Dziś jest:
Wtorek, 20 sierpnia 2019

Według ankiety przeprowadzonej przez 'Washington Post' 25% Amerykanów uważa, że istoty z innych planet żyją w tej chwili na ziemi.
/Amerykański fizyk i ufolog Stanton Friedman/

Komentarze: 13
Wyświetleń: 5781x | Ocen: 27

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 25 lip 2019 09:09   
Autor: FN, źródło: FN   

NIEZWYKŁY ZNAK W DNIU ŚMIERCI MARKA RYMUSZKO

22 lipca 2019 umarł mój przyjaciel Marek Rymuszko. Tego dnia wydarzyła się bardzo niezwykła rzecz, którą muszę opisać, gdyż uczestniczyła w niej także moja rodzina. Doświadczyłem niezwykłego zbiegu okoliczności w dniu jego śmierci. 

 25 lipca 2019, Warszawa Baza FN

Jest poniedziałek 22 lipca 2019 roku. To był bardzo ciepły, ale pochmurny dzień – bardzo lubię takie dni, nawet bardziej od tych słonecznych. Najbardziej! Około 15-stej pojawiłem się w naszej Bazie FN, aby spotkać się o 19.00 z p. Agnieszką Godek, osobą obdarzoną talentem do jasnowidzenia, która potrafi odczytywać bardzo dużo informacji na postawie zdjęcia danej osoby. Ot, kładzie się przed nią fotografie dowolnych osób, ona przez chwilę milczy, a po chwili zaczyna mówić. Mówi rzeczy, które naprawdę wbijają w ziemię po szyję… Mogłem się o tym przekonać osobiście, gdyż nagle zaczęła mówić o naszym PROJEKCIE KONTAKT i po prostu zaniemówiłem z wrażenia – ona w tym momencie nawiązała z nimi kontakt! I piszę to z pełną powagą. Ale o tym opowiem państwu innym razem. Pani Agnieszka Godek natychmiast została wpisana do naszego Projektu MESSING, czyli grupy najlepszych polskich jasnowidzów.

Powróćmy jednak do wydarzeń, które miały miejsce tego dnia. Rozmawiam z p. Agnieszką, która była bardzo zainteresowana tematyką Fundacji Nautilus. Zauważyłem, że ma na szyi zawieszony metalowy wisiorek w kształcie motylka. Powiedziałem jej, że bardzo mi się on podoba, a poza tym motyl to jeden z symboli awatara Sai Baby, który kiedyś mieszkał w Indiach, zmarł w 2011, ale jego energia ciągle działa i jestem z jego energią w kontakcie od lat 90-tych, kiedy zrobiłem w Radiu Zet na jego temat audycję i tuż po niej dostałem od niego bardzo silny znak. Tak silny, że dosłownie był jak knock-out… Po tym wydarzeniu już nic nigdy w moim życiu nie było tak samo. Wiedziałem, że ten człowiek ma nieziemską moc, a poza tym wiedział o tej audycji i – co więcej – przez nieprawdopodobny zbieg okoliczności (tak absurdalny, że wykluczający przypadkowość) skontaktował się ze mną i dał mi bardzo konkretną informację. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że on jest w stanie przekazywać wybranym ludziom znaki i wiadomości poprzez niezwykłe zbiegi okoliczności graniczące z magią czy może raczej literaturą Science-Fiction. To był mój pierwszy kontakt z Sai Babą.  Potem przyszły kolejne, kolejne i kolejne… Moje życie zmieniło się na zawsze.


Mówiłem p. Agnieszce , że Sai Baba daje znaki ludziom poprzez motyle, że kiedyś w Bazie FN na mojej dłoni wylądował motyl, kiedy nagle zatrzymałem się przy kalendarzu z Sai Babą i nie wiedzieć z jakiego powodu (!) podniosłem prawą dłoń do góry, a wtedy na mojej dłoni wylądował motyl.


Kiedy zaniosłem tego motyla i położyłem na wycieraczce na przedniej szybie naszego pojazdu, dosłownie chwilę później na niebie pojawiła się cudowna tęcza. Tak piękna, jakiej nigdy w życiu nie widziałem. Tęcza to jego kolejny, ulubiony znak, którego wykorzystuje do przekazywania ludziom informacji. I piszę to Panie i Panowie z pełną powagą.


