Dziś jest:
Niedziela, 30 sierpnia 2026

Ażeby po nas zostały jedynie ślady na piasku i kręgi na wodzie.
/Leopold Staff/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz

Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie



„Zielona dama” w zamku króla Karola III. Ta legenda żyje od pokoleń
Pt, 28 sie 2026 21:18 | komentarze: brak czytany: 149x

Zamek Mey na północy Szkocji od lat przyciąga uwagę nie tylko swoją historią, ale też tajemniczą legendą. Według miejscowych opowieści na najwyższym piętrze budynku ma pojawiać się „Zielona Dama” - kobieca postać, z którą wiąże się tragiczne zdarzenie sprzed wielu lat.Od dawna pracownicy i turyści opowiadają o dziwnych zdarzeniach w tej części zamku. Niektórzy mówią o nagłym poczuciu czyjejś .......

czytaj dalej

Zamek Mey na północy Szkocji od lat przyciąga uwagę nie tylko swoją historią, ale też tajemniczą legendą. Według miejscowych opowieści na najwyższym piętrze budynku ma pojawiać się „Zielona Dama” - kobieca postać, z którą wiąże się tragiczne zdarzenie sprzed wielu lat.

Od dawna pracownicy i turyści opowiadają o dziwnych zdarzeniach w tej części zamku. Niektórzy mówią o nagłym poczuciu czyjejś obecności, inni o światłach gasnących bez wyraźnego powodu. Z czasem tę historię zaczęto łączyć z Lady Fanny Sinclair, którą miejscowa legenda wiąże z rodziną hrabiów Caithness. Według miejscowych przekazów tragedia miała rozegrać się w drugiej połowie XIX wieku.

Jedna z wersji opowieści mówi, że Lady Fanny zakochała się w stajennym. Jej ojciec miał nie zgodzić się na ten związek i kazać młodemu mężczyźnie opuścić posiadłość. Lady Fanny miała później długo czekać na jego powrót przy oknie swojej sypialni. Ukochany jednak nie wrócił. Według legendy kobieta, pogrążona w rozpaczy, rzuciła się z okna. Istnieje też druga wersja tej historii. Według niej zakochani próbowali razem uciec, ale zostali zatrzymani. Lady Fanny miała wtedy zostać zamknięta w pokoju na piętrze zamku. Później miała wyskoczyć z okna i zginąć.

To właśnie najwyższa część zamku jest dziś najmocniej kojarzona z legendą o „Zielonej Damie”. Według przekazywanych relacji część pracowników niechętnie przebywa tam samotnie. Dodatkową ciekawość budzi jedno z okien na piętrze. Od dawna jest ono zamurowane i stało się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów całej opowieści.

Przekaz o „Zielonej Damie” przetrwał przez kolejne pokolenia i do dziś należy do najbardziej znanych tajemnic związanych z Mey.

Sama posiadłość ma również długie związki z brytyjską rodziną królewską. W 1952 roku kupiła ją królowa Elżbieta, Królowa Matka, która bardzo polubiła to miejsce i regularnie tam wracała. Dziś tradycję letnich pobytów kontynuuje król Karol III. 

Zamek położony jest blisko morza. Z jego okien można zobaczyć Orkady, czyli wyspy leżące jeszcze dalej na północ. Budowla powstała w XVI wieku i przez długi czas należała do rodu Sinclairów. Mey stoi w spokojnym i dość odludnym miejscu. Wokół rozciągają się otwarte tereny, morze i surowy szkocki krajobraz. Do dziś zachowały się grube kamienne mury i charakterystyczny wygląd dawnej szkockiej warowni. Położenie, historia i lokalne legendy sprawiają, że zamek ma wyjątkowy klimat.

 

 


źródło: castleofmey.org.uk, royalcentral.co.uk



zwiń tekst

Wyjątkowe zjawisko nad Polską. Warto spojrzeć w niebo
Czw, 27 sie 2026 15:27 | komentarze: brak czytany: 177x

W piątek 28 sierpnia nad ranem mieszkańcy Polski będą mogli zobaczyć częściowe zaćmienie Księżyca. Zjawisko zacznie być dobrze widoczne około godz. 4.30. Najlepsze warunki do obserwacji będą w zachodniej części kraju, gdzie Księżyc pozostanie nad horyzontem nieco dłużej.Zaćmienie Księżyca występuje wtedy, gdy Ziemia znajdzie się pomiędzy Słońcem a Księżycem. Nasza planeta zasłania wówczas światło .......

czytaj dalej

W piątek 28 sierpnia nad ranem mieszkańcy Polski będą mogli zobaczyć częściowe zaćmienie Księżyca. Zjawisko zacznie być dobrze widoczne około godz. 4.30. Najlepsze warunki do obserwacji będą w zachodniej części kraju, gdzie Księżyc pozostanie nad horyzontem nieco dłużej.

Zaćmienie Księżyca występuje wtedy, gdy Ziemia znajdzie się pomiędzy Słońcem a Księżycem. Nasza planeta zasłania wówczas światło słoneczne i rzuca cień na Księżyc. W przypadku zaćmienia częściowego tylko fragment jego tarczy znajduje się w głównym cieniu Ziemi.

Faza półcieniowa rozpocznie się około godz. 3.23, a częściowa około godz. 4.33. Wtedy na tarczy Księżyca zacznie być wyraźnie widoczny cień Ziemi. Najlepszy moment na obserwację przypadnie na wczesny poranek. Później Księżyc będzie stopniowo zbliżał się do zachodniego horyzontu. W Warszawie zajdzie około godz. 5.45, w Krakowie około 5.53, we Wrocławiu około 6.04, a w Szczecinie około 6.10.

Globalne maksimum zaćmienia przypadnie około godz. 6.12. Wtedy w głównym cieniu Ziemi znajdzie się około 93 proc. średnicy tarczy Księżyca. Z większości Polski nie będzie już jednak można zobaczyć tej fazy, ponieważ nasz naturalny satelita znajdzie się pod horyzontem. Podczas zaćmienia Księżyc może przybrać czerwonawy, pomarańczowy lub miedziany odcień. Dzieje się tak dlatego, że część światła słonecznego przechodzi przez atmosferę Ziemi. Krótsze fale światła są silniej rozpraszane, a czerwone i pomarańczowe docierają dalej i mogą delikatnie oświetlać powierzchnię Księżyca.

POLSA wyjaśnia ten mechanizm, powołując się na opis NASA:

"Ziemia blokuje bezpośrednie światło słoneczne, dlatego Księżyc powinien teoretycznie całkowicie zniknąć, jednak atmosfera naszej planety "wygina" ten prosty scenariusz. Część promieni słonecznych przechodzi przez atmosferę Ziemi, zostaje w niej rozproszona i załamana, a następnie trafia w obszar cienia i delikatnie oświetla powierzchnię Księżyca. NASA opisuje atmosferę Ziemi jako swego rodzaju pierścieniową soczewkę, która załamuje światło w kierunku ziemskiego cienia"

Do obserwacji nie potrzeba teleskopu ani żadnych filtrów ochronnych. Zaćmienie Księżyca można bezpiecznie oglądać gołym okiem. Lornetka lub niewielki teleskop mogą jednak pomóc zobaczyć więcej szczegółów. Warto wybrać miejsce z odsłoniętym widokiem na zachód. Księżyc będzie bardzo nisko nad horyzontem, więc drzewa, budynki lub wzniesienia mogą go szybko zasłonić. Osoby, które chcą zrobić zdjęcie smartfonem, powinny ustawić ostrość i ekspozycję bezpośrednio na tarczę Księżyca, aby uniknąć prześwietlenia.


