Dziś jest:
Piątek, 25 września 2020

Ziemska technologia zdobywania kosmosu to ponury żart. Promy kosmiczne misję zaczęły w 1981 roku i było ich sześć, a dwa uległy katastrofom, w których zginęła cała załoga. Rachunek jest prosty: były wysyłane w kosmos 133 razy, czyli średnio co sześćdziesiąty piąty lot tym cudem techniki oznaczał praktycznie pewną śmierć. Gdyby taki współczynnik dotyczył na przykład samochodów, to ludzka populacja w ciągu 10 lat prawie przestałaby istnieć.
George RR Martin, autor "Gry o Tron"

Komentarze: 11
Wyświetleń: 21105x | Ocen: 2

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 1 mar 2015 09:47   
Autor: FN, Margo11, źródło: FN   

MARTWY CZY... W STANIE SILNEJ MEDYTACJI

Nie możesz mieć wszystkiego, czego pragniesz, ale możesz doświadczyć wszystkiego, co masz...” – takie przesłanie pozostawił współczesnemu człowiekowi Chambo Lama Itigełow – buddyjski lama, zmarły przed 88 laty. Naukowe badania zmumifikowanych zwłok mnicha wykazują jednak, że... żyje on nadal! 

W 2002 roku światowe agencje informacyjne obiegł sensacyjny news: w syberyjskiej Buriacji wykopano zwłoki  Chambo Lamy Itigełowa – buddyjskiego lamy, zmarłego w 1927 roku. Rosyjscy naukowcy, którzy je badali, byli w szoku: zmumifikowane szczątki wykazują parametry życiowe charakterystyczne dla... człowieka, pogrążonego w śpiączce!

W 1852 roku, w ubogiej rodzinie w osadzie Ułzy-Dobo urodził się chłopiec: nadano mu imię Dasza Dorżo, czyli „słońce i diament wiary”. Wcześnie stracił rodziców i trafił na służbę do bogatych gospodarzy, gdzie pasł bydło. Kiedyś, grzejąc zmarznięte stopy w ciepłym krowim placku, powiedział gospodyni, że zostanie Chambo Lamą – zwierzchnikiem rosyjskich buddystów. Kobieta wybuchnęła śmiechem, jednak gdy chłopiec skończył 15 lat, odszedł do najbliższego klasztoru – Jangażynskiego dacanu. Po jakimś czasie zabrał go stamtąd do Aninskiego klasztoru Zacharaj Lama – znany buriacki jogin. Na prośbę jego naczelnika mieszkańcy okolicznych wiosek przez 23 lata opłacali młodzieńcowi utrzymanie i zwolnienie ze służby wojskowej.

Itigełow zdobył tam tytuł doktora filozofii, a potem przez 8 lat studiował medycynę tybetańską w kolejnych klasztorach. W 1898 roku wrócił do Jangażynskiego klasztoru, gdzie został zwierzchnikiem i uczył buddyjskiej filozofii. Postawił dwie nowe świątynie, napisał też 50 prac filozoficznych i podręcznik tybetańskiej farmakologii. Jako jogin widział wnętrze człowieka i jego dolegliwości. Jogini potrafili także błyskawicznie pokonywać odległości, chodzić po rzekach i jeziorach. W czasie medytacji zatrzymywali funkcje fizycznego ciała. Doglądani przez uczniów, mogli tak trwać dziesiątki lat, po czym wracali do normalnego życia. Wspomniany Zacharaj Lama medytował tak od 1894 do 1916 roku.

Itigełowa uważano za inkarnację pierwszego zwierzchnika buddyzmu w Rosji, Chambo Lamy Zijajewa (1702-1777), który umierając obiecał: „Wrócę do was równo za 75 lat”. Wtedy to urodził się Itigełow: został rozpoznany, gdy wskazał miejsce zakopania jego rytualnych przedmiotów. W 1911 roku Itigełowa wybrano XII Pandido Chambo Lamą – zwierzchnikiem buddyzmu w Rosji. Uczestniczył w ważnych uroczystościach państwowych, m.in. w świętach dynastii Romanowów. Otworzył pierwszą buddyjską świątynię w Petersburgu i Europie, finansował budowę kilku szpitali. Z jego inicjatywy podczas I wojny światowej ogólnoburiackie towarzystwo zbierało pieniądze na lekarstwa dla walczących na froncie, pomoc dla rannych i rodzin poległych. Do lazaretów Itigełow posyłał lamów-uzdrowicieli. Tę charytatywną działalność car Mikołaj II nagrodził orderem Św. Anny.

