Dziś jest:
Sobota, 25 marzec 2017

"Aby nasze życie było twórcze, musimy pozbyć się lęku przed popełnieniem błędu" Joseph Ch. Pearce

Pytania do FN
ODPOWIEDZI NA PYTANIA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas swoje pytanie - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Czy możecie robić raz w tygodniu LiveStream o tym, co ciekawego wydarzyło się w tygodniu?
Pon, 13 mar 2017 10:00 komentarze: 2 czytany: 606x

Mamy sygnały, że bardzo spodobał się nasz pomysł "czata na żywo", czyli nowej formuły kontaktu z sympatykami, która na świecie nazywa się LiveStream. Jedna z naszych czytelniczek zaproponowała nawet cotygodniową audycję... poniżej wiadomość:[...] Chciałam się jeszcze z Wami podzielić pewnym pomysłem na kanał YT, może się Wam spodoba. Mianowice prezentowanie treści w formie co tygodniowego (albo dwutygodniowego.......

czytaj dalej

Mamy sygnały, że bardzo spodobał się nasz pomysł "czata na żywo", czyli nowej formuły kontaktu z sympatykami, która na świecie nazywa się LiveStream. Jedna z naszych czytelniczek zaproponowała nawet cotygodniową audycję... poniżej wiadomość:

[...] Chciałam się jeszcze z Wami podzielić pewnym pomysłem na kanał YT, może się Wam spodoba. Mianowice prezentowanie treści w formie co tygodniowego (albo dwutygodniowego) przeglądu najciekawszych wydarzeń z krótkim komentarzem oraz z linkami w opisie do źródła (albo z informacją, że coś pochodzi z Waszego archiwum). Taki „NautiliusWeek” ok 15 minutowy, emitowany regularnie, np. w niedzielę wieczorem :). Sądzę, że to byłaby bardzo fajna forma pozwalająca na szybkie zaznajomienie się, z tym co się ostatnio działo, a przy okazji poznanie Waszych opinii. Zainteresowany tematem mógłby zapoznać się z całością dzięki linkom. Taka forma audycji nie musi mieć fizycznego prezentera, wystarczy głos narratora Kapitana :) mogą wyświetlać się informacje, screeny stron, zdjęcia, mapy, czasem może być polecenie jakiejś książki, filmu, czy wydarzenia, zdementowanie jakiś informacji. Z czasem użytkownicy pewnie też by przesyłali coś ciekawego. Tam można też wrzucić wątki EVP W TRAKCIE CZATA Z FUNDACJĄ, Obserwacja UFO 20 lipca 2016, czy „starsze” ciekawostki jak zdjęcie UFO z 1938 :) Np. wspomnieć, że p. Jackowski ma jakieś wystąpienie, był ciekawy wywiad na NTV, albo artykuł w NŚ. Słowem wszystko, co uznacie, że dla Was jest ważne i też może zainteresuje Waszych odbiorców :)  

Proszę pamiętać, że pomysł ten pochodzi z poziomu użytkownika i odbiorcy Waszych treści i zapewne pobieżne go przeanalizowałam. Ale kto wie, może z Waszego punktu widzenia taka forma jest osiągalna i sensowna :) Z tego co mi wiadomo portale o podobnej tematyce nie mają takich projektów, wiec jest nisza na rynku :)

 Pozdrawiam ciepło! 

Dziękujemy za wiadomość i propozycję/pomysł

Oczywiście można robić wszystko, nawet codziennie takie właśnie "15 minut na żywo z pokładu Nautilusa", gdyż materiałów spokojnie wystarczy, bo naprawdę dosłownie jesteśmy zalewani informacjami o zjawiskach niewyjaśnionych z Polski i ze świata. Gdzie jest więc problem? Chodzi o czas, a nim musimy bardzo dobrze gospodarować. Zrobienie takich "15 minut" na poziomie wymaga kilku godzin pracy.

W tej chwili i tak nasz czas jest napięty do granic, a coraz bardziej skomplikowana maszyneria związana z oskryptowaniem naszych witryn ma jeden cel: zaoszczędzić jak najwięcej czasu. Nie będziemy brali na przykład obciążenia ponad siły, czyli wyłączenia z życia każdego niedzielnego wieczoru na "LiveStream", gdyż nie dalibyśmy rady.

Mamy firmy, rodziny, pracujemy na pełnych etatach. Aktualizowanie serwisów czy prowadzenie projektów jest wykonywane dosłownie kradnąc czas w ciągu dnia... Jeśli pracowalibyśmy w FN i mielibyśmy zespół zatrudnionych na stałe ludzi, to wtedy pewnie byłoby to możliwe. W obecnej sytuacji musimy każdego dnia iść na kompromis w wielu kwestiach - wybierać na przykład częstsze wyjazdy w teren kosztem częstszego aktualizowania naszych serwisów.




zwiń tekst

Jeszcze o przeznaczeniu i o tym, co oznacza 'spóźnić się na ważny pociąg w naszym życiu'?
Nie, 12 mar 2017 13:59 komentarze: 1 czytany: 1865x

Śmierć każdego z nas jest nieuchronna – to jasne. Ale czy można „lekko skorygować” zegar śmierci? Czy można pójść lub nie pójść na spotkanie, co zupełnie odwróci nasz los? Kilka pytań od naszego czytelnika nawiązuje do ostatniej publikacji w działa PYTANIA DO FN. Chętnie zmierzymy się z zadanymi nam pytaniami./poniżej wiadomość od czytelnika serwisu FN/Witam. Właśnie przeczytałem artykuł o nieuchronności.......

czytaj dalej

Śmierć każdego z nas jest nieuchronna – to jasne. Ale czy można „lekko skorygować” zegar śmierci? Czy można pójść lub nie pójść na spotkanie, co zupełnie odwróci nasz los? Kilka pytań od naszego czytelnika nawiązuje do ostatniej publikacji w działa PYTANIA DO FN. Chętnie zmierzymy się z zadanymi nam pytaniami.

/poniżej wiadomość od czytelnika serwisu FN/

Witam. Właśnie przeczytałem artykuł o nieuchronności śmierci... a także pytanie przesłane do czytelnika. Moje pytanie jest powiązane, lecz chciałbym podkreślić, że zupełnie nie chodzi mi o "śmierć" samą w sobie. Zakładając, że istnieje przeznaczenie, czy mówiąc inaczej plan duszy w danej inkarnacji, to czy jeszcze można mówić o wolnej woli? Czy jesteśmy jakoś w stanie wpływać na nasze życie... posłużę się przykładem... Człowiek poszukujący pracy znalazł ofertę, umówił się na spotkanie, lecz dzień przed rozmową o prace postanowił się "zabawić" i przesadził z alkoholem, przez co nie poszedł na spotkanie... W tym momencie mamy do rozważenia kilka sytuacji:

  1. Jakby wyglądało jego życie gdyby poszedł na spotkanie i dostał prace? Jakich ludzi by poznał, jakich ludzi by doświadczył? Co z tym "planem" się stało?
  2. Czy jego wybór przekreślił jego przeznaczenie, czy to po prostu przeznaczenie wymusiło na nim "zabawę", aby w sposób naturalny nie dostał pracy.
  3. Czy zakładając, że istnieją 2 rodzaje wydarzeń : przeznaczone i nie przeznaczone... to czy jeśli zrobię coś nie przeznaczonego mi, lecz jednocześnie mającego wpływ na resztę mojego życia, to czy moje przeznaczenie się zmieni?

Rozumiem, że pytania są zawiłe i pewnie odpowiedź jest poza naszym pojmowaniem, ale może są jakieś przekazy lub doświadczenia wskazujące właściwy tok myślenia?

Pozdrawiam

 

Z przyjemnością odpowiemy na Pana pytanie, gdyż od dawna robimy to podczas prezentacji FN w różnych miejscach Polski. Ludzi bowiem bardzo interesuje nie tylko temat śmierci, ale właśnie przeznaczenia. Mówiąc w największym skrócie: mają szczerą ochotę wszelkimi sposobami oddalić ten moment, który jest zapisany w ich przeznaczeniu…

Nie mamy zbyt dużo czasu na sążniste odpowiedzi (prowadzenie FN to jak praca na trzech etatach jednocześnie), ale postaramy się krótko zasygnalizować nasz punkt widzenia. Na początku proszę rozejrzeć się wokół – widać już na pierwszy rzut oka, że jeśli porównamy ludzkie życie do biegu na sto metrów, to zawodnicy zostali już na starcie potraktowani niesprawiedliwie.


Jedni są przystojni (w wypadku mężczyzn) lub obdarzeni olśniewającą urodą (w przypadku kobiet), a inni… nie za bardzo. Ci pierwsi mogą przebierać w propozycjach – ci drudzy tylko ze smutkiem godzić się na bycie w życiu statystami… To samo dotyczy pieniędzy, zdolności, a o zdrowiu - nawet nie ma co wspominać. Dziecko umierające na raka w wieku trzech lat jest wielkim krzykiem do stwórcy świata, dlaczego tak bardzo jednym daje dużo, a drugim nie tylko mało, ale jeszcze ich uderza w głowę stutonowym, betonowym kafarem!

Mówiąc krótko: biegniemy wszyscy, ale niektórzy są "pieszczochami" organizatora biegu, a inni mają wyraźnie pod górkę... ;)


Piszemy o tym, gdyż już to pokazuje, że rodząc się mamy ustaloną przez wyższą świadomość wszechświata (na pokładzie Nautilusa nazywamy to Kreacją, ale jak ktoś chce mówić Bóg – proszę bardzo) ścieżkę, która nie zależy od nas. Zdrowie, uroda, zamożność rodziców – z tym wszystkim już jesteśmy na starcie.

Potem idziemy ścieżką, która zawiera pewne rzeczy nam przypisane i tego nie zmienimy, ale jednocześnie mamy wolną wolą jak najbardziej! Możemy zrobić dowolne zło i dowolne dobro. Aby to wyjaśnić – mały przykład. Proszę spojrzeć na ten obrazek (poniżej), a raczej kadr z filmu.


Co to za film? Oczywiście to film „Przypadek” (1981) w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. Film dotyka dokładnie tego problemu, o którym piszemy w tej odpowiedzi. Pokazuje on trzy alternatywne życiorysy młodego chłopaka (granego przez Bogusława Lindę) zależne od tytułowego przypadku, jakim jest próba złapania odjeżdżającego pociągu.


Czy jeśli Panu odjedzie pociąg, to Pana życie potoczy się inaczej? Tak, ale w pewnych granicach. Są bowiem rzeczy, na które ma Pan wpływ (zdążenie na pociąg) i na które nie ma Pan wpływu (uroda, choroba genetyczna itp.). My zawsze porównujemy drogę ludzkiego życia do takiej ścieżki po wielkiej tamie. Tam można iść w jednym kierunku, ale podczas tej drogi można skręcać, zawracać, nawet iść zygzakiem. Podczas prezentacji pokazujemy zawsze takie oto zdjęcie.


Już na koniec: pewien hinduski filozof dawno temu wypowiedział cudowne słowa, które zostały zapisane przez jego studentów.

'W określonym dniu i godzinie nieznani sobie ludzie - cokolwiek by dotąd robili - spotkają się wewnątrz czerwonego kręgu nakreślonego przez Buddę, aby w nim żyć lub umrzeć.' /hinduski filozof Ramarrishna/

 

I to jest dokładnie to, co wynika także z naszych materiałów. Jeśli ma Pan się znaleźć w miejscu X z ludźmi Y i Z, to nawet gdyby Pan poleciał na Księżyc i wrócił, to i tak trafi Pan w to miejsce o określonej przez przeznaczenie godzinie. I tego nie zmieni nawet energia zawarta w jądrach gwiazd, bo taką ścieżkę życia ustaliła Panu moc, która te jądra gwiazd stworzyła.

Mamy nadzieję, że choć trochę przybliżyliśmy Panu naszą filozofię w sprawie przeznaczenia.



zwiń tekst

Czy można uniknąć śmierci np. w zamachu bombowym? Czy takie wydarzenie jest zapisane w gwiazdach?
Sob, 11 mar 2017 09:07 komentarze: 2 czytany: 476x

[...] Witam, Pytanie dotyczy tematu zamieszczonego na waszej stronie - CZY MOŻNA PRZEWIDZIEĆ DATĘ WŁASNEJ ŚMIERCI. Jest to niesamowicie intrygujące pytanie, może nawet jedno z pierwszej trójki. Ja mam jednak inne pytanie z tym związane, ale to za chwilę. W ostatnich 2 latach mieliśmy w rodzinie walkę z rakiem wykrytym u mojej mamy. Wszystko wskazywało , że ta walka zakończy się sukcesem. Można powiedzieć.......

czytaj dalej

[...] Witam, Pytanie dotyczy tematu zamieszczonego na waszej stronie - CZY MOŻNA PRZEWIDZIEĆ DATĘ WŁASNEJ ŚMIERCI. Jest to niesamowicie intrygujące pytanie, może nawet jedno z pierwszej trójki. Ja mam jednak inne pytanie z tym związane, ale to za chwilę.

W ostatnich 2 latach mieliśmy w rodzinie walkę z rakiem wykrytym u mojej mamy. Wszystko wskazywało , że ta walka zakończy się sukcesem. Można powiedzieć , że zrobiliśmy wręcz niemożliwe, zdobywając naturalny lek ( w naszym kraju całkowicie zakazany ) , będący cudownym lekarstwem na nowotwory. Niestety w tym przypadku nie zadziałał , nie ma sensu się rozwodzić dlaczego itd., finał był jednoznaczny.

I teraz pytanie :

Jeśli człowiek rodząc się ma już "umowę" końca egzystencji, jaki jest sens często bardzo heroicznej walki o kolejny dzień pełnej psychicznego i fizycznego cierpienia, skoro i tak ją przegra?

Czy jeśli wszystko jest już zaplanowane i to przez nas samych , to po co diety, aktywność fizyczna, brak nałogów, stresu.
Z góry zaplanowana data końca życia w ludzkim przebraniu skreśla wszelkie starania o tzw długie i zdrowe , życie.
Wszystko sami planujemy, piszemy scenariusz naszego wcielenia , naszej wycieczki do tej rzeczywistości.

Wiele osób szczególnie starszych mówi- każdy ma swoją świeczkę i to jest prawda.

Dusza/człowiek, będąc po tamtej stronie ma absolutna świadomość nieśmiertelności, cała gra i przebranie to świadomy cel każdej lekcji.

Będąc świadomym można, wybrać ekstremalną wyprawę, z wieloma przeszkodami , ale też dużymi bonusami po powrocie.

Wszystko to nasza wolna wola i nasza własna decyzja.
To jak wybieranie wycieczki z biura podróży.

Nikt za nas tego nie zrobił i tą datę sami wybraliśmy.

Chyba każdy z nas zna przykłady ludzi przesadnie dbających o zdrowie-często sportowców, którzy mimo to umierają młodo w skutek np. nowotworów , czy zawałów serca.

Znamy też mnóstwo ludzi mających gdzieś sport, zdrową dietę, piją palą na potęgę i cieszą się w miarę normalnym zdrowiem i dożywają pełnej starości ( np. słynny redaktor P. Jerzy U. )

Czy bez względu na tryb życia, kto ma żyć ten będzie żył , aż do wypalenia się świeczki ?

Ach, gdyby każdy z nas miał taką świadomość podróż ta była by zupełnie inną przygodą !


Pozdrawiam
MC

 

Ludzie żyją tak, jakby śmierć nie istniała. Kupują przedmioty, bawią się na potęgę kosztem środowiska naturalnego i innych ludzi i… wiedzą jedno: zawsze „umierają inni”. Tymczasem każdy z nich ma zapisaną „w wielkiej księdze wszechświata” datę swojej śmierci, którą bezbłędnie można odczytać. Potrafił to polski astrolog Leszek Szuman.

Po raz pierwszy z tym niezwykłym tematem „zapisanej daty śmierci” zetknęliśmy się przy okazji zbierania materiałów o wielkiej postaci polskiej astrologii, nieżyjącym od wielu lat Leszku Szumanie (1903-1987).


Jego wszystkie książki są jednymi z najważniejszych pozycji w naszej bibliotece na pokładzie okrętu Nautilus. Kilka najważniejszych z nich znamy praktycznie na pamięć, gdyż wiedza przekazana przez tego wielkiego człowieka jest wręcz niezbędna przy poruszaniu się po „nieznanych wodach” takiego okrętu, jak Nautilus.


Leszek Szuman był bardzo silnym medium, fantastycznym jasnowidzem i bodaj najlepszym w polskiej historii astrologiem, który potrafił na podstawie daty urodzenia przewidzieć losy każdego człowieka, a także opisać jego wcześniejsze życie. Podobno robił to z taką precyzją, że zdarzały się wręcz omdlenia osób, które nagle słyszały o sobie największe sekrety z ust obcego człowieka.

Ale Leszek Szuman miał jedną słabostkę. Kiedy przychodził do jego gabinetu ktoś z prośbą o postawienie horoskopu, on zakładał mu kartę i wkładał do odpowiedniej szuflady. Przypominało to trochę katalogi książek w bibliotece.


Tylko najbliżsi astrologa znali jego wielką tajemnicę – na każdej z fiszek o jego kliencie Leszek Szuman tylko w sobie znanym miejscu zapisywał drobnym drukiem datę. Była to przyszła data śmierci takiego człowieka, która była zapisana już w momencie jego narodzin. Podobno nie pomylił się nigdy! Mamy relacje zapisane w naszym archiwum, kiedy po śmierci „znanej osoby”, która kiedyś była gościem Leszka Szumana, bez żadnej ingerencji jasnowidza rodzina otwierała odpowiednią szafkę i wyciągała kartę z imieniem i nazwiskiem zmarłego, któremu kiedyś horoskop układał Leszek Szuman. Na kartce była precyzyjnie napisana data śmierci tego człowieka. To była jedyna rzecz, której nigdy Szuman nie zdradzał swoim klientom. Musiało to być niezwykłe uczucie, kiedy z jego gabinetu wychodził uradowany człowiek słysząc, że poprawi się stan jego finansów, a Leszek Szuman dobrze wiedział, że za rok po morderczej walce z rakiem ten człowiek będzie miał swój pogrzeb… A takie historie zdarzały mu się bardzo często.

Jest taki polski film „Medium” z 1985 w reżyserii Jacka Koprowicza. Jeśli ktoś jego nie oglądał – koniecznie trzeba to nadrobić, ale… mało osób wie, że owa słynna scena z filmu ze „sprawdzaniem daty śmierci” przez astrologa jest prawdziwa, a postać astrologa Ernesta Wagnera, w którą wcielił się nieżyjący od wielu lat aktor Jerzy Nowak, była wzorowana w 100% na Leszku Szumanie.

Jest tam taka scena, kiedy astrolog Wagner wyciąga taką właśnie „karteczkę z zapisaną datą śmierci”.W tej scenie nie ma nic zmyślonego, nie jest ona dziełem „wybujałej fantazji scenarzysty” (scenariusz „Medium” napisał Jacek Koprowicz). Wszystko jest oparte na tym, co naprawdę działo się w życiu Leszka Szumana.

Poniżej cały film „Medium” dla tych, którzy albo go jeszcze nie widzieli, albo chcieliby sobie przypomnieć.


