził po pokoju, i słyszał również jak ktoś siada na pufę, a wydawały one takie charakterystyczne skrzypienie. I w pewnym momencie wędki brata które stały w rogu pokoju, i zaparte były o dywan, wystrzeliły z impetem na środek pokoju. Wtedy to brat uciekł. Przypuszczamy że po prostu dziadek nie mógł się pogodzić z tą sytuacją.

Kilka tygodni później bratu przyśnił się dziadek. Powiedział mu że jest w czyśccu, i żebyśmy się o nic nie martwili bo będzie dobrze. Kazał się również opiekować mamą.

I jeszcze co chodziło z tą wieżą. Mianowicie kiedy była żałoba, wieża nie przekraczała 15% głośności, nie działały płyty ani kasety. Pamiętam jak dziś, kiedy brat mi to powiedział i sam chciałem sprawdzić, kieszenie na kasety nie chciały się otworzyć, jakby były zablokowane. Po żałobie wszystko działa do dziś. Wieża aktualnie stoi u mojego taty w garażu, mogę podesłać jej zdjęcia dla uwiarygodnienia.


Trzecia historia miała miejsce bodajże w 2008 roku.
Pojechałem z bratem i jego kolegą na nocke na ryby. Prywatny wielki staw. Lato, bezchmurne niebo, czyli to co lubię. Siedzimy tak sobie, brat i kolega rozmawiają, a ja sobię patrze w gwiazdy. Nagle mój wzrok przykuł widok białej lecącej kropki, myślę sobie, pewnie jakiś satelita albo coś. I wtedy ta kropka zatrzymała się na środku nieba i zaczęła powoli lecieć w dół. Brat i jego kolega również zaczęli bacznie to obserwować. Kropka leciała w dół, powoli stająć się coraz większa i również zaczęła świecić coraz jaśniej. W punkcie kulminacyjnym, gdy zatrzymała się na środku stawu, jakiś metr od wody,
była wielkości, jakbym miał ocenić z 4 metry średnicy, ale mogę się mylić. Najlepsze było to że gdy była najniżej, co trwało to raptem kilkanaście sekund, zrobiło się tak jasno, że byliśmy w stanie zobaczyć co jest kilkanaście metrów dalej. A przypominam, był to środek nocy. W pewnym momencie kula zaczęła podnosić się w górę, myślałem że gdy już będzie na niebie to poleci gdzieś za horyzont, ale nie. Leciała cały czas tak wysoko aż w końcu znikła. Nie wydając przy tym najmniejszego dźwieku.

Mam jeszcze kilka swoich historii, jak również historie mojego przyjaciela. Chciałbym się nimi podzielić, ale już trochę późno. Postaram się napisać na dniach.
Pozdrawiam całą załogę okrętu, jak i czytelników. Proszę również o odpowiedź. Nie ukrywam, jesteście jedynymi osobami z którymi mogę się tymi informacjami podzielić, i które mogą mi jakoś sensownie pomóc, wytłumaczyć.

Szymon.

[dane do wiad. FN




zwiń tekst



CZY ZNOWU... EFEKT MANDELI?
Śr, 6 mar 2019 06:33 komentarze: 1 czytany: 1282x

Nasz czytelnik opisał swoje dziwne odczucie w sprawie tzw. Efektem Mandeli. Cóż to takiego jest? Kiedyś pisaliśmy o tym.  Zjawisko to zakłada dość fantastyczny, jak mogłoby się z początku wydawać scenariusz. Chodzi bowiem o to, że wiele osób uważa, iż od pewnego momentu, ludzkość na naszej planecie znalazła się w innym (równoległym?) wszechświecie. Dowodem na tę jakże nieprawdopodobną tezę miałyby.......

czytaj dalej

Nasz czytelnik opisał swoje dziwne odczucie w sprawie tzw. Efektem Mandeli. Cóż to takiego jest? Kiedyś pisaliśmy o tym.  Zjawisko to zakłada dość fantastyczny, jak mogłoby się z początku wydawać scenariusz. Chodzi bowiem o to, że wiele osób uważa, iż od pewnego momentu, ludzkość na naszej planecie znalazła się w innym (równoległym?) wszechświecie. Dowodem na tę jakże nieprawdopodobną tezę miałyby być słynne motywy ze świata przemysłu, filmu, muzyki (znane logotypy, kultowe cytaty, fragmenty utworów muzycznych itp.), które obecnie według wielu osób wyglądają nieco inaczej w porównaniu do tego, co zostało zakodowane w naszej pamięci.


Poniżej e-mail, który dostaliśmy w ostatnich godzinach.


[...] Dzien dobry,

 Przeczytałam ten artykuł pod wpływem doniesień o śmierci Keitha Flinta, wokalisty the Prodigy:

https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3225,mandela-effect-dowodem-na-ingerencje-podroznikow-w-czasie-w-.html

 Możecie mi nie wierzyć ale ja sądziłam, że on juz dawno nie żyje! Pamiętam że czytałam komentarze pełne łez pod klipami z muzyką the Prodigy (RIP itp), a to było w zeszłym roku! Czy to mi się przyśniło czy co?? Czy to jakieś dziwne Deja Vu?

Pamiętam też "Luke, I'm your father" i inne cytaty...

To jest niesamowite.  I co teraz, mam co miesiąc sprawdzac czy to co wyczytałam jest wciąż prawdą?? Jeśli to jest coś związane z życiem lub śmiercia osób, to może to mieć ogromne implikacje...

 Pozdrawiam,
Anonimka

 



zwiń tekst



STRONA
1 2 3 4 50 58
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 58

szukaj:  

Najbliższy czat z FN

Sprawa operacji KONTAKT jest jednym z najbardziej fascynujących projektów FUNDACJI NAUTILUS. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo obszerne materiały dotarły na pokład naszego okrętu w tej sprawie na początku 2019 roku [...] porozmawiamy o nich w naszym najnowszym LIVESTREAM z pokładu okrętu - zapraszamy 31 marca 2019 o 21.00. Do zobaczenia na pokładzie okrętu NAUTILUS!

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Jasnowidz z Człuchowa o prognozie pogody na lato 2019 dla Gazety Pomorskiej: - Wydaje mi się, że lipiec będzie bardzo ładny i ciepły, podobnie jak pierwsza połowa sierpnia. Potem do Polski nadejdzie ochłodzenie.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 14 mar 2019 08:18 | [...]chciałam zapytać, czy ktoś pisał w sprawie dziwnych rozbłysków dzisiejszej nocy nad..Wołominem..? (bądź w okolicach Wołomina..) (dzisiaj czyli w nocy z 12 na 13 marca - przyp. FN) [...] Obudziłam się dziś o 3.55 nad ranem, i będąc w łazience (mamy tam okno) zobaczyłam serię 5 przedziwnych rozbłysków w kolorze blado żółtego światła.. światło zmieniało natężenie, czyli po błyśnięciu zwiększało jasność.. [...]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 21 lutego 2019 | Zrozumiałem, jak bardzo mylił się Steven Hawking. Czytając jego najnowszą (i niestety ostatnią) książkę powoli dotarło do mnie, że archiwum i wiedza zgromadzona przez Fundację Nautilus jest kluczem do wyjścia z impasu, w którym znalazła się fizyka teoretyczna.

czytaj dalej

FILM FN

JASNOWIDZ KRZYSZTOF JACKOWSKI - 15 trudnych pytań czytelników serwisów FN

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.