Dziś jest:
Piątek, 31 marzec 2017

Wybuchy bomb atomowych na Ziemi naruszyły tkankę czasoprzestrzeni, wpłynęły na terażniejszość, przyszłość i nawet naszą przeszłość, odczuły to także inne cywilizacje zamieszkujące obce planety i światy.  /Marc Davenport, amerykański badacz UFO/

Komentarze: 6
Wyświetleń: 6768x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Wt, 3 maj 2016 14:01   
Autor: FN, źródło: FN   

ZNIKAJĄCY POMOCNICY

Tego typu relacje zdarzają się niezwykle rzadko, ale się zdarzają i mamy na nie oddzielny katalog w naszym archiwum. Nazywamy ich „znikającymi pomocnikami”. Pierwsza relacja o takim dziwnym zjawisku trafiło do nas w 1994 roku, kiedy jedna z uczestniczek Powstania Warszawskiego opowiadała nam o swojej ucieczce przez Niemcami, którzy dokonywali tzw. „Rzezi Woli”. Nagle obok nich pojawił się mężczyzna, który mimo absolutnej grozy sytuacji był uśmiechnięty i promieniował od niego spokój. Miało to miejsce w piwnicy, więc tym bardziej zasadne było pytanie, skąd ten mężczyzna się tam wziął. Powiedział on wtedy takie słowa:

- Ta piwnica nie jest bezpieczna. Jeśli zostaniecie tutaj, oni spalą was żywcem. Chodźcie za mną, a pokażę wam, jak stąd uciec. Patrzcie się tylko na mnie i nie rozglądajcie się wokół!

Opisująca to wydarzenie kobieta miała wtedy 12 lat, ale dokładnie zapamiętała słowa tego mężczyzny. Cała rodzina zaufała mu i zaczęła dokładnie robić to, co kazał. Kiedy przechodzili obok grupy Niemców byli pewni, że za chwilę wszyscy zginą ścięci serią z automatu.

Stała się jednak rzecz bardzo dziwna – nikt z Niemców ich nie dostrzegł, choć szli tuż obok nich za tym mężczyzną… Wydawało się, że w tej chwili stali się wręcz „niewidzialni”. Mężczyzna wyprowadził ich z zagrożonej części miasta. Przez całą drogę nie odzywał się ani jednym słowem. Kiedy już byli bezpieczni, nagle zniknął! Jak opisywała kobieta, która była świadkiem tego wydarzenia – dosłownie zapadł się pod ziemię!

Kolejny ciekawy przypadek „znikającego pomocnika” został przedstawiony w fantastycznej książce „Dotknięcie Anioła”, którą mamy w naszej bibliotece. Autor książki Henryk Schönker wspomina tam o bardzo dziwnym spotkaniu z kimś, kogo on nazywa „dziwnym Polakiem”. W książce jednak są szczegóły dotyczące opisu tego człowieka, które wykluczają, że był on prostu zwykłym człowiekiem… Miał bardzo dziwne szaty, emanowała z niego jakaś aura spokoju, dobroci. O tej postaci, którą on nazywa tutaj „jakimś Polakiem nie wiadomo skąd”, wspomina w wywiadzie opublikowanym na youtube. Mówi o tym tajemniczym człowieku ok 7 min i 55 sekundy:

Polecamy jednak lekturę książki, gdyż dopiero opis tam zawarty pozwala dostrzec postać „znikającego pomocnika” we właściwym świetle.

Dlaczego zdecydowaliśmy się napisać ten tekst? Gdyż właśnie na pokład Nautilusa dostaliśmy kolejną relację, którą można by chyba zaliczyć do tej kategorii. Oczywiście można ją wyjaśnić na milion sto tysięcy powodów. A że był to „zwykły Polak, który nagle odszedł, a ta kobieta zajęta własnymi problemami tego nie zauważyła” itp. Zawsze jednak pozostanie ten cień niepewności… Oto ta relacja, którą przedstawiamy w wersji oryginalnej (bez poprawionych polskich znaków, na co… nie mamy zwyczajnie czasu).

 

From: [dane do wiad. FN]

Sent: Monday, May 2, 2016 11:56 AM

To: FN

Subject: Spotkałam "pomocnika" a może anioła

 

Witam Szanowna Załogę Nautilusa

Jest to moj pierwszy email. Chcialam napisac juz wczesniej, chodzilo mi to po glowie ale zawsze schodzilo i schodzilo. Teraz zauwazylam, ze na Waszej glownej stronie jest artykul o spotkaniu z aniołem. Ja tez cos przezylam ale nie wiem czy to byl aniol, jakis duch, kosmita czy ktos inny. On mi po prostu pomogl i nagle zniknal.

Zaczyna sie od tego, ze jestesmy mlodym malzenstwem, nie widzielismy dla siebie przyszlosci w Polsce, male zarobki, ledwie starczajace na utrzymanie, wiekszosc naszych znajomych wyjechala na Zachod i my tez wyjechalismy do Angli. Najpierw moj maz, a niedlugo po nim ja, musialam wyrobic paszport. Jestem z zawodu fryzjerka, mojego meza sciagnal jego kolega do pracy w magazynie, on wypatrzyl na jednym z okolicznych polskich salonow fryzjerskich oferte pracy, ja slabo znam angielski a salon byl polski, klienci to glownie Polacy. Maz dogadal sie tam o prace dla mnie. Przylecialam do Angli maz odebral mnie, jednak musial isc do pracy w magazynie na 14sta, zabral moj bagaz do domu, mnie zostawil w tym polskim salonie fryzjerskim, wreczyl telefon komorkowy z nawigacja satelitarna, wbil tam adres domu i nawigacja miala mnie zaprowadzic do domu. Opisal dom jako zbudowany z czerwonej cegly, i drzwiami pomalowanymi na ciemny zielony kolor. Po skonczonej pracy wrocilam do domu i nawigacja doprowadzila mnie pod dom wygladajacy calkiem inaczej niz z opisu meza.

Dom byl w tym miejscu bialy z bialymi drzwiami jak i wiekszosc domow dookola. Klucz nie pasowal do zamka. Bylo tam na tej ulicy sporo domow z czerwonej cegly, z drzwiami w roznych kolorach ale przewaznie wlasnie ciemny zielony kolor. Probowalam sie dopytac jakiejs muzlmanki na ulicy o ten adres ale ona tak mi odpowiedziala, ze nic nie zrozumialam, potem przyjechal bialy Anglik ale tez nie umial mi pomoc, sam nie mogl znalezc adresu i do kogos sie dodzwonic. Robilo sie coraz pozniej a maz nie odbieram telefonu ani nie odpisywal na smsy. Powiedzial mi to wczesniej - ze musi zostawic telefon przy wejsciu do pracy i odbiera go po skonczonej pracy, stad jesli bede dzwonila to on nie ma telefonu przy sobie. Liczylam, ze moze na jakiejs przerwie pojdzie i sprawdzi telefon ale nie sprawdzil. Zaczeli mnie zaczepiac jacys czarni mezczyzni i poczulam sie bardzo nieswojo. Moja  pierwsza podroz za granice, moj pierwszy lot samolotem, masa stresu i teraz jestem sama w obcym kraju, ze slabym jezykiem a miejscu gdzie nie znam nikogo. Wtedy wypatrzylam jakiegos bialego mezczyzne z daleka. Podeszlam i zapytalam go po angielsku czy moglby pomoc mi znalezc ten adres, on spojrzal na telefon, menu bylo po polsku, usmiechnal sie i po polsku mi powiedzial, ze pomoze i jest Polakiem. Jednak moj maz wbil w nawigacje tylko kod pocztowy a nie numer domu, od tego mezczyzny dowiedzialam sie ze kod pocztowy moze obejmowac wiele domow i on tu tez mieszka juz kilka lat i jego dom tez ma taki sam kod pocztowy, nawigacja wyswietla nam srodek tego kodu pocztowego i w kazdym kierunku od tego miejsca domy maja ten sam kod pocztowy, obejmuje to iles domow. Bylam zla na meza, ze nie podal mi numeru domu.

