Dziś jest:
Piątek, 22 listopada 2024
Nasze położenie na tej Ziemi wygląda osobliwie, każdy z nas pojawia się mimowolnie i bez zaproszenia, na krótki pobyt bez uświadomionego celu. Nie mogę nadziwić się tej tajemnicy...
/Albert Einstein/
Zrozumiałem, jak bardzo mylił się Steven Hawking. Czytając jego najnowszą (i niestety ostatnią) książkę powoli dotarło do mnie, że archiwum i wiedza zgromadzona przez Fundację Nautilus są kluczem do wyjścia z impasu, w którym znalazła się fizyka teoretyczna.
Od lat fascynuje mnie tematyka budowy wszechświata. To niesłychane, że człowiek tylko i wyłącznie może poprzez obliczenia i skomplikowane wzory ustalić zachowania czarnych dziur czy prześledzić dokładnie degradację i upadek wielkich układów gwiazd. Oczywiście tutaj geniuszem wszechczasów jest Albert Einstein i jego poruszająca Teoria Względności, ale ja wiem coś, czego fizycy zajmujący się jego teorią nie wiedzą, czyli że był on kolejnym wcieleniem Izaaka Newtona i po prostu kontynuował jego dzieło. Ale to uwaga na marginesie.
Kiedyś skontaktowaliśmy się ze Stevenem Hawkingiem i chcieliśmy zaprosić go do Polski. Pamiętam bardzo dobrze korespondencję z tym wielkim fizykiem, choć było to we wczesnych latach 90-tych. Bardzo grzecznie odmówił ze względu na stan zdrowia, ale zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań. Gdzieś w Bazie FN wśród tysięcy skryptów i teczek jest także wydruk tych e-maili. Na pytanie „czy wierzy w to, że przybywają na Ziemię obce cywilizacje” odpowiedział, że nie, gdyż prędkość światła jest nieprzekraczalna we wszechświecie, a bardziej się skłania do tego, że odwiedzają nas „podróżnicy w czasie”.
Potem jego poglądy się zmieniały. Przeczytałem właśnie jego ostatnią książkę wydaną tuż przed jego śmiercią, czyli „Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania”.
Próbuje w niej odpowiedzieć na te same pytania, na które ja sam od lat szukałem odpowiedzi. Piszę z premedytacją „szukałem”, gdyż na wiele z nich po prostu te odpowiedzi znalazłem. Pytania typu „czy istnieją obce cywilizacje”, „czy istnieje życie po śmierci” lub „czy istnieje Bóg” mają odpowiedzi dla mnie oczywiste i pozostają poza sporem. Tymczasem Steven Hawking – ku mojemu bezgranicznemu rozczarowaniu – wypisuje zupełne bzdury. I naprawdę słowo „bzdury” nie jest w tej sytuacji obraźliwe, lecz po prostu opisuje stan rzeczy. Ten wielki fizyk czerpał wiedzę jedynie z tego, co mógł przeczytać w internecie lub w książkach. Przykuty do inwalidzkiego wózka nie miał szans wyruszyć w poszukiwania drogą, którą ja wyruszyłem. Zamiast opierać się na wiedzy innych – samemu dotknąć, sprawdzić, zweryfikować i dopiero wtedy wyciągnąć wnioski, jaka jest prawda.
Tymczasem z rozbawieniem czytałem, jak to Steven Hawking wyśmiewa oczywisty dla mnie fakt, że na Ziemię przylatują pojazdy z obcymi załogami na pokładach. Kpi także z ludzi, którzy wierzą, że „po życiu ciała materialnego” jest coś więcej, a tymczasem jego zdaniem jest całkowita pustka. Po prostu nic.
Potem przychodzi temat „Bóg” i znowu Hawking wypisuje farmazony o tym, jak to fizyka teoretyczna „Boga” nie potrzebuje, a istoty złożone z pustki (atomy są tak naprawdę jedną wielką pustką) bez problemu są w stanie myśleć i powiedzieć „być albo nie być”. Dodam jeszcze, że gdzieś tam z tyłu głowy czytając jego przemyślenia o tym, jak to „Boga nie ma”, czułem jego ogromny żal spowodowany tym, że on całe życie spędził cierpiąc na tak dolegliwe kalectwo, jak stwardnienie zanikowe boczne. Miał żal do Boga, więc pod koniec życia zaczął go zwalczać. Tymczasem wiedza duchowa i uznanie reinkarnacji jako oczywistego prawa przyrody pozwoliłoby mu zrozumieć, dlaczego spotkało go to, co go spotkało.
Książkę mimo wszystko oczywiście polecam, bo jako wielki miłośnik jego pierwszej i najsłynniejszej „Krótkiej historii czasu” wybaczam mu wszystkie błędne wnioski, do których doszedł pod koniec życia. A opatrzność błogosławię za to, że pozwoliła mi dzięki Fundacji Nautilus zweryfikować je i poznać prawdę o naszym świecie.
Na koniec tego krótkiego eseju o wielkim Hawkingu przyznam się do jeszcze jednej mojej słabości – bardzo lubię oglądać wykłady fizyków teoretyków, które są zamieszczane na youtube. Mając moją wiedzą o tym, co na temat budowy atomu czy wszechświata mówią obce cywilizacje mogę oglądać je z zupełnie niesłychanej perspektywy, która daje nie tylko komfort, ale czasami także przynosi ogromne rozbawienie.
Fizycy bowiem w żaden sposób nie przełamią bariery tajemnicy ciemnej materii czy tzw. Wielkiego Wybuchu, a także budowy atomu, jeśli nie uznają istnienia boskiej energii, która jest wszystkim, wszystko stworzyła i spaja w całość. Im cały czas rachunki się nie zgadzają, a ludzi mówiących o „boskiej cząstce” we wszechrzeczy nazywają… mniejsza z tym jak, ale w każdym razie trochę pogardliwie. Ale kto wie – może kiedyś będzie taki moment, kiedy w sprawach poruszanych przez fizyków teoretycznych będziemy mogli przedstawić swoje stanowisko także my – ludzie budujący pogląd na świat na podstawie tysięcy relacji i materiałów zebranych przez kilkadziesiąt lat także związanych z tak wyśmiewanym przez nich tematem jak chociażby UFO. Myślę, że ten moment będzie dla nas bardzo zabawny, a dla nich bardzo ciekawy. Dlaczego? Bo wreszcie wszystkie elementy układanki zaczną im do siebie pasować.
Baza FN, 20 lutego 2019
/poniżej jedna z bardzo ciekawych debat w Centrum Nauki Kopernik – polecam zwłaszcza wysłuchanie pierwszych wypowiedzi prelegentów, gdyż dotykają oni w wielu punktach pytań, na które odpowiedzi my od dawna posiadamy i o których piszemy w serwisie FN… / ;)
Wejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
EMILCIN - materiał archiwalny
Archiwalne audycje FN
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie