Dziś jest:
Niedziela, 22 lutego 2026
Nie poniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10.000 błędnych rozwiązań.
/Thomas Edison/
Komentarze: 0
Wyświetleń: 100x | Ocen: 1
Oceń: 



2/5
Średnia ocena: 



5/5
OSMOGENEZA CZYLI ZAPACH ŚWIĘTOŚCI
Osmogeneza (zapach świętości) to mistyczne zjawisko uznawane np. w Kościele katolickim za łaskę charyzmatyczną. Polega na pojawieniu się przyjemnej woni (często kwiatowej, np. róż) w miejscach, w których zamanifestowała się energia duchowa. Osmogeneza jest interpretowana jako znak ingerencji siły wyższej.

Kluczowe aspekty osmogenezy:
* Charakter zapachu: Najczęściej opisywany jako intensywna, przyjemna woń kwiatów (róże, lilie, jaśmin), kadzidła lub ziół, niezwiązana z naturalnym zapachem ciała.
* Występowanie: Zjawisko to towarzyszyło wielu świętym i błogosławionym, m.in. św. Polikarpowi ze Smyrny, św. Teresie z Lisieux, św. Ojcu Pio czy św. Janowi od Krzyża.
* Znaczenie teologiczne: W teologii katolickiej osmogeneza jest zaliczana do darów charyzmatycznych (gratis datae), mających umacniać wiarę świadków.
Poniżej list do FN.

Historia która mi się przydarzyła miała miejsce na początku sierpnia 2005. Prowadzę mały zakład krawiecki pod Częstochową i często jeżdżę do Andrychowa po tkaniny trasą A1. Będąc nieco wcześniej w magazynie (ok. miesiąca ) okazało się, że jest przeceniona tkanina z 10 zł z mb na 6 zł.
Zdeklarowałem się, że kupię całą partię ok.1000 mb ,ale nieco później z powodu braku wolnych środków na ten cel. Można by było powiedzieć, że jest sprzedana. Piszę o tym ponieważ ma to według mnie związek z tym, co mnie spotkało na początku sierpnia.
Wracałem wtedy również z Andrychowa, ale z innymi tkaninami. Mam w zwyczaju zabierać po drodze osoby, które chcą jechać w tym samym kierunku. Na wysokości Dąbrowy Górniczej w kierunku Częstochowy zatrzymuje mnie mężczyzna bardzo w moim odczuciu zaniedbany (brudny, spodnie w strasznym stanie, koszula flanelowa poobtargiwana itp.) zatrzymałem się, ponieważ jego twarz robiła wrażenie uczciwego i ciepłego człowieka. On wsiadł i bez słowa zmknął drzwi samochodu, a ja ruszyłem. Po dłuższej chwili zapytałem, dokąd chce jechać, ale on nie odpowiadał. Troche się wystraszyłem, ale po moim stanowczym pytaniu „dokąd jedzie” odpowiedział łamaną polszczyzną, że na Litwę lub Łotwę, tego już dokładnie nie pamiętam. Wyciągnął z torby paszport i mi go pokazał. Myślałem, że zepsuł mu się samochód, ale on mi opowiedział, że wraca autostopem z Pragi w Czechach gdzie pracował ok.dwóch miesięcy za 500 koron(tak ok.60 zł). Ale gdy skończył ,Czech go wyrzucił nie płacąc nawet tych marnych pieniędzy. Zrobiło mi się bardzo żal tego człowieka .W torbie miał tylko 10 butelek po piwie i tłumaczył mi, że za nie kupi sobie wodę do picia. Chciałem pomóc jakoś temu człowiekowi, ale nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy. Przed Częstochową wytłumaczyłem mu, że muszę skręć z trasy i że musi juz wysiadać. Przed wyjściem dałem mu 40 zł, bo tyle akurat miałem, żeby kupił sobie coś jedzenia. Był bardzo zadowolony, wręcz szczęśliwy. Gdy wysiadł odruchowo spojrzałem w prawe lusterko, jak zostawał na drodze, a on zrobił jak gdyby gest błogosławieństwa w moim kierunku.
Od momentu, kiedy wsiadł do samochodu, w środku był niewyobrażalny po prostu smród i w czasie kiedy z nim rozmawiałem, zastanawiałem się, czy uda mi się później doprać tapicerkę, aby dało się tym samochodem dalej jeździć.
Gdy wysiadł ujechałem może 500 m i w samochodzie zapanował przemiły zapach (!) tak intensywny, że gdybym nosił perfumy, to byłbym pewny, że się rozlały. Był zapach albo jaśminu albo delikatnego różu. Nie potrafię tego opisać. Zapach był bardzo miły i trwało to nie dłużej niż minuta. Po tamtym smrodzie nie było ani śladu.
Wróciłem do domu i to opowiedziałem w rodzinie, ale najciekawsze stało się następnego dnia rano. Z zakładu w Andrychowie zadzwoniła pani, żeby przyjechać po tą zamówiona tkaninę ponieważ została jeszcze raz przeceniona na 3 zł za mb. Tak że dane 40 zł wróciło do mnie 3000 zł . Proszę o komentarz do tej sprawy, bo różne rzeczy chodzą mi po głowie.
Pozdrawiam
P.S. Jestem Stałym czytelnikiem Nautilusa
Sprawa niezwykle pięknych zapachów kwiatów jest związana z postaciami kilku świętych, a najsłynniejsze historie związane z tym fenomenem dotyczą włoskiego zakonnika Ojca Pio. Fenomen ten nazywany jest osmogenezą. Pozwala on na odczuwanie obecności świętego poprzez charakterystyczny dla niego aromat. Ów zapach świętości ojca Pio był wyraźnie wyczuwalny przez ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu. Wydobywał się z jego ciała, ubrań lub przedmiotów, które dotknął. Czasem był wyczuwalny w miejscach, przez które jedynie przeszedł.
Zapach ten pojawia się zresztą do tej pory w momentach, w których na przykład ktoś intensywnie myśli o tym zakonniku lub go o coś prosi w modlitwie (Ojciec Pio zmarł kilkadziesiąt lat temu). Ciekawe, że przypadki cudownego zapachu związanego z jego osobą zdarzały się już za życia tego niezwykłego człowieka. Oto przykłady takich historii:

