Dziś jest:
Sobota, 25 marzec 2017

"Aby nasze życie było twórcze, musimy pozbyć się lęku przed popełnieniem błędu" Joseph Ch. Pearce

Komentarze: 41
Wyświetleń: 34031x | Ocen: 3

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Sob, 2 luty 2013 20:01   
Autor: FN, źródło: FN   

Zjawisko jest powszechnie traktowane jako 'ludowy zabobon', lecz czy… nie kryje się za tym coś więcej?

Do tego niezwykłego zdarzenia doszło w sumie niedawno, bo 24 listopada 2012 roku. Jeden z naszych czytelników odwiedził gospodarstwo swoich teściów, które znajduje się w małej wsi pod Białymstokiem.  Razem ze swoją żoną i synem postanowił spędzić tam noc z soboty na niedzielę. Około dwunastej w nocy wszystkich mieszkańców domu zbudziło przeraźliwe wycie psów. Zaniepokojony tym dziwnym zachowaniem zwierząt gospodarz domu postanowił  sprawdzić, czy nie stało się coś złego. Dołączył do niego nasz czytelnik. Oto fragment jego relacji:

[…] Psy były przerażone. Mój teść twierdził, że jeszcze nigdy nie widział, aby tak się zachowywały. Ale to było jeszcze nic, bo prawdziwa niespodzianka czekała na nas, kiedy weszliśmy do stajni. Nie wiem, jak to mam napisać, aby Państwo nie pomyśleli, że nie zwariowałem lub coś fantazjuję.  Mam już swoje lata i gwarantuję, że nie ośmieliłbym się zawracać głowę poważnym ludziom jakimiś wymyślonymi bzdurami. Przed naszymi oczami był widok, którego nie zapomnę do końca życia. Miałem ze sobą zapaloną latarkę i od razu zobaczyłem, że coś jest nie tak z koniem.

To była czteroletnia, młoda klacz, zawsze bardzo łagodna i spokojna, która była używana tylko jako atrakcja w agroturystyce w gospodarstwie ojca. Klacz moich teściów dosłownie cała parowała, była spocona i ze świstem wydmuchiwała powietrze. Widać było, że coś złego stało się w tej stajni. Zwierzę było przerażone, ale to chyba też nie jest najlepsze słowo. Koń wyglądał tak, jakby przed chwilą ktoś się nad mim pastwił, jakby go ktoś męczył, prawie jakby ktoś go zamordował prawie na śmierć. Ale najciekawsze zostawiłem na koniec. Chodzi o to, co ten ktoś zrobił z jej grzywą. Kiedy to zobaczyłem, przecierałem oczy ze zdziwienia! Wszystkie pasma włosia były splecione w setki warkoczyków, podobnie jak ogon.

Jestem pewien, że tego człowiek by nie zrobił. Ja wiem, że Państwo powiecie „ktoś zrobił żart” albo że „po prostu koń ocierając się o ściany coś takiego sobie sam zrobił”, ale to nie tak. Te warkoczyki były tak niesamowicie splecione, że ja nawet potem nie byłem w stanie zrobić jednego, a co dopiero mówić o takiej ilości. Teść od razu powiedział, że tego nie zrobił człowiek, ale jakiś duch. Nie jestem człowiekiem specjalnie religijnym, w duchy raczej nie wierzę, choć czytam od kilku lat wasz portal. Jednak przyznam, że widok tych warkoczyków z końskiej grzywy i ogona był nie do opisania. Ktoś czytając moje słowa powie, że wszystko zmyśliłem, ale ja to widziałem na własne oczy. Nie ma takiej opcji, aby ktoś z rodziny teścia coś takiego zrobił. Poza tym musiałby to zrobić w całkowitej ciemności, bo prąd był w stajni wyłączony. Nie jestem w stanie nawet próbować tego wyjaśnić, bo po prostu zgłupiałem. Kiedyś widziałem UFO i napisałem wam o tym, wierzę, że coś takiego może być. Jednak ta historia z klaczą teścia jest czymś, z czym w żaden sposób nie potrafię sobie poradzić. Czy spotkaliście się z czymś takim kiedyś? Co to mogło być do jasnej ch…? I jeszcze jedna ważna sprawa, ta klacz po kilku godzinach zdechła. Wcześniej nie miała żadnych objawów jakiejkolwiek choroby. Nawet teraz jak o tym pisze, to dosłownie czuję zimny pot na plecach. Proszę o dyskrecję i zachowanie zarówno moich danych, jak i nazwy miejscowości dla siebie. Wybaczcie to, ale boję się ośmieszenia. Jeśli chcecie, to mogę dostać potwierdzenie mojego teścia w tej sprawie, a także mojej żony i córki. Wszyscy widzieliśmy te warkoczyki i nie zapomnimy tego widoku do końca życia. Jakby ktoś by mi to opowiedział, to bym go wyśmiał i radził, żeby przestał fantazjować. Ale nic na to nie poradzę.
Dziękuję za przeczytanie mojego listu […]