W 1927 roku z powodu choroby Itigełow zrezygnował z funkcji zwierzchnika buddystów i wrócił do Jangażynskiego dacanu. Tam mógł pisać i oddawać się duchowym praktykom: zdaniem współbraci osiągnął stan pustki, co wyzwoliło jego nadprzyrodzone zdolności. Już kilka lat wcześniej uprzedził lamów, że wkrótce nastąpią ciężkie czasy. Tym, którzy wrócili z Mongoli, mówił: „Niepotrzebnie tutaj wróciliście. Lepiej było zostać za granicą. Niedługo zaczną się aresztowania i tortury lamów. Dostaniecie się w ich ręce i nie zostawią was żywymi". A na pytanie, dlaczego sam nie wyjeżdża za granicę, odparł: „Mnie nie zdążą wziąć”.
W dniu 15 czerwca 1927 roku Itigełow obwieścił uczniom, że umrze i dodał: „Przychodźcie do mnie co 30 lat. Patrzcie na moje ciało. Po 75 latach wrócę do was”. Potem poprosił ich o odczytanie modlitwy dla zmarłych i zaczął medytować w pozycji lotosu. Po kilku dniach, przekonawszy się, że nie daje oznak życia, uczniowie umieścili go w cedrowej skrzyni i pochowali.
Wkrótce nadeszły bolszewickie aresztowania i torturowanie mnichów, grabienie klasztorów i miejsc kultu. W Aninskim dacanie wysadzono świątynię a w jego ruinach urządzono rzeźnię. Kiedy w 1944 roku Stalin pozwolił na odbudowę świątyń, jako pierwszy stanął Iwołgiński dacan – rezydencja nowego Chambo Lamy. Wierni przynosili ukryte księgi i relikwie.

W 1955 i 1973 roku XVII Pandido Chambo Lama Darmajew i XIX Pandido Chambo Lama Gombojew razem z lamami otworzyli sarkofag z ciałem Itigełowa, które przebrali, zasypali solą i ponownie zakopali. W 1998 roku w klasztornej bibliotece znaleziono list Itigełowa. Lama przewidział miałkość naszych czasów, pisząc: „Bądźcie czystymi wśród morza błota w niebezpiecznych, niewyraźnych czasach... Bogactwa szaleńczo zdobywane i gromadzone przekształcą się w szczególny jad i będą bezużytecznymi... Beznamiętnie nauczywszy się ziemskiego życia, zacznijcie od dnia dzisiejszego praktykę Dziesięciu Dobrych Działań – bezzwłocznie!!!”.

Po odnalezieniu listu, w medytacji  Bimba Lamy z tamtejszego dacanu pojawił się Itigełow i poprosił, aby go wykopać. Trzyletnią dyskusję potwierdziły różne znaki, więc zwierzchnik buddyzmu wydał zgodę. Ekshumację przeprowadzono 10 września 2002 roku w obecności ekspertów z rosyjskiego Ministerstwa Ochrony Zdrowia. „Skóra jasnoszarego koloru, sucha, podatna przy naciśnięciu palcami. Miękkie tkanki o elastycznej konsystencji, ruchliwość stawów zachowana. Włosy na głowie, paznokcie zachowane.

Przy wyjmowaniu z sarkofagu ciało nie wymaga podpory. Jakichkolwiek śladów, które świadczyłyby o wcześniejszym otwarciu jam ciała w celu możliwej balsamizacji lub konserwacji nie stwierdzono” – głosi protokół. Jeden z ekspertów dodał, że w podobnym stanie ciało może się zachować najwyżej trzy dni...


Przewieziono je do Iwołginskiego dacanu, przebrano i umieszczono na piętrze świątyni: po miesiącach – mimo letnich, 40-stopniowych upałów – pozostawało nienaruszone. Po długich naciskach zwierzchnik buddystów Rosji pozwolił zbadać ciało Itigełowa naukowcom. Drugą ekspertyzę przeprowadzili prof. Wiktor Zwiagin z wydziału identyfikacji i prof. Galina Jerszowa – archeolog. Prof. Zwiagin stwierdził, że ciało Itigełowa wygląda tak, jakby skonał przed dwunastoma godzinami: skóra prężna, stawy zwinne, oczy całe, tylko krew zagęszczona. Prof. Jerszową zaskoczyła... ciepłota rąk lamy!

