Dziś jest:
Niedziela, 26 stycznia 2020

Twierdzenie, że Ziemia to jedyny zaludniony świat w nieskończonej przestrzeni jest równie absurdalne jak przekonanie, iż na całym polu prosa wyrośnie tylko jedno ziarenko.
/Metrodor, filozof grecki z IV wieku p.n.e./

Komentarze: 18
Wyświetleń: 22880x | Ocen: 6

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 22 lis 2012 09:02   
Autor: FN, Margo11, źródło: FN   

Mity i zwierzęta strzegą przed kataklizmami

Na początek mały test: jaki obraz nasuwa Wam się na myśl, gdy słyszycie następujące opisy: „statek długi jak robak, który się ślizga”, „chwytać-błyskawice-z-nieba”, „słowa-wdmuchiwać-w-metalowe-włókna” lub „miejsce nieprawdziwego życia”? Podaję właściwe odpowiedzi: są to kolejno pociąg, elektryczność, telefon i kino.

Zaskoczeni? Opisy te doskonale ilustrują proces powstawania mitów. W 1920 roku niemiecki podróżnik Erich Scheurmann (1878-1957) opublikował mowy wodza Tuiavii, który w swych młodzieńczych latach uczył się w szkole misyjnej na Samoa, a potem odwiedził Europę. Zbulwersowany obcą sobie, przemysłową cywilizacją, wódz wygłaszał umoralniające mowy do współplemieńców. A ponieważ takie słowa, jak „samolot”, „telefon” czy „kino” nic by nie powiedziały jego współplemieńcom, musiał oddać te pojęcia bardziej opisowo: wymyślił więc własną, wyżej zacytowaną terminologię.


Można sobie wyobrazić, jaki obraz wielkiego miasta zaistniał w wyobraźni współplemieńców wodza Tuiavii na wskutek tych opisów! I jak by wyglądał, gdyby zechcieli go na przykład narysować na ścianie jaskini: z pewnością nie miałby wiele wspólnego z rzeczywistym wyglądem i funkcjonowaniem zachodniej cywilizacji. Podobnie powstało wiele mitów wszelkich kultur i religii, dlatego należy je odczytywać w odniesieniu do realnych, a nie fantastycznych zjawisk.

Z tych właśnie powodów coraz większa liczba naukowców zaczyna traktować mity nie jako alegoryczne opowieści, ale relacje z rzeczywistych wydarzeń, przekazanych w taki sposób, w jaki były one rozumiane przez ich świadków. Dowodzi tego choćby geomitologia. Dzięki niej uczeni znaleźli odpowiedź na pytanie, dlaczego wśród 300 tysięcy ofiar tragicznego tsunami w Tajlandii w 2004 roku nie było nikogo z plemienia Mokenów mimo, że ich drewniane domy na palach zostały kompletnie zniszczone.

Okazało się, że zaufali oni mitowi, który określał tsunami jako  „złą falę, która zjada ludzi”. Mit głosi, że co pewien czas na dnie morza budzi się zło, z którego powstaje ogromna fala. Zanim nadejdzie, wysyła znaki ostrzegawcze: morze najpierw się cofa, by z całą siłą uderzyć i pożreć wszystko, co znajdzie się na jego drodze. Dlatego Mokenowie mieli dość czasu, by uciec w głąb lądu.

Określenia geomitologia jako pierwsza użyła już przed dwudziestu laty profesor Dorothy Vitaliano (1916-2008) – geolog z Uniwersytetu Indiana w Stanach Zjednoczonych. „Poznawanie i badanie prastarych mitów, odsyłających w treści do fenomenów geologicznych, daje wymierne korzyści. Ich prawidłowe odczytanie nie tylko pozwala uściślić, a nawet określić czas, miejsce i rodzaj kataklizmu, lecz także ocalić wiele istnień ludzkich” – mówiła w jednym z wykładów Vitaliano.

Bo tego, że lekceważenie mitów może skończyć się tragicznie, dowodzi także historia z 21 sierpnia 1986 roku: w pobliżu jeziora Nyos w Kamerunie w tajemniczych okolicznościach zmarło ponad 1700 osób! Badania wykazały, że wszyscy zatruli się dwutlenkiem węgla, wydobywającym się z krateru wulkanu na dnie jeziora. Dawniej ludzie osiedlali się w innych rejonach jeziora, mimo, że były tam ziemie gorszej jakości: mit głosił bowiem, że woda ma „śmiertelny oddech”. Jednak późniejsi osadnicy zlekceważyli podania przodków o złym duchu, mieszkającym na dnie jeziora – wyjaśnia profesor geochemii William Evans z Amerykańskiego Stowarzyszenia Geologicznego „Geological Survey”. 

