Dziś jest:
Piątek, 14 czerwca 2024

Nasze położenie na tej Ziemi wygląda osobliwie, każdy z nas pojawia się mimowolnie i bez zaproszenia, na krótki pobyt bez uświadomionego celu. Nie mogę nadziwić się tej tajemnicy... 
/Albert Einstein/

FN 24
WIADOMOŚCI OD NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie





ZAKŁAMANE PSY NWO, WHO I BANKU ŚWIATOWEGO GŁOSZĄ KŁAMSTWO O UROJONEJ PANDEMII KORONAWIRUSA... powtarzasz klamstwo tych psów opłacanych przez NWO? Idziesz za kraty!
Sob, 2 gru 2023 23:00 | komentarze: brak czytany: 4138x

Oficjalnie obiecał narodowi, że nie ulegnie presji "psów NWO i Iluminatów", którzy wymyślili koronawirusa, aby zniewolić wolny Turkmenistan. Ku jego bezgranicznemu zaskoczeniu w turkmeńskich szpitalach pojawili się chorzy na "dziwne zapalnie płuc z 40-stopniową gorączką", ale prezydent szybko zakazał używać słowa "koronawirus", a "symulantów opłacanych za pieniądze NWO" wsadza do więzienia. I szybko osiągnął efekt - w Turkmenistanie jest zero (!) zarażonych na Covid-19.




Prezydent Turkmenistanu Gurbanguly Berdimuhamedow od samego początku mówił, że tzw. pandemia koronowirusa to wymysł agentów NWO i Iluminatów, czyli głównie żydowskich milionerów trzymających świat w szachu. Podawał nawet nazwiska, bo jak powiedział "oszukańczych bydlaków na pasku NWO trzeba nazywać po imieniu". Wśród wielkich twróców oszustwa o "pandemii koronawirusa" jest też żydowski sługus NWO dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus. Jak barwnie się wyraził największy umysł Turkmenistanu "zakłamana menda, która za pieniądze NWO i Iluiminatów powtarza kłamstwo o pandemii koronawirusa, której nigdy nie było, nie ma i nie będzie".



Jego zdaniem wszyscy chorzy na całym świecie to "symulanci", którzy za dolary z NWO kłamią w żywe oczy. Królem kłamców jest dyrektor generalny WHO, który dodatkowo według najwybitniejszego umysłu Turkemenistanu "za dolary zdradził czarnych walczących z Iluminatami".




W Turkemenistanie z "kłamcami o pandemi koronawirusa" nie patyczkują się. Do więzienia trafiła cała grupa turkmeńskich wirusologów, którzy zajmowali się badaniem "wirusa, ktsórego nie ma". Ale to był tylko wstęp do prawdziwej walki z NWO.

Na rozkaz prezydenta aresztowano ludzi, którzy publicznie użyli słowa „koronawirus”. Jest też kara za noszenie maseczek, co prezydent nazywa "zaprzedanie się NWO i żydowskim bankierom z WHO". Tak z pandemią walczy Turkmenistan i jego prezydent Gurbanguly Berdimuhamedow.




Turkmenistan, drugi najbardziej wyizolowany kraj świata po Korei Północnej, zakazał słowa „koronawirus”. Traktuje to zagrożenie tak, jakby go wcale nie było. Prezydent tłumaczy to w prosty sposób: żydowscy agenci z NWO opłacili symulantów we wszystkich krajach świata, którzy udają, że są "chorzy na koronawirusa".



Ostatnie informacje wskazują na to, że koronawirus nie tylko dostał się do Turkemenistaniu, ale całkowicie sparaliżował tamtejszy system ochrony zdrowia, co wprowadziło "ojca narodu walczącego z NWO" w dużą konsternację . Wiemy to ze strzępków informacji, jakie przedostają się przez granice Turkmenistanu. Podobno szpitale są wypełnione ludźmi z "dziwnym zapaleniem płuc", które jest związane z duszeniem się i wysoką gorączką. Prezydent konsekwentnie nazywa ich "agentami Iluminatów, którzy próbują zdestabilizować wolny od żydostwa Turkmenistan".




