Dziś jest:
Piątek, 24 marzec 2017

"Nasze życie jest tym, czym czynią je nasze myśli" Marek Aureliusz

Komentarze: 22
Wyświetleń: 11551x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Wt, 24 lis 2015 11:29   
Autor: FN, źródło: FN   

W ZAŚWIATACH WIDZIAŁA CIAŁO DZIECKA, W KTÓRE SIĘ WCIELI JEJ DUSZA

Jak wygląda wejścia duszy w ciało małego dziecka? W którym momencie następuje? Jak wygląda moment owego „połączenia” ludzkiej duszy z ciałem? Ten temat był już sygnalizowany na pokładzie Nautilusa, ale teraz wracamy do niego z pełną mocą, gdyż pojawiła się ku temu niezwykła okazja. Nasza czytelniczka twierdzi, że dokładnie pamięta ten moment!

Jej opis jest poruszający do głębi, a warto podkreślić, że ona sama zaświadcza z całą mocą, że jest zwykłą osobą, która nie ma absolutnie żadnych kłopotów z psychiką. Po prostu z jakiegoś powodu pamięta „ten moment”.

Radzimy ostawić na chwilę codzienne sprawy, poświęcić chwilę na skupienie i uważnie przeczytać jej relację. Najpierw pierwszy e-mail naszej czytelniczki.

Dzień dobry,

Po przeczytaniu listu w dziale "XXI Pietro" pomyślałam, że moje wspomnienie momentu przyjścia na świat może Państwa zainteresować. […]O takich przypadkach w Polsce ja sama nie słyszałam.

Moje przybycie na ten świat nie było  podczas porodu, ale jakieś 3 miesiące później. Pamiętam to miejsce, z którego zostałam wysłana do tego świata i osoby towarzyszące mi przy tym.

Mam 45 lat, jestem mężatką, matką i nie w głowie mi żarty. Te wydarzenia pamiętam od zawsze, ale dopiero przed ok. poł roku skojarzyłam i połączyłam je w całość. Są dla mnie tak oczywiste jak to co robiliśmy przed pięcioma minutami. Próbuję przypominać sobie co było jeszcze wcześniej, ale opornie mi to idzie, a nie chcę przypisywać innych zdarzeń/skojarzeń do tego wspomnienia. Miejsce w którym przyszłam również miało wpływ na dalsze moje życie. I nie dziwię się, że nie chciałam tu przyjść, choć obecnie moje życie całkiem dobrze się układa. Może i  moja siostra przyszła ta droga, bo pamiętam ją w tym właśnie pokoju,  ale ona nic z tego nie kojarzy. No chyba, że przyniosła ze sobą jakieś specyficzne kontakty z tamtym światem. Ten dom w dalszym ciągu istnieje i mieszkają w nim ludzie, prawdopodobnie potomkowie poprzednich właścicieli.

 Jeśli zainteresuję Państwa ta historia proszę o zwrotna informację.

 Pozdrawiam serdecznie.

I.

 

 

 

 

 

Napisaliśmy z prośbą o opisanie swoich przeżyć. Oto odpowiedź, którą dostaliśmy:

 

 

 

Witam ponownie,

 Dziękuję za odpowiedź. Ostrzegam, że nie jest to długi odcinek czasu jaki pamiętam, ale może zrekompensuje to fakt wspomnienia z dwóch miejsc: z Ziemi i z przestrzeni innego wymiaru. Jak pisałam, moje przyjście na ten świat chyba jest dość nietypowe, bo nie odbyło się pod czas porodu.

 Byłam z jakaś grupą osób, postaciami i jakbyśmy unosili się w przestrzeni na jednym poziomie. Był półmrok, coś jak w kinie pod czas seansu, lecz nie było ścian, sufitów ani podłogi.

 W pierwszych wspomnieniach niedokładnie pamiętałam towarzyszące mi postacie, bo nikt z nas nie miał charakterystycznych cech. Po prostu było widać zarys ciemnej sylwetki: głowa, ramiona i tułów prosto w dół, bez zarysu nóg. Po paru miesiącach zaczęły do mnie dochodzić szczegóły tych postaci, czyli twarze. Razem było nas z siedmioro osób, może więcej, ale nie jestem pewna na sto procent. Mogę policzyć te osoby, których widziałam twarze, inne postacie mogły się przemieszczać, przez to nie pamiętam kto był kto i ile osób.