Był to znak od niego dla mnie w (bardzo ważnej dla niego) sprawie pewnej małej kotki, którą… ale o tym też opowiem innym razem. W każdym razie powróćmy do wydarzeń tego niezwykłego dnia. O Sai Babie zaczęliśmy rozmawiać ok. 20.00. Pani Agnieszka była zaszokowana tym, co mówię. Nigdy o Sai Babie nie słyszała, nigdy nie widziała zdjęcia tego dziwacznego małego człowieka z Indii z przezabawną fryzurą afro, który nie żyje przecież od 8 lat. I ja wtedy zacząłem opowiadać o tej poruszającej historii o motylu, który wylądował na mojej dłoni, a potem na tęcza, a potem te dalsze szokujące wydarzenia, a teraz ten medalik w kształcie motyla… Pokazuję jej zdjęcia będące dokumentacją tej historii z 2013 roku, która miała potem szokujący ciąg dalszy w moim domu już po powrocie z Bazy FN i dopiero wtedy zrozumiałem, że chodzi o tę małą koteczkę. W pewnym momencie zadzwoniła moja komórka. Patrzę – dzwoni moja Mama. Przeprosiłem p. Agnieszkę, wyszedłem na zewnątrz i zacząłem rozmawiać.

Moja Mama powiedziała mi, że dzisiaj przyszedł do mnie list od Marka Rymuszko, że przyniósł go listonosz i że list czeka w domu (gdzie się wychowywałem i gdzie mieszkają rodzice). Mam podkreśliła, że jest zaadresowany własnoręcznie przez Marka, co miało podkreślić, że jest bardzo ważny. Bardzo mnie ta sprawa zaciekawiła, powiedziałem jej, że teraz jestem w Bazie FN, mam gościa i nie mogę rozmawiać, ale list od Marka Rymuszko odbiorę z domu rodziców następnego dnia. Rozmowa była bardzo krótka, ale ja cały czas dom końca wieczoru myślałem o tym liście. Co takiego Marek mi napisał? O czym mnie zawiadomił? Pisał do mnie czasami listy, przesyłał jakieś wybrane listy od czytelników Nieznanego Świata, ale były to sytuacje bardzo wyjątkowe. Nawet w czasie późniejszej rozmowy z p. Agnieszką nie byłem w stanie się uwolnić od uporczywej myśli: co takiego napisał mi w liście Marek Rymuszko? Byłem mocno poruszony.

I tu muszę coś państwu wyjaśnić. 22 lipca 2019 przed południem zmarł mój serdeczny przyjaciel Marek Rymuszko. Tego dnia od rana ciągle pojawiał mi się w mojej głowie, cały czas nie mogłem się uwolnić od myślenia, co się z nim dzieje. Nie widzieliśmy się od kwietnia, nie dzwonił ani nie wysyłał żadnych SMS-ów. Wiedziałem, że jest ciężko chory, ale Ania Ostrzycka zapewniła mnie, że wszystko poszło dobrze i że na szczęście ta piekielna choroba została wykryta szybko. Byłem pewien, że skoro tak, to na pewno sprawy idą w dobrym kierunku, a Marek nie odzywa się, bo… po prostu nie ma czasu. Ja też nie chciałem zawracać mu swoją osobą głowy. A jednak tego dnia 22 lipca 2019 od rana myślałem właśnie o nim! Cały czas. I czułem niepokój. Bardzo duży niepokój.

Po telefonie od mojej Mamy o liście od Marka Rymuszko naprawdę moje myśli były cały czas przy nim. Co się z nim dzieje? Jak się czuje? Czy nie ma już żadnych oznak choroby? Czy rzucił palenie papierosów? Położyłem się jak na mnie bardzo wcześnie spać (ok. 23.30) i cały czas myślałem o Marku Rymuszce. Nie miałem pojęcia, że to był dzień, kiedy jego dusza opuściła fizyczne ciało. Tuż przed zaśnięciem usłyszałem krótki sygnał mojego telefonu, że ktoś mu wysłał wiadomość. Nie chciało mi się nawet sprawdzać, kto i dlaczego wysłał mi wiadomość tak późno po 23.00.

- Sprawdzę jutro rano, nic się nie stanie… - pomyślałem i zasnąłem. Tą wiadomością była informacja, którą przekazał mi jasnowidz Krzysztof Jackowski. Można ją odsłuchać poniżej.

23 lipca 2019 tuż po przebudzeniu ok. 3.00 w nocy natychmiast odsłuchałem wiadomość od Krzysia Jackowskiego i dosłownie odebrało mi mowę. Wiem, że nie ma śmierci, wiem, że żyjemy dalej i wtedy trafiamy do cudownego świata światła, ale sama świadomość, że z tym człowiekiem w tym życiu już nigdy nie porozmawiam, nigdy go nie usłyszę przez telefon… Wyszedłem na spacer i przeszedłem całą Warszawę (mieszkam na Woli) docierając aż nad Wisłę, gdzie stanąłem nad brzegiem i pożegnałem się z Markiem w sposób, który – wybaczcie – zachowam dla siebie.  

Wróciłem do domu. Ania Ostrzycka z Nieznanego Świata poprosiła mnie w wysłanym przez siebie SMS, abym napisałem krótkie wspomnienie o Marku Rymuszce. I tak to miałem zrobić, więc już miałem usiąść i zacząć pisać, kiedy nagle przypomniałem sobie o liście, który Marek do mnie napisałem i który czekał na mnie w domu moich rodziców. Pomyślałem, że to na pewno jest jego pożegnalny list, który napisał do mnie w obliczu zbliżającej się nieuchronnej śmierci… najważniejszy list w życiu, o którym muszę wspomnieć w moim tekście o Marku. Zadzwoniłem do mojej Mamy i powiedziałem jej, że Marek Rymuszko nie żyje.

Miesięcznik „Nieznany Świat” ciągle pojawia się na stole moich rodziców, wiedzieli, że przyjaźnię się z Markiem. Mama była bardzo zasmucona tą wiadomością. Powiedziałem jej, że w tej sytuacji ja muszę pojechać po ten ostatni list od Marka, aby wspomnieć o tej sprawie w moim pożegnaniu, które zamieszczę w serwisie FN i wyślę do Nieznanego Świata, aby fragment zamieścili w numerze miesięcznika, który ukaże się po jego śmierci. Mama zaproponowała, że skoro tak, to nie ma sensu żebym jechał po ten list od Marka, a ona mi go przywiezie autobusem, bo i tak – cytat – ‘nie ma nic lepszego do roboty’. Zgodziłem się z nią i postanowiłem zaczekać z napisaniem pożegnalnego tekstu do momentu, kiedy nie przeczytam ostatnich słów mojego przyjaciela, które napisał do mnie tuż przed śmiercią.

Minęło pół godziny, kiedy nagle dzwoni telefon. Widzę, że ponownie dzwoni Mama.

- Robert, ja ciebie bardzo przepraszam, ale to nie jest list od pana Rymuszki, tylko od kogoś innego… To jest tak niewyraźnie napisane, że zarówno ja jak i ojciec (mój Tata – przyp. autor) odczytaliśmy nazwisko Rymuszko, a to jest jakieś inne, niewyraźnie napisane nazwisko… bardzo ciebie przepraszam synku za to zamieszanie z tym listem… – powiedziała moja Mama.

Skoro tak, to oczywiście nie było sensu, abym jechał do domu rodziców po ten list, bo to na pewno nie było nic ważnego. Jedna rzecz była jednak niesłychana – w dniu śmierci Marka Rymuszko ja myślę o nim od rana, a moja Mama dzwoni do mnie i informuje mnie o tym, że dostałem od niego własnoręcznie zaadresowany list. Mama zgodziła się ze mną, że jest to wręcz nieprawdopodobny, graniczący z prawdziwym cudem zbieg okoliczności. Ale ja wtedy powiedziałem jej coś bardzo ciekawego.