Wiele mitów zainspirowały erupcje wulkanów, trzęsienia ziemi, powodzie czy upadki meteorytów. Mówią one o „złych duchach” , „potworach trzęsących ziemią”, „płonących górach”, „smokach ziejących ogniem”, „ogniu z nieba” czy „górach wyrastających z morza”. Dziś ich interpretacja łączy geologię, archeologię, antropologię i historię a naukowcy organizują coraz więcej konferencji, poświęconych geomitologii. „Jeszcze kilkanaście lat temu udział w takiej sesji zrujnowałby badaczowi karierę naukową – mówi znany wulkanolog, profesor Floyd McCoy z Uniwersytetu Hawajskiego .

Do ocalenia ludzi przyczynia się także obserwacja przyrody i wyłapywanie nietypowych zachowań zwierząt. Zjawiska te od lat bada profesor Helmut Tributsch z Wolnego Uniwersytetu Berlińskiego. „To nie wymysł, ale fakt” – twierdzi. „Problemy pojawiają się jednak przy próbie przeprowadzenia dowodu. Wynika to przede wszystkim  z tego, że badania takie wymagają dużo czasu i dużych nakładów finansowych”.

Tymczasem już rzymski pisarz i historyk Pliniusz Starszy (23-79 r. n.e.) za jeden z czterech sygnałów mającego nastąpić trzęsienia ziemi uznawał zaniepokojenie wśród ptactwa. Opisał to w swej Historii Naturalnej – leksykonu w 37 księgach, zawierającej informacje z dziedziny kosmologii, geografii, botaniki, fizjologii, mineralogii i wielu innych. Paniki ptactwa doświadczył na własnej skórze: zginął podczas obserwacji wybuchu Wezewiusza w 79 roku, gdy jako dowódca rzymskich okrętów spieszył ludności na pomoc. Przy okazji także – jak na naukowca przystało – chciał przyjrzeć się z bliska skutkom aktywności wulkanu. Śmierć historyka w listach do Tacyta opisał jego bratanek, Pliniusz Młodszy.


Podobne obserwacje poczynił niemiecki geograf i podróżnik Aleksander von Humboldt (1769-1859), współtwórca międzynarodowej organizacji do badań nad zjawiskami magnetycznymi oraz pruskiego instytutu meteorologicznego. Kilka lat spędził w Ameryce Łacińskiej, gdzie badał dorzecze Orinoko, Kubę, płytę Bogoty oraz wygasły wulkan Chimborazo. W 1797 roku donosił, że niedługo przed tym, jak w wenezuelskim mieście Cumana zadrżała ziemia, zwierzęta wpadły w panikę. Ulegały jej zwłaszcza te, które żyją w ziemnych norach, pomiędzy skałami lub pełzają po niej: lisy, myszy i inne gryzonie, żmije czy jaszczurki.

W lutym 1975 roku mieszkańcy jednej z chińskich prowincji zauważyli, że żmije obudziły się nagle z zimowego snu i masowo wypełzały na śnieg, gdzie ginęły z zimna. Co mogło być silniejsze od atawistycznego stanu hibernacji? Tylko lęk przed śmiercią! Sygnał odczytano prawidłowo i ludzie ewakuowali się w miejsca, gdzie nie było widać padłych zwierząt. Kilka dni później trzęsienie ziemi o sile 7,3 stopni zniszczyło prowincję: dzięki żmijom zginęły tylko cztery osoby.

Jednak wyraźny niepokój przed zbliżającym się kataklizmem ogarnia także zwierzęta domowe: konie, psy czy koty. W maju 1967 roku we włoskiej prowincji Friaul tuż przed trzęsieniem ziemi koty wyprowadziły z szop i piwnic swoje młode, by wraz z nimi przeczekać kataklizm w bezpiecznym miejscu. Podobnie było w mandżurskiej prowincji Liaoning w 1975 roku. Do dziś chłopi sycylijscy bacznie śledzą zachowanie swych mruczków, bo nie raz uprzedzały ich o wybuchach Etny. Uczeni przypuszczają, że taka reakcja zwierząt może się wiązać z wyczuwaniem narastania podziemnego ciśnienia i związanej z nim jonizacji powietrza .   

