Dziś jest:
Środa, 16 sierpnia 2017

Prawdziwa historia pojawienia się człowieka na Ziemi? Kiedy wreszcie świat nauki pozna prawdę, to teoria ewolucji przestanie być taka pewna... Erich von Däniken – pisarz, autor książki 'Wspomnienia z Przyszłosci'

Komentarze: 92
Wyświetleń: 10564x | Ocen: 24

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pt, 17 mar 2017 12:24   
Autor: FN, źródło: FN   

LUDZIE WOKÓŁ KAŻDEGO Z NAS SĄ CZĘSTO DOBRZE ZNANYMI POSTACIAMI Z POPRZEDNICH WCIELEŃ

Do napisania tego tekstu skłonił nas e-mail od czytelnika serwisu. Zadał on nam bardzo ważne pytanie dotyczące dzieci, które mogą być inkarnacjami z naszych poprzednich żyć albo – to także się zdarza – osobami, które zginęły w trakcie naszego obecnego życia i po prostu powróciły. Nie wierzycie w to? Popełniacie dramatyczny błąd, gdyż zebrany przez FN materiał przez ćwierć wieku w Polsce i na świecie wręcz krzyczy – jest wędrówka dusz, a wiele osób spotkanych na naszej drodze znamy z poprzednich wcieleń.


Mamy sygnały, że wiedza publikowana w naszych serwisach zmienia światopogląd wielu osób, którzy nagle rozumieją, w jakiej grze uczestniczą (gra nazywa się życie!). Dziękujemy za wszystkie takie słowa podziękowania, ale my dobrze wiemy, że jeśli ktoś mówi rzeczy prawdziwe, to one w tajemniczy sposób niczym silny reflektor przebijają się przez wiele barier i oświetlają tą prawdą duszę… To jest powód, dla którego jesteśmy spokojni, że uda nam się poprzez głoszenie prawdy o reinkarnacji zmienić świat na lepsze, a przynajmniej… kilka osób.

Ale wracając do tego e-maila – oto jego treść.

 

 

From: Julia [dane do wiad. FN]

Sent: Wednesday, March 15, 2017 12:48 AM

To: pytania@nautilus.org.pl

Subject: witam.

 

Mam takie pytanie czy dusze inkarnują się w swoim kręgu? czy zawsze rodzice, małzonkowie i dzieci to te same częsci dusz inkarnujące obok nas? po czym je poznajemy? I ile wcieleń potrzebuje dusza by osiagnąć oświecenie , zmartwychwstanie? co potem?

? dziekuje i pozdrawiam.

moglibyście cos opisać o tym szerzej.. bardzo mnie to interesuje.


Szerzej – nie bardzo damy radę, gdyż czasu niewiele, ale choć tych kilka słów. A więc… tak, dusze bardzo często inkarnują się w zamkniętym kręgu kilku osób, które razem mają poznać jakąś prawdę o życiu (miłości, przyjaźni, cierpieniu itp.). Kiedy? Wtedy, kiedy lekcja została przerwana. Podamy przykład: w naszym Archiwum FN jest historia mężczyzny, który przez całe życie znęcał się nad swoją żoną w bestialski sposób. W kolejnym wcieleniu znowu się spotkali – ona została jego matką, a on urodził się z potwornym defektem fizycznym… Jaki był tego cel? Teraz on musi walczyć o jej miłość, musi zrozumieć swój błąd, kiedy traktował ją niczym przedmiot.


Wędrówka dusz jest cudowanie sprawiedliwa, to musi być jakaś boska energia, która tym wszystkim zawiaduje, ale… jeszcze jedna uwaga – musi być także „tabula rasa” (łac. „niezapisana tablica”), czyli osoby uczestniczące w tym niezwykłym korowodzie kolejnych żyć nie mogą pamiętać poprzednich wcieleń, gdyż to jest dane tylko mistrzom. Dlaczego? Bo ich łzy muszą być prawdziwe, gdyż tylko wtedy dusza się doskonali naprawdę i idzie wyżej.

Czy zawsze małżonkowie i dzieci to bliscy z poprzednich wcieleń? Absolutnie nie. Generalnie zło generuje kolejne wcielenia w tym samym gronie, gdyż „lekcja musi być wypełniona”. Bardzo ciekawy aspekt ma tutaj tak ubóstwiany przez ludzkość XXI wieku „wolny seks”, ale… o tej sprawie obiecujemy napisać więcej innym razem. Ciekawe, że moralność – o której mówią wszystkie religie – ma głębszy sens, niż ludziom to się wydaje..


Wracając do Pani pytań – po czym poznajemy, że mamy do czynienia z powrotem bliskiej nam osoby z tego lub poprzedniego życia? Mamy kilkadziesiąt lat doświadczenia w rozpoznawaniu tego typu powrotów. Świadczą o tym przeróżne elementy, ale najlepiej posłużyć się przykładem. Z naszego Archiwum Wideo FN do witryny vimeo.com wprowadziliśmy materiał pokazujący powrót syna, który stracił życie w tragicznym wypadku samochodowym. Wrócił on dosyć szybko, bo po kilku latach. Narodził się jako dziecko swojej siostry. Proszę nam wierzyć – takich historii z Polski równie wstrząsających mamy bez liku!

