Dziś jest:
Czwartek, 9 lipca 2020

Istnienie obiektów UFO jest dla mnie równie oczywiste jak istnienie samolotów. Paul Hellyer, były Minister Obrony Kanady

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Czy Leh w Tybecie mógł być starożytną Słowiańską Fortpocztą?
Wt, 27 sie 2019 09:40 | komentarze: 3 czytany: 2854x

Największą bolączką współczesnej nauki o czym pisałem już w moich publikacjach jest to, że wszystkie prawie dziedziny poszczególnych dyscyplin naukowych posiadają ramy stworzone wiele lat temu i przekroczenie tych ram dla młodych zdolnych naukowców czasem wiąże się z końcem ich kariery. Głównymi ograniczeniami są nazwiska twórców ram, ich pochodzenie czy też polityczne podejście do nowych teorii. Nadto panuje nad tym wszystkim niepodzielnie teza –Jeżeli dowody nie pasują do teorii to tym gorzej dla dowodów.

Tak właśnie jest odkrywana m.in. na nowo powoli historia Słowian, a nadal w Polsce mamy nazwy ulic imieniem zagorzałych niszczycieli naszej kultury i historii jak np. ulice Lelewela i wielu innych. Tak też jest przemilczane to, że mieliśmy dwa chrzty Polski (w obrządku słowiańskim 874 roku i oczywiście rzymskim w 966 roku), nadto przemilczana jest historia Państwa Lechickiego, państwa opartego na demokratycznych wyborach władców. Pomimo niszczenia przez Kościół dokumentów i dowodów w początkowej fazie chrystianizacji.

Dokumenty starożytne zachowały się nie tylko w innych krajach jak np. w Starożytnej Persji jak również kronik rosyjskich, niemieckich , francuskich, hiszpańskich ale i w naszych kronikach, jak kronika arcybiskupa Prokosza z X wieku, czy też Cholewy, Kadłubka a także Bogufała jak również zachowanych starożytnych map. Przemilczane są badania genetyczne. Odkrycie przez genetyków polskiej haplogrupy R1a1a7 męskiego chromosomu Y- DNA, potwierdziło, że żyjemy nieprzerwanie na naszych rdzennych terenach od przeszło 10 700 lat. Mało tego ta właśnie haplogrupa jest obecna do tej pory w 51% populacji w Polsce. Dzięki badaniom genetycznym prześledzono wędrówki Prasłowian na przestrzeni kilku tysięcy lat od Europy do Indii i powrotem.

Badania wykazały, że tę haplogrupę posiada ogromny odsetek ludzi w północnych Indiach, W szczególności posiada go wyższa kasta w tym wielu Braminów. Genotyp oparty o  wspólną haplogrupę R1a, czy później R1a1 dotyczy Ariów, którzy są bezpośrednimi przodkami Słowian, Irańczyków i  Indów. Ale w sumie nie o tym chciałbym pisać, te informacje są ogólnodostępne w Internecie. Jest jednak faktem, że w trakcie wędrówki Ariowie podzielili się na dwie grupy: irańską, która przybyła do dzisiejszego Iranu i indyjską, która powędrowała do Indii. W okresie od XIX do XIV wieku p.n.e. rozprzestrzenili się na terenie doliny Indusu, wypierając z niej inne ludy – prawdopodobnie Drawidów. W późniejszym okresie zasiedlili cały Półwysep Indyjski, dziś są uważani za przodków większości Hindusów.


Indusi przechowali najwierniej starożytną lechicką Wiedzę – czyli Wedy, są więc potomkami wyjątkowymi.
Zresztą jest niezwykłe podobieństwo pomiędzy wieloma słowami starosłowiańskimi a sanskrytem. Możemy więc uważać hinduskie Wedy za wspólne dziedzictwo !  Obszary  gdzie Wedy powstały są również bardzo wypełnione haplogrupą R1a. Dowodzi to wspólnoty genetyki od Łaby po Ganges. 


