Dziś jest:
Czwartek, 24 września 2020

‘Obcy’ byli na Ziemi od samego jej początku. Ktoś, kto umie patrzeć na dzieła artystów i kronikarzy wie, że ich obecność była dostrzeżona i doceniona w ludzkich dziełach.
/Erich von Däniken/


#19 kwietnia 2015 OSTATNIA ROZMOWA Z ROBERTEM LESZCZYŃSKIM - wpis w Dzienniku Pokładowym w nocy z 1 na 2 kwietnia 2015

 Od wielu lat, jak pewnie wiecie, żyję z dziennikarstwa. W sumie praca jak każda inna, ma swoje zalety, ma także wady. O tych ostatnich pisać nie będę, ale wspomnę o jednej ogromnej zalecie – ten zawód sprawia, że zna się naprawdę tysiące ludzi, którzy są najwybitniejsi w swoich dziedzinach. Oglądając filmy, słuchając muzyki, czytając książki – bardzo często czyta się, słucha i ogląda swoich mniej lub bardziej dobrych znajomych, a czasami nawet przyjaciół. Dzięki temu, że jestem dziennikarzem, miałem okazję poznać Michaela Jacksona i Jana Pawła II, Eltona Johna i Dalajlamę, znam osobiście wszystkich polskich premierów, prezydentów, znanych profesorów czy reżyserów… dziwaczna profesja to dziennikarstwo – zawsze powtarzam to moim studentom, którzy chcą zostać dziennikarzami.

Oczywiście znam także znakomicie tzw. środowisko dziennikarskie. Roberta Leszczyńskiego znałem jeszcze z czasów, kiedy pracował w Gazecie Wyborczej. Prawdę mówiąc nie pamiętam okoliczności, w jakich go poznałem, ale w każdym razie była to luźna znajomość. Ot, miałem jego numer telefonu i wiedziałem tyle, że żyje, a raczej próbuje żyć z pisania jakichś książek. Jakich? Nie mam pojęcia.

Traf chciał, że Robert Leszczyński został zaproszony jako gość do programu, który prowadziłem w środę 25 marca 2015 roku późnym wieczorem. Program miał formułę bardzo luźną, razem z jeszcze jedną zaproszoną do niego osobą wspólnie komentowaliśmy przeróżne wydarzenia, które miały miejsce w danym dniu. Trochę polityki, trochę świata artystycznego – na luzie i z dystansem. Robert bardzo dobrze sprawdził się w tej roli, mówił dowcipnie i dobrze puentował, choć wyglądał bardzo źle. Nie będę opisywał, dlaczego jego wygląd tak mnie zaniepokoił, ale proszę mi wierzyć – to był ciężko chory człowiek. O dziwo na ekranie telewizora wszystko wydawało się „OK.”, ale w rzeczywistości miałem wrażenie, że… zresztą – to nie ma znaczenia.

W każdym razie po zakończeniu programu ok. 23.00 cała ekipa rozeszła się do domów, a ja przebierałem się – jak to my mówimy – w „cywilne ciuchy”, czyli zdejmowałem garnitur i zakładałem normalne ubranie. Robert Leszczyński chciał jeszcze chwilę ze mną pogadać, więc czekał przed pomieszczeniem, gdzie zwykle zmieniamy ubrania.

Po chwili zaczęliśmy rozmawiać. Pytałem go, co robi, z czego żyje, czy ma kontakt z tamtym czy owym. Ot, zwykła wymiana zdań ludzi pracujących w tej samej branży. Ku mojemu zaskoczeniu w pewnym momencie Robert Leszczyński złożył zaskakującą deklarację, która w rozmowie miała pokazać skalę czegoś, co opisywał. Czego? Już nie pamiętam. Powiedział coś takiego:

- Wiesz bracie, jak by to porównać… to jest taka bzdura, jakby wierzyć w życie pozagrobowe… no absurd do kwadratu!

Wiedziałem, że jest (a raczej był) tzw. absolutnym i wręcz wojującym ateistą, który wszelkie te „bajeczki o Bogu, aniołkach i duszach” wsadza do kosza i traktuje jako wynik „manipulacji przeklętych klechów i religijnych wariatów”. Znacie państwo taką postawę? Pewnie znacie! Bardzo modna w dzisiejszych czasach, uważana przez jej orędowników za „super-postępową i nowoczesną”.

Robert nie miał pojęcia, że ja kiedyś prowadziłem program Nautilus Radia Zet, a dzisiaj jestem prezesem Fundacji Nautilus. Moje wieloletnie wycieranie gumką mojego nazwiska z tzw. „spraw niewyjaśnionych” daje efekty i wiele osób nie ma pojęcia o tym, że mój prawdziwy świat jest na pokładzie okrętu Nautilus…

On był właśnie taką osobą. Słysząc jego słowa natychmiast uśmiechnąłem się ze zrozumieniem i udałem robiąc odpowiedni wyraz twarzy, że oczywiście się z nim zgadzam. Wierzyć w „Boga, duszę i życie pozagrobowe”? W czasach „niebieskiego lasera”, internetu i elektrowni atomowych?! Czysty absurd!

Oczywiście z tyłu głowy miałem taką myśl, że to naprawdę zadziwiające, że jest tyle ludzi nie ma pojęcia o sprawach, którymi zajmuję się od 25 lat i które są tak prawdziwe, jak tylko może być coś prawdziwe… Tymczasem ten zadufany w sobie świat „Iphonów i facebooka” dostrzega rzeczy nieistotne, a nie widzi rzeczy najważniejszych.

W każdym razie rozmawiało nam się bardzo miło. Na koniec wziąłem od niego aktualny numer komórki, życzyłem powodzenia w planowanym projekcie i obiecałem zadzwonić, aby ponownie zaprosić go do programu. Podaliśmy sobie ręce na „do widzenia”. Była to ostatnia moja rozmowa z nim w tym życiu. Dziś (1 kwietnia) dowiedziałem się, że nie żyje.

Dlaczego opisałem to spotkanie w „Dzienniku Pokładowym”? Otóż po tej rozmowie wracałem samochodem do mojego domu. Mieszkam po drugiej stronie Wisły, kilkanaście kilometrów od miejsca pracy. W czasie nocnej jazdy do domu nie mogłem odgonić od siebie jedną, nieznośną myśl, która prześladowała mnie aż do momentu, kiedy zmęczony pogrążyłem się we śnie już w domu. O czym myślałem?

No cóż… zastanawiałem się, jak tacy „super-mega-ateiści” zachowują się w momencie śmierci! Jak przyjmują to, co nagle widzą i czują, kiedy ich serce przestaje bić. Czy są zdumieni, że te wszystkie ateistyczne wizje okazały się bredniami? Czy cieszą się z tego, że „ich życie idzie dalej”? A może przeżywają rodzaj buntu, gdyż oni chcieli rozpłynąć się w nicości, a tymczasem widzą film ze swojego życia, pojawia się przy nich „On”, a potem nagle widzą tunel ze światłem na końcu? Jak go przyjmują? Jak się zachowują? Co myślą?!

Pokonywałem szybko kolejne odcinki pustych ulic (było w okolicach północy i Warszawa o tej porze jest prawie pusta) i cały czas myślałem o tym, że planeta Ziemia jest naprawdę komicznym miejscem, skoro tematy związane z „celem życia” czy „życiem po śmierci fizycznej” są przez przytłaczającą większość ludzi uważane za dziwactwa i żenujące bzdury, którymi zajmują się jedynie ludzie wymagający co najmniej leczenia psychiatrycznego… Nie mogłem powstrzymać się od mimowolnego uśmiechu. Bez żadnego kpiarstwa czy szyderstwa, ale naprawdę szczerego rozbawienia.

Nie zapomnę tego wieczoru. Nie zapomnę tej rozmowy. Wobec śmierci Roberta Leszczyńskiego tydzień później nabrała ona zupełnie innego, wręcz mistycznego wymiaru.

Baza FN, tekst zakończony o 0:16 (po północy), 2 kwietnia 2015

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Uwaga miłośnicy wpisów w Dzienniku Pokładowym! Jest nowy tekst, który każdy powinien przeczytać - MOJE SPOTKANIE Z KRZYSZTOFEM JACKOWSKIM JAK Z WIZJI JULIUSZA VERNE'A - wpis w Dzienniku Pokładowym 24 września 2020 [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wczoraj, 19:29 | Witam, Dzisiaj (23 września 2020 - przyp. FN) jakąś godzinę temu zaobserwowałem dziwny obiekt który posiadał około 5-6 świecących blisko siebie punktów, po zdjęciach wydaje się być koloru szarego oraz od czasu do czasu minimalnie sie przemieszczał raz w lewo raz w prawo ale ogólnie stał raczej nieruchomo. Obiekt ten początkowo sprawdziłem aplikacja Skymap czy to nie przypadkiem jakiś zbiór gwiazd. W pobliżu tego skupiska był Uran lecz w tym punkcie nie było żadnych odnośników. Następnie przeszedłem...

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 24 września 2020 | Moje przypadkowe spotkanie przed wieżowcem firmy (w której pracuję) z Krzysztofem Jackowskim było tak zdumiewające, że można je śmiało uznać za potwierdzenie tezy, którą od kilku lat jasnowidz głosi publicznie. Zgodnie z nią świat jest rodzajem gry komputerowej, którą ktoś stworzył i czasami delikatnie potrafi przestawiać figury na szachownicy tworząc coś, co ludzie uznają za nieprawdopodobny zbieg...

czytaj dalej

FILM FN

OBECNOŚĆ - dokument z Archiwum FN

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.