- Mamo, nie uwierzysz, ale w czasie kiedy do mnie wczoraj zadzwoniłaś i powiedziałaś, że Marek Rymuszko napisał do mnie list, to ja wtedy opowiadałem takiej jednej pani jasnowidz o Sai Babie! Wiesz dobrze, że z Sai Babą nie ma czegoś takiego jak zbiegi okoliczności… coś takiego po prostu nie istnieje, jak zbieg okoliczności i Sai Baba, a ja akurat wtedy mówiłem jej o nim i o motylku, że motylek nie jest przypadkiem, lecz zawsze jest od niego znakiem. Co za nieprawdopodobna historia z tym listem, motylem i Sai Babą… i to wszystko w dniu, kiedy Marek Rymuszko umierał! – takie mniej więcej słowa powiedziałem mojej Mamie. Ona już kilka lat temu miała okazję przekonać się o galaktycznej potędze i sile Sai Baby, więc moje słowa przyjęła spokojnie i przyznała, że mamy tu do czynienia ze zbiegiem okoliczności, który dosłownie ścina z nóg.

Po zakończeniu rozmowy z moją Mamą napisałem tekst pożegnania z Markiem Rymuszko, który można przeczytać klikając link poniżej.

https://www.nautilus.org.pl/dziennik,187,23-lipca-2019--pozegnanie-marka-rymuszko---wpis-w-dzienniku-.html

List odebrałem dzisiaj w nocy (25 lipca), kiedy po nocnym dyżurze w mojej pracy wracałem do domu. Na chwilę podjechałem pod dom rodziców, a mama zniosła mi jakiś drobiazg do jedzenia (będziesz miał synku coś do jedzenia na obiad jutro… - przyp. autor), a przy okazji do torby wsadziła ten tajemniczy list, który miał być od Marka Rymuszko, a okazał się od kogoś zupełnie innego. Byłem mocno zmęczony. Zauważyłem tylko, że w liście są zdjęcia i odłożyłem go na półkę, aby przeczytać następnego dnia rano. Poszedłem spać, a tuż przed zaśnięciem znowu myślałem o śmierci Marka Rymuszko.

Jest 25 lipca 2019, ok. piątej nad ranem, kiedy obudziłem się i sięgnąłem po list. Kiedy go otworzyłem, to… jak by państwu to uczucie opisać… świat zakołysał mi pod moimi nogami z wrażenia.

Zacznijmy od tego, że na kopercie faktycznie nadawca był napisany niewyraźnie i można było nazwisko pomylić z ‘Rymuszko’ – błąd moich rodziców był w pełni usprawiedliwiony. W liście były zdjęcia ze spotkania w sprawie Sai Baby. Zanim jednak przedstawię ten list jedna uwaga – napis „list ze zdjęciami Sai Baby’ czerwonym flamastrem dopisałem po chwili, kiedy zrozumiałem, co jest na zdjęciach.


Poniżej napis nadawcy, który moi rodzice wspólnie razem odczytali jako ‘Rymuszko’. Nie dziwię się im wcale, że tak go odczytali… sam bym pewnie go tak odczytał, gdybym nie założył okularów.


A teraz o samym liście. Jego nadawcą okazała się Wanda (jesteśmy na Ty), bardzo sympatyczna osoba z grupy ludzi zafascynowanych postacią Sai Baby, z którą nie miałem kontaktu od kilkunastu lat! Nie miałem nawet pojęcia, że w ogóle ma mój adres, a o zdjęciach ze spotkania w sprawie Sai Baby nawet nie wspominając. Pamiętam, że na to spotkanie poszliśmy jako Fundacja Nautilus razem z moim przyjacielem Kubą, a było to… chyba ok. 2000 roku. Ja byłem wtedy wstrząśnięty tym, że jakiś mały człowieczek z fryzurą afro żyjący w Indiach i chodzący w takim pomarańczowym stroju jest w stanie siłą swojego umysłu wpływać na pozornie przypadkowe zdarzenia związane ze mną gdzieś w dalekiej Polsce po drugiej stronie kuli ziemskiej… dosłownie nie mieściło mi się to w głowie. To było bardzo miłe spotkanie. Powiedziałem, że ja raczej nie wstąpię do grupy sympatyków Sai Baby, gdyż jestem dziennikarzem i było by to źle postrzegane, a poza tym mam z nim bardzo silny kontakt i nie mam potrzeby uczestniczyć w specjalnych spotkaniach ani grupach – od dziecka jestem samotnym okrętem płynącym przez morze życia. Zostało to przyjęte z pełnym zrozumieniem.

