Dziś jest:
Niedziela, 18 października 2026
Bądź wierny sobie, a nie będziesz niewierny innym.
/Francis Bacon/
Wyślij do nas wiadomość - kliknij, aby rozwinąć formularz
Zachowamy Twoje dane tylko do naszej wiadomości, chyba że wyraźnie napiszesz, że zezwalasz na ich opublikowanie.
Adres email do wysyłania newsa do działu "FN 24": nautilus@nautilus.org.pl
Zachowany w kajucie.
Dodaj do interesującychZ poczty FN:
Do Fundacji Nautilus napisała czytelniczka, która postanowiła podzielić się niezwykłym wspomnieniem z lat 90. Wszystko wydarzyło się na Ukrainie, skąd pochodzi autorka relacji. Był piękny, słoneczny dzień, a ona zajmowała się wypasem krów na wzgórzu niedaleko rodzinnego domu.
„Krowy spokojnie się pasły, a ja czytałam książkę” - wspomina.
Nic nie zapowiadało, że za chwilę zobaczy coś, czego nie zapomni przez kolejne dziesięciolecia. Niebo było całkowicie bezchmurne, kiedy w pewnym momencie kobieta podniosła wzrok i dostrzegła obok Słońca niewielką, świetlistą kulę.
„W pewnym momencie spojrzałam w niebo i zobaczyłam obok słońca kulę wielkości piłeczki tenisowej, która była w kolorze słońca”.
Najbardziej niezwykłe było jednak to, co wydarzyło się później. Tajemniczy obiekt zaczął stopniowo zwiększać swoje rozmiary.
„Ta mała ognista piłeczka powiększała się powoli i urosła nieco większa od słońca. I tak sobie jakiś czas wisiała w zasięgu mojego wzroku”.
Czytelniczka obserwowała więc na niebie dwa jasne obiekty. Jeden z nich był Słońcem, drugi zaś przypominał je swoim wyglądem i barwą, ale zachowywał się w sposób zupełnie niezrozumiały.
„Pamiętam, że dziwiło mnie, że widzę dwa słońca (kula była podobna do słońca)” – pisze.
Po pewnym czasie nastąpiła kolejna zmiana. Świetlista kula zaczęła się kurczyć, aż w końcu całkowicie zniknęła.
„Po jakimś czasie ta kula zaczęła się zmniejszać, aż do małej żarzącej się kropki i znikła”.
Od tamtego wydarzenia minęło już ponad trzydzieści lat. Autorka przyznaje, że nie pamięta wszystkich szczegółów, jednak sam obraz dwóch słońc na bezchmurnym niebie pozostał w jej pamięci. Do opisania tej historii skłoniła ją jedna z audycji Roberta Bernatowicza, poświęcona czerwonej kuli zaobserwowanej na strychu, którą świadkowie mieli zniszczyć pogrzebaczem. Słuchając tej opowieści, przypomniała sobie własne doświadczenie i zaczęła zastanawiać się nad naturą obiektu, który widziała w dzieciństwie.
„Dzisiaj, słuchając Pańskich audycji, przypuszczam, że to również mogła być sonda”.

Komentarz FN:
Dziękujemy za podzielenie się z nami tą relacją. Opisane przez Panią doświadczenie jest bardzo intrygujące. Szczegóły, które Pani zapamiętała, sugerują, że było to niecodzienne zjawisko. Niewykluczone, że miała Pani do czynienia z obiektem UFO - być może sondą, jak sama Pani przypuszcza. Uwagę zwraca przede wszystkim nietypowe zachowanie świetlistej kuli, szczególnie jej stopniowe powiększanie się, a następnie zmniejszanie aż do całkowitego zniknięcia. Bierzemy również pod uwagę możliwość wystąpienia zjawiska atmosferycznego, np. tzw. słońca pobocznego, które może przypominać drugie Słońce na niebie. Jednak opisane przez Panią wyraźne zmiany rozmiaru kuli nie są dla tego zjawiska typowe. Niewykluczone są także inne efekty optyczne, stąd trudno nam z całą pewnością stwierdzić, co Pani wówczas widziała.
PoprzedniaWejście na pokład
Wiadomość z okrętu Nautilus
UFO24
więcej na: emilcin.com
Dziennik Pokładowy
FILM FN
Czasami wystarczy trochę częściej spoglądać w niebo
Archiwalne audycje FN
Poleć znajomemu
Najnowsze w serwisie