Jaki wniosek można wyciągnąć z tej osobliwej pasji Leszka Szumana? Każdy człowiek na precyzyjnie zapisaną datę swojej śmierci już w momencie urodzin. Każde dziecko tak radośnie bawiące się w parku, które bawi się na oczach swojej szczęśliwej mamy, ma już wpisaną „w gwiazdach” datę swojej fizycznej śmierci. Można ją odczytać z dokładnością co do godziny (!), jeśli tylko będziemy znali dokładny moment pierwszego oddechu dziecka. Leszek Szuman radził, aby urodziny dzieci obserwować praktycznie ze stoperem w ręku, bo to pozwoli dokładnie opisać jego życie.



Czy w takim razie człowiek może uniknąć śmierci w zamachu terrorystycznym? Czy taka śmierć jest zapisana w gwiazdach? Opierając się o zebrany przez nas materiał można powiedzieć tak: śmierć nagła następująca z powodu świadomej działalności drugiego człowieka (aa tym jest zamach terrorystyczny) jest drastyczną zmianą karmy mordercy, a także jego ofiary. Tragiczne konsekwencje takiego działania będą się ciągnęły przez kolejne żywoty całej grupy ludzi, która została świadomie lub nie wciągnięta w ten dramatyczny akt.

Czy można byłoby uniknąć takiej śmierci? To także posłużymy się historią z naszego archiwum ze znakomitej książki "Mag z Jawy". Tam jeden z mistrzów Nei Kungu zobaczył zbliżającą się śmierć swojego przyjaciela. Próbował powstrzymać tragiczny bieg wydarzeń pisząc dramatyczny list do przyjaciela prosząc, aby nie wychodził z domu. Śmierć dopadła go jednak także w domowych pieleszach. Mistrz doszedł do wniosku, że nie można powstrzymać przeznaczenia. I tu w zadumie postawmy kropkę.



zwiń tekst

Czy możecie podać rady, jak się rozwijać duchowo?
Czw, 9 mar 2017 07:56 komentarze: 3 czytany: 1227x

Zaczęłam swoją przygodę z Nautilusem od czasów, gdy szukając czegoś na YT na zaśnięcie wpisałam "audycje radiowe" i tak trafiłam na audycje pana Bernatowicza. Stały się dla mnie jednym z kamieni milowych czegoś, co możemy nazwać szumnie rozwojem duchowym ;) Między innymi dzięki nim "wierzę" w reinkarnację, która to kiedyś była wręcz kolizyjna z moimi poglądami. Nadal pragnę poszukiwać i niczym kania.......

czytaj dalej

Zaczęłam swoją przygodę z Nautilusem od czasów, gdy szukając czegoś na YT na zaśnięcie wpisałam "audycje radiowe" i tak trafiłam na audycje pana Bernatowicza. Stały się dla mnie jednym z kamieni milowych czegoś, co możemy nazwać szumnie rozwojem duchowym ;) Między innymi dzięki nim "wierzę" w reinkarnację, która to kiedyś była wręcz kolizyjna z moimi poglądami.

Nadal pragnę poszukiwać i niczym kania dżdżu wypatruję na Waszej stronie praktycznych rad co do dalszego rozwoju. Piszecie o różnych planowanych wyprawach, o książkach itd... Bardzo by mnie ucieszyło, gdybyście podali miejsca, które można by było odwiedzić, szkoły, do których pojechać, kursy jakie "zaliczyć". Może część czytelników zdecydowałaby się na wyprawę Nautilusa na własną rękę :) Do Chin np.

Marzy mi się wejść do Bazy Nautilusa, poczytać te wszystkie artykuły, cieszyć się nimi jak dziecko, spisać wszystkie tytuły książek jakie tam macie :)

W ramach połechtania serduszka napiszę jak pomogliście mi z medytacją.

Otóż jestem osobą, która ma problem z podjęciem działania, jeśli nie wie o nim wszystkiego, co możliwe i nie może się dobrze przygotować. Jakiś czas temu daliście artykuł w Pytaniach o medytacji wraz z krótką instrukcją:

https://www.nautilus.org.pl/pytania,49,20-listopad-2016--czy-medytacja-moze-byc-niebezpieczna.html?year=2016&month=11&day=20

Spisałam sobie instrukcję medytacji dość niedbale na kartce i próbowałam siedząc na poduszce z wyprostowanym kręgosłupem itd :) Niestety byłam zbyt zmęczona i dokończyłam leżąc. Nie skupiałam się bardzo na instrukcji, na podanych frazach. Niedbale pozwoliłam światłu wejść we mnie i połączyć się ze Wszechświatem, wyobrażałam sobie planety, jak światło przechodzi przez planety i ja jestem z tym światłem... W wyobraźni docierałam do Plutona, wyobrażałam sobie galaktyki, nawet naszą Ziemię otoczoną światłem, a też poświęciłam uwagę drzewie za oknem. Wszystko niemal flejtuchowato :) Pamiętam, że po tym zasypiałam ze spokojem w sercu, światłem w sercu jak dawno nie w swoim życiu :)

Także jeśli moglibyście prowadzić tak swoją załogę częściej byłoby bardzo miło. Po kawałku. Nie trzeba robić recenzji książek, tylko może właśnie spisać tytuły? :) Podać miejsce kursów medytacji? :) Cokolwiek twórczego :)

Pozdrawiam,
Justyna


Tu okręt Nautilus, pięknie dziękujemy za ciepłe słowa. Sprawa tej medytacji jest szczególna - jej opis i w ogóle sama medytacja nie jest... wymysłem ludzi! Jej pochodzenie zachowamy dla siebie - w końcu musimy mieć jakieś tajemnice. ;)

Wiele osób poszukuje jednej drogi do rozwoju duchowego, a najlepiej, żeby ta droga miała "linka". To tak nie jest - istnieje tylko ścieżka małych kroków. Nie trzeba czytać książek (choć oczywiście można), nie trzeba chodzić na żadne kursy (choć oczywiście można), nie trzeba także medytować (choć oczywiście można).

Wiemy o tym, że sama lektura treści publikowanych w serwisie FN zmieniła wiele osób, ich postrzeganie świata. Nie będzie żadną tajemnicą, że dokładnie taki mamy cel - obudzić ludzi w bardzo lekki, łagodny sposób... Wystarczy sobie wyobrazić kogoś, kto jest zamknięty w przezroczystej kapsule, która leży na ziemi w pięknym świecie. Osoba w środku nie jest nawet świadoma, że wokół jest tak piękny świat, gdyż kapsuła nie pozwala jej na to.


Naszym zadaniem jest naciśnięcie małego przycisku na dolnej obręczy kapsuły, aby jej szklany dach odchylił się i aby osoba znajdująca się w środku przeżyła najpiękniejszą chwilę w życiu - zobaczyła piękno świata, w której przyszło jej żyć... Tym pięknym, niezniszczalnym światem jest świat ducha.

Nie sposób jest obudzić wszystkich ludzi. Możemy to robić tylko z jednostkami, ale jeśli udało się to zrobić choć z jedną osobą, to i tak było warto zbudować okręt Nautilus. A wiemy, że udało nam się to zrobić z coraz większą grupą osób... Możecie się tylko domyślać, jak bardzo dzięki temu jesteśmy szczęśliwi.

Pracujemy nad ulepszeniem naszego okrętu - będzie tam więcej takich rzeczy, o których m.in. pisze Pani. Polecamy zwłaszcza śledzenie tego, co będzie się działo w tzw. Kajucie Okrętu Nautilus, gdyż tam będzie prawdziwy świat Nautilusa... trochę ukryty przed wzrokiem niewtajemniczonych.

Aby wejść do Kajuty, należy się zalogować. A następnie kliknąć na ikonkę KAJUTA (dla ułatwienia zaznaczyliśmy ją czerwonym kółkiem).


Radzimy także śledzić nasz kolejny ważny dział, czyli SZALUPĘ RATUNKOWĄ, ale o niej napiszemy innym razem. Z rozwojem duchowym jest tak, że wystarczy jeden moment, który nagle sprawi, że... wszystko staje się jasne. I wtedy można zostawić smutek i niepokój jak niepotrzebny bagaż, po czym wyruszyć po ścieżce prowadzącej we właściwą stronę. Będziemy starali się być trochę taką busolą, która będzie pokazywała właściwy punkt na horyzoncie. Taki jest nasz (trochę ukryty i... tajny) cel!




zwiń tekst

HOMOSEKSUALIZM – dlaczego? Jak tłumaczy to wiedza duchowa?! Do naszych przyjaciół o innej orientacji seksualnej
Śr, 8 mar 2017 11:57 komentarze: 1 czytany: 1131x

Piszemy o tym po raz pierwszy. Ludzie o innej orientacji seksualnej czytają serwis FN. Pytają nas o wiele rzeczy. Czasami proszą o pomoc. O tym, że serwis FN czytają osoby należące do tzw. mniejszości seksualnych zorientowaliśmy się już wiele, wiele lat temu. Dostawaliśmy listy, często bardzo poruszające. Ludzie prosili nas o to, aby nie zapominać o ich istnieniu, czasami także o wielkim niepokoju.......

czytaj dalej

Piszemy o tym po raz pierwszy. Ludzie o innej orientacji seksualnej czytają serwis FN. Pytają nas o wiele rzeczy. Czasami proszą o pomoc.

 

O tym, że serwis FN czytają osoby należące do tzw. mniejszości seksualnych zorientowaliśmy się już wiele, wiele lat temu. Dostawaliśmy listy, często bardzo poruszające. Ludzie prosili nas o to, aby nie zapominać o ich istnieniu, czasami także o wielkim niepokoju związanym ze swoją seksualnością. Moglibyśmy cytować te listy bardzo długo, ale tylko kilka przykładów:

[PYTANIA DO FN] Jest taki problem w mojej dalszej rodzinie, że syn szwagra, ze strony mojej żony jest homoseksualistą. Moje pytanie jest takie, czy to może mieć związek z jego poprzednim życiem, w którym to mógł być kobietą, a teraz ciągnie go ku facetom?

No i niejako przy okazji, zapytam, czy transwestyci mogą mieć jakieś znamię z poprzedniego wcielenia? Wbrew pozorom, to jest temat bardzo istotny, gdyż dotyczy statystycznie 1/10 populacji. Nie przypominam sobie, abyście poruszyli tego typu zagadnienie, a uwierzcie mi, że wielu ludzi szuka wyjaśnienia swojego innego jestestwa i na żadnej innej stronie, te tematy nie były poruszane.

Być może będziecie pierwsi, być może znacie odpowiedź? Pozdrawiam, jak zwykle serdecznie, Robert

[PYTANIA DO FN] poruszycie w końcu temat homoseksualizmu z punktu widzenia duchowego?????????????????????????????????????????????????????????

[PYTANIA DO FN] Witam ulubioną Fundację Nautilus. Z tej strony znowu [dane do wiad. FN]. Chciałbym zadać kilka pytań dosyć prywatnych, bo traktuję Was jako autorytet w sprawach duchowych, największy z możliwych mi znanych.

  1. Czemu homoseksualizm jest tępiony przez większość religii? Czy to oznacza, że jestem gorszym człowiekiem bo mam takie skłonności? Czemu skoro nie mogę tego zmienić, jestem traktowany gorzej przez ludzi którzy uważają się za dobrych, bo jestem inny? Jak można pokochać siebie przez ciągłe wpajanie winy przez ludzi religijnych?
  2. Czemu nie zmieniać religii, odchodzić skoro jest się źle traktowanym i nie można być sobą?
  3. Czemu np. nie zostać buddystą, czy chrześcijaninem popierającym prawo ludzi do decydowania

 o samych sobie.

  1. Czemu np. taki świadek Jehowy jak ja musi całkowicie oddać się dogmatom mojego wyznania, z racji tego, że sam jestem gejem i nie mogę być z nikim z tej samej płci. Co uważam za odbieranie mi pewnego prawa.
  2. Czy transfuzja krwi jest zła? Mam znajomą która została wykluczona ze świadków Jehowy, za uratowanie transfuzją swojego życia

P.S. pytania dotyczą głownie świadków Jehowy i ich wyznania przepraszam jeżeli nie chcecie na nie odpowiedzieć, ale bardzo proszę o odpowiedź bo to dla mnie kwestia życia i śmierci, mój rozwój duchowy i wspinanie się po drabinie duchowości.

 

Drodzy czytelnicy serwisu FN, którzy jesteście w innej "barwie tęczy" i którzy piszecie listy na pokład okrętu Nautilus. Nigdy o Was nie zapominamy i jako ludzie uważający duchowość za absolutnie najważniejszą rzecz na świecie zawsze stajemy „po waszej stronie”, choć tak naprawdę nie ma żadnej strony „waszej czy naszej”... Jesteśmy podróżnikami na wielkiej wędrówce ku światłu, którzy są ukrytymi, nieśmiertelnymi istotami w skafandrach, które są naszymi ciałami. Kiedyś ten skafander zostawiamy i podróżujemy dalej – nic na tej drodze nie jest przypadkiem. I wszystko ma swoją przyczynę - wiemy o tym doskonale. Także ten "materialny i starzejący się skafander" w naszej ziemskiej wędrówce, który nam wszystkim przysparza tyle radości, ale i problemów związanych chociażby z naszą seksualnością...




Od kiedy tylko dostaliśmy pierwsze sygnały o tym, że serwis FN jest czytany także przez osoby należące do tzw. mniejszości seksualnych, podjęliśmy decyzję o napisaniu dłuższego tekstu na temat homoseksualizmu. Jego natura jest wielką tajemnicą i nie ma dla nas cienia wątpliwości – w znacznej mierze ma źródło karmiczne, czyli wynika z tzw. karmy, czyli m.in. poprzednich wcieleń. Jest to potężna siła, której nic i nikt się nie jest w stanie przeciwstawić, a wynika z tego, że dusza nie ma płci. Można być raz kobietą, można być mężczyzną. Są to dwie strony jednej monety, gdyż zarówno cechy męskie jak i kobiece wpływają na całość istoty ludzkiej. Zarówno doświadczenie bycia mężczyzną, jak i kobietą są potrzebne duszy, do nauczenia się takich rzeczy jak miłość, przyjaźń, zrozumienie dobra lub zła.

Szukaliśmy materiałów na temat tego, co jest związane z poprzednimi wcieleniami osób o takiej orientacji. Łatwo nie było, gdyż w Polsce w ogóle ten temat nie był poruszany, a na świecie… pewnie był, ale dopiero ostatnio zaczęliśmy szukać na większą skalę. Te materiały powoli napływają do nas z USA i obiecujemy, że wszyscy nasi załoganci czekający na taki tekst nie poczują się zawiedzeni. Odpowiemy także na pytania, które do nas skierowaliście. Pamiętamy o Was cały czas!

Na zakończenie tego tekstu (czyli tak naprawdę zapowiedzi dużej publikacji, do której jeszcze zbieramy materiały!) mała rzecz, którą znaleźliśmy w znakomitym serialu „Duchy i Ja”. Tam właśnie medium Kim Russo rozmawia ze znanymi osobami, które opowiadają czasami mrożące krew w żyłach historie o swoich doświadczeniach ze zjawiskami niewyjaśnionymi.


W jednym z odcinków Kim Russo próbuje rozwikłać tajemnicę z dzieciństwa znanego łyżwiarza figurowego John`ego Weir`a, który przyznał się publicznie do tego, że jest innej orientacji seksualnej.


Russo jest po prostu bezbłędna – w Polsce nie ma nawet jednej osoby, która mogłaby się swoją siłą zbliżyć do jej daru! Oczywiście wie, że jest reinkarnacja i oczywiście jest w stanie zobaczyć swoim umysłem poprzednie wcielenia osób, z którymi rozmawia.

I właśnie w odcinku z udziałem John`ego Weir`a poruszyła wprost sprawę genezy wielu przypadków homoseksualizmu (trudno ocenić, czy wszystkich – tego nie wiemy), które mają swój początek w poprzednich wcieleniach, kiedy mężczyźni byli kobietami, a kobiety mężczyznami…

Oto materiał z naszego Archiwum FN czyli krótki fragment tego programu.

 

 

 



zwiń tekst

Czy spotkaliście się z tym: na ciele pojawia się symetryczny, nieprzypadkowy znak, który... znika?
Wt, 7 mar 2017 11:18 komentarze: 1 czytany: 419x

Na całym świecie ludzie znają to dziwne zjawisko: na ich skórze pojawiają się znaki o symetrycznych kształtach wykluczających przypadkowe ułożenie przebarwień. W Polsce także znamy ten fenomen. Jeden z naszych czytelników przysłał nam pytanie poruszające ten problem.Dzien dobry Panstwu.Moja znajoma obudzila sie i zobaczyla na swoim ramieniu pewny znak. Niestety nie posiadam foto gdyz ona boi sie opowiesci.......

czytaj dalej

Na całym świecie ludzie znają to dziwne zjawisko: na ich skórze pojawiają się znaki o symetrycznych kształtach wykluczających przypadkowe ułożenie przebarwień. W Polsce także znamy ten fenomen. Jeden z naszych czytelników przysłał nam pytanie poruszające ten problem.

Dzien dobry Panstwu.
Moja znajoma obudzila sie i zobaczyla na swoim ramieniu pewny znak. Niestety nie posiadam foto gdyz ona boi sie opowiesci o duchach ufo itp. wiec nie chciala znac tlumaczenia. Sa to dwa okregi ,jeden mniejszy w srodku drugiego wiekszego, ktore przecina ,laczac sie w srodku mniejszego okregu 6 lini tworzac idealna forme geometryczna. Znalazlem podobne lub identyczne formy,znaki , wpisujac w google haslo: znaki na ciele. Sytuacja miala miejsce w Niemczech ok 2 lata temu, znak powoli zanikal przez ok miesiac. Znak pojawil sie w dniu Swieta Wszystkich Swietych. Czy znaja Panstwo podobne znaki ? Jak powstaja i dlaczego? Dodam tylko ze miejsce gdzie wtedy mieszkali z cala rodzina bylo bardzo dziwne, ich dzieci czesto mowily do kogos kogo nie bylo, zaczynaly plakac w momencie wejscia do mieszkania, oraz gdy sie wyprowadzali i siedzieli juz w aucie po spakowaniu wszyscy byli w szoku bo widzieli kogos w oknie patrzacego na nich z pustego juz mieszkania.
Pozdrawiam
Rafal
 



Oczywiście, ze znamy takie przypadki. Z opisu Pana wynika, że nie mają one nic wspólnego z demonami (te zostawiają inny znak), ale są dwie możliwości:
- kontakt z UFO
- jakieś "przebicie" z dawnego wcielenia
Nie ma zdjęcia, więc raczej nie możemy powiedzieć więcej, ale … rzeczywiście sprawa jest ciekawa.
Pozdrawiamy!
FN

poniżej link do tekstu o dziwnych znakach w serwisie FN

https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3232,oto-prawdziwe-archiwum-x.html

... i kolejne fotografie takich właśnie znaków, które dostaliśmy w ostatnich dniach. Jeden z tych znaków jest dokładnie taki, jak opisuje czytelnik serwisu.






zwiń tekst

Czy pamiętacie o tych czytelnikach, którzy są nieszczęśliwi?
Sob, 4 mar 2017 06:26 komentarze: 3 czytany: 1383x

Wiele osób pisze do nas smutne listy o tym, jak bardzo cierpią. Z powodu braku zdrowia, zawiedzionej miłości, braku pieniędzy, a także przez nałogi jak chociażby alkohol. W jednym z ostatnich listów było bardzo proste pytanie: czy pamiętamy o takich ludziach, że nie wszyscy potrafią cieszyć się życiem? Na pokładzie okrętu Nautilus zebrała się nasza załoga i przez dłuższą chwilę rozmawialiśmy o tym.......

czytaj dalej

Wiele osób pisze do nas smutne listy o tym, jak bardzo cierpią. Z powodu braku zdrowia, zawiedzionej miłości, braku pieniędzy, a także przez nałogi jak chociażby alkohol. W jednym z ostatnich listów było bardzo proste pytanie: czy pamiętamy o takich ludziach, że nie wszyscy potrafią cieszyć się życiem? Na pokładzie okrętu Nautilus zebrała się nasza załoga i przez dłuższą chwilę rozmawialiśmy o tym prostym pytaniu.

Prawda jest taka, że to właśnie dla tych ludzi powstał okręt Nautilus i to przede wszystkim do nich kierujemy wszystko, co pojawia się jako przekaz "z pokładu Nautilusa". Jesteśmy pewni, a raczej... wiemy o tym, że nasz przekaz - jeśli tak to nazwiemy - pomaga odnaleźć harmonię ze światem i coś, czego nazwać nie sposób, a o czym marzą wszyscy wokół: szczęście z tego, że jest się tu i teraz, tym, kim jesteśmy i nikim innym.

Oto przykład innego listu "z tej półki", a możecie nam wierzyć - otrzymujemy ich bardzo wiele.

[...] Witam. Czy moglibyście napisać jakiś artykuł dla ludzi takich jak ja dla których życie często bardzo przypomina zapach i smak popiołu i dymu pozdrawiam w łzach  i w oczach w nowy rok pozdrawiam. Pamiętajcie,że dla ludzi takich jak ja też piszecie te strony, samotnych po przejściach ze łzami w oczach gdzieś próbujących zabić samotność alkoholem choć nigdy się to nie udaje. Ze łzami w oczach Paweł pozdrawiam.

Bardzo często tacy ,ludzie jak ja oczekują ,od Was czegoś specjalnego co pozwoli podróżować dalej, nie zapominajcie o ludziach takich jak ja w wielkim smutku :(

 

 

Witamy Pana,

Dziękujemy za e-mail, ale skąd tyle smutku w Pana wiadomości dla nas? Nigdy o takich ludziach nie zapominamy. Wiemy, że alkohol łagodzi wiele rzeczy, ale to zwodnicza bestia, która rujnuje w ukryciu, i sprawia wrażenie chwilowego szczęścia, które jest... oszustwem. Niszczy życie wielu ludzi, wiemy o tym! I jeszcze jedno.

Ludzie wiedzący o tym, że jesteśmy istotami nieśmiertelnymi, którzy w naszych ciałach jesteśmy jedynie „pasażerami” przeżywającymi jedynie kolejne „przygody jako Pan lub Pani” nie powinni odczuwać smutku, a jedynie lekkie rozbawienie połączone z chwilową zadumą mad tym, jak niezwykłe jest to życie... Prosimy czasami spojrzeć na siebie z pozycji widza, który ogląda film z udziałem jednego aktora - siebie. Trochę z boku, trzeba nabrać do tego spektaklu dystansu, bo tych "ról" odgrywał Pan już wiele i odgrywać wiele Pan będzie...

Prosimy pamiętać o tym!

I nie traktować życia aż tak serio, a raczej jak pewien spektakl teatralny, w którym przyszło odgrywać Panu akurat taką rolę. Pozdrawiamy i także życzymy Szczęśliwego Nowego Roku! FN


 

Jako uzupełnienie do tej odpowiedzi na pytanie prosimy traktować najnowszy wpis w naszej "Szalupie Ratunkowej", który nosi tytuł "Skarb i Niebezpieczeństwo".

https://www.nautilus.org.pl/szalupa,54,skarb-i-niebezpieczenstwo.html

I już zupełnie na koniec: polecamy udział w naszej ECHO-SONDZIE. Pytanie jest proste: Czy jesteś człowiekiem szczęśliwym czy nieszczęśliwym? I jak bardzo?

https://www.nautilus.org.pl/echosonda,366,czy-czytelnicy-serwisu-fn-sa-ludzmi-szczesliwymi-w-jakim-stopniu.html


 



zwiń tekst

Dlaczego w mediach jest całkowite milczenie o zjawisku UFO?
Pt, 3 mar 2017 10:58 komentarze: 6 czytany: 379x

Temat "media i UFO" jest stałym elementem rozmów na pokładzie okrętu Nautilus. Tak prawdziwa informacja, tak fenomenalnie ważna dla ludzkości jest pomijana całkowitym milczeniem. Trafia na ostatnie kolumny tabloidów opatrzona pogardliwym komentarzem i kpiarskim podsumowaniem. Trudno się dziwić, że ta sprawa intryguje także naszych czytelników. Dzień dobry. To co chciałbym napisać nie ma dla mnie.......

czytaj dalej

Temat "media i UFO" jest stałym elementem rozmów na pokładzie okrętu Nautilus. Tak prawdziwa informacja, tak fenomenalnie ważna dla ludzkości jest pomijana całkowitym milczeniem. Trafia na ostatnie kolumny tabloidów opatrzona pogardliwym komentarzem i kpiarskim podsumowaniem. Trudno się dziwić, że ta sprawa intryguje także naszych czytelników.

 

Dzień dobry. To co chciałbym napisać nie ma dla mnie zbyt dużego znaczenia. nie zajmuje to mojej uwagi w stopniu żadnym prawdę mówiąc. Chciałbym byście mnie potraktowali poważnie , choć też nie  jest to też dla mnie istotne.   W 1999 w styczniu  , to był chyba 22 miałem nad sobą ufo. Ciepły styczeń, koło 12 - 15 stopni w dzień. 

Noc bez blasku księżyca, koło 19.00 przechodziłem przez park w okolicy mego domu na peryferiach miasta. Ulica , która prowadziła do tego parku była, jak nigdy nie oświetlona, przechodząc przez park było tak ciemno , że miałem wyciągniętą rękę , by nie wejść na drzewo ,bo dosłownie nic nie widziałem. W pewnym momencie usłyszałem  świst i nade  mną pojawiło się światło, jak z lampy ulicznej , wiedziałem że coś jest na górze powyżej drzewami, jakieś 30 m powyżej i wiedziałem, że jest to ufo.

Przyspieszyłem kroku by wyjść w kręgu światła, cień rzucany przez drzewa z tego światła bardzo wolno się przesuwał , z prędkością moich kroków, jakby podążało światło będące nad  drzewami , za mną.

Udało mi się wyjść z kręgu światła i  pojazd  w tym momencie odleciał gwałtownie w górę , z przyspieszeniem, jakiego nie jest w stanie osiągnąć żaden pojazd ziemski. O tym przyspieszeniu wiem, bo świst przecinanego powietrza  bardzo szybko się oddalił. Zresztą tak szybko jak się wcześniej pojawił. Gdy był jeszcze nade mną wtedy nie słyszałem żadnego dźwięku, choć mogę powiedzieć, że być może był jednak. A na pewno był trudny do usłyszenia. Przypominał dźwięk twardego dysku z komputera słyszanego z oddali, o bardzo małym nasileniu pracy. Nawet jeden z moich znajomych będący gdzieś w oddali widział to światło, jakiś czas później się o tym dowiedziałem, choć nie mówiłem mu, że tam byłem. To był tylko dla mnie dowód , na zaistnienie  tego, co przeżyłem, choć byłem świadomy wszystkiego, i  nawet  bez jego zdziwienia obecnością tego światła, miałem świadomość tego, co miało miejsce. [...]

 Pytanie do Was - jestem osobą religijną i to zdarzenie nie zachwiało moim postrzeganiem świata, tylko zastanawiam się, czemu z perspektywy czasu, nie słyszę o tego typu przypadkach w telewizji. Wiem, sam o tym nie mówię nikomu, moi rodzice nie wiedzą, bo nie ma sensu o tym mówić, ale może nie każdy myśli jak ja. Nie słyszę o  takich wydarzeniach na świece w mediach

Dziękuję

 

ODPOWIEDŹ OD FUNDACJI NAUTILUS

 W zasadzie sam Pan sobie udzielił odpowiedzi. Największym problemem jest milczenie świadków. Głównie z obawy przed ośmieszeniem, wytykaniem palcami przez rodzinę i znajomych, a nawet lęk przed utratą pracy. W mediach panuje powszechne przekonanie, że "UFO jest bujdą na resorach". Fajnie się o tym czyta, ale "świadkowie jakoś nie chcą mówić", a w ogóle to naukowcy gdyby UFO istniało, to na pewno by to ogłosili... Tak myślą ludzie. Prawda jest zupełnie inna.

Zjawisko związane z Niezidentyfikowanymi Obiektami Latającymi (UFO) dosłownie obezwładnia swoją prawdziwością. Ilość relacji, zdjęć, filmów, obserwacji, przypadków przejęcia kontroli nad wojskowymi samolotami przez obiekty UFO i tak dalej - ilość tego wszystkiego odbiera dech w piersiach. Owo "milczenie świata na temat UFO" jest nie tylko rozbrajające swoją głupotą, ale przede wszystkim jest śmieszne. Podamy Panu przykład.

 

Nasz kolega z pokładu okrętu Nautilus opowiadał taką historię. Wiele lat temu miał spotkanie z bardzo znanym profesorem, który pełnił wtedy funkcję Prezesa PAN (Polskiej Akademii Nauk). Po spotkaniu profesor podszedł do niego i poprosił o chwilę rozmowy "na stronie". I wtedy doszło do mniej więcej takiej konwersacji:

 - Wie Pan co... Pan się zajmuje tym całym UFO, a to jest prawdziwe zjawisko, bo moja żona z bratem widzieli start takiego obiektu... nikomu o tym nie mówiłem, ale panu mogę.

- To bardzo ważna wiadomość panie Profesorze! Opowie o tym pan przed mikrofonem?

- Pan chyba żartuje! To oznaczałoby koniec mojej kariery, ośmieszenie mojej rodziny, koniec wszystkiego.

- No tak, ale przez taką postawę to ludzie zawsze będą myśleli, że UFO to wierutne bzdury, przeinaczenia, źle zinterpretowane samoloty, balony i gęsi... Ja wiem, jaka jest prawda. Pan, jak widzę, także wie. Czy ma pan na tyle dużo odwagi, aby przełamać tę zmowę milczenia?

- Nie mam. Wie pan, może kiedyś... teraz to oznaczałoby koniec dla mnie i dla całej mojej rodziny.

 Niech ta rozmowa będzie dla Pana naszą najlepszą odpowiedzią na zadane pytanie.



zwiń tekst

Czy przeżycie śmierci klinicznej może sprawić, że w człowieku budzą się zdolności pozazmysłowe?
Czw, 2 mar 2017 11:00 komentarze: 2 czytany: 402x

Ta sprawa już „przemykała” w serwisie, ale teraz także pojawiła się w „pytaniu do FN”. Chodzi o osoby, które przeżyły to unikalne wydarzenie jakim jest przeżycie śmierci klinicznej. [PYTANIA DO FN] Witam Fundację :)Wczoraj oglądałem wspaniałą debatę z udziałem Ebena Aleksandra i Raymonda Moodyego przeciw sceptykom życia po śmierci !Oto link :Mimo późnych godzin nocnych słuchałem z wypiekami na.......

czytaj dalej

Ta sprawa już „przemykała” w serwisie, ale teraz także pojawiła się w „pytaniu do FN”. Chodzi o osoby, które przeżyły to unikalne wydarzenie jakim jest przeżycie śmierci klinicznej.

 

[PYTANIA DO FN] Witam Fundację :)

Wczoraj oglądałem wspaniałą debatę z udziałem Ebena Aleksandra i Raymonda Moodyego przeciw sceptykom życia po śmierci !

Oto link :

Mimo późnych godzin nocnych słuchałem z wypiekami na twarzy , szczerze polecam! Mam jeszcze pytanie odnośnie hmmm ludzie którzy po śmierci klinicznej uzyskali jakby to nazwać pewne zdolności tak to nazwijmy. Czy fundacja mogłaby cokolwiek napisać na ten temat ? Wiem że macie Państwo takie przypadki w archiwum! Kiedyś wspominaliście ze ktoś np. mógł widzieć ludzką aurę ! Sam poznałem jedną z takich osób , ona np. wspominała o spontanicznym odbiorze ludzkich myśli!

 

Absolutnie to potwierdzamy! Bardzo często zdarza się, że ludzie po przeżyciu śmierci klinicznej zaczynają widzieć na jawie duchy, mają zdolności do postrzegania aury czy nagle budzą się w nich umiejętności do widzenia przyszłości. Czy mamy takie historie w Archiwum  FN? Oczywiście, że tak, ale możemy nawet powiedzieć więcej – podobnie jest w przypadku Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia z UFO. Osoby, które były na pokładach pojazdów UFO potem odkrywają u siebie zdolności do tzw. postrzegania pozazmysłowego.

Mechanizm i jednego i drugiego przypadku jest bardzo prosty – dusza człowieka przebywając w pobliżu istot o bardzo wysokim poziomie rozwoju duchowego zaczyna lekko zmieniać swoją wibrację, a to otwiera przed człowiekiem świat niewidzialnych energii i pozazmysłowych możliwości.


Zarówno świetliste istoty towarzyszące ludziom po opuszczeniu ciała fizycznego, jak i bardzo często załoganci pojazdów UFO są tak wysoko jeśli chodzi o wibracje, że ludzie zyskują dzięki nim „dodatkową moc”, gdyż nawet przebywanie w pobliżu takich istot zmienia naszą aurę i wibrację. A potem nagle człowiek ze zdziwieniem zauważa, że zaczyna widzieć duchy zmarłych ludzi lub wie, co się wkrótce wydarzy… Bardzo ciekawy mechanizm, ale dobrze znany np. w klasztorach tybetańskich, gdzie samo przebywanie w pobliżu mistrzów jest uważane za „windę na wyższe poziomy rozwoju duszy”.




zwiń tekst

Czy dusze samobójców idą do nieba?
Śr, 1 mar 2017 09:08 komentarze: brak czytany: 620x

Praktycznie każdy zna kogoś, kto popełnił samobójstwo. Skala jest niewyobrażalnie wielka - w 2017 roku najprawdopodobniej samobójstwo popełni ok. 6 tys. osób. Dla porównania, w wypadkach drogowych co roku ginie ok. 3,2 tys. osób, z tego ok. 500 traci życie z winy nietrzeźwych kierowców. Polska to kraj samobójców – pod tym względem jesteśmy w czołówce państw świata.Polska należy do krajów o największej.......

czytaj dalej

Praktycznie każdy zna kogoś, kto popełnił samobójstwo. Skala jest niewyobrażalnie wielka - w 2017 roku najprawdopodobniej samobójstwo popełni ok. 6 tys. osób. Dla porównania, w wypadkach drogowych co roku ginie ok. 3,2 tys. osób, z tego ok. 500 traci życie z winy nietrzeźwych kierowców. Polska to kraj samobójców – pod tym względem jesteśmy w czołówce państw świata.

Polska należy do krajów o największej liczbie samobójstw w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. Wskaźnik ten u nas wynosi 15,7. W Niemczech 10,5, a w dotkniętych kryzysem ekonomicznym Hiszpanii i Grecji odpowiednio 6,9 i 4,2. Jeden z naszych czytelników - jako wierzący katolik, choć także wierzący w to, co czyta w serwisie FN - zapytał wprost:

Czy dusze samobójców idą do nieba?

Odpowiedź jest prosta - jeśli niebem nazywamy świat, gdzie jest "światło" i gdzie trafiamy po śmierci fizycznej, to jak najbardziej. Jest jednak małe "ale" - samobójstwo jest ucieczką od problemu i prawa reinkarnacji są nieubłagane: taka osoba znowu będzie musiała zmierzyć się z problemem i "odrobić lekcję". I zmarnuje bardzo wiele lat sobie i innym ludziom nie osiągając niczego. Stąd trzeba potępiać samobójstwa tak, jak to my czynimy od zawsze!

Specjalnie na potrzeby odpowiedzi na to pytanie prezentujemy materiał z naszego Archiwum FN - bardzo ważny film, który obejrzeć powinien każdy. Zwłaszcza ci czytelnicy serwisu, którzy cierpią po stracie bliskiej osoby... Tam jest pięknie pokazany przypadek osoby, która chciała popełnić samobójstwo. Film nosi tytuł "Życie po Życiu".



zwiń tekst

Czy wierzycie w cudowne uzdrowienia?
Nie, 26 luty 2017 10:05 komentarze: 2 czytany: 1602x

Czytelniczka serwisu zadała trudne pytanie dotyczące tzw. cudów uzdrowień. Czy człowiek może zostać uzdrowiony w sposób, którego nie jest w stanie wytłumaczyć współczesna nauka? Spróbujemy zmierzyć się z tym pytaniem. E-mail w tej sprawie otrzymaliśmy w sobotę 25 lutego 2017. From: […] Sent: Saturday, February 25, 2017 5:31 PM To: nautilus@nautilus.org.pl Subject: pytanie egzystencjalne .......

czytaj dalej

Czytelniczka serwisu zadała trudne pytanie dotyczące tzw. cudów uzdrowień. Czy człowiek może zostać uzdrowiony w sposób, którego nie jest w stanie wytłumaczyć współczesna nauka? Spróbujemy zmierzyć się z tym pytaniem. E-mail w tej sprawie otrzymaliśmy w sobotę 25 lutego 2017.

 

From: […]
Sent: Saturday, February 25, 2017 5:31 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: pytanie egzystencjalne

 

Szanowna Fundacjo,

Czy wierzycie w cuda, uzdrowienia? Jeśli tak, to co z karmą? Człowiek choruje, bo jest to efektem zadawania cierpienia w poprzednich wcieleniach? Skoro tak, jak taka karma może zostać darowana (podczas uzdrowienia)?

Nie wiem, czy dobrze napisałam to, co mam na myśli.

pozdrawiam

 

 

Absolutnie rozumiemy, co ma Pani na myśli. Odpowiedź nie nastręcza najmniejszych kłopotów – tak, są cudowne przywrócenia ludzi w dramatycznym stanie do pełnego zdrowia. Obserwując świat wokół widać wyraźnie, że wiele osób traktuje kościół i wiarę przede wszystkim jako „koło ratunkowe” na wypadek, gdyby przydarzyła się ciężka choroba. Gdyby nie bardzo nagłaśniany „element cudów uzdrowień”, to wiele światowych świątyń świeciłoby pustkami… i to dotyczy różnych religii.

Odrzućmy wszystkie uzdrowienia, których podłoże jest w psychice, a więc tak zwane pozytywne myślenie i silne przekonanie o tym, że zdrowie wróci sprawia, że mózg w niepojęty sposób wysyła sygnał do danej części ciała, która się „regeneruje” i wraca do normalnej sprawności. Być może jest jakiś drobny procent populacji ludzi na całym świecie, na których działa tego typu sugestia i nagle staje się cud – wracając do zdrowia.


Pani jednak chodzi o coś innego, a podstawowe pytanie brzmi – czy potężna siła ponadnaturalna (Bóg, potężny duch itp.) jest w stanie cofnąć chorobę w sposób, z którym nie ma nic wspólnego „siła ludzkiego umysłu”?

Z naszych materiałów odpowiedź jest oczywista  - absolutnie tak. Kto ma taką moc? Nie ma wątpliwości, że ludzie zwani przez nas awatarami, czyli bardzo potężne istoty duchowe, które czasami (ich zejścia na Ziemię są zawsze wydarzeniami!) pojawiają się wśród nas. Taką postacią bez wątpienia był Jezus Chrystus i wszystkie momenty opisywane w Nowym Testamencie, kiedy jedynie kładąc ręce na głowie osobie niewidomej przywracał jej wzrok czy usuwał trąd – te wszystkie historie były absolutnie prawdziwe, gdyż tak potężne istoty mają tę moc, która może wpływać na karmę mniejszych istot (karmę czyli los, przeznaczenie itp.).


Skąd u nas taka pewność? Mieliśmy... doświadczenia w tym względzie z innym, potężnym awatarem, który chodził po Ziemi. Musi Pani wiedzieć bowiem, że ta moc w ludzkiej istocie schodziła wielokrotnie na naszą planetę. Jezus nie był jedynym.

To wyjaśnia częściowo sens modlitwy we wszystkich religiach, która jest prośbą do takiej istoty o pomoc, w tym wypadku o uzdrowienie. Jeśli taka istota uzna, że dla danego człowieka powinna i może zmienić karmę przeznaczenia, to… zrobi to i wtedy powstaje tzw. cud uzdrowienia. Mamy w tym względzie niezwykłe historie, które chyba nie odważymy się na razie ujawnić, ale… proszę nam wierzyć – to jest część naszej rzeczywistości.

Pytała Pani o karmę i przeznaczenie. Choroby mają swoje podłoże nie tylko w poprzednich wcieleniach, ale także często są efektem tego, co robimy w tym życiu. I nie tylko na zasadzie „palisz papierosy – będzie miał raka”, ale także znacznie głębiej… Choroba bowiem pozwala zawrócić wiele osób z drogi zatracenia w materializmie i sprawia, że muszą – wtedy nie mają wyjścia! – zwrócić się do wewnątrz, do swojej natury duchowej w niej szukając ratunku dla swojego chorego ciała.

Podsumowując – tak, są potężne siły, które mogą cofnąć chorobę na skutek prośby człowieka. Ktoś w to nie wierzy? Ma prawo, ale my mamy także prawo postawić taką tezę. Czasami odbywa się to w zupełnie niepojęty sposób, odbiegający od schematu „prośba – spełnienie”, jak oczekiwaliby tego ludzie. Przykładem może być autentyczna historia przedstawiona w filmie „Cuda z nieba”. Czy wierzymy w tę historię? Absolutnie. W Polsce zdarzyła się bardzo podobna, choć jeszcze bardziej wstrząsająca swoją niezwykłością… i absolutnie była tam ingerencja czegoś znacznie potężniejszego niż „pozytywne myślenie, potęga ludzkiego mózgu, który wykorzystuje tylko 5 procent itp. itd.”.

 

Cały film można obejrzeć tutaj:

 http://www.cda.pl/video/872045d0



zwiń tekst

Czy chcecie trochę proszku z 'chemtrails'? Mam go na dachu, dobrze go zbiera szczoteczka do zębów.
Sob, 25 luty 2017 09:03 komentarze: 1 czytany: 502x

Czym jest 'chemtrails'? (pol. „chemiczne ślady”) to bardzo modna teoria spiskowa zakładająca, że smuga kondensacyjna powstająca za lecącym samolotem jest – w niektórych przypadkach – wytworem mającym utajony cel, wywoływany dystrybucją na wielkich obszarach dużych ilości substancji, które mogą być szkodliwe dla organizmów żywych. W tej sprawie dostaliśmy bardzo jasną propozycję - te trucizny ma nasz.......

czytaj dalej

Czym jest 'chemtrails'? (pol. „chemiczne ślady”) to bardzo modna teoria spiskowa zakładająca, że smuga kondensacyjna powstająca za lecącym samolotem jest – w niektórych przypadkach – wytworem mającym utajony cel, wywoływany dystrybucją na wielkich obszarach dużych ilości substancji, które mogą być szkodliwe dla organizmów żywych. W tej sprawie dostaliśmy bardzo jasną propozycję - te trucizny ma nasz czytelnik... na dachu. Można je zebrać - nie ma problemu!

[...] Pragnę powiadomić zainteresowane osoby zjawiskiem nietypowych smug kondensacyjnych, po przelocie samolotów z napędem odrzutowym tzw 'chemitrails' , że u mnie na dachu osadza się ten proszek w formie szlichu po wiosennym wytopieniu śniegu, który w swojej śniegowej czapie zbiera przez kilka miesięcy ten turkusowy proszek.
Osad ten pozostaje przez jakiś czas na bardziej płaskich krawędziach blaszanych wytłoczeń 'dachówek' do czasy aż go zmyje 1-wsza silna ulewa.
 
Zainteresowanych pozyskaniem próbek do analiz i badań zapewniam, że mogę to udostępnić. Można to zgarnąć małym pędzelkiem te drobiny jednak najlepsza wydaje się być szczoteczka do zębów. Proszę powiadomić o tym poważnych badaczy z okolic nie tylko Wrocławia, a nóż potrzebują właśnie tego. [...]

Sprawa chemtrails – pisaliśmy o to sto razy - jest tu mały problem. Kilka osób tworzących FN to... piloci samolotów odrzutowych. To oni być może robią czasem na niebie owe smugi, na które patrzą złorzecząc czytelnicy serwisu. Co mówią nasi koledzy? Otóż jeśli cokolwiek rozpyli się na wysokości powyżej 30 metrów szanse na to, że to opadnie na kontrolowany obszar są równe zero. Należałoby sypać tuż na ziemią – 5-10 metrów.

„Trucie” nad Polską na wysokościach rzędu 10 tys. metrów to tak naprawdę sypanie owych wyśnionych „proszków i trucizn” już nawet nie na Europę czy Afrykę, ale raczej na Australię. Musi Pan być świadomy tego istotnego „aspektu sypania trucizn z samolotu”, który pomijają milczeniem miłośnicy teorii „chemtrails”, gdyż ten szczegół ich "nie interesuje". A powinien!






zwiń tekst

Czy granat jest owocem spoza Ziemi?
Wt, 21 luty 2017 11:01 komentarze: brak czytany: 275x

Szanowna Fundacjo, w informacji "Bretarianizm, czyli odżywianie się światłem" piszecie Państwo: "jest jeden owoc, który nie pochodzi z Ziemi... O jaki owoc chodzi? O granat. Kiedy w 1998 roku mieliśmy okazję dowiedzieć się o tym nie mieliśmy pojęcia, że informacja ta wiele lat później okaże się bardzo ważna w pewnym projekcie związanym z UFO, który właśnie prowadzimy".Bardzo proszę o podanie szczegółów.......

czytaj dalej

Szanowna Fundacjo, w informacji "Bretarianizm, czyli odżywianie się światłem" piszecie Państwo: "jest jeden owoc, który nie pochodzi z Ziemi... O jaki owoc chodzi? O granat. Kiedy w 1998 roku mieliśmy okazję dowiedzieć się o tym nie mieliśmy pojęcia, że informacja ta wiele lat później okaże się bardzo ważna w pewnym projekcie związanym z UFO, który właśnie prowadzimy".

Bardzo proszę o podanie szczegółów skąd macie Państwo taką informację, jej szczegółów, ewentualnie źródła skąd ona pochodzi.

Serdecznie pozdrawiam

Beata [dane do wiad. FN]




Witamy,

Informacje o tym, że granat pochodzi „spoza Ziemi” jest wprost z przekazów od obcych cywilizacji, które odwiedzają Ziemię.Prośba o „źródła” jest trudna, gdyż nie są to informacje pochodzące z książek które można kupić i przeczytać, „stron do których prowadzą linki”, a także jakichś filmów, które „można obejrzeć po ściągnięciu z internetu”.


Jeżdżąc po świecie i rozmawiając z ludźmi, którzy przeżyli CE III można dowiedzieć się wielu informacji o życiu na obcych planetach, a także właśnie takie ciekawostki, jak owa z owocem granatem.

Na pewno gdzieś wspominał o tym Erich vov Daniken. Napisał on 60 książek, wszystkie mamy w bibliotece, ale szukanie „tej właściwej” przekracza nasze możliwości czasowe. O granacie jako „owocu wprost z innej planety” było podczas wykładów na spotkaniu MUFON w 2013 roku w Las Vegas.

Pozdrawiamy

FN





zwiń tekst

Czy nie myślicie, że UFO to demony i diabły opisywane w Biblii?
Śr, 15 luty 2017 08:47 komentarze: brak czytany: 140x

Sugestie o "demonicznej naturze UFO" wyjaśniającej tej fascynujący fenomen pojawiają się regularnie w naszej poczcie. Myśl jest taka: nie ma żadnych "obcych istot", a są jedynie cuchnące siarką upadłe anioły, które aby zwodzić ludzi z prawidłowej ścieżki do nieba wyznaczonej przez Jezusa Chrystusa zmieniają się w "Alienów", ale tak naprawdę są czym są - zwykłymi demonami. Taka myśl pojawiła się także.......

czytaj dalej

Sugestie o "demonicznej naturze UFO" wyjaśniającej tej fascynujący fenomen pojawiają się regularnie w naszej poczcie. Myśl jest taka: nie ma żadnych "obcych istot", a są jedynie cuchnące siarką upadłe anioły, które aby zwodzić ludzi z prawidłowej ścieżki do nieba wyznaczonej przez Jezusa Chrystusa zmieniają się w "Alienów", ale tak naprawdę są czym są - zwykłymi demonami. Taka myśl pojawiła się także w ostatnim e-mailu do FN od naszego stałego załoganta.

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, February 14, 2017 12:17 PM
To: nautilus@nautilus. org. pl <nautilus@nautilus.org.pl>
Subject: UFO to demony z innego wymiaru!




Jezus ratuje umarłego i opowiada o UFO istotach



Watykan współpracuje z UFO!? Jak dojdzie do zwiedzenia milionów ludzi...


Odpowiada mi ten pogląd.

Pozdrawiam,

JR

 

OD FN

Środowiska kościelne (katolickie i protestanckie) od lat mają ogromny problem ze zjawiskiem UFO. Rozwiązanie znaleźli dość proste – opluskwić temat uznając „obiekty i istoty” za jedynie nowe oblicze demonów, które stadami latają po stronach Starego Testamentu, ale… naszym zdaniem to założenie jest całkowicie fałszywe. I pokazuje bezradność tych ludzi wobec poważnego problemu: jest życie poza Ziemią!

Zebrany przez nas materiał całkowicie rozbija w pył tzw. demoniczną teorię wyjaśniającą UFO. Mimo podobieństwa niektórych CEIII do wydarzeń ze Starego Testamentu widzielibyśmy raczej kierunek "w drugą stronę", czyli UFO jest obecne na Ziemi od tysięcy lat, a ludzie kiedyś wyjaśniali je poprzez "anioły i demony", bo inaczej nie potrafili. Ale my jesteśmy dziś trochę w innym miejscu. ;)




zwiń tekst

CZY FUNDACJA NAUTILUS MA DOWÓD NA ISTNIENIE UFO?
Nie, 12 luty 2017 11:22 komentarze: brak czytany: 189x

Zjawisko UFO jest naszym zdaniem udowodnione w 100 procentach. Na całym świecie podczas wszelkich prelekcji czy wykładów podajemy sprawę pojawienia się UFO w Zdanach jako dowód na istnienie tego zjawiska. Dlaczego? Powód jest prosty, ale zanim o tym, to najpierw pytanie od czytelnika serwisu. Witam załogę FN Mam pytanie do Państwa, a mianowicie: w pracy jakoś przypadkiem rzucił się temat.......

czytaj dalej

Zjawisko UFO jest naszym zdaniem udowodnione w 100 procentach. Na całym świecie podczas wszelkich prelekcji czy wykładów podajemy sprawę pojawienia się UFO w Zdanach jako dowód na istnienie tego zjawiska. Dlaczego? Powód jest prosty, ale zanim o tym, to najpierw pytanie od czytelnika serwisu.

 

Witam załogę FN

 Mam pytanie do Państwa, a mianowicie: w pracy jakoś przypadkiem rzucił się temat UFO. Ja wierzę, a nawet wiem, że odwiedzają nas obce cywilizacje. Ale kumple z roboty, że nie jest to możliwe, że mówiliby o tym w telewizji. Pokazywałem filmy, to mówili, że fake. Pokazywałem jakieś wywiady, to mówili, że gościu ma coś z deklem. I stąd moje pytanie: czy posiadacie w bazie coś na zasadzie mocnego dowodu, że mógłbym jakoś im to wyjaśnić? Proszę o info.

Pozdrawiam

 

Na początku wyjaśnijmy sobie jedno: nie istnieje nic, co by „pan położył” i co sprawi, że "Pana weseli koledzy" nagle uwierzą. Mamy kilkadziesiąt lat doświadczenia w tym względzie i wiemy, że jeśli ktoś przez wiele lat uparcie twierdził, że „czegoś tam nie ma”, a okazuje się, że jednak ponad wszelką wątpliwość jest, to... niezależnie od ilości dowodów taka osoba zdania nie zmieni. Dlaczego? Ponieważ tego typu radykalna zmiana oceny prawdziwości istnienia UFO pokazałaby, że przez wiele lat ten człowiek był głupi jak but, a to rzuca podejrzenie, że być może jest taki cały czas…

UFO jest zjawiskiem równie prawdziwym jak istnienie Antarktydy. Większość ludzi jej nie widziała na oczy, ale wiedzą, że istnieje. Dlaczego? A bo są mapy, zdjęcia, filmy, relacje. Z UFO jest identycznie, ale tutaj „ludzie nie wierzą”. Dlaczego? Bez szczególnego powodu, a raczej z idiotycznych powodów typu „gdyby to była prawda, to by w telewizji o tym mówili”. To jest powód, dla którego wszelkie próby przekonywania „kolegów” są absurdalne i pozbawione sensu.

A teraz Zdany. Ta historia z lat 2005/2006 naprawdę nas obezwładniła ogromem dowodów wręcz krzyczących, że wszystko tam się zdarzyło. Policjanci z komendy w Siedlcach jadący do agencji towarzyskiej i próbujący za wszelką cenę „ukryć prawdziwy powód niedzielnej eskapady”, ich losy, ich gra wobec nas i „własnych rodzin” aby ukryć prawdę o własnej słabości do młodych kobiet z agencji, którą to fałszywą grę mieliśmy okazję w pewnym momencie obserwować z bliska… Proszę nam wierzyć, że może to brzmi banalnie kiedy to się czyta, ale obserwowanie tego na własne oczy szybko uświadomiło nam jedno: świadkowie są mega-wiarygodni, a sprawa jest prawdziwa tak, jak tylko może być prawdziwa.

Z historią ze Zdanów jest jednak jedna sprawa, która jest takim bardzo prostym dowodem na prawdziwość UFO. Pisaliśmy o tym obszernie w tekstach, ale w skrócie napiszemy tak:

- Udowodniliśmy, że obiekt sfotografowany w Zdanach miał wymiary, które wykluczały nie tylko wszelkie "modele nadające się do rzucania na odległość większą niż kilka metrów, a i to z trudem", a jego wielkości była mniej więcej zbliżona wymiarami - jak kiedyś porównał to jeden ze świadków - do małego Fiata 126p. A skoro tak, to nie mógł być to żaden „rzucany model”. A skoro tak, to musiał być pojazd oparty o technologię, która jest niedostępna żadnym „utalentowanym Azjatom produkującym drony”, ani wojskowym „trepom wynalazcom” z amerykańskich baz US ARMY.

Proszę spojrzeć na zdjęcie UFO ze Zdanów poniżej.


Powie ktoś „dwie miski zlepione i rzucone”? Mina takiej osobie mocno zrzednie, kiedy zobaczy zdjęcie poniżej. Tu nagle widać, że obiekt musiał być ogromny, gdyż małe modele z misek perspektywa… dosłownie zabija. Odejdziesz z takim modelem 5-10 metrów od osoby robiącej zdjęcia i nagle zamiast dużego modelu na zdjęciu widzisz… jakieś żenująco małe, niewyraźne maleństwo!!!

/uwaga, zdjęcia wykonywane były tym samym aparatem co 8 stycznia 2006 i z tego samego punktu!/


Model był mały i rzucony tuż przed aparatem? Ta karkołomna teza jest rozbijana w pył i posyłana „w daleki kosmos” przez prostą rzecz: od powierzchni obiektu odbijają się druty przesyłowe wysokiego napięcia, które – traf chciał – akurat przechodzą przez to pole. Odbijają się wyraźnie, widać je bez problemu na oryginałach zdjęć.



Co to oznacza? A coś fenomenalnie ciekawego. Aby było takie odbicie możliwe, to obiekt musi być ustawiony tylko w jednej, możliwej pozycji – za linią, które tworzą druty wysokiego napięcia i lekko „powyżej”.


I wtedy bez najmniejszego problemu nagle staje się jasne – obiekt musiał być w wielkości opisywanej przez świadków.

Ten prosty wywód prowadzący do oceny prawdziwej średnicy obiektu tak naprawdę... wbija kołek osikowy we wszelkie brednie o „zwykłym, banalnym modelu z misek rzucanym na daleką odległość przez mistrza mistyfikacji stojącego poza kadrem zdjęcia".

Czy myśli pan, że osoby od lat opowiadającym idiotyzmy o „mistrzach mistyfikacji, którzy zamilkły po jej zrobieniu i znikli na wieki” nagle zweryfikowały swoje poglądy? A skąd! Co więcej – dostaliśmy e-maile rodem z korytarzy Domu Wariatów o tym, że owszem – obiekt był może rzeczywiście tak duży że wykluczał całkowicie "rzucanie przy pomocy dwóch rąk i dużego zamachu ramionami" (wystarczy spróbować sobie wyobrazić rzucanie na odległość kilkudziesięciu metrów dwóch zespawanych ogromnych przedwojennych miednic do mycia np. dzieci, których dzisiaj już się nie produkuje), ale był… wyrzucany w powietrze z umieszczonych przy polu pneumatycznych katapult! ;)



Więcej na temat Zdanów poczytać można po kliknięciu na link poniżej.

http://www.nautilus.org.pl/artykuly,3049,oto-dowod-na-istnienie-zjawiska-ufo.html

 



zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 5 6 7
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 7

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Z POCZTY DO FN ... Witam FN. Czasem prezentujecie na swoim portalu rożne opinie. Czytałem właśnie artykuł w którym występuje inne spojrzenie na karmę i jako że mieszkam od roku w Azji (4 miesiące Tajlandia) (8 miesięcy Wietnam) to muszę potwierdzić że karma jest właśnie w taki sposób postrzegana w Azji, a My Europejczycy źle to interpretujemy. [...]

UFO24

więcej na: emilcin.com

Czw, 16 mar 2017 11:41 | Dwie relacje o obserwacjach UFO nad Bydgoszczą i dwie sprzed kilku lat - zapraszamy do odwiedzenia naszego serwisu www.emilcin.com ... dział RELACJE ... polecamy!

Dziennik Pokładowy

Sobota, 25 luty 2017 | Jak to jest: zabić drugiego człowieka? W grach komputerowych i filmach sensacyjnych to prosta sprawa - "w życiu" jest to trudne... Ta pozornie drobna kwestia stanowi śmiertelny cios dla tzw. teorii spiskowych 11 września 2001.

czytaj dalej

FILM FN

OFICJALNY KONTAKT Z UFO? Live stream Fundacji Nautilus 19 marca 2017

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopad :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopad :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maj :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.