Dziś jest:
Czwartek, 25 maja 2017

Motywacja jest bardzo ważna. Możemy pokazywać miłość, szacunek dla innych i uczciwość we wszystkim, cokolwiek robimy aby pomóc ludzkości.
Dalajlama, tekst wysłany za pomocą twittera - maj 2017

Pytania do FN
ODPOWIEDZI NA PYTANIA NASZYCH CZYTELNIKÓW
Wyślij do nas swoje pytanie - schowaj formularz


Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie. Adres email do wysyłania historii do działu "Pytania do FN": pytania@nautilus.org.pl

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim

Twój email lub telefon

Treść wiadomości

Zabezpieczenie przeciw-botowe

Ilość UFO na obrazie




Czy wiecie o tym, że w Krakowie będzie (czy nawet już jest) wystawa o UFO?!
Pt, 19 maj 2017 10:03 komentarze: 1 czytany: 510x

Takiej treści e-mail dotarł na pokład okrętu Nautilus: Dobry wieczór Szanowna Redakcjo! Przeglądając program Nocy Muzeów 2017 w Krakowie natknąłem się na bardzo ciekawą wystawę! Otóż w nocy z 19 na 20 maja od godziny 19:00 do godziny 01:00 w Krakowie zostaną otwarte drzwi wielu muzeów, które przygotowały wiele atrakcyjnych programów dla wszystkich uczestników. Jako rodowity Krakus od kilku lat korzystam.......

czytaj dalej

Takiej treści e-mail dotarł na pokład okrętu Nautilus:

Dobry wieczór Szanowna Redakcjo!
Przeglądając program Nocy Muzeów 2017 w Krakowie natknąłem się na bardzo ciekawą wystawę! Otóż w nocy z 19 na 20 maja od godziny 19:00 do godziny 01:00 w Krakowie zostaną otwarte drzwi wielu muzeów, które przygotowały wiele atrakcyjnych programów dla wszystkich uczestników. Jako rodowity Krakus od kilku lat korzystam z okazji jaką daje Noc Muzeów i zwiedzam wiele ciekawych miejsc i wystaw. Tego roku pewna wystawa dość szczególnie przykuła moją uwagę i oczywiście wybieram się na nią. A tematem tejże wystawy będzie właśnie UFO!
Z informacji przeczytanych na Internecie dowiedziałem się, że opiekunem tej wystawy jest Pan Gordon MacDonald, a w skład tej galerii/wystawy wchodzą m.in. fotografie Pana Billego Meiera.

Poniżej zamieszczam informację dla chętnych z Krakowa i okolic:

Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie - Budynek Esterka
ul. Krakowska 46, Kraków
Divisive Moments /Nierozstrzygający moment - wystawa w ramach Miesiąca Fotografii prezentując część bogatego zbioru zwanego UFO Photo Archives, kieruje uwagę widzów na sens tego, co dziś rozumiemy pod pojęciem "wiedzy".

Źródło (link do oficjalnego programu Nocy Muzeów): http://krakowskienoce.pl/noc_muzeow2017/209358,0,1,program.html
Na temat samej wystawy (link znaleziony w googlach - wersja ENG): http://photomonth.com/en/portfolio/divisive-moments/

PS.: Czy znają może państwo osobiście Pana Gordona MacDonalda?

PS2.: Czy są Państwo ciekawi relacji z tej wystawy? Jako Załogant Fundacji Nautilus możliwe, że mógłbym o taką zadbać choć niczego nie gwarantuję.

 

Informacja tylko dla redakcji:

Pozdrawiam,
[dane do wiad. FN]

 

Dziękujemy za informację od naszego załoganta i zawsze chętnie przyjmiemy każdą relację wszelkich wydarzeń związanych z UFO. Ta krakowska historia ma jednak jeden mało znany aspekt – wśród materiałów ze świata będą tam także…  materiały z naszej Bazy FN!

Organizatorzy nie tylko od wielu miesięcy byli w kontakcie z nami, odwiedzali naszą siedzibę, przez wiele godzin „przekopywali się” przez nasze regały, katalogi i skoroszyty budząc autentyczny podziw i szacunek za determinację, ale załadowali prawie po dach samochód przeróżnymi „eksponatami” z Bazy FN i tak załadowani pojechali do Krakowa. Które z materiałów z naszej siedziby znajdą się na ekspozycji? Jak ona wygląda? Te pytania interesują nas tak bardzo, że sami na własne oczy będziemy chcieli to zobaczyć do końca tego tygodnia… ;)

 



zwiń tekst

Czy słyszeliście o osobach, które spoglądają na zegarek zawsze o określonych porach?
Śr, 17 maj 2017 08:53 komentarze: 7 czytany: 708x

Pytanie jest związane ze zjawiskiem, o którym pisaliśmy wiele razy. W zasadzie nawet nie ma dobrej nazwy na to 'coś' - może roboczo nazwijmy to 'zagadkową synchronicznością'. Oto wiadomość, którą nasza załoga dostała poprzez ikonkę KONTAKT.Od: Marcin Marcin Witam serdecznie, Postanowiłem do Was napisać bo od dłuższego czasu bardzo często gdy spoglądam na zegarek czy to w telefonie czy to na kuchence.......

czytaj dalej

Pytanie jest związane ze zjawiskiem, o którym pisaliśmy wiele razy. W zasadzie nawet nie ma dobrej nazwy na to 'coś' - może roboczo nazwijmy to 'zagadkową synchronicznością'. Oto wiadomość, którą nasza załoga dostała poprzez ikonkę KONTAKT.

Od: Marcin Marcin

Witam serdecznie, Postanowiłem do Was napisać bo od dłuższego czasu bardzo często gdy spoglądam na zegarek czy to w telefonie czy to na kuchence czy to w aucie akurat jest dokładnie godzina 13:13. Może to nic takiego ale dzieje się to tak często że w przypadek nie wierzę. Porównuję to do wytypowania liczb w totolotka :-) Od niemal 6 rano do 23-24 gdy jestem na nogach żadna inna godzina nie trafia mi się tak często jak właśnie 13:13. Coś musi w tym być że na tyle godzin najczęściej spoglądam na wyświetlacz gdzie jest ta godzina. W sieci ludzie piszą że to oznacza o czyjejś miłości ale chciałbym zapytać Was co na ten temat myślicie. Jak był już artykuł w tym temacie to proszę o linka. Pozdrawiam.

Oczywiście, że pisaliśmy o tym wiele razy. „Pomóżcie, o co w tym chodzi?” – do Fundacji trafiają czasami nietypowe prośby o wyjaśnienie różnych zagadek. Kiedy przyszły pierwsze maila o tym zjawisku, zostały przez nas zbagatelizowane. No cóż, to jednostkowa sprawa... ale kolejne osoby napisały nam o tym samym, zadziwiającym fenomenie. Na czym on polega? Już wyjaśniam! Chodzi o to, że... a może lepiej przeczytajcie kilka opowieści, które do nas przysłali czytelnicy.

 Droga Fundacjo NAUTILUS!

Wiem, że dostajecie wiele korespondencji i nie chcę Wam zawracać głowę byle czym, ale od wielu lat przeżywam zagadkowe zjawisko. Polega ono na tym, że ile razy spojrzę się na zegarek, jest zawsze 13 minut po pełnej. Uwierzcie mi, że nie jest to z mojej strony żart, ale naprawdę zaczęłam się bać. Nie wiem, czy to jest dla mnie jakiś znak (ostrzeżenie) czy coś innego, ale ciągle jest 13 po pełnej. Boję się patrzeć już nawet, bo ciągle widzę tę samą godzinę. Czy możecie mi to wyjaśnić? Czy to jest jakiś zły omen?

Pozdrawiam Was bardzo z Kalisza

Beata

 

 

Witam!

 Od dłuższego czasu czytuję serwis Fundacji Nautilus (...) sam zacząłem spoglądać w niebo, czy też przeglądać stare zdjęcia licząc na to, że ujrzę coś niezwykłego. Niestety, tak się nie stało. Do czasu.

 Od lutego br. jestem pod stałą kontrolą lekarzy, którzy twierdzą, że coś  mi jest, ale nie wiedzą co. Latam więc jak głupi od nefrologa do endokrynologa co pochłania wiele czasu i zdrowia. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie jedna rzecz. Otóż od pojawienia się różnych objawów chorobowych jestem świadkiem banalnego, lecz niewytłumaczalnego dla mnie fenomenu. Spoglądając wieczorem na zegarek, dzień w dzień widzę godzinę 21:37. Nigdy nie jest to 20 czy 22 tylko zawsze owa 21:37.

Zdumiewa mnie to tym bardziej, że jest to godzina odejścia Jana Pawła II. Dodam, że nie jestem Katolikiem i nie zostałem ochrzczony. Żeby rozwiać wątpliwości - mój zegarek jest w pełni sprawny, z resztą wypoczywając w innym mieście u rodziny aktualny czas sprawdzałem także o 21:37...  Droga Fundacjo, czy ktoś opisał Wam już podobny fenomen? Jeśli tak, to czy można się z nim(i) w jakiś sposób skontaktować? Uważam, że jest to pewnego rodzaju znak od Boga, ale nie mam zielonego pojęcia, czego może on dotyczyć.

---

Z poważaniem,

Wojciech

 ...i zawsze jest 9.09. Wszystkie ważne historie w moim życiu mają związek właśnie z tymi dwoma liczbami i zawsze dzieją się dokładnie o tej godzinie, a sprawdzałam to nawet w numerologii. Czy spotkaliście się z tym? (...)