Zostały wykonane wtedy zdjęcia, na którym widać mnie i Kubę, jak siedzimy obok siebie i rozmawiamy z tymi sympatycznymi ludźmi o fenomenie tego człowieka z Indii, którego ludzki rozum nie obejmie, a umysł nie pojmie. Bardzo miło wspominam tamtą rozmowę. Wśród zdjęć jedno zawierało coś naprawdę fenomenalnego – nad zdjęciem Sai Baby pojawiła się kula w kolorze pomarańczowym czyli takim, w jakim nosił swój ubiór ten nieprawdopodobny człowiek.

/poniżej zdjęcia wraz z opisem autorki listu/

FOTOGRAFIA 1


/poniżej zeskanowany opis do zdjęcia na odwrocie fotografii/




 

 

 

FOTOGRAFIA 2


/poniżej zeskanowany opis do zdjęcia na odwrocie fotografii/


 

 

… powiększenie fragmentu zdjęcia.


 

 

 

FOTOGRAFIA 3


/poniżej zeskanowany opis do zdjęcia na odwrocie fotografii/


 

 

… powiększenie fragmentu zdjęcia.


/Uwaga, to nie jest żadne odbicie 'pomarańczowej lampy' od szyby... prosimy nam zaufać - tam nie było żadnej lampy!/

I wreszcie list, który był w kopercie. Nie ma tak żadnych wielkich tajemnic poza numerem telefonu i nazwiskiem, który oczywiście wymazuję. Przedstawiam go poniżej.


Drodzy czytelnicy serwisu FN… jak pewnie zauważyliście tego typu teksty pojawiają się bardzo rzadko, a raczej prawie wcale. Opisałem tutaj moje bardzo osobiste doświadczenie z Sai Babą i śmiercią mojego przyjaciela Marka Rymuszki. Nie mam cienia (najmniejszego!) wątpliwości, że był to znak o tym, że Marek właśnie znalazł się w świecie, w którym znajdzie się każdy z nas wcześniej czy później – także piszący te słowa i wszyscy, którzy je czytają.

Chcę Państwu powiedzieć, że tego typu historie z Sai Babą towarzyszą mi od dziecka. Miałem je nawet wtedy, kiedy nie wiedziałem o jego istnieniu. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale uwierzcie mi, że jest to prawda. Wiem, że na jego temat w sieci wypisywane są straszne rzeczy, ale na mój temat jest podobnie… Już dawno przestałem zwracać uwagę na to, co jest w sieci i Państwu też to radzę. W serwisach FN piszemy o tak ciekawych sprawach jak zaginione cywilizacje, UFO, duchy czy inne tego typu historie, ale uwierzcie mi proszę – to wszystko blednie czy wręcz znika, kiedy porówna się je do tego, co jest związane z tym drobnym człowieczkiem, który nie żyje od tylu lat, a którego moc wykraczająca poza ludzką wyobraźnię zamanifestowała się w moim życiu.

Wiem, że to wydarzenie związane ze śmiercią mojego przyjaciela Marka Rymuszko było dla mnie znakiem, że opuścił on nasz świat i znalazł się tam – w cudownym świetle. Mistyka i symbolika tych wydarzeń jest czymś, co powinienem odczytać i – mam takie przeczucie – chyba precyzyjnie ją odczytałem. Jaka to była wiadomość? Pozwólcie, że zachowam moje przemyślenia dla siebie, ale ponieważ bardzo wiernie i szczegółowo opisałem ostatnie 48 godzin, więc wy także drodzy czytelnicy możecie także to zrobić.

Kończę ten  tekst i nie podpisuję się imieniem i nazwiskiem (nie chcę, aby znajdowały mnie wyszukiwarki), ale wiecie, że jestem jego autorem. Wierzę, że z ludzkich słów (pisanych czy mówionych – to bez znaczenia) jeśli są pisane z serca, to emanuje prawda. I wierzę że wiecie, że wszystkie rzeczy które opisałem wydarzyły się naprawdę. Myślicie, że to jest najbardziej niezwykła historia z Sai Babą ‘ever’? Mylicie się moi drodzy. Ona jest niezwykła, ale raczej w dolnej strefie stanów średnich. Te naprawdę wstrząsające, przy których wszystkie najbardziej niezwykłe historie (i prawdziwe) o spotkaniach np. z UFO mogą się schować, więc te historie są spisane przeze mnie i na razie muszą poczekać w szufladzie na czas, kiedy będę mógł o nich opowiedzieć światu. Tym razem robię absolutny wyjątek i ujawniam coś dla mnie bardzo osobistego i intymnego, ale robię to dla autorki listu, ale także dla bliskich Marka, którzy na pewno przeczytają ten tekst.

 I już zupełnie na koniec. Dla wszystkich, którzy martwią się tym, że nie ma z nami Marka Rymuszko mam ważną wiadomość: nie smućcie się, a przynajmniej nie aż tak bardzo… ;) Jest w cudownym miejscu. I jest pod dobrą opieką. I ta historia wcale na tym zdaniu się nie kończy – ona się dopiero zaczyna.

‘Kapitan Okrętu Nautilus’ ;)

Baza FN, 25 lipca 2019

 

Komentarze: 13
Wyświetleń: 5781x | Ocen: 27

Oceń: 2/5
Średnia ocena: 5/5


Czw, 25 lip 2019 09:09   
Autor: FN, źródło: FN   


Komentarze (13)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
1 2

Nie, 28 lip 2019 18:58 | ocena: + 4

Virgo1970 | Załogant

Śmierć p. Marka Rymuszko to ogromna strata. Co się teraz stanie z nami ,,nieznanoświatowymi'' sierotami? Ja razem z moją Mamą czytam ,,Nieznany Świat'' od pierwszego numeru. To właśnie lektura tej wspaniałej gazety zainicjowała mój rozwój duchowy. Po przeczytaniu każdego kolejnego numeru poszczególne puzzle wskakiwały na swoje miejsce. Zawsze po 20-tym biegnę do najbliższego kiosku, aby kupić aktualny. W piwnicy i w szafie mam niemal wszystkie numery. Kilkanaście dni temu zaczęły mnie nachodzić takie dziwne myśli, że co się stanie, jak z jakichś przyczyn ta gazeta przestanie być wydawana. Szybko je odganiałam. Ale teraz naprawdę się boję.
Ps. Kilkanaście lat temu p. Marek i p. Ania byli na spotkaniu w moim mieście (Skierniewice-Rawka), które odbyło się na moją prośbę. Na spotkaniu nie było zbyt dużo ludzi, ale atmosfera była wspaniała. Pan Marek bardzo ciekawie opowiadał o różnych ,,nieznanoświatowych'' sprawach. Obydwoje wywarli na mnie duże wrażenie swoją elokwencją i serdecznością.

Nie, 28 lip 2019 09:11 | ocena: + 2

gamma | Załogant

Osobiście nie znałam Śp Marka Rymuszko ale był mi bardzo bliski ponieważ rozpoznawałam w nim bratnią duszę , na pewnym etapie życia, przewodnika po zawiłych drogach Nieznanego Świata. Na jednej z takich dróg w dniu 20.07.2019 roku , w naszej ziemskiej rzeczywistości spotkałam potężną istotę duchową. Okoliczności i sam obraz spotkania były bardzo wzniosłe, takie nie z tego wymiaru. Dopiero w dniu odejścia Śp. Marka Rymuszko, o czym przeczytałam na stronie FN, zrozumiałam sens tego spotkania i przekazu.. a było to dwa dni przed fizycznym umieraniem Śp Marka. Samo zdarzenie opiszę i prześlę redakcji FN ponieważ ma to związek z powyższym artykułem o zbiegach okoliczności towarzyszącymi odejściu śp Marka Rymuszko oraz o Sri Baba i słynnej fryzurze afro

Nie, 28 lip 2019 08:27 | ocena: + 1

Lusee | Załogant

Wow!Niesamowite!Chcemy wiecej Pana relacji o Sri Babie!

