Dziś jest:
Poniedziałek, 14 października 2019

Póki pracujesz, nie ma czasu spojrzeć życiu w oczy.
/Carlos Ruiz Zafón — Cień wiatru/

Komentarze: 15
Wyświetleń: 10994x | Ocen: 14

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Śr, 2 mar 2016 11:21   
Autor: FN, źródło: FN   

POJAWIENIE SIĘ ZWIERZĄT JAKO ZNAK OD OPATRZNOŚCI

Współczesny świat nie wierzy w żadne „niezwykłe wydarzenia”. Jeśli w mieszkaniu pojawia się nagle ptak, który wchodzi do pokoju, to jest to „tylko i wyłącznie rzadko spotykane zachowanie ptaka” i nic więcej. Motyl wylądował na ręku? Ot, niezwykły zbieg okoliczności i tyle. Wielkie mi mecyje, głąby dorabiają wielką filozofię do zwykłych, banalnych, choć może i rzadko spotykanych wydarzeń…

Tego typu poglądy spotyka się powszechnie i mogą być one symbolem naszych czasów „granitu i żelaza”. Są jednak rejony świata, gdzie postrzega się te sprawy zupełnie inaczej. W Tybecie nawet małe dzieci uczy się, że świat wokół nas komunikuje się nie tylko poprzez to, że „mama i tata mówi słowa”, ale czasami nieprzypadkowo pojawia się tęcza na niebie jako znak, a także czasami możemy zobaczyć zwierzę, którego pojawienie się jest „znakiem dla osoby, który to zwierzę widzi”. Od czego znakiem? Od czegoś większego, czego mały umysł ludzkiej istoty nie jest w stanie ogarnąć i nawet tego próbować nie powinien. Dla ludzi używających smartfonów i klikających „like” pod wpisami na facebook`u tego typu filozofia jest co najwyżej objawem wybujałej fantazji.

Załoga okrętu Nautilus ma jednak bardzo osobiste doświadczenia związane z takim sposobem komunikacji „wszechświata z człowiekiem”, jakim jest niezwykłe pojawienie się zwierząt. Kiedyś to opiszemy… jaki wniosek jest z tego, co sami przeżyliśmy? Otóż traktujemy owe historie „zwierzęta jako znaki od wyższej świadomości” ze śmiertelną powagą.

Dostaliśmy właśnie na naszą pocztę niezwykle ciekawy opis takiej historii z ptakiem, który wszedł do pokoju przez balkon – sytuacja dość rzadko spotykana we współczesnych blokach mieszkalnych.

 

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Monday, February 29, 2016 4:07 PM

To: Fundacja Nautilus

Subject: Witam, niezwykłe zwierzęta.

 

Witam.

Piszę do państwa […] sprawa dotyczy gołębia, który był jako posłańcem, przynajmniej ja to tak odczytuję.

Każdy od nas kiedyś odejdzie, taka jest natura życia. Jeżeli człowiek się z tym pogodzi i zaakceptuje to wtedy patrzy na życie inaczej. Zdarzyło się, że dwa lata temu byłem świadkiem odejścia mojej babci. Miała problemy z sercem. Gdy zaalarmowany przybyłem do jej domu wraz z mamą i siostrą ciocia prowadziła masaż serca. Bezskutecznie. Babcia przewróciła się na schodach przed domem. Przyjechała karetka pogotowia, po kilkunastu minuta reanimacji lekarz wystawił akt zgonu. I tutaj dochodzimy do sedna historii. Po powrocie do domu musiałem skorzystać z komputera stacjonarnego znajdującego się na piętrze.

Był środek lata więc drzwi balkonowe były otwarte. Gdy wszedłem do pokoju zauważyłem gołębia, był na jego środku. Ja się przyglądam na niego on na mnie. Pomyślałem sobie, że babcia jest już po drugiej stronie i to jest jakoby meldunek od niej. Przyjąłem to do wiadomości i zdążyłem jeszcze zrobić gołębiowi dwa zdjęcia zanim odfrunął. Nie przypominam sobie, aby wcześniej jakiś gołąb błądził po tym pokoju. Niektórzy pomyślą, że to czysty przypadek, ja to jednak traktuję jako potwierdzenie życia po śmierci.