 

Witam

  Mam na imie Krzysiek i chciałem opowiedzieć wam o pewnym zjawisku jakie mi się przydarzyło i to już kilka razy. No i właśnie czytając wasz artykuł ( znaki - z drugiej strony ) pomyślałem sobie, że ludzie nie tylko odbierają sygnały od umierających lub też zmarłych, ale i sami mogą wpływać na otoczenie. Chodzi mi o to że miałem kilka takich dziwnych przypadków ... nie wiem nawet jak to opisać ale postaram się . Otóż wstaje do pracy regularnie o 5 : 10 ... czyli wcześnie i żebym się nie spóźnił odkładam telefon tak abym musiał wstać żeby go wyłączyć gdy budzi mnie z rana jak na alarm . I tu jest właśnie problem bo już kilka razy zdarzyło mi się że zamiast o 5:10 jak zawsze, budzik w telefonie przestawiał się samoczynnie o równą godzinę do tyłu! Jak to możliwe nie wiem, nie mam pojecia (...). Jedno jest jednak najdziwniejsze , kiedy otwierałem oczy na moim dekoderze czas który był widoczny wprawiał mnie w osłupienie ... raz była godzina 23 to znów 5 rano by po chwili była 9 a wszystko z jakimiś minutami . To nie były pełne godziny ... nie wiem ile to trwało ... wiem jednak że musiałem zasnąć bo obudził mnie dźwięk budzika w moim telefonie  ... pomyślałem i znów do pracy ... wstałem patrze a tu godzina do tyłu 4 :10 .... troche się zdziwiłem lekko mówiąc ... no i wszystko pamietałem tak jak to opisałem . Nie wiem może w waszym archiwum są takie przypadki , jeśli tak to z chęcią bym coś o tym poczytał .

 Pozdrawiam serdecznie

   wasz załogant

 


Po kolei wyjaśnijmy sobie kilka spraw. Po pierwsze pamiętajcie, że macie podświadomość, która jest o wiele bardziej wyostrzona niż świadomość. Wystarczy, że sobie wyobrazicie, że istotna jest dla Was godzina... na przykład... 13.13 i wtedy nieświadomie i bezbłędnie będziecie patrzeć na zegarek dokładnie o tej właśnie godzinie. Po prostu Wasza podświadomość będzie dokładnie dawała Wam sygnał świadomości, że już czas spojrzeć na zegarek... Wiele wskazuje na to, że podświadomość potrafi o wiele dokładniej określać czas niż świadomość. Takie wyjaśnienie podaje zresztą medycyna i jest prawdopodobne, że w wielu przypadkach tego typu argumenty kończą sprawę „tajemniczego patrzenia na godziny akurat o tej, a nie innej godzinie”. Czy to wyjaśnia wszystkie tego typu przypadki? Z takimi pytaniami spotkaliśmy się dopiero czytając Wasze maile... Inaczej wygląda sprawa wtedy, kiedy pojawia się tak zwany „brakujący czas”, ale o tym innym razem.



zwiń tekst

Czy UFO może zatrzymać rozpędzony pojazd jak np. parowóz?
Nie, 14 maj 2017 07:57 komentarze: 2 czytany: 696x

Są dwa etapy dla każdej osoby, która zaczyna interesować się fascynującym fenomenem UFO. Pierwszy, kiedy człowiek zastanawia się, czy zjawisko UFO jest prawdziwe. I drugi etap, kiedy wie, że jest prawdziwe, ale pojawiają się kolejne pytania - bardziej szczegółowe. Czytelnik, który przysłał e-mail do redakcji FN jest wyraźnie na tym drugim etapie i zadał bardzo ciekawe pytanie.From: [dane do wiad. .......

czytaj dalej

Są dwa etapy dla każdej osoby, która zaczyna interesować się fascynującym fenomenem UFO. Pierwszy, kiedy człowiek zastanawia się, czy zjawisko UFO jest prawdziwe. I drugi etap, kiedy wie, że jest prawdziwe, ale pojawiają się kolejne pytania - bardziej szczegółowe. Czytelnik, który przysłał e-mail do redakcji FN jest wyraźnie na tym drugim etapie i zadał bardzo ciekawe pytanie.



From: [dane do wiad. FN]
Sent: Wednesday, April 19, 2017 6:16 PM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject: Wpływ UFO na działanie urządzeń

Dzień dobry.
 
Opisano mnóstwo przypadków, gdzie pojawianiu się UFO towarzyszyło zatrzymanie silników samochodowych czy ogólnie współczesnej techniki. Ciekaw jestem czy zjawisko UFO ma wpływ np. na przebieg reakcji chemicznych, albo czy może zatrzymać parowóz? Spotkaliście się z takimi przypadkami?

 

Oczywiście, że się spotkaliśmy. Bez problemu zatrzymują samochody, a nawet - o zgrozo - potrafią przejąć pełną kontrolę nad samolotem. Są tutaj jednak dwie rzeczy. Pierwsza to kontrolowanie silnika, unieruchomienie go itp. Wtedy samochód zatrzymuje się, bo nie ma napędu, a także jakaś siła sprawia, że na przykład staje w miejscu (tak było w przypadku słynnej manifestacji UFO w Zdanach 8 stycznia 2006). Ale jest druga możliwość, czyli coś, co my nazywamy "zamrożeniem czasu". Polega to na manipulowaniem czasoprzestrzenią i dosłownie przypomina magię.

Czy widział Pan kiedyś pracujące stacjonarne platformy wiertnicze? Takiego urządzenia nie da się zatrzymać w ciągu np. minuty - to jest skomplikowana i żmudna procedura.


Obiekty UFO potrafiły unieruchomić taką platformę w czasie równym zero - po prostu nagle nieruchomiała budząc bezgraniczne zdziwienie inżynierów obsługujących całe urządzenie. Było to możliwe oczywiście tylko dzięki manipulacji czasoprzestrzenią.

Bardzo ciekawie o tym mówił nieżyjący od wielu lat (cały czas nie pogodziliśmy się z tym!) wybitny badacz UFO Marc Davenport. Proszę wysłuchać jego słów od 43 minuty.



zwiń tekst

Co myślicie o tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk? Czy może to być opętanie?
Sob, 13 maj 2017 08:47 komentarze: 9 czytany: 2936x

Sprawa absolutnie zbulwersowała wszystkich, gdyż młoda 27-letnia kobieta Magdalena Żuk wyjechała do Egiptu w bardzo dziwnym stanie psychicznym, mówiła dziwne rzeczy, a kiedy została przewieziona do szpitala rzuciła się przez okno i zginęła. Dostaliśmy wiadomość z pytaniem dotyczącym tej sprawy. […] Witam, może zajmiecie się głośną w całym kraju tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie.Ja uważam.......

czytaj dalej

Sprawa absolutnie zbulwersowała wszystkich, gdyż młoda 27-letnia kobieta Magdalena Żuk wyjechała do Egiptu w bardzo dziwnym stanie psychicznym, mówiła dziwne rzeczy, a kiedy została przewieziona do szpitala rzuciła się przez okno i zginęła. Dostaliśmy wiadomość z pytaniem dotyczącym tej sprawy.

 

[…] Witam, może zajmiecie się głośną w całym kraju tajemniczej śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie.Ja uważam ,za całkiem możliwą opcję, że została ona opętana przez złe moce. Widać to po jej dziwacznym zachowaniu , a chorobę psychiczną można raczej wykluczyć. Jestem ciekaw co Państwo na ten temat sądzicie? Być może są Wam znane inne tego typu przypadki? Pozdrawiam

 

Dziękujemy za te pytanie i na samym początku trzeba jasno oświadczyć, że każdy psychiatra nazwie tego typu zachowanie tej kobiety jako pełnoobjawowy atak schizofrenii. Lęki przed „nimi, którzy czyhają i po nią przyjdą”, głosy słyszane wokół, dziwne zachowanie połączone z agresją wobec innych – książki medyczne tutaj nie pozostawiają wątpliwości. To może być choroba psychiczna. Piszemy „może”, bo przecież zawsze można założyć, że została poddana działaniu jakiegoś silnego psychotropu, narkotyków oszałamiających itp.

Ale tu dochodzimy do pytania: czy na pewno medycyna jest świadoma, czym jest schizofrenia? Czy owe „głosy słyszane przez osoby dotknięte tą straszną przypadłością” są wyłącznie produktem własnego mózgu, czy może coś niewidzialnego i złego, o istnieniu czego czytelników serwisu FN nie trzeba przekonywać, nie dostało właśnie dostępu do takiej osoby?

W Bazie FN odbyliśmy długą rozmowę na temat tej dramatycznej historii. Nie ma wątpliwości, że raczej można wykluczyć celowe działanie lekami – opieramy się tutaj na relacjach świadków, którzy mówili wyraźnie i bardzo precyzyjnie, że dziwne zachowanie dziewczyny zaczęło się już na lotnisku w Polsce (!), gdzie przecież nikt jej nie był w stanie niczego dosypać do napoju. Oczywiście można tutaj wyobrazić sobie, że jej partner nazywający się „Markus” to zrobił, ale jego zeznania wypadają na tyle wiarygodnie, że raczej można to wykluczyć. Pozostaje więc pytanie: co sprawiło, że Magdalena Żuk zaczęła słyszeć glosy wokół siebie? Co sprawiło, że zachowywała się w tak dziwaczny sposób? Co było tą siłą, która doprowadziła do tego, że targnęła się na życie wyskakując przez okno?

Naszym zdaniem absolutnie można założyć, że na skutek zwykłego picia alkoholu mogła sobie obniżyć odporność na wpływ złych, niewidzialnych bytów, z których jeden (lub kilka) mogły sobie znaleźć w niej tzw. bezpieczną przystań. Czy mamy podobne przypadki w archiwum? Oczywiście, że tak - prawie identyczne jak to wydarzenie z Egiptu. Czy ktokolwiek poza ludźmi Fundacji Nautilus, egzorcystami i świadkami tzw. opętań może wziąć na serio taką hipotezę? Oczywiście, że nie. Tego typu hipotezy są z marszu nazywane "bredniami nawiedzeńców". Przerabialiśmy to, więc dobrze o tym wiemy.

Proszę śledzić publikacje na ten temat. Zwłaszcza polecamy fragmenty tego, co jej chłopak Markus mówił o jej opowieściach na temat jej pokoju w hotelu w Egipcie. Ona tam słyszała głosy, które próbowały ją wystraszyć, także do czegoś namówić…

Mówiąc krótko: z punktu widzenia wiedzy o opętaniach nie wygląda to ciekawie, ale o takiej hipotezie nie ma z kim rozmawiać, bo nikt poza nami nie potraktuje jej poważnie.






zwiń tekst

Czy wiecie o tym, że słynny Emilcin jest efektem działań mistrza hipnozy z Lublina Witolda Wawrzonka?
Czw, 11 maj 2017 10:50 komentarze: 2 czytany: 1269x

Historia lądowania UFO w Emilcinie to także historia usilnych prób opluskwienia tej historii, rzucenia na jej prawdziwość podejrzeń i insynuacji. Jedna z najbardziej haniebnych prób została podjęta kilka lat temu, kiedy o 'mistyfikację całej historii za pomocą niepojętych ludzkim rozumem mocy hipnotycznych o mocy nieznanej w historii naszej planety' został oskarżony poczciwina reperujący telewizory.......

czytaj dalej

Historia lądowania UFO w Emilcinie to także historia usilnych prób opluskwienia tej historii, rzucenia na jej prawdziwość podejrzeń i insynuacji. Jedna z najbardziej haniebnych prób została podjęta kilka lat temu, kiedy o 'mistyfikację całej historii za pomocą niepojętych ludzkim rozumem mocy hipnotycznych o mocy nieznanej w historii naszej planety' został oskarżony poczciwina reperujący telewizory w Lublinie, od wielu lat nieżyjący Witold Wawrzonek. Na naszą pocztę w rocznicę wydarzeń w Emilcinie znowu zaczęły płynąć wartkim strumieniem  e-maila w stylu:

[...] Trafiłem na taki artykuł z którego wynika że Emilcin to była ściema - związania z animozjami dwóch ufologów .
Nie wrzucałem tego na forum choć pewnie więcej osób to czytało ( zostało udostępniane na fejsie na profilu https:// .... )
Co wy na to odniesiecie się jakoś do tego ?
Pozdrawiam

Poniżej nasza odpowiedź.

Witamy Pana,
Sprawa idiotycznej, rodem ze szpitala psychiatrycznego dla obłąkanych fantastów teorii, że naprawiający telewizory w Lublinie, poczciwina Witold Wawrzonek miał moc hipnotyczną (!) podobną tylko bohaterom filmu Avengers jest bardzo smutna, gdyż pokazuje naiwność naszych obywateli. Nie ma tak zidiociałej bzdury, której wielu „nie łyknie”… to naprawdę smutne.
O sprawie tego idiotyzmu było wiele razy, między innymi tutaj:

https://www.nautilus.org.pl/dziennik,151,10-maja-2017--emilcin-jako-mistyfikacja-mistrza-hipnozy-sw-p.html?year=2017&month=5&day=10

Sprawę jednak wyjaśniliśmy do końca. Rozmawialiśmy zarówno z synem Witolda Wawrzonka Adamem, jak i jego matką, czyli żoną p. Witolda. Opowiedziała ona o tym, w jak nikczemny, bezwstydny sposób zachował się autor tego idiotyzmu o „Witoldzie Wawrzonku – hipnotyzerze wszechczasów”, dzięki któremu liczył na sprzedaż swojej książki. Możemy tylko Pana zapewnić, że Witold Wawrzonek miał tyle wspólnego z hipnozą, co Jarosław Kaczyński z programem budowy chińskich promów kosmicznych.
Treść Pana e-maila pozwolimy sobie (anonimowo) użyć w tekście, który ukaże się do końca tygodnia w naszym serwisie.
Pozdrawiamy
FN

[...]

Drodzy czytelnicy,

Mamy w ostatnich dniach sporo pracy i nie zdążyliśmy z opracowaniem publikacji o Emilcinie na rocznicę tego wydarzenia. Rzeczywiście tak jak wspomnieliśmy w odpowiedzi dla naszego czytelnika - powinniśmy skończyć prace nad nią do końca tygodnia. Ukaże się wtedy naprawdę bardzo smutna rozmowa z żoną nieżyjącego od wielu lat Witolda Wawrzonka, która... co tu dużo gadać - musicie sami wysłuchać tej rozmowy. Naprawdę warto!

W oczekiwaniu na tę publikację proponujemy obejrzenie materiału wideo z udziałem Ś.P. Witolda Wawrzonka. To bardzo ważne, aby zobaczyć twarz osoby oskarżanej o "nieziemskie moce hipnotyczne o skali nieznanej na Ziemi", posłuchać jego głosu, zobaczyć szczegóły, po prostu zobaczyć tego człowieka, bo to naprawdę jest ważne i to z wielu powodów... ;)


Do sprawy wrócimy jeszcze w tym tygodniu!



zwiń tekst

Dlaczego po śmierci witają nas nasi bliscy, skoro jest rzekomo doktryna reinkarnacji?
Nie, 7 maj 2017 08:55 komentarze: 12 czytany: 1712x

Dzień dobry. Nurtuje mnie pewne pytanie. Jeśli reinkarnacja istnieje to jak wytłumaczyć fakt że zmarli po kilkudziesięciu latach od swojej śmierci witają "po drugiej stronie" swoich umierających bliskich? Będę wdzięczna za jakieś wyjaśnienie. Zakłada się przecież że kolejne wcielenie jest po około 5 latach od śmierci.Sprawa już kiedyś była tematem naszej odpowiedzi, ale chętnie powtórzymy to raz jeszcze.......

czytaj dalej

Dzień dobry. Nurtuje mnie pewne pytanie. Jeśli reinkarnacja istnieje to jak wytłumaczyć fakt że zmarli po kilkudziesięciu latach od swojej śmierci witają "po drugiej stronie" swoich umierających bliskich? Będę wdzięczna za jakieś wyjaśnienie. Zakłada się przecież że kolejne wcielenie jest po około 5 latach od śmierci.


Sprawa już kiedyś była tematem naszej odpowiedzi, ale chętnie powtórzymy to raz jeszcze. Powszechnie funkcjonuje bardzo pożądany społecznie pogląd, że po śmierci powitają nas całe tabuny „naszych bliskich”, którzy już wcześniej odeszli. O ile mamy setki dowodów na to, że dusze zmarłych wcielają się w nowe ciała, to takich historii o tym, jak „babcie, dziadkowie i pradziadkowie” witają wnuczka po przejściu na drugą stronę są… zaskakująco rzadkie. Ludzie tego pragną, powtarzają, że „się spotkają po śmierci”, ale… przeważnie witają ich tam „potężne istoty duchowe”. Co oczywiście nie oznacza, że dusza jakiegoś zmarłego naprawdę nie pojawi się w momencie śmierci członka rodziny.

Powrót z „krainy światła” na Ziemię w nowym ciele pojawia się faktycznie dość szybko. Po śmierciach w okolicznościach dramatycznych nawet bardzo szybko. Nasze ustalenia są zbieżne z tym, co ustalił dr Jim Tucker.


Informacje na ten temat pojawiają się w filmie, który pokazaliśmy w serwisie – ok. 14 minuty filmu.

 

Na koniec jedna historia związana z wielkim polskim medium czyli Izabelą Węgierską. Kiedyś powiedziała nam takie słowa:

- Ludzie nigdy nie powinni wywoływać duchów, bo to się zawsze kończy źle. Czasami nawet dla obcych ludzi, w których ciałach są dusze ich bliskich. Dzieci wywołują ducha „ukochanej babci”, a w tym czasie duch babci będący w ciele dziecka otrzymuje podświadomie sygnał, że jest wzywany, opuszcza ciało dziecka i przybywa na miejsce, a dziecko… nagle umiera. Jestem przekonana, że znaczna część tzw. spontanicznych, niczym nie uzasadnionych śmierci ludzi na całym świecie ma takie właśnie podłoże, że ich dusza została przywołana w całkowicie nieodpowiedzialny sposób przez żyjących.



zwiń tekst

Czy nie boicie się zachęcać do kontaktu z istotami z kosmosu?
Pt, 5 maj 2017 06:43 komentarze: 7 czytany: 794x

Zanim odpowiemy na to pytanie, musimy jedną rzecz wyjaśnić: my nie zachęcamy ludzi do kontaktu z UFO (czy z istotami z kosmosu – jak raczył się wyrazić czytelnik), gdyż to jest niemożliwe. Równie dobrze moglibyśmy zachęcać ludzi „do wybuchu wulkanu” – ta rzecz jest absolutnie poza naszą i w ogóle ludzką kontrolą. My jedynie zapowiadamy, że taki kontakt jest prowadzony od początków istnienia naszej.......

czytaj dalej

Zanim odpowiemy na to pytanie, musimy jedną rzecz wyjaśnić: my nie zachęcamy ludzi do kontaktu z UFO (czy z istotami z kosmosu – jak raczył się wyrazić czytelnik), gdyż to jest niemożliwe. Równie dobrze moglibyśmy zachęcać ludzi „do wybuchu wulkanu” – ta rzecz jest absolutnie poza naszą i w ogóle ludzką kontrolą. My jedynie zapowiadamy, że taki kontakt jest prowadzony od początków istnienia naszej cywilizacji na Ziemi, a tzw. oficjalny kontakt będzie wcześniej czy później. To istotna różnica!

Proszę pamiętać, że ta druga strona ma miażdżącą przewagę w każdej dziedzinie i praktycznie każdy ruch zależy od nich, a nie od nas. To tak, jakby współczesny oddział komandosów wyposażonych w najnowocześniejszą broń spotkał na swojej drodze dzikie plemię zamieszkujące zapomnianą wyspę, chodzące jedynie w kusych przepaskach z roślin, którzy jeszcze „epokę łuku” mają przed sobą, a na razie ich bronią są „kamienie w rękach”. To porównanie i tak nie jest właściwie oddające zetknięcia się naszej cywilizacji z tym, co przylatuje na Ziemię. Proszą także pamiętać, że jest ich wielu i różnych, choć akurat w sprawie kontaktu z mniej rozwiniętymi światami mają wyraźnie jakieś wspólne porozumienie, wspólną taktykę, której jednym z podstawowych punktów jest „nie pokazywać się i nie ujawniać swojego istnienia”.

Wszelkie Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia są także starannie zaplanowane przez obcych, a nie wynikają ze spontanicznych działań ludzi. W tym sensie nie można nawet mówić o „otwarciu się na kontakt”, bo jest to fikcja. Niebezpieczeństwo? Gdyby ta potęga chciała tutaj zrobić porządek (podbić, zabić, zniszczyć, zniewolić itp.), to zrobiła by to już tysiąc razy na tysiąc sposobów – musimy sobie to jasno powiedzieć. Nie robią tego, więc nie taki jest ich cel.

A na koniec pytanie, czy słyszeliśmy o tym, że w trakcie Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia były przekazywane „prośby lub zadania” od obcych dla ludzi. I tu odpowiedź jest oczywista: jak najbardziej tak. Przykład pierwszy z brzegu: Lech Chaciński w trakcie spotkania z obcycmi dostał od nich prośbę, aby przekazał ludzkości pamiętne przesłanie „Chrońcie Ziemię, wodę i powietrze, bo grozi wam zagłada lub katastrofa”. I jak wszyscy wiemy wypełnił to zadanie w stu procentach.



zwiń tekst

Czy Fundacja Nautilus spędziła noc w nawiedzonym domu?
Śr, 3 maj 2017 12:08 komentarze: brak czytany: 613x

To pytanie pojawiło się na naszej poczcie kilka dni temu, ale tak naprawdę jesteśmy o to pytani regularnie. Odpowiedź oczywiście jest twierdząca, ale – proszę nam wierzyć – nie jesteśmy „poszukiwaczami duchów”, którzy prześcigają się w zbieraniu przygód w tego typu miejscach, które potem zamieszczają w serwisach. Znamy takie grupy i regularnie dostajemy od nich prośby o adresy takich właśnie miejsc.......

czytaj dalej

To pytanie pojawiło się na naszej poczcie kilka dni temu, ale tak naprawdę jesteśmy o to pytani regularnie. Odpowiedź oczywiście jest twierdząca, ale – proszę nam wierzyć – nie jesteśmy „poszukiwaczami duchów”, którzy prześcigają się w zbieraniu przygód w tego typu miejscach, które potem zamieszczają w serwisach. Znamy takie grupy i regularnie dostajemy od nich prośby o adresy takich właśnie miejsc. Przeważnie odmawiamy, gdyż właściciele domów po prostu sobie tego nie życzą.

Nawiedzone domy przez duchy są faktem, ale przeważnie oznaczają prawdziwy dramat dla osób, które w takich domach mieszkają. Siła duchów przeważnie nie jest wielka (co innego demony, ale to inna historia i na szczęście rzadziej spotykana), ale i tak potrafią na przykład zamienić noce domowników w ciągłe „czuwanie”. Bezsenność i nerwice – to najczęściej skutki uboczne takiego zjawiska.

Ekipa FN odwiedziła więcej takich miejsc niż jakakolwiek inna grupa w tym kraju – nie ma sensu tego ukrywać. Czasami było zabawnie, ale bywało groźnie. Nasz kolega z pokładu Nautilusa został kiedyś ostrzeżony przez egzorcystę, że jeden z bytów ma pomysł odwiedzenia go w jego własnym mieszkaniu. I tak się stało – w nocy pośrodku pokoju nasz kolega spostrzegł stojącą nieruchomo ciemną postać. Na szczęście wiedział co robić i szybko sobie z tym poradził. Pytanie: czy inni poszukiwacze wrażeń w tego typu miejscach poradziliby sobie równie sprawnie?! Mamy duże wątpliwości… to są naprawdę niebezpieczne rzeczy i do prawdziwie nawiedzonych miejsc jedziemy tylko w ostateczności. I powód jest tylko jeden – pomoc ludziom, którzy nas o to proszą!

Historia z naszej poczty do FN – jedna ze stałych czytelniczek serwisu zainteresowała się tekstem w serwisie TVN24 KONTAKT o nawiedzonym szpitalu, który jest… bardzo blisko naszej Bazy FN, w której jest nasze archiwum i gdzie stoi nasz pojazd do wypraw badawczych.

 

From: [dane do wiad. FN]
Sent: Tuesday, May 02, 2017 9:53 AM
To: Fundacja Nautilus
Subject: link

 http://kontakt24.tvn24.pl/najnowsze/dreszczyk-emocji-w-dawnym-szpitalu-psychiatrycznym-relacja-reportera-24,230821.html

 "Fajne" miejsce!

 

 Oczywiście znamy to miejsce – to opuszczony Szpital Psychiatryczny w Otwocku. Poniżej kilka fotografii z artykułu w serwisie TVN24.


 




zwiń tekst

Co Fundacja Nautilus myśli o Księdze Urantii?
Nie, 30 kwi 2017 12:07 komentarze: 1 czytany: 1282x

Temat Księgi Urantii wraca regularnie na pokład okrętu Nautilus. Czym jest ta dziwna księga? To jedna z największych "legend zjawisk niewyjaśnionych", która jest zawsze punktem obowiązkowym w każdej serii dokumentalnej o niezwykłościach tego świata. Na naszą pocztę e-mailową przyszła wiadomość z pytaniem o Księgę Urantii.Witam serdecznie,Będąc stałym czytelnikiem Waszego Portalu, staram się być czujnym.......

czytaj dalej

Temat Księgi Urantii wraca regularnie na pokład okrętu Nautilus. Czym jest ta dziwna księga? To jedna z największych "legend zjawisk niewyjaśnionych", która jest zawsze punktem obowiązkowym w każdej serii dokumentalnej o niezwykłościach tego świata. Na naszą pocztę e-mailową przyszła wiadomość z pytaniem o Księgę Urantii.


Witam serdecznie,
Będąc stałym czytelnikiem Waszego Portalu, staram się być czujnym na różnego rodzaju ciekawostki, które mogłyby nadać się do Waszego archiwum. Ciekawostka dotyczy lektury "Księgi Urantii" w części III, rozdziale "Historia Urantii" znajduje się fragment:

"Przez całą tą epokę na planecie szalały częste i gwałtowne burze. Wczesna skorupa ziemska nieustannie się zmieniała. Ochładzanie się powierzchni następowało na przemian z rozległymi wypływami lawy. Dziś na powierzchni świata nie można nigdzie znaleźć nawet skrawka tej pierwotnej skorupy planetarnej. Wszystko mieszało się zbyt wiele razy z lawą, wyrzucaną z głębi i z domieszkami późniejszych osadów wczesnego oceanu światowego.
Nigdzie na powierzchni świata nie można znaleźć więcej zmodyfikowanych pozostałości tych dawnych skał praoceanicznych niż w północno-wschodniej Kanadzie, w okolicach Zatoki Hudsona. To rozległe, granitowe wzniesienie, składa się z kamienia należącego do epok przedoceanicznych. Te skalne pokłady były nagrzewane, wyginane, skręcane, odgniatane i na nowo wielokrotnie przechodziły te zniekształcające je i przeobrażające doświadczenia."
W sieci znalazłem informację z 2008 roku:
"Na terenie Kanady odkryto formację skalną, którą naukowcy datują na 4,28 miliarda lat. Oznacza to, że są to najstarsze dostępne naukowcom ziemskie skały. Artykuł na temat odkrycia ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika "Science".

Skały pochodzą z formacji Nuvvuagittuq z okolic zatoki Hudsona. Ich datowanie było możliwe dzięki zawartości w nich izotopów metali neodymu i samaru. Dzięki analizie skał będzie można lepiej poznać początki ewolucji Ziemi."
Źródło: http://www.ekologia.pl/wiadomosci/srodowisko/odkryto-najstarsze-skaly-na-ziemi,4578.html
Jak zapewne wiecie Księga Urantii powstała znacznie wcześniej aniżeli geologiczne odkrycie z nadmienionego artykułu. Jestem ciekaw co o tym sądzicie, oraz jaka jest Wasza opinia na temat "Księgi Urantii"?
Pozdrawiam
Andrzej [dane do wiad. FN]



Księga Urantii, po raz pierwszy wydana przez Fundację Urantii w roku 1955, twierdzi, że została przedstawiona przez niebiańskie istoty, jako objawienie dla naszej planety, Urantii.

      Tekst Księgi Urantii mówi nam o początkach, historii i przeznaczeniu ludzkości i naszych związkach z Bogiem Ojcem. Przedstawia jedyny w swoim rodzaju i frapujący obraz życia i nauk Jezusa. Przed ludzkim duchem otwiera nowe perspektywy czasu i wieczności i przynosi nowe szczegóły naszej przygody, podczas wznoszenia się w przyjaznym i starannie zarządzanym wszechświecie.

      Księga Urantii podaje jasną i zwięzłą integracją nauki, filozofii i religii. Ci, którzy ją czytali i zgłębiali, wierzą, że Księga
Urantii może wnieść bardzo wiele wartości do religijnej i filozoficznej myśli ludzi tego świata.  

     

Księga Urantii, jako taka, nie jest „religią”. Bazuje na religijnym dziedzictwie z przeszłości i teraźniejszości, popierając osobistą, żywą wiarę religijną.

      Czytelnicy z różnych stron świata mówią nam, że Księga Urantii wywarła na nich ogromne wrażenie i częstokroć odmieniła ich życie. Inspiruje ich do osiągania nowych poziomów rozwoju duchowego i rozwija ich zrozumienie wartości życia ludzkiego.

      W UMYSŁACH śmiertelników Urantii — tak bowiem nazywa się wasz świat — panuje wielki zamęt odnośnie znaczenia takich pojęć jak Bóg, boskość i Bóstwo. Istoty ludzkie są jeszcze bardziej zdezorientowane i niepewne, gdy idzie o związki wzajemne Boskich osobowości, określanych tak różnorodnymi nazwami. Z powodu takiego ubóstwa pojęciowego i związanego z nim wielkiego chaosu ideowego, otrzymałem polecenie zredagowania tego oświadczenia wprowadzającego, aby wyjaśnić znaczenia, jakie powinno się przydawać pewnym symbolom słownym, kiedy te mogą być z kolei używane w przekazach, które zespół objawiających prawdę istot z Orvontonu przetłumaczył na język angielski Urantii, zgodnie z otrzymanym upoważnieniem.

      W naszych staraniach, zmierzających do poszerzenia świadomości kosmicznej i wzbogacenia percepcji duchowej człowieka, niezmiernie trudno jest przedstawić rozszerzone pojęcia i zaawansowaną prawdę, kiedy ograniczeni jesteśmy do zawężonego języka danego świata. Jednak nasze powiernictwo skłania nas do czynienia wszelkich wysiłków, aby przekazać nasze znaczenia przy użyciu symboli słownych języka angielskiego. Zostaliśmy poinstruowani, że tylko wtedy mamy wprowadzać nowe określenia, kiedy pojęcie, które ma być przedstawione, nie posiada angielskiego odpowiednika, którego można by użyć do wyrażenia tego, nowego pojęcia, częściowo, czy nawet z większym lub mniejszym wypaczeniem znaczenia.

      Aby ułatwić zrozumienie i zapobiec dezorientacji u każdego śmiertelnika, który może zgłębiać te przekazy, uważamy, że rozsądnie będzie przedstawić w tym, wstępnym oświadczeniu, zarys znaczeń przypisywanych wielu słowom angielskim, używanym na określenie Bóstwa i pewnych pojęć z nim związanych, dotyczących rzeczy, znaczeń i wartości rzeczywistości wszechświatowej.

      Żeby jednak opracować tę przedmowę, dotyczącą definicji oraz ograniczeń terminologii, należy przewidzieć stosowanie danych określeń w następujących dalej prezentacjach. Przedmowa ta nie jest zatem oświadczeniem zupełnie skończonym; jest ona tylko przewodnikiem po definicjach, mającym pomóc tym, co będą czytali następujące dalej przekazy, traktujące o Bóstwie oraz wszechświecie wszechświatów, przekazy opracowane przez komisję z Orvontonu, posłaną w tym celu na Urantię.

      Wasz świat, Urantia, jest jedną z wielu podobnych jej, zamieszkałych planet, wchodzących w skład wszechświata lokalnego Nebadonu. Wszechświat ten, wraz z podobnymi kreacjami, tworzy superwszechświat Orvonton, a z jego stolicy, Uversy, przybywa nasza komisja. Orvonton jest jednym z siedmiu ewolucyjnych superwszechświatów czasu i przestrzeni, które krążą wokół kreacji boskiej doskonałości bez początku i końca — centralnego wszechświata Havony. W sercu tego wiecznego, centralnego wszechświata, znajduje się stacjonarna Wyspa Raj, geograficzne centrum nieskończoności i miejsce pobytu wiecznego Boga.


Księga Urantii została wydana także w Polsce.


I najważniejsze: czy Fundacja Nautilus wierzy w prawdziwość Księgi Urantii? Powiedzmy tak: dowodów na prawdziwość nie mamy, ale ze względu na treść zgodną z naszą filozofią "życzliwie obserwujemy i monitorujemy".



zwiń tekst

Czy Tomasz Gollob przed swoim wypadkiem dostał ostrzeżenie od losu?
Wt, 25 kwi 2017 05:07 komentarze: 6 czytany: 1743x

Polską wstrząsnęła informacja o tragicznym wypadku Tomasza Golloba. To polski żużlowiec, w latach 1995–2013 uczestnik cyklu Grand Prix IMŚ na żużlu. Jeden z najbardziej utytułowanych żużlowców w historii zarówno na arenie krajowej jak i międzynarodowej. 7-krotny mistrz świata na żużlu (1 raz indywidualnie w sezonie 2010 i 6 razy z drużyną w sezonach 1996, 2005, 2007 i 2009-2011. 30-krotny mistrz Polski.......

czytaj dalej

Polską wstrząsnęła informacja o tragicznym wypadku Tomasza Golloba. To polski żużlowiec, w latach 1995–2013 uczestnik cyklu Grand Prix IMŚ na żużlu. Jeden z najbardziej utytułowanych żużlowców w historii zarówno na arenie krajowej jak i międzynarodowej. 7-krotny mistrz świata na żużlu (1 raz indywidualnie w sezonie 2010 i 6 razy z drużyną w sezonach 1996, 2005, 2007 i 2009-2011. 30-krotny mistrz Polski w różnych konkurencjach (7-krotny drużynowo, 8-krotny indywidualnie, 11-krotny w parze, 3-krotny młodzieżowy indywidualnie i 1-krotny młodzieżowy w parze).


W niedzielę 23 kwietnia 2017 doszło do dramatycznego wypadku na treningu przed zawodami motocrossowymi w Chełmnie. Podczas jazdy próbnej upadł na tor. Wstępna diagnoza mówi o poważnym naruszeniu rdzenia kręgowego. Wypadek miał zagadkowy przebieg.

- Wypadek miał miejsce na dość długim zjeździe w dół. 200 metrów dalej jest las, więc nie było świadków zdarzenia. Na okrążeniu zapoznawczym wszyscy zawodnicy mają obowiązek jechać bardzo powoli. Przed każdym wyścigiem jest takie okrążenie, bo tor po każdym przejeździe może się zmieniać. Zawodnicy jadą jeden za drugim, zazwyczaj na pierwszym bądź drugim biegu. Chodzi wtedy wyłącznie o to, by sprawdzić czy są jakieś przeszkody na torze i jak zmienia się linia jazdy. Na treningu wszyscy jeździ się natomiast na czas, ale z zachowaniem ostrożności. To zagadkowy upadek, bo miał miejsce w bezpiecznym miejscu - podkreśla były zawodnik.


 

Po tym wydarzeniu dostaliśmy ciekawe pytanie, na które postanowiliśmy odpowiedzieć.

 

Witam Fundację!

Wydaje mi się, że ten przypadek jest ciekawy z punktu widzenia przeznaczenia...

Tomasz Gollob miał już jeden ciężki wypadek na motorze, w którym został naruszony jego kręg TH7. Przeżył też wypadek lotniczy. Z obu nieszczęść się wykaraskał... Czy tamte przypadki mogły być ostrzeżeniem, żeby "zwolnił" tempo życia?
Teraz Gollob ponownie doznał urazu kręgu TH7... Kusił los, dopadło go przeznaczenie? Wiadomo, że Gollob nie był krystalicznie czystą postacią, znane są jego "potyczki małżeńskie".
A może to wszystko nie jest ze sobą związane?

 Czy Fundacja ma jakieś przemyślenia na temat ostrzeżeń dawanych przez los? Michael Schumacher, Robert Kubica - to inni sportowcy, którzy uniknęli ostateczności.

 Pozdrawiam

Kazik

 

Oczywiście, że mamy „swoje przemyślenia”, ale po kolei. Musi Pan wiedzieć, że nie podobają nam się w stopniu absolutnym wszelkie szaleństwa związane z narażaniem własnego życia, które nie wiedzieć czemu nazywane są „sportami”. Jak wiadomo zajmujemy się obcymi cywilizacjami, które w pojazdach UFO przylatują na Ziemię. Znamy także to, co „obcy” mówią o naszej cywilizacji. Ich zdaniem o skrajnym barbarzyństwie naszego świata mówi nie tylko zabijanie innych istot i ich „zżeranie” w naszych posiłkach, ale także tzw. przemysł filmowy i coś, co my nazywamy sportami ekstremalnymi, motorowymi i wszelkimi innymi, w których jest narażane własne życie lub życie innych ludzi. W ich światach tego nie ma! Nie ma żadnego „jeżdżenia na nartach”, nie ma „skoków do wody”, nie ma także „wspinaczki po pionowych skałach”, co według naszego świata „jest fajne” i dzięki czemu wypełniają się co roku kolejne alejki na cmentarzach, choć większości „przecież się jakoś udaje”.

 Dzięki temu jest absolutne poszanowanie życia, a owe „niesłychane emocje” które rzekomo są tak wielką wartością hołubioną przez ludzi nazywających się kibicami jest niczym innym jak marnowaniem czasu i drogocennej energii, a także działaniu wbrew Prawu Kreacji, które mówi: nie wolno narażać życia jakiejkolwiek istoty żywej, w tym także życia swojego. To uwaga na marginesie.

 A teraz sprawa „ostrzeżenia od losu” – ma Pan absolutną rację. Jeśli ktoś dostaje kolejne sygnały, że jego dalsze postępowanie jest naigrywaniem się z przeznaczenia, wtedy jest jasne, że zakończy się to tragicznie. Wie Pan, na czym polega największy problem? Nie na konsekwencjach związanych z kalectwem, czyli zamianą całej reszty lat życia takiego człowieka w nieustanną walkę z niewyobrażalnym cierpieniem, a często zamianą w stan wegetatywny (jak w przypadku Michaela Schumachera). Najgorsze są konsekwencje karmiczne, w które zaczyna być uwikłana nie tylko dusza naszego spragnionego pieniędzy, emocji i przygody sportowca, ale także jego bliskich, którzy do końca życia będą obserwować jego stan „warzywa” podłączonego do przeróżnych urządzeń.

 Nasza wiedza z zakresu reinkarnacji mówi nam wyraźnie, że w kolejnych żywotach dusze ludzi mogą mieć konsekwencje takiego czynu. Aby zmienić sobie przyszłe życie (w kolejnym wcieleniu) nie trzeba tylko zabić kogoś, ale także uszkodzić własne ciało przez własne umiłowanie „emocji” i zamienić w koszmar życie swojej najbliższej rodziny czasami do końca swoich dni życia.

Nie jesteśmy pewni, czy dobrze wyjaśniliśmy to, o co nam chodziło. Miłość ludzi do oglądania „widowisk sportowych gdzie ludzie narażają własne życie” jest tak silna, że wszelkie sugestie o tym, że jest to zło powodują… wściekłość. Ale musimy mówić prawdę nawet wbrew powszechnie panującym sympatiom i opiniom. W każdej sprawie – także w tej!



zwiń tekst

Czy Chrześcijaństwo kiedyś uzna reinkarnację?
Nie, 23 kwi 2017 11:51 komentarze: 7 czytany: 877x

Nasi czytelnicy śledzący uważnie portal Fundacji Nautilus zauważyli, z jaką absolutną pewnością mówimy o istnieniu reinkarnacji. Nie traktujemy jej bowiem jako "jednej z wielu teorii wyjaśniających duszę, przeznaczenie i sprawy związane z życiem po śmierci", ale jako coś istniejącego, weryfikowalnego i nie wymagającego ciągłego "udowadniania", gdyż zebrany przez FN materiał jest wystarczający aż nadto.......

czytaj dalej

Nasi czytelnicy śledzący uważnie portal Fundacji Nautilus zauważyli, z jaką absolutną pewnością mówimy o istnieniu reinkarnacji. Nie traktujemy jej bowiem jako "jednej z wielu teorii wyjaśniających duszę, przeznaczenie i sprawy związane z życiem po śmierci", ale jako coś istniejącego, weryfikowalnego i nie wymagającego ciągłego "udowadniania", gdyż zebrany przez FN materiał jest wystarczający aż nadto, aby uznać ją za fakt.


Co się dzieje w świecie wokół czytelników serwisu FN? Świat który znają, autorytety które szanują, rodzice, nauczyciele, nawet znane postacie z mediów mówią: reinkarnacja to brednie wschodnich sekt. I czasami dostajemy pytania w stylu: czy Chrześcijaństwo kiedyś uzna reinkarnację? Czy "wędrówka dusz" w jakikolwiek sposób chodzi po głowie kościelnym ideologom zakładającym układ "jedno życie - albo niebo - albo piekło - albo czyściec"? Odpowiedź jest oczywista: reinkarnacja jest wiedzą a nie żadną wiarą, więc kiedyś (za 100, 1000 lat) będzie rzeczą powszechnie wiadomą i oczywistą. Stanowisko kościoła będzie w tej materii bez znaczenia.

Nasz czytelnik Mariusz słusznie zauważył w wiadomości przesłanej na pokład okrętu Nautilus:

Od: Mariusz

Witam.Znalazłem coś takiego co się tyczy szeroko pojętej reinkarnacji .Jak rzekomo chrześcijanie do których również należę powinni na ten temat spoglądać.

http://2ryby.pl/film/dlaczego-chrzescijanie-nie-potrzebuja-reinkarnacji/

Trudno jakoś godzić to o czym fundacja pisze ( udokumentowane przypadki reinkarnacji ) z tym co głosi oficjalnie Kościół.

Warto jest zaprezentować ten krótki wykład księdza dr Krzysztofa Niedałtowskiego, gdyż pokazuje on dobrze sposób myślenia kościoła w tej sprawie. Pomijając pogardliwe zdania o ludziach pamiętających poprzednie wcielenia typu "ktoś pamięta, że wcześniej był żyrafą albo innym pięknym zwierzęciem" ksiądz pomija jako nieistotne to, że 99,9999999 procent relacji o przeszłych życiach dotyczy zwykłych, ludzkich żywotów, które w niepojęty sposób tłumaczy często bardzo ciężkie schorzenia i defekty fizyczne ludzi, którzy się już z nimi urodzili. Dlaczego Bóg niektórych obdarza "wielkim darem" ślepoty, braku kończyn, ciężkich nowotworów, z którymi tacy ludzie muszą się zmierzyć? Ta sprawa nie interesuje księdza Niedałtowskiego - pewnie jej nawet nie zauważa... ;)

Jak pewnie widzicie chętnie prezentujemy wszelkie materiały ośmieszające (taka przynajmniej jest intencja ich autorów) doktrynę wędrówki dusz, gdyż ona i tak się znakomicie obroni w każdej sytuacji. Dlaczego? No cóż, mały drobiazg... bo po prostu jest prawdziwa.



zwiń tekst

Mam pytanie dotyczące reinkarnacji. Jeżeli miałoby dojść do sytuacji w której dusza nie umiera tylko inkarnuje to jak możemy wyjaśnić nagły bardzo duży przyrost liczby ludzi na świecie?
Sob, 22 kwi 2017 09:04 komentarze: 10 czytany: 743x

Ta kwestia "dręczy" naszych czytelników i wraca jak bumerang w naszej poczcie. Odpowiedź jest prosta. Proszę na chwilę się rozejrzeć wokół siebie. Ma Pan wokół sprzęty domowe, być może jakieś kamienie, rośliny… To wszystko są istoty, bardzo proste (na samym początku drogi), ale one także chcą kiedyś dojść wyżej, tam gdzie ludzie. Między światem roślin i zwierząt jest ciągła wędrówka, a także… między.......

czytaj dalej

Ta kwestia "dręczy" naszych czytelników i wraca jak bumerang w naszej poczcie. Odpowiedź jest prosta. Proszę na chwilę się rozejrzeć wokół siebie. Ma Pan wokół sprzęty domowe, być może jakieś kamienie, rośliny… To wszystko są istoty, bardzo proste (na samym początku drogi), ale one także chcą kiedyś dojść wyżej, tam gdzie ludzie. Między światem roślin i zwierząt jest ciągła wędrówka, a także… między światem zwierząt i ludzi!

Mamy niezwykłe, poruszające serce i duszę relacje o tym, jak nastąpiło wejście w ciało dziecka duszy…. Ukochanego zwierzęcia domowego! Nie dajemy tych poruszających rzeczy, bo ludzie nie są jeszcze na to gotowi. Co więcej – ludzie mają także przywilej tworzenia „istot”, które potem ruszają długą drogą kolejnych inkarnacji do doskonałości. Tworzyć takie istoty mogą… umysłem i myślą!

Czy teraz widzi Pan, że znajdujemy się w istnym oceanie żywych istot, wobec których ilość ludności na Ziemi jest zaledwie ziarnkiem piasku na ciągnącej się w nieskończoność plaży nad oceanem?!
Pozdrawiamy
FN



zwiń tekst

Reinkarnacja i związki męsko-damskie. Czy nasze uczucia mogą mieć podłoże w poprzednich wcieleniach?
Pon, 17 kwi 2017 17:21 komentarze: 4 czytany: 1487x

Trzy ważne pytania od naszych czytelników dotyczące spraw związanych z reinkarnacją. Zebraliśmy je razem, bo maja one w sumie to samo podłoże, a dotyczące bardzo ważnej sfery naszego życia, czyli spraw związanych z uczuciami i światem męsko-damskich zależności. Nie boimy się żadnych pytań, także tych dotyczących spraw intymnych i trudnych. I spróbujemy na wszystkie trzy odpowiedzieć.From: Julia [dane.......

czytaj dalej

Trzy ważne pytania od naszych czytelników dotyczące spraw związanych z reinkarnacją. Zebraliśmy je razem, bo maja one w sumie to samo podłoże, a dotyczące bardzo ważnej sfery naszego życia, czyli spraw związanych z uczuciami i światem męsko-damskich zależności. Nie boimy się żadnych pytań, także tych dotyczących spraw intymnych i trudnych. I spróbujemy na wszystkie trzy odpowiedzieć.

From: Julia [dane do wiad. FN]

Sent: Sunday, April 16, 2017 12:08 AM

To: pytania@nautilus.org.pl

Subject: Dlaczego czujemy przeraźliwy lęk przed niektórymi osobami?

 

Witajcie. Mam pytanie odnośnie lęku dotyczącego pewnych osób i nie mam na myśli tu zwykłego denerwowania się przed spotkaniem, ale ogromnego lęku przed konkretną osobą ,nie mającego żadnej przyczyny ,bo ten lęk nawet nie pozwala się zbliżyć do tej osoby. Pozdrawiam

 

Czy może być lęk przed osobą, który jest zupełnie irracjonalny? Oczywiście, że tak. Proszę pamiętać, że może to wynikać z wielu powodów. Oczywiście można założyć, że sprawa ma swoje podłoże w poprzednim życiu i nasza świadomość rozpoznaje kogoś, kogo już znaliśmy, ale… nie przypadkiem rodzimy się z „czystą kartą” i nie pamiętamy niczego z poprzedniego życia. Taka wiedza tylko by nam przeszkadzała i mielibyśmy bardzo dużo uprzedzeń do różnych ludzi, z którymi w obecnym życiu mamy „coś przeżyć”, „coś zrozumieć” i „czegoś się nauczyć”. Gdyby nie ten brak pamięci o poprzednich życiach, to nigdy nie potrafilibyśmy ponownie związać się z partnerem, który kiedyś nas zranił.

Ale lęk przed konkretną osobą może mieć jeszcze inne podłoże (pomijając banalne powody, które także przecież mogą mieć miejsce). Czasami ludzie wrażliwi wyczuwają aurę innych osób i są w stanie nieświadomie odczytywać wibracje kogoś, kto na przykład jest przepełniony różnymi ciemnymi myślami, co wpływa na jego aurę. Każdemu z nas zdarza się przecież nagle poczuć niepokój patrząc na inną osobę. Niby wszystko jest w porządku, niby ta osoba nic nie mówi złego, a my… chcemy jak najszybciej zamknąć drzwi i więcej jej na oczy nie widzieć. Oto działania niewidocznej aury, którą odczytuje nasze ciało duchowe.

 

-----Original Message-----

From: Marcin [dane do wiad. FN]

Sent: Thursday, April 13, 2017 10:33 AM

To: nautilus <nautilus@nautilus.org.pl>

Subject: Pytanie dotyczące reinkarnacji.

 

Witam!

Czy reinkarnacja wyjaśnia w jakikolwiek sposób dlaczego zakochujemy się w tej czy innej osobie? Czy macie takie materiały, które rzucałyby choć trochę światła na ten temat?

Pozdrawiam!