 Źródło: wp.pl / IMGW 



zwiń tekst

Nie jest gwiazdą, choć tak wygląda. Zaskakujące odkrycie teleskopu Webba
Pt, 14 sie 2026 20:18 | komentarze: brak czytany: 550x

Z daleka wygląda jak niewielka, intensywnie czerwona gwiazda. Dokładniejsza analiza pokazała jednak, że astronomowie mają do czynienia z czymś zupełnie innym. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba zarejestrował obiekt MoM-BH*-1, którego centrum stanowi aktywnie pochłaniająca materię czarna dziura. Naukowcy określili go mianem „gwiazdy czarnej dziury”.Obiekt znajduje się w gwiazdozbiorze Wieloryba. Astronomowie.......

czytaj dalej


Z daleka wygląda jak niewielka, intensywnie czerwona gwiazda. Dokładniejsza analiza pokazała jednak, że astronomowie mają do czynienia z czymś zupełnie innym. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba zarejestrował obiekt MoM-BH*-1, którego centrum stanowi aktywnie pochłaniająca materię czarna dziura. Naukowcy określili go mianem „gwiazdy czarnej dziury”.

Obiekt znajduje się w gwiazdozbiorze Wieloryba. Astronomowie obserwują go takim, jakim był około 660 mln lat po Wielkim Wybuchu. Otacza go bardzo rozległa gazowa otoczka, której rozmiary są porównywane ze skalą Układu Słonecznego.

MoM-BH*-1 zwrócił uwagę badaczy podczas analizowania tzw. małych czerwonych kropek (LRD). Teleskop Webba wielokrotnie rejestruje takie obiekty we wczesnym Wszechświecie. Początkowo MoM-BH*-1 również wyglądał jak jedna z wielu niepozornych czerwonych plamek. Dopiero badanie jego światła ujawniło niezwykłe właściwości. Obiekt jest bardzo czerwony, a jego widmo wykazuje wyjątkowo silny skok Balmera, którego nie da się łatwo wyjaśnić zwykłą populacją gwiazd (charakterystyczna zmiana w widmie związana z obecnością wodoru).

- Odkryliśmy nowy rodzaj obiektu astrofizycznego - gwiazdę czarnej dziury - powiedział dr Rohan Naidu.

Według modelu zaproponowanego przez naukowców MoM-BH*-1 nie jest gigantyczną gwiazdą napędzaną reakcjami termojądrowymi. W jego centrum znajduje się czarna dziura, która pochłania otaczającą materię. Gaz opadający w jej kierunku rozgrzewa się i uwalnia ogromne ilości energii. Gęsta warstwa gazu otaczająca czarną dziurę przechwytuje część promieniowania i ponownie je emituje. Dzięki temu z dużej odległości cały obiekt może przypominać gwiazdę. Taki model „czarnej dziury-gwiazdy” jest jednym z proponowanych wyjaśnień natury małych czerwonych kropek.

- Sposób, w jaki jej światło jest niemal całkowicie czerwone i nagle zanika poniżej określonej długości fali, jest tak spektakularny, że nie ma sobie równych wśród żadnej znanej klasy obiektów  - stwierdził dr Rohan Naidu.

Odkrycie może pomóc astronomom lepiej zrozumieć, w jaki sposób czarne dziury rosły w bardzo młodym Wszechświecie. Szczególnie interesujące są tajemnicze małe czerwone kropki, których natura pozostaje przedmiotem badań. Naukowcy sprawdzają, czy podobne obiekty mogą być wczesnym etapem rozwoju czarnych dziur, zanim staną się one częścią większych układów i galaktyk. MoM-BH*-1 dostarcza kolejnego argumentu na rzecz modelu, w którym źródłem charakterystycznego światła LRD jest czarna dziura otoczona gęstym gazem.

 

 źródło: nature.com / space.com



zwiń tekst

Tajemnicza kula nad Kolumbią. Sieć obiegło nagranie
Śr, 20 maj 2026 19:42 | komentarze: brak czytany: 1678x

Pod koniec stycznia 2026 roku w miejscowości Andinápolis w Kolumbii doszło do zaskakującego zdarzenia, które zostało uchwycone na amatorskim nagraniu. Świadek wraz z przyjacielem filmowali prace przy ścinaniu drzewa, kiedy ich uwagę przykuła nietypowa, srebrzysta kula unosząca się nad polem.Obiekt nie wydawał żadnych dźwięków i poruszał się w sposób, który trudno było przewidzieć. Kula powoli wznosiła.......

czytaj dalej

Pod koniec stycznia 2026 roku w miejscowości Andinápolis w Kolumbii doszło do zaskakującego zdarzenia, które zostało uchwycone na amatorskim nagraniu. Świadek wraz z przyjacielem filmowali prace przy ścinaniu drzewa, kiedy ich uwagę przykuła nietypowa, srebrzysta kula unosząca się nad polem.

Obiekt nie wydawał żadnych dźwięków i poruszał się w sposób, który trudno było przewidzieć. Kula powoli wznosiła się nad ziemią, a jej gładka, metaliczna powierzchnia odbijała światło zachodzącego słońca, nadając jej niemal surrealistyczny wygląd. Po kilku chwilach obiekt zaczął oddalać się od świadków, by ostatecznie zniknąć za linią drzew, pozostawiając nagrywających w osłupieniu. Kula pojawiła się nagle, w zupełnie nieoczekiwanym momencie i równie nagle zniknęła z pola widzenia.

Nagranie szybko przyciągnęło uwagę lokalnych mediów i społeczności zainteresowanych tajemniczymi zjawiskami.



zwiń tekst

Tsuruhiko Kiuchi: prawdziwa zagadka czy legenda internetu?
Nie, 22 mar 2026 10:59 | komentarze: brak czytany: 3195x

W internecie ogromną popularność zdobywają historie, które bardzo trudno zweryfikować. Jedną z nich jest opowieść o Japończyku Tsuruhiko Kiuchim, przedstawianym w mediach społecznościowych jako „astronom, który zmarł na 40 minut, a po powrocie opowiedział rzeczy niemożliwe do wyjaśnienia”. Brzmi jak gotowy scenariusz na film. Problem polega na tym, że kiedy oddzielimy sensacyjny przekaz od źródeł, .......

czytaj dalej

W internecie ogromną popularność zdobywają historie, które bardzo trudno zweryfikować. Jedną z nich jest opowieść o Japończyku Tsuruhiko Kiuchim, przedstawianym w mediach społecznościowych jako „astronom, który zmarł na 40 minut, a po powrocie opowiedział rzeczy niemożliwe do wyjaśnienia”. Brzmi jak gotowy scenariusz na film. Problem polega na tym, że kiedy oddzielimy sensacyjny przekaz od źródeł, obraz robi się znacznie bardziej skomplikowany.