Pozdrawiam

Dane osobiste do wiadomości FN

 

Poniżej zdjęcia, które były dołączone do e-maila.

 

 

 

 

Absolutnie zgadzamy się z autorem e-maila – nie ma czegoś takiego jak „niezwykły zbieg okoliczności”, zwłaszcza w takim przypadku. Wyjątkowym rozdziałem historii ze „znakami od zwierząt” są motyle, które lądują na dłoniach ludzi. Dzieje się to bynajmniej nie na jakiś łąkach, ale przeważnie…w domu. I piszemy to zupełnie serio, gdyż takich historii mamy sporo. Oto jeden z przykładów z naszego archiwum, który już kiedyś prezentowaliśmy, ale jest wart tego, aby… przypominać go od czasu do czasu.

-----Original Message-----

 From: [dane do wiad. FN]

 Sent: Thursday, October 11, 2012 11:08 PM

To: FN

Subject: kontakt zmarłych we snie

 

 Witam;

jestem poruszona tematem kontaktu zmarłych poprzez sen. Pewnie gdyby mnie samej nie dotyczyła ta kwestia nie brałabym jej pod uwagę, ale jestem przekonana, że "życie" mojego zmarłego męża "tam" jest inne i lepsze od tego tu na ziemi i wiem, że to życie tam istnieje i jest znacznie prostsze.

 

W 2009 roku dzień przed 34 urodzinami mojego męża mąż umarł we śnie. Przebywał wówczas w Holandii. Wieść o jego śmierci przekazała ambasada. Nie pamiętam wówczas swoich myśli ale wiem, że nie umiałam pogodzić się z myślą o jego śmierci. Miałam wówczas 32 lata. Zostałam sama z

córką. Nie mieszkałam z mężem od 2 lat- byliśmy w oficjalnej separacji ale utrzymywaliśmy normalne, sporadyczne kontakty. Powodem naszej separacji był narastający problem alkoholowy męża i skłonności do zawierania przygodnych znajomości z innymi kobietami.

 

Po pochówku męża przyśnił mi się sen, którego nigdy nie zapomnę: Szłam z córką uliczkami o pięknej architekturze jak weneckie uliczki i w jednej z witryn sklepu zauważyłam witrynę wielką, ogromną  oszkloną z pięknymi drzwiami również szklonymi. Były otwarte. Na środku holu stał sam mój zmarły mąż. Patrzył na mnie i ze spokojnym uśmiechem czekał aż do niego podejdę. Weszłam, zauważyłam po boku dwóch strażników - wysokich ubranych na czarno rosłych mężczyzn o potężnej budowie. Nie dostrzegłam ich twarzy.

Jakby nie dostrzegłam głów. Moje pytanie jakie zadałam mężowi brzmiało:

- Co Ty tu robisz?

on odparł do mnie

- nic. czekam.

- Na co czekasz? Choć do domu. Nie wiesz gdzie jest Sandrusia? - rozejrzałam się i nie dostrzegłam dziecka. Hol był ogromny, ale błogi spokój na twarzy zmarłego męża uświadomił mi, żebym się o nią nie martwiła.

- Ja nie mogę już stąd wrócić do domu. Ja tu czekam. - odparł mój mąż.

Podszedł do mnie i przytulił mnie tak jak zawsze mnie przytulał. We śnie czułam jego ciało, dotyk i bliskość. Przytulając mnie powtórzył: Ja nie mogę stąd wrócić do domu, ale wiesz z czego jestem szczęśliwy - ja nie muszę już pić. Popatrzył mi w oczy a ja zapytałam czemu nie może wrócić z nami do domu.

Ucieszyłam się jednoczesnie że nie ma już potrzeby picia alkoholu.

- Ja tu czekam, choć pokażę Ci gdzie teraz jestem. - odparł i trzymając mnie za rękę jak zawsze zeszliśmy razem wąskim korytarzem lekko oświetlonym jakby promieniami słońca, jasnego blasku światła.

Schodziliśmy po schodach w dół. Korytarz był ciepły i przyjazny. Nie bałam się pomimo szarych ścian z kamienia i bluszczu. Stanęliśmy razem przy drzwiach lekko uchylonych z których wymykały się tylko promienie światła, jednak nie zaglądałam tam. Przed tymi drzwiami mąż powiedział mi:

- Już teraz wiem jaką jesteś kobietą. Wiem jaką kobietę miałem. Nie umiałem Cię docenić. Po tych słowach przytulił mnie i powiedział słowa, które ściskają za gardło:

- Nie umiałem się Wami zaopiekować tam na ziemi - ale będę się Wami opiekować stąd. Sandrusia (nasza córka) jest bezpieczna.  - mówił. Nie martw się o nią. Ja ją pilnuję. Nie mogę z Wami wrócić  już nigdy do domu, bo ja tu czekam - dodał.

Ja w końcu nie wytrzymałam i dopytałam:

 - Powiedz mi w końcu na co Ty czekasz?

Mąż popatrzył mi w oczy i powiedział:

- Edytko, nie mogę iść dalej bo czekam na Twoje przebaczenie. Obudziłam się jakby natychmiast po tych jego słowach i zapłakana patrząc tępo w sufit pokoju powiedziałam już na jawie do tego sufitu

W zasadzie:

 - Rafałku wybaczam Ci wszystko- idź tam gdzie potrzebujesz iść dalej i proszę opiekuj się nami. Dwa tygodnie po tym śnie 6 listopada przy oknie balkonu w dzień pojawił się motyl Paź królowej. Piękny, kolorowy motyl i to tak zupełnie na początku zimy. Uznałam to za błąd natury i otwierając okno ze zdziwienia motyl zatoczył okrąg i sam wleciał do naszego mieszkania, po czym usiadł na dłoni mojego dziecka i rozłożył skrzydełka. Wiedziałam, ze nie jest to normalny motyl. Motyle nie wlatują w listopadzie do mieszkań i nie siadają ludziom na dłoni.

Potem motyl zwiedził nasze mieszkanie i usiadł na krześle. Ciągle rozkładał skrzydełka jak siadał - jakby chciał coś nam powiedzieć. Pomimo otwierania drzwi wyjściowych od mieszkania on siedział sobie na ścianie a wieczorem pofrunął do sypialni i spał na firance. Żył 3 dni.

Potem nigdy tego motyla nie znalazłyśmy z córką. Na dowód niezwykłych możliwości motyla jak siadanie na dłoni - uwieczniłyśmy go na zdjęciach.

Wiem, że nie tylko istnieje tam życie, ale również nie istnieje tam znaczenie czasoprzestrzeni. Nie ma bólu, potrzeb, pychy i tych ludzkich odczuć. Wiele zjawisk tam - nie da się opisać w słowach. Mąż

jest tam szczęśliwy chyba bardziej niż tu na ziemi. To wiem na pewno. Pozdrawiam serdecznie

[dane do wiad. FN]

 

Poniżej zdjęcia motyla na dłoni małej dziewczynki.

Komentarze: 15
Wyświetleń: 10994x | Ocen: 14

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Śr, 2 mar 2016 11:21   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (15)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Sob, 13 maj 2017 22:55 | brak oceny

bbb | Gość

A dla mnie gołąb na parapecie oznacza wiadomość. Tak zawsze mówiła moja babcia i moja mama. Na początku w to nie wierzyłam ale przekonałam się, że to prawda. Sprawdza się to w moim przypadku już od 25 lat.

Wt, 21 luty 2017 10:48 | ocena: + 1

PannaJoanna | Gość

Witam,
kilka lat temu wyjechałam jako au pair do Irlandii, trafiłam do wspaniałej rodziny, która po kilku poronieniach (i jednym dzieciątku, które zmarło kilka miesięcy po urodzeniu) dochowała się dwójki dzieciaków.
Mama dzieciaków opowiedziała mi historię swojego dziecka, które zmarło po kilku tygodniach po urodzeniu, ze względu na chorobę serca (to była pierwsza donoszona przez nią ciąża). Chłopczyk zmarł o godzinie bodajże 14:00, rodzice po powrocie do domu odkryli że wszystkie zegary stanęły o tej porze (jeden nawet zachowali i nie nastawiali go ponownie), ale najfajniejszy element tej historii: przez 7 lat (po takim czasie ja przyjechałam) od śmierci chłopczyka (niezależnie od pory roku, nawet w zimie) latają motyle - pazie królewskie (nigdy inne :)). Sama byłam świadkiem, jak w środku zimy kilka razy w tygodniu po domu latały motyle, a dzieciaki biegały za nim i witały się z nim jak z bratem :) Nie było tygodnia podczas mojego półrocznego pobytu, żeby nie spotkać w różne dni motylka siedzącego na oknie (zazwyczaj w salonie).
Mama dzieciaków wyraźnie zaznaczyła, że nie działo się to wcześniej, a od momentu śmierci synka. Dzięki motylkom ona nadal czuje jego obecność.
Ciekawa historia, dlatego chciałam się nią podzielić z czytelnikami.
Pozdrawiam!

Nie, 6 mar 2016 18:24 | ocena: + 3

dziad_Jag | Gość

Kiedyś ( za czasów Swarożyca ) wierzono, że dusze zmarłych wracają jako ptaki. Stąd słowa u`pir (wschodniosłowiańskie) wą`pirz ( południowosłowiańskie ). Dopiero chrześcijaństwo zrobiło z tego krwiożerczych upiora i wampira. A znaczyło w starosłowiańskim "w pierzu"-czyli w postaci ptaka.

Sob, 5 mar 2016 20:30 | ocena: + 1

Christi | Gość

Pewnego dnia ,a było to wczesną wiosną zobaczyłam na oknie w kuchni motyla.Podeszłam do okna z myślą że zamknę go w dłoniach i wyjdę z nim na podwórze.Ta myśl była dla mnie nieprzyjemnna,będzie trzepotał w zamkniętych dłoniach no i trzeba go złapać.Zbliżyłam dłonie a on niespodziewanie...........'wskoczył mi na palca,uchwycił maluśkimi łapeczkami mojego palca.Tak przygotowanego do drogi wyniosłam na podwórze i poleciał. Byłam wzruszona zaufaniem jakim mnie obdarzył.Wciąż pamiętam pewny,mocny chwyt jego łapek

Sob, 5 mar 2016 16:29 | brak oceny

Maga | Gość

Niesamowity sen tej pani, taki uspakajajacy, no i troche smutny, ze ludzie nie umieja za zycia docenic tego co maja.

Sob, 5 mar 2016 16:07 | ocena: + 1

Area 51 | Załogant

To był gołąb pocztowy, praktycznie oswojony z ludźmi, więc to nic dziwnego, że się garnie do ludzi! A motyle też przylatują do ludzi, to nic nowego!...

Czw, 3 mar 2016 07:24 | brak oceny

Mori | Gość

Ja mam tak z pająkami. Ilekroć jakiegoś zobaczę, zawsze potem zdarza się w moim życiu jakieś, z reguły negatywne i o wielkim napięciu, wydarzenie. Traktuję pojawianie się ich jako ostrzeżenia przed niebezpieczeństwem. Ostatnio wyskoczyły mi dwa wielkie skurczybyki...i co? Straciłem pracę...
Pytanie tylko, czy to nie jest kwestia samospełniającej się przepowiedni, bo w to mocno wierzymy, czy jednak tak jest naprawdę? No właśnie...
PS. Chciałbym dodać, że jednak nie zabijam pająków, tylko łapię je i wypuszczam gdzieś na zewnątrz ;)

Śr, 2 mar 2016 22:41 | brak oceny

Maria | Gość

Moja mama mówiła, że kiedy gołąb usiądzie na parapecie to znak, że ktoś w rodzinie umrze.Wiarę taką przekazali Jej rodzice.
Mama zmarła w 1982 roku. Od tamtego czasu miewałam takie sytuacje, że zauważałam gołębia w bardzo dziwnych i nietypowych miejscach i za każdym razem miałam nieodpartą myśl, że to mama pod postacią gołębia, byłam tego pewna. Nawet mąż- sceptyk przyznawał, że rzeczywiście gołębia w jakimś miejscu nie powinno być, a jednak się tam pojawił.
Dodam, że to właśnie moja mama zainteresowała mnie sprawami ogólnie mówiąc "życia po życiu" i myślę, że dlatego pojawiala się od czasu do czasu dając mi znak, że JEST.

Śr, 2 mar 2016 21:05 | brak oceny

anewa | Gość

Wierzę, że po swojej nagłej śmierci w wypadku samochodowym przyszła do mnie w postaci gołębia moja uczennica. Tego dnia kiedy zmarła, późnym wieczorem - było już ciemno - w szybę mojego pokoju zastukał gołąb.

Śr, 2 mar 2016 19:36 | brak oceny

Mrowka | Gość

Cos na temat zwierzat, choc moze nie zwiazanego z zaswiatami. W Sylwestra wybralam sie przed dwunasta na ulice by zobaczyc wystrzeliwane w miescie fajerwerki. W zdoz waskiej ulicy drzewa i bloki po obu stronach. To co zobaczylam na w czasie kwadransu swietowania nadchodzacego roku przerazilo mnie. Gawrony, ktore mieszkaja w okolicy byly tak przerazone wybuchami i echem odbijanym w nieskonczonosc miedzy budynkami, ze wydawalo sie, ze za moment beda padac na ziemie. Lataly z jednego konca ulicy na drugi, obijaly sie o galezie drzew. Nie ogladalam tych fajerwerkow tylko stalam pod drzewami i patrzylam jak z otwartymi dziobami lapia powietrze. Bylo mi bardzo ich szkoda. Normalnie ryczec i sie chcialo. Patrzylam tylko czy ktorys z ptakow nie lezy na ziemi. Po tym "show" wrocilismy do domu.
Kiedy 3-go stycznia wyjezdzalismy do swojego domu , wychodzilam z budynku gdzie goscilismy ostatnia, a tuz przed drzwiami na barierkach siedzialy gawrony. W ogole nie uciekaly tylko patrzyly na mnie tymi swiecacymi slepkami. Byly ode mnie w odleglosci ok. 1m. Na ogol po zblizeniu sie do nich na odleglosc ok. 10 m zwiewaja, ale nie te. Minelam je poszlam na parking.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Chilijscy naukowcy sprawdzają, co uderzyło w Ziemię pod koniec września. Twierdzą, że kule ognia, widziane podczas wejścia w atmosferę, nie były meteorytami. Wywołały pożary w siedmiu różnych miejscach.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 8 paź 2019 07:03 | 7 października 2019 około 7:46 jeden z mieszkańców Bydgoszczy zauważył, że na niebie przesuwa się biały obiekt w kształcie cygara. Dzień wcześniej 6 października nad lotniskiem we Wrocławiu nasz czytelnik zwrócił uwagę na dziwny, jasny punkt. Jego zdaniem było to UFO.

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

OBIEKT UFO OBSERWOWANY PRZEZ SZYBĘ SAMOCHODU - Wrocław, X.2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.