Przełom wrzesnia i listopada 2017 i 2018 spędzałem w Indiach a w zasadzie w najdalszej północnej części tego subkontynentu  - w Śrinagarze i Leh - Ladakh tj Prowincji Jammu i Kaszmir. Tak jak Śrinagar przyciąga z uwagi na Jezusa czyli Grób Issy tak po przejechaniu górzystą drogą przez Kargill znajdujemy się w Tybecie w Ladakh w pięknie położonym na wysokości ponad 3500 m.n.p.m mieście Leh, gdzie przysłowiowo dech zapiera z powodu nie tylko rozrzedzonego powietrza, ale w szczególności z powodu piękna i surowości tych terenów.


Niegdyś Leh był ważnym miejscem, gdzie krzyżowały się drogi kupców z Kaszmiru, Tybetu, Indii a także Chin.
Początkowo Leh nazywał się Sle albo Gle, ale po przyjeździe morawskich misjonarzy, (którzy jak wytłumaczono woleli niemiecką ortografię?), nazwa została zmieniona na Leh. Ale czy tak było naprawdę, czy przypadkiem misjonarze nie natrafili na jakieś wskazówki. Warto w tym miejscu opisać kim byli morawscy misjonarze. Otóż Geneza Kościoła Braci Morawskich sięga XVII wieku, gdy w Czechach husyci, ewangelicy i anabaptyści będąc prześladowanymi zaczęli emigrować do krajów protestanckich. Potomkowie owych wygnańców osiedlili się na Łużycach Górnych, gdzie założyli w latach 1722-1727 osadę Straż Pańska (Herrnhut). Dała ona początek wspólnocie religijnej utrzymującej doktrynalną więź z polską prowincją Jednoty Braci Czeskich. Opiekę nad nimi sprawował saksoński arystokrata Nikolaus von Zinzendorf, który dał im siedzibę w swoim majątku k. Budziszyna na Łużycach za zgodą biskupa Daniela Ernesta Jabłońskiego, ostatniego biskupa Jednoty Braci Czeskich. Później dołączył do niego Dawid Nitschann, który został w 1735 roku ordynowany na biskupa przez Jabłońskiego.W 1749 roku nowo powstały Kościół przyjął konfesję ewangelicko-augsburską Po powstaniu wspólnoty w Herrnhut, w niedługim czasie bracia morawscy rozpoczęli na szeroką skalę akcję misyjną w: Azji, Afryce i Ameryce Północnej. Obecnie członkowie tej wspólnoty działają głównie w Niemczech, USA, Australii, Holandii, Szwajcarii, Słowacji i Czechach (łącznie ponad 500 tys. osób). Bracia morawscy jako pierwsi z protestantów podjęli w XVIII w. działalność misyjną.


Miasto Leh było kiedyś, moim zdaniem, przedpolem ogromnego terenu zamieszkałego przez wędrujące ludy Lechitów od Europy po Indie. Było strażnicą graniczną z Tybetem i Himalajami. Niedaleko, ale warto o tym wspomnieć, już na terenach obecnego Pakistanu żyje lud Hunzów.  Hunzowie nie tylko z wyglądu przypominają i wyglądają jak Słowianie, ale mają taką sama haplogrupę krwi tj R1A1  jak Polacy. Na pewno Bracia morawscy mieli z nimi kontakt.
Zresztą jest niezwykłe podobieństwo pomiędzy wieloma słowami starosłowiańskimi a sanskrytem. Możemy więc uważać hinduskie Wedy za wspólne dziedzictwo !  Obszary  gdzie Wedy powstały są również bardzo wypełnione haplogrupą R1a. Dowodzi to wspólnoty genetyki od Łaby po Ganges. 


Pytanie brzmi – Dlaczego Bracia morawscy zmienili nazwę tej miejscowości w Tybecie na Leh i czy przypadkiem nie przywrócili najstarszą nazwę tego miejsca ? Moim zdaniem tak. Wiadomo, że byli ludźmi światłymi i wykształconymi. Zresztą jak można przeczytać w wielu materiałach źródłowych - obszarem pracy Morawian było szeroko rozumiane szerzenie oświaty. Tego rodzaju działalność była najsilniej zakorzeniona w tradycji Kościoła Morawskiego. W całej swej historii, na każdym z miejsc osiedleń, Morawianie zajmowali się kształceniem. Od początku swej działalności misyjnej na pograniczu indyjsko-tybetańskim Bracia wprowadzili zwyczaj, że praca oświatowa nie musi być łączona z szerzeniem chrześcijaństwa – czy na przykład : dyskusje Braci z buddyjskimi mnichami,wielokrotnie kończyły się jednakową konkluzją tych ostatnich:"wasza nauka jest dobra, macie swoich wielkich świętych, ale dróg do Prawdy jest wiele.