 

Oczywiście, że posiadamy takie materiały. Bardzo często zdarza się, że ludzie tworząc związki ponownie spotykają się w następnych wcieleniach. Ku naszemu zdumieniu okazało się, że sprawa jest bardziej skomplikowana i nie idzie prostym schematem: on i ona ponownie tworzą związek. Okazuje się, że na podstawie zebranego przez nas przez 25 lat materiału można wysnuć zaskakujący wniosek: czasami mąż inkarnuje się jako… syn swojej żony z poprzedniego małżeństwa, a rodzeństwo tworzy związek małżeński. Te kombinacje są zresztą jeszcze bardziej dziwne – mamy historię w stu procentach prawdziwą, kiedy przyjaciel pewnej znanej piosenkarki popełnił samobójstwo, a następnie inkarnował się jako jej obecny syn!

Odpowiadając na pytanie, dlaczego zakochujemy się w tej czy innej osobie można odpowiedzieć tak: nie ma wątpliwości, że związki, które wpływają mocno na życie danej osoby mogą mieć swoje podłoże w poprzednim życiu. Nie mówimy tu o przelotnych fascynacjach urodą czy osobowością, ale o związkach, które zostawiają ślad. Jeśli przeznaczenie czyli karma przewiduje spotkanie się dwojga osób i posiadanie przez nich dziecka, to – proszę nam wierzyć – spotkają się choćby na krawędzi czynnego wulkanu, ale absolutnie się spotkają. Ta siła jest potężniejsza niż energia gwiazd – nic nie jest w stanie jej przeszkodzić. Proszę pamiętać, że staramy się odkrywać te prawa, które są celowo schowane przed wzrokiem takich ciekawskich, jak Fundacja Nautilus… Czujemy się trochę jak poszukiwacze zaginionych skarbów, którzy docierają do nich dzięki kolejnym skrawkom mapy, które ktoś poukrywał w różnych miejscach sekretnych miejscach. Sfera uczuć jest jedną z takich zagadek, ale nie ma wątpliwości – siła przyciągania ludzi ma podłoże także karmiczne.

 

 

From: misia [dane do wiad. FN]

Sent: Friday, April 14, 2017 11:10 PM

To: xxi@nautilus.org.pl

Subject: Lekcja duchowa rodzicielstwa

 

Witam. Mam pytanie jak to jest, wiadomo że w tych czasach większość pędzi do przodu, zmienia partnerów itp. ale jak rozpoznać czy z tym właśnie partnerem powinno sie mieć dziecko czy to ta właściwa dusza jakby prawdziwa ,a nie kolejne rozczarowanie ? Czy da się to jakoś wyczuć? Czy jeśli taka lekcja między tymi dwiema osobami nie zostanie spełniona to objawi się cierpieniem tych stron i będą chcieli wrócić do siebie? Pozdrawiam

 

Pytanie bardzo trudne, bo wiemy choćby z korespondencji do FN – bardzo wiele osób przeżywa ogromne rozterki i kłopoty z „drugą połówką”. Wszystkie te listy czytamy, nad wszystkimi uważnie się pochylamy, choć z przekazywaniem rad… jesteśmy bardzo ostrożni. Ta sfera życia niestety dla wszystkich jest ryzykowna i zawiera więcej pytań, niż odpowiedzi.

Wiedza o wędrówce dusz pozwala zachować większy dystans do siebie, otaczających nas ludzi, ale także do związków. Trzeba wszystko, co nas spotyka, traktować trochę tak, jak lekcję, której udziela nam wielki mistrz. Proszę pamiętać, że nasze osoby także wpływają na innych, to my także jesteśmy dla nich mistrzami. Skąd można wiedzieć, czy „ten” lub „ta” to jest to, co nas miało spotkać w tym życiu? Oczywiście można posiłkować się wiedzę z poprzednich wcieleń, można poddawać regresjom hipnotycznym, można zasięgać rady u mediów i jasnowidzów, ale… nasza dobra rada jest taka – proszę o tym wszystkim zapomnieć. Kierować się intuicją i trochę być niczym piórko, które jest lekko przenoszone przez wiatr. Co jest ważne? W uczuciach i relacjach z innymi ludźmi powinniśmy kierować się pięcioma podstawowymi zasadami: satja (prawda), dharma (właściwe postępowanie), śanti (pokój), prema (miłość) i ahimsa (niekrzywdzenie).

Radzimy je zapisać. Zanotować. Przemyśleć. I stosować w życiu. Naprawdę to działa!

Stosując je mamy szansę, że siła związana z przenikającą wszechświat kreacją właściwie pokieruje naszymi losami. Wiemy, że odpowiedź z pewnością nie jest tym, co było oczekiwane, ale… w tej sferze staramy się być niesłychanie ostrożni. Jesteśmy ludźmi i nic co ludzkie nie jest nam obce – sami także popełniamy błędy i sami także się gubimy, ale mamy jedno – właściwy dystans do tej jakże ważnej części naszego życia.

Patrzymy na siebie i na nasze związki trochę jak na aktorów odgrywających jakąś rolę na deskach teatru, a my jesteśmy trochę widzami na tym przedstawieniu. Nie jest to jedyne przedstawienie, w którym bierzemy udział z tymi aktorami. I na pewno nie jest ostatnie… to daje rzecz bezcenną – odrobinę uśmiechu w ocenie siebie i innych we wzajemnych relacjach. I ten dystans, który jest bezcenny i konieczny do tego, aby z kolejnych zakrętów życiowych nie wypadać z „widowiskową wywrotką”.

Ostatnia rzecz – moralność. Z zebranego przez nas materiału wynika, że sfera seksualności ludzkiej wykracza daleko poza doznania fizyczne, ale jest wymianą niewidzialnych gołym okiem energii, a także z zawiązywaniem silnych więzów karmicznych pomiędzy osobami, które zdecydowały się na kontakt fizyczny, które mają często skutek w następnym życiu. Długo można by pisać na ten temat, ale my pozwolimy sobie tylko na jedną uwagę: wiele racji mają główne światowe religie ostrzegając ludzi przed konsekwencjami braku moralności w relacjach męsko-damskich. Ciężko nam pisać o tym, bo współczesny świat uczynił z seksu rodzaj wszechmogącego symbolu szczęścia człowieka i pisanie o moralności natychmiast powoduje oburzenie i potępienie, ale… nie ma dla nas wątpliwości, że jest to ogromna pułapka, w którą wpadła ludzkość. I na razie tutaj postawimy kropkę.

 



zwiń tekst

CZY ŚMIERĆ MAŁYCH DZIECI NA RAKA JEST PRZYPADKOWĄ CHOROBĄ, NIESZCZĘŚLIWYM ZBIEGIEM OKOLICZNOŚCI, CZY TEŻ TAK MIAŁO BYĆ I BYŁO TO ZAPISANE W GWIAZDACH?
Czw, 13 kwi 2017 10:55 komentarze: 6 czytany: 2388x

W naszym wewnętrznym systemie informacji pojawiło się pytanie do FN dotyczące tego, jak traktować śmierć na raka (lub na skutek np. nieszczęśliwego wypadku) małych dzieci. Osoby, które czytają nasz serwis od wielu lat dobrze wiedzą, że właśnie tę kwestię traktujemy bardzo poważnie i nigdy nie zapominamy o dzieciach, które w hospicjach kończą swoje krótkie życie.To właśnie śmierć małego dziecka jest.......

czytaj dalej

W naszym wewnętrznym systemie informacji pojawiło się pytanie do FN dotyczące tego, jak traktować śmierć na raka (lub na skutek np. nieszczęśliwego wypadku) małych dzieci. Osoby, które czytają nasz serwis od wielu lat dobrze wiedzą, że właśnie tę kwestię traktujemy bardzo poważnie i nigdy nie zapominamy o dzieciach, które w hospicjach kończą swoje krótkie życie.

To właśnie śmierć małego dziecka jest naszym zdaniem najbardziej dramatycznym wydarzeniem, jakie kiedykolwiek może mieć miejsce na Ziemi. Jest także oczywistym, jasnym dowodem na to, że założenie „JEDNO ŻYCIE – ŚMIERĆ – POTEM ZA GRZECHY PIEKŁO, ZA DOBRE UCZYNKI NIEBO, A JAK REMIS – CZYŚCIEC” jest stekiem bzdur. Wielcy teolodzy kościelni na pytanie „dlaczego Bóg jedne dzieci nagradza urodą, zdrowiem i długim życiem, a drugim podstawia nogę i daje w pakiecie raka, który w nieskończonych cierpieniach odbiera im życie?” dają najbardziej absurdalne odpowiedzi, żenujące i śmiesznie nieporadne, które pokazują jedno – są absolutnie wobec tego prostego pytania bezradni.

Tymczasem przez wszystkie lata zbierania materiałów o zjawiskach niewyjaśnionych przez FN jest dla nas jasne, oczywiste, poza dyskusją – jest reinkarnacja i śmierć małych dzieci ma swoje źródła i przyczyny w tym, co było z tymi dziećmi w ich poprzednich życiach. Ponieważ tylko wędrówka dusz tłumaczy tak dramatyczne wydarzenie, jak chociażby to, które dotarło do nas w ostatnich godzinach i wstrząsnęło nami do głębi (prezentujemy je poniżej). Patrząc na radośnie bawiące się dzieci na podwórku nigdy nie zapomnimy, że jest jeszcze inny świat, ukryty przed wzrokiem większości ludzi i dla nich nieistniejący… nigdy o tym świecie i o tych cierpiących dzieciach nie zapominamy! Pamiętamy o nich w każdej minucie rejsu okrętem Nautilus.

......

 "Więc po prostu pójdę do nieba. Dołączysz, prawda?" Mama opisuje ostatnie chwile z chorym synkiem.

Bezsilne oczekiwanie na nieuchronne nadejście śmierci własnego dziecka to trudna do wyobrażenia tragedia. Doświadczyła tego mama 4-letniego Nolana. Jego ostatnie słowa stały się dla niej "cudem, którego nigdy nie zapomni".
Zaledwie dwa miesiące temu Ruth straciła swojego syna. Odebrał jej go rak - mięsak prążkowanokomórkowy (RMS), występujący przeważnie u dzieci. W przypadku Nolana, nazywanego przez rodzinę Pootem, zaatakował przede wszystkim płuca, drogi oddechowe i klatkę piersiową.