Zacznijmy od tego, co jest bezsporne. Tsuruhiko Kiuchi nie był postacią wymyśloną. Był znanym w Japonii łowcą komet i pasjonatem astronomii. Źródła astronomiczne potwierdzają jego wkład w obserwacje nieba, a w 1992 roku to właśnie on ponownie odnalazł kometę Swift-Tuttle, jedną z najsłynniejszych komet okresowych. To ważne, bo pokazuje, że nie mówimy o anonimowym bohaterze internetowej legendy, lecz o człowieku autentycznie obecnym w świecie astronomii.

Wokół jego nazwiska narosła jednak druga warstwa opowieści — znacznie bardziej niezwykła. Według niej Kiuchi miał przeżyć kliniczną śmierć, podczas której doświadczył czegoś, co wykraczało poza zwykłe relacje o tunelu, świetle czy poczuciu oderwania od ciała. W późniejszych przekazach pojawiały się twierdzenia, że obserwował lekarzy podczas reanimacji, znał myśli bliskich, a nawet zetknął się z zagadką czasu w sposób dosłowny — jakby świadomość mogła przemieszczać się poza liniowy porządek przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

To właśnie tutaj zaczynają się problemy. Wersja wiralowa, krążąca dziś w mediach społecznościowych, podaje bardzo konkretne szczegóły: 1977 rok, wiek 28 lat, astronom z Uniwersytetu Tokijskiego, 40 minut śmierci klinicznej i późniejsze potwierdzenie świątynnego napisu z XV wieku. Tyle że dostępne źródła biograficzne związane z samym Kiuchim podają inne dane. W jednym z japońskich tekstów opisujących jego życie czytamy, że pierwsze doświadczenie bliskie śmierci miało nastąpić w 1976 roku, gdy miał 22 lata, a pracował w bazie wojskowej Hyakuri jako kontroler lotów. To nie jest drobna rozbieżność. To pokazuje, że internetowa wersja historii została albo bardzo swobodnie przerobiona, albo sklejona z kilku różnych opowieści.

Jeszcze większy kłopot dotyczy rzekomych „dowodów”. W postach i filmach powtarza się, że Kiuchi po powrocie do życia podał informacje, których nie mógł znać, a wyprawa odnalazła świątynię z napisem pozostawionym przez niego w XV wieku. Brzmi to jak najmocniejszy punkt całej historii. Ale właśnie tutaj kończą się twarde dane. Nie znalazłem niezależnych, wiarygodnych publikacji medycznych ani historycznych, które potwierdzałyby ten epizod. Nie ma dostępnej dokumentacji szpitalnej, która pozwalałaby zweryfikować słynne „40 minut”. Nie ma też solidnego opracowania historycznego dotyczącego świątyni i napisu, które potwierdzałoby tę sensacyjną część opowieści poza relacjami wtórnymi i materiałami powielającymi narrację samego Kiuchiego.

Czy to znaczy, że cała historia jest zmyślona? Nie tak szybko. Możliwe, że Kiuchi rzeczywiście przeżył epizod ciężkiej choroby i doświadczenie bliskie śmierci, które głęboko go przemieniło. Takie przeżycia są opisywane przez wielu ludzi na całym świecie. W literaturze naukowej NDE nie są traktowane jako żart czy wymysł. To realne, intensywne doświadczenia zgłaszane przez część osób po zatrzymaniu krążenia albo w stanach granicznych. Badacze od lat próbują zrozumieć ich naturę: czy są efektem skrajnych procesów zachodzących w mózgu, czy może wskazują na coś, czego wciąż nie umiemy opisać. Tu nauka pozostawia przestrzeń dla pytań, ale nie dla łatwych sensacji.

W filmie dokumentalnym "Wyspa Terroru" został pokazany przypadek śmierci klinicznej, która nastąpiła w wyniku bolesnego ukłucia igłą. Swoje losy opisał Greg Williams, który na Filipinach został uprowadzony przez bandę Abu Sayyaf`a.

Link do filmu




zwiń tekst

GENIALNA METODA ZWAŻENIA ZIEMI CAVENDISHA
Pon, 16 mar 2026 05:58 | komentarze: brak czytany: 2772x

W 1798 roku pewien naukowiec dokonał „zważenia” Ziemi — nie opuszczając swojego laboratorium. Angielski naukowiec Henry Cavendish zaprojektował niezwykle czuły eksperyment. W cichej, drewnianej szopie powiesił poziomy pręt na bardzo cienkim drucie. Do jego końców przymocowane były dwie małe, ołowiane kule. Obok umieścił dwie, znacznie większe, ołowiane kule. Z powodu grawitacji, duże kule lekko pociągały.......

czytaj dalej

W 1798 roku pewien naukowiec dokonał „zważenia” Ziemi — nie opuszczając swojego laboratorium. Angielski naukowiec Henry Cavendish zaprojektował niezwykle czuły eksperyment. W cichej, drewnianej szopie powiesił poziomy pręt na bardzo cienkim drucie. Do jego końców przymocowane były dwie małe, ołowiane kule.


Obok umieścił dwie, znacznie większe, ołowiane kule. Z powodu grawitacji, duże kule lekko pociągały mniejsze. Siła była niezwykle mała – tak mała, że ​​pręt skręcił się zaledwie o ułamek stopnia. Jednak ten drobny zwrot akcji skrywał wielką tajemnicę.

Dokładnie mierząc ten niewielki ruch, Cavendish określił siłę przyciągania grawitacyjnego pomiędzy obiektami. Na tej podstawie naukowcy mogli obliczyć masę całej Ziemi. Jego szacunki były zadziwiająco dokładne.

Cavendish obliczył, że masa Ziemi wynosi około 6 × 10² ⁴ kilogramów, podczas gdy współczesne pomiary wskazują na 5,97 × 10² ⁴ kilogramów. Czasami największe odkrycia przynoszą pomiary najmniejszych sił.



zwiń tekst

SZTUCZNA INTELIGENCJA NISZCZY RELACJE MIĘDZY LUDŹMI. TRADYCYJNE ZWIĄZKI WKRÓTCE STANĄ SIĘ... NIEPOTRZEBNE?
Czw, 12 mar 2026 06:02 | komentarze: brak czytany: 2048x

Żyjemy w czasach, w których maszyny potrafią słuchać nas godzinami, odpowiadać z pozorną czułością, pamiętać każdy szczegół naszych opowieści i nigdy nie powiedzieć, że mają dość. Nigdy nie zasną, nie zachorują ani się nie obrażą. Dla wielu osób to właśnie one stały się pierwszymi powiernikami najgłębszych lęków i największych radości. W takiej rzeczywistości naturalnie nasuwa się pytanie: czy oddając.......

czytaj dalej

Żyjemy w czasach, w których maszyny potrafią słuchać nas godzinami, odpowiadać z pozorną czułością, pamiętać każdy szczegół naszych opowieści i nigdy nie powiedzieć, że mają dość. Nigdy nie zasną, nie zachorują ani się nie obrażą. Dla wielu osób to właśnie one stały się pierwszymi powiernikami najgłębszych lęków i największych radości. W takiej rzeczywistości naturalnie nasuwa się pytanie: czy oddając serce algorytmowi, nie oddajemy jednocześnie czegoś, co jest nieodwracalnie ludzkie?