Dlaczego mamy uznać, że tylko wasza jest słuszna? .Bracia opisywali także przypadki, w których mnisi buddyjscy po poważnych, wieloletnich studiach nad Nowym Testamentem stwierdzali, że Jezus jest wielkim świętym i inkarnacją Padmasambhawy. Tak więc obecna na obszarze misyjnym tradycja wielokulturowości może być postrzegana jako kontekst niesprzyjający ewangelizacyjne pracy Morawian. (za Rafał Beszterda, Lud,t.85,2001). Na pewno jednak Bracia, moim zdaniem, dotarli do jakichś starych podań i dokumentów, chociaż teren ten był zdewastowany przez wojska kaszmirskie a Pałac Potala w tym czasie zniszczony.  Pałac był siedzibą rodziny królewskiej do 1834 roku. Wtedy to został zniszczony w czasie najazdu ludu Dogra, a rodzina królewska przeniosła się do miejscowości Stok, zresztą zamieszkuje tam do tej pory. Morawianie poruszali się po wszystkich okolicznych miejscowościach bez przeszkód, zresztą pierwsze wiele lat poświęcili na naukę języka tybetańskiego, kontakty z miejscową wpływową wyższą kastą i ludem oraz tłumaczenie na miejscowy język Pisma Świętego aby w ten sposób przekonać do nowej wiary. Chcieli się dostać do Lhasy w Tybecie, lecz niestety nie uzyskali zgody władz Tybetu. Przetłumaczyli jednak Biblię na język tybetański w roku 1881 dzięki uzdolnieniom lingwistycznym brata Heinricha Augusta Jäschke.


Nazwa Leh kojarzy nam się z Lechitami czyli z  naszymi przodkami. Wydaje mi się, że wśród Braci misjonarzy musieli być też Polacy, skoro wspólnota ta była związana z polską prowincją Jednoty Braci Czeskich. Bracia przebywali na tych terenach w Tybecie, kiedy nie istniała w Europie państwowość polska, ale historia potęgi polskiej była znana, nauczana i przekazywana z ojca na syna. Musieli przekonać do zmiany nazwy miasta króla mieszkającego w Stok, jego rodzinę, dostojników, tutejszą elitę, mnichów buddyjskich jak również maharadżę Kaszmiru gdyż rejon ten w  roku 1842 przyłączono do dogryjskiego stanu Jammu i Kaszmir, natomiast Bracia morawscy pojawili się tam znacznie później. To nie była prosta sprawa, dlatego moim zdaniem wszystko przemawia za tym że nazwa miasta została przywrócona. Niestety w tutejszym  Muzeum nie natrafiłem na żadne dokumenty z tego okresu, może tak jak dokumenty na temat Issy będące w pobliskim klasztorze w Himis ( o czym pisałem w NŚ nr 5/2018 – Roza Bal : śladami Issy – Jezusa-  w Kaszmirze i Himalajach)  są obecnie skrywane przed poszukiwaczami prawdy w innych bibliotekach klasztorów buddyjskich?


Jeszcze jedna ważna sprawa od pewnego czasu próbuje poruszyć pewien temat, a mianowicie sprawę narodów słowiańskich przed tzw chrystianizacją i dokumentów na ten temat w archiwach watykańskich.
Wiem ze takie dokumenty istnieją, ale jest problem z uzyskaniem zgody na dostęp do nich i ich zbadanie.
Historia Polski od wielu wieków była zakłamywana i zamazywana m.in. przez Kościół, jak i naszych władców posłusznych tak Watykanowi, jak i obcym, a także przez okupantów w dobie rozbiorów.
Dlatego tez, należałoby zacząć działać i nagłaśniać te sprawę, w szczególności w dobie nowych badan genetycznych, historycznych i archeologicznych, poprzez wywarcie nacisku aby zostały udostępnione wszelkie dokumenty i zabytki dotyczące przedchrześcijańskiej Polski czyli Lechii i innych ziem słowiańskich a mieszczące się w archiwach watykańskich. Moim zdaniem prawdopodobnie są zachowane w archiwach watykańskich księgi słowiańskie  (m.in. księgi wed słowiańskich), których wiele zostało zniszczonych i spalonych w okresie od 992 do 1025 roku o czym wspominał Długosz. Powinniśmy upominać się o swoje dziedzictwo dopóki jeszcze stanowimy Naród Polski - Naród Słowiański. 

Autor: Andrzej Kotowiecki

Wadowice, 2019-08-11

/poniżej zdjęcia przysłane przez autora/











[...]

Witam serdecznie, po przeczytaniu artykułu "Czy Leh w Tybecie mógł być starożytną Słowiańską Fortpocztą?" przypomniałem sobie legendę o Lechu, Czechu i Rusie. Zastanawiam się, czy przypadkiem nie były to postacie historyczne wysłane z misją cywilizacji terenów środkowej Europy? Może pochodzili z Indii? Jednego jestem pewien, że przed chrześcijaństwem na tych ziemiach była kultura być może ma wyższym poziomie niż rzymska, czy grecka. Już kiedyś zastanawiałem się dlaczego Imperium Rzymskie nie podbiło naszych ziem. Wystarczy spojrzeć na mapę imperium. Podbijali dookoła, ale nasze ziemie nie. Za to były organizowane wyprawy po bursztyn. Bardzo cenna sprawa w tamtych czasach,więc powód do podbicia by się znalazł. Dlaczego niewiele zostało z tamtych czasów? Dlatego, że dowody na to przez lata usuwano. Swoją drogą budowle drewniane nie są tak trwałe jak kamienne.

Co myślicie o tej teorii? Teorii Lecha, Czecha i Rusa?

Serdecznie pozdrawiam załogę :)

[dane do wiad. FN]



Komentarze (3)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Pon, 26 sie 2019 15:19 | ocena: + 4

Rimobul | Załogant

Pisałem tu o tym już kilka razy. Mam dwóch przyjaciół. Obaj są typowymi, polskimi katolikami. Tj. jednego określam mianem fundamentalisty katolickiego a drugiego prymitywnym "katolem". Obaj są w obszarze "nieznanego" ignorantami. Jeden reaguje na te kwestie typowym głupkowatym uśmieszkiem a drugi jest gotów odprawiać nade mną egzorcyzmy:) ale nic to, jak powiedział Jerzy Michał Wołodyjowski do swojej Basieńki. Najśmieszniejsze jednak jest to, że chrześcijaństwo dla Polaków jako Słowian jest czymś absolutnie obcym kulturowo. Mówię to swoim przyjaciołom o tym, a oni na mnie patrzą jakbym ojca i matkę zabił. Piana i stek głupstw jakie wtedy wygadują nie da się nawet powtórzyć. Nawet nie próbuję polemizować wtedy bo w sumie łatwiej byłoby mi przekonać ścianę by się przesunęła w inne miejsce aniżeli użyć jakichkolwiek racjonalnych argumentów by zmienić ich pogląd. Choć w ułamku procenta. Pisało wielu o tym myślicieli i pisarzy, że dogmaty są nienaruszalne. Nic w sumie dodać, nic ująć. Bob Moonroe twórca tryptyku o OBE na podstawie własnych doświadczeń pisał, że najtrudniej było mu samemu przed sobą uwierzyć w fakt wyjścia z ciała. Odbiegam od tematu, wiem i przepraszam. Ale pisze o tym by dać wyraz mentalnej ścianie betonu jaka nas ogranicza. Wspomniany Moonroe pisze w swojej książce, że zaczął podejrzewać się o chorobę psychiczną albo guz mózgu. Dopiero szczegółowe badania wykazały, że jest zdrowy fizycznie i dlatego zaczął na całe zjawisko OBE patrzeć z innego punktu widzenia. Wracając do meritum. Otóż gdy rozmawiać mi przyjedzie z jednym z dwóch moich przyjaciół o naszej historii i pochodzeniu słowiańszczyzny a oni tak reagują mówię im: NIECH BĘDZIE POCHWALONY WASZ PAN, JEZUS CHRYSTUS I MARYJA DO PEWNEGO MOMENTU DZIEWICA. Wtedy jest dopiero ubaw po pachy:) i pada oczywiste "dlaczego do pewnego momentu?!". Odpowiadam, że przecież metoda in vitro jest dziś możliwa, więc i wtedy była (cóż taki drobiazg dla Boga) ale "rozwiązanie" nastąpiło jednak klasyczną drogą toteż nie ma mowy już o zachowanej błonie dziewiczej Matki Syna Bożego, prawda?!:) Wtedy jest dopiero wesoło. Paradoks główny polega na tym, iż ludzie o takich poglądach jakich tu napisałem w ogóle nie biorą pod uwagę co było "przed" tj. w kretyńsko nazwanych czasach pogańskich. Dlaczego pogańskich? No cóż, bo dopiero po akcie chrztu dopiero nastąpiła Łaska Boża. Co prawda z ową "Łaską" jest coś ewidentnie nie tak patrząc naokoło nas, niemniej dla "jedynie słusznej wiary" tj. jedynie słusznej drogi nie ma innej alternatywy, a ten co głosi inaczej SZATANEM JENO i SŁUGĄ BESTII! Heh:) Tyle w na dziś. pozdrawiam serdecznie ze Szczecina:)
PS. z góry przepraszam jeśli kogoś uraziłem bo nie jest to moim celem, wyraziłem tu jedynie swoje poglądy i nic ponad... raz jeszcze pozdrawiam:)

Rozwiń odpowiedzi (2)

Pon, 26 sie 2019 16:14 | ocena: + 2

magdakowalska48 | Załogant

@Rimobul, beton nalezy kruszyc

Pon, 26 sie 2019 20:32 | ocena: + 1

Jolaos | Załogant

@Rimobul, też się ubawiłem po pachy.
Bo masz rację w 100% w tym co napisałeś , he he - z tym dziewictwem zwłaszcza )
też Cię pozdrawiam serdecznie ze Szczecina .

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Brazylijski prezydent Jair Bolsonaro poinformował, że został przebadany pod kątem koronawirusa. Test dał pozytywny wynik. Wcześniej Bolsonaro lekceważąco wypowiadał się na temat epidemii, a do niedawna nawet nie nosił maseczki. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 30 cze 2020 07:04 | Witam, Czy zgłosił się może do Was ktoś kto dokonał 'jakiejś' obserwacji z powiatu cieszyńskiego w nocy 27 na 28 czerwca (noc z soboty na niedziele)?Np. z gminy Brenna, bądź dalej Ustroń, Skoczów albo sam Cieszyn etc.? Albo i Bielsko-Biała? Jeśli można oczywiście prosić. Niekoniecznie spodziewam się twierdzącej odpowiedzi, ale... nie zaszkodzi zapytać, prawda? Takiej obserwacji mógł ktoś dokonać gdzieś w godzinach pomiędzy 22:50 a 00:20Nie miałem przy sobie zegarka, więc nie potrafię ...

Dziennik Pokładowy

Niedziela, 3 maja 2020 | Miałem zabawne spotkanie z moim wiernym słuchaczem sprzed lat. Wtedy młodym chłopakiem, a dziś poważnym panem z rodziną, dziećmi i siwiejącymi skroniami. Dopiero patrząc na niego zobaczyłem dyskretny urok upływu czasu, który dotyczy przecież każdego z nas. Zadał mi ciekawe pytanie... Panie Robercie, jak można utrzymać pasję przez tyle lat? Przecież reszta pasjonatów panu podobnych dawno odpadła od...

czytaj dalej

FILM FN

UFO - ten fenomen z roku na rok staje się coraz bardziej rzeczywisty

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.