Potem wojskowi medycy zrobili rezonans klatki piersiowej: była elastyczna a serce całe. Badanie mózgu elektroencefalografem wykazało, że  przejawia on „szczątkową aktywność” porównywalną z tą u ludzi w głębokiej śpiączce.
W Moskwie zbadano próbki włosów, skóry i paznokcia. Analiza porównawcza z próbkami żywych ludzi wykazała brak różnic i zachowanie białkowej struktury. Nie stwierdzono też obecności konserwantów i balsamowania. W próbkach tkanek Itigełowa odnaleziono żelazo, cynk i podwyższony poziom bromu, co zdziwiło badaczy. „Im więcej badamy, tym mniej wiemy” – stwierdzili zszokowani naukowcy. 
Obecnie ciało Itigełowa spoczywa w szklanym, ale nie wentylowanym sarkofagu. Mimo to zainstalowany termometr pokazuje temperaturę o jeden, dwa stopnie wyższą, niż na zewnątrz, jakby lama ogrzewał powietrze swym oddechem. Czasem szkło jest zaparowane od wewnątrz... Stróż jego ciała, Bimba Lama, cztery razy w roku zmienia mu odzież. Zauważył, że jego stawy stały się bardziej elastyczne, a ciało wydziela przyjemny zapach.

Lamowie uważają Itigełowa za człowieka, który stał się Buddą: przewidział załamanie się wiary u ludzi, dlatego pozostawił swoje ciało, by ją przywrócić. Każdego roku do Iwołgińskiego dacanu przyjeżdżają tysiące wiernych. Podczas buddyjskich świąt Chambo Lama wystawiany jest na widok publiczny: od jego rąk odchodzi pięć jedwabnych, rytualnych wstęg, a dotykający ich ludzie otrzymują błogosławieństwo.
Moskiewski biznesmen po powrocie z tej uroczystości miał ciężki wypadek samochodowy: mówi, że ujrzał wtedy Itigiełowa. Auto było kompletnie zmiażdżone, a on miał tylko siniaki! Podobnie samolot przedsiębiorcy z Bodajbo, który też odwiedził dacan, z dziewięcioma osobami na pokładzie runął z wysokości 1.500 metrów: wszyscy przeżyli! Nawet fotografie lamy chronią: Czeczeńcy, którzy przykleili je do szyb swych samochodów twierdzą, że w ich pobliżu nigdy nie wybuchła bomba. Nic dziwnego, że sława Lamy przyciąga tu znane osobistości, w tym Michaiła Gorbaczowa.

Sami lamowie różnie tłumaczą ten fenomen. Zwierzchnik buddyjski w Rosji Chambo Lama XXIV Damba Juszeew podejrzewa, że urodził  się on poza Ziemią. Natomiast Gonzur Lama –  profesor instytutu buddyjskiego w Iwołgińskim Dacanie sądzi, że Itigełow w swoim ciele fizycznym zostawił ciało subtelne. Dzięki temu świadomość, która osiągnęła już oświecenie, powraca do ziemskiej powłoki.
Jednak od samego fenomenu „żyjącej mumii” ważniejszy jest przekaz, jaki Itigełow zostawił nam kilkadziesiąt lat temu: „Z pewnych stanów istnienia rodzi się życie tak bogate, wspaniałe i obfite, że „życiowy sukces” po prostu przestaje Cię interesować. Ironia losu jest w tym, że jak tylko udane życie i życiowy sukces przestają cię interesować – droga do nich otwiera się i same przychodzą do ciebie”.

Tekst: Margo11, FN

 

 I jeszcze jedna podobna sytuacja z ostatnich tygodni, o której wiadomość trafiła na pokład okrętu Nautilus - znaleziono ludzkie zwłoki w 1000-letniej buddyjskiej figurze.Zmumifikowane ciało znaleziono po zeskanowaniu antycznej, chińskiej statuy. Naukowcy zdołali zidentyfikować zwłoki - to mnich żyjący w okolicach 1100 roku.

Badacze pod przewodnictwem kuratora muzeum etnograficznego w Rotterdamie, Erika Brujina, twierdzą, że ciało wewnątrz figury należało do mistrza Liuquana z Chińskiej Szkoły Medytacji. Mistrz żył w okolicach 1100 roku. Endoskopia wykazała, że w jamie brzusznej mnicha - w miejscu, w którym powinny znajdować się narządy - dziś są bliżej niezidentyfikowane materiały, a także kawałki papieru ze starymi chińskimi literami. Naukowcy pobrali ze zwłok fragmenty kości do badań DNA.

Niewykluczone, że Liuquan poddał się samomumifikacji - dawnej buddyjskiej praktyce religijnej mającej na celu zagłodzenie się w taki sposób, by zwłoki uległy mumifikacji w sposób naturalny. Łączyło się to z dietą opartą m.in. na trujących ziołach i toksycznych naparach, a także na nasionach i orzechach. Chodziło o to, by pozbyć się tkanki tłuszczowej. Mnich poddający się temu procesowi czekał na śmierć w pozycji lotosu.

Do Europy posąg został sprowadzony w zeszłym roku jako element międzynarodowej ekspozycji "Świat Mumii". Część skanów została wykonana jeszcze przed wystawieniem go w Drents Museum w Assen, pozostałe badania zrobiono we wrześniu.

Posąg Buddy opuścił Chiny po raz pierwszy. Jest to jedyna chińska mumia udostępniona zachodnim naukowcom. Skanu dokonano w holenderskiej klinice medycznej Meander.

Obecnie posąg można oglądać w Narodowym Muzeum Historii Naturalnej w Budapeszcie. W maju statua pojedzie do Luksemburga.


Komentarze: 11
Wyświetleń: 21105x | Ocen: 2

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Nie, 1 mar 2015 09:47   
Autor: FN, Margo11, źródło: FN   


Komentarze (11)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Pon, 17 sie 2015 11:45 | ocena: + 1

as | Gość

"W 1927 roku z powodu choroby Itigełow zrezygnował z funkcji zwierzchnika buddystów i wrócił do Jangażynskiego dacan" - potrafił uzdrawiać innych a sam siebie nie?

Śr, 4 mar 2015 20:06 | ocena: + 1

George | Gość

Bardzo proszę o używanie języka polskiego. Z podmiotem, orzeczeniem, dopełnieniem i przecinkami jeśli można. Zakończenia zdania kropką już nie wymagam, bo jak widzę to ponad możliwości komentatorów. Nie dość że zmuszani jesteśmy tu do czytania debilizmów, to jeszcze w jakimś pijańskim slangu. Sugeruję nauczyć się pisać, budować zdania, następnie coś przeczytać na temat i dopiero się wypowiadać. Nie będę wskazywał palcem o kogo chodzi ale grambler powinien się domyśleć że do niego piję. Między innymi. Tak nawiasem to żaden buddysta nie dąży do nirwany, to domena hipisów z kwiatkami. Litości,wszystkie członki wiotczeją.

Śr, 4 mar 2015 12:27 | brak oceny

grambler | Gość

Medytowanie ale oczym?o pustce,smiesznej nirvanie,jaki jest cel takiej ''zawiechy''to jest pytanie,rownie dobrze mogli by wprowadzic go w spiaczke farmakologiczna,tylko co z tego wynika nic,jestesmy osobami i jako takie poszukujemy kontaktu z czyms osobowym, impersonalizm,nirvana to roztopienie sie w jakims wyimaginowanym bezosobowym stanie, jest mierne i ostatecznie niemozliwe ,oryginalnym joginem,czy szamanem jest Shiva,wrog impersonalizmu i bezosobowej pustki:)wystarczy wczytac sie purany,nie trzeba tu zmieniac swiatopogladu,religi, to jest bez znaczenia,tylko fanatyk uczepia sie jakiejs ideologi i nie jest zainteresowany innym punktem widzenia,twardoglowi islamisci z kozami na sznurkach i kalachami u boku, ktorzy zreszta niszczyli posagi buddy sa przykladem.

Śr, 4 mar 2015 11:10 | brak oceny

dziad_Jag | Gość

Tu macie jaskrawy przykład, do czego prowadzi zapomnienie o prostej jak drut nauce Buddy, i studiowanie " komentarzy" wypisywanych w tonach przez " buddyjskich" teologów. To samoumumowienie kosztem olbrzymich cierpień dobitnie świadczy o tym, na co zeszedł buddyzm w wersji teologicznej. Rozmaite " diamentowe ciała " itp bzdury. To tak jakby wierzący katolik wysadził się trotylem, żeby szybciej dolecieć do nieba. Swoją drogą, ludzie są dziwni... Torturować się w celu osiągnięcia tego, co mogli osiągnąć będąc po prostu dobrym!