 

 

Aż trudno uwierzyć, że po tylu latach powróciła ta zagadkowa sprawa. O zaplataniu końskich grzyw w setki warkoczyków pisaliśmy w naszym serwisie w roku 2001, kiedy to podobny przypadek pojawił się w jednej z mazowieckich wsi.

Wtedy także kilkuletni ogier został nad razem znaleziony przez swoich właścicieli na krawędzi życia i śmierci, a jego grzywa była spleciona w setki warkoczyków. Według relacji świadków były to właśnie warkoczyki, a nie żadne „kołtuny” wynikające z zaniedbania higieny zwierzęcia.

Oczywiście całą sprawę można sprowadzić do żartu, ale… faktem jest, że polskie wierzenia ludowe zawierają wyraźnie informacje o tajemniczych niewidzialnych istotach, które potrafią robić „warkocze z końskich grzyw”. Po lektorze e-maila od naszego czytelnika  sięgnęliśmy do opracowania  p. Piotra Lasoty dotyczącego demonów. Wykonał on potężną pracę, zbierał relacje mieszkańców polskich wsi dotyczące demonów.

 

Oto fragment, który dotyczy czegoś, co jest nazywane „zmorą zwierzęcą”:

Zmory zwierzęce

Zmory męczące zwierzęta, jako cel swoich nocnych ataków szczególnie upodobały sobie konie. Powszechnym zwyczajem zmory a zarazem pozostawianym przez nią śladem były warkocze zaplecione  na grzywach i ogonach końskich.

Zmory plotły warkocze

Zmory to tam mówiły, że siedem zawsze jak córek było to jedna była zmora, słuchaj,  koniom na grzywie plotła te warkocze. No to to było tak. I u mojego taty tak było, że miał na grzywie warkocze zaplecione. A czy ta zmora rzeczywiście była czy nie to tego nie wiem.
[Czesława Mitrus, Kozłówka, 2011]

To to, to już doświadczone było, to [stryjek] kilka razy mi opowiadał to, kilka.  […] bat stał przy o, przy tej stajni, taki bat, co jechał  to brał, bo żeby nie zbrykała się, to trzeba było trochę podcinać bacikiem.  To tak warkocze naplotła w grzywie, że i bat ten wpletła i to leżało, proszę pana, to już ja to widziałam na swoje własne oczy . To ten bicysko to le, był to rzemyk wpleciony w grzywę, a to na gnoju leżało.
[Janina Woch, Wólka Kątna, 2011]

Ja się zetknąłem z tym, że koń tłuk się, znaczy przewracał się po stajni, no to konie się tak tłuką czasem, ale koń miał później warkoczyk taki, zawiązany na grzywie. I to mówili, że ta choroba co jego nachodzi to właśnie ten warkoczyk się wyw, wywyje i później już przejdzie ta choroba. [...] No bo niektórzy to zmora nazywają.
[Czesław Maj, Motycz, 2011]

Zmory oprócz plecenia warkoczy na końskich grzywach i ogonach, mogły również okropnie męczyć zwierze ujeżdżając je:

Zmora ujeżdżała konie

I tak nieraz tego konia zjeździła, zjeździła, że aż był no, zgrzany rano, tak dokuczała. A mój stryjek w Abramowie też, był to bezdzietny bogacz, ogry miał takie do klacz puszczał, to miał tak samo, mówi, że ujeździła mu ta zmora te, te konie w nocy i zasuszała, bo tak jeździła [...]
[Janina Woch, Wólka Kątna, 2011]

Jak koń miał grzywe splecioną, taku jakby kołtun się zadał, ogon grzywa, to mówili, ze zmora na nim jeździ. […] Nie wiem, mówiły, że jeździło, zmora na kuniu jeździła, cały kuń zgrzany, grzywa spleciona wszystko, jak mówiu, no tłumaczą. [...] No ja nie wiem skąd się te zmory brały, to nie wiem, tylko mówiły: „O zmora na kuniu jeździ, bo zgrzany, grzywa spleciono, kuń mokry, cału noc na nim jeździła.” Ale skund ona się miała wziąć, jak ona wyglądała to nie wiem.
[Kazimierz Błaszczak, Zabłocie, 2011]

[…] Cały czas mówiono, że te zmory najbardziej dokuczały koniom właśnie, że na tych koniach jeździły, męczyły, że na przykład rano, jak poszedł gospodarz, to koń był taki zmęczony, aby mu piana z pyska leciała, że koń miał warkoczów naplecionych, ale że też nieraz tam że słychać było tam gdzieś na strychu, czy coś tam ktoś tam widział jakieś zmory […]
[Elżbieta Wójtowicz, Wólka Kątna, 2009]

Kiedy zmora dosiądzie konia, wtedy na jego bokach pozostają znaki, które powstają podczas jej wspinaczki na grzbiet koński. Jednym ze sposobów zabezpieczenia zwierząt przed atakiem zmory, było wieszanie w stajni martwej sroki. Funkcje ochronne spełniały również rogi baranie lub zabita sowa, zawieszona na zewnętrznej ścianie stajni.
Martwy ptak odstraszał zmorę
No to zmora, takie te warkocze pletła, to niektórzy mieli, ot ja pamiętam nawet, to u nas nie było, nad tym, nad stajnią była rozpostarte i w ten sposób miały skrzydła i przybite były te takie ptak, to chyba czy to jastrząb, jak na polu gdzie jaki zdechły znaleźli, czy to sowa, jak złapali, tak żeby tam ta zmora nie mogła do tej wchodzić, do tej stajni. [...] odstraszał te zmore chyba żeby tam ta zmora tak nie wchodziła.
[Henryk Pacek, Zabłocie, 2011]

 

 

 

 

I jeszcze fragment z książki Leonarda J. Pełki „Polska demonologia ludowa”, która jest w naszej pokładowej bibliotece.

Końska zmora

Według starych legend i opowiadań chłopów w czasie zimy do stajni zaglądają złe duchy. W latach 50 kiedy konie były niezastąpione na roli trudno było znaleźć taką wioskę, gdzie nie spotkało się końskiej zmory. Teraz, gdy konie zastąpione są maszynami i mało kto jest ich  posiadaczem legenda końskiej zmory odeszła w prawie całkowite zapomnienie. Końska zmora atakowała zwierzęta nocą, gdy ich właściciel spał. Robiła to na różne sposoby, np; ujeżdżała, podszczypywała, dusiły, biła po szyi, plotła drobne, misterne warkoczyki na grzywie i ogonie, wodziła końmi tak, aby nie mogły trafić do zagrody czasami nawet doprowadzała do śmierci szkap poprzez ich zamęczenie. Nad ranem, gdy gospodarz chodził doglądnąć swoich koni zastawał je całkowicie spłoszone, całe zlane potem jakby ktoś oblał je kubłem wody. Niektórzy chłopi opowiadali także, że ich kobyły były tak wystraszone, że pozaplatane warkoczyki stały im, aż dęba! Są ludzie, którzy dziś nawet opowiadają historię jak to na ich oczach koniom coś plotło włosie. Podobno po rozplątaniu takich warkoczyków koń zdychał. Jedyną bronią na zmorę było święcenie stajni istniały jednak takie obrządki jak łapanie złego ducha przy pomocy świecy z cmentarza, wieszaniu martwego jastrzębia na drzwiach stajni, mocowaniu luster na żłobach, wieszaniu czerwonych szmat.
[…]

Drobne echa tych wierzeń dotrwały jeszcze w świadomości pewnej części ludu wiejskiego do dnia dzisiejszego. Świadczą o tym m.in. materiały z badań terenowych prowadzonych w regionach wschodnich. Od blisko 50% informatorów (78% - białostockie, 60% - lubelskie i 20% - rzeszowskie) uzyskano pewne fragmentaryczne dane dotyczące demonów dręczących zwierzęta. Demony te najczęściej określano nazwą mory lub mary, zmory bydlęcej lub końskiej oraz czarta lub złego ducha. Niekiedy wszakże nazywano je błędami, noculami i wiedźmami. Demonowi temu przypisywano zarówno postacie antropomorficzne (szpetne stare kobiety, młode dziewczęta bądź mali chłopcy w czerwonych czapeczkach na głowach), jak i zoomorficzne (czarny kot lub wilk), lecz w przekonaniu pewnej części informatorów był on niewidzialny, a więc bezpostaciowy.

Także na pewne drobne relikty omawianych wierzeń w demony dręczące zwierzęta gospodarcze oraz nawiedzające je wszelakimi chorobami do pomoru włącznie natrafić jeszcze można w niektórych wsiach Mazowsza i południowo-wschodniej Małopolski. Natomiast w pozostałych regionach kraju ten wątek wierzeń ludowych uległ już zanikowi. "

Źródło: Leonard J. Pełka: Polska demonologia ludowa. Warszawa 1987, s. 178-180.

 

 

 

Na koniec jeszcze jedna sprawa, która być może ma jakiś związek z opisanym powyżej fenomenem, jeżeli uznamy, że rzecz nie jest tylko wymyslem lub fantazją. Jest to tak dziwne i niespotykane, że nawet trudno nam znaleźć podobny opis w naszym ogromnym Archiwum FN. A szukaliśmy bardzo wytrwale! Ocenę zostawiamy Państwu, a oto opis i zdjęcia:

W dniu 2013-01-20 08:11:14 użytkownik […] napisał:
Witam mam takie może dość dziwne pytanie. Moja mama jest krawcowa i znajoma przyniosla jej starą pierzynę córki żeby przeszyła do nowej wsypy. Gdy wysypałyśmy pierza do wanny wszystkie były skrecone tak jakby w ślimaki- kłębki. Pierwszy raz takie coś widziałyśmy, żeby wszystkie pierza w całej pierzynie. Czy Państwo wiedzą co to może być. Jeżeli trzeba to mogę wysłać zdjecie na emeila- jak Państwo podadzą. Proszę o odpowiedź.

Na naszą prośbę o przesłanie fotografii dostaliśmy następującą odpowiedź:

Przesyłam w załączniku zdjęcia. pokazywaliśmy to różnym osobą od księdza po lekarza i każdy mówi że nie jest to dobre. Wszystko mówią że wiąże się to z tą 12 letnią córką tej znajomej. Chociaz gdy pierwszą kołdrę mama szyła tej znajomej dla starszej córki to też takie coś było. Czekam na jakąkolwiek odpowiedź.

 I załączone zdjęcia:

 

 

 

 

Drodzy załoganci - mała prośba z "pokładu Nautilusa". Mamy informację o niezwykle ciekawej historii z duchem, który od kilku dni nawiedza jednego z mieszkańców miejscowości Piotrowiny (obok Mińska Mazowieckiego).

Sprawa ma związek z wyjątkowo brutalnym morderstwem. Jeżeli ktoś z naszych czytelników mieszka w tej miejscowości (lub w jej pobliżu) i chce pomóc nam w zdobyciu kilku informacji na miejscu - prosimy o kontakt:

e-mail:  nautilus@nautilus.org.pl

 

Komentarze: 41
Wyświetleń: 34031x | Ocen: 3

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Sob, 2 luty 2013 20:01   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (41)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2 3 4 5

Śr, 7 gru 2016 23:36 | brak oceny

Barbara | Gość

U nas też koniom dokucza.swiecona woda pomaga i krzyż w stajni.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 2 lis 2014 20:50 | ocena: + 3

kls | Gość

Witam ! Moj znajomy ma konie i wlasnie pare lat temu pierwszy raz sie pojawily takie warkoczyki. Niestety nikt z ludzi starszej daty i majacych jakiekolwiek pojecie o koniach nie potrafi wytlumaczyc tego dziwnego zjawiska . Pare dni temu znowu po nocy zauwazylismy takie warkoczyki . jest to cos nadz

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 12 kwi 2013 19:13 | brak oceny

toti | Gość

Mój dziadziuś pracował z końmi całe życie....Opowiadał mi kilka razy jak w nocy stróżował w stajni to przez tydzień, rano część koni miała poplecione grzywy, rano je rozplatał a w następny ranek znowu grzywy były poplecione...

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 14 luty 2013 16:47 | brak oceny

Ja | Gość

Konie to takie piękne zwierzęta!:-)

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 12 luty 2013 01:07 | brak oceny

tomek1 | Gość

mój wujek opowiadał, że widział to na własne oczy. wujek jest urodzony po wojnie, więc czasy nieodległe, Lubelszczyzna. pytałem wujka czy to były kołtuny które koń mógł sobie sam zrobić, ale wujek mówił, że to starannie wyplecione warkoczyki.

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 9 luty 2013 04:17 | brak oceny

Nieistotne | Gość

Koty to dakinie a nie zmory. Zmorami są "sąsiedzi" wprawieni w kabalistyce. Psy jak szczekają to wcale niekoniecznie musi oznaczać że czują złe. One same moga być złe bo się je łatwo opętuje. Mają jakby to powiedzieć "odwieczną predyspozycje".

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 7 luty 2013 13:38 | brak oceny

apik88 | Gość

a ja napisze coś, w 2011r. byłem na 2 roku policealnej szkoły pszczelarskiej w pszczelej woli, to był juz 2 rok, w czerwcu obrona technika pszczelarza, miałem 31lat.
przyjechałem z pod wrocka w piatek około 13 i Pani mi dała klucz do pokoju nr 13, jakos nie chciałem ale wziąłem, najczesciej od 2 lat bywałem am w 3 osobowym pokoju, to że jechałem 500km to około 22 padłem jak kawka i poszedłem spac, spaic najpier słyszłem jakies przez pół sen jakies stuki w scianie obok lazienki, ale to co sie stało po 24 około 24.20 to była zmora, czulem jak mnie duzi wchodzi na mnie, nie wiem jak ale czulem ze jestem swiadom a nic nie moge zrobić, POPROSTU WIEM ZE TO BYŁO COS I NIE BYLO DOBRE, zaden stan przedzawałowy, praca w biurze i 80 uli, od dziecka silnym - rower 50km, biegi itp. a to co było to wiem ze nie bylo ludzkie, w pewnym momencie krzyknąłem w myslach w trybie rozkazujacym precz demonie akyszzzzzzzzz w imię Jezusa, przebudziłem sie i do rana juz nie spałem, tylko do siostry zadzwonilem i powiedziałem co sie stało

przeczytałem powyzszy artykul i postanowiłem ze napisze bo jade dzis na konferencje pszczelarska od jutra do niedzieli, ale ten wypadek ciagle we mnie siedzi i wiem ze to byl diabel zwal jak zwał demon,
nigdy wiecej nr 13
od tamtej pory nie maiłem takiego wypadku a bywałem wielokrotnie przemeczony itp. po kilak ton miodu wiruje takze bywałem przemeczony

Dziękujemy za ocenę.

Czw, 7 luty 2013 13:03 | brak oceny

Leila | Gość

W wielu podaniach występują istoty, które plotą koniom grzywy, w Anglii są to np. pixie, u nas - zmory. Mnie raz zaskoczył widok zabitej sroki nad drzwiami mojej stajni, gdy zapytałam o ten nieciekawy widok, mój dziadek tylko wzruszył ramionami i odszedł. Potem w Demonologii ludowej Leonarda Pełki przeczytałam, że to jeden z ludowych sposobów na odpędzenie zmory. Nie wiem, czy zadziałało, ale moje konie śpią sobie spokojnie :P

Dziękujemy za ocenę.

Śr, 6 luty 2013 12:21 | brak oceny

Zebra | Gość

Drodzy Państwo, fakty poprosze, zdjęcia tej klaczy, skoro zjawisko było tak zaskakujące, dlaczego nikt nie zrobił zdjęcia????

Dziękujemy za ocenę.

Wt, 5 luty 2013 21:03 | brak oceny

de press | Gość

nowe czasy,nowe wyzwania,co spuszcza olej napędowy z ciągników?

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2 3 4 5
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN ... Witam FN. Czasem prezentujecie na swoim portalu rożne opinie. Czytałem właśnie artykuł w którym występuje inne spojrzenie na karmę i jako że mieszkam od roku w Azji (4 miesiące Tajlandia) (8 miesięcy Wietnam) to muszę potwierdzić że karma jest właśnie w taki sposób postrzegana w Azji, a My Europejczycy źle to interpretujemy. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 16 mar 2017 11:41 | Dwie relacje o obserwacjach UFO nad Bydgoszczą i dwie sprzed kilku lat - zapraszamy do odwiedzenia naszego serwisu www.emilcin.com ... dział RELACJE ... polecamy!

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Sobota, 25 luty 2017 | Jak to jest: zabić drugiego człowieka? W grach komputerowych i filmach sensacyjnych to prosta sprawa - "w życiu" jest to trudne... Ta pozornie drobna kwestia stanowi śmiertelny cios dla tzw. teorii spiskowych 11 września 2001.

czytaj dalej

FILM FN

OFICJALNY KONTAKT Z UFO? Live stream Fundacji Nautilus 19 marca 2017

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.