Śr, 2 kwi 2008 00:00
Autor: FN, źródło: FN
„Drogi Nautilusie, co mam zrobić, aby przyśnił się mi mój zmarły bliski?” – taką prośbę otrzymujemy tak często, że warto jest temu poświęcić kilka słów.
Odejście bliskiej osoby powoduje wstrząs, z którego wiele osób nie może otrząsnąć się latami, a czasami nawet do końca życia. Ludzie zaczynają szukać oparcia w wierze, zdarza się, że wracają do religii i kościoła tam szukając pocieszenia, że ich bliski „jednak żyje”. Często takie osoby piszą do nas. Mają marzenie, aby ich bliski dał znak, pokazał się, a w ostateczności się przyśnił.
Zawsze wtedy powtarzamy takim osobom, że tego typu działania wynikają tylko z naszego egoizmu, zaś osoby już po drugiej stronie „światła” mają na tyle dużo ważnych zadań, że tego typu błagania bliskich jedynie rozpraszają ich energię… Mamy jednak dowody, że sen bardzo często bywa wykorzystywany przez „bliskich po stronie światła” do komunikacji, często uspokojenia skołatanych nerwów najbliższych, a czasem osoby, którą ktoś za ziemskiego życia darzył z jakiegoś powodu sympatią.
Chcemy Wam zaprezentować bardzo ciekawy e-mail, który przysłał do nas p. Robert, a sprawa dotyczy snu ze zmarłym.
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: śmierć sąsiada, przeczucie i sen?????
WITAM SERDECZNIE
Chciałbym napisać o mało spektakularnym zdarzeniu ....ale tak naprawdę istotnym dla mnie.
Otóż niedawno t.j. 16.07.2007 zmarł sąsiad mojej ukochanej babci. Był człowiekiem bardzo samotnym i biednym, utrzymywał się ze zbierania złomu i zasiłku z Mops-u.
Odkąd tylko pamiętam zawsze jak tylko byłem u babci on przewijał się gdzieś na podwórku, często również przychodził do babci na obiad ...albo pożyczyć pieniędzy.
Nie stronił od alkoholu ale był bardzo pracowitym człowiekiem. Z uwagi na to że zajmuję się między innymi pracami budowlanymi często sam załatwiałem mu tzw. ,,fuchę'', która polegała na wywiezieniu złomu , sprzątaniu, itp.
Ponadto był człowiekiem bardzo słownym (jeżeli chodzi o pracę) i terminowym. Np. jeżeli umówiłem się z nim na konkretną godzinę, to on już był w umówionym miejscu kilka minut przed czasem.
Na dzień przed jego śmiercią byłem jak zwykle w niedzielę u babci na obiedzie. Mój wujek, który mieszka z babcią poinformował mnie, że Kisi (tak go nazywano) leży w domu chory. Szkoda mi się go zrobiło i poprosiłem wujka, aby zaniósł mu rosół. Następnego dnia będąc u babci dowiedziałem się, że Kisi jest w szpitalu a kolejnego dnia że zmarł. Informacja ta dziwnie mną wstrząsnęła jakoś we mnie to siedziało, nic nie mogłem robić, trudno było mi się z tym oswoić i jakoś nie mogłem w to uwierzyć. Jakoś miałem przeczucie, że jeszcze go zobaczę i byłem przekonany, że mi się przyśni.Kilka dni byłem tym dziwnie przybity
Z uwagi na obowiązki w pracy nie mogłem być na pogrzebie, złożyłem się tylko na wieniec z sąsiadami.
Równo siedem dni po jego śmierci sąsiad mojej babci przyśnił mi się.
W trakcie snu rozmawiałem z nim mając pełną świadomość tego, że on nie żyje . Był ubrany jak zwykle w swoje brązowe, charakterystyczne spodnie, dokładnie widziałem jego twarz, która wydawała mi sie jakaś młodsza i mniej zniszczona. Pytałem się go ,,Jak mu tam jest" po czym on albo odpowiedział albo dał wyraźnie do zrozumienia (tylko tego dokładnie nie pamiętam czy porozumiewaliśmy się za pomocą mowy czy czytania myśli), że dobrze.
Powiedziałem mu również aby do nas wracał na co on odpowiedział, źe nie chce wracać. Następnie spytałem, czy jedzą tam coś lub piją na co on z kolei odpowiedział, że pije tam piwo. (?????)
I to w tym śnie wydało mi się dziwne, jakby zupełnie odstawało od sensu snu. Ale czy sny muszą być poukładane i mieć logikę? Prosiłem go również w tym śnie o to , że skoro uważa że tam jest tak dobrze, aby nie zabierał tam nikogo z moich bliskich ( miałem na myśli głównie moją babcię i ojca, który ostatnio nie za dobrze się czuł), po czym on dał mi do zrozumienia, żebym się nie bał, że nie zrobi tego.
Dodam jeszcze, że prawie nigdy nie pamiętam swoich snów. Zawsze rano wstaję do pracy i pierwsze co myślę to o tym czy nie zaspałem a ten sen dokładnie pamiętałem i pamiętać chyba bedę.
Dodam również, żew sumie był mi osobą zupełnie obcą, był tylko sąsiadem mojej babci. Najbardziej zaskakujące jest to, że byłem pewien że mi się przyśnił i to że ten sen tak naprawdę mnie uspokoił.
Pozdrawiam Robert K. /nazwisko do wiadomości redakcji/
Śr, 2 kwi 2008 00:00
Autor: FN, źródło: FN
* Komentarze są chwilowo wyłączone.