Dziś jest:
Piątek, 28 lutego 2020

Fakty, przemawiające za realnym istnieniem latających spodków są bardziej jednoznaczne niż te potrzebne do skazania kryminalistów. ” – Stanton T. Friedman, fizyk atomowy i ufolog, współpracował przy kilku ściśle tajnych programach amerykańskiego rządu.

Pytania do FN
ODPOWIEDZI NA PYTANIA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas swoje pytanie - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





Jak to jest z tym piekłem i niebem? Jak to jest z tą potworną niesprawiedliwością wokół nas?!
Czw, 9 sty 2020 20:20 komentarze: 16 czytany: 3986x

Sprawa piekła i nieba regularnie pojawia się w pytania do FN. Ludzie dostrzegają, że wiele osób ma życie przypominające podróż przez piekło. Choroby, brak nadziei na poprawę, ciągłe uderzenia od losu. Inni tymczasem mają życie przypominające raj - zdrowie, spokój, dobrobyt. Czy jest to efekt ich pracowitości czy chociażby uczciwości? Nie ma sensu nawet żartować.. oczywiście "karty do gry" są rozdawane już na początku rozgrywki. To wielka tajemnica, która dla ludzi wierzących "w jedno życie" jest problemem nie do przeskoczenia, choć próbują wykonywać przeróżne "łamańce", że niby Bóg na przykład doświadcza 3-letnie dziecko rakiem kości, bo go... bardziej kocha. Oczywiście to wszystko wokół nas wyjaśnia jedynie reinkarnacja, a raczej karma. Dostaliśmy bardzo ciekawego e-maila od naszego czytelnika, który bardzo dobrze opisał ten problem. Z jego wnioskami nie sposób się nie zgodzić.

 

From: [...]
Sent: Thursday, January 2, 2020 1:50 PM
To: FN
Subject: [...]

Witam i jak zawsze na poczatku serdecznie pozdrawiam FN!
Mam kolejne nagranie z obiektem U.F.O. , muszę to ogarnąć, powycinać najwazniejsze i prześlę potem materiały do FN.
A póki co chciałem poruszyć moim skromnym zdaniem bardzo ważny temat ogromnej NIESPRAWIEDLIWOŚCI na świecie, czyli stanu tzw. PIEKŁA!

 Dlaczego jedni rodzą się zdrowi, nie muszą robić praktycznie nic i mają od samego początku "wszystko" i proszę nie mówić, że ciężko pracują!, bo nic nie robią, nic nie staje im na przeszkodzie, są zdrowi itd... , a drudzy choćby na głowie stawali, choćby pracowali 24h na dobę- zawsze coś stanie im na przeszkodzie- są biedni, niektórzy chorzy, niektórzy żyją w nędzy, przypomnę tylko, ze ponad 2mld ludzi na ziemi żyje w skrajnej nędzy, w tym są przerażajace przypadki śmierci głodowej!,  około 3mld ludzi na świecie żyje bardzo skromnie [tak, żeby tylko przeżyć], ok. 3mld żyje na przecietnym poziomie, natomiast 1% całej populacji ludzkości jest w posiadaniu tyle bogactwa, co 99% populacji na całym świecie!

I powtórze to jeszcze raz, aby wybrzmiało- ZDROWI I BOGACI absolutnie nie zapracowali sobie na to, i stwierdzenia, że doszli do tego "ciężka pracą" sa skrajnie chybione, tak absurdalne, że nie warto tego komentować! To są ludzie, którzy popełniając błąd za błędem-włos z głowy im nie spadnie, zaraz napiszę z czego to wynika...
Ta ogromna niesprawiedliwość wynika tylko i wyłącznie z KARMY!

-25%-30% ludzi bogatych oraz najbogatszych na świecie są to DUSZE NIEMOWLĘCE oraz DZIECIĘCE, czyli takie, które nie posiadają obciążeń karmicznych. Dusze dziecięce posiadaja jakieś tam minimalne obciążenia, maja za soba max. pare inkarnacji ludzkich, natomiast dusze niemowlęce , znaczna wiekszość z nich była w poprzednim wcieleniu ZWIERZĘCIEM-dlatego totalny brak obciążeń-dlatego maja tylko z górki, ALE wszystko przed nimi- w kolejnych wcieleniach będą doświadczać tego PIEKŁA, które doswiadczają obecnie dusze dojrzałe i stare [częściowo też dusze młode]. Dusze niemowlece, dziecięce [i niektóre mlode dusze] żyja tylko i wyłącznie sprawami fizycznymi, nie mając bladego pojęcia o sprawach najważniejszych dla każdego człowieka-czyli duchowych, dusze te są tak daleko od "ZRÓDŁA" od ISTOT ŚWIATŁA, maja tak niskie wibracje, że ich ciała energetyczne [w momencie smierci ciala fizycznego] są skrajnie zagubione, dla tych dusz REINKARNACJA jest ZBAWIENIEM, możliwością wznoszenia się duchowego, a przed nimi jeszcze bardzo daleka droga- dziesiątki, setki inkarnacji.

I teraz sprawa najważniejsza, to mityczne "PIEKŁO" jest między innymi tu na ziemi [jest też na innych nisko i bardzo nisko wibracyjnych planetach usianych w całym wszechświecie] i dotyczy głównie dusz DOJRZAŁYCH, STARYCH i częściowo MŁODYCH [których jest najwięcej na planecie ziemia, stanowia ponad 30% całości]- ich stan duchowy to tzw. symboliczny, mityczny "CZYŚCIEC". Ale wracajac do dusz dojrzałych i starych- to one przeżywają tu na ziemi prawdziwe PIEKŁO, mają za sobą kilkaset wcieleń ludzkich, ogromne obciążenia karmiczne, ALE dusze te są już na BARDZO WYSOKIM POZIOMIE ENERGETYCZNYM, DUCHOWYM, SĄ BARDZO BLISKO ISTOT ŚWIATŁA, SĄ BARDZO BLISKO INKARNACJI W ŚWIATACH WYŻSZYCH... Na tych ostatnich etapach inkarnacyjnych bardzo cierpią, ich instynkt fizyczności ZANIKA!

Dlatego dusze dojrzałe, a przede wszystkim stare maja problemy z podstawowymi sprawami fizycznymi- MAJĄ PROBLEMY W NAWIĄZYWANIU PRZYJAZNI, KOBNTAKTÓW Z INNYMI LUDZMI, SĄ SAMOTNIKAMI, MAJĄ PROBLEMY Z SEKSUALNOŚCIĄ itd.., itp.. W kolejnych wcieleniach fizyczność  tych dusz  przestanie istnieć- tak jak to ma miejsce u niektórych ISTOT POZAZIEMSKICH odwiedzajacych nas w UFO. Taka dusza, która juz nie posiada ciała fizycznego-ma ten przywilej, że umysłem wpływa na materię, i może w razie potrzeby zmaterializować się nawet fizycznie.
Pozdrawiam. [...]



From: [...]
Sent: Monday, January 6, 2020 3:12 AM
To: Fundacja Nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: Szokujący artykuł o niesprawiedliwości, piekle i niebie na Ziemi

Droga Fundacjo Nautilus!

Przeczytałem z zaciekawieniem tekst jednego z czytelników dotyczący niesprawiedliwości, nieba i piekła na Ziemi. Coś tu jest bardzo mocno nie tak. Kiedyś próbowałem rozgryźć ten problem, o czym pisałem z różnymi osobami intensywnie zajmującymi się rozwojem duchowym, jak również z kilkoma zaawansowanymi buddystami. Wspomniałem o tej kwestii również w jednym z maili wysłanych dawno temu do FN. Generalnie wyszło wtedy coś dokładnie odwrotnego a mianowicie to, że najmłodsze dusze (czyli te, które do niedawna inkarnowały w ciałach zwierząt) po przejściu do formy ludzkiej "zamieszkują" głównie ciała cierpiących z głodu, chorób i nędzy mieszkańców krajów afrykańskich, Indii itd., dla których sensem życia jest po prostu fizyczne przetrwanie i rozmnażanie się (co dobitnie pokazują statystyki i filmy dokumentalne). Kraje rozwinięte, dobrze zarządzane, są z kolei zamieszkiwane przez starsze dusze, które w trakcie tysięcy inkarnacji nabyły większej ogłady, inteligencji i doświadczenia, przestając rozmnażać się bez umiaru i przywiązując coraz większą wagę do wygody, materialnego poziomu życia, rozwoju kulturalnego itp. Przy tym ważna uwaga: to w związku z tym, że ludzie masowo zabijają i zjadają zwierzęta oraz niszczą ich środowisko naturalne, dochodzi do stopniowego zanikania całych gatunków i przechodzenia zasiedlających je dusz do formy ludzkiej. Nie ma jednak takich cudów, że dusza przechodząca przez tysiące lat różne inkarnacje roślinne i zwierzęce, nagle po zasiedleniu ciała ludzkiego staje się ot tak po prostu hiperbogaczem obracającym grubymi miliardami. Z kolei te miliony biedaków mieszkających w kartonach na ulicy i cierpiących potworną nędzę, nie mogą być starymi, zaawansowanymi duszami, bo to nie oni tworzą nowoczesne, zaawansowane technicznie społeczeństwa żyjące w szeroko rozumianym dobrobycie, co wymaga nie lada doświadczenia, inteligencji i bystrości umysłu rozwiniętych właśnie dzięki inkarnowaniu tysiące razy w formie ludzkiej.

Poza tym czy nie byłoby absurdem, gdyby dusza stopniowo zbliżając się do Boga, cechując się coraz większą świadomością i odpowiedzialnością, dostawała "w nagrodę" za swój rozwój we właściwym kierunku pakiet takich niespodzianek jak głód, brud, nędza i choroby? Czy ojciec widząc jak jego ukochane dziecko się rozwija, stopniowo dojrzewa i stara się nie sprawiać mu problemów wychowawczych zacznie mu w nagrodę chować jedzenie żeby trochę pogłodowało, odcinać bieżącą wodę, żeby nie miało się gdzie umyć, odmawiać pieniędzy na ubrania, żeby chodziło do szkoły obdarte i zabraniać wykupienia leków, żeby jak najmocniej cierpiało gdy zachoruje aż w końcu umrze z wycieńczenia organizmu?

Pozdrawiam serdecznie
Marcin

Temat jest bardzo ciekawy. Jest jasne, że super-rozrodczość i zwiększenie populacji na planecie jest zabójcze nie tylko dla samej planety (absolutna dewastacja), ale także dla dusz istot, które ją zamieszkują. Naszym zdaniem trwa potężne "podciąganie dusz" z innych, bardziej prymitywnych światów, w tym świata zwierząt.

Nasza ekipa od projektu REGUŁY GRY jest poza bazą FN. Po ich powrocie poprosimy, aby napisali na ten temat większy tekst, który będzie oparty tylko i wyłącznie o materiał zebrany przez FN (konkretne historie reinkarnacyjne). Może to pomoże nam odpowiedzieć na to pytanie, które zadał nasz czytelnik, a przynajmniej zbliżyć się do odpowiedzi.

 

I jeszcze wiadomość z naszej poczty. Do tematu odniesiemy się po powrocie do Warszawy.

[...]

Witam załogę. Chciałbym się odnieść do listu Pana Marcina na temat
"Jak to jest z tym piekłem i niebem? Jak to jest z tą potworną niesprawiedliwością wokół nas?!"
tzn. nie mogę zgodzić się z Panem Marcinem, ponieważ idąc tym tokiem myślenia stopień osiągniętej duchowości Jezusa powinien spowodować, że Jezus musiałby się narodzić jako potomek jakiegoś króla bądź potężnego władcy a było wręcz odwrotnie. Pozdrawiam. Mariusz

[...]


From: [...]
Sent: Thursday, January 9, 2020 8:37 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: "Jak to jest z tym piekłem i niebem" ciąg dalszy

Witam mostek i załogantów.
Chciałem napisać kilka słów odnośnie tematu "Jak to jest z tym piekłem i niebem".
Mam wrażenie, że myślenie odnośnie biedny/bogaty - młoda/stara dusza jest mylne. Nie mogę wyobrazić sobie tak spłyconego działania kreacji, która wynagradza starsze dusze przyjemniejszym życiem w dostatku, czy odwrotnie doświadcza je niedostatkiem. Według mnie bogactwo czy ubóstwo nie ma tu dużego znaczenia. Celem życia nie jest być bogatym, tylko nauka. Jeśli stara dusza wybiera bogate wcielenie ma ku temu inne powody niż pływanie w basenie wypełnionym banknotami. Wybiera ona życie, które pozwoli jej odrobić nadal zaległą prace domową. Wydaje mi się, że bogactwo tutaj może być dużym utrudnieniem, może odwrócić uwagę od ważnych zadań lub nawet spowodować zrobienie kroku w tył. A dla przewrotności, krok w tył może spowodować w kolejności dwa kroki do przodu :) Nieznane są plany kreacji, jednak nagroda pieniężna za dobrą służbę w poprzednich wcieleniach mnie nie przekonuje :) pozwolę sobie zacytować słowa przeczytane na Waszej/Naszej stronie "Dla ciała dobrze jest abyś urodził się synem bogacza, ale dla duszy dobrze abyś urodził się synem żebraka". W tym chyba jest zawarta cała mądrość, trudniejsza droga jest krótsza.

Dzięki, że jesteście, wszyscy

Pozdrawiam [...]


Komentarze (16)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Czw, 23 sty 2020 09:06 | brak oceny

maxu108 | Załogant

Chyba dobrą ilustracją do tego tematu jest życie Buddy, który jak głoszą przekazy, zanim odrodził się jako książę przeżył 500 żywotów głównie jako zwierzę. Po przepracowaniu negatywnej karmy odrodził się jako człowiek, a jako książę Siddhartha w oczach mu współczesnych prostych ludzi dostąpił w tym wcieleniu niemal boskiego żywota doświadczając bogactwa, przyjemności zmysłowych i będąc chronionym przed nieszczęściem i chorobą. Rozwijana i dojrzewająca przez setki wcieleń duchowość nie pozwoliła mu się zadowolić tym luksusowym wcieleniem. Jego wielkie współczucie dla wszystkich cierpiących istot i jego wielkie pytania o sens życia i cierpienia były silniejsze niż możliwość spełnienia niemal wszystkich pragnień życia doczesnego, jakie miał jako syn króla. Na szczęście dla nas wszystkich porzucił żywot wysoko urodzonego i przywdział szaty żebraka oddając się dziewięcioletniej ascezie, która zaowocowała oświeceniem i tymi wszystkimi pięknymi naukami pozostawionymi dla nas.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pt, 24 sty 2020 10:41 | ocena: + 1

Tomasz_J | Załogant

@maxu108,
Cytat: "zanim odrodził się jako książę przeżył 500 żywotów głównie jako zwierzę. Po przepracowaniu negatywnej karmy odrodził się jako człowiek,..."

Czyli jak rozumiem, musiał przepracować "negatywną karmę" z poprzednich zwierzęcych wcieleń ?
Przepraszam bardzo, ale jaką to "negatywną karmę" może mieć zwierzę ?
Zwierzę zawsze będzie rozszarpywać inne zwierzę w celu zjedzenia go. To instynktowne działanie zwierzęcia i zwierzę nie ma na to wpływu. Więc jaka to "negatywna karma" ma się za nim "wlec" ? Mógłby mnie ktoś ze zwolenników teorii reinkarnacji oświecić ?

Rozwiń odpowiedzi (1)

Śr, 29 sty 2020 12:56 | brak oceny

maxu108 | Załogant

@Tomasz_J, Oczywiście należy się Panu wyjaśnienie. Według Buddyzmu jest kilkanaście różnych światów czy poziomów egzystencji, w których możemy się odrodzić. Świat zwierząt jest jednym z nich i jest zaliczany do stanów niższych, w którym odradzamy się w skutek nagromadzenia negatywnej karmy. Zwierzęta same w sobie nie są ani dobre ani złe, jednak ze względu na ograniczenia swojej egzystencji nie mogą osiągnąć oświecenia tak jak istoty odrodzone w stanie ludzkim dla tego jest to stan niższy. Ze względu jednak na fakt (jak głosił Budda i jego następcy), że nawet zła karma z czasem ulega wyczerpaniu po wielu żywotach w świecie zwierząt istoty takie odradzają się w ludzkiej formie. Niektóre zwierzęta w skutek dostąpienia ogromnego cierpienia z rąk człowieka, gwałtownie z niewyczerpaną jeszcze do końca negatywną karmą, odradzają się w świecie ludzi, którzy potem posiadając głęboko w świadomości zwierzęce skłonności wykorzystują je do m.in. okropnych zbrodni. Tak, mam nadzieję, że oddałem ducha tej idei, tłumaczył to nieżyjący już wielki koreański mistrz buddyzmu zen Seung Sahn. Istnieją również stany wyższe od ludzkiego, w tym stan boski jak głosił Budda, który co bardo ciekawe ma swoje ograniczenia i również po bardzo długim okresie kończy się w skutek "wypalenia" dobrej karmy.Temat zasad odradzania się w różnych stanach i sam proces reinkarnacji to obszerne zagadnienie. Zainteresowanych odsyłam do "Tybetańskiej księgi umarłych" szczegółowość opisu tych procesów naprawdę daje do myślenia.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Czw, 30 sty 2020 18:06 | brak oceny

Tomasz_J | Załogant

@maxu108, no dobrze, ale dlaczego mamy się opierać akurat na buddyzmie ? Jest to system pełen wewnętrznych sprzeczności. O choćby tu:
pisze Pan, że "stan boski [...] ma swoje ograniczenia i również po bardzo długim okresie kończy się w skutek "wypalenia" dobrej karmy".
No to jaki to stan BOSKI, skoro ma ograniczenia i w końcu się... kończy ?
Poza tym, to tłumaczenie zupełnie mnie nie przekonuje. Bo nadal nie wyjaśnia, skąd u zwierząt ma się gromadzić negatywna karma. Tu też tkwi sprzeczność, bo jeżeli jak Pan pisze "zwierzęta nie są ani dobre, ani złe" i zaraz potem: "niektóre zwierzęta w skutek dostąpienia ogromnego cierpienia z rąk człowieka, gwałtownie z niewyczerpaną jeszcze do końca negatywną karmą, odradzają się w świecie ludzi,...", no to skąd ta negatywna karma ma się brać ? Jeżeli zwierzę nie jest ani dobre ani złe, to nie ma mowy o żadnej karmie. No tak czy nie ? To jest prosta logika. Pytanie nadal aktualne: skąd u zwierząt negatywna karma ?

Rozwiń odpowiedzi (2)

Wt, 4 luty 2020 09:17 | brak oceny

maxu108 | Załogant

@Tomasz_J, Witam i pozdrawiam wszystkich forumowiczów. Odpowiadając na Pana wątpliwości przede wszystkim chciałbym zaznaczyć, że moje wyjaśnienia opierają się tylko na wiedzy teoretycznej i to być może niepełnej. Jestem buddystą praktykującym już od wielu lat, jednak natura karmy i prawidła nią rządzące znane są pewnie tylko oświeconym mistrzom buddyjskim, których jeszcze kilku chodzi po tym świecie. Te urzeczywistnione istoty, tak jak Budda, nie zasłaniają się tajemnicą wiary i nie ukrywają żadnych nauk, a ich wiedza o karmie wynika z głębokiego duchowego wglądu i doświadczenia. Osoby te, tak jak sam Budda, twierdzą, że pamiętają swoje poprzednie wcielenia, a więc zapewne i procesy towarzyszące przechodzeniu pomiędzy poszczególnymi wcieleniami, czy poziomami egzystencji. Wiele takich wykładów można odnaleźć w sieci i w książkach. Sam Budda nauczał, po osiągnięciu oświecenia, jeszcze przez 45 lat, a jego nauki zostały spisane w sutry, których chyba jest 108 i swoją objętością przekraczają chyba biblię. Jeśli więc Pana interesuje to zagadnienie to najlepiej zwrócić się do tych źródeł. To tyle wstępu, a wracając do Pana pytań to moja wiedza teoretyczna i zrozumienie podpowiadają mi, że istoty wcielające się w zwierzęta mają nabytą negatywną karmę z poprzednich wcieleń zanim odrodziły się w świecie zwierząt i teraz muszą ją jako zwierze "odpracować". Rodzi się więc pytanie skąd trafiły do stanu zwierzęcego? Moim zdaniem ze stanów wyższych, w których zasługi niepomnażane wyczerpują się w skutek np. egoistycznych i hedonistycznych działań, lub po prostu poprzez negatywne skutki swoich działań. Prawo karmy dotyczy nie tylko istot na naszej planecie lecz wszystkich na niezliczonej ilości światów, w których i my możemy się odrodzić wśród miliardów innych istot i bytów. Budda w sutrach o tym mówi, gdyż jako oświecony odbywał duchowe podróże w tych różnych światach. Trafiał również do światów boskich. Bóg, bogowie, których w religiach wschodu jest wielu to tylko inna forma egzystencji, choć potężnej i niemal doskonałej. To "niemal" jest tu kluczowe, gdyż buddyzm nie uznaje monoteizmu, a boskość nie jest utożsamiana w naukach buddyjskich, jak pamiętam, z ostateczną doskonałością. Ostateczną doskonałością i celem, które kiedyś osiągną wszystkie istoty, jak nauczają oświeceni jest stan nirwany. Dlatego też Budda twierdził, na podstawie znajomości prawa karmy, że odrodzenie się w świecie bogów jest związane z wielkimi zasługami, ogromnymi zasobami dobrej karmy. Bogowie posiadają wielkie moce i mogą tworzyć światy, mogą egzystować w tym stanie eony czasu lecz, potrzebując wyznawców i uwielbienia nie kierują się zawsze altruizmem. Bogowie, więc jak pamiętam z różnych tekstów również podlegają prawu karmy i po wyczerpaniu swej dobrej karmy, zasług, boskości mogą spaść do stanów niższych, nawet do zwierzęcego. Pamiętam z tekstów buddyjskich również to, że bogowie na swoim poziomie nie mogą osiągnąć oświecenia.

Wt, 4 luty 2020 10:18 | brak oceny

maxu108 | Załogant

@Tomasz_J, Witam jeszcze raz, chciałbym dodać jeszcze po namyśle, aby nie stwarzać u Pana być może fałszywych poglądów, że tak naprawdę to nie wiem czy zwierzęta mogą stwarzać sobie złą czy dobrą karmę. Nie pamiętam dobrze nauk buddyjskich, które by o tym traktowały. Zdałem sobie sprawę, że to chyba mój pogląd może zbieżny z naukami. Kierowałem się chyba podświadomie logiką lub mam nadzieję intuicją, gdyż co winny jest wilk, że jest wilkiem albo zając, że ucieka przed nim taka jest ich natura, instynkt nie mogą chyba podjąć świadomego wyboru. Odsyłam tutaj Pana jednak do nauk buddyjskich. Kwestia Boga, czy Bogów w buddyzmie interesowała mnie dosyć mocno i utkwiła mi w pamięci, więc chyba oddałem tą ideę. Niemniej jednak nauki o karmie i reinkarnacji są ważne, więc warto się zwrócić źródeł czyli nauk buddy lub mistrzów buddyjskich. O tych kwestiach mówił nie tylko Budda i jego uczniowie, lecz jest to jedno z głównych założeń hinduizmu. Wyczytałem też gdzieś, że o "wędrówce dusz" mówią też chrześcijańskie apokryfy, a pierwsi chrześcijanie w to wierzyli. Zmienił to podobno I sobór watykański.

Nie, 12 sty 2020 15:57 | brak oceny

Radmor | Załogant

Nie do końca rozumiem tych dociekań: czy jesteśmy tu za karę, czy w nagrodę? Czy bogaci to dusze stare czy nowe? Czy biedni są lepsi czy gorsi? A może by tak poczytać książki Newtona? Wydaje mi się, że jeśli opowieści pacjentów jego i jego następców są logicznie zbieżne, to można chyba przypuścić, że pokazują prawdę? Tysiące ludzi przedstawiający ten sam obraz zaświatów miałoby się mylić? To hipnoza, ale nie wierzę w przypadkowe zbieżności w opowieściach wszystkich hipnotyzowanych.
Pacjenci Newtona przedstawiają obraz logiczny i prosty. Ziemia jest szkołą, a nasze życia wybieramy sami, choć z pomocą, by się uczyć. Nie jest piekłem czy Niebem, ale miejscem, w którym uczymy się. Nie jesteśmy tu za karę, ani w nagrodę, a po to by doświadczać i zdobywać wiedzę. Jeśli cierpimy, to nie za karę, ale by doświadczyć czegoś, często tego, co sami innym robiliśmy, by zrozumieć, jak źle czyniliśmy.
W tej sytuacji myślę, że jakąś sensowną wskazówką, czy ktoś jest starą duszą jest jego stosunek do innych. Ludzie pomagający innym z dużym prawdopodobieństwem są starymi duszami, bez względu na status materialny i tym podobne drobiazgi. Ludzie samolubni i myślący tylko o sobie to raczej dusze młode, lub stare, ale zdominowane przez ciało, dusze pogubione, tak czy inaczej.
Pozdrawiam całą Załogę!

Nie, 12 sty 2020 15:41 | ocena: -1

Kepos | Załogant

Dlaczego jedni ludzie mają lekkie życie, a drudzy ciężkie i jeszcze się od nich wymaga więcej ?
Należy cofnąć się do biblijnego Raju gdzie byliśmy wszyscy. My obecni ludzie, a raczej Dusze, byliśmy najniższymi istotami (nie licząc zwierząt). W tym Raju nastąpił bunt. Bóg postanowił wychować na nowo istoty najniższe, wcielając ich i nad każdym człowiekiem umieścił Anioła Stróża. W zależności od tego kto w jaki sposób przeskrobał podczas buntu - teraz takie ma życie. Jest jeszcze jedna możliwość lekkiego życia - mianowicie jak dany Anioł Stróż przeprowadził przez życie większą liczbę ludzi - to ma lżej i nawet jak podpadnie to może uniknąć kary.
Aniołowie Stróżowie, którzy mają mało ludzi (w tym te w czyścu) są obarczani znacznymi obowiązkami.

Pt, 10 sty 2020 09:31 | brak oceny

Pakalu | Załogant

Ja bardzo gorąco polecam Księgę Urantii. Wiele tłumaczy. W temacie powyższym również. Nie musicie przyjąć wszystkiego ani ze wszystkim się utożsamiać ale przeczytać, przemyśleć i przetworzyć w swym umyśle i sercu. Ja jestem na początku czytania(pierwsze sto stron z ponad dwóch tysięcy) ale czuję, że warto. Pozdrawiam wszystkich w Nowym Roku i oby nasze dusze wzrastały :)

Śr, 8 sty 2020 01:06 | brak oceny

Caoii | Załogant

Napiszę tutaj komentarz który może stanowić uzupełnienie i jednocześnie trochę wyjaśnienie wiadomości obu panów zamieszczonych w tym artykule.

Zacznijmy od tych obciążeń karmicznych. Autor jednej z wiadomości uważa, że stara dusza musi być bardzo obciążona karmicznie, a co za tym idzie mieć życie pełne cierpienia, chorób i różnych negatywnych rzeczy z powodu karmy do przepracowania. A to tak nie działa! ;)

Dlaczego: Bo karmę się przecież odpracowuje na bieżąco. To nie jest tak, że wszystko co ktoś powiedzmy 'nabroi' mu się gromadzi i gromadzi aż do monstrualnych rozmiarów potężnego obciążenia karmicznego.

Jest raczej tak, że co ktoś narobi w jednym życiu to odpracuje w kolejnym, albo jeszcze następnym, a potem w jeszcze kolejnych życiach już nie będzie miał z tego powodu żadnego obciążenia karmicznego.

Więc stara dusza nie musi być wcale bardziej obciążona od młodej, bo po prostu wszystkie obciążenia się odpracowuje na bieżąco. One się nie gromadzą w wielką górę negatywnej karmy tylko na bieżąco się je przerabia i dusza mająca za sobą bardzo bardzo bardzo dużo wcieleń może nawet wyjść powiedzmy 'karmicznie na 0' czyli tak poodpracowywać różne rzeczy w różnych wcieleniach, że nie będzie już niczym obciążona.

Autor drugiej wiadomości ma rację, że ludzie w bardzo biednych krajach cierpiących skrajną nędzę, głód i choroby to są w większości dusze młode. Ale nie wie dlaczego.

Ja chyba wiem. Otóż chodzi o to, że dusza młoda popełnia więcej błędów. A to kogoś zamorduje w jakimś życiu, zgwałci, zrobi coś bardzo złego, bo jest niedoświadczona i nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji i/lub nie potrafi zapanować nad gniewem, popędem seksualnym lub innymi emocjami czy instynktami. I z tego wynika, że dusze młode mają większą szanse na otrzymanie życia pełnego cierpienia ponieważ popełniają więcej błędów, czynią więcej złego.

Natomiast bardziej doświadczone dusze popełniają mniej błędów bo są bardziej świadome konsekwencji, mają już przerobione różne takie doświadczenia i błędy z dawnych żyć, oraz mają też więcej empatii. Dlatego doświadczone dusze mają większą szansę dostać dobre życie, ponieważ mają 'mniej na sumieniu' a błędy i czyny z dawnych żyć zdążyli już dawno odpracować.

Tylko autor drugiej wiadomości przesadził grubo z tymi tysiącami żyć... Kilkadziesiąt, góra kilkaset jak ktoś się wolniej rozwija. Potem to już chyba każdy jest w wyższych światach.

Jeszcze na koniec tego komentarza napiszę, że sprawa bogactwa to inna kwestia bo przede wszystkim nie zawsze wiąże się ono z dobrym życiem. Nie jeden bogacz jest mniej szcześliwy niż niejedna uboga materialnie osoba pomimo, ze ma bogactwo. Pieniądze bardzo pomagają, ale są tylko jednym z czynników powiedzmy dających dobre życie albo szczęście. Jak ktoś nie ma pozostałych to nawet będąc miliarderem nie będzie mu się dobrze żyło.W dużo większym stopniu niż bogactwo materialne z rozwojem duchowym koreluje stan zdrowia i ciała fizycznego danej osoby. Bo to jest w dużej mierze coś co idzie z wewnątrz.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Śr, 8 sty 2020 08:27 | brak oceny

Einstein | Załogant

@Caoii, Prawda leży gdzieś po środku, można dyskutować na te tematy bez końca-temat "rzeka", natomiast racje ma autor pierwszej wiadomości: młode dusze, zwłaszcza te najmłodsze pozwierzęce- totalny brak obciążeń karmicznych, natomiast stare dusze, zwłaszcza te bardzo stare obciążone setkami ziemskich ludzkich inkarnacji: cierpią na ostatnim etapie ich ziemskiego pielgrzymowania ku światom wyższym. pozdr.

Wt, 7 sty 2020 08:04 | ocena: + 2

White_Owl | Załogant

W tym wszystkim, nie zapominajmy o świadomości i jej mocy tworzenia, kreowania rzeczywistości. Czasami cierpienie, choroba, trudna sytuacja ma nam uświadomić coś co musimy w sobie przepracować, zmierzyć się z tym aby dokonał się nasz dalszy rozwój. Wtedy sytuacja zewnętrzna potrafi sama się zmienić.
Przecież twórcza wizualizacja i tak zwane prawo przyciągania działają - nie ważne czy ktoś w to wierzy czy nie.
Nasze doświadczenia zewnętrzne i nasze wnętrze są ściśle ze sobą powiązane. Do tego wszystkiego dochodzi karma i reinkarnacja.
Wydaje mi się że my ludzie nie jesteśmy jeszcze w stanie pojąć jak to wszystko ze sobą spójnie funkcjonuje.
Życie jest warte życia i doświadczania. Rozwój wewnętrzny i duchowy jest kluczowy w życiu istoty.
Pozdrawiam :)

Pon, 6 sty 2020 12:35 | ocena: + 3

Einstein | Załogant

Nie można tu generalizować, bo stare dusze także nieraz osiągają bogactwo, sukces w życiu, ale w odróżnieniu od dusz młodych dzielą się swoim bogactwem, swoimi dobrami z bliznimi! - [np. przez danie szansy wysokich zarobków dla pracowników, pomoce charytatywne itd..] Niemniej bogactwo to domena dusz młodych, a głównie niemowlecych,pozwierzęcych, czyli dusz bez obciążeń karmicznych.
Młode dusze są naiwne, łatwowierne, dla nich duchowość nie istnieje, zachłyśnięte swoim "EGO" potrafią być bardzo bezwzględne, brutalne, a w niektórych przypadkach nawet barbarzyńskie dla drugiego człowieka, nie liczą się z drugim człowiekiem, byle ja mam, a drugi niech "zdycha" z głodu! Byle ja mam ciepły dom, łazienkę, a drugi co tam mnie obchodzi.. Dusze młode lubią wygrywać, chwalić sie, odnosić się swoim bogactwem, pogoń za sukcesem jest u tych dusz niebywała, potrafią iść "po trupach", a sprzyja im ku temu totalny brak obciążeń karmicznych., ale tak jak wspomniano w artykule- wszystko przed nimi:]
Dusze stare są na znacznie wyższym poziomie duchowym w porównaniu do dusz młodych, natomiast fizyczność rzeczywiście u starych dusz zanika! Stara dusza wystarczy, że raz zobaczy człowieka, popatrzy w oczy i wie z kim ma do czynienia, nieraz "widzi", czują aurę drugiego człowieka, znaja jego zamiary itd..., w odróżnieniu od dusz młodych, które pod tym względem są bardzo "głupiutkie" i naiwne:] Dusze stare z trudem nawiązują relacje z ludzmi, natomiast bardzo przywiązują się do drugiego człowieka, posiadają ujarzmione "EGO"! Stare dusze wiedzione setkami inkarnacji w ciele ludzkim maja potężne obciążenia karmiczne, przechodzą przez ziemskie piekło, doskonale zdawając sobie sprawę "z kąd przybyli, co tu robią, dlaczego cierpią, dokąd zmierzają"?!

Pon, 6 sty 2020 10:27 | ocena: + 3

Mario2571 | Załogant

Rozważania w powyższym tekście o tym czy,, stare czy młode dusze ,, mają lepiej w kolejnym wcieleniu sprawiły że przypomniała mi się instytucja i swego czasu potężny ruch tzw . scholastyków . Dziś już mało kto pamięta że przez całe wieki toczono zażarte dyskusje i spory sięgające najwyższych gremiów władzy świeckiej i duchowej ( cesarze , królowie , papieże , kardynałowie i arcybiskupi ) , - w zakresie takich rozważań jakie dzisiaj nurtują czytelników Nautilusa. Rozważaniami tymi przez całe wieki zajmowali się teolodzy i właśnie tzw . scholastycy. To właśnie im kościół katolicki zawdzięcza to że np. nie uznaje reinkarnacji . Scholastycy i teologowie na katedrach Europejskich Uniwersytetów zajmowali się zresztą przez całe wieki również innymi zagadnieniami wielkiej wagi . A warto tu dopowiedzieć że najstarsze szanowane dziś Europejskie Uniwersytety ( np . Uniwersytet Jagieloński ) swego czasu miały jedynie jeden wydział ,, naukowy ,, - wydział teologii. Na wydziałach tych jak napisałem rozważano zagadnienia wielkiej wagi , - scholastycy debatowali np. o tym który święty jest ważniejszy , jaka jest hierarchia przy tronie pana Boga w niebie , , kto stoi bliżej tego tronu , - czy Cheruby czy Serafiny , Czy aniołowie czy archaniołowie ?, kogo Bóg obdarzył większą mocą , ile zastępów anielskich jest pod dowództwem Jezusa ? , - jak bardzo może pomniejszyć się diabeł i w związku z tym ile diabłów zmieści się na łebku od szpilki ??? , - jak zbudowane jest piekło , ile ma kręgów piekielnych i kto za jakie grzechy trafi w określone miejsce piekła. ?? i jakie tam tortury na niego czekają ??? Choć dzisiaj te pytania wydają nam się śmieszne i infantylne przez setki lat zajmowały najtęższe i najlepiej wykształcone umysły ówczesnego świata , - były przyczyną licznych tytułów naukowych , pojedynków a nawet wojen. Dziś wydaje mi się że 90 proc osób deklarujących się jako katolicy nawet nie wie że powyższe pytania i zagadnienia były tymi najważniejszymi dla ludzi jeszcze dwa trzy wieki temu. , a coś co było oczywiste dla katolika wtedy jest zupełnie nieznane katolikowi współczesnemu , - ( np. tortury piekielne na jakie dobry Bóg wydaje swoich wrogów , zdrajców i tych co w niego nie uwierzyli ) Dziś nawet sam kościół wydaje się wstydzić za swoje poglądy i swoją wiarę z przed paru wieków . A wracając do rozważań o duszach i ich ,, starości bądź młodości ,, jedynie można przywołać fakty historyczne właśnie o scholastykach i ich sporach i dyskusjach.

Pon, 6 sty 2020 01:54 | ocena: + 1

Martinez78 | Załogant

Coś tu jest bardzo mocno nie tak. Kiedyś próbowałem rozgryźć ten problem, o czym pisałem z różnymi osobami intensywnie zajmującymi się rozwojem duchowym, jak również z kilkoma zaawansowanymi buddystami. Wspomniałem o tej kwestii również w jednym z maili wysłanych dawno temu do FN. Generalnie wyszło wtedy coś dokładnie odwrotnego a mianowicie to, że najmłodsze dusze (czyli te, które do niedawna inkarnowały w ciałach zwierząt) po przejściu do formy ludzkiej "zamieszkują" głównie ciała cierpiących z głodu, chorób i nędzy mieszkańców krajów afrykańskich, Indii itd., dla których sensem życia jest po prostu fizyczne przetrwanie i rozmnażanie się (co dobitnie pokazują statystyki i filmy dokumentalne). Kraje rozwinięte, dobrze zarządzane, są z kolei zamieszkiwane przez starsze dusze, które w trakcie tysięcy inkarnacji nabyły większej ogłady, inteligencji i doświadczenia, przestając rozmnażać się bez umiaru i przywiązując coraz większą wagę do wygody, materialnego poziomu życia, rozwoju kulturalnego itp. Przy tym ważna uwaga: to w związku z tym, że ludzie masowo zabijają i zjadają zwierzęta oraz niszczą ich środowisko naturalne, dochodzi do stopniowego zanikania całych gatunków i przechodzenia zasiedlających je dusz do formy ludzkiej. Nie ma jednak takich cudów, że dusza przechodząca przez tysiące lat różne inkarnacje roślinne i zwierzęce, nagle po zasiedleniu ciała ludzkiego staje się ot tak po prostu hiperbogaczem obracającym grubymi miliardami. Z kolei te miliony biedaków mieszkających w kartonach na ulicy i cierpiących potworną nędzę, nie mogą być starymi, zaawansowanymi duszami, bo to nie oni tworzą nowoczesne, zaawansowane technicznie społeczeństwa żyjące w szeroko rozumianym dobrobycie, co wymaga nie lada doświadczenia, inteligencji i bystrości umysłu rozwiniętych właśnie dzięki inkarnowaniu tysiące razy w formie ludzkiej.

Rozwiń odpowiedzi (1)

Pon, 6 sty 2020 17:37 | ocena: + 4

green | Załogant

@Martinez78,
Obawiam się, że z tej całej reinkarnacji nie da się (przynajmniej na tą chwilę) niczego jednoznacznie wywnioskować. Według mnie to dużo bardziej złożony system zależności w którym 2+2 nie zawsze da nam 4. Wspomniałeś o ludziach bogatych i o tym, że zapewne muszą to być stare dusze. Po pierwsze, ilość i długość inkarnacji nie świadczy o stopniu oświecenia - jak mawiał klasyk "Z życiem jest jak ze sztuką teatralną, ważne nie jak długo trwa ale jak zagrana". Po drugie, wśród bogaczy można spotkać różnych ludzi. Jedni są uczciwymi biznesmenami-filantropami z rozwiniętą wrażliwością i empatią, drudzy wprost przeciwnie; są zadufanymi egocentrykami nie liczącymi się z nikim i niczym. Podobne skrajne postawy można zaobserwować także u ludzi biednych. Wniosek? Poziom rozwoju duchowego nie jest uwarunkowany geograficznie, społecznie ani tym bardziej ekonomicznie. Ale to tylko moje zdanie... Pozdrawiam!

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Aby dodać komentarz, zaloguj się.
szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Koronawirus jest już na wszystkich kontynentach poza Antartydą. To potężne wyzwanie dla państwa, szczególnie w zakresie służby zdrowia, ale też poważne ryzyko dla gospodarki. Według Janet Yellen, byłej szefowej amerykańskiego banku centralnego, z powodu epidemii Stanom Zjednoczonym może grozić recesja.

UFO24

więcej na: emilcin.com

Wt, 25 luty 2020 19:27 | Dzień dobry dzis o godz 19.30 w Szczecinie przy ul. Iwaszkiewicza zaobserwowałam coś takiego , wysylam zdjecie bo gwiazdą to raczej nie jest . Jeżeli możecie mi to Państwo wyjaśnić proszę o odpowiedź .Pozdrawiam [...]

Dziennik Pokładowy

Czwartek, 26 grudnia 2019 | Tragedią naszej planety są religie, gdyż religia opiera się na wierze, a sprawy związane z duchowością są wiedzą. Ale i tak jest gorzej, gdyż dogmaty głównych religii są całkowicie fałszywe i przekonują ludzi, że Ziemia jest tylko przystankiem w drodze do raju.

czytaj dalej

FILM FN

KRZYSZTOF JACKOWSKI - NAJNOWSZY ODCINEK WIDEOBLOGA 27 lutego 2020

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.