Zaczelismy tam spacerowac po tej ulicy, on pokazal mi dom w ktorym mieszka zapamietalal numer i wyglad, on mowi, ze nie zaprosi mnie do srodka bo bym sie obawiala wejsc. Racja, balabym sie pojsc z nieznajomym mezczyzna do obcego domu, ale ten wydawal mi sie bardzo sympatyczny, bilo od niego cos dobrego, czulam sie spokojna w jego towarzystwie. Czarni mezczyzni przestali mnie zaczepiac jak tak z nim chodzilam po ulicy. Mowil mi jak pozałatwiac tu rozne sprawy, na co uwazac. W pewnym momencie moja komorka zaczela piszczec sygnalizujac wyczerpanie sie baterii, chcialam, oszczedzic ten prad na telefon od meza, z wyjasnieniami, a wiem ze moglaby calkiem sie wylaczyc po kilku sekundowej rozmowie, nawigacja i moje telefony do meza mocno wyczerpaly baterie. Wtedy mi sie przypomnialo, ze mialam zadzwonic do rodzicow w Polsce ze wyladowalam bezpiecznie, ze wszystko OK. Powiedzialam o tym temu mezczyznie ktory ze mna chodzil i czekal na meza. On wyciagnal swoj telefon i powiedzial, ze moge skorzystac z jego telefonu jak i zadzwonic moze do moich tesciow, moze oni maja pelny adres z numerem domu mojego meza, nie tylko nazwe ulicy i kod pocztowy. Zadzwonilam do mojego taty, odebral, ucieszyl sie ze ja dzwonie, poprosilam zeby zadzwonil z drugiego telefonu do moich tesciow i zapytal ich o to czy moj maz zostawim im pelny adres. Tata zadzwonil z telefonu mamy ale niestety, moj maz swoim rodzicom dal tylko nazwe ulicy, dzielnicy i kod pocztowy bez numeru dom. Ktos mu powiedzial ze takie sa tu adresy i listy dochodza, niestety nie. Dalej z nim chodzilam po tej ulicy sciemnilo sie juz, w koncu po 22ej oddzwonil mój mąż, który skonczyl prace, wyszedl i znalazl na telefonie moje nieodebrane rozmowy i smsy, opierniczylam go solidnie za to, ze nie podal mi numeru domu, i zaraz bateria sie rozladuje wiec nie mamy czasu na dluzsza rozmowe, niech mi podaje migiem numer domu. Podal.

Poszlismy tam, zgadzal sie opis, klucz pasowal do zamka. Uhhh, co za ulga. Na progu podziekowalam tem mezczyznie, ze tak ze mna chodzil cierpiwie, powiedzialam, ze w dowod wdziecznosci zaprosze go na obiad, zrobie jakies ciasto czy moze kupie butelke wina. On sie usmiechnal i powiedzial ze nie trzeba. Uscisnelam mu dlon i spojrzalam na zegarek, chcialam powiedziec, ile to godzin ze mna chodzil, prawie 4 godziny, bylo to mniej wiecej tak " chcialam podziekowac, za to ze pan tak ze mna chodzil  ile...spojrzalam na zegarek, od mniej wiecej 19stej do 22.10, i tu sie stalo najdziwniejsze...jak podnioslam oczy po spojrzeniu na zegarek jego juz .....nie bylo. Nie bylo!!! Oslupialam.

Przed sekunda, stal przede mna, scisnelam jego dlon, a on zniknal, wyszlam pare krokow na ulice - nie bylo nikogo, nawet nie mialby sie gdzie schowac, stalo tam troche samochodow ale musialby biec, mial biala koszule, byloby go widac a tu nic. Naprawde oslupialam. Jak mozna tak zniknac? Tyle co spojrzalam na zegarek i jego juz nie bylo. Potem przyszedl moj maz. Opowiedzialam mu cala ta historie, on uznal ze to jakis uczynny czlowiek, powinnismy go poznac i podziekowac, w koncu wiem gdzie mieszka. Nastepnego dnia poszlismy do domu ktory mi on pokazywal a tam zdziwienie, mieszkali tam jacys Anglicy, ktorzy powiedzieli, ze sa wlascicielami domu, nie wynajmuja go zadnym lokatorom, Polakom i nie maja pojecia o kogo to chodzi z opisu. Maz powiedzial, ze chyba pomylilam dom, ale ja bylam pewna, ze nie pomylilam, przez te prawie 4 godziny chodzenia po tej ulicy zapamietalam dobrze ktory to dom. Myslalam wiele razy, ze trzeba bedzie mu jakos podziekowac i dobrze ze mieszka na tej ulicy. W nastepne dni rozmawialam z moimi rodzicami przez Skype i powiedzialam te historie. Moj tata powiedzial, ze ma przeciez jego numer telefonu, bo mu sie wyswietlil jak dzwonilam. Rodzice czekali wtedy na telefon ode mnie, dzwonili rozni znajomi i rodzina, i w koncu tata jak zobaczyl ze wywietla sie numer z Angli bo kierunkowy +44 powiedzial mamie ze tym razem to na pewno Kasia dzwoni bo numer +44 czyli z Angli i to bylam ja. Mama tez to zapamietala. Tata sprawdzil na swoim telefonie i tez oslupial, bo numer wyswietlal sie jako "numer nieznany". Tata przysiega, ze widzial angielski numer kierunkowy, zaczynal sie od +44, a teraz jest "nieznany".

Nie umiem sobie tego wyjasnic. Kto mi pomogl. Wygladal na normnalnego mezczyzne, mial ciepla dlon bo uscisnelam, mial jakis telefon komorkowy ale nie smartfon, starszy telefon, ten telefon mial numer i wszystko poznikalo.

Czy byl jakis aniolem, duchem? Kosmita?

Nie mam pojecia jak to wyjasnic

 Czy mieliscie podobne historie od czytelnikow FN? Mi sie przypomina historia z 2 wojny swiatowej ktos pomogl jakims ludziom przed Niemcami i nagle zniknal, dal im tez jesc. Bardzo chcialabym znac wyjasnienie kim on byl, ze tak nagle zniknal, w ulamku sekundy, i nie dal sie odnalezc.

 Zgadzam sie na opublikowanie mojego emaila na stronie glownej, w jakims artykule, moze inni czytelnicy mieli podobne historie i cos odpisza. Prosilabym tlyko o wyciecie mojego imienia i nazwiska.

 Z pozdrowieniami

[dana do wiad. FN]

Komentarze: 6
Wyświetleń: 6768x | Ocen: 5

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Wt, 3 maj 2016 14:01   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (6)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Sob, 13 sie 2016 15:10 | ocena: + 1

Katkat | Gość

Tez mialam podobne zdarzenie, chociaz mozna je tez logicznie wyjasnic. Kiedy bylam mala czesto chodzilam z babcia na ogrodki dzialkowe. Byl tam maly plac zabaw dla dzieci i czesto sama na niego chodzilam, bo byl blisko babci dzialki.
Mialam moze z 5-6 lat i bawilam sie na tym placu. Akurat tego dnia nie bylo innych dzieci, bylam sama, dochodzil wieczor. Bujalam sie na hustawce i nie pamietam juz co sie stalo dokladnie, czy spadlam czy chcialam zeskoczyc i niefortunnie upadlam plasko na plecy. Lezalam tak, patrzylam w niebo i czulam ze nie moge oddychac. Nagle znikad pojawil sie jakis tata ze swoim dzieckiem, podniosl mnie z ziemi i dopiero wtedy odzyskalam oddech. Moze to nic niezwyklego- ale wczesniej nikt nie przechodzil obok placu, wystarczyloby kilka minut i udusiabym sie tam bo nawet nie moglam wydac zadnego dzwieku.

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 9 maj 2016 09:43 | ocena: + 14

hara | Gość

Moi Drodzy. To co piszecie, to nie są żadne przywidzenia. Te nagle pojawiające się postacie, to są Wasi Opiekunowie. Każdy z Was dostaje takiego Opiekuna z przydziału przy urodzeniu. To on pozostaje przy Was do końca waszych dni na ziemi i odprowadza Was po śmierci do innego wymiaru. On jako jedyny nigdy Was nie opuści, nie oszuka, nie zawiedziecie się na nim i zawsze będzie przy Was. Nie bójcie się z nimi rozmawiać i prosić o pomoc (chociaż ich nie widzicie, to nie znaczy, że ich nie ma, nie wszyscy ludzie widzą inne wymiary), a za okazaną pomoc wystarczy Im tylko podziękować, zmówić modlitwę, tak jak ktoś potrafi najlepiej i jak uważa za stosowne. I pamiętajcie, róbcie wszystko, aby być dobrym człowiekiem, bo bardzo krzywdzicie swojego Opiekuna złymi swoimi uczynkami. Przez nie On nie może się rozwijać i cierpi. Ponieważ człowiek ma wolną wolę, i sam musi dokonywać wyborów, więc Opiekun nie może nic zrobić wbrew tej woli, i podejmować za Was decyzji, jedynie wkracza w chwili zagrożenia, albo gdy człowiek jest na rozdrożu, wtedy pomaga mu podjąć właściwą decyzję. Drogi Michale z poniższego postu, napisałeś "Tyle ludzi ginie dziennie na ulicach czy w innych miejscach. A mnie ktoś pomógł." Pomógł, bo nie wypełniłeś jeszcze swojego zadania, do którego zostałeś powołany na ziemię. Nie myśl też o sobie, że jesteś kimś bezwartościowym, bo tak nie jest. Ludzie będący w stanie śmierci klinicznej, często słyszą, że nie mogą przejść "na drugą stronę" bo jeszcze nie jest czas na nich, i mają coś do zrobienia. Ci Opiekunowie, są energią, dlatego pojawiają się ludziom pod różnymi postaciami (sympatyczny staruszek, starsza, uśmiechnięta pani, albo nawet zwierzę), aby nie przestraszyć danej osoby. Pozdrawiam Wszystkich :)