Brat zakonny Modestino opowiadał: “ Kiedyś byłem na wakacjach w St. Giovanni Rotondo. Poszedłem do zakrystii aby pomóc ojcu Pio w mszy św., ale byli tam już inni mnisi kłócąc się o to kto powinien to zrobić. Ojciec Pio przerwał te kłótnie mówiąc: ‘tylko on będzie służył do mszy’ i wskazał na mnie. Towarzyszyłem mu do ołtarza św. Franciszka i z nabożną czcią służyłem. Kiedy doszliśmy do Podniesienia, poczułem nieodpartą chęć ponownego poczucia zapachu, który owładnął mnie kiedy całowałem dziś rękę ojca Pio. Pragnienie to w tym samym momencie zostało spełnione, zapach pojawił się i robił się z każdą chwilą intensywniejszy tak że w końcu poczułem się słabo. Musiałem oprzeć się o klęcznik, żeby nie upaść! Kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że za chwilę zemdleję, w myślach poprosiłem ojca Pio aby uchronił mnie od upadku na oczach ludzi. W tym samym momencie zapach zniknął. Wieczorem, kiedy towarzyszyłem ojcu Pio w drodze do domu, zapytałem go o wyjaśnienie tego zjawiska. Odpowiedział: ‘Moje dziecko, nie jestem w stanie tego wyjaśnić. Bóg pozwala poczuć ten zapach wtedy kiedy chce’”.
Czekając na spowiedź u ojca Pio, widziałem go słuchającego spowiedzi jakiejś kobiety. Kiedy pomyślałem, że za chwilę będę rozmawiał ze świętym otoczył mnie silny zapach lilii. Poczułem się strasznie zmieszany, ponieważ nigdy nie wierzyłem w te historie o zapachach. Od tej pory wiedziałem, że one naprawde istnieją.