Niemal cały świat zmaga się z pandemią koronawirusa, ale Turkmenistan szczyci się tym, że nie ma w nim stwierdzonego ani jednego przypadku zachorowania na COVID-19. To była republika ZSRR uznawana za najbardziej szaloną dyktaturę świata, przy której Korea Północna wydaje się "oazą normalności". Państwo te jako jedne z pierwszych na świecie wznowiło w niedzielę rozgrywki piłkarskie.

- Tak wiele osób zostało narażonych na atak w kraju, w którym nie ma żadnego przepływu informacji, jest to niezwykle niepokojąca wiadomość - mówi Rachel Denber z Human Rights Watch, pozarządowej organizacji zajmującej się ochroną praw człowieka.



Turkmenistan zakazał słowa „koronawirus”

O sprawie pisze portal Reporters Without Borders (Reporterzy Bez Granic), powołując się na zablokowany w Turkmenistanie serwis informacyjny „Turkmenistan Chronicle”. W tym azjatyckim kraju kontrolowane przez władzę media mają zakaz używania słowa „koronawirus”. Zostało ono także usunięte ze wszystkich broszur medycznych, które są rozdawane w szkołach, szpitalach i miejscach pracy. Za chodzenie w maseczce ochronnej lub nawet wypowiedzenie tego słowa na ulicy, Turkmeni mogą być aresztowani przez policję – informuje Radio Azatlyk, będące częścią Radia Wolna Europa.

Chce obronić kraj przed fałszem NWO, Iluminatów i żydowskich agentów Nowego Światowego Porządku z Banku Światowego

Prezydent kraju jest z wykształcenia dentystą. U poprzedniej głowy państwa, Saparmyrata Nyýazowa, pełnił funkcję ministra zdrowia. Berdimuhamedow postanowił przyjąć przydomek „Arkadag”, co można przetłumaczyć jako "Najwyższy Opiekun" i ogłosił okres swojego panowania jako "erę siły i szczęścia". Jest on niezwykle barwną postacią, która posiada nie tylko pełnię władzy, ale również ma obsesję na punkcie zdrowia i często uczestniczy w różnego rodzaju uroczystościach. Ponad dwa tygodnie temu zorganizował masowy rajd rowerowy z okazji Światowego Dnia Zdrowia (7 kwietnia) i sam również skorzystał z tej formy rekreacji.

Berdimuhamedow podczas swojej prezydentury napisał już około 50 książek, które w krótkim czasie trafiły na listę bestsellerów w Turkmenistanie. Ściśle współpracuje z Ministerstwem Zdrowia, które od razu realizuje jego wytyczne. W mediach często jest pokazywany w różnego rodzaju kampaniach mających na celu propagowanie aktywnego stylu życia np. podnoszenie ciężarów na siłowni czy też jazdę na rowerze. Swoim pracownikom państwowym także zaleca wykonywanie codziennych porannych ćwiczeń. 17 kwietnia w turkmeńskiej prasie został opublikowany wiersz przez Gozela Szaguljeva, który jest ulubionym poetą prezydenta. Artysta wychwalał głowę państwa i napisał wymowny komentarz: "Obrońco, czuwasz nad naszym zdrowiem".

Oficjalny zakaz wymawiania słowa "koronawirus" i celowa dezinformacja

Berdimuhamedow postanowił rozwiązać kwestię koronawirusa w sposób, który powinien budzić najwyższy szacunek teorii spiskowych, że "koronawirusa nie ma... po prostu nie ma!". Berdimuhamedow na początku mówił, że koronawirusa nie ma. Kiedy jednak w szpitalach pojawili się chorzy "z dziwnym zapaleniem płuc" zmienił zdanie. Powiedział wtedy, że może i jest "jakaś grypka o prawie zerowej śmiertelnosci", ale on ma na nią sposób,

Jedną ze swoich szalonych opiera na tym, że jego rodaków przed pandemią może ochronić okadzanie się przez nich leczniczym dymem z dzikich ziół (poganek rutowaty), które mogą zabić niewidzialnego wirusa gołym okiem.

- Nasi mądrzy przodkowie trzymali się tradycji: okadzania dymem poganka podczas ważnych wydarzeń np. przeprowadzki do nowego domu, wesela czy też w określonych porach roku, kiedy pojawiały się choroby zakaźne – mówi prezydent Turkmenistanu. 13 marca oficjalnie ogłosił, że każdy ma korzystać z tej formy leczenia.

Berdimuhamedow oficjalnie zakazał wymawiania słowa „koronawirus”, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się informacji o pandemii wśród obywateli.




Jeśli ktoś nie respektuje zasad, to czekają go represje.

- Myślę, że tak wiele osób zostało narażonych na atak w kraju, w którym nie ma żadnego przepływu informacji, jest to niezwykle niepokojąca wiadomość. Podczas gdy władze turkmeńskie zachęcają do stosowania środków ochronnych, takich jak mycie rąk, nie wyjaśniają, dlaczego się za tym opowiadają – wskazuje Rachel Denber, zastępca dyrektora oddziału Europy i Azji Środkowej z Human Rights Watch, pozarządowej organizacji zajmującej się ochroną praw człowieka, główny problem Turkmenistanu.

Słaby system opieki zdrowotnej nie podoła pandemii

Koronawirus jest tematem tabu w tym azjatyckim kraju. Wiele obrońców praw człowieka i dziennikarzy podkreśla, że to państwo nie jest w ogóle przygotowane do walki z pandemią.

- Rząd Turkmenistanu znany jest z tego, że nie przekazuje żadnych danych ani nie dostarcza na ich temat kluczowych zagadnień, które są fantasmagoryczne – kontynuuje Rachel Denber.

Diana Serebryannik, która uciekła z Turkmenistanu w 2015 r., obecnie jest liderem organizacji praw człowieka i wolności obywateli Turkmenistanu, uważa, że jej kraj ma wyjątkowo ograniczony dostęp do sprzętu ochronnego. System opieki zdrowotnej Turkmenistanu nie będzie w stanie sprostać wybuchowi pandemii ze względu na brak niezbędnych środków takich jak respiratory. „Jej grupa kontaktuje się z lekarzami w Turkmenistanie, którzy zdradzili, że około czterech tygodni temu zabroniono im używania telefonów komórkowych w szpitalach, co ma na celu uniemożliwienie im robienia zdjęć lub nagrywania filmów” – możemy przeczytać na portalu foreignpolicy.com.

- Będzie to postrzegane jako potwierdzenie tego, że choroba występuje w tym kraju. Wiele osób umrze. Po prostu zostaną zakopane i nikt nie będzie wiedział, czy zginęli z powodu koronawirusa, czy też innej choroby – kontynuuje Serebryannik.

Wiele działań w Turkmenistanie podlega cenzurze i jest przeprowadzanych w ścisłym porozumieniu z głowę państwa, co dobitnie świadczy o tym, że ma on wiele do ukrycia. Rząd naraża swoich obywateli na wielkie niebezpieczeństwo. Jeszcze w lutym można było zobaczyć na ulicach mnóstwo plakatów informujących o koronawirusie. Obecnie media państwowe nie mówią nic o jego skutkach w Turkmenistanie, a słowo to zostało nawet usunięte z broszur informacyjnych na temat zdrowia dystrybuowanych w szkołach, szpitalach i miejscach pracy. Co ciekawe, jedyne ulotki, które są obecnie kolportowane, przedstawiają, w jaki sposób należy chronić się przed różnymi chorobami układu oddechowego. Jednak nie ma w nich ani jednego słowa o koronawirusie.

Ludzie żyją w strachu i walczą o przetrwanie

Działania, które są podejmowane przez turkmeńskich urzędników bez żadnego wyjaśnienia, wzbudziły zaniepokojenie opinii publicznej.
- Ludzie wiedzą o tym wirusie, więc obawiają się izolacji i próbują leczyć się sami, natomiast chorzy boją się wizyt u lekarzy - mówi korespondent Radia Wolna Europa/Radia Wolność (RFE/RL).




To jednak nie wszystko, ponieważ Turkmenistan zamknął większość swoich lądowych przejść granicznych już ponad półtora miesiąca temu. Obecnie wiele z nich zostało już otwartych, oprócz jednego - z Iranem. Ponadto, nakazano ludziom, aby nie wyjeżdżali z kraju. Społeczeństwo żyje w ciągłym strachu. Wiele ludzi codziennie już od samego rana ustawia się w kolejkach, aby móc zrobić zakupy żywności w obliczu niedoborów i rosnących cen. - Najbardziej palącym problemem dla obywateli jest w tej chwili problem z jedzeniem. Wielu nie stać na to, ale nie ma przecież wystarczającej ilości żywności subsydiowanej – wskazuje Farruh Yusupov, szef turkmeńskiego serwisu informacyjnego Radia Wolna Europa/Radia Wolność (RFE/RL).

Turkmeńska służba RFE/RL, znana lokalnie jako "Azatlyk", poinformowała, że policja w Aszchabadzie jest teraz zobowiązana do mierzenia temperatury wszystkim ludziom przy wjazdach do miasta, na dworcach autobusowych, w szkołach i innych obiektach publicznych. Dodatkowo przemieszczanie się między miastami zostało ograniczone, a ci, którzy przyjeżdżają do Aszchabadu, muszą mieć zaświadczenie lekarskie. Co więcej, rząd wcale nie angażuje się w pomoc. Doszło do tego, że policja była zmuszona do zakupu termometrów za własne pieniądze.

Władze postanowiły anulować loty do Chin i innych krajów już na początku lutego. Co więcej, trasy wszystkich połączeń międzynarodowych zostały zmienione i odbywały się nie do stolicy kraju, tylko do Turkmenabatu, położonego w północno-wschodniej części Turkmenistanu. To właśnie w tym mieście utworzono strefę kwarantanny, o czym napisał portal BBC.

Dasz łapówkę, wychodzisz z kwarantanny

Istnieje również wiele innych przesłanek, mówiących o tym, że władze Turkmenistanu zamiatają wszystko pod dywan. Jedną z nich jest fakt, że ludzie przekazują oficerowi policji albo pracownikowi służby zdrowia łapówki w wysokości 100-150 dolarów, dzięki czemu unikają przebywania na dwutygodniowej kwarantannie, o czym donosi Chronicles of Turkmenistan.

Cały proces, jak wygląda kwarantanna i jak można jej uniknąć, jest szczegółowo opisywany przez media. „Pasażerowie przylatujący do Turkmenabatu podlegają kontroli przez 4-6 godzin, podczas której mierzona jest im temperatura. Selektywnie, według uznania, lekarze decydują, kogo przekazać policji. Nie ma dla nich znaczenia, czy jest się zdrowym, czy chorym. Ludzie są wprowadzani do osobnego pokoju, w którym znajduje się policjant, spokojnie spacerujący wśród potencjalnych nosicieli koronawirusa. Przechodząc przez rzędy, odsuwa się na bok i czeka, aż po kolei każdy pasażer podejdzie do niego i zacznie się targować. Jeśli zatrzymana osoba przekaże mu satysfakcjonującą kwotę, to w ciągu 20 minut zostanie wypuszczona i będzie mogła wrócić do domu” – podaje szokujące fakty portal hronikatm.com.

"Nie powinienem mówić o wirusie, w przeciwnym razie mogę wpaść w kłopoty"
Rząd cały czas twierdzi, że nie ma ani jednego przypadku, ale turkmeńskie media dotarły do informacji, że koronawirus jest obecny. „Już 2 marca dwie osoby były objęte kwarantanną” - powiedział w rozmowie z portalem rferl.org, jeden z pracowników szpitala w Choganly. Z kolei inny stwierdził: „kilku pacjentów z koronawirusem jest leczonych w szpitalu”. Źródła wypowiedzi są anonimowe, ponieważ obaj rozmówcy obawiali się reperkusji ze strony urzędników państwowych, jakie mogłyby ich spotkać, gdyby zostały ujawnione ich nazwiska.

Siedem osób z pozytywną testem na obecność COVID-19 przetrzymywanych jest w osobnym pomieszczeniu w strefie kwarantanny w Turkmenabadzie. Komora jest odgrodzona od reszty strefy i ma osobne wejście” - ujawnia jeden z lekarzy.

- Oficjalne statystyki prowadzone przez turkmeńskie Ministerstwo Zdrowia dotyczące zakażeń koronawirusem są niewiarygodne. Przez ostatnią dekadę twierdzili, że nie ma ludzi żyjących z HIV/AIDS, co nie jest nie do pomyślenia. Wiemy również, że w 2000 roku ukryli dowody serii wybuchów epidemii, w tym zarazy – mówi profesor, Martin McKee, z London School of Hygiene and Tropical Medicine, który badał turkmeński system opieki zdrowotnej.

- Mój znajomy, który pracuje w agencji państwowej, ostrzegł mnie, że nie powinienem mówić o wirusie, w przeciwnym razie mogę wpaść w kłopoty - oznajmia mieszkaniec stolicy Aszchabadu, który poprosił o zachowanie anonimowości w rozmowie z portalem BBC.

Rząd naraził swoich obywateli na infekcję, a teraz wszystko zamyka

W przeciwieństwie do reszty świata, codzienne życie w Turkmenistanie jeszcze do niedawna toczyło się bez żadnych obostrzeń i restrykcji. Kawiarnie i restauracje były przez cały czas otwarte. Organizowane były wesela i nikt nie nosił odzieży ochronnej. Obecnie władze państwowe bez podania obywatelom jakiejkolwiek przyczyny nagle postanowiły zamykać wszystkie instytucje, a także odwoływać publiczne imprezy i zgromadzenia.

Prawda jest banalnie prosta - rząd turkmeński próbuje ukryć wybuch epidemii, a swoich obywateli naraża na infekcję.

- Widzieliśmy, jak choroba COVID-19 szybko rozprzestrzeniła się z Chin do wszystkich części świata. Nawet jeśli innym krajom uda się opanować epidemię, istnieje ryzyko dalszego jej rozprzestrzeniania się z państw, które dotychczas temu nie zapobiegły. Wydaje się, że Turkmenistan może być tutaj przykładem - mówi profesor McKee.





* Komentarze są chwilowo wyłączone.

Wejście na pokład

Wiadomość z okrętu Nautilus

ONI WRACAJĄ W SNACH I DAJĄ ZNAKI... polecamy przeczytanie tekstu w dziale XXI PIĘTRO w serwisie FN .... ....

UFO24

więcej na: emilcin.com

Sob, 3 luty 2024 14:19 | Z POCZTY DO FN: [...] Mam obecnie 50 lat wiec juz długo nie bedzie mnie na tym świecie albo bede mial skleroze. 44 lata temu mieszkałam w Bytomiujednyna rozrywka wieczorem dla nas był wtedy jedno okno na ostatnim pietrze i akwarium nie umiałem jeszcze czytać ,zreszta ksiażki wtedy były nie dostepne.byliśmy tak biedni ze nie mieliśmy ani radia ani telewizora matka miała wykształcenie podstawowe ojczym tez pewnego dnia jesienią ojczym zobaczył swiatlo za oknem dysk poruszający sie powoli...

Dziennik Pokładowy

Sobota, 27 stycznia 2024 | Piszę datę w tytule tego wpisu w Dzienniku Pokładowym i zamiast rok 2024 napisałem 2023. Oczywiście po chwili się poprawiłem, ale ta moja pomyłka pokazała, że czas biegnie błyskawicznie. Ostatnie 4 miesiące od mojego odejścia z pracy minęły jak dosłownie 4 dni. Nie mogę w to uwierzyć, że ostatnią audycję miałem dwa miesiące temu, a ostatni wpis w Dzienniku Pokładowym zrobiłem… rok temu...

czytaj dalej

FILM FN

EMILCIN - materiał archiwalny

archiwum filmów

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Najnowsze w serwisie

Wyświetl: Działy Chronologicznie | Max:

Najnowsze artykuły:

Najnowsze w XXI Piętro:

Najnowsze w FN24:

Najnowsze Pytania do FN:

Ostatnie porady w Szalupie Ratunkowej:

Najnowsze w Dzienniku Pokładowym:

Najnowsze recenzje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: OKRĘT NAUTILUS - pokład on-line:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: Projekt Messing - najnowsze informacje:

Najnowsze w KAJUTA ZAŁOGI: PROJEKTY FUNDACJI NAUTILUS:

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.