Sztuczna inteligencja potrafi bardzo dobrze symulować bliskość. Jest zawsze dostępna, uważna i dopasowana do naszego nastroju. Brakuje jej jednak tego, co pojawia się wyłącznie między ludźmi: nieporozumień, przerw w rozmowie, chwil, gdy ktoś nie odpowiada od razu. To właśnie te momenty sprawiają, że więź staje się czymś więcej niż uprzejmą, przyjemną wymianą zdań. Zachwyt nad AI bywa więc złudny - a jego konsekwencje nierzadko bywają rozczarowujące.

Naukowe badania z ostatnich dwóch lat rysują obraz jednocześnie pocieszający i niepokojący. Osoby intensywnie korzystające z tzw. AI-towarzyszy w krótkim okresie (3–6 miesięcy) deklarują wyraźny spadek poczucia samotności. Po roku częściej jednak mówią o narastającej pustce w relacjach z żywymi ludźmi. Im dłużej sztuczna inteligencja pełni rolę głównego powiernika emocji, tym silniejsze stają się nierealistyczne oczekiwania wobec relacji międzyludzkich: ciągłej dostępności, braku konfliktów i perfekcyjnego dopasowania. Młodzi dorośli, którzy regularnie prowadzą głębokie rozmowy z AI, statystycznie rzadziej inicjują trudne - choć rozwojowe - rozmowy z przyjaciółmi i bliskimi.

Aby lepiej zrozumieć te mechanizmy, warto sięgnąć do konkretnych danych. Według sondażu Pew Research Center z września 2025 roku, przeprowadzonego na próbie ponad 5000 dorosłych Amerykanów, 50% respondentów uważa, że sztuczna inteligencja pogorszy zdolność ludzi do budowania znaczących relacji, podczas gdy jedynie 5% spodziewa się poprawy. Wśród osób poniżej 30. roku życia odsetek ten rośnie do 58%. Z kolei badania Stanforda z 2025 roku, analizujące relacje młodych dorosłych z chatbotami takimi jak Replika, pokazują, że choć użytkownicy deklarują wysoki poziom samotności, jednocześnie odczuwają emocjonalne wsparcie ze strony AI - 3% z nich przyznało, że chatbot tymczasowo powstrzymał ich myśli samobójcze.

Długofalowo jednak relacje te sprzyjają zależności emocjonalnej i osłabieniu potrzeby kontaktów społecznych, szczególnie wśród kobiet. Podobne wnioski płyną z analiz APA z początku 2026 roku, opartych na badaniach Harvard Business School, które wskazują, że choć interakcje z AI łagodzą samotność dzięki symulowanej empatii, ich nadmiar wiąże się z erozją umiejętności społecznych i rosnącą preferencją dla relacji cyfrowych - zwłaszcza u mężczyzn unikających konfliktów. Innymi słowy: sztuczna inteligencja potrafi przynieść szybką ulgę emocjonalną, ale często płacimy za nią długoterminowym spłyceniem ludzkich więzi.

Tu wyraźnie rysują się dwie drogi. Pierwsza prowadzi w cień - gdy zaczynamy traktować AI jako substytut, a nie narzędzie, stopniowo tracimy zdolność znoszenia niedoskonałości drugiego człowieka. Zaczynamy porównywać ludzi do maszyn, które nigdy nie są zmęczone, rozdrażnione ani rozkojarzone. A przecież to właśnie w zetknięciu z cudzą niedoskonałością najczęściej dojrzewamy. Druga droga prowadzi ku światłu. Sztuczna inteligencja może stać się precyzyjnym, ale łagodnym lustrem. Może pomóc nazwać uczucia, które jeszcze nie mają słów. Może być bezpieczną przystanią do przećwiczenia trudnych rozmów. Może też towarzyszyć osobom, które z powodu choroby, traumy lub długotrwałej samotności przez długi czas nie mają dostępu do żywego słuchającego.

Kluczowe pytanie nie brzmi więc: „czy AI zabierze nam duszę relacji?”, lecz raczej: czy pozwolimy jej stać się naszym głównym rozmówcą, czy potraktujemy ją jako drogę do lepszego spotkania z drugim człowiekiem?

Zdarza się, że zarówno w rozwoju duchowym, jak i w życiu codziennym zbyt mocno przywiązujemy się do własnych wyobrażeń, tracąc kontakt z tym, co realne. Dlatego czasem potrzebne jest zatrzymanie, by znów spotkać się z rzeczywistością taką, jaka jest. Być może w epoce AI potrzebujemy podobnej praktyki. Odłóżmy telefon, wyłączmy ekran, usiądźmy w ciszy z drugim człowiekiem - nawet jeśli będzie niezręczna, nawet jeśli nie będziemy wiedzieć, co powiedzieć. To w tej prostej, nieidealnej przestrzeni rodzi się coś, czego żadna sieć neuronowa nie jest w stanie odtworzyć: prawdziwa, ludzka dusza relacji.




zwiń tekst

Ognista kula nad Niemcami. Tajemniczy huk i spadające fragmenty z kosmosu
Pon, 9 mar 2026 14:12 | komentarze: brak czytany: 2266x

Mieszkańcy zachodnich Niemiec przeżyli niezwykłe chwile, gdy nocne niebo nagle rozświetliła ogromna ognista kula. Zjawisku towarzyszył potężny huk, który w wielu miejscach wywołał niepokój i lawinę telefonów do służb ratunkowych. Jak się okazało, nie była to katastrofa samolotu ani eksplozja na ziemi, lecz spektakularne wejście meteoru w atmosferę naszej planety.Jasny błysk i huk słyszany w wielu .......

czytaj dalej

Mieszkańcy zachodnich Niemiec przeżyli niezwykłe chwile, gdy nocne niebo nagle rozświetliła ogromna ognista kula. Zjawisku towarzyszył potężny huk, który w wielu miejscach wywołał niepokój i lawinę telefonów do służb ratunkowych. Jak się okazało, nie była to katastrofa samolotu ani eksplozja na ziemi, lecz spektakularne wejście meteoru w atmosferę naszej planety.



Jasny błysk i huk słyszany w wielu miejscach

Zjawisko zaobserwowano przede wszystkim nad krajem związkowym Nadrenia-Palatynat. Świadkowie relacjonowali, że na niebie pojawił się niezwykle jasny obiekt pozostawiający długi, świetlisty ślad. Kilka sekund później rozległ się potężny huk, który niektórzy porównywali do eksplozji lub katastrofy lotniczej.

W internecie niemal natychmiast pojawiły się nagrania i zdjęcia wykonane przez mieszkańców. Wiele osób było przekonanych, że doszło do tragedii w powietrzu. Policja w różnych regionach Niemiec otrzymała liczne zgłoszenia od zaniepokojonych ludzi, którzy pytali, czy na niebie nie rozbił się samolot.

Fragmenty z kosmosu spadły na ziemię

Okazało się jednak, że sprawcą całego zamieszania był meteor – kosmiczna skała, która z ogromną prędkością wpadła w ziemską atmosferę. Większość obiektu spłonęła podczas lotu, lecz niektóre fragmenty przetrwały i dotarły do powierzchni.

W miejscowości Koblenz-Güls jeden z odłamków przebił dach domu, pozostawiając w nim otwór wielkości ludzkiej stopy. Na szczęście nikt nie został ranny, choć w kilku miejscach odnotowano drobne szkody materialne.



Meteor, meteoryt czy meteoroid?

Warto przy tej okazji przypomnieć różnicę między pojęciami, które często są mylone:

meteoroid – niewielkie ciało skalne lub metaliczne poruszające się w przestrzeni kosmicznej,

meteor – zjawisko świetlne powstające, gdy taki obiekt wchodzi w atmosferę i zaczyna się spalać,

meteoryt – fragment, który przetrwał lot przez atmosferę i spadł na powierzchnię Ziemi.

W przypadku zdarzenia nad Niemcami mieliśmy do czynienia właśnie z takim scenariuszem: jasny meteor na niebie, a następnie spadające na ziemię meteoryty.



Kosmiczny spektakl nad Europą

Eksperci podkreślają, że podobne zjawiska zdarzają się stosunkowo rzadko, ale nie są wyjątkowe w skali globalnej. Ziemia każdego dnia bombardowana jest tysiącami drobnych fragmentów kosmicznych skał. Większość z nich spala się całkowicie w atmosferze i nigdy nie dociera do powierzchni.

Tym razem jednak część materiału przetrwała podróż przez atmosferę, co sprawiło, że mieszkańcy Niemiec mogli zobaczyć spektakl przypominający sceny z filmów science fiction – płonącą kulę na niebie, huk eksplozji i fragmenty kosmicznej skały spadające na ziemię.

 



zwiń tekst

USA: KALIFORNIA MA NAJWIĘCEJ ZGŁOSZEŃ O OBSERWACJACH UFO
Nie, 8 mar 2026 09:36 | komentarze: brak czytany: 1409x

Kalifornia pozostaje absolutnym liderem pod względem liczby zgłoszeń dotyczących UFO w Stanach Zjednoczonych. Najnowsze zestawienie przygotowane przez amerykańskie laboratorium Enigma Labs pokazuje skalę zjawiska – tylko w jednym stanie odnotowano około 30 tysięcy raportów o niezidentyfikowanych obiektach latających.Gdzie w USA widuje się UFO najczęściej?Jak wynika z analizy danych, zdecydowana większość.......

czytaj dalej

Kalifornia pozostaje absolutnym liderem pod względem liczby zgłoszeń dotyczących UFO w Stanach Zjednoczonych. Najnowsze zestawienie przygotowane przez amerykańskie laboratorium Enigma Labs pokazuje skalę zjawiska – tylko w jednym stanie odnotowano około 30 tysięcy raportów o niezidentyfikowanych obiektach latających.

Gdzie w USA widuje się UFO najczęściej?


Jak wynika z analizy danych, zdecydowana większość zgłoszeń pochodzi z kilku najbardziej zaludnionych stanów USA. Na pierwszym miejscu znajduje się Kalifornia, gdzie mieszkańcy zgłosili około 30 tysięcy obserwacji UFO. Na kolejnych miejscach znalazły się:

  • Floryda – ponad 16 tysięcy zgłoszeń,

  • Teksas – około 14 tysięcy przypadków,

  • Nowy Jork – ponad 11,6 tysiąca raportów.

W pierwszej dziesiątce stanów, w których najczęściej obserwuje się tajemnicze obiekty na niebie, znalazły się również Waszyngton, Pensylwania, Arizona, Ohio, Illinois oraz Michigan. W każdym z nich liczba zgłoszeń idzie w tysiące.

Na drugim końcu zestawienia znajdują się Wyoming, Dakota Południowa, Dakota Północna oraz Delaware, gdzie takich przypadków odnotowano najmniej. Badacze podkreślają jednak, że liczba raportów często koreluje z liczbą mieszkańców – im większa populacja, tym więcej potencjalnych świadków.

Skąd pochodzą dane?


Statystyki przygotowane przez Enigma Labs powstały na podstawie raportów przesyłanych przez zwykłych ludzi. Relacje trafiają do publicznej bazy poprzez specjalną stronę internetową oraz aplikację mobilną, uruchomione w latach 2022–2023.

W bazie znajduje się już ponad 33 tysiące współczesnych zgłoszeń z USA, a także setki tysięcy archiwalnych relacji zebranych z innych źródeł – między innymi z raportów organizacji ufologicznych, baz wojskowych i historycznych dokumentów.

Według twórców projektu celem jest stworzenie największej na świecie, otwartej bazy danych dotyczących obserwacji UFO, która pozwoli analizować zjawisko z wykorzystaniem nowoczesnych metod statystycznych i sztucznej inteligencji.

Rząd USA bada tysiące przypadków

Zjawisko UFO – ponownie znalazło się w centrum publicznej debaty.

Duże zainteresowanie wywołały m.in. wypowiedzi byłego prezydenta Baracka Obamy, który w jednym z wywiadów stwierdził, że we Wszechświecie najprawdopodobniej istnieje życie poza Ziemią. Podkreślił jednak, że chodzi o statystyczne prawdopodobieństwo wynikające z ogromnej liczby gwiazd i planet w kosmosie.

Jednocześnie administracja USA prowadzi intensywne badania nad niewyjaśnionymi zjawiskami powietrznymi. W Pentagonie działa specjalna jednostka – Biuro Rozwiązywania Anomalii we Wszystkich Domenach (AARO) – które analizuje przypadki zgłaszane przez pilotów wojskowych, marynarkę oraz cywilów.

Według oficjalnych informacji Departamentu Obrony analizowanych jest obecnie ponad 2000 przypadków obserwacji UFO.

Czy zostaną ujawnione tajne dokumenty?

Temat UFO dodatkowo podgrzały zapowiedzi Donalda Trumpa, który stwierdził, że możliwe jest ujawnienie części rządowych materiałów dotyczących niezidentyfikowanych obiektów oraz badań nad potencjalnym życiem pozaziemskim.

Na razie nie wiadomo, jakie dokładnie dokumenty mogą zostać odtajnione. Już wcześniejsze raporty Pentagonu pokazały jednak, że część obserwacji dokonywanych przez pilotów wojskowych wciąż pozostaje niewyjaśniona.

UFO – między nauką a tajemnicą

Eksperci podkreślają, że zdecydowana większość obserwacji UFO ma prozaiczne wyjaśnienia – mogą to być drony, balony meteorologiczne, satelity lub rzadkie zjawiska atmosferyczne.

Jednocześnie niewielka część przypadków wciąż wymyka się jednoznacznej interpretacji, co sprawia, że temat UFO nie znika z debaty publicznej.




zwiń tekst

CZARNE ZORZE NAD ALASKĄ? NAUKOWCY SĄ ZDUMIENI
Pt, 6 mar 2026 01:02 | komentarze: brak czytany: 1353x

Naukowcy opisują je jako ciemne kształty poruszające się wewnątrz świecącej zorzy, które zmieniają kształt i przesuwają się wraz z całym zjawiskiem. Wygląda to tak, jakby w świetlistej kurtynie nagle pojawiły się „dziury” albo cienie płynące po niebie.Skąd biorą się czarne zorze?Zwykła zorza powstaje wtedy, gdy naładowane cząstki ze Słońca wpadają w atmosferę Ziemi i pobudzają atomy gazów, które zaczynają.......

czytaj dalej

Naukowcy opisują je jako ciemne kształty poruszające się wewnątrz świecącej zorzy, które zmieniają kształt i przesuwają się wraz z całym zjawiskiem. Wygląda to tak, jakby w świetlistej kurtynie nagle pojawiły się „dziury” albo cienie płynące po niebie.

Skąd biorą się czarne zorze?

Zwykła zorza powstaje wtedy, gdy naładowane cząstki ze Słońca wpadają w atmosferę Ziemi i pobudzają atomy gazów, które zaczynają świecić. Jednak w przypadku czarnej zorzy dzieje się coś odwrotnego – w danym miejscu strumień elektronów nagle słabnie lub odwraca kierunek.

W rezultacie w kurtynie światła powstaje obszar, który nie świeci – wygląda jak czarna plama lub cień w zorzy.

Naukowcy badają fenomen

Zjawisko jest na tyle zagadkowe, że NASA prowadzi specjalne misje badawcze. W lutym 2026 r. z ośrodka Poker Flat Research Range na Alasce wystrzelono rakiety naukowe, których zadaniem było przelecenie bezpośrednio przez zorzę i zbadanie jej elektrycznej struktury.

Badacze chcą w ten sposób zrozumieć, jak przepływ prądów elektrycznych w górnej atmosferze tworzy zarówno świecące kurtyny, jak i tajemnicze „ciemne struktury”.

Dlaczego to ważne?

Badanie zórz nie jest tylko ciekawostką astronomiczną. Procesy, które powodują zorze, są częścią tzw. pogody kosmicznej, która może wpływać na:

  • działanie satelitów,

  • komunikację radiową,

  • systemy GPS,

  • a nawet sieci energetyczne na Ziemi.

Zrozumienie mechanizmu powstawania czarnych zórz może więc pomóc naukowcom lepiej przewidywać skutki burz słonecznych.

 

Naukowcy z NASA uruchomili niedawno dwie rakiety badawcze, aby zbadać jedno z najbardziej zagadkowych zjawisk w atmosferze Ziemi – tzw. „czarne zorze”. Choć klasyczne zorze polarne zachwycają migotaniem zielonych, czerwonych i fioletowych świateł, czarne zorze to miejsca, w których światło nagle znika, tworząc ciemne plamy pośród tradycyjnej zorzy.


Jak podkreśla NASA:

„Czarne zorze to obszary, w których normalnie nadchodzący strumień elektronów odwraca kierunek i ucieka z powrotem w przestrzeń kosmiczną.”

Rakiety zostały wystrzelone 9 i 10 lutego 2026 roku z Poker Flat Research Range na Alasce. Ich zadaniem jest zebranie precyzyjnych danych o prądach elektrycznych i ruchu elektronów w górnej atmosferze, które odpowiadają za powstawanie tych ciemnych stref. Dzięki temu naukowcy będą mogli dokładnie sprawdzić, dlaczego w tych miejscach zorza nagle „gaśnie”, podczas gdy w sąsiednich obszarach światło pulsuje normalnie.

Eksperci zwracają uwagę, że czarne zorze są bardziej fascynujące niż zwykła ciekawostka wizualna. Misje rakietowe mają na celu dokładniejsze zrozumienie mechanizmów powstawania czarnych zórz oraz różnic w stosunku do klasycznych zórz, które widzimy na niebie.

Czarne zorze pozostają tajemnicze, ponieważ mechanizmy ich powstawania są trudne do zmierzenia z powierzchni Ziemi. Są one obserwowane w bardzo wysokich warstwach atmosfery, gdzie działają silne prądy elektryczne i oddziaływania magnetosferyczne Ziemi z wiatrem słonecznym. Naukowcy mają nadzieję, że nowe dane pozwolą nie tylko lepiej zrozumieć zorze, ale także wpłyną na nasze rozumienie procesów energetycznych w górnych warstwach atmosfery, a być może nawet na przewidywania pogody kosmicznej, mającej wpływ na satelity i systemy komunikacyjne.



zwiń tekst

OBSERWACJA UFO 3 marca 2026 godz. 20.00
Śr, 4 mar 2026 06:23 | komentarze: brak czytany: 1509x

Dnia 03 marca 2026 20:00 [...]  > napisał(a):Witam. Dzisiaj tj. 3 marca 2026 r. w nocy  od strony zachodniej na niebie o godz. 0.05 do 0.35 byłam świadkiem dziwnego zjawiska. Mieszkam  w Jasienicy w pow. bielskim. Lokalizacja: (szer. 49 48 46 N) (długość 18 55 14 E) przy drodze S 52Z daleka na niebie pojawiły się rozświetlone punkty, które przedstawiają zdjęcia zrobione.......

czytaj dalej

Dnia 03 marca 2026 20:00 [...]  > napisał(a):

Witam. Dzisiaj tj. 3 marca 2026 r. w nocy  od strony zachodniej na niebie o godz. 0.05 do 0.35 byłam świadkiem dziwnego zjawiska. Mieszkam  w Jasienicy w pow. bielskim. Lokalizacja: (szer. 49 48 46 N) (długość 18 55 14 E) przy drodze S 52

Z daleka na niebie pojawiły się rozświetlone punkty, które przedstawiają zdjęcia zrobione na moim smartfonie. W przybliżeniu przyjmują dziwne kształty, jakby były w ruchu. Ponieważ Państwo zajmujecie się takimi przypadkami, chciałam się z tym podzielić.