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 7 maj 2016 15:09 | ocena: + 4

miljas6452 | Gość

Witam wiele lat temu gdy chodzilam jeszcze do szkoly sredniej mialo dziwne zdarzenia.Zawsze wracajac ze szkoly musialam przekroczyc glowna ulice gdzie ruch samochodow byl duzy,(jak zwykle)pewnego dnia jak zwykle co dzien mialam przejsc przez ta ulice wiec rozejrzalam sie a ze samochody byly daleko wiec postanowilam przejsc i nagle nie wiem jak to opisac,budzac sie widze ze stoje na srodku owej ulicy i zaraz mnie przejedzie ciezarowka,choc naprawde nie pamietam zeby owa ciezarowka jechala gdy sie rozgladalam,pomyslalam ze to koniec gdy nagle poczulam ze ktos mnie zlapal z tylu za bluze i mocno mnie pociagnal do tylu i znowu znalazlam sie na chodniku,w tym samym momencie przejechala ciezarowka a gdy sie odwrocilam to nie bylo nikogo poprostu nikogo co jest nie mozliwe.czy to byl moj aniol stroz?to nie jedyna historia w mojej rodzinie ale to mi nie daje spokoju do tej pory.

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 4 maj 2016 21:04 | brak oceny

grengon | Gość

Pierwsza relacja z powstania przypomina analogicznie uwolnienie św. Piotra przez anioła z więzienia, gdzie był skuty łańcuchami i przy nim strażnicy i też anioł wyprowadził go za miasto, przy tym nikt tego nie zauważył. Piotr myślał że śni, dopiero gdy anioł za miastem zniknął uświadomił sobie że to nie sen.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 3 maj 2016 17:13 | ocena: + 7

Maga | Gość

Tez mi sie zdarzylo cos takiego : 2 razy oblalam egzaminy wstepne na uniwerek, wiedzialam, ze bedzie afera, ojciec sie wscieknie itp. Jak pojechalam po papiery na uniwerek (bo juz wiedzialam, ze sie nie dostalam), wracajac wsiadlam do windy (7 pieter, kazde pietro to byla inna filologia, moja byla na 7), wiec wsiadlam, potem wsiadla jakas pani, zaczela ze mna rozmawiac, powiedzialam jej, ze sie nie dostalam i nie wiem co teraz bedzie, a ona powiedziala zebym poszla na Akademie Pedagogiczna, bo tam beda dobory na moja filologie we wrzesniu. Zdziwilam sie, odwrocilam sie zeby zobaczyc na numerki ile nam pieter jeszcze zostalo, a jak odwrocilam wzrok to jej juz nie bylo. Nie widzialam jak wysiadala, moze sie zagapilam albo cos, ale nie az tak, odwrocilam wzrok na kilka sekund. Jak wysladlam z tej windy czulam sie dziwnie, do dzis nie wiem czy ta pani byla rzeczywista. W kazdym razie, wysiadlam i poszlam prosto na Pedagogiczna zaniesc papiery, ktore juz mialam w rece i to w komplecie. Zdalam we wrzesniu, bylam 2 na liscie przyjetych. Jak wsiadalam do windy nie wiedzialam co dalej robic, a jak wysiadalam juz wiedzialam, wszystko sie zmenilo przez zaledwie kilka minut kiedy winda zjezdzala 7 pieter.

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN ... Gdy przeczytałam tytuł wpisu: śmierć i telefon... gęsia skórka pojawiła się na moim ciele na dowód tego że wiem doskonale o co chodzi zademonstrowałam to mojemu mężowi który niestety jest już przyzwyczajony do takich reakcji mojego ciała, a sam sceptyk ma za sobą niesamowite zdarzenie którego nie potrafi mi do dziś wytłumaczyć. Do sedna moja babcia umarła we wrześniu 1998 w grudniu tego roku konkretnie w sylwestra zadzwonił telefon (stacjonarny) starsza Pani o głosie mojej ...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 16 mar 2017 11:41 | Dwie relacje o obserwacjach UFO nad Bydgoszczą i dwie sprzed kilku lat - zapraszamy do odwiedzenia naszego serwisu www.emilcin.com ... dział RELACJE ... polecamy!

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 28 marzec 2017 | Przez wiele lat nie rozumiałem przesłania kierowanego bardzo często przez obce istoty do ludzkości, aby skoncentrować się na najważniejszym: uświadomieniu jak największej ilości ludzi faktu istnienia duszy i tego, że inkarnuje ona w kolejnych ciałach, aby stać się coraz bardziej doskonała. Dziś absolutnie uważam to za problem numer jeden naszej cywilizacji.

czytaj dalej

FILM FN

ANNA I ZWIERZĘTA

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.