Poniżej ten materiał.

Kolejne pytanie dotyczyło tego, jak rozpoznać stare dusze. Jest wiele sposobów, ale jednym z najlepszych jest życiowa mądrość, której zdefiniować nie sposób, a i nauczyć się także trudno. Takie osoby bardzo często zostają nauczycielami, mistrzami itp. Znajdziecie ich nie szukając A może już ich znacie? Kto to wie... ;)


Ostatnia sprawa to pytanie: ile wcieleń potrzeba do oświecenia? Czasami to jest kilkaset, czasami to są tysiące. Proszę pamiętać, że wędrówka dusz obejmuje praktycznie niezliczoną ilość światów, w tym obce cywilizacje zamieszkujące inne planety, które przybywają na Ziemię w pojazdach UFO, które tak bardzo nas interesują. Oni zawsze powtarzają, że ich dusze niczym nie różnią się od naszych, tylko są trochę wyżej w rozwoju duchowym… Także temat wart szerszego omówienia kiedyś w naszym serwisie. W każdym razie końcówka tej drogi jest arcyciekawa – dusza jest stanie zachować indywidualność, a jednocześnie cieszyć się wielością, czyli przeżywać radość z bycia wszystkim w różnorodności. Brzmi dziwnie? Także kiedyś będziemy musieli to wyjaśnić, ale w każdym razie nie jest to żadne „rozmycie w oceanie wszechrzeczy” – to raczej bycie mistrzem, który może korzystać ze wszystkich źródeł, gdyż sam także jest źródłem. Ale do tego poziomu nam wszystkim daleko… Czasami przybywają na Ziemię takie istoty i wtedy nasza planeta zmienia swoje oblicze. Teraz czekamy na przybycie jednej z takich właśnie istot „z ostatniego szczebla drabiny do doskonałości”.


Na koniec jeszcze jedna rzecz, ale jakże ciekawa – operacja FN o kryptonimie „Powrót” w ramach naszego „PROJEKTU MESSING”. Poprosiliśmy naszego czytelnika o informowanie nas o wszystkich znakach świadczących o tym, że jego dziecko jest tym, kim podejrzewamy z 99,99 procentową pewnością, że jest.

Takich rodzin mamy kilka w Polsce. Proszę nam wierzyć, że takie projekty jak „POWRÓT” dają nam więcej wiedzy na temat życia po śmierci niż kilka tysięcy książek w naszej bibliotece w Bazie FN…

 

Witam serdecznie całą fundację, jestem waszym wiernym czytelnikiem od ponad siedmiu lat, chociaż do tej pory nie pisałem, chciałbym w końcu wyrzucić z siebie coś co dzieje się właśnie w moim życiu i jest konsekwencją pewnego, tragicznego dla mojej rodziny wydarzenia. Otóż niecałe 4 lata temu w niewyjaśnionych okolicznościach zginęła moja młodsza siostra, która miała niespełna 20 lat. Bardzo to przeżyliśmy i do tej pory nie możemy do końca pogodzić się z tym co się stało. Był to dla nas ogromny cios, którego nie da się opisać słowami.

Po śmierci [imię do wiad. FN], bo tak miała na imię moja siostrzyczka, miałem kilka snów, w których przychodziła do mnie ale jeden z nich był naprawdę wyjątkowy. Było to jeszcze w czasie moich studiów, śniło mi się że stałem sam w zatłoczonym holu, tak jak to miało miejsce przed jakimś egzaminem czy zaliczeniem. Było tam dużo moich znajomych jednak nikt nie zwracał na mnie uwagi tak jakby mnie tam nie było. W pewnej chwili, spośród tłumu wyłoniła się moja siostra. Zaczęliśmy iść w kierunku dużych drzwi i zaczęła mówić że nie miała zbyt wiele czasu, powtarzała to kilka razy. W pewnej chwili, gdy doszliśmy do drzwi powiedziała że musi już iść i ja, sam nie wiem dlaczego, zapytałem czy wróci, odpowiedziała że wróci za 4 lata.

Nigdy nie zapomnę tego snu, długo zastanawiałem się czemu akurat 4 lata, dlaczego przekazała mi taką wiadomość. Jednak z upływem lat przekonuję się że naszym światem nie rządzi przypadek tylko jakaś niewyjaśniona siła, która wszystkim kieruje i zachowuje w nieopisanej harmonii. W końcówce zeszłego roku dowiedziałem się że zostanę ojcem, bardzo się z tego cieszę gdyż zawsze lubiłem dzieci i pragnąłem mieć ich tak dużo jak Bóg pozwoli. Mój synek przyjdzie na świat w lipcu tego roku, będzie to niemal dokładnie 4 lata po śmierci mojej siostry. Właśnie 4 lata, gdy sobie to uświadomiłem byłem w szoku, chociaż nigdy nie negowałem zjawiska reinkarnacji i wędrówki dusz. Nie mogę doczekać się lipca i będę bacznie obserwował zachowania mojego Synka. Pozdrawiam serdecznie całą Załogę.


 

Komentarze: 92
Wyświetleń: 10564x | Ocen: 24

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Pt, 17 mar 2017 12:24   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (92)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2 3

Pt, 31 mar 2017 08:25 | ocena: + 1

relatysta | Załogant

"Posłuchaj audiobooka "Tybetańska Księga Zmarłych"
Byłem nawet na stosownym filmie w kinie, co prawda było to z dziesięć lat temu, może ktoś pamięta tytuł - sądzę że tytuł był taki sam.
Konkluzja była taka że najważniejsze jest świadomie umrzeć, a jeszcze lepiej wybrać drogę/chęć bycia. Pomijam oczywiście wszystkie towarzyszące w tych regionach obrzędy i rytuały
Tak również uważa mój aktualny mentor Sheldrak.
Niestety nie zawsze jesteśmy świadomi umierania, sądzę że stąd bierze się potem ten cały galimatias z reinkarnacją. Pozrywane ciągłości, dziwne wspomnienia, traumy i niczym nie uzasadniony pech czy fart.

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 28 mar 2017 19:41 | ocena: -1

m | Gość

https://astromaria.wordpress.com/2012/06/05/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/

Byliście mężnym i mądrym narodem. Nikt was nie uczył budowania grodów warownych na wzór rzymskich, rzymskiej sztuki militarnej. Rzymskie wpływy do was nie docierały. Nie tylko rzymskie, ale ani Hannibal, ani Pyrrus Persarum Rex, ani Aleksander. Budowaliście sami swój pogański kunszt, swoje cechy, swoja kulturę, swoja sztukę militarną. Wasz Chrobry dzielnie wiódł wasz pogański naród od Bałtyku do Grodów Czerwieńskich. Germański Otto III wychowany we wpływach Rzymu podziwiał was. Krzywousty przysporzył wiele sukcesów. Miedzy innymi obronił Wrocław i pokonał Germanów szczycących się wyższością swojej sztuki militarnej. Nie, nie swojej. Posługiwali się sztuką i techniką Rzymian. Swojej nie mieli. Któż wie do jakich wspaniałych sukcesów doszli byście gdybyśmy pozostawili was wam samym. Lecz nie, nie pozostawiliśmy was w spokoju. Przyjęliście chrześcijaństwo, to chrześcijaństwo którym rozwaliliśmy potęgę Rzymu i to chrześcijaństwo które stało się początkiem waszego końca. To chrześcijańskie idee, tak jak Rzym, zatruły waszego Krzywoustego który was podzielił co doprowadziło do tego że z królestwa i potęgi, w krótkim czasie staliście się mało znaczącymi księstwami. Później „pozbieraliście” nieco swoje pogańskie cechy, zmieszaliście je z tym co było potrzebne z chrześcijaństwa i staliście się nawet jeszcze większa potęga w Europie, bez udziału której nic się w Europie nie działo. Sięgaliście od Bałtyku do Morza Czarnego, od Łaby po Moskwę. To wasz duch, wiedza, specyficzne cechy ugruntowywane przez wieki sprawiły, że to co osiągaliście nie było wyłącznie wynikiem militarnych akcji ale także wynikiem mądrej, przyjaznej innym, pokojowej polityki. Broniliście dzielnie Europę przed Mongołami, Turkami i w końcu, pod Wiedniem, uratowaliście Europę przed muzułmańskim zalewem.
I znowu, cóż wspaniałego mogłoby dalej wyniknąć gdyście dalej kultywowali swoje cechy i gdybyśmy pozostawili was wam samym. Lecz nie, nie pozostawiliśmy. Byliśmy już tym razem na miejscu my sami i to był początek następnego etapu waszego końca. Odrodziliście się mimo naszych dramatycznych zabiegów po I Wojnie Światowej. W ciągi zaledwie 20 lat stworzyliście stosunkowo silne państwo. Byliście w stanie prowadzić z sukcesem w swojej obronie niemal równocześnie 6 wojen i to na samym początku swojego istnienia jako niezależne państwo, jeszcze nie skonsolidowani i naprędce zorganizowani. Odparliście kolosa w porównaniu do was – Rosje sowiecką, mając po przeciwnej, zachodniej stronie, swojego odwiecznego wroga.

Byliście zbyt ważnym terenem i ze zbyt wielkim potencjałem żeby pozwolić wam rozwijać się. Inwazja sowiecka której byliśmy architektami nie udała się. (Przebaczenie nie istnieje w naszym języku.)