Z wyrazami szacunku  

[adres i telefon - do wiad. FN]







powiększenie poniżej




zwiń tekst

NIEWIDZIALNA GALAKTYKA? KOLEJNY FENOMEN WE WSZECHŚWIECIE
Wt, 3 mar 2026 02:01 | komentarze: brak czytany: 1168x

Astronomowie ogłosili odkrycie wyjątkowo nietypowej galaktyki, która niemal nie emituje światła. Wykorzystano do tego Kosmiczny Teleskop Hubble’a (NASA/ESA), teleskop Euclid (ESA) oraz naziemny teleskop Subaru na Hawajach (Obserwatorium Mauna Kea).Galaktyka nosi oznaczenie Candidate Dark Galaxy-2 (CDG-2). Znajduje się w gromadzie galaktyk Perseus, około 300 milionów.......

czytaj dalej

Astronomowie ogłosili odkrycie wyjątkowo nietypowej galaktyki, która niemal nie emituje światła. Wykorzystano do tego Kosmiczny Teleskop Hubble’a (NASA/ESA), teleskop Euclid (ESA) oraz naziemny teleskop Subaru na Hawajach (Obserwatorium Mauna Kea).

Galaktyka nosi oznaczenie Candidate Dark Galaxy-2 (CDG-2). Znajduje się w gromadzie galaktyk Perseus, około 300 milionów lat świetlnych od nas.




To jedna z najsłabiej świecących galaktyk, jakie kiedykolwiek wykryto. Zawiera bardzo niewiele gwiazd - świecą one ekstremalnie słabo. Cała galaktyka emituje światło odpowiadające jasności około miliona Słońc (dla porównania: Droga Mleczna świeci jasnością miliardów Słońc i ma ponad 150 gromad kulistych - CDG-2 ma tylko cztery).

Najbardziej zaskakujące: około 99 procent masy CDG-2 to ciemna materia. Zwykła materia (gwiazdy, gaz, pył) stanowi zaledwie niewielki ułamek. Cztery gromady kuliste odpowiadają za 16 procent całej widocznej treści galaktyki.

Odkrycie zaczęło się od poszukiwania ciasno skupionych gromad kulistych. Zaawansowane techniki statystyczne wyodrębniły cztery takie gromady znajdujące się niezwykle blisko siebie. Hubble zarejestrował je dokładnie, a wokół nich pojawiła się delikatna, rozproszona poświata - to cała galaktyka.



„To pierwsza galaktyka wykryta wyłącznie dzięki samej populacji gromad kulistych” - mówi David Li, główny autor badań z University of Toronto.

Dlaczego galaktyka CDG-2 zawiera tak niewiele zwykłej materii? Prawdopodobnie większość - głównie gaz wodorowy, z którego mogłyby powstawać gwiazdy - została wyrwana przez silne oddziaływania grawitacyjne z innymi galaktykami w gęstej gromadzie Perseus. Pozostał niewidzialny szkielet z ciemnej materii, który utrzymuje te cztery gromady razem.

Galaktyka jest tak słaba, że Hubble wychwycił głównie gromady. Dane z Euclid potwierdziły delikatną poświatę wokół nich - to pierwszy raz, gdy teleskop ujawnił tak słaby obiekt.

„Dane z Euclid wyraźnie potwierdzają obecność niezwykle słabego, rozproszonego światła CDG-2, odsłaniając galaktykę ukrytą za gromadami kulistymi po raz pierwszy” - dodaje Francine Marleau, współautorka badań.

Naukowcy podejrzewają, że takich "prawie" niewidocznych galaktyk jest znacznie więcej. Odkrycie podkreśla, jak wielką zagadką pozostaje ciemna materia - substancja, której nie obserwujemy bezpośrednio, a która kształtuje strukturę całego Wszechświata.

Na łamach naszego serwisu nie po raz pierwszy wracamy do zagadki ciemnej materii - pisaliśmy już o jej możliwej roli w wyjaśnianiu tajemnic galaktyk.

https://nautilus.org.pl/artykuly,2006,odkrycie-ciemnej-materii-moze-wyjasnic-zagadke-galaktyk.html?LoFi=0



zwiń tekst

Uciekające czarne dziury – kosmiczny fenomen potwierdzony
Sob, 28 luty 2026 11:09 | komentarze: brak czytany: 1095x

Najnowsze badania pokazują, że Wszechświat jest pełen niespodzianek. Okazuje się, że czarne dziury – najgęstsze i najpotężniejsze obiekty we Wszechświecie – nie zawsze zostają w centrach galaktyk. Niektóre mogą uciekać w przestrzeń kosmiczną z ogromną prędkością.Naukowcy podkreślają: Uciekające czarne dziury – poruszające się w przestrzeni z dużymi prędkościami – to prawdziwe zjawisko.Skąd się biorą.......

czytaj dalej

Najnowsze badania pokazują, że Wszechświat jest pełen niespodzianek. Okazuje się, że czarne dziury – najgęstsze i najpotężniejsze obiekty we Wszechświecie – nie zawsze zostają w centrach galaktyk. Niektóre mogą uciekać w przestrzeń kosmiczną z ogromną prędkością.

Naukowcy podkreślają: Uciekające czarne dziury – poruszające się w przestrzeni z dużymi prędkościami – to prawdziwe zjawisko.

Skąd się biorą takie obiekty? Jednym z powodów są fale grawitacyjne powstałe, gdy dwie czarne dziury zderzają się ze sobą. To działa jak potężny „kopniak”, który wyrzuca czarną dziurę w kosmos. Innym powodem mogą być skomplikowane grawitacyjne interakcje trzech ciał, w których jedno zostaje wyrzucone z układu. Dzięki temu czarne dziury mogą przemieszczać się przez kosmos z prędkościami setek, a nawet blisko tysiąca kilometrów na sekundę.

Jeszcze ciekawsze są ślady, które zostawiają po sobie takie obiekty. Tworzą one długie „ogony” gazu i pyłu, w których mogą powstawać nowe gwiazdy. To tak, jakby niewidzialny olbrzym przesuwał się przez kosmos i pozostawiał po sobie znak swojej obecności.

Do tej pory uważano, że supermasywne czarne dziury muszą znajdować się w centrach galaktyk. Teraz wiemy, że mogą opuszczać galaktykę i wędrować przez kosmos, co zmienia nasze wyobrażenie o tym, jak działa Wszechświat.

Choć zjawisko uciekających czarnych dziur było przewidywane teoretycznie i obserwowane pośrednio już wcześniej, dopiero w grudniu 2025 r. – a konkretnie 15 grudnia – astronomowie po raz pierwszy bezpośrednio potwierdzili taki obiekt. Obiekt, nazwany RBH-1, to supermasywna czarna dziura, czyli gigantyczny obiekt o masie milionów razy większej niż Słońce. Znajduje się w systemie galaktyk zwanym „Cosmic Owl” („Kosmiczna Sowa”) i leży około 8,8 miliarda lat świetlnych od Ziemi. RBH-1 porusza się z prędkością około 950–1000 km/s i zostawił za sobą długi ogon gazu i młodych gwiazd o długości około 200 000 lat świetlnych – mniej więcej tyle, ile wynosi średnica Drogi Mlecznej lub nieco więcej.

Dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z astronomią, warto wyjaśnić, czym w ogóle są czarne dziury. Według Wikipedii: czarna dziura to obiekt astronomiczny o tak silnym przyciąganiu grawitacyjnym, że nic, nawet światło, nie może się z niego wydostać. Powstają zwykle w wyniku zapadnięcia się bardzo masywnej gwiazdy po zakończeniu jej życia. Chociaż nie możemy zobaczyć czarnej dziury bezpośrednio, możemy obserwować, jak oddziałuje na otaczającą materię, gaz i pobliskie gwiazdy.




zwiń tekst

NIEZWYKŁE ZJAWISKO NA SŁOŃCU. PO RAZ PIERWSZY OD 2022 ROKU.
Czw, 26 luty 2026 15:22 | komentarze: brak czytany: 1204x

Pod koniec lutego 2026 roku wydarzyło się coś wyjątkowego - tarcza Słońca przez trzy kolejne dni (22–24 lutego) była całkowicie pozbawiona plam słonecznych. To pierwszy taki przypadek od 8 czerwca 2022 roku i pierwszy raz od czterech lat, gdy na widocznej z Ziemi stronie naszej gwiazdy nie było ani jednej plamy przez trzy dni z rzędu.Dla wielu osób to tylko ciekawostka, ale dla astronomów i specjalistów.......

czytaj dalej

Pod koniec lutego 2026 roku wydarzyło się coś wyjątkowego - tarcza Słońca przez trzy kolejne dni (22–24 lutego) była całkowicie pozbawiona plam słonecznych. To pierwszy taki przypadek od 8 czerwca 2022 roku i pierwszy raz od czterech lat, gdy na widocznej z Ziemi stronie naszej gwiazdy nie było ani jednej plamy przez trzy dni z rzędu.

Dla wielu osób to tylko ciekawostka, ale dla astronomów i specjalistów od pogody kosmicznej jest to wyraźny sygnał, że aktywność Słońca zaczyna spadać po okresie maksimum.


Plamy słoneczne to ciemniejsze i chłodniejsze obszary na powierzchni Słońca, powstające w miejscach o wyjątkowo silnym polu magnetycznym. Im więcej plam, tym większe prawdopodobieństwo rozbłysków i wyrzutów masy koronalnej, które mogą zakłócać działanie satelitów, sieci energetycznych, komunikacji radiowej, a jednocześnie wywoływać spektakularne zorze polarne.

Słońce przechodzi naturalne cykle aktywności trwające średnio około 11 lat. W każdej z nich występują okresy maksymalnej aktywności (dużo plam, rozbłysków, burz geomagnetycznych) oraz spokojniejsze fazy, gdy plam jest bardzo mało lub nie ma ich wcale. Obecnie trwa cykl słoneczny 25, który osiągnął maksimum w 2024–2025 roku (oficjalnie uznane maksimum przypada na październik 2024). Teraz Słońce stopniowo wchodzi w fazę spadkową.

Pojedyncze dni (nawet trzy dni) bez plam nie oznaczają jeszcze pełnego minimum cyklu – tego można spodziewać się dopiero około 2029–2030 roku, a według niektórych prognoz nawet nieco później. Jednak fakt, że po ponad trzech latach ciągłej obecności plam pojawił się taki „czysty” okres, jest ważnym sygnałem zmian w aktywności naszej gwiazdy. Dane obserwacyjne (m.in. NOAA, NASA/SDO) potwierdzają, że po maksimum liczba plam systematycznie spada.

Spadek aktywności oznacza mniejsze ryzyko silnych burz geomagnetycznych i rzadsze występowanie zórz polarnych na niższych szerokościach. Nie oznacza to jednak, że Słońce całkowicie „ucichło” - nawet w fazie spadkowej mogą pojawiać się pojedyncze silne zjawiska.

Trzy dni bez plam można więc potraktować jako symboliczny początek spokojniejszego etapu cyklu 25. To naturalny rytm naszej gwiazdy i jeden z tych momentów, które naukowcy badający Słońce i jego wpływ na Ziemię obserwują z szczególną uwagą.


I jeszcze kilka ciekawostek przysłanych przez czytelników serwisu.

Oto, co się dzieje, gdy potężny strumień deszczu działa jak gigantyczny pryzmat. Gdy światło słoneczne pada na gęstą kolumnę spadającej wody pod idealnym kątem, załamuje się i rozprasza, zamieniając lokalną burzę w potężne widmo światła. 

Poniżej przykład ciekawego efektu świetlnej smugi, która pojawiła się przy okazji słonecznego halo.



zwiń tekst

NIEBIESKIE ŚWIATŁO NA NIEBIE NAD DUNDEE (Szkocja)
Czw, 26 luty 2026 06:41 | komentarze: brak czytany: 1527x

Dzień dobry,  Od dłuższego czasu obserwuje niebo w swojej okolicy (Dundee, Szkocja) przez ostatnich pare dni zauważyłam dziwne światło na niebie jakby pomarańczowe za chmurami. Na początku uznałam to za taki dziwny zachód słońca, jednak wczoraj o godzinie 20:50 czasu Brytyjskiego pojawiło się na niebie niebieskie światło. Przygasało i ponownie się nasilało jak światełko w samolocie jednak było.......

czytaj dalej


Dzień dobry,  Od dłuższego czasu obserwuje niebo w swojej okolicy (Dundee, Szkocja) przez ostatnich pare dni zauważyłam dziwne światło na niebie jakby pomarańczowe za chmurami. Na początku uznałam to za taki dziwny zachód słońca, jednak wczoraj o godzinie 20:50 czasu Brytyjskiego pojawiło się na niebie niebieskie światło. Przygasało i ponownie się nasilało jak światełko w samolocie jednak było to zbyt duże jak na samolot. Trwało to około dwie minuty i przemieszczało się po niebie, po czym po prostu zniknęło. Poniżej załączam zdjęcia, zrobione telefonem nie są najlepszej jakości. 

Pozdrawiam 
[dane do wiad. FN]









zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 50 65
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 65

//

Wejście na pokład

//

Wiadomość z okrętu Nautilus

Piszę do Państwa pod wpływem ogromnego zaskoczenia sytuacją, która wydarzyła się dosłownie przed chwilą. Od kilku dni bez przerwy i z wielkim zainteresowaniem słucham licznych podcastów oraz audycji z udziałem Pana Roberta Bernatowicza... Wiem, jak ważne w badaniach zjawisk niewyjaśnionych jest racjonalne podejście, ale ten zbieg okoliczności jest dla mnie wręcz uderzający...

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 25 sie 2026 22:22 | Dzień dobry, Panie Robercie, kontaktuje się z Panem ponieważ mam w swoim życiu kilka historii którymi chciał bym się podzielić. Od przelotu czarnego bezgłośnego trójkąta do wizyty trzech szarych karłów w moim mieszkaniu. Będę wdzięczny za kontakt.

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 28 lipca 2026 | Wracam do publikacji w Dzienniku Pokładowym mocnym akcentem. A zresztą... przeczytajcie sami!

czytaj dalej

FILM FN

Tajemnicze światła na niebie - niesamowite obserwacje UFO 

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.