 Cały czas próbuję coś więcej wyłuskać z pamięci, ale jak wspominałam, ciężko to idzie. Właściwie biorąc pod uwagę cała historie to cofam się w wstecz wręcz minimalnie. Dziwnie odtwarzać do tyłu, bo nagle przypomina się co było jeszcze wcześniej, np. jakiś gest, jakieś odczucie poprzedzające. Taka dziwaczna historia opowiadana do tyłu.

 Tak właśnie było ostatnimi dniami. Przypomniało mi się, że przybyliśmy do tego miejsca, roześmiani, szczęśliwi, z jakiegoś jaśniejszego miejsca. Moimi ziemskimi zmysłami odebrałabym to jako przejście ze słonecznego dworu do jaskini, do której wpadało z zewnątrz światło, ale czym głębiej się do niej wchodziło to było ciemniej. Był półmrok, coś jak w kinie pod czas seansu, lecz nie było ścian, sufitów ani podłogi. I nie była to jaskinia, ale jakaś nieograniczona przestrzeń.

Spoważnieliśmy, gdy po prawej stronie zauważyliśmy wysokiego, starszego mężczyznę, bardzo poważnego. Przypominał swoją aparycją surowego oficera, który pilnował porządku i stosownego zachowania w tym miejscu. Pamiętam doskonale jego twarz. Nic nie mówił, tylko patrzył na nas surowo, obserwował. Wtedy zauważyłam obok niego... ekran? Nie wiem czy to był ekran, bardziej przychodzi mi na myśl okno, bo odnoszę wrażenie, że to co było po drugiej stronie jest na wyciągniecie ręki. Było to wielkości połowy naszego wzrostu, to jest ok. 1 m wysokości, i ok. 3-4 m szerokości.

Umieszczone niżej, więc musieliśmy patrzeć w dół. Spojrzałam w ten ekran i zobaczyłam pokój, ludzi, dwa łóżeczka, takie ze szczebelkami, a w nich dwoje niemowląt, które miały około 8-9 miesięcy. Płakały i jedno z nich podnosiła jakaś kobieta. Myślę, że były chore. Czułam gorączkę. Na cała scenkę patrzyliśmy jakby z góry, jakbyśmy byli zawieszeni ok.1 m wyżej nad głową kobiety. Pamiętam, że oglądałam to bez żadnych emocji i chyba sobie nie zdawałam sprawy po co to oglądam.

 Przeszłam w lewo, bo tuż obok był następny „ekran”. Tam był wózek dziecięcy z postawioną tzw. budką, w środku było niemowlę i wiem , że to był chłopiec. Poruszając się dalej w lewo nie było ekranu, ale stały 3-4 postacie. Były to na pewno moje dwie kuzynki (później mieszkały w tym domu) i ich młodszy brat, tu na Ziemi wszyscy młodsi ode mnie. Nie jestem pewna co do czwartej osoby, bo ich najmłodszy brat, który w życiu ziemskim jako młody chłopak zginął w wypadku samochodowym, przyśnił mi się w tym miejscu wraz z moim dziadkiem przed około dziesięcioma latami. Jestem pewna tego, że to był sen, bo pamiętam jak o tym opowiadałam w mojej rodzinie. Absolutnie były to zupełnie inne wspomnienia. Wiem, że to zagmatwane, ale te dwie sprawy nie mogę łączyć w jedno. Wiem co było snem, a co nie. Z moim kuzynostwem krótko rozmawiałam, ponieważ chciałam przemieścić się dalej , ale tym razem kolejny „ekran” zagrodził mi drogę. Stanęłam na przeciw niego. Dalej po mojej lewej stronie, obrócone twarzami do jego światła, ale trochę jakby z boku, stało moje młodsze rodzeństwo.

 Bliżej mnie młodsza o 4 lata siostra i dalej ode mnie, obok niej, mój młodszy o 1,5 roku brat. Spojrzałam na kolejną scenkę i zobaczyłam z góry pokój, tył wózka dziecięcego i krzątające się obok niego trzy kobiety, zupełnie obce dla mnie i pamiętam, że z obojętnością na to wszystko patrzyłam.

 Wtedy moja siostra i mój brat odezwali się do mnie, że muszę tam iść. Spojrzałam na nich, a siostra wykonała gest ręką na ekran. Jakoś nie docierało to do mnie, że „muszę” iść do tego obcego świata. Znów spojrzałam w stronę „ekranu” i nagle coś mnie jakby wessało do przodu w inna przestrzeń. Poczułam jak mnie ciągnie za moje ciało/nieciało w miejscu mostka docierając aż do kręgosłupa. Jakbym miała w tym miejscu podczepioną jakąś kotwice/line, za którą mnie ciągnięto. To odczucie pamiętam i czuje cały czas. Przestraszyłam się, czułam żal i chyba byłam rozżalona.