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 27 mar 2017 17:23 | brak oceny

... | Gość

" Jeżeli my w ciągu tysiąca lat od ganiania się z dzikami w puszczy przeszliśmy do ery smartfonów"


to nie jest ludzka technologia -zastanów się najpierw nad światem
komputery telewizory nawet prąd powstały na ziemi zainspirowane technologią obcych przybyszy


oglądałam film dokumentalny gdzie pani porwana na statek obcych w latach 60 widziała urządzenie które opisała jak szkło które sie zgina, czyli plastik
porównała to do dzisiejszego tableta

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 27 mar 2017 21:46 | brak oceny

George | Gość

@..., Tym gorzej to świadczy o nas. Ale dorożki, młyny, dzwony, silniki parowe a poźniej diesel, szybowce, silniki dwusuwoew, czterosuwowe, ekspresy do kawy, szybkowary, kino, bankowość, kontenerowce, radio, geodezję, geologię, poligrafię, wytwarzanie odzieży, statki wycieczkowe, markety, drukarki, lampy naftowe, wrotki, sztuki sceniczne, systemy zarządzania, trolejbusy itp. to też nam dali obcy? Jeśli chodzi o elektronikę to się zgodzę ale przecież na przestrzeni 1000 lat elektonika to kwestia 50 lat. Pozostaje jakieś 950 lat bez udziału obcych kiedy to rozwijaliśmy swoją technologię. Nie zmienia to faktu, że w tym samym czasie społeczność o której wspominam też nie marnowała czasu. Tyle że w całkiem innej dziedzinie której zupełnie nie rozumiemy. Przepraszam za smartfony. Zadowolony?

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Wt, 28 mar 2017 13:03 | ocena: -2

m | Gość

@George,

oj, przepraszam że zwróciłam uwage, nie chciałam nikogo urazić.
Tylko szkoda że dzisiaj ludzie nic nie mogą robić (a de facto tak naprawde już nie istnieją, pozostały w europie tylko jakieś ochłapy, reszta to sylmulacja ludzkości/ brudasy)
bo na wszystkim "ręke" trzyma jestem który jestem

"mesjasz nadejdzie wtedy, kiedy całe bogactwo świata będziemy mieć zamknięte na klucz"
czy nie mają na myśli ah?

https://astromaria.wordpress.com

Dziękujemy za ocenę.

Pon, 27 mar 2017 16:41 | brak oceny

Marek | Gość

a może już jesteśmy oświeceni i nie potrzeba inkarnować po setki razy?? wystarczy sobie zdać z tego sprawę... nigdy nie czytałem by ktoś zakończył swoje wcielenia zawsze tylko powrót do 3d

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 27 mar 2017 21:58 | ocena: + 2

George | Gość

@Marek,
Skoro nie czytałeś to nie znaczy że tego nie ma. Więc poczytaj. Większość wraca do 3d bo palcem w bucie nie ruszy aby się stąd wyrwać. Rinpoczowie i inni jogini nie wracają, a ci którzy się decydują na powrót zostawiają list ze wskazówkami, gdzie i w jakich okolicznościach należy szukać ich następnego wcielenia. Robią to świadomie aby kontynuować misję przekazywania nauk. Ale to ich dobrowolny wybór.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 18:22 | ocena: -3

... | Gość

a co by było gdyby się okazało że insekty np karaluchy to jest emanacja demoniczna typu np jak w grze komputerowej?

Pisałam na ten temat ale nautilus nie chciał umieścić bo wywołałoby to zbyt dużą sensacje
mogę wysłać prywatnie przykład barak obama władca much
jak baalzabub władca much znaczy

uważam że coś w tym wszystkim musi być

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 12:21 | ocena: + 7

Marcin | Gość

Mnie interesuje jaki wpływ karmiczny może mieć udział w działaniach zbrojnych/wojnie. Nie rzadko nie ma się żadnego wyboru i trzeba zabijać mimo przekonań. Czy są jakieś relacje dotyczące odpowiedzialności za takie czyny?

Rozwiń odpowiedzi (3) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 13:43 | ocena: -3

despertar | Gość

@Marcin,

myślałam że pan nie ma czasu na głupoty

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 14:01 | ocena: + 1

George | Gość

@Marcin, jeśli zabijamy wroga który chce nam odebrać życie to w tym momencie stajemy się obrońcami życia (własnego). A ochrona życia powinna być postrzegana jako czyn szlachetny. Osobiście nie widzę nic wzniosłego w podstawianiu głowy pod topór zabójcy. Nie widzę tu jakiegoś wielkiego niebezpieczeństwa jesli chodzi o obciążenie karmy. Odmienna sytuacja jest gdy za odpowiednie wynagrodzenie wyjeżdżamy z bronią rabować cudze zasoby, pomimo zapewnienia polityków, że to cel wzniosły i patriotyczny. Podpisując kontrakt wyrażamy zgodę na zabijanie a rozkaz to tylko sygnał, że to już. Kiedy wydawany jest rozkaz raczej nie ma wyboru - ten był przed podpisaniem kontraktu ew. zgody na misję. Jest to drugi skrajny przypadek i myślę że tu karma jest przerąbana choć istnieją narzędzia do oczyszczenia (relacja z życia jogina o nazwie Marpa). Tak czy inaczej wiele zależy od intencji (obrona kraju, rodziny itp. czy rabunek cudzych złóż mineralnych. To problem bardzo złożony i raczej trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 14:10 | brak oceny