Mimo operacji i intensywnej terapii na wydziale onkologii, chłopcu nie udało się wygrać z nowotworem.O tym, że dalsze leczenie 4-latka nie ma sensu, jego matkę poinformowała lekarka.

Okazało się, że w ciągu zaledwie kilku tygodni od zabiegu rak nie tylko nie zniknął, ale i rozrósł się "jak pożar w lesie", atakując nawet serce. Jako że żadne z dostępnych metod nie zadziałały, jedyne, co zostało, to skupienie się na tym, by jak najbardziej ulżyć w cierpieniu Nolanowi w jego ostatnich dniach spędzonych w szpitalu.

"Nie ratować"

Ale najpierw Ruth musiała mu o tym powiedzieć. Całą, najtrudniejszą w życiu rozmowę, jaką przeprowadziła ze swoim 4-letnim synkiem, przytoczyła we wpisie opublikowanym na Facebooku:

Ja: Poot, boli, kiedy oddychasz?
Nolan: Nooo... tak.
Me: Bardzo cierpisz, prawda skarbie?
Nolan: (spuszczając wzrok) Tak.
Me: Poot, ten cały rak jest podły. Ale nie musisz już walczyć.
Nolan: (z czystą radością) NIE MUSZĘ?! Ale będę, dla ciebie mamusiu!
Me: Nie Poot! Właśnie to robiłeś? Cały czas walczyłeś dla mamy?
Nolan: No jasne!
Me: Nolanie Ray, jakie mama ma zadanie?
Nolan: Chronić mnie! (z szerokim uśmiechem)
Me: Kochanie... nie jestem w stanie dłużej tego robić. Jedyny sposób na to, żeby cię chronić, jest w niebie. (moje serce pęka)
Nolan: Więc po prostu pójdę do nieba i będę się tam bawił, dopóki też nie przyjdziesz! Dołączysz, prawda?
Me: Oczywiście! Nie pozbędziesz się mamy tak łatwo!
Nolan: Dziękuję mamo! To teraz zagram w grę!

Jak wspomina Ruth, następnego dnia Nolan odpoczywał. W tym czasie ona musiała się zmierzyć z kolejnym wyzwaniem. Pozbyła się wszystkich leków, które dotąd przyjmował, by mogło z nich skorzystać inne chore dziecko. Podpisała też oświadczenie, w którym zgodziła się na to, by "nie ratować" jej synka, co było dla niej traumatycznym przeżyciem.

Mimo że chciała zabrać go do domu, by tam spędzić z nim ostatnie chwile, chłopiec postanowił "nie robić problemu" i poprosił ją, by zostać w szpitalu. Jak wspomina jego matka, ostatnie 36 godzin spędzili więc na wspólnej zabawie i "uśmiechaniu się tak często, jak byli w stanie".

Godzinę przed śmiercią Nolan postanowił nawet ogłosić swój "testament" ze szczegółami dotyczącymi własnego pogrzebu i tego, do kogo mają trafić jego rzeczy. Chciał też zostać zapamiętany jako policjant, bo zawsze marzył o tym, żeby "chronić i służyć".

"Cud, którego nigdy nie zapomnę"

W końcu nadszedł ten moment. Około 21 Ruth poprosiła synka, czy może wziąć prysznic, bo dotąd cały czas chciał, by była przy nim. Obiecała Nolanowi, że "wróci za dwie sekundy", na co chłopiec się zgodził, choć do tej pory wolał leżeć na dywaniku w łazience, kiedy się myła, żeby nie rozstawać się z nią nawet na chwilę.

Kiedy wyszła z łazienki, powiedziano jej, że w tym krótkim czasie 4-latek zapadł w głęboki sen. Ostateczny. "Maszyny, do których był podłączony, zaczęły intensywnie pracować, zapadło się jego prawe płuco, a tlen dramatycznie spadł".

Podbiegłam do niego i położyłam mu dłoń na policzku. Wtedy zdarzył się cud, którego nigdy nie zapomnę
Ruth wspomina, że nieprzytomny Nolan niespodziewanie wziął ostatni oddech, otworzył oczy, uśmiechnął się do niej i powiedział "kocham cię mamo". Potem umarł.

Przejmujące wyznanie matki 4-latka, który zgodnie z jej słowami odszedł "z godnością i miłością jako bohater i wojownik", miało na celu opowiedzenie o tym, co przeżyła, ale też uświadomienie innym, jak ważne jest lepsze dofinansowanie badań związanych z wykrywaniem i leczeniem nowotworów występujących u dzieci.

Jej samej rak odebrał najważniejszą osobę. To, jaką pustkę zostawiła w jej życiu śmierć dziecka, dobitnie pokazuje zestawienie zdjęć, które zamieściła pod wpisem i poruszający dopisek:

Mój syn był przerażony wizją rozdzielenia ze mną, nawet kiedy brałam prysznic. Teraz to ja się boję. Nie zostało mi nic poza pustym łazienkowym dywanikiem, na którym kiedyś mały chłopiec czekał na swoją mamę





źródło: gazeta.pl



zwiń tekst

Czy nauka powoli zbliża się do ezoteryki?
Wt, 11 kwi 2017 10:13 komentarze: 2 czytany: 654x

Sprawa dwóch ścieżek: duszy i materii, które kiedyś się przetną -jakże ciekawa! Wielokrotnie podkreślaliśmy także na tych łamach, że tzw. duchowość to nic innego jak dziedzina nauki - najprawdopodobniej fizyki. I właśnie tej sprawy dotyczy pytanie od czytelnika serwisów FN, które zostało przysłane na pokład okrętu Nautilus.Witam.Polecam film po którym to nie de ja vu wydaje się dziwnym zjawiskiem .......

czytaj dalej

Sprawa dwóch ścieżek: duszy i materii, które kiedyś się przetną -jakże ciekawa! Wielokrotnie podkreślaliśmy także na tych łamach, że tzw. duchowość to nic innego jak dziedzina nauki - najprawdopodobniej fizyki. I właśnie tej sprawy dotyczy pytanie od czytelnika serwisów FN, które zostało przysłane na pokład okrętu Nautilus.


Witam.
Polecam film po którym to nie de ja vu wydaje się dziwnym zjawiskiem a fakt że nie odczuwamy go nieustannie :)



od 21:47 esencja dokumentu.

Swoją drogą, ostatnimi czasy mam wrażenie że Nauka nabiera dużo bardziej duchowego wymiaru niż większość religii, co o tym myślicie?

Pozdrawiam.



Aby zrozumieć, jaka waga jest tego problemu i na jakim etapie jest spotkanie "religii z nauką" wystarczy poczytać najnowsze książki z zakresu fizyki teoretycznej. Wielcy profesorowie analizujący zachowanie się energii atomowych w skali mikro i makro od dawna mówią językiem żywcem wyjętym z takich pism jak Stary Testament czy Mahapharata.


Mówią o momencie "stworzenia czegoś z niczego", o sile przenikającej każdy element przestrzeni, także o tym, że człowiek umierając trwa dalej w innej formie. Nie ma czegoś takiego jak "religia czy ezoteryka oparta na wierze", ale są dziedziny nauki oparte na wiedzy.

Spokojnie czekamy, aż oficjalna nauka akademicka potwierdzi istnienie duszy czy Kreacji - to się stanie, choć chyba nie za naszego obecnego życia fizycznego. Ale stanie się na pewno!




zwiń tekst

STRONA
1 2 3 4 5 6 7 8
Nowsze Nowsze
Strona 1 / 8

szukaj:  

Wejście na pokład

Zapamiętaj mnie

Wiadomość z okrętu Nautilus

Uwaga wszyscy, którzy śledzą okręt Nautilusa przy użyciu telefonów komórkowych. W sobotę 20 maja ruszyło specjalne oprogramowanie naszej witryny na smartfony! Zapraszamy do czytania naszego serwisu i używania nowych możliwości, jakie daje witryna www.nautilus.org.pl ... ....

UFO24

więcej na: emilcin.com

Nie, 21 maj 2017 06:59 | Od 19 maja Galeria Szara Kamienica w Krakowie zaprasza na wystawę UFO VISUAL LAB. Kuratorzy i artyści połączyli siły, by przyjrzeć się - cytat - 'ewolucji mitu i wizualnych reprezentacji UFO i życia pozaziemskiego w mediach oraz popkulturze'.

Dziennik Pokładowy

Wtorek, 16 maja 2017 | Wczoraj zadzwonił do mnie Krzysztof Jackowski. Długo rozmawialiśmy o historii śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie. Jasnowidz podzielił się ze mną swoimi obserwacjami w tej sprawie i był zaskoczony, że wcześniej doszedłem do tych samych wniosków.

czytaj dalej

FILM FN

Dzień, w którym umarłem

archiwum filmów

Informacje z Hydepark "N"



2 listopada :: Hipoteza symulacji - czy żyjemy w Matrixie? Naukowe i filozoficzne argumenty na temat możliwości życia w symulowanej rzeczywistości. Czy to możliwe i co na ten temat twierdzą naukowcy? Dyskusja na ten temat na forum Hydepark: viewtopic.php?f=33&t=4621
2 listopada :: Cybernetyka, SI i etyka maszyn - do czego zaprowadzi nas przyszłość? Dyskusja o kierunku rozwoju świata i możliwych scenariuszach. Sztuczna inteligencja, technologie i wynalazki, które zaważą na naszym gatunku: viewtopic.php?f=28&t=4291
9 maja :: Czy liczby to "boski" kod Wszechświata? Czy matematyka to coś więcej, niż może się nam wydawać? Dyskutujemy o tajemnicach liczb, zagadkach, paradoksach, tajemnicach matematyki oraz o...informatyce. Zapraszamy: viewtopic.php?p=62550#p62550

wejdź na forum i dołącz do dyskusji

Archiwalne audycje FN

Playlista:

rozwiń playlistę




Właściwe, pełne archiwum audycji w przygotowaniu...
Będzie dostępne już wkrótce!

Poleć znajomemu

Poleć nasz serwis swojemu znajomemu. Podaj emaila znajomego, a zostanie wysłane do niego zaproszenie.

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.