 W panice chciałam się cofnąć, ale jak się obejrzałam w bok to okazało się, że jestem sama i tych postaci już nie ma. Wszystko znikło tylko pozostał ten obraz przede mną. Później zrobiło się ciemno. W tej ciemności próbowałam dojrzeć coś, strzelałam wzrokiem na wszystkie strony, aż po chwili zrobiło się trochę jaśniej, a światło zaczęło wpadać w kolor jasnoczerwony. To było światło przenikające przez moje już ziemskie powieki. Zrobiło się jasno jak otworzyłam oczy. Byłam w wózku dziecięcym , a nade mną z lewej strony stały jakieś kobiety: z lewej strony stała mama, babcia, ciocia U. i na wprost ciocia K.. Z prawej podszedł wujek T.. Wszystkie osoby były mi wtedy obce. Pamiętam wszystkich, którzy zaglądali do tego wózka. Po jakimś czasie podszedł dziadek z lewej (mojej) i tata z prawej. Później przyszły ciocia H. i B. (wszystkie ciocie to siostry mojej mamy). H. stała dłużej, a B. nie wykazała szczególnego zainteresowania, bo może widziała mnie wcześniej. Patrzyłam na nich i zastanawiałam się: do kogo trafiłam? Doszłam po tym kto jest moją mamą, bo częściej do mnie zaglądała. Rozumiałam co mówili, ale nie mogłam do nich się odezwać i nawet nie odczuwałam potrzeby komunikowania się z tymi obcymi ludźmi. Byłam obrażonym obserwatorem.

 Najmłodsza ciocia K. powiedziała: o, patrzy, patrzy. A starsza U.: no, rozgląda się, patrzy gdzie jest. Przygląda się wszystkim.

 Pamiętam jak dziadek stał z papierosem i babcia go przeganiała. Ja to wszystko rozumiałam.

 Zasypiałam i budziłam się, ale bardziej nazwałabym to cofaniem się do wymiaru przejściowego i powracanie do wymiaru ziemskiego.

 Poczułam jak coś ciepłego rozlewa się wokół mnie i ten dziwny, irytujący zapach. Pamiętam rozbieranie mnie z ubrań, zmianę pieluchy oraz mycie czymś zimnych i mokrym. Strasznie mi się to nie podobało, bo było zimniej i w ogóle nie pasowało mi, ze mnie ktoś dotyka. Obce uczucie. Poznanie czegoś takiego jak zmiana temperatury było nieprzyjemne. Takie akcje pamiętam dwie, później pamięć się urywa.

 Według metryki urodziłam się w lutym 1970 roku, ale świadomym człowiekiem, który właśnie przybył na Ziemie, byłam w okresie wiosennym. Myślę, iż wtedy była Wielkanoc. Pamiętam drzwi po lewej stronie wózka, okna i stół wraz z krzesłami po prawej. W ten dzień świeciło słońce i ciotki wraz z mężami i dziećmi przyszły po kościele do moich dziadków. Pamiętam również dzieci zaglądające do mojego wózka, moich starszych o 2, 6, 8 lat kuzynów.

 Po czterech latach w tym miejscu stał wózek z moją siostrą i ja wkładałam głowę do budki wózka, bo chciałam poczuć jak to jest być w tym wózku. Może to był przypadek, a może instynktownie chciałam się dostać ta sama drogą z powrotem do … domu? Ona nic nie pamięta z tamtego okresu, ale w snach czasem komunikuje się skutecznie z naszym zmarłym ojcem (a raczej on z nią), albo przewiduje jakieś sytuacje, które nie wiadomo skąd zna.

 W tym miejscu, wręcz na tych 2 metrach kwadratowych zdarzył się wypadek, który miał duży wpływ na moje dalsze życie i postrzeganie tego świata. Może w tym domu jest jakieś przejście z tamtego świata? Budynek istnieje, a w latach siedemdziesiątych połowę tego domu wynajmowali moi dziadkowie, bo sami kończyli własny.

 I to jest chyba tyle co mogę powiedzieć na dana chwilę. Próbuję sobie przypominać co było jeszcze wcześniej, ale nie wiem czy to mi się uda. Nie chce nic na sile robić, nic nie chcę swojej pamięci sugerować, bo wiadomo, że często można uwierzyć w coś co wytworzyła nasza wyobraźnia. Bujna wyobraźnię mam, ale tu nie chodzi o tworzenie fikcji, tylko o odpowiedź na pytanie: dlaczego w tej blokadzie na wspomnienia z tamtego świata, zrobiła się jakaś dziura? Mam jeszcze inne doświadczenia związane z tymi prześwitami wspomnień z tamtego świata, ale to chyba już za dużo jak na jeden list.

 Pozdrawiam serdecznie,

 [dane do wiadomości FN]

 

I jeszcze jedna sprawa: już po publikacji dostaliśmy e-mail od autorki relacji z małą adnotacją do tekstu.

 

Witam,

 Dziękuję za umieszczenie mojego listu na stronach Fundacji Nautilus i miło widzieć sygnały o podobnych przeżyciach, jakie przydarzyły się innym. Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. Chciałabym uściślić pewną sprawę, by Państwa nie wprowadzać w błąd. Otóż ja nie widziałam ciała, w które weszłam, tylko wszyscy oglądaliśmy tył wózka, osoby stojące przy nim i pokój. Poprzednie dzieci widziałam, ale nie to ostatnie. Przynajmniej na tą chwilę nic takiego sobie nie przypominam. I chyba nie miało to dla mnie znaczenia jak to dziecko wygląda.

 To tyle z mojej strony. Być może nie jest to istotny szczegół dla wpisu.

 Pozdrawiam serdecznie,

[dane do wiad. FN]

 

Relacja jest niezwykle ciekawa, choć warto zrobić małą uwagę. Zebrany przez nas materiał dokumentacyjny mówi wyraźnie, że dusza wchodzi w ciało dziecka w łonie matki – co do tego nie mamy najmniejszych wątpliwości. Temat ten powinien być zresztą omówiony na tych łamach szerzej, bo większa ilość osób powinna poznać materiały, które są w Archiwum FN. Czy jednak ta relacja jest fałszywa? Absolutnie tak być nie musi!

Nasza czytelniczka nie przypadkiem pamięta tak unikalny moment, gdyż być może celem jej pamięci było właśnie podzielenie się tym z innymi ludźmi. To oznacza, że widziała specjalnie moment „z przyszłości”, gdyż po tamtej stronie oglądanie przyszłych wydarzeń nie nastręcza najmniejszych problemów. A więc zobaczyła swoje ciało jako małej dziewczynki w łóżeczku, a nawet przeżyła rzeczywiście ów intrygujący moment „wejścia w ciało”, która to scena z jakichś niezrozumiałych powodów nadal jest w jej pamięci.

Nasze obserwacje dotyczące tego, co przeżywają ludzie „po tamtej stronie” pokazują nam niezbicie, że tam nie ma nic przypadkowego. Pamięta takie wydarzenie? Miała je pamiętać. Nie pamięta nic więcej? Tak właśnie miało być. Teraz czytają to tysiące ludzi na całym świecie poprzez serwis FN? Być może tak właśnie miało być. W każdym razie ten moment, kiedy dusza człowieka obserwuje osobę dorosłą, w którą za chwilę się wcieli (jeszcze w łonie matki) jest nam znakomicie znana z podobnych relacji ze świata, które zostały zarchiwizowane i są w Bazie FN. Oczywiście jest milion pytań i żadnej odpowiedzi, ale w każdym razie przynajmniej warto kilka z nich postawić.

Komentarze: 22
Wyświetleń: 11551x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Wt, 24 lis 2015 11:29   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (22)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2 3

Wt, 3 maj 2016 18:50 | ocena: + 3

Ami | Gość

Czytając ten artykuł - zamarłam. Sama pamiętam coś bardzo podobnego - jak leżę w łóżeczku, i rozumiem WSZYSTKO, słowa, gesty.. rozumiem, że się ze mnie śmieją, cukrują, komentują miny etc. Świetnie rozumiem język polski i to o czym mówią - sama jednak, ani nie mogę, ani NIE CHCĘ się odzywać. Określenie "obrażony obserwator" idealnie to odzwierciedla, lepiej się tego ująć nie da..! Doskonale pamiętam, jak tam leżę, majestatycznie obrażona i przede wszystkim zdziwiona wszystkim naokoło, jak oceniam - kto jest kim, jak zastanawiam się kim ja teraz jestem.. pamiętam to w każdym szczególe. Ze względu na to, że był tam wujek, który widział mnie ten jeden jedyny raz w życiu, udało mi się dojść do tego, że miałam wówczas ledwo 4,5 miesięcy..

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Śr, 11 maj 2016 18:13 | ocena: + 1

Inka | Gość

Fajnie, ze ktos tez to pamieta. :)

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 19 kwi 2016 08:44 | brak oceny

Tomasz | Gość

Witam wszystkich serdecznie, polecam książki Roberta Monroa, który będąc po wielekroć po drugiej, niefizycznej stronie życia, opisywał co i jak. Starał się też swoją wiedzę usystematyzować. Założył Instytut, tymi problemami się zajmujący. Polecam

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 30 lis 2015 00:06 | ocena: + 1

Tuki | Gość

Pamiętam taki przypadek, gdy dusza w łonie matki ,,jednak się rozmyśliła" lub była jakaś zmiana planów i weszła tam inna - jego siostra, a ta dusza weszła w ciało chłopca parę lat później.

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 28 lis 2015 11:55 | ocena: + 4

Zawiedziony | Gość

Artykuł bardzo ciekawy i dziękuję jego autorce za podzielenie się z innymi. Interesuję się tematem reinkarnacji od kilku lat, przebrnąłem przez wiele książek, m.in. dr Newtona, Lisy Williams etc. Sam miałem co najmniej kilka razy kontakt z "tamtym światem" (pamiętam tylko kilka sytuacji). W sumie nie chodzi tyle o wizytę w "domu" ile o kontakt z osobami z tamtego miejsca. Momentu narodzin ani wejścia w ciało nie pamiętam. Ale gromadząc przez wiele lat informacje na temat tamtego świata doszedłem do kilku, niezbyt optymistycznych wniosków, którymi chciałbym się podzielić:
Po pierwsze - i w poniższych komentarzach podobne wnioski wyczytałem też u innych osób - mam poważne podejrzenia co do tego, że wolna wola to fikcja na tamtym świecie. Nie spotkałem się z opisem przypadku (a przynajmniej nie przypominam sobie tego), aby jakaś dusza z chęcią i w podskokach wracała do tego świata, który - co tu ukrywać - jest okrutny i niesprawiedliwy. Nawet podczas mojego kontaktu z postacią stamtąd, usłyszałem: "MUSISZ zrozumieć, że każdy MUSI przeżyć swoje wydarzenia". Wyryły mi się te słowa w pamięci jak mało co. I wiecie co mnie uderzyło? Nacisk na słowo MUSISZ. W opisach przeżyć dusz z książek Newtona czy innych autorów tego typu także daje się wyczuć nutę przymusu.
Oto jak to widzę - być może się mylę, ale logika mi to podpowiada:
Jakiś "stwórca/twórca" tego całego systemu MATRIX-NIEBO tworzy dusze, które zmuszone są do tego, żeby uczyły się różnych doświadczeń, choć one same tego nie chcą. A przynajmniej nie wszystkie. Jesteśmy jak programy w komputerze, które MUSZĄ wykonywać przydzielone im funkcje w zależności od tego jak WIELKI ADMIN poruszy i kliknie swoją myszką. Nasi "niby przewodnicy" (których pomoc biednym duszom oceniam na co najmniej mizerną - wystarczy spojrzeć na współczesny świat: wojny, głód, bieda, wyzysk itd.) to strażnicy tego systemu. Coś jak Agent Smith w Matriksie, tyle że pod przykrywką uśmiechu i dobroci. Dusze niepokorne, które nagminnie uciekają z tego świata poprzez samobójstwa, są informowane o tym, że grozi im "przerobienie" cokolwiek to znaczy (poczytajcie).
Podejrzewam, że na tamtym świecie występuje tylko iluzja wiecznej szczęśliwości, coś jak narkotyk, który uniemożliwia nam trzeźwe myślenie i usuwa wszelkie myśli, które mogą sprawiać im kłopot w zarządzaniu nami.
A skąd w ogóle wzięła się karma nr 1, przed pierwszą inkarnacją? Przychodzimy na ziemię, żeby ją spłacić a zamiast tego narobimy sobie tuzin następnych i w końcu jest z tym jak z długiem publicznym naszego kraju...
Nie radzę sobie w życiu, nie mam pracy, mam długotrwałą depresję i znikąd pomocy (czytaj: ze strony "niby-przewodników" czy "aniołów stróżów" od siedmiu boleści). Nie chodzi o to, żeby się żalić. Chodzi o to, że na świecie żyją miliony, jeśli nie miliardy takich ludzi jak ja, którzy stracili już marzenia i nadzieje i wegetują tylko, byle przetrwać...
Coś tu kurczę nie gra z tym cudownym boskim systemem. Co o tym myślicie? Mój e-mail: tjs

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 27 lis 2015 17:27 | ocena: + 1

grengon | Gość

Autorka wyraźnie opisuje moment wejścia do ciała dziecka, jak pisze ok 3 miesięcznego,
więc to nie może być wizja przyszłości jak pisze FN. Być może take przypadki istnieją.

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 26 lis 2015 21:19 | brak oceny

zeglarz | Gość

Czw, 26 lis 2015 14:13 | ocena: + 1

Elektra | Gość

Pani Inko,
to wspaniałe, że podzieliła się pani z nami swoimi doświadczeniami wejścia duszy w ciało.
Mnie ten temat niesamowicie interesuje i w związku z tym chciałaby się pani zapytać, czy pamięta pani cokolwiek ze swiata, z którego przybywamy? Jaki on jest?
Czy świadomość duszy jest tym samym, co świadomość naszego ego? Jak pani to odczuwa?
Pozdrawiam serdecznie

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 26 lis 2015 00:03 | brak oceny

renifer | Gość

Zaskoczyło mnie sformułowanie "Rozumiałam co mówili, ale nie mogłam do nich się odezwać i nawet nie odczuwałam potrzeby komunikowania się". Ja też coś takiego pamiętałam. Z tym że ja, mając pełną świadomość tego co mnie otacza, chciałam coś powiedzieć ale "nie mogłam" i to mnie denerwowało. Po wielu latach mnie samej wydawało się, że to co pamiętam jest praktycznie niemożliwe, dlatego uderzyło mnie to zdanie z artykułu.

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 26 lis 2015 00:00 | ocena: + 1

Zbigniew | Gość

Coś w tym jest. Ja pamiętam wyrywkowo białokremowy kaloryfer przy oknie szpitalnym (urodziłem się w szpitalu) i to okno a potem jak mnie starsza siostra niosła zawiniętego w kocyk ze szpitala i jak zakrywała mi twarz rogiem tego kocyka bo był zima (urodziłem się w grudniu) i bardzo sie śpieszyła, żebym nie zmarzł... Pamiętam zapach tego mroźnego powietrza i to, że było ciemno (wieczór zimowy). Mama i siostra potwierdziły, że tak właśnie było. To tylko tyle.

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 25 lis 2015 22:06 | ocena: + 1

Mori | Gość

Opis wcielenia dobrze pasuje do tego, o czym mówię od dawna: jakieś istoty sprawują kontrolę nad naszymi ciałami astralnymi i procesem inkarnacji, żywiąc się naszymi emocjami i uczuciami. Być może będąc po drugiej stronie zostaliśmy przez nie zmuszeni do podpisania jakichś "umów duszy", oczywiście niekorzystnych dla nas jako ludzi. Postać surowego człowieka, pilnującego porządku przy wcielaniu? Uczucie strachu i rozżalenia przy wchodzeniu w ciało, wsysania do niego/ ciągnięcia? Czy tak wygląda dobro i światło po drugiej stronie? Czy tak wygląda wybór duszy mającej WOLNĄ WOLĘ? I cała reszta innych podobnych pytań wynikających z tego tekstu....Mam inne odczucia...

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2 3
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN ... Witam FN. Czasem prezentujecie na swoim portalu rożne opinie. Czytałem właśnie artykuł w którym występuje inne spojrzenie na karmę i jako że mieszkam od roku w Azji (4 miesiące Tajlandia) (8 miesięcy Wietnam) to muszę potwierdzić że karma jest właśnie w taki sposób postrzegana w Azji, a My Europejczycy źle to interpretujemy. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 16 mar 2017 11:41 | Dwie relacje o obserwacjach UFO nad Bydgoszczą i dwie sprzed kilku lat - zapraszamy do odwiedzenia naszego serwisu www.emilcin.com ... dział RELACJE ... polecamy!

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Sobota, 25 luty 2017 | Jak to jest: zabić drugiego człowieka? W grach komputerowych i filmach sensacyjnych to prosta sprawa - "w życiu" jest to trudne... Ta pozornie drobna kwestia stanowi śmiertelny cios dla tzw. teorii spiskowych 11 września 2001.

czytaj dalej

FILM FN

OFICJALNY KONTAKT Z UFO? Live stream Fundacji Nautilus 19 marca 2017

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.