George | Gość

@Marcin, błąd przepraszam. Jogin o którym wspominałem nazywał się Milarepa (1083-1161) a szczegóły można wyczytać w jego życiorysie.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 20:53 | ocena: + 3

promagna | Załogant

@George,
Jest też film o Milarepie. Ponoć będzie druga część. Twórca filmu jest chyba inkarnacją samego Milarepy, coś ktoś o tym wspominał.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 27 mar 2017 19:54 | ocena: + 1

George | Gość

@promagna,
Zdecydowanie nie jest. Nie znam linii kolejnych inkarnacji Milarepy ale z pewnością nie inkarnował się w reżysera. Dociekliwi mogą wyszpiegować w necie kolejne jego inkarnacje.

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 25 mar 2017 19:17 | ocena: + 5

relatysta | Gość

" W każdym bądź razie, śmierć jest nie do przyjęcia dla logicznie myślącego człowieka!"
Docelowo, w odległej przyszłości, tak jak najbardziej - nie do przyjęcia.
Natomiast w przeszłości żyliśmy po setki lat. Od momentu gdy opuścili nas bogowie, śmierć jest wskazaną koniecznością.
Wszyscy boimy się śmierci. Świadomie czy podświadomie próbujemy ten lęk zrekompensować, najlepiej szczęśliwą wizją życia po życiu czy czymś równie pięknym i bezbolesnym jak reinkarnacja. Nieuchronnie zadajemy sobie pytanie o sens życia, o sens naszej nazbyt krótkiej egzystencji. Sądzę że martwimy się całkiem niepotrzebnie. Życie rozwija się tak burzliwie właśnie dzięki śmierci i przemijaniu. Śmierć jest tym motorem napędowym rozwoju i widzianej dookoła różnorodności. Ludzkość czeka wieczny rozwój i nieskończone możliwości właśnie dzięki przemijaniu. Co przy nieśmiertelności było by niemożliwe - nigdy nie zeszlibyśmy z drzewa, tyrani by trwali i trwali, nowe idee nie rozkwitły by tak burzliwie...
George - pięknie opisuje buddyjskie obrzędy/liturgie - jesteś znawcą nie ulega wątpliwości. Lecz celem mym nie było ich ironizowanie. Sam stosowałem swoistą "liturgię", składałem trzy palce by wejść szybko w stan Alfa, który dawał mi wymierne efekty - była to wyuczona sztuczka techniczna.
Natomiast patrzę na -wszelkie religijne- obrzędy, liturgie ceremonie krytycznie.
No bo co za różnica czy przeżegnam się lewą ręką czy prawą, czy zrobię to dwa razy czy trzy, czy splunę przez lewe ramie czy prawe, czy dotknę serca czy czoła, czy zabiję barana czy wieprza na chwałę najwyższego, czy będę klękał pięć razy czy dwa, a nie daj bóg gdy pomylę kierunek...
Czy bóg mnie nie wysłucha, zgniewa się na mnie?
O to mi chodziło właśnie, mniej-więcej.
Nie zmienia to faktu, że jak "wkrótce" będę miał więcej czasu na emeryturze, to zgłoszę sie do Ciebie po nauki tak pięknych praktyk/liturgii.

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 00:04 | brak oceny

George | Gość

@relatysta,
no cóż, jak już wspominałem w kakafonii nieuporządkowanych informacji, pochodzących z cienkich mediów, Cejrowskiego, opinii znajomych, księdza, przeczytanej książki czy filmiku na youtube bardzo trudno jest wyrobić sobie w miarę subiektywny ogląd. Mieszkałem 2 tygodnie w klasztorze, mam kontakt z mnichami, osobiście poznałem wspomnianego Tengę Rinpocze, poznałem wiedzę którą nie mogę się tu publicznie podzielić ze względu na zbyt agresywne (agresja i niechęć ma swoje źródło w lęku) komentarze które w pewien sposób by ją profanowały. Brak wiedzy często jest uzupełniany naszymi interpretacjami a te nie muszą być trafne. Na filmie z przedstawienia nowej inkarncji mistrza widać mnichów którzy składają pokłony Karmapie siedzącemu na centralnym tronie. A ten sobie coś żuje, rozgląda się wokół i kiwa na boki nie zwracając uwagi na bijących pokłony. Nierozumiejącym o co tu chodzi widzom może się to niepodobać dlatego wyjaśniam jaki jest tego sens. Pokłony nie są składane człowiekowi lecz naukom i właściwościom oświeconego umysłu reprezentowanego przez fizyczną formę Karmapy. Po drugie pokłony z właściwą wizualizacją to ćwiczenia sprawiające że wygaszamy w sobie dumę. Ludzie na Zachodzie nie ćwiczą pokłonów i dlatego są tacy dumni i zarozumiali, a to z kolei w towarzystwie braku tolerancji stwarza bardzo wiele problemów w naszych społeczeństwach. A więc na poziomie duchowym takie pokłony transformują umysł. Dla postronnego widza to tylko adoracja osoby na tronie. Zupełnie się zgadzam, że niektóre gesty i rytuały papugowane przez wieki bez rozumienia ich znaczenia wydają się bezsensowne i z pewnością są takie. Ale aby nie wylewać dziecka z kąpielą dobrze jest być świadomym, że bez dokładnego zgłębienia zagadnienia pospieszne osądzanie zjawisk to pułapka. Oczywiście masz prawo do dalszych wątpliwości ale niestety zagadnienie jest zbyt obszerne aby wszystko wyjasniać w postach. Miło się z Tobą rozmawia, serdecznie pozdrawiam.

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 13:41 | brak oceny

George | Gość

miało być "w miarę obiektywny pogląd" - przepraszam za błąd

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 20:45 | brak oceny

relatysta | Załogant

@George, Tak, Twoje wyjaśnienia zachowań dostojników wiele tłumaczy. Nie personie a wiedzy jej oddają pokłon - coś jak całowanie pierścienia papieża a nie jego ręki.
Osobista znajomość z Tange Rinpocze, jest na pewno doniosłym osiągnięciem. Gratuluje.
Powiedz czy taki człowiek normalnie "chodził po świecie" - czy zaznawał normalnego życia, wzloty i upadki, troski - czy raczej wyższa "kasta" wybrańców. Jak w Dziadach Mickiewicza o dziewczynie - "Kto nie dotknął ziemi ni razu ten nigdy nie może być w niebie".
Zawsze myślałem o tym że jak bym się kiedyś zdecydował na wybór jakiejś "religii/wyznania/nauki", to wybrał bym buddyzm. Ale jak na razie nauka, para nauka, nowa nauka daje mi możliwość swobodnego osądu.
Tak jak głosi relatyzm - którego jestem "wyznawcą"- że jutro może być inne, doskonalsze wyjaśnienie rzeczy...

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 27 mar 2017 10:51 | ocena: + 1

George | Gość

@relatysta,
Hm, wybór religii jako hobby nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Jedni jej potrzebują, inni nie a jeszcze inni z rozpędu i rodzinnej tradycji jej hołdują. Jak już wspominałem wcześniej, brak wiedzy na jakiś temat wpływa krzywdząco na pogląd. Co reprezentuje pierścień papieża? Cyt. z Wkipedii "Tytułu papieża używa również prawosławny patriarcha Aleksandrii i całej Afryki oraz ... ale ich znaczenie nie jest identyczne – są różnymi, bliskoznacznymi słowami. ..... nakazywał oddanie czci papieżowi poprzez trzy pocałunki: w pierścień, ...". A więc mamy tu do czynienie z aktem poddaństwa czlowiekowi a nie Bogu. Jest różnica? Jeśli chodzi o Tengę Rinpocze to zbiegł z Lhassy do Indii w 1959 roku i raczej nie była to wycieczka samochodowa. My, Europejczycy zbieramy swoje osobiste doświadczenia mozoląc się w pracy, męcząc w takim a nie innym środowisku, śnimy po nocach o spłacanych kredytach, w sumie męcząc się w ten czy inny sposób i na bazie własnych doświadczeń budujemy swóje relacje ze światem. Ale generalnie nasze środowisko od tysiąca lat prze w kierunku wygody życia - czyli rozwija technologię. I dobrze. Środowisko o którym mówię kształci adeptów, którzy przez ten sam tysiąc lat a nawet więcej zgłębiają tajniki umysłu. Jeżeli my w ciągu tysiąca lat od ganiania się z dzikami w puszczy przeszliśmy do ery smartfonów to niby dlaczego podobnego wyniku nie mieli by w innej dziedzinie osiągnąć Tybetańczycy? Np. w postaci wiedzy o reinkarnacji, kontrolowania procesu umierania, wpływania na bieg wydarzeń, sposobów ucieczki ze sfery cierpienia czyli samsary itp.? Kto twierdzi, że nasze kryterium wyboru drogi jest bardziej właściwe od tamtej społeczności? Wybrali co im pasuje a ocena z naszymi kryteriami nie powinna mieć tu zastosowania.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Czw, 30 mar 2017 22:23 | brak oceny

