Dziś jest:
Środa, 26 stycznia 2022

[...] po lewej stronie od samolotu zobaczyłem ten niezidentyfikowany obiekt. Był ogromny. Wlatywały do niego mniejsze obiekty. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę!
/Brazylijski pilot Haraldo Westendorf o swoim spotkaniu z UFO 5 listopada 1996 roku/


#5 lipca 2011 Historia spotkania UFO ze Zdanów to ponad 50 godzin nagrań wideo i siedemset stron dokumentacji...

Kiedy mam okazję za granicą prezentować zdjęcia UFO ze Zdanów zawsze podkreślam, że zdjęcia są jedynie częścią tej historii. I to wcale nie tą najciekawszą. Dla mnie Zdany to kilka lat badania jednego, wydawałoby się drobnego incydentu, jakieś ciągłe spotkania z dziennikarzami Faktu (których z trudem znajdowałem potem w zupełnie innych redakcjach, a nierzadko także w innych częściach Polski), sprawdzania nawet najdrobniejszych elementów tej historii. W Stanach Zjednoczonych nasi amerykańscy koledzy byli poruszeni moją opowieścią o tym, jak głównych świadków i uczestników obserwacji UFO nękaliśmy ciągłymi wizytami przez pięć lat!

Istotnie w tej sprawie przekroczyliśmy (dla dobra tej historii) delikatne bariery czysto ludzkie, gdyż uczestnicy tego incydentu po kilku latach naszych wizyt mieli nas już serdecznie dość, a jednak nigdy nawet w najmniejszych stopniu nie podważyli tego, co przeżyli i widzieli, a przecież mogli to uczynić setki razy. To jeden z tych elementów, który wynosi tę historię na takie wyżyny prawdziwości, że w zasadzie na pytanie „która historia obserwacji UFO jest waszym zdaniem najbardziej udowodniona” bez chwili wahania każdy z nas odpowie: Zdany!

Wiele pism na świecie zajmujących się UFO poprosiło mnie o napisanie artykułów na temat tej historii i właśnie zaczęły się one ukazywać (oto przykład z magazynu o UFO wydawanego w Wielkiej Brytanii).

 

 

 Podczas rozmów z wydawcami czy w ogóle z ludźmi zajmującymi się UFO na świecie zauważyłem, że rzadko kiedy decydują się oni na prowadzenie jednej sprawy przez wiele lat. Jadą na miejsce, spisują, nagrywają, publikują i uważają sprawę za zakończoną i opisaną.

 Tymczasem sprawa Zdanów pokazała, że dopiero po trzech, pięciu latach można poznać istotne szczegóły, które pokazują prawdziwy wymiar tamtych wydarzeń. Oczywiście zawsze wiąże się to z ogromnymi nakładami, wymaga czasu i cierpliwości, ale tego typu działanie jest tego warte. Kiedy w Roswell słuchałem opowieści o tym, jak często świadkowie nie chcą ujawniać swoich danych osobowych i jak bardzo to odbija się na wiarygodności historii zwróciłem moim kolegom uwagę, że popełniają błąd, który także wcześniej popełniałem sam. Na czym on polega? Na absurdalnej próbie przekonania „wszystkich” i udowodnienia za wszelką cenę całemu światu, że „to czy tamto wydarzenie było prawdziwe”. Tymczasem ja od wielu lat nie chcę ani niczego udowadniać, ani nikogo przekonywać. Moja postawa uległa całkowitej zmianie po tym, jak dostrzegłem bezsens takiej strategii. Zawsze bowiem będzie grupa ludzi, którzy wyznają zasadę „nie i już”. Nie przekonają ich ani relacje świadków, ani zebrane relacje najbliższej rodziny świadków, wieloletnie śledztwo czy cokolwiek innego. Wchodzą tu inne, pozamerytoryczne czynniki jak zawiść, zazdrość, przekora czy zwykła głupota. W Roswell tłumaczyłem im, że jedynym sposobem jest skoncentrowaniu się na tym, aby samego siebie przekonać do tego, czy zdjęcia czy historia jest prawdziwa czy też nie. I całkowicie machnąć ręką na opinie ludzi, którzy „negują” nie mając o sprawie zielonego pojęcia. Myślę, że moje rozumowanie spotkało się podczas tego pamiętnego spotkania w Roswell ze zrozumieniem, gdyż widzę zmianę w materiałach, które dostaję z USA. Przekonywanie ludzi nie ma sensu. Szkoda czasu i energii. To, co robimy, czego szukamy, co badamy - to wszystko robimy dla siebie, bo to my szukamy odpowiedzi na pytania, a nie jacyś "ludzie". To mała subtelna różnica w podejściu do materii zjawisk niewyjaśnionych, ale - możecie mi wierzyć - bardzo istotna.

Lipiec to miesiąc, kiedy trwa przebudowa Bazy FN i dostosowanie jej do projektu „Otwarte Niebo”. Zakupiliśmy teraz nową kamerę z układem silników, które można obsługiwać z komputera. Kupujemy także nowe wyposażenie do Bazy, co niestety oznacza kolejne wydatki… Baza w nowej odsłonie będzie gotowa już na początku sierpnia. Na razie zakończył się remont naszego pojazdu i jest on już gotowy do sierpniowej wyprawy. Tym razem chcemy odwiedzić kilka miejsc na Mazurach, a część podróży odbędziemy… na pokładzie wynajętego yachtu.

Ostatnie trzy tygodnie niestety upłynęły nam na zajęciach zawodowych i rodzinnych, ale na szczęście już najgorsze mamy za sobą. Okręt Nautilus wymaga dużych ilości „paliwa”, które zdobywamy na innych polach, niż „zjawiska niewyjaśnione”. To kolejne wspaniałe odkrycie i sposób na badanie tych zjawisk, które także spotkało się ze zrozumieniem u naszych zachodnich kolegów. Okazuje się, że pewne rzeczy są takie same na całym świecie.

TEKST DZIENNIKA POKŁADOWEGO NA FORUM FN - kliknij na link

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

[...] Droga Fundacjo, chciałbym zwrócić uwagę na informację o ćwiczeniach rosyjskiej marynarki na różnych akwenach... Krzysztof Jackowski wspominał podczas którejś ze swoich wizji online, że widzi dużo statków chyba na Morzu Śródziemnym. Że one 'nic nie będą robiły' i że to będzie demonstracja siły, czy coś takiego. Nie pamiętam, kiedy dokładnie była robiona ta wizja, ale pamiętam, że Jackowski mówił coś o statkach, które 'nic nie będą robiły'. Może ta wizja właśnie zaczyna sprawdzać się na naszych...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Pon, 10 sty 2022 04:17 | Witam 19:30 Szydłowiec koło Radomia zauważyłem koło 10 obiektow które skupiały sie koło księżyca poźniej 3 z nich poruszały sie w kwadratach tak jakby skanowały obszary podczas gdy inne obiekty zastygły w miejscu udajac gwiazdy,gdy te 3 obiekty skonczyły wszystkie na raz kierowały się razem na Radom,cała obserwacja trwała ponad 30 min

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 23 stycznia 2022 | Śmierć Lecha Chacińskiego zamyka ważną epokę w dziejach badania UFO w Polsce, także Fundacji Nautilus. To był człowiek, na którym zawsze mogłem polegać. Nie bał się zabierać głosu w sprawie tego, co przeżył. Wiadomość o jego odejściu przyjąłem ze smutkiem. Zrozumiałem, że pustki powstałej po jego odejściu nie da się niczym wypełnić.

czytaj dalej

FILM FN

Piosenka ta nosi tytuł ナニヤドヤラ co wymawia się Na-Ni-Ja-Do-Ja-Ra. Sylaby odpowiadają japońskim znakom fonetycznego alfabetu zwanego “katakana”. Na-Ni-Ja znaczy “jestem synem TJehooby”

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.