Pt, 26 lip 2019 17:00 | ocena: + 6

Janusz777 | Załogant

Też jestem stałym czytelnikiem "Nieznanego Świata" , a wiadomość o śmierci Pana Marka Rymuszki spadła na mnie jak grom z jasnego nieba.Pomyślałem sobie, że to nie może być prawda , to niemożliwe.Nie wiedziałem nic o jego ciężkiej chorobie.Mam całą biblioteczkę Nieznanego Świata począwszy od numeru 1 z 1990 roku.Praktycznie Nieznany Świat towarzyszy mi przez całe "Dotknięcie Nieznanego".Ile zostało poruszonych tematów na łamach Nieznanego Świata od roku 1990 - może ponad 1000? może ponad 10000? Każdy może znaleźć coś ciekawego dla siebie.Co ważne nie ma w numerach Nieznanego Świata polityki.Jest to czasopismo apolityczne i to prawdopodobnie dzięki Panu Markowi Rymuszko i Pani Ani Ostrzyckiej - Tak trzymać!!!!
Cześć Pamięci Panie Marku - jednemu z wielkich Pionierów propagujących spotkania z "Nieznanym".

Pt, 26 lip 2019 13:31 | ocena: + 5

lilka123 | Załogant

Do Sai Baby modlę się już od wielu lat. Baba w naszym życiu działa w taki sposób, że daje o sobie znać, kiedy tracimy nadzieję że w ogóle nas słyszy i robi to w taki sposób, że czasami można się popłakać ze śmiechu.
Niedawno kupiłam sobie hulajnogę elektryczną i w ostatnią niedzielę wyruszyłam nią na rajd po całym mieście. Po kilku godzinach (jeździłam z przerwami), postanowiłam wracać do domu, ale pech chciał że akurat zaczęło padać. Schowałam się pod drzewem w jakimś parku. Park ogromny,żadnej żywej duszy i ja w koszulce i krótkich spodenkach coraz bardziej przemoczona.
W pewnym momencie ogarnęła mnie czarna rozpacz bo deszcz się nasilał a ja coraz bardziej marzłam, przemokłam do suchej nitki, a zamiast chodników była jedna wielka kałuża. Pomyślałam że już mam po hulajnodze. Zaczęłam modlić się do Baby (w banalnych sprawach też można) i im bardziej go prosiłam tym bardziej ulewa się nasilała. Po 15 minutach zwątpiłam i jako że jestem nieco kłótliwą osobą więc zaczęłam mówić do Baby co o Nim myślę i wcale nie przebierałam w słowach. Gdy już wszystko Mu wygarnęłam,w tym samym momencie w słuchawkach które miałam na uszach usłyszałam piosenkę "Sathya Sai Baba satguru jey jey"(piosenkę jedną pośród kilkuset różnych (różni wykonawcy pokroju np.Tiny Turner czy Grechuty)), które mam na komórce i zza chmur powoli wyłoniło się cieplutkie słoneczko.
Może ta historia banalnie brzmi, ale takie przygody są bardzo osobistym doświadczeniem.
I najlepsze w nich jest to ,że zawsze kiedy już złość mija, to chce mi się śmiać do rozpuku.

Pt, 26 lip 2019 06:49 | brak oceny

akgb | Załogant

❤️

Pt, 26 lip 2019 04:58 | ocena: + 3

margo0307 | Załogant

Ja również przyjęłam wiadomość o odejściu pana Marka Rymuszki na "tamta stronę z wielkim smutkiem, bo byłam zapewne jedną z wielu osób, które regularnie od powstania miesięcznika "Nieznany Świat" czytały go "od deski do deski", czyli niemal od 30 lat, którym z każdym przeczytanym egzemplarzem coraz szerzej otwierały się oczy na istotę >nieznanego

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 26 lip 2019 16:13 | ocena: + 1

szumbes | Załogant

@margo0307, nieznany świat ukazał tez w książce : Polskie życie pożyciu. Polecam wszystkim.

Czw, 25 lip 2019 18:40 | ocena: + 3

najsampierw | Załogant

Cieszę się, że jako czytelnik wchodzący na strony FN, mogę być taką drobniutką częścią tej wspaniałej historii, jaką od wielu, wielu lat tworzy Fundacja.

Czw, 25 lip 2019 16:08 | ocena: + 5

andromeda123 | Załogant

Każde odejście bliskiego członka rodziny czy też bliskiego przyjaciela jest ogromnie bolesnym ciosem dla żywego człowieka, dla ludzi którzy dopełnili swych inkarnacji odchodzą na drugą stronę naszego ciała poprzez niewidzialną pępowinę przechodzą do drugiego świata, im w tym momencie jest tam dobrze. Tak słyszałam od człowieka który przechodził dwa razy śmierć kliniczną. Nie ma bólu, nie czuć ciężkości ciała jest ogromne poczucie chęci tam życia, często powroty tu na ziemię nie są chciane, ale głos nakazuje wracaj do swego ciała jesteś potrzebny na ziemi. Drogi Pan Marek Rymuszko tę drogę, drogę strachu przed śmiercią ma już za sobą. Jemu już ufam że jest tam dobrze, a rodzinie składam Najszczersze wyrazy współczucia. A Naszemu Kapitanowi Panie Robercie Pamiętajmy o nim dobrze i czasem Miło o nim wspominajmy. Bóg tak chciał. My musimy się z tym pogodzić i zaakceptować ten fakt. My dalej musimy żyć i wykonać swoje jestestwo by móc dopełnić swego życia by kiedyś tam się jeszcze raz spotkać :) życie jest przejściowe, a pełnie życia jest po drugiej stronie lustra :*

Czw, 25 lip 2019 13:08 | ocena: + 3

Kasprano | Załogant

Szkoda Śp. Pana Rymuszko... wschodzące słońce w końcu musi zajść. W pracy czytałem jego wstępniak w ósmym nr. Nieznanego Świata pt. "zaraz powiem" Dosłownie po kilku minutach po przeczytaniu tekstu sprawdziłem facebooka na telefonie i zaniemówiłem na widok posta z informacją o jego śmierci. Nie przypisywałbym tutaj niczego niezwykłego gdyż nie znałem człowieka ale chciałem napisać to jako taką ciekawostkę :)

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

STRONA
1 2
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN [...] Dodaliście info o  Akiane Kramarik, dodam, że kiedyś czytałem, że wpodobnym okresie czasu , chłopiec z Japonii namalował podobny wizerunek Jezusa jak Ona. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 07:37 | W dniu 18 sierpnia o godz. 13:17 ok. 1 km od lotniska Strachowice przez przednią szybę samochodu zauważyłem białą kulę lecąca wolno na wysokości ok. 300m.  Kula leciała ne tej wysokości z prędkością ok. 1m/sek przez około minutę po czym gwałtownie zwiększyła wysokość.W tym momencie sięgnąłem po smartfon, wyszedłem z samochodu i zrobiłem 4 zdjęcia. Czwartego nie załączam, bo na nim nie widać obiektu który zniknął za chmurami. 

Artykułem interesują się

Poniżej lista Załogantów, których zainteresował ten artykuł. Możesz kliknąć na nazwę Załoganta, aby się z nim skontaktować.

Brak zainteresowanych Załogantów.

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 25 lipca 2019 | 22 lipca 2019 roku odszedł w stronę światła Marek Rymuszko. Twórca i pomysłodawca miesięcznika ‘Nieznany Świat’, który przebudził miliony ludzi ze snu i sprawił, że dostrzegli inny, nieznany świat. Ale odszedł przede wszystkim bliski mi człowiek, którego brak odczuwać będę do końca mojej ziemskiej wędrówki.

czytaj dalej

FILM FN

UFO NAD MŁAWĄ - 15 sierpnia 2019

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



25 sierpnia :: Dowód na to, że żyjemy w hologramie? Nauka dochodzi do coraz bardziej zaskakujących wniosków na temat natury naszej rzeczywistości. Czy jest możliwe, że świat to hologram?: viewtopic.php?f=33&t=5532
25 sierpnia :: Paradoks bilardowy - podróże w czasie Dyskusja na temat hipotez dotyczących podróży w czasie od trochę innej strony. Możliwe, czy nie? Oto jest pytanie: viewtopic.php?f=53&t=5626
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.