   
 „Statystycznie na 20 godzin przed trzęsieniem ziemi o sile 6,5 stopni w skali Richtera widać już pierwsze oznaki niepokoju wśród fauny – twierdzi prof. Tributsch. – Występują też ładunki energii, powodujące błyskawice”. O nietypowych zjawiskach świetlnych, zachodzących przed i po trzęsieniu ziemi, donosili między innymi kanadyjscy naukowcy w czasopiśmie „Seismological  Research Letters”. W 1968 roku japoński geolog Yutaka Jasui po raz pierwszy sfotografował czerwoną i fioletową poświatę na niebie, która towarzyszyła trzęsieniu ziemi w prowincji Matsuhiro . Te charakterystyczne luminescencje obserwowano wielokrotnie: także przed trzęsieniem ziemi w Japonii z 2011 roku, a wcześniej przed tsunami z 2004 roku.
W ostatnich latach coraz więcej podróżujemy po świecie, także w bardzo egzotyczne regiony, gdzie występuje duża aktywność sejsmiczna. Nie lekceważmy miejscowych mitów i opowieści rdzennych mieszkańców, obserwujmy też zachowanie zwierząt. Wzbogacimy tym swą wiedzę i bezpiecznie wrócimy do domu. 

autor: Margo11

Bibliografia:

  I. Słojewska, Mity ostrzegają, „Czwarty Wymiar” nr 4, kwiecień 2012, s. 22-24.

  A. Popławska, Domowy jasnowidz, „Feniks”, grudzień 2005, s. 50-51.
  R. Czekalski, Przeczucia to nie bajka, „Feniks”, lipiec 2005, s. 79.

Komentarze: 18
Wyświetleń: 22880x | Ocen: 6

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 22 lis 2012 09:02   
Autor: FN, Margo11, źródło: FN   


Komentarze (18)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Nie, 5 maj 2013 19:24 | brak oceny

julka | Gość

ggdy zwierzente sie budzom to nigdy nie umiom wstac nie kturzy tk myslom lecz gdy cos sie dzieje psy oszczegajom naprzykład gdy jest duzo prondu to one szczekajomn jak szalone i wtedy juz wiemy co sie dzieje ! to som zwierzenta nie tylko do zabawy ale to ozczegania:)

Pt, 7 gru 2012 14:44 | brak oceny

S.A. | Gość

Ofiar tsunami w 2004 roku w Tajlandii było nie 300 tys., tylko... 5395 (potwierdzonych, a wszystkich szacowanych, włącznie z zaginionymi - 8212). Pomyłka o ponad 3600 procent. Gratulacje.

Pt, 7 gru 2012 13:40 | brak oceny

Samira Alarro | Gość

Nie można się zatruć dwutlenkiem węgla, matołki. Można się nim udusić, bo wypiera powietrze, można się też zatruć tlenkiem węgla. Gdyby dwutlenek był trujący, piwosze marliby jak muchy, moi wy "badacze" zjawisk niewyjaśnionych.

Śr, 5 gru 2012 23:18 | brak oceny

Christi | Gość

Kepos śniłam sen w którym anielscy ludzie walczyli ze zbliżającą się ciemnością,ich zbroje jaśniały od energii naszej miłości.Po tym śnie sprawdziłam w internecie hasło anielscy ludzie,według jednej ze stron okazało się że anioły reinkarnują jako anielscy ludzie.Oni nie są egocentryczni ani egoistyczni są ludżmi myślącymi o innych bardziej niż o sobie.W moim śnie byli pewnie obecni w swoim czasie,jak to opisujesz.Nie mieli skrzydeł.Gdyby nie sen nigdy by mi do głowy nie przyszło że aniołowie tak wyglądają .Innym razem śniłam o bliżniaczej godzinie,też znalazłam w internecie wyjaśnienie tego snu.

Pon, 3 gru 2012 15:31 | brak oceny

Christi | Gość

Kepos nie kojarzyłam z Aniołami tego doświadczenia,to był po prostu Jezus,Twoje podejście do sprawy bardzo mi się podoba.Jezus jest fajnym facetem,Jego nauki są pełne miłości,to jedynie ludzie swoją niedoskonałością (księża i ich ślepi wyznawcy)sprawiają ,że nie jest znany takim ,jakim jest naprawdę.Kepos ty jesteś wyjątkowym człowiekiem,znasz Anioły.A może sam jesteś takim Aniołem żyjącym na Ziemi

Pon, 3 gru 2012 14:27 | brak oceny

Christi | Gość

Czło-wiek podziwiam Ciebie,żyjesz w świecie w którym i ja chciałabym żyć.Mam na myśli Twoje wegaństwo.Mięso jest przyczyną wszystkich naszych nieszczęść.

Nie, 2 gru 2012 16:15 | brak oceny

Christi | Gość

Kepos dzięki za spostrzeżenie ,jestem zwykłym człowiekiem.Spodobało mi się to ,co napisałeś o czasie,raz podczas rozmowy z Jezusem(modlitwa)dla żartu zaczęłam w myślach zaplatać mu warkoczyki,były wtedy modne(.Masz długie włosy ,miej warkoczyki.)Póżniej znalazłam stare ,wydanie Nieznanego Świata a tam Władysław Biernacki opisywał swoje religijne doświadczenia i pisał też o człowieku ,którego spotkał w czasie spotkania z ludżmi ,gdzieś za granicą chyba w USA.Przyszedł na spotkanie wysoki mężczyzna o długich włosach z warkoczykami.BIernacki póżniej się o nim dowiedział że to był Jezus ,ten człowiek z warkoczykami.Wydaje mi się żę tak jak piszesz z tym czasem - modliłam się nie znając tekstu ,który został wydrukowany parę lat wcześniej,CHodzi mi o tę fryzurę,wyobraziłam ją sobie a póżniej znalazłam jej opis w starej gazecie czyli coś ,co już było zanim pomyślałam że ma być.Smiechu warte, myślenie wsteczne.Tak jakby czas był rzeką w której możemy płynąć w różnych kierunkach.Mam nadzieję żę wyraziłam się dość jasno ,to jest przezabawne.

Śr, 28 lis 2012 22:43 | brak oceny

George | Gość

Zwierzeta nie poja coli, nie uzywaja suszarki do wlosow ani mikrofalowki i nie ogladaja telewizji.

Wt, 27 lis 2012 23:53 | brak oceny

Christi | Gość

Kepos jestem pod wrażeniem ,zapewne widzisz to wszystko oczami duszy,miałam tu na myśli czysto techniczne zjawisko,które kiedyś opisał Arnold Mostowicz w "Otych co z kosmosu " o ile dobrze pamiętam.Opisał iż inżynier Josef Blumrich odnalazł w opisie proroka Ezechiela Lądowanie statku pozaziemskiego,chciałam podkreślić tu fakt że trzeba pewnwgo ,konkretnego wykształcenia by zrozumieć słowa Ezechiela właściwie,a ja jako prosty człowiek nie byłabym w stanie odnależć w słowach proroka śladu lądowania statku.

Wt, 27 lis 2012 20:18 | brak oceny

scarlet | Gość

witam

Oglądałam jakiś reportaż z powodzi, która była niedawno w Polsce, ciężko mi określić która to była powódź, ale była tam taka kobieta, płakała bo straciła cały dobytek w domu, zalało jej cały parter, wszystko pływało. Wspominała o dziwnym zdarzeniu. Jakiś czas przed powodzią, zauważyła jak mrówki zaczynają wędrować na strych jej domu i tam przenoszą swoje gniazdo, czyli budują kopiec... Bardzo mnie to zdziwiło, teraz wiążę to faktycznie z instynktem żeby przetrwać jeśli chodzi o zwierzęta... Ta kobieta też się dziwiła dlaczego mrówki przenoszą się tak wysoko...

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN [...] Witam.Juz sporo razy się z wami kontaktowałem i sporo razy publikowaliscie moje zdjęcia i historie..dziś mam pytanie z innej beczki.....czy macie w swoim archiwum sprawy ,historie o zagubionych sygnałach radiowych sprzed lat które znalazły się w teraźniejszości?chodzi mi o fragmenty audycji radiowych z przeszłości...może jakiś mały artykuł na ten temat? [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Śr, 22 sty 2020 14:05 | Witam serdecznie, w dniu dzisiejszym 21.01.20 wraz z rodziną zaobserwowaliśmy dziwne światła na zachodnim niebie. Była godz 18,30-18,40, wychodząc na taras spostrzegłem ciąg punktów świetlnych na zachodniej części nieba. Zdziwiony zawołałem syna i żonę, aby też to potwierdzili. Początkowo myślałem, że są to gwiazdy ułożone w takim ciągu, ale nie pasowała mi ich ilość ok 7-10 szt. Punkty pojawiły się tuż nad horyzontem zachodniego nieba i ciągnęły się w kierunku zenitu nieba (obecnie w kierunku...

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

Obraz 'Diabła' dostrzeżony w płomieniach jednego z pożarów w Australii

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.