Dziś jest:
Czwartek, 3 kwietnia 2025
"Cokolwiek mógłbyś zrobić lub o czym marzysz - po prostu to zrób. Taka zuchwałość ma w sobie geniusz, moc i magię."
J. W. Goethe
Komentarze: 0
Wyświetleń: 52586x | Ocen: 6
Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5
9 trudnych pytań o NWO
Czym ma być ten upiorny „Rząd Światowy”?
Do końca niestety nikt tego nie wie. Poruszamy się trochę we mgle jakiś ostrzeżeń, półgębkiem wypowiadanych podejrzeń i hipotez. Oficjalnych publikacji na ten temat nie jest wiele, a jedną z ciekawszych, która trochę „przybliży nam temat” jest tekst napisany przez Gideona Rachmana w dzienniku „The Financial Times”. On wskazał tam bardzo jasno, że może i ktoś mówić o Rządzie Światowym, ale poszczególni liderzy państw zbyt dobrze czują się w swoich rolach, aby mieli tanio „sprzedać skórę” i oddać władzę.
Zacznijmy więc od początku. Rachman dowodzi, że w "rządzie światowym" chodziłoby o wiele więcej niż o współpracę pomiędzy narodami. Byłby to podmiot o cechach podobnych do państwa, wsparty zbiorem praw. Unia Europejska utworzyła już dla 27 krajów kontynentalny rząd, który mógłby stać się wzorem. UE ma sąd najwyższy, walutę, tysiące stron ustaw, rozbudowaną służbę cywilną oraz zdolność do rozmieszczania sił wojskowych.
A więc czy model europejski mógłby przybrać skalę globalną? Istnieją trzy powody, dla których mogłoby do tego dojść – przekonuje Gideon Rachman na łamach „The Financial Times”..
Po pierwsze, staje się coraz bardziej jasne, że najtrudniejsze kwestie stojące przed rządami narodowymi mają charakter międzynarodowy: mamy do czynienia z globalnym ociepleniem, globalnym kryzysem finansowym i "globalną walką z terrorem".
Po drugie, dałoby się to zrobić. Rewolucje w transporcie i łączności skurczyły świat do tego stopnia, że jak napisał wybitny australijski historyk Geoffrey Blainey, "po raz pierwszy w historii ludzkości jakiś rodzaj rządu światowego jest teraz możliwy". Blainey przewiduje, że próba utworzenia rządu światowego nastąpi w ciągu najbliższych dwóch stuleci, co jest niezwykle odległym horyzontem czasowym, jak na artykuł prasowy.
Jednak – po trzecie – zmiana politycznej atmosfery wskazuje, że "globalne rządzenie" mogłoby nadejść o wiele wcześniej. Kryzys finansowy i zmiany klimatu pchają rządy w kierunku rozwiązań globalnych, nawet w krajach takich jak Chiny i USA, które tradycyjnie bronią nieustępliwie narodowej suwerenności.
Następny prezydent USA Barack Obama nie podziela niechęci administracji Busha do międzynarodowych umów i traktatów. W swej książce "Śmiałość nadziei" napisał: "Gdy jedyne na świecie supermocarstwo dobrowolnie powściąga swą potęgę i przestrzega uzgodnionych pomiędzy narodami norm postępowania, wysyła sygnał, że tych reguł warto się trzymać". O znaczeniu, jakie Obama przywiązuje do ONZ świadczy fakt, że powołał on Susan Rice z grona swych najbliższych doradców na ambasadora USA w ONZ i dał jej miejsce w swoim gabinecie.
Przedsmak pomysłów pojawiających się w kręgach wokół Obamy daje niedawny raport zajmującej się problematyką międzynarodową grupy o nazwie Managing Global Insecurity (MGI), w której ze strony amerykańskiej udzielają się między innymi szef ekipy Obamy na okres przejściowy John Podesta oraz Strobe Talbott, prezes Brookings Institution, skąd właśnie pojawiła się Rice.
Raport MGI opowiada się za powołaniem wysokiego komisarza ONZ ds. zwalczania terroryzmu, zawarciem prawnie obowiązującego porozumienia w sprawie zmian klimatu wynegocjowanego pod auspicjami ONZ oraz za utworzeniem liczących 50 000 żołnierzy sił pokojowych ONZ. Z chwilą zobowiązania się krajów do uczestniczenia w tej rezerwowej armii, ONZ miałaby pierwszeństwo do powoływania ich żołnierzy do służby.
Raczej mówi się jednak o "globalnym rządzeniu" zamiast o Światowym Rządzie.
Jednak niektórzy europejscy komentatorzy uważają, że ów Rząd Światowy jest gdzieś „na końcu drogi”. Doradca prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego Jacques Attali twierdzi, że "globalne rządzenie jest tylko eufemizmem dla globalnego rządu". Jego zdaniem jakaś forma światowego rządu powinna pojawić się jak najszybciej. Attali uważa, że "u sedna międzynarodowego kryzysu finansowego leży to, że mamy globalne rynki finansowe i nie mamy globalnych rządów prawa".
Choć wydaje się możliwe pojawienie się w ciągu najbliższego stulecia jakiegoś rodzaju rządu światowego, jakiekolwiek forsowanie "globalnego rządzenia" będzie w kategoriach tu i teraz procesem bolesnym i powolnym, który może potrwać nawet najbliższy tysiąc lat.
Jest bowiem gigantyczny brak woli i determinacji ze strony narodowych przywódców politycznych, którzy – choć mogą lubić mówienie o "planecie w niebezpieczeństwie" – w ostatecznym rozrachunku skupiają się o wiele bardziej na najbliższych wyborach w swoim kraju.
Jednak ten "problem" wskazuje także na bardziej pożądany powód, dla którego postęp w sprawie globalnego rządzenia będzie się dokonywał powoli. Nawet w UE – mateczniku opartych na prawie rządów międzynarodowych – ta idea jest wciąż niepopularna. UE poniosła szereg upokarzających porażek w referendach, gdy plany "coraz ściślejszej unii" były poddawane pod osąd wyborców. Generalnie biorąc, postęp w Unii był najszybszy gdy dalekosiężne porozumienia były zawierane przez technokratów i polityków – i następnie przepychane bez bezpośredniego odwoływania się do wyborców. Międzynarodowe rządzenie na ogół bywa skuteczne tylko wtedy, jeśli jest niedemokratyczne.
Najpilniejsze polityczne problemy świata mogą rzeczywiście mieć charakter międzynarodowy, lecz tożsamość polityczna przeciętnego obywatela pozostaje uporczywie lokalna. Dopóki ktoś nie rozgryzie tego problemu, plan rządu światowego będzie może musiał pozostać zamknięty w jakimś sejfie w siedzibie ONZ – dowodzi Gideon Rachman na łamach The Financial Times. Tyle teorii o Rządzie Światowym. Sięgnijmy jednak do największej kopalni wiedzy o NWO i Rządzie Światowym, czyli światowej sieci www. I tu dopiero możemy dowiedzieć się, co się dzieje na świecie...
Jeżeli gdziekolwiek na dużych portalach informacyjnych pojawi się informacja o jakiś działaniach USA gdzieś na świecie, o 11 września i Al Kaidzie, o Banku Światowym, o kryzysie finansowym na świecie, o Unii Europejskiej i Traktacie Lizbońskim, o planach zjednoczenia Europy, o budżecie unijnym, a także pod wieloma innymi tematycznie wiadomościami, natychmiast pojawia się cały szereg komentarzy, które wypisują ludzie „świadomi tego, co się dzieje i co jest szykowane światu”. Pojawia się złowieszczy, przeszywający strachem skrót NWO, który jest zapowiedzią współczesnego holocaustu, powrotem faszystów, komór gazowych i obozów śmierci, za którymi swoje macki wysuwa – kto wie, może nawet jeszcze gorszy potwór – czyli Rząd Światowy.
Ten ostatni wprowadzi zniewolenie, zabije wolność wyboru, doprowadzi do końca „Świata Wolnych Ludzi”, którzy świadomi tego protestują przeciwko temu rządowi nienawidząc go z całego serca i walcząc choćby w ten sposób, że oglądając na „youtube” wszystko, co „jest w temacie”. I są świadomi. I nie dali się „zmanipulować” propagandzie. I nie łykają „oficjalnej papki” – takie teksty królują w komentarzach dotyczących NWO.
Ktoś może zapytać: co się kryje za tym upiornym skrótem?! Odpowiedź nie powinna nastręczać większych trudności, a streścić ją można w dwóch słowach – „samo zło”. Jest to skrót od angielskojęzycznych słów „New World Order”, czyli „Nowy Światowy Porządek”. I tu trzeba kilka rzeczy wyjaśnić.
Komentarze: 0
Wyświetleń: 52586x | Ocen: 6
Oceń: 2/5
Średnia ocena: 4/5
Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Artykułem interesują się
Dziennik Pokładowy
FILM FN
Gorzów Wielkopolski: Bez żadnego dźwięku i hałasu
Archiwalne audycje FN
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie