Dziś jest:
Poniedziałek, 14 października 2019

"Zdaje mi się, że go widzę
Widzisz?
Tak - oczyma duszy mojej"

/William Szekspir, Hamlet/

Komentarze: 23
Wyświetleń: 9760x | Ocen: 18

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 23 luty 2017 09:35   
Autor: FN, źródło: Nowa Trybuna Opolska   

SĄ RZECZY NA NIEBIE I ZIEMI, O KTÓRYCH SIĘ NIE ŚNIŁO FILOZOFOM - W. SZEKSPIR, HAMLET

- Tajemnicze wydarzenia są udziałem wszystkich ludzi - twierdzi znany kompozytor Wojciech Kilar. - Jadąc samochodem, skręciłem w prawo, choć inaczej planowałem, a potem okazało się, że dzięki temu uniknąłem wypadku.


Współbohaterem tego zdarzenia był dyrygent i kompozytor Stanisław Wisłocki. - Przyjaźniliśmy się bardzo, choć widywaliśmy się rzadko - opowiada Wojciech Kilar. - Mieszkał w Warszawie, jeździł po świecie, nasze drogi jakoś się nie spotykały. Kiedyś obudziłem się nietypowo wcześnie, o 9 rano, śnił mi się Wisłocki. Wstałem, zszedłem do skrzynki, a tam list od niego. Musiała nastąpić jakaś tajemnicza komunikacja, bo nigdy do siebie nie pisaliśmy.

Zygmunt Konieczny, m.in. autor muzyki do filmów Andrzeja Wajdy i wielu spektakli współtworzących historię powojennego teatru polskiego, przywołuje wakacyjną przygodę na jeziorach pod Zbąszyniem:


- Kiedy wypłynęliśmy na głębokie wody, zobaczyliśmy przepiękne lilie. Nasz "motorniczy" schylił się, zerwał największą i wręczył mojej żonie. W tej samej sekundzie motor zgasł i choć potem facet męczył się, żeby go uruchomić, nic z tego nie wyszło. Staliśmy na środku jeziora zupełnie bezradni, aż ktoś wpadł na pomysł, żeby wrzucić lilię z powrotem do wody. I, proszę sobie wyobrazić, poskutkowało, bo w tej samej sekundzie motorówka ruszyła. Po czasie próbowaliśmy wytłumaczyć tę sytuację jako niesamowity zbieg okoliczności, ale trudno było nie pamiętać, co mówi się o liliach wodnych. Że posiadają jakąś szczególną moc...

Pisarz Marek Nowakowski opowiada historię o podłożu realistycznym, niemniej...


- Byłem na wsi u przyjaciół. Mieli psa, foksteriera, który towarzyszył gospodarzowi wszędzie - i do krów, i na polowanie, bo gospodarz myśliwy, dookoła duże lasy. Pies nazywał się Mopek - był świetny, inteligentny, z instynktem tropiciela. Pewnego dnia gospodarz z synem weszli na skarpę tropić borsuki, które mają tam nory. Pies ruszył pierwszy. Wszedł do dziury i zniknął. Byłem świadkiem, jak zaczęli go szukać, rozkopali dziurę, tak się przejęli tym zniknięciem, że szpadlami rozkopywali rozwidlenia. Pracowali coraz zacieklej, odsłonili tylny awaryjny otwór - nory puste, głuche. Od tej pory minęło 10 lat. Została tylko pamięć Mopka.

 

Sen i jawa

Opolskiemu poecie Janowi Goczołowi trzy razy udało się wyśnić czyjąś śmierć. Najpierw przyśniło mu się jakieś miasteczko w Wielkopolsce, nad rzeką, w miasteczku neogotycki kościół, karawan i autor powieści historycznych, Zbigniew Zielonka, wieszający żałobne wieńce. Minęło kilka dni i w wielkopolskim miasteczku nad Wartą, którego poeta nie znał nawet z nazwy, chlubiącym się pięknym neogotyckim kościółkiem, zmarł ojciec Zielonki. Goczoł nawet nie miał pojęcia o jego istnieniu.

Drugi sen poprzedził wyjazd z gawędziarzem, pisarzem i ogrodnikiem Rafałem Urbanem do Katowic. Obaj panowie odwiedzili redakcję "Poglądów", potem historyka i krytyka literackiego Zdzisława Hierowskiego, Goczołowi znanego wyłącznie z publikacji. Gospodarz podjął gości w pokoju wypełnionym książkami. Niepościelony tapczan i purpurowy szlafrok wskazywały, że niedawno wstał... Najbliższej nocy Goczołowi wszystko się przyśniło: pokój, książki, tapczan, Hierowski w purpurowym szlafroku, tyle że martwy i z wieńcem oliwnym na głowie. I znowu minęło kilka dni, zanim w gazecie ukazał się komunikat, że Hierowski został laureatem "Odry", a dzień później, że znaleziono go martwego w jego własnym pokoju, na tapczanie, w purpurowym szlafroku.

W trzecim śnie pojawiła się koleżanka ze studiów.

- Przeszły mnie ciarki, kiedy się przebudziłem - wspomina autor "Starego Ślązaka" i wielu innych wierszy. - Zadzwoniłem do niej do pracy, ostrożnie odpytałem... Okazało się, że wszystko w porządku. Po tygodniu "Trybuna..." opublikowała "Wyrazy współczucia z powodu śmierci ojca" dla Hanki.

Był jeszcze czwarty sen, nie spełniony. Wszystkie okoliczności wskazują, że ciąg dalszy... może nastąpić.

Znana aktorka Anna Dymna zapewnia, że dramatycznym przejściom, a tych nie brakowało w jej życiu, towarzyszyły sytuacje o charakterze irracjonalnym.


- Dlatego nie tylko nie zaprzeczam, że się zdarzają - jestem tego pewna - oświadcza. - Proszę mnie jednak o więcej nie pytać. To sprawy zbyt intymne, by mówić o nich publicznie.

Olga Tokarczuk, pisarka: - Oczywiście, przeżyłam niejedno takie zdarzenie, ale, wybaczy pani, zachowam to dla siebie. Może wykorzystam w eseju albo opowiadaniu, tak jak w przypadku "Wyspy" i "Skoczka".

 Idee i materia

Artystka "Piwnicy pod Baranami" Anna Szałapak przechowuje w pamięci następującą historię: Między drugą a trzecią w nocy wracała z Piwnicy. Mogła wyjść wcześniej, ale po koncercie były jeszcze jakieś rozmowy, jakieś wspólne śpiewy - normalna rzecz za czasów Piotra Skrzyneckiego. Poza tym nigdy nie bała się późnych powrotów; mieszka blisko, jakieś dziesięć - dwanaście minut drogi.


- Nagle z ciemności wyłoniło się dwóch mężczyzn - opowiada. - Jeden z nich mocno schwycił mnie za marynarkę. Postanowiłam, że nie będę krzyczeć ani szamotać się, nie miałam przecież najmniejszych szans. Zachowałam, pamiętam do dziś, niesamowity spokój, zagadnęłam tylko napastnika: - "Czy pan wierzy w Boga?". To proste pytanie zrobiło takie wrażenie, że mężczyźni dali mi spokój i sobie poszli. Koniec historii? Niezupełnie. Anna Szałapak twierdzi, że tej pamiętnej nocy głos pytający był jej głosem, ale rozległ się poza jej świadomością. - Nie wymyśliłam pytania o wiarę w Boga jako formy obrony - zapewnia. Wydarzenie kojarzy z faktem, że śpiewa wiele utworów, w których występuje Bóg. Choćby "Grajmy Panu" czy "Białe zeszyty"...

Joachim Badeni, dominikanin z Krakowa, studiował wyjątkowo długo. Spadkobierca ogromnej fortuny, zasilany hojnie przez matkę i ojczyma, mógł sobie pozwolić na kosztowne rozrywki. Pewnego razu, w drodze na towarzyskie spotkanie, poczuł dotknięcie. Przyjazne, tkliwe. Nie odwrócił się, poszedł w kierunku, w jakim prowadziła go tajemnicza ręka. Dotarł pod zamknięty kościół dominikański, potem do niego wrócił. W następstwie tego zdarzenia odebrał święcenia kapłańskie. Ojciec Joachim Badeni mimo podeszłego wieku zachował znakomitą pamięć i uchodzi za guru krakowskiego klasztoru dominikanów.


Swój najważniejszy utwór ""Missa pro pace" Wojciech Kilar rozpoczął w wigilię święta Zesłania Ducha Świętego, zakończył w Święto Zwiastowania.

- Nie miałem tej świadomości i dopiero kiedy odnotowywałem daty w kalendarzu, dotarło to do mnie - twierdzi. - Oczywiście można w tym doszukiwać się zbiegu okoliczności, ja jednak uważam, że to coś znacznie więcej. - Z "pewnym wstydem i zażenowaniem” przyznaje także, że kiedyś poczuł "fizyczną obecność Chrystusa”. - Obchodził mnie i bacznie się przyglądał - opisuje. - Trwało to zaledwie kilkanaście sekund, ale od tej pory wiem, że są ludzie, czasem bardzo prości, obdarzeni łaską szczególnego widzenia.

Znany fotografik Adam Bujak zwierza się z niesamowitego poczucia bliskości Jana Pawła II, którego znał ponad czterdzieści lat.

- Przyjechałem z pogrzebu, dzieci mówią: "Masz relikwię". "Jaką znowu relikwię?" - zdziwiłem się. - "Otwórz kopertę". Okazało się, że papież trzy dni przed śmiercią napisał mi podziękowania za modlitwy i ostatnią książkę.

Polski fotograf polskiego papieża należy do Bractwa Dobrej Śmierci, które śmierć uważa za naturalną i piękną i codziennie modli się o świadome "przekroczenie granicy ze światem bez wojen, zamachów i totalitaryzmów". Na pytanie o kontakt z Janem Pawłem II po jego odejściu zaledwie daje do zrozumienia:

- Rozmawialiśmy o tym na osobności. Wychodziłem ze spotkania z udziałem poety Marka Skwarnic-kiego. Odprowadził mnie korytarzem, już przy drzwiach chwycił mocno za ramię, popatrzył głęboko w oczy, wspomniał czasy krakowskie; on też był związany z Bractwem Dobrej Śmierci. - "I starszy arcybrat trwa w dobrej śmierci" - rozpoczął. - Ciąg dalszy niech pozostanie tajemnicą.

 Spotkania z duchami

Profesor Jerzy Janik z krakowskiego Instytutu Atomistyki przyznaje, że "przynajmniej kilkakrotnie w życiu sprawy się tak potoczyły, "jakby we wszystko wmieszała się Opatrzność czy Anioł Stróż".

- Jako fizyk na temat zdarzeń irracjonalnych nie mam nic do powiedzenia - dodaje - ale jako człowiek wierzący nie wykluczam możliwości interwencji z tamtego świata.

Inny fizyk z profesorskim tytułem (nazwisko znane redakcji) widział duchy. W zwolnionym tempie przesuwali się przed jego oczyma jeździec i koń. A właściwie ich głowy i tułowia.

Ostatnia z zasłyszanych historii zdarzyła się w Otmuchowie w 1945 lub 1946 roku. Matka i ciotka pewnej opolanki, które na Ziemiach Odzyskanych otrzymały bardzo duże poniemieckie mieszkanie, nie lubiły przebywać w jednym z pokoi. Któregoś dnia, wcześniej, niż to było uzgodnione, odwiedził je znajomy, a panie, jeszcze zajęte przygotowywaniem przyjęcia, odesłały go do owego rzadko używanego pomieszczenia. Krótko potem gość wyszedł: "Proszę się nie gniewać, źle się tam czuję, cały czas mam wrażenie jakby ktoś mnie obserwował". Za jakiś czas z Warszawy przyjechała kuzynka pań, uchodząca za medium. Postanowiły to wykorzystać i trochę żartem, trochę serio urządziły seans spirytystyczny: a nuż uda się cokolwiek wyjaśnić... Podczas seansu pojawiła się Niemka, a właściwie jej duch. Stwierdził, że zginęła w tym pokoju, a teraz nienawidzi wszystkich, którzy go odwiedzają.

- Mama i ciocia, racjonalistki, ateistki, panie bardzo trzeźwe w oglądzie świata - zapewnia narratorka - mówiły o tym jako o rzeczy trudnej do zrozumienia.

Z myślą o tych, którzy podejrzewają jakoby również byli przedmiotem inwigilacji z zaświatów, dodajmy, że duch z Otmuchowa zapewnił, że nie jest w stanie nikomu wyrządzić najmniejszej krzywdy.


Komentarze: 23
Wyświetleń: 9760x | Ocen: 18

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 23 luty 2017 09:35   
Autor: FN, źródło: Nowa Trybuna Opolska   


Komentarze (23)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Wt, 28 luty 2017 12:53 | ocena: + 1

Jola | Gość

Witam , co do snów , przed wielu laty miałam takie dwa znamienne sny .Nazywam je "na krótko przed śmiercią"Pierwszy- rzecz dzieje sie w jakims mieście ,wydawało mi się ,że to Włochy , okres szalejącej inkwizycji .Znajduję sie w jakiejś piwnicy , zbliżam się w worku pokutnym do takiego najważniejszego zakonnika który siedzi na wzniesieniu i skazuje na śmierć nieszczęśników ,, obok mnie mnich prowadzący mnie .Takich skazańców jak ja jest tam może kilkunastu , w górnej części piwnicy widzę okienko przez które wpadają promienie słoneczne , jest piękny letni dzień, i bardzo mi żal ,że musze w takim dniu umierać.Idąc modlę sie ,żeby ten koniec nastapił bardzo szybko i bezbolesnie ,podchodzę do tego "ober mnicha ", on kiwinięciem głowy skazuje mnie i wpadam do wielkiego dołu , lochu .Koniec snu.
Następny sen ,po kilku latach , który miał podobny podtekst jest następujący ; znajduję sie w komorze gazowej obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu , straszliwy tłok , chaos , krzyki , jestem młodym , wysokim męzczyzną wystaję ponad głowy innych ludzi, znajduję sie w pobliżu drzwi z małym okienkiem przez które zagląda mężczyzna który upchnął nas w tej komorze .W pewnym momencie otwiera sie to okienko i on pokazuje mi ,ze mam na palcu złotą obrączkę , pokazuje mi ,że mam ją zdjąc i oddać mu .Robię to i w tym geście oddawania mu tej obrączki ponad głowami innych więźniów widzę symbol końca mojego życia. Pamietam tę myśl - to koniec , ta obrączka była moim jedynym łącznikiem z życiem z przed obozu, to koniec .I na tym koniec snu.

Sob, 25 luty 2017 11:21 | ocena: + 3

dziad_Jag | Gość

>ktoś kiedyś widział tam postać bez głowy, która się czesała< :-0
Joasiu. czy możesz nam przybliżyć sprawę, co sobie czesała?
A tak w ogóle przydał by się w FN ranking idiotyzmów wypisywanych przez uczestników forum. Takie Złote Maliny.

Rozwiń odpowiedzi (3)

Sob, 25 luty 2017 16:32 | ocena: + 2

Christi | Gość

a może głowę trzymał w rękach i ją czesał.Tak bywa w takich wypadkach ,stracił ale nie zgubił.To się nazywa" stracić głowę"

Pon, 27 luty 2017 11:02 | ocena: + 4

Sam | Gość

Włosy rosną nie tylko na głowie :)

Pon, 27 luty 2017 15:10 | ocena: -1

andrew | Gość

Co Ty robisz na tej stronie? Trollujesz? Faktycznie jesteś ,,dziad,,-,,kalwaryjski,, Skoro twierdzisz że to wszystko bzdury poco tracisz czas na te sprawy? Do baru na setkę.....:)

Sob, 25 luty 2017 09:45 | ocena: + 4

Christi | Gość

Pamiętam swój sen.Te sny pamięta się całe życie.Mięlismy rasowego psa .Wabił się Bary,rasowy pies myśliwski i któregoś dnia go nam skradziono.PO tej kradzieży śniłam sen:idę .po jakiejś podróży do domu i patrzę Bary stoi na skrzyżowaniu.SZybko wbiegłam po coś do domu i zpowrotem na podwurze by go zawołać.Pies wbiegł na podwórko ,wołąjąc "witaj"i natym sen się skończył.Jechałam do Warszawy i po powrocie gdy już byłam blisko domu zobaczyłam Barego na drodze tak jak we śnie i ciąg dalszy był taki sam jak we śnie ,tylko nie krzyczał witaj.

Sob, 25 luty 2017 00:36 | ocena: + 5

Joanna G | Gość

Apropos miejscowosci Otmuchów, tak sie składa, że moja nie żyjąca juz babcia z cała swoja rodziną osiedliła się tam na ziemiach odzyskanych zaraz po wojnie. Przypadł im duzy dom, nieco przetrzebiony z krowa z kulawą nogą i co najgorsze , w którym działy się niewyjaśnione zjawiskami. Jednej z nocy moi dziadkowie usłyszeli na strychu okropny hałas, strzały artyleryjskie, przemarsz wojsk, gdyby nie fakt, że odgłosy dobiegały ze strychu pomyśleliby że wojna sie wznowiła. Dziadek wziąwszy się na odwage, poszedł sprawdzić z czym ma do czynienia, gdy wszedł na strych jego oczom ukazał sie jedynie czarny kot. Tego samego kota, widzieli moi wujkowie zjzdzajacego po poręczy na schodach. Babci objawił się pewnego póżnego wieczora duch, dziadek nie widział tej postaci. W ogóle dziwne to było miejsce, podobno nad potokiem był jakis mostek, przez który konie nie chciały przechodzić, trzeba było wkładac im worki na głowy, ktos kiedyś widział tam postac bez głowy, która się czesała. Są to szokujace opowieści, ale znam je z ust mojej najblizszej rodziny, wiec nie mam powodu w nie nie wierzyć.

Sob, 25 luty 2017 00:14 | brak oceny

majomir | Załogant

wymieranie wiedzy to proces naturalny i musimy go akceptować
Sapkowski pisze ...starzy bogowie wymierają pamięć po nich również...

Pt, 24 luty 2017 23:42 | ocena: -2

Monika | Gość

on nie umarł za ciebie
lecz po to by syjonu wiara zabiła nas
bóg to twoje sumienie
a nie semicki fetysz który nadstawia twarz

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 25 luty 2017 09:24 | ocena: -1

Christi | Gość

kto jest autorem tego wierszyka?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Sob, 25 luty 2017 11:51 | brak oceny

Monika | Gość

Honor-Ostatni Drakkar-Zmierz Bogów Słowiańskich

Pt, 24 luty 2017 20:27 | ocena: + 13

Monika M | Gość

chrześcijaństwo to NWO bez technoligii
ludzie się boją nwo a tak naprawde w 2013 roku była 1700 rocznica wprowadzenia realnego NWO (edykt mediolański )
chrześcijaństwo z różnym skutkiem starało się zniszczyć tradycje pamięć i kulture każdego podbijanego religijnie ludu
Doskonałym przykładem jest całkowite zniszczenie przez Kościoł jakiejkolwiek wiedzy o przedchrześcijańskiej Polsce ( wiemy o niej tyle że była i nic ponadto)
Drugi przykład : w świeżo podbitym przez Hiszpanów Meksyku biskup Diego de Landa spalił prawie wszystkie rękopisy Majów
( przetrwały TRZY z wielu tysięcy) - bezcenna wiedza poszła z dymem fanatyzmu.

Chrześcijaństwo wprowadzało nieznane wcześniej zasady: jakakolwiek radość życia stała się grzechem, szczęście było dozwolone tylko
" w Jezusie"
Donoszenie (przeważnie w trakcie spowiedzi świętej ) na bliźnich, którzy łamali zasady nowej wiary było pożądane i uznawane za obowiązek dobrego chrześcijanina.

Rozwiń odpowiedzi (4)

Sob, 25 luty 2017 00:11 | ocena: + 5

majomir | Załogant

dawno nie przeczytałem tu tak bardzo dobrego wpisu

Sob, 25 luty 2017 09:35 | brak oceny

Christi | Gość

Miło jest śię dowiedzieć że ludzie stworzyli takie zasady wiary,lecz czy one miały coś współnego z naukami Chrystusa-On np. uczył nas "kochajcie nieprzyjaciół waszych,dądzcie tak doskonali jak wasz Ojciec ,Stworzyciel nieba i ziemi.Wbrew pozorom ta nauka nie jest tak prosta ,można latami patrzeć i czytać i nie rozumieć.Trzeba pojąć ją rozumem,Nauka Chrystusa jest wymagająca myślenia i szukania prawdy.Skoro piszesz otych prawdach to widocznie w nie wierzysz ale spróbuj poszukać i pomyśleć czy Chrystus rzeczywiście zgodziłby się na NWO i na prześladowania.

Sob, 25 luty 2017 16:55 | brak oceny

Christi | Gość

Czy Chrystus zgodziłby się z fanatykami.Był prostym człowiekiem,chodził ubrany jak prości.Kiedy się czyta pismo św.to śię takie różnice znajduje.Nie trzeba wierzyć w biskupa żeby wierzyć w Jezusa,biskup jest tylko człowiekiem.Trzeba tylko czytać ze zrozumieniem-3klasa szkoły podstawowej.Trzeba znać swoją religię a nie tlyko narzekać żę ktoś coś złego zrobił w imię Jezusa.W imię Allacha też mordują.Jezus był człowiekiem który leczył ludzi i nie sądzę by popierał fanatyzm.

Nie, 12 mar 2017 22:56 | brak oceny

Christian Edwardson | Gość

Na naszych oczach ISIS nie tylko ścina niewiernych, ale niszczy bezcenne zabytki. Takie rzeczy mają miejsce w XXI wieku! Historii nie zmienimy, a przyszłość zależy od tego co robimy teraz. Jak będziemy się odcinać od chrześcijaństwa, to zostaniemy przymusowo zislamowani. Chrześcijańswo ciemne karty ma już za sobą, Islam się dopiero rozkręca.

Pt, 24 luty 2017 16:36 | ocena: -1

Wielki nieKultysta Amona... | Gość

Nie wierzylbym w zjawiska niewyjasnione, paranormalne itp. ni huhu GDYBYM nie byl swiadkiem czegos. Jednak i tak nie mam pewnosci co za tym stalo. Byc moze moj wlasny umysl, energia mozgu czy cokolwiek. Chodzi tu o samoistne przemieszczenie sie przedmiotu w mojej samotnej obecnosci na moich oczach. Konkretnie chodzi o sztuczny model ludzkiej czaszki. Stalo sie to podczas skupionej medytacji po przykrych wydarzeniach w zyciu. Mam pewna teorie ze lek czlowieka przed smiercia zafiksowuje w jakis sposob przedmioty z tym zjawiskiem powiazane. W tym przypadku czaszke. Nie wiem, moze to jakis nieodkryty zmysl, cos co oddzialywuje na martwa nature jak niewidzialna reka? Pytaniem dla mnie pozostaje dlaczego czaszka obrocila sie wokol wlasnej osi? MIMO tego w duchy zmarlych ludzi nie wierze. Juz predzej w istoty niewidzialne... (nie mylic z semickimi aniolami).

Czw, 23 luty 2017 20:56 | ocena: + 7

Katrin1981 | Załogant

Zastanawiające są te wszystkie znaki i sny poprzedzające tragiczne wydarzenia. Kto je wysyła i w jakim celu" Czy nie wystarczająco przygnębiające jest życie w realu? Czemu to wszystko ma służyć.

Są takie sny, po których jestem pewna, że wydarzy się coś strasznego.
I choć w ciągu dnia staram się o nich zapomnieć, wracam do nich pamięcią w najczarniejszych dniach mojego życia.

Po co te znaki?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 24 luty 2017 16:41 | ocena: + 4

Wielki nieKultysta Amona... | Gość

Moze my sami jestesmy autorami wlasnego zycia, a sny i znaki to podswiadome propozycje wyboru kolejnych krokow? Ostrzezenia zas to ewentualne konsekwencje krokow juz podjetych. Intuicja, przeczucie, oraz glowienie sie gdzie isc dalej. ;) To tylko luzne teorie wiec wiesz...

Czw, 23 luty 2017 18:24 | ocena: + 9

kaszub | Gość

Szanowna Redakcjo,

przyslalem Wam jakies rok temu dwa ujecia fotograficzne i bardzo wyrazne zjawisk parapsychologicznych (duchow). Jedno ujecie na Zamku Kiszewskim a drugie w Gabinecie Figur Woskowych w Londynie. Do dnia dzisiejszego nie zajeliscie stanowiska. Rozumiem, ze badacie czy nie jest to podrobka. Czekam na Redakcji analize zwlaszcza co znacza celtyckie (?) napisy na jednym ujeciu fotograficznym. Sa one bardzo wyrazne i pisane pismem w formie "cik-cak". Moze sprawdzcie te fotki przy pomocy pana Jackowskiego?

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z PROJEKTU OTWARTE NIEBO: zadzwonił pewien człowiek, inżynier ze Szczecina i opowiedział o laserku, takim zwykłym laserku, który można kupić w sklepie. Ma on taki laserek od paru lat i kiedyś wyszedł w nocy, aby popykać nim w niebo i zobaczyć jak daleko widać punkt. Kiedy tak stał migając nagle przeleciały szybko dwa świetlne punkty. Trudno mu było oszacować odległość i ich wielkość, ale widział je wyraźnie. Następnym razem, zaintrygowany tym, znowu wyszedł do ogródka (mieszka w starej willi...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 8 paź 2019 07:03 | 7 października 2019 około 7:46 jeden z mieszkańców Bydgoszczy zauważył, że na niebie przesuwa się biały obiekt w kształcie cygara. Dzień wcześniej 6 października nad lotniskiem we Wrocławiu nasz czytelnik zwrócił uwagę na dziwny, jasny punkt. Jego zdaniem było to UFO.

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Dziennik Pokładowy

Środa, 2 października 2019 |  Jeden z moich znajomych powiedział, że czytając serwis Fundacji Nautilus wiele lat temu doznał czegoś, co nazwał ‘przebudzeniem’. To był jeden tekst, który zmienił całe jego życie, gdyż przed tym tekstem nie brał pod uwagę, że istnieje reinkarnacja, a po jego lekturze już był pewien, że wędrówka dusz jest prawdą.  Podobnie było z naszą drogą do filozofii Zen.

czytaj dalej

FILM FN

OBIEKT UFO OBSERWOWANY PRZEZ SZYBĘ SAMOCHODU - Wrocław, X.2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.