relatysta | Załogant

@George, Słusznie prawisz; na papieżach tak się znam jak na lamach buddyjskich.
"Wybrali co im pasuje a ocena z naszymi kryteriami nie powinna mieć tu zastosowania".
No nie do końca. Nie znam, nie słyszałem o polskich lamach/dostojnikach, osiągających błogostan - nirwanę czy jak tam nazwać stan - no właśnie jak nazwać to coś między życiem a "życiem inaczej"?
Życie w cudzysłowie bo to raczej trwanie niż życie. Taki wieczny "kop narkomana".
Tak jak mówisz, oni wybrali taki sposób realizowania się w życiu. Takie mieli warunki - izolacja, przetrwanie jako sukces, ale to nie dla nas - ludzi północy.
Więcej korzystają z naszych osiągnięć niż my z ich.
Nie wspomnę o obcych którzy musieli również przejść podobną drogę rozwoju- najprawdopodobniej również drogę prób i błędów.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 01:20 | ocena: + 3

promagna | Załogant

@relatysta,

Cyt. "Wszyscy boimy się śmierci. Świadomie czy podświadomie próbujemy ten lęk zrekompensować, najlepiej szczęśliwą wizją życia po życiu czy czymś równie pięknym i bezbolesnym jak reinkarnacja."

No nie powiedziałbym, że to jest jakiś piękny i bezbolesny proces.

Posłuchaj audiobooka "Tybetańska Księga Zmarłych"

https://www.youtube.com/watch?v=UfIsvE66Jsg

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 10:31 | brak oceny

George | Gość

@promagna,
@relatysta dodał o jedno słowo "reinkarnacja" za dużo lecz w sumie ma rację twierdząc, że ludzie mają pragnienia spełnienia się ich wizji po śmierci. I to jest możliwe. Jakie będziemy mieć wizje w czasie umierania, jakie doznania i jakie przyszłe ciało sformujemy w końcowym stanie bardo zależy tylko i wyłącznie od naszego postępowania w przyszłości. Więc nie jest tak słodko jak piszą o tym ci, którzy na skutek dobrej karmy doznali radosnej wizji. Jak kiedyś wspominałem (i zostałem za to oskalpowany minusami), nie dysponujemy opisem wizji pośmiertnych zbrodniarzy. Po pierwsze nie mieli by tu czego szukać a po drugie ich przeżycia podczas umierania są tak traumatyczne, że żaden z nich (zbrodniarzy) nie pokusi się o ich opis. Mam tu na myśli cały czas osoby które po zatrzymaniu akcji serca i nie tylko wróciły. Niestety, w naszej kulturze zakorzeniony jest mit, że bozia i ksiądz wszystko wybaczą więc nie ma się co w tym życiu napinać a do nieba jakoś się na krzywy ryj przeciśniemy. Rozczarowanie może być okrutne, bo niby skąd na świecie tyle zwierząt, ryb, insektów? W sposób bardzo klarowny i w języku zrozumiałym dla naszej kultury, wszystke te zależności zostały opisane we wspaniałej książce Sogyala Rinpocze pt. Tybetańska Księga Życia i Umierania.

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 13:34 | ocena: + 4

promagna | Załogant

@George,

Świadomość i jej jakość ukształtowana za życia, określa jakość bytu duszy po śmierci fizycznej w jednym z bard i to jest jasne bynajmniej dla mnie. Ja nie sądzę, aby zbrodniarze mieli lekko w następnych wcieleniach. Gdy uda im się wrócić ze śmierci klinicznej to pod wpływem tej subtelnej miłości, jaką zostają doknięci mają prawo się zmienić. To dotyczy tylko zrozumienia własnych błędów, które wyrządzały krzywdę innym. Dusza może sama chcieć być lepszą, gdy poznaje alternatywną drogę.

W tym świecie dużo jest takich zwierząt, które są katowane zanim umrą. To nie jest wybiórcze selekcyjne zabijanie, tak jak robią to zwierzęta, aby zaspokoić głód. Najprawdopodobniej oprawcy wymieniają się rolami naprzemiennie wg zasady: raz ja ciebie zgnębię i zabiję, a później ty mnie będziesz męczył za to samo. Oprawcy dobierami są w pary nawet o tym nie wiedząc tylko po to, aby doświadczali swego poprzedniego okrucieństwa. Wszystko do momentu, kiedy którejś ze stron to się znudzi, a karma zostanie "przepalona". To jest czysta sprawiedliwość.

Jednak jest jedno halo w tym wszystkim. Obcy wszepiają niektórym osobnikom mikroskopijne chipy bezpośrednio do systemu nerwowego, które mogą zmieniać ich osobowość kierując do złego. Mogą być wtedy narzędziami do kontroli większych populacji i ich eksterminacji. Mało to jest takich przypadków? Sporo i nikt nie wie dlaczego są umieszczane te chipy. Nie sądzę, że jest to w ramach badań nad ludzkością.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pon, 27 mar 2017 20:00 | ocena: + 1

George | Gość

@promagna, zgadzam się w całej rozciągłości.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 17:38 | ocena: + 1

nautilus | Gość

@George,

pranie mózgu

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 22:48 | brak oceny

relatysta | Załogant

@promagna, Fakt z reinkarnacją chyba przesadziłem - poniosło mnie.
Chociaż nie do końca; będąc żebrakiem mam szansę być bogaczem, prawda?.
Szczęśliwa wizja życia po życiu.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 mar 2017 23:58 | ocena: + 5

promagna | Załogant

@relatysta,

cyt."będąc żebrakiem mam szansę być bogaczem, prawda?."

Nie sądzę. To zależy od cech osobowych żebraka, ale również od tego w jakim czasie i w jakim miejscu ponownie wrócisz. Tu ukłony w stronę astrologii, ona daje pewne odpowiedzi. No i jeszcze masz wybór, którym wypełniasz czas życia. Nie masz jedynie wpływu na schemat życia, czyli mówiąc wprost mowa jest o węzłach dat, które są prawie identyczne dla poprzedniego życia. Np. ilość lat pomiędzy ożenkiem, a własną śmiercią może być identyczna lub ilość lat pomiędzy wypadkiem, a rozwodem itd.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pt, 31 mar 2017 07:40 | ocena: + 1

relatysta | Załogant

@promagna, Jeżeli nie zażyłem nigdy bogactwa, to tak czy siak należy mi się doznać tej 'rozkoszy"; inaczej dusza będzie "kulawa".
Wyobrażam już sobie te 5 miliardów przyszłych bogaczy.
widzę dwa wyjścia: eony "czaso/pokoleń", albo kreator systemu pstryknie i zgasi światło resetując system.

Rozwiń odpowiedzi (1) Dziękujemy za ocenę.

Pt, 31 mar 2017 13:46 | ocena: + 1

promagna | Załogant

@relatysta,

Też się nad tym zastanawiałem nad bagactwem. Jedni rodzą się w biednych rodzinach i zostają krezusami, a drudzy rodzą się w bogatych rodzinach i też są krezusami. Jednak, gdy zobaczyłem horoskopy natalne bardzo bagatych ludzi to zrozumiałem, ze dla tych pierwszych chodzi o ustawienie konkretnych cykli w efemerydach.

Audiobook to taki instruktaż. Dla porównania dałbyś się zoperować w szpitalu bez znieczulenia? A to robią min. joginii, lamowie. Pierwsze odczucia są bardzo bolesne, bo związane są z systemem receptorów bólu i odruchu oddychania. Gdy brakuje Ci powietrza odczuwasz potężny dyskomfort i pojawia się reset - omdlenie, zapaść a po 8-10 minutach zgon. Medytacja i spowolnienie akcji serca omija reset na długi czas.

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 24 mar 2017 14:48 | brak oceny

stevan | Gość

ceremonia ma pogodny choć podniosły charakter. Ludzie się uśmiechają, nikt nie płacze ...
Tak wygląda pogrzeb w Tybecie... :-) Śmieją się z cudzego nieszczęścia???
A może wiedzą więcej niż my? W każdym bądź razie, śmierć jest nie do przyjęcia dla logicznie myślącego człowieka!

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 24 mar 2017 00:54 | ocena: -1

... | Gość

"Tenga Rinpocze po śmierci medytował jeszcze w pozycji siedzącej 4 i pół dnia a okolica serca wciaż była ciepła."

czy ty sam siebie słyszysz?
taki wywód to pasuje do szpitala dla obłąkanych
a ty śmiesz mi jeszcze wiek wypominać ( 27) , który tak naprawde ze zdrowym rozsądkiem nie zawsze idzie w parze
co widać po cytacie zamieszczonym na początku mojej wypowiedzi -:)

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 23 mar 2017 23:15 | ocena: -4

George | Gość

@Magda,
Jak widzę zagadnienie przerasta twoje możliwości jak intelektualne tak i etyczne. Sugeruję powrót do tv.

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2 3
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Fundacja NAUTILUS - jedyna w Polsce oficjalnie działająca organizacja pozarządowa zajmująca się zjawiskami niewyjaśnionymi ******* www.nautilus.org.pl ******** Adres korespondencyjny: Fundacja NAUTILUS, skr. 221, 00-950 Warszawa 1.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 12 sie 2017 06:54 | [z poczty do FN w sprawie obserwacji jasnego punktu na niebie] .. wielokrotnie obserwowałam ISS - nie jest tak dużym i tak jasnym obiektem i ma inny tor lotu. Ponadto ISS nie był widoczny w okresie zgłoszeń od internautów. Stąd moje przypuszczenie, że widziany był satelita Mayak.

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Środa, 26 lipca 2017 | Polacy uwielbiają teorie spiskowe. „Oni” rządzą, „oni” o wszystkim decydują… Żli, przebiegli, oczywiście piekielnie inteligentni. I nagle Donald Trump rozbił ten idiotyczny mit w pył.

czytaj dalej

FILM FN

Ekperyment FN - Emilcin 2012

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopada :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maja :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.