Śr, 4 mar 2015 09:20 | brak oceny

Intek | Gość

Nie zmieścił się cytat i ucięło kawał tekstu... cd:
...nazwał

Śr, 4 mar 2015 08:58 | brak oceny

George | Gość

Zastanawia mnie w jakim celu jogin chciał przechować swoje ciało w przyszłości? Jeśli w jakimś celu go potrzebuje to jaki ma problem świadomie się inkarnować w nowych warunkach?. Sądząc po osiągach był do tego zdolny. Jedyne co mi przychodzi do głowy to chęć pobudzenia ciekawości współczesnych do zainteresowania skutkami zaawansowanymi narzędziami medytacyjnymi. Aha, świadomie się odradzający to tzw. tulkowie.

Wt, 3 mar 2015 20:36 | brak oceny

marta | Gość

Itigełowa uważano za inkarnację pierwszego zwierzchnika buddyzmu w Rosji, Chambo Lamy Zijajewa (1702-1777), - taka Rosja jak i Polska była Rosją.

Wt, 3 mar 2015 18:22 | brak oceny

Intek | Gość

To od Georga... http://interpolonika.com/2013/08/niezwykle-wlasciwosci-zwyklej-wody/ Fragment z tego artykułu pod w/w linkiem niesie chyba odpowiedź na poruszone zagadnienie w artykule FN... CZWARTY STAN SKUPIENIA WODY.Czym jest ten fenomen? Woda zawarta w komórkach organizmów żywych, w tym również u człowieka, w temperaturze około 4oC może przejść w czwarty stan skupienia, który różni się zasadniczo od lodu tym, że komórki żywego organizmu nie są przy tym rozrywane. Przypomnijmy, że właśnie w tej temperaturze woda posiada maksymalną gęstość. Dla człowieka, w ponad 70% składającego się z wody, jej stan odgrywa zasadniczą, życiowo ważną rolę. Stan człowieka, którego komórki zawierają wodę w czwartym stanie skupienia E.Mułdaszew nazwał

Pon, 2 mar 2015 09:10 | ocena: + 1

dziad_Jag | Gość

Tłuści mnisi lamaiccy wciskali takie bajki prostym pastuchom, żeby skuteczniej ich strzyc. W Tybecie przed II wojną światową było prawie milion bezużytecznych mnichów na cztery miliony ludności. Ziemia należała do klasztorów i feudałów. Prosty Tybetańczyk musiał oddawać do 70% swych dochodów obszarnikom. Żył na skraju nędzy, a w klasztorach stały złote posągi Buddy. Jakoś lamowie nie bali się o swoją karmę! Najwyraźniej wcale w reinkarnację nie wierzyli.

Nie, 1 mar 2015 22:56 | brak oceny

jn | Gość

mnie już wszelki sukces od dawna przestał interesować, ale jakoś sam nie chce przyjść (co też akurat mi zwisa)

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Uwaga miłośnicy wpisów w Dzienniku Pokładowym! Jest nowy tekst, który każdy powinien przeczytać - MOJE SPOTKANIE Z KRZYSZTOFEM JACKOWSKIM JAK Z WIZJI JULIUSZA VERNE'A - wpis w Dzienniku Pokładowym 24 września 2020 [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Dziś, 06:42 | W dniu dzisiejszym tj. 24.09.2020 r. o godz. 20.14 w Warszawie - teren Śródmieścia podczas spaceru ze swoim psiakiem zauważyłem na niebie jasne białe światło większe od gwiazdy które wolno przesuwało się z zachodu jakby od strony Pałacu Kultury i Nauki w kierunku wschodnim tj. kierunek Wisły ( na Pragę Południe ). To jednostajne światło sunęło w przestrzeni bezszelestnie i dość nisko. Widziałem je przez ok 1.5 minuty po czym zniknęło za budynkami mieszkalnymi.Pozdrawiam ( Orion_1957)

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 24 września 2020 | Moje przypadkowe spotkanie przed wieżowcem firmy (w której pracuję) z Krzysztofem Jackowskim było tak zdumiewające, że można je śmiało uznać za potwierdzenie tezy, którą od kilku lat jasnowidz głosi publicznie. Zgodnie z nią świat jest rodzajem gry komputerowej, którą ktoś stworzył i czasami delikatnie potrafi przestawiać figury na szachownicy tworząc coś, co ludzie uznają za nieprawdopodobny zbieg...

czytaj dalej

FILM FN

OBECNOŚĆ - dokument z Archiwum FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.