Pewna 24 letnia kobieta z Bolonii miała poważne powikłania funkcji prawego ramienia w wyniku wypadku, który zdarzył się trzy lata wcześniej. Po operacji i długim okresie rehabilitacji chirurg powiedział ojcu dziewczyny, że już nigdy nie będzie mogła ruszać prawą ręką. Ręka była sztywna w wyniku usunięcia fragmentu kości i nie przyjęcia przeszczepu. Ojciec wraz z córką udali się do St. Giovanni Rotondo. Spotkali ojca Pio, który im pobłogosławił i powiedział: „Ponad wszystko nie rozpaczajcie! Zaufajcie Bogu! Ramię wyzdrowieje.” Był koniec lipca 1930 roku, kobieta wróciła do Bolonii bez żadnej poprawy zdrowia. Czy to możliwe, że ojciec Pio się pomylił? Wkrótce o sprawie zapomniano. 17 września (dzień celebracji stygmatów św. Franciszka), w pewnym momencie mieszkanie w którym mieszkała rodzina, wypełnił piękny zapach żonkili i róż. Zjawisko trwało około kwadransa, podczas którego wszyscy zachodzili w głowę, skąd bierze się ów zapach. Tego dnia ramię dziewczyny wróciło do pełnej sprawności. Zdjęcie rentgenowskie wykazało całkowite wyleczenie kości.

Młode małżeństwo w Anglii przeżywało poważne problemy. Byli już na skraju rozpaczy, nie wiedzieli do kogo się zwrócić o pomoc. Ktoś powiedział im o Ojcu Pio. Napisali do niego o swoich problemach, lecz nie otrzymali odpowiedzi. Postanowili wtedy pojechać do St. Giovanni Rotondo aby spotkać się z Ojcem Pio i zasięgnąć jego mądrej rady. Droga z Anglii do Puglia we Włoszech jest długa, a w dodatku było to w środku srogiej, śnieżystej zimy. Pomimo pogody wybrali się w drogę. Pierwszą noc spędzali w podrzędnym hotelu w Bernie, gdyż na lepszy nie mogli sobie pozwolić. Dopadły ich znowu wątpliwości – co będzie jeśli Ojciec Pio ich nie przyjmie? Kontynuować podróż czy wracać? Gdy tak debatowali, ich pokój wypełnił się słodkim, upojnym zapachem, który wywierał na nich ogromnie kojący wpływ. Kobieta nawet zaczęła szukać źródła tego zapachu, myśląc że to ktoś przez roztargnienie zapomniał w pokoju swojej buteleczki perfum, lecz bez skutku. Chwilę później zapach ulotnił się, a pokój wypełnił, jak poprzednio, odór zgnilizny. Małżonkowie opowiedzieli o swoim przeżyciu właścicelowi hotelu, którego to bardzo zaskoczyło: żaden z jego klientów nigdy nie twierdził, że czuje zapachy perfum w hotelu. Jednak nasi małżonkowie poczytali to za znak aby kontynuować podróż do St. Giovanni Rotondo i spotkać się z Ojcem Pio. Gdy już tam dotarli, ów młody człowiek powiedział po włosku do Ojca Pio (jako że dobrze mówił po włosku): „Pisaliśmy do Ojca, ale ponieważ nam nie odpowiedziałeś...” „Co takiego?” przerwał mu Ojciec Pio. „Czemu mówisz, że nie odpowiedziałem? Czyż nie czuliście niczego w tamten wieczór w hotelu w Szwajcarii?” Zrozumieli wtedy, że ten zapach który czuli w pokoju hotelowym był zapachem Ojca Pio, i wypełniła ich radość i wdzięczność. A do rozwiązania ich problemów w istocie wystarczyło kilka mądrych słów Ojca Pio.
Komentarze: 0
Wyświetleń: 100x | Ocen: 1
Oceń: 



2/5
Średnia ocena: 



5/5
Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Artykułem interesują się
Dziennik Pokładowy
FILM FN
Barack Obama o UFO